Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn lut 18, 2019 7:25 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Wizje - dar czy przekleństwo? 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lis 29, 2018 1:55 am
Posty: 9
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Wizje - dar czy przekleństwo?
Wizje - dar, czy przekleństwo?

Hej, jestem Krzysiek, mam 18lat. Jestem osobą wierzącą, lecz borykam się z nietypowymi problemami, przez co często zadaje sobie ciężkie pytania. Tym razem trudno mi samemu podjąć właściwą decyzję, dlatego też liczę na Waszą pomoc.

Kilka lat temu uświadomiłem sobie, że to nie przypadek, ani żadna rutyna, gdy sytuacje proste, szkolne, czy też domowe powtarzały się, a ja wiedziałem co za chwile się wydarzy. Początkowo jako dziecko uznawałem to za przypadek, zbieg okoliczności. A wizje, traktowałem jako sen, gdyż przeważnie miałem je leżąc, bądź tuż przed zaśnięciem, jakbym na chwilke przysnął, totalnie odleciał.

Z czasem zaczęły one dotykać co raz poważniejszych sytuacji, dla przykładu opiszę moment kiedy uświadomiłem sobie, że to nie są sny, lecz wizje:
Umówiłem się z kolegą w piątek na sobotę, tuż przed zaśnięciem miałem wizje, rano gdy udałem się z nim, opowiedziałem mu "hej, nie uwierzysz co mi się przyśniło (...)" wizja dotyczyła tego dnia. Po kilku godzinach wszystko się spełniło, obaj zaskoczeni, rozmawialiśmy o tym, że jest musi być jakieś prawdopodbieństwo na to, żeby odwalić taką "akcje" jak ja, uznając to za przypadek.

Pojawiały się kolejne, i nie tylko przed snem,np. w trakcie spaceru, drogi ze szkoły itd. Występowały dosyć rzadko(raz na miesiąc, czasem 3miesiące), ale jednak, czasami dzień, czasami miesiące, a czasami chwile przed zdarzeniem.

Wizje zawsze dotyczyły mnie, w każdej z nich byłem obserwatorem zdarzenia, który patrzył jakby kilka metrów nad ziemia, kilka metrów od miejsca akcji, pod pewnym kątem. W trakcie ich trwania czas rzeczywisty jakby się zatrzymywał, popularnie mówiąc trwały one ułamek sekundy. Lecz jednak opisywały one czasami nawet kilku/kilkunasto minutowe, a nawet dłuższe sceny, całe rozmowy, przemyślenia, akcje, z każdym słowem i detalem, były bardzo wyraziste. Występowały one spontaniczne, nie miałem na nie wpływu, nie biorę leków, nie palę, nie ćpam.

Opisałem ppwyżej sytuacje jak to wygląda, więc przejdę do problemu. Ostatnimi dniami zadałem sobie pytania: "Czy przeznaczenie to Wola Boża?","Czy wizje to dar, który powinienem wykorzystać, aby zmieniać świat na lepsze, czy przekleństwo poddające mnie próbie?"

Myślę, że wszyscy śmiało możemy stwierdzić, Jezus Chrystus był Panem czasu, można powiedzieć że jasnowidzem absolutnym, co potwierdza fakt, że wiedział jaki los go czeka, mimo to postąpił zgodnie z tym, zgodnie z Wolą Bożą. Fakt, że powiedział Piotrowi,iż 3 razy się go zaprze też potwierdza Jego zdolności. Kolejnym przykładem jest Apokalipsa św. Jana, zapowiedź końca doczesnego życia, Sąd Ostateczny, ponowne przyjście Jezusa, raj. W tym wypadku próba zapobiegania wypełnieniu się przeznaczenia czyli Apokalipsy to jakby walka z samym Bogiem.

Przyjdzie taki moment i już się takie pojawiają, gdzie będę mógł coś zmienić, "na lepsze" (cudzysłów gdyż, nie jestem ostatecznie pewien czy ta zmiana będzie dobra), np. uratować kogoś lub siebie przed cierpieniem czy śmiercią, jeśli będę miał taką okazje dzięki wizji, lub co kolwiek innego uczynić lepszym.

Powinienem więc uznać wizje za dar i zmieniać świat na lepsze? Czy może osądzić jako wpływ złych mocy, które pragną zawładnąć moją duszą? Poddają mnie wątpliwością, itd.

Dla przykładu, jeśli zobaczę chorobę, to z jednego punktu widzenia mogę ją szybciej wykryć i wyleczyć. Pytanie czy to nie jest zysk dla ciała kosztem duszy?
"Lepiej ślepym wejść do Królestwa Bożego, niż z dwojegiem oczu błądzić po piekle."
(Czy jakoś tak to było) To na pierwszy rzut oka przekonuje.

