Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr lis 21, 2018 6:33 am



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 112 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
 Zapomnienie o Bogu. 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
Jeżeli grzechy powodują cierpienie, to dlaczego niektórym się powodzi i mają szczęście i miłość? To w takim razie Bóg ich chroni. Więc dlaczego nie chroni mnie?
Ja zdania nie zmienię.


Wt paź 16, 2018 10:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3243
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
A pamiętasz słowa diabła kiedy kusił Jezusa ? Co Mu diabeł obiecywał, jeśli tylko odda mu pokłon? Bo ty własnie stoisz przed takim dylematem i nie możesz się zdecydować. Całe twoje dotychczasowe wewnętrzne przekonanie walczy z pragnieniem szczęścia z tego świata.

Myślisz że szczęście dają pieniądze ? Bo ci je mają w nadmiarze wymyślili sobie powiedzenie, że pieniądze szczęścia nie dają. Dziwne że oni nie są szczęśliwi, opalając się na plaży w Egipcie. A może myślisz że szczęście daje rodzina? Kochająca żona, i bawiące się w zaciszu domowego ogniska dzieci ? Własnie przed chwilą opisałem sytuację jakiejś rodziny w Polsce która cierpi. W Polsce około 50% małżeństw kończy się ostatecznie rozwodem.

OK, zrezygnuj z Boga. Tak nawet piszesz jak gdybyś już z niego zrezygnował. Czujesz się już szczęśliwy ? Myślisz że taka deklaracja jakoś wewnętrznie cię zmieni ? Zapomnisz o swojej przeszłości i doświadczeniach, które ukształtowały twój charakter, albo wygląd? Wspomnienie bólu przeminie ? Zamiast pustki i rozpaczy pojawi się coś nowego ? Bo to jest możliwe. Nic tak dobrze nie robi sercu, kiedy smutki topimy w butelce wódki. Albo kiedy rajska rzeczywistość objawia sie nam po zażyciu narkotyków. Samotność ? W dobie internetu i stron pornograficznych nie można być samotnym. Takie będą konsekwencje twojego wyboru.

Szczęście to życie z Bogiem zgodnie z przykazaniami.


Wt paź 16, 2018 11:28 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4154
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
ZX6R
Zabrzmi to jak jedna z form zakładu Pascala:
Wyrzekając się Boga zostaną problemy i kompletny brak nadziei na to że będzie lepiej - czy to teraz, czy w przyszłym życiu, bo Boga nie będzie. Teraz źle, po śmierci nicość. Tak to sobie wyobrażasz?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Śr paź 17, 2018 9:46 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 12589
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
A może spójrz na to tak: każdy, największy nawet grzesznik, zrobił w życiu coś dobrego. Być może pójdzie do piekła, ale należy mu się za to nagroda -więc trzeba mu ją oddać za życia. Zbawieni otrzymają nagrodę po śmierci.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Śr paź 17, 2018 10:01 am
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pt sie 26, 2016 10:45 am
Posty: 587
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
ZX6R napisał(a):
Jeżeli grzechy powodują cierpienie, to dlaczego niektórym się powodzi i mają szczęście i miłość? To w takim razie Bóg ich chroni. Więc dlaczego nie chroni mnie?
Ja zdania nie zmienię.

Wiara - to jest więź, którą zawierasz z Bogiem. Pozwalasz się Bogu poznać i wyrażasz pragnienie stawania się dzieckiem Bożym. To duchowe połączenie sprawia, że Bóg obdarza człowieka swoimi łaskami, swoją opatrznością. Jeżeli wiara ma wyrażać tylko roszczenie i żądanie - będę cię kochał za coś, bo ty musisz mi dać, a jeżeli nie, to ja cię nie chcę ciebie znać. To jest wiara manipulacyjna, roszczeniowa, żądająca, by to Bóg był na usługach człowieka. Człowiek próbuje być ważniejszy od Boga, a to akurat jest odwrotnie.
To Bóg jest najważniejszy.
Szatan bardzo sprzyja człowiekowi, by go zwieść i by człowiek spełniał jego wolę, ale wszystko sobie odbierze kilkakrotnie. Gdy zdobędzie duszę w swoje władanie i taka dusza trafi do piekła, to szatan będzie swoją zapłatę uzyskiwał wiecznie skazując takiego człowieka na wieczne cierpienia. Uważasz, że cierpisz na ziemi, ale to cierpienie jest przyjemnością w stosunku do wiecznego cierpienia w piekle. Wsadź na chwilę palec w płonący ogień i zobacz jak straszny jest ból, ale ten ból jest niczym do bólu płonącego całego ciała i to wiecznego.
To nie Bóg posyła ludzi do piekła, to udzie je wybierają nie zdając sobie sprawy na co się narażają. Piekło jest odwieczne i przeznaczone dla potępionych będących pod władzą szatana.
Bóg pragnie, by każdy człowiek został zbawiony i zamieszkał w Jego Królestwie, ale człowiek sam dokonuje wyboru i nawet nie zdaje sobie sprawy - co go czeka.
Jeżeli Bóg sam siebie przeznaczył na cierpienie na ziemi, to jaki jeszcze może większy dać wyraz swojej miłości. Cóż może jeszcze więcej dać człowiekowi, by człowiek to docenił?
Co wybierasz ziemskie życie pełne bogactwa i spełnienia marzeń, które trwa w stosunku do wieczności sekundę?
Nie lekceważ Boga i Jego praw, bo zniszczysz samego siebie.
Boga nie masz się bać, ale kochać jako najlepszego Ojca, bo on nawet dla ciebie narodził się na ziemi, umarł za twoje grzechy w cierpieniach, by ci otworzyć drogę prostą do nieba. Uwierz Jezusowi i uświęcać w Nim swoje życie, a On będzie cię chronił przed złem i ci błogosławił.
Bez ochrony Bożej szatan będzie niszczył nasze życie. Tylko opatrzność Boża może nas chronić w tym i przyszłym życiu.