Dlatego też kolejny przykład, bo tamten był dość egoistyczny:
Jeśli ujrzę czyjąś śmierć/chorobę to mam go ratować czy zostawić i powiedzieć sobie "taka jest Wola Boża".
I to już mocno kontrastuje z tym pierwszym przykładem.

Z jednej strony wyraźnie jest napisane że, wróżbiarstwo itd. jest grzechem, ale jak już pisałem te wizje są same z siebie, poza moją kontrolą. A z drugiej strony sam Jezus znał przyszłość, prorocy, i nie tylko, i zapowiadali przyszłe wydarzenia.

Można też przyjąć założenie, że przeznaczenie nie jest Wolą Bożą, gdyż ta Wola została odwleczona w czasie, gdy Lucyfer zbuntował się przyciwko Bogu i namówił Ewe do sprzeciwu wobec Boga, wtedy jakby Wola Boża została odwleczona w czasie, aż do momentu ponownego przyjścia Jezusa. Z tego wynikałoby, że żyjemy w świecie którego panem jest szatan i złe moce, co w zasadzie się zgadza, bo tak jest. A Królestwo Boże nie jest z tego świata, i my do Niego dążymy.
Wtedy możemy przyjąć, że wizja jest darem, który ma służyć do walki ze złem, ale czy aby napewno? Nie jest to wybranie zła, które jest dziwnie ukryte i zakamuflowane najznamoenitszym podstępem, dla większego dobra?

Wszystko bazuje na pytaniu, czy przeznaczenie=Wola Boża i czy wizja jest darem czy przekleństwem.

Niewątpliwie są to dwie rózne drogi, które prowadzą przez śmierć, ale nie koniecznie w tę samą stronę.

Liczę na Waszą pomoc, w rozstrzygnięciu tego dylematu.
Za błędy i nieczytelny tekst z góry przepraszam/tele.


Cz lis 29, 2018 2:01 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Czy próbowałeś kiedykolwiek wchodzić czy interesować się sferą ezoteryki / okultyzmu / zjawisk paranormalnych? Nie sądzę że takie ''wizje'' byłyby darem Boga, bowiem czemu miałyby służyć, a poza tym Bóg nie daje paranormalnych właściwości, szczególnie ot tak, bez celu. Tylko mistycy mieli pewne dary, ale zawsze były one celowe.

Poz tym, być może doświadczasz specyficznego stanu zjawiska określanego jako deja vu. Nie powinieneś określać Jezusa Chrystusa jako jasnowidza, Jezus Chrystus jest Bogiem. Jasnowidztwo to ''dar'' demoniczny zazwyczaj. Czym innym jest bycie prorokiem a czym innym osobą parającą się ezoteryką.

Jeśli ujrzę czyjąś śmierć/chorobę to mam go ratować czy zostawić i powiedzieć sobie "taka jest Wola Boża". - Raczej udać się z tym do egzorcysty.


Cz lis 29, 2018 11:17 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5791
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Czy jesteś w stanie łaski uświęcającej, gdy zuważasz to, co opisujesz? Chyba poradziłabym się jakiegoś kapłana w tej sprawie, np. na spowiedzi.


Cz lis 29, 2018 1:11 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lis 29, 2018 1:55 am
Posty: 9
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Jak już pisałem, to się dzieje przez kilka lat, jestem osobą wierzącą, więc to graniczy z niemożliwością aby każda z tych wizji była gdy jestem poza stanem łaski uświęcającej.

Żadne dejavu, wiem co to jest dejavu, podczas dejavu nie masz odlotu i pokazu slajdów "full hd w 4k" jakbyś oglądał/oglądała film" który dzieje się po pewnym czasie w rzeczywistości. Gdy dane wydarzenie się pojawia i uświadamiam sobie to, wtedy mam dwie możliwości działać z godnie z tym co ma być, bądź zmienić bieg wydarzeń.

A co do twoich pytań, jedyny punkt zaczepienia to homeopatia, kiedy chodziłem do szkoły podstawowej 1 - 4 klasa, często chorowałem, rodzice udali się ze mną do homeopatki, byłem dzieckiem, nie wiele pamiętam ze spotkań z nią, wiem że przyjmowałem białe granulki, które mój młodszy brat i rodzice stosują po dziś dzień, ja nie.

Słyszałem kilka opinii o homeopatii, jedni twierdzą, tak jak moi rodzice - naturalna medycyna, prepataty ziołowe, z jakichś roślinek. Słyszałem też opinie że ma to coś wspólnego z okultyzmem.
A chyba najbardziej popularna opinie której ja jestem zwolennikiem - to po prostu placebo, nie wiem czy orientujecie się na jakiej zasadzie są przygotowywane leki homeopatyczne. Otóż są wielokrotnie rozcieńczane, do takiej postaci, gdzie żeby znaleźć 1cząsteczke substancji aktywnej trzeba by było spożyć kilkanaście paczek granulek albo butelek kropelek. Czyli to nie jest lek, czyste placebo, biznes na sprzedawaniu wody z cukrem albo roztworu lekko alkholowego jako "leku", albo magia jak to woli.
Mimo to przed długi okres czasu nie stosowałem tego, gdy tylku zdałem sobię sprawę jak to wygląda.