_________________
Miłość Jezusa-moim zbawieniem.
Trwanie w Jezusie-Boga uwielbieniem.


Śr paź 17, 2018 10:04 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 178
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
ZX6R napisał(a):
Jeżeli grzechy powodują cierpienie, to dlaczego niektórym się powodzi i mają szczęście i miłość? To w takim razie Bóg ich chroni. Więc dlaczego nie chroni mnie?


A zaufałeś Mu? :wink:
Już gdzieś w wątku wspominałam, że istnieje taka opinia, że Szatan tym najbardziej grzeszącym nie miesza aż tak w życiu, bo i tak ma ich w garści. Podoba mi się też opinia Barney'a:
Barney napisał(a):
A może spójrz na to tak: każdy, największy nawet grzesznik, zrobił w życiu coś dobrego. Być może pójdzie do piekła, ale należy mu się za to nagroda -więc trzeba mu ją oddać za życia. Zbawieni otrzymają nagrodę po śmierci.

Ogółem mądrze tu prawią, jak tak czytam. :)


Śr paź 17, 2018 5:45 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 01, 2017 8:51 pm
Posty: 213
Lokalizacja: Zbiersk
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
ZX6R napisał(a):
Jeżeli grzechy powodują cierpienie, to dlaczego niektórym się powodzi i mają szczęście i miłość? To w takim razie Bóg ich chroni. Więc dlaczego nie chroni mnie?
Ja zdania nie zmienię.

A co Ci wkleiłem w cytacie Jezusa do Lenczewskiej? Wszystko jest łaską. Która miłość jest większa? Czy ta, która swoją mocą powoduje, że jesteś w stanie cierpieć fizycznie, psychicznie i duchowo dla kochanej osoby, czy ta, która tylko pokazuje zewnętrznie jaka to jest piękna?

Zapamiętaj, Bóg widzi jak cierpimy, daje nam tyle ile możemy znieść.
Wiesz jak to było ze św. Faustyną? Kiedy przez chorobę nie mogła wypełniać dzieła jej powierzonego przez Boga (inaczej pełnić Jego woli), pomodliła się do Jezusa słowami:
"1089. PAN JEZUS UZDRAWIA ŚW. FAUSTYNĘ Z CHOROBY PŁUC (GRUŹLICA) Czternastego kwietnia czułam się tak źle, że z trudem wstałam na Mszę św. Gorzej się czułam chora aniżeli wtenczas, kiedy mnie wysłano na kurację. Wielkie miałam rzężenie i chrapanie w płucach i dziwne bóle. Kiedy przyjęłam Komunię św. sama nie wiem dlaczego, a raczej jakoby coś mnie przynagliło do tej modlitwy i zaczęłam się modlić w ten sposób: Jezu, niech Twoja czysta i zdrowa Krew zakrąży w organizmie moim schorzałym, a Ciało Twe czyste i zdrowe niech przemieni moje schorzałe ciało i niech zapulsuje we mnie zdrowe i silne życie, jeżeli jest wolą Twoją świętą, abym przystąpiła do dzieła tego, a będzie mi to znakiem wyraźnym woli Twojej św.

Kiedy się tak modliłam, nagle uczułam jakby szarpnięcie, całym organizmem i uczułam się nagle zupełnie zdrowa. Oddech mam czysty, jakbym nigdy na płuca nie chorowała i bólu nie czuję, a to mi jest znak, że mam przystąpić do dzieła.(Dz 1089)
"

_________________
Przyjmuj cierpienie ze spokojem i ufnością. Ofiaruj je Bogu z miłości do Niego i bliźniego.


Ostatnio edytowano Śr paź 17, 2018 7:08 pm przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

kolor zielony jest zarezerwowany dla moderacji



Śr paź 17, 2018 6:27 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
Ja już do was nie mam siły.... Dlaczego nie odpowiadacie na moje argumenty, tylko piszecie jaki Bóg jest tylko dobry? Czemu nie odnieśliście się o tym co napisałem o Hiobie, jak Bóg zezwolił szatanwi działać i go niszczyć? A moja teza, że Bóg jako dobroć nic złego nam nie zrobi, bo od czego jest szatan, któremu daje jakimś cudem prawo wyłażenia z piekła i daje zezwolenie na nasze cierpienie, żeby nami się bawił? No i ta rozmowa. Czemu szatan jako zło, może sobie z nim rozmawiać? (jakoś nie umarł od spojrzenia na Boga, jak niektórzy tutaj sądzą, że tak mogłoby się stać, jakby człowiek tak zrobił) Przeczycie samym sobie. Niby jak ktoś, kto daje życie, mógłby zezwolić na śmierć swojemu stworzeniu, bo się na niego spojrzało?
zb1024
Cytuj:
A co Ci wkleiłem w cytacie Jezusa do Lenczewskiej? Wszystko jest łaską. Która miłość jest większa? Czy ta, która swoją mocą powoduje, że jesteś w stanie cierpieć fizycznie, psychicznie i duchowo dla kochanej osoby, czy ta, która tylko pokazuje zewnętrznie jaka to jest piękna?