A do księdza zamierzam się udać, i zadać mu te samo pytanie, co on o tym sądzi. To pytanie zrodziło mi się nie dawno, gdy wizje zaczęły dotykać poważniejszych problemów, w których mógłbym zmienić los na lepsze, i wtedy zacząłem się zastanwiać. Wcześniej przyjmowałem to bez większej rewelacji, bo dotykały przeważnie zdarzeń o błachej tematyce, gdzie to co bym zrobił i tak nie wiele by zmieniło.


Cz lis 29, 2018 3:12 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lis 29, 2018 1:55 am
Posty: 9
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
A jeszcze bym zapomniał, kiedyś, a właściwie 3lata temu bawiłem się snami. Pod koniec 3 klasy gimnazjum w szkoe oglądaliśmu film pt. "Incepcja" swoją drogą dobry film, polecam, dający do myślenia. W filmie głowny bohater chce wrócić do rodziny, lecz potrzebuje na to finansów, więc decyduje się na swoje ostatnie zlecenie w swojej "branży". Majac specjalne urządzenie czeka aż ofiara zasypia, podłącza się do niej i wprowadza do swojego snu, w którym to akcja się dzieje. Chce wykraść od niego cenne informacje.

Po obejrzeniu zastanawiałem się czy świadomy sen jest możliwy, wstukałem w internecie, znalazłem pierwsza lepszą instrukcje, po około miesiącu ćwiczeń się udało (polegały one na chęci zapamiętywania snów i ich zapisywanie po przebudzeniu, a pózniej wyćwiczenie odrhchu, który jeśli wykonam w trakcie snu ma mi uświadomić, że śnie. W sumie fajna zabawa, ale po killu miesiącach znudziło mi się, gdy chciałem wykorzystać czas we śnie aby się uczyć, a czas realny spedzać na rozrywkach, okazało sie że moja podświadomość nie.jest w stanie wytworzyć tego czego nie znam, dla przykładu jeśli chciałem pouczyć się nowego działu z matmy widziałem tylko moje wyobrażenie o nim, a nie taki jaki jest.

Tak czy inaczej wizje już miałem kilka lat przed tym zdarzeniem więc mysle ze to nie mialo z tym nic wspolnego.

"Nie sądzę że takie ''wizje'' byłyby darem Boga, bowiem czemu miałyby służyć"
Nie wiem jak dla mnie żeby zmieniać świat na lepsze, skoro mogę więcej, mimo wszystko ja widzę wiele argumentów za i równie wiele przeciw, bo nie wiem jaka jest prawda.

Gdyby nie robić z tym nic, a okazałoby się że to dar, to tak jakby go marnować. A jak to jest coś złego a to robić z pozru aby czynić dobro, to też źle, albo nawet gorzej.

Z jakiej paczki ja to mam i czemu to ma służyć.
Fakt, faktem że większość tych wizji jest bezużyteczna, w sensie nic nie zmienia, czy są, czy ich nie ma. Wiele nie wnoszą, ale są inne które mogą zmienić dużo.

Dla przykładu podam jedna z tych bezużytecznych wizji, ale jedna z ciekawszych, z drugim przesłaniem w tle, bardzo pięknym.

Pod koniec września tego roku udałem się do sklepu po książkę do matmy pod maturke, wracając do domu, z daleka zauważyłem trzy dziewczyny, jedna schyliła się próbowała pogłaskać gołębia leżącego na chodniku (prawdopodobnie ma uszkodzone skrzydło - pomyślałem). Druga krzyknęła "zostaw go, on może mieć ptasią grypę albo inne zarazki".
Szedłem w ich kierunku, zblizając się do gołebia było mi go szkoda, przez myśl przeszło mi aby zabrać go i odstawić na bok, na trawnik, ale byłem jakiś czas po operacji, jedna kula w ręku, w drugiej torebka z zakupami, a w dodatku argument dziewczyny z tymi zarazkami też przemawiał do mnie. Zdecydowałem iść przed siebie...
W momencie kiedy przechodziłem obok gołębia patrząc się na niego, dostałem wizji - nagle film jakby mi się urwał, byłem obserwatorem zdarzenia niczym "oczami samego Boga". Mój punkt z którego miałem widok na całe zdarzenie znajdował się kilka metrów za moimi plecami, wysoko nad ziemią, na poziomie korony wielkiego drzewa które stało na trawniku przy drodze.
Zapanował błogi spokój, ludzie przechodzili, samochody jeździły, a w pewnym momencie z tłumu wyłoniła się niezwykle piękna, wysoka blondynka, w moim wieku,w może rok, max dwa lata starsza. Poruszała się spokojnym lecz zdecydowanym krokiem, jej włosy błszczały w blasku słońca, biła od niej anielska aura. Jej piękne błekitne oczy były jakby lustrzanym odbiciem jej wspaniałej duszy. Krótko mówiąc laska 10/10 to mało powiedziane.
Przemiszczała się do przodu, moja cała uwaga (jako obserwatora) była skupiona na niej, a ja poruszałem się gdzieś w szarym tłumie na który nie zwracałem większej uwagi. Dziewczyna zbliżyła się do gołębia, przykucnęła wzięła go wręce i dalikatnie, powili przeniosła i odłożyła na trawnik pod drzewem z którego miałem punkt widzenia na zdarzenie (niczym mi pod nogi).