A co ja Ci na to odpowiedziałem? Czemu nie wziąłeś tego pod uwagę? Przecież odpowiedziałem. Ja jakoś miłości nie miałem od maleńkości więc jej nie znam.
Cytuj:
Zapamiętaj, Bóg widzi jak cierpimy, daje nam tyle ile możemy znieść.

Wiem, że on wszystko widzi i wie, przecież jest wszechmocny nie rób ze mnie głupka. Na to też odpowiedziałem, cierpienie jest złem. Zło to grzech, A Bóg to na nas zsyła. I to naprawdę sprawiedliwie.... Że jeden się spali i będzie cierpiał przez całe życie, a drugiemu zezwoli np. żeby szatan złamał mu nogę...
Viridiana
Cytuj:
A zaufałeś Mu?

Po tym wszystkim? Nie. Pisałem już o tym. I nie zaufam. Bo nie ufam nikomu. Nie raz zostałem na tym zawiedziony. Zresztą Bóg jakoś nie starał się mnie nauczyć zaufania.
Cytuj:
Już gdzieś w wątku wspominałam, że istnieje taka opinia, że Szatan tym najbardziej grzeszącym nie miesza aż tak w życiu, bo i tak ma ich w garści.

No oczywiście Bóg nic z tym nie robi.
Cytuj:
wybrana

Wiara. Temat rzeka.
Po pierwsze. Ja kochać nie umiem. I nie chce kochać, bo jak komuś chciałem oddać serce, to wbito mi w nie nóż. Także serce zamykam. Nie wiem co to miłość. Wiem tyle, żeby nie robić drugiemu co mi nie miłe. Starać się być kulturalnym i szanować ludzi. Chodź nie zawsze się to udaje.
Bóg się nami wszystkimi bawi od początku świata. Zresztą jak mam kochać Boga, który mnie nigdy nie wspierał? Nie chce od niego pieniędzy, samochodów i dóbr materialnych. Chciałem mieć od niego miłość, taką wyczuwalną. A raczej nić więzi. On mi nic nigdy nie dał. Oprócz tego życia, które nie chce, jak i dał mi ból, cierpienie i beznadzieję. Czy według was, życie powinno opierać się na ciągłym cierpieniu? Tego Bóg chce?
Cytuj:
Jeżeli Bóg sam siebie przeznaczył na cierpienie na ziemi, to jaki jeszcze może większy dać wyraz swojej miłości

Tylko, że nie był to Ojciec, a Syn. Nie Ojciec modlił się do Syna, lecz Syn modlił się do Ojca.
To Ojciec dopuścił do tego wszystkiego. Pisałem już o tym.
Cytuj:
Co wybierasz ziemskie życie pełne bogactwa i spełnienia marzeń, które trwa w stosunku do wieczności sekundę?

A ja taki bogaty jestem że hej! Nigdy nie chciałem być bogaty, chciałem mieć normalne życie. Marzenia? To po co one są? A co z talentami danymi od Boga i mnożeniem ich? Czy marzenie o rodzinie to według ciepie skazywanie się na potępienie?
Według tego co piszesz, to Bóg stworzył świat dla cierpienia.
Nie lekceważ Boga i Jego praw, bo zniszczysz samego siebie.
Ja już jestem przez niego dawno zniszczony. :)
Cytuj:
Boga nie masz się bać, ale kochać jako najlepszego Ojca,

Nie bać się go? W sercu i tak przed nim odczuwam strach. Jak można nie bać się kogoś, kto jest zdolny do wszystkiego i ma moc strącania do piekła. Czytając Pismo Święte, w pewnym momencie po prostu się bardzo wystraszyłem.
Cytuj:
Bez ochrony Bożej szatan będzie niszczył nasze życie. Tylko opatrzność Boża może nas chronić w tym i przyszłym życiu.

Widać właśnie jak Bóg nas chroni. Znowu wrócę się do Hioba i kto pozwolił szatanowi działać. Więc ten Twój argument jest słaby.
Barney napisał(a):
A może spójrz na to tak: każdy, największy nawet grzesznik, zrobił w życiu coś dobrego. Być może pójdzie do piekła, ale należy mu się za to nagroda -więc trzeba mu ją oddać za życia. Zbawieni otrzymają nagrodę po śmierci.

A skąd wiesz kto tam pójdzie?
A co mówił Jezus, że nawet zatwardziały grzesznik ma szansę.
Ja tam myślę, że jeżeli człowiek ma ułamek dobroci w sercu i wykorzysta tą dobroć dla innego człowieka, to może być zbawiony. Nie wiem nie jestem kurcze Bogiem.
PeterW napisał(a):
ZX6R
Zabrzmi to jak jedna z form zakładu Pascala:
Wyrzekając się Boga zostaną problemy i kompletny brak nadziei na to że będzie lepiej - czy to teraz, czy w przyszłym życiu, bo Boga nie będzie. Teraz źle, po śmierci nicość. Tak to sobie wyobrażasz?

Ale u mnie w życiu i tak są problemy. Ja się Boga nie wyrzekam. Nie odchodzę od niego, aby czynić zło. Ja od niego odszedłem, bo za bardzo się mną bawił, przy użyciu szatana. Nie mam zamiaru też leźć w stronę szatana! Bo wiem, że ta droga nie prowadzi do piekła.
Przecież są ludzie, którzy są prawi, a mimo wszystko są ateistami. Ja ateistą być nie mogę. Bo jestem pewien, że Bóg jest. Ja wiem, że jest. I ta informacja powinna wam wystarczyć.
Jozek
Cytuj:
A pamiętasz słowa diabła kiedy kusił Jezusa ? Co Mu diabeł obiecywał, jeśli tylko odda mu pokłon? Bo ty własnie stoisz przed takim dylematem i nie możesz się zdecydować.

Pamiętam. Ale ja nie mam zamiaru mu oddawać pokłonu. Jakby nie było wolę, pokłonić się Jezusowi.
Ale z Bogiem Ojcem, nie chce mieć nic wspólnego. Zresztą nie chce mieć nic wspólnego z Bogiem jak i z diabłem!
Mam wolną wolę i nie mam zamiaru iść za szatanem. Różne drogi są w życiu. Można odejść od Boga i żyć dobrze jak i źle. Ja wybieram pierwszą opcję.
Cytuj:
Myślisz że szczęście dają pieniądze ? Bo ci je mają w nadmiarze wymyślili sobie powiedzenie, że pieniądze szczęścia nie dają.

Nigdy tak nie uważałem. Ale jedzenie czy wykarmić rodzinę, za coś trzeba. A mi się wydawało, że kochająca się rodzina daje szczęście. I myślałem, że Bóg się z tego cieszy. Jednak jak twierdzisz mylę się. Więc nie zakładam rodziny. Lepiej cierpieć bo tak chce Bóg i sprawia mu to przyjemność.
Więc na tym się opiera świat? Jakby rodzina nie była najważniejsza, to by ludzi na świecie nie było. To po co Stwórca kazał się rozmnażać? Po co dał nam instynkty? Po co kobieta ma instynkt macierzyński. A człowiek jest zwierzęciem stadnym?
Cytuj:
OK, zrezygnuj z Boga. Tak nawet piszesz jak gdybyś już z niego zrezygnował. Czujesz się już szczęśliwy ? Myślisz że taka deklaracja jakoś wewnętrznie cię zmieni ? Zapomnisz o swojej przeszłości i doświadczeniach, które ukształtowały twój charakter, albo wygląd? Wspomnienie bólu przeminie ? Zamiast pustki i rozpaczy pojawi się coś nowego ? Bo to jest możliwe. Nic tak dobrze nie robi sercu, kiedy smutki topimy w butelce wódki. Albo kiedy rajska rzeczywistość objawia sie nam po zażyciu narkotyków. Samotność ? W dobie internetu i stron pornograficznych nie można być samotnym. Takie będą konsekwencje twojego wyboru.

Bo z Niego zrezygnowałem. Jestem tutaj po uzyskanie odpowiedzi. Z Nim, czy bez niego i tak moje życie wygląda jak wygląda. I tak go nigdy nie było ze mną. A gadanie, że on był jakoś mi nie pomaga. Zostawił mnie od mojego urodzenia, nawet wtedy kiedy na nic nie miałem wpływu. Ja dziękuję za takiego ojca.
Nie piję alkoholu, nie palę i nie oglądam pornografii. Nie biorę narkotyków.
Samotny jestem od dzieciaka.

Chętni na zamianę za życie ze mną?
ps. Tak piszecie, że Bóg daje krzyże takie jakie potrafimy unieść.
To dlaczego osoba, która jest gnębiona np. w szkole. Odbiera sobie życie? Bo już nie może znieść ciągłych upokorzeń jak i znęcania się nad nią?
Albo dziewczyna, która jest zgwałcona i też targa się na swoje życie?
Albo malutkie maleństwo, które jest bezbronne. Zostaje zgwałcone i niekiedy zamordowane. To jest ten krzyż? Tak Bóg chroni takie maleństwo?
A no tak wolna wola.... Nie moi kochani.... Bóg ma swoich ulubieńców i nie pozwoli, żeby spadł im włos z głowy. I nie chodzi tutaj o wielkich grzeszników.
Weźcie sobie takiego Boga, bo ja z nim nie chce mieć nic wspólnego. Ja to ja, ale małe dziecko?


Śr paź 17, 2018 7:48 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3243
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
[napisaliśmy post w tym samym czasie, już nie będę poprawiał]

ZX6R chciałem ci jeszcze dopisać coś ważnego. Papież Franciszek mówi, że obok Boga drugą osobą którą powinniśmy kontemplować jest człowiek. I tak dzisiaj nad tobą myślałem jeszcze...