Wizja się skończyła, była długa, dosyć, lecz w trakcie jej trwania jak zawsze czas rzeczywisty jakby się zatrzymał, bądź trwał "ułamek sekundy", jakby szybki pokaz slajdów.Czas ruszył, mijam gołębia, unoszę głowę do góry, i nagle widzę... Tę samą dziewczynę, aż mnie zamurowało z wrażenia, raz że była wyjątkowo piękna, dwa że chyba nigdy wcześniej nie miałem wizji na sekunde przed zdarzeniem. Była kilka metrów przede mną, szła w moją stronę, miała te same piękne oczy obrazujące jej duszę.
Przez myśl przeszło mi aby obrócić się na pięcie i łapać tego gołębia xD, ale stwierdziłem ostatecznie, już za późno. Minąłem się z nią bark w bark i po kilku sekundach nie dowierzając do końca w to czego byłem świadkiem spojarzałem przez lewy bark i zobaczyłem jak ona podnosi tego gołębia, wtedy mocno mnie wzruszyło, bo nawet z aspektu obserwatora podczas wizji, byłem jedną jedyną osobą która zwróciła na to uwagę, na ten z pozru błachy a jak wielki czyn tej dziewczyny, niby mały gest a jak wiele zmienia...
Tego dnia dużo rozmyślałm, nie mogłem skupić się na nauce, po kilku godzinach wyszedłem się przewietrzyć, udałem się w to samo miejsce. Gołąb lażał martwy pod drzewem.


Ostatnio edytowano Cz lis 29, 2018 5:42 pm przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

color czerwony zarezerwowany dla moderacji



Cz lis 29, 2018 4:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5791
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Dosłownie jakby preludium do "Raportu Mniejszości" (2002) z Tomem Cruise w roli głównej. :x


Cz lis 29, 2018 4:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Rycek15 napisał(a):
A jeszcze bym zapomniał, kiedyś, a właściwie 3lata temu bawiłem się snami.


Pomyślałam o tym czy czasem nie wchodziłeś w lucid dream / OOBE. I niestety, to są tej ''zabawy'' efekty, homeopatia też mogła dołożyć swoje. Nie, to nie są dary pochodzące od Boga i nie nakręcaj się na to, ale coś z tym należałoby zrobić. Msze o uwolnienie i uzdrowienie, modlitwy o uwolnienie. Inaczej może to zakończyć się czymś gorszym lub psychiatrykiem. To nie żarty. Przestań się na to nakręcać i nie doszukuj się w tym jakiegoś dobra.


Cz lis 29, 2018 5:54 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lis 29, 2018 1:55 am
Posty: 9
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
A teraz jeszcze tak dla kontrastu, bo ktoś sobie pomyśli, "ale fajnie", ta, powyższa wizja opisana przeze mnie była fajna, piękna, wręcz bajkowa. Niestety nie wszystkie takie są. Więc teraz wiadro zimnej wody, może jak po przeczytaniu spróbujecie postawić się na moim miejscu, to coś wydedukujecie, ja sam nie jestem w stanie odpowiedzieć sobie na kilka pytań które sobie zadałem i wymieniłem je w postach wyżej^^.

Killa tygodni temu, wieczorową porą, zmęczony zdecydowałem pójść się wykąpać, po czym udać się spać.
Leżąc we wannie i kapiąc się dostałem wizji, odleciałem jak zawsze. Jak zawsze byłem obserwatorem zdarzenia, oddalonym od miejsca akcji o pewną odległość.

Wizja się rozpoczyna. Jestem w gabinecie lekarskim po odbiór wyników badań. Stoje na około 2metry przed biurkiem doktora. Pomiezczenie ma dosyć nietypową strukturę. Jedna część prowadząca do korytarza jest wąska i