Nie da sie ukryć, że przemawia przez ciebie gniew wywołany krzywdą i cierpieniem. On jest najgłośniejszy. Buntujesz się przeciw złu które cię spotyka i to jest naturalne. Sam tak kiedyś miałem, kiedy po dziesięciu latach modlenia się za kogoś bliskiego, jedyną odpowiedzią jaką otrzymałem od Boga, to kolejny razy i cierpienie zadane przez tego cżłowieka. Ile można znieść ? Za moją wierną służbę, za wszystkie modlitwy, za walkę ze słabościami, tylko osty i ciernie ? Po co się w ogóle modlić ?

W tedy też odjęło mi rozum. W swoim żalu do Niego zacząłem, jak ty - wykorzystywać całą swoją wiedzę przeciwko Niemu. Zrobiłem się zgorzkniały i mało co przynosiło mi pociechę.Masz już to uczucie na sercu zimnej 5 tonowej belki ? Najgorsze że spada się z nią w dół i nic nie można z tym zrobić. Bo niby do kogo zwrócić się po ratunek ?

Świadomość tego że jest źle, była niczym malutka i daleka latarnia morska widziana dziesiątki mil od brzegu z targanego sztormem statku. A ja z tym nic nie mogłem zrobić. Dzisiaj wiem jak nazwać to światełko które jako jedyne pozostało razem ze mną. To była nadzieja.

Widać ją u ciebie, kiedy piszesz - "jeszcze tutaj zaglądam", "szukam odpowiedzi, albo wysłuchania". Nie masz w sobie wiary, ani miłości, została tylko nadzieja, która ledwo się jeszcze tli. Nadzieja na co ? Jaką nosisz w sercu rozterkę ? Napisałeś, że chcesz zerwać z Bogiem przyjaźń, ale jednocześnie deklarujesz że będziesz dobrym człowiekiem. Też tak rozumowałem. Bóg jest dobry, na pewno kiedyś zrozumie mój wybór który zapadł pod wpływem cierpienia. Nie zamknie mi bramy zbawienia, bo będę "dobrym człowiekiem".

Wiesz już co to za "nadzieja" ? Masz nadzieję, że twoja ralacja z Bogiem nie zostanie całkowicie zerwana. Że kiedyś, jeśli nie teraz to trudno, ale kiedyś w życiu wiecznym Bóg zaprosi cię na swoją ucztę w Niebie. Że z Nim zasiądziesz do jednego stołu jak się zasiada z przyjacielem i będziesz w końcu szczęśliwy.

Kłopot jest taki, że Bóg w cale nie jest taki jak Go tutaj namalowałeś. On nie chce abyś przeżywał to co teraz czujesz. Moje przykre doświadczenie buntu, zakończyło się ostatecznie 1 listopada wysiadając z auta przed cmentarzem. Otworzyłem drzwi i od razu wdepnąłem w głęboką kałużę w błocie. Oczywiście była to wina Boga że do tego dopuścił, więc od razu przeszła mi przez głowę błyskawica w Jego kierunku. I w tedy wraz z wodą wlewającą się do wnętrza mojego buta, zaczynały mi się przypominać wszystkie słowa siostry, która uczyła mnie kiedyś religii w salkach za plebanią. Szatan to kłamca, zwodziciel, oszust, manipulator, który będzie półprawdami starał się odwieźć was od Boga. Zrobi wszystko, aby przedstawić wam zakłamany obraz Boga, bo tak właśnie zrobił w Raju. Było tego więcej.

Na razie sukcesem będzie, jeśli to zrozumiesz. To jest doświadczenie, a ty wpadłeś w sidła myśliwego.

Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Łu

Jezus w tej przypowieści mówi, że szatan traktuje nas jak swoją zdobycz. Jak drogocenny łup, którego nie chce oddać. Rozumiesz to ? Bez tego nie ma po co o Hiobie rozmawiać, ani o niczym . Nie choruje twój rozum, tylko serce. Nie masz siły na modlitwe ? Wzywaj Jezusa. Jezus... Jezus... Jezus...


Śr paź 17, 2018 7:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 28, 2005 11:53 pm
Posty: 1592
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
ZX6R napisał(a):
Przeczycie samym sobie.


Wzajemnie.
Wierze, ze Chrystus zmartwychwstal --> Udowodnil tym samym, ze jest Prawda --> Stwierdzil "Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg".

A tu przychodzi jeden z drugim i mowi, ze to nieprawda.
Ja takim ludziom nie wierze.
Dlatego ze argumenty jakie przedstawiaja sa tylko pozorne.
Sa argumentami z ludzkiego punktu widzenia.

Podczas gdy zgodnie z Prawda - "mysli moje nie są myślami waszymi" - akceptujesz to? Mozesz odpowiedziec, prosze?


Śr paź 17, 2018 8:17 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 01, 2017 8:51 pm
Posty: 213
Lokalizacja: Zbiersk
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
ZX6R napisał(a):
ps. Tak piszecie, że Bóg daje krzyże takie jakie potrafimy unieść.
To dlaczego osoba, która jest gnębiona np. w szkole. Odbiera sobie życie? Bo już nie może znieść ciągłych upokorzeń jak i znęcania się nad nią?
Albo dziewczyna, która jest zgwałcona i też targa się na swoje życie?
Albo malutkie maleństwo, które jest bezbronne. Zostaje zgwałcone i niekiedy zamordowane. To jest ten krzyż? Tak Bóg chroni takie maleństwo?
A no tak wolna wola.... Nie moi kochani.... Bóg ma swoich ulubieńców i nie pozwoli, żeby spadł im włos z głowy. I nie chodzi tutaj o wielkich grzeszników.
Weźcie sobie takiego Boga, bo ja z nim nie chce mieć nic wspólnego. Ja to ja, ale małe dziecko?

A myślisz, że ja mam różowe życie? Chciałbym być wyższy, śmielszy do kobiet, chciałbym mieć dziewczynę, a potem żonę, dzieci, rodzinę własną, chciałbym choć na chwilę poczuć miłość, w szkole byłem nieśmiały, cichy, nieraz się naśmiewali ze mnie, co z tego, że mam pracę, samochód, prawo jazdy zdałem za 1 razem, co odczuwam za niesprawiedliwość, ponieważ inni muszą zdawać wiele razy, a mnie poszło jakoś za łatwo, mam ulubioną kolarzówkę, od małego mam problem z masturbacją, odkąd się zacząłem nawracać walczę z tym, ponieważ stwierdziłem, że być może przez to nie mogę znaleźć dziewczyny, ale cóż trzeba jeszcze być śmiały. A ja nie jestem. Nie chodzę na dyskoteki, bo to nie dla mnie. Póki co modlę się na różańcu, między innymi za Ciebie, ponieważ chcę pomagać modlitwą, albo ofiarowaniem trudów, cierpień za innych, nie czuję się szczęśliwy, modlę się często o poczucie Bożej miłości, miłości Maryi, Mamy mojej, i powiem Ci, że raz podczas różańca czułem "coś", choć nie wiem co to było, ale kazało mi na chwilę przystanąć i patrzeć w oczy Maryi.
Na dzień dzisiejszy: nie mam dziewczyny i nie miałem, nie znam miłości do drugiej połówki, walczę z masturbacją, odmówiłem w tym celu nowennę do MB Rozwiązującej Węzły, staram się nie grzeszyć, proszę Jezusa po każdej komunii o miłość, o oczyszczanie mojego serca z brudu, o cierpliwość w pracy, czasami tak mi nie wychodzi, że klnę, ale staram się nie obrażać bliźnich.
Nie mam żalu do Ojca, że nie dał mi normalnego wzrostu, choć było ciężko w młodości. Wiesz co, staram się przyjmować ze spokojem to co daje mi Bóg, bo to się mu najbardziej podoba.
Czuję, że Jezus uczy mnie na razie cierpliwości, bo z tym mam problemy. Z pomocą Mamy mojej, której powierzyłem swój nałóg: przywiązanie do pornografii i masturbacji, próbuję unikać tego, nie jest łatwo. Najdłużej wytrzymałem 42 dni, upadki są, ale wierzę, że są one po to, aby uświadomić mi, jak jestem nędzny, że bez pomocy z Nieba nie dam rady.

_________________
Przyjmuj cierpienie ze spokojem i ufnością. Ofiaruj je Bogu z miłości do Niego i bliźniego.


Śr paź 17, 2018 8:28 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 25, 2018 8:33 am
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
Nie chce cytować wszystkiego. Ale przepraszam. Dałem się zwieźć psu. Zamiast ufać Bogu.
Cytuj:
zb1024

No to czułem się tak jak Ty. Napisałeś bardzo ważne słowa, które mi się przypomniały, w nie trzeba też uwierzyć:
Cytuj:
]Szatan to kłamca, zwodziciel, oszust, manipulator, który będzie półprawdami starał się odwieźć was od Boga. Zrobi wszystko, aby przedstawić wam zakłamany obraz Boga, bo tak właśnie zrobił w Raju. Było tego więcej.

A ja się dałem zwieźć. Jak mogłem być tak głupi. A dziwiłem się Ewie....
Masz rację, to światełko się jeszcze tli. Nie straciłem nadziei.
Cytuj:
Podczas gdy zgodnie z Prawda - "mysli moje nie są myślami waszymi" - akceptujesz to? Mozesz odpowiedziec, prosze?

Tak. :)
zb1024
Bardzo dobrze, że napisałeś o masturbacji. Chcę wam coś bardzo ważnego napisać. Bo Pan próbował mi to powiedzieć od dłuższego czasu. Szatan próbował mnie zwieść od niego w tym samym czasie. Nie wiem jak to się stało, że odpowiedział i do mnie w końcu dotarło. To takie przeczucie, że to ta odpowiedź.
Otóż. Sam się masturbowałem... Bardzo długo, od 16 lat, a mam 23. Nigdy nie widziałem w tym problemu. Trafiłem, na stronę braciasamcy.pl chłopaki piszą tam jak uważać na kobiety i jak działa ich psychika. Nie chcą obrażać kobiet, bo uważają, że są zagubione. Chcą im pomóc. Ale natrafiłem na temat NoFap. Każdy w tym temacie podejmuje działanie zaprzestania masturbowania. Ogólnie na całym forum panowie proponują zaprzestania tego. Zacząłem się zastanawiać, czy czasem nie mam z tym problemu. I problem mam dziś przekonałem się o tym, że mam problem z tym!!!!!!!!!!!!
Ja akurat odkąd zacząłem pracować z ludźmi jestem może trochę bardziej śmielszy od Ciebie.
A jeszcze bardziej uświadomiło mi to:
(piąty post przeczytaj sobie)
https://braciasamcy.pl/index.php?/topic/2037-no-fap/&page=20
A to na dokładkę:
https://www.youtube.com/watch?v=Tt_AECgBG7Y
Wiesz, że Pan Jezus też się podnosił jak upadł z krzyżem? Pomyśl, że jak On dał radę to Ty nie dasz rady?
Ja mam jeszcze takie sowje małe wsparcie, może to głupie, ale ta operacja co miałem, daje mi coś takiego, że jak to przetrwałem to przetrwam wszystko i taka masturbacja to pikuś przy tym.
Jeżeli chodzi o mnie. To przez onanizm:
-miałem obniżiony nastrój przez bardzo długi czas, co nazywałem depresją.
Jak w filmie wyżej, wyrzuty dopaminy, odpowiedzialnej za zadowolenie u mnie były nie dość, że otrzymywane bez wysiłku i nagroda była wielka, ale sztuczna. (jak kłamstwo szatana)
-Nie mogłem się skupić na pasji przestała mi sprawiać radość
-Brak koncentracji i myślenia, kiedyś to było nie do pomyślenia.
-Zmniejszona chęć na poznawanie ludzi
-Słaby progres rozwoju w mechanice samochodowej.
- I to też ważne. Brak zainteresowania, ze strony kobiet. Szatanowi i to się udało.... Jak chodziłem przygnębiony jednocześnie zły, to jak miałem do siebie przyciągać ludzi?
Jak przestałem, bo nie robię tego od poniedziałku, to widzę większe zainteresowanie. I to jest bardzo logiczne
-Zamglony umysł i częste rozkojarzenia.
Może wydawać się to głupie, ale jak miałem okresy bez onanizmu to czułem się lepiej. Diabeł bardzo sprytnie to uknuł i Bóg chciał temu zaradzić. Bo było coraz gorzej. Dziękuje Ci Boże i przepraszam. Tutaj pisałem nieprawdę i tutaj też muszę Cię przeprosić.
Wolę iść za Bogiem. Chodź i tak nie pojmuję księgi Hioba, ale mylenie Pana nie jest moim myśleniem. A Bóg rozmawiał z szatanem, bo chwalił się Hiobem.

Wiem, że to brzmi jakbym był chory psychicznie. Ale uwierzcie mi.


Śr paź 17, 2018 9:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3243
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
Bogu niech będą dzięki.

Mam takie dwie refleksje na koniec.

Pierwsza to fakt, że w jakiś stopniu wszyscy czerpaliśmy z jednego Ducha. Teraz kiedy ta sprawa z grzechem masturbacji wyszła w pełnym blasku, zacząłem się zastanawiać skąd mi się wzięło aby wcześniej do tego nawiązać? Bo przecież o grzechu można inaczej pisać. Kolejny punkt dla Pana Boga.

A druga sprawa, to fakt że jeszcze długo będziesz lizał rany. Powinieneś zostać na forum. Może nie jest to wspólnota idealna (face to face), ale do czasu aż nabierzesz sił i znajdziesz lepsze źródło dla czerpania wiary, nadziei i miłości. Kiedy twoje serce poczuje się lepiej i odczujesz na nowo pragnienie Boga, to do twoich pytań o Hiobie możemy wrócić. Wspólnie możemy więcej.

Z Panem Bogiem bracie i witaj w domu.


Śr paź 17, 2018 9:43 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 01, 2017 8:51 pm
Posty: 213
Lokalizacja: Zbiersk
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
U mnie problem z masturbacją zaczął się w klasach podstawówki. Nie wiem jak zacząłem to robić. Mniejsza z tym. Może od kolegów. Może z kompleksów, że jestem niskiego wzrostu. A w podstawówce i później nie jest łatwo wśród kolegów. Dokuczanie i takie tam. Długo byłem bardzo nieśmiały, małomówny, wolałem siedzieć cicho. Potem doszedł komputer, internet, pornografia. Wierzyłem w Boga. Ale moja wiara była na niskim poziomie. Dużo się masturbowałem. Nawet codziennie. I nie wiedziałem, że robię coś złego. Zaczynało być to dla mnie normalnego. Do kościoła nie chodziłem często (jako nastolatek i wczesne lata 20), nie spowiadałem się z tego nałogu, z resztą rzadko się spowiadałem. Nie pamiętam, kiedy była następna spowiedź po pierwszej komunii św. Pewnie długo.
Moje nawracanie zaczęło się wtedy, gdy zacząłem powoli uświadamiać sobie, że być może nie szukam dziewczyny, bo pociąg, napięcie rozładowuje sobie właśnie przez masturb. Lata leciały (teraz mam 33 lata), dziewczyny nie mam, i myślę sobie "trzeba z tym skończyć". Bo ile może trwać taki stan.
W którymś momencie na facebooku w komentarzu natrafiłem i to przypadkiem na film o "Nawróconej wiedźmie" o Patrycji Hurlak. Zdziwiło mnie to, "teraz w tych czasach wiedźmy?" Obejrzałem film. To było to pierwsze wezwanie Pana Boga. Chyba potem jakoś poszedłem do spowiedzi, z resztą musiałem, bo była pierwsza komunia lub chrzest mojego chrześniaka. Nie pamiętam teraz chronologii dokładnie kiedy wyspowiadałem się z grzechów nieczystych.
Kolejny krok od Ojca, to u wujka byłem, zobaczyłem u niego na półce książkę o objawieniach Matki Bożej od czasów Jezusa. Czytałem ją. I natrafiłem na fragment pewnego objawienia, w którym pisało, że jak bardzo nasze grzechy bolą Maryję i Jej Syna. Że każdy nasz grzech to rana na ciele Pana Jezusa. I to na dobre ustawiło mnie na drodze ku większemu nawracaniu się. Dotarło do mnie "Boże, tyle masturbacji, i za każdym razem cios w Pana Jezusa, w Maryję, Boże," smutno mi się zrobiło. Zacząłem ograniczać masturbację. Najdłuższe próby to około 30 dni, raz 42 dni, i za każdym razem żałowałem tego, że to zrobiłem, i że muszę z tym grzechem iść do spowiedzi (znowu). To nie jest łatwe do przezwyciężenia. Wcześniej robiłem to dla przyjemności, teraz raczej aby rozładować napięcie. Czasami myślę, że gdybym miał żonę, było by łatwiej, ale wątpię, boje się że traktowałbym ją przedmiotowo.
Na razie, proszę Boga o dar słyszenia Jego głosu, o to żebym umiał rozeznawać grzechy, o to aby jak najlepiej wypełniać Jego wolę.
Co ciekawego, zauważyłem, że w pierwszych miesiącach odmawiania różańca odczuwałem pociąg do tej modlitwy, najpierw na siedząco, potem na klęcząco, potem nastąpił okres oddalenia Pana Boga, czułem (to się wyczuwa) brak Jego bliskości, przez jakiś okres miesiąca, dwóch może dłużej, nie chciało mi się modlić. Prosiłem aby przywrócił mi poprzedni stan odczuwania Go.

_________________
Przyjmuj cierpienie ze spokojem i ufnością. Ofiaruj je Bogu z miłości do Niego i bliźniego.


Śr paź 17, 2018 9:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 19, 2010 11:26 pm
Posty: 3243
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Zapomnienie o Bogu.
zb1024 napisał(a):
Co ciekawego, zauważyłem, że w pierwszych miesiącach odmawiania różańca odczuwałem pociąg do tej modlitwy, najpierw na siedząco, potem na klęcząco, potem nastąpił okres oddalenia Pana Boga, czułem (to się wyczuwa) brak Jego bliskości, przez jakiś okres miesiąca, dwóch może dłużej, nie chciało mi się modlić. Prosiłem aby przywrócił mi poprzedni stan odczuwania Go.


Kiedyś do Radia Maryja zadzwonił jakiś starszy kierowca zawodowy i zapytał prowadzącego księdza, co to jest ? On się modli i czuje taką mocną obecność Boga. " Czy to dlatego bo się ciągle boję jadać w nieznane ? Że gdzieś zbłądzę, uderzę, że się coś stanie?" Ksiądz nie rozumiał o co on pyta, ale myślę że coś w tym jest. Taka "trwoga", jest doskonałym determinantem do dobrej modlitwy z serca.

Miałem podobnie jak ty, tylko że z koronką. Jak się "dorwałem" to nie mogłem przestać. Modliłem się w każdej chwili robiąc przerwy tylko na rozmowę z ludźmi, a nawet i z tym zacząłem czynić starania aby nie przerywać. W końcu kładąc się spać, zacząłem modlić się przez sen. Nasza psychika chyba jest tak skonstruowana. To jest modlitwa kontemplacyjna, więc te momenty na których udało mi się wystarczająco mocno skoncentrować na bolesnych chwilach Pana Jezusa, bardzo mnie do Niego zbliżyły. Z tego "uczucia" o którym piszesz, a które mnie niegdyś fascynowało, do tej pory natrafiłem tylko na jeden konkretny ślad w Kościele. Zaraz po tym jakiś biskup w tv wygłaszał homilię w której powiedział "trzeba nam prosić o Ducha modlitwy". Pomyślałem, że cię to zainteresuje.

Dla mnie tamten okres to jedne z najlepszych chwil w moich duchowym życiu. Uczucie że nie jesteś sam i że się kładziesz na spoczynek, jak gdybyś się kładł w ramiona Ojca. Uczucie obecności kogoś kto cię kocha i strzeże każdy twój krok. Dlaczego to się skończyło ? Myślę że z każdym ojcem jest tak, że najpierw czegoś uczy dziecka i pokazuje, a później zostawia i dyskretnie obserwuje.

ps. oprócz tego że chłopakowi pomogłeś swoim świadectwem, to otworzyłeś mi klapkę na mózgu. Chyba napiszę nawet o tym post. Może kogoś zainteresuje.


Cz paź 18, 2018 8:13 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 112 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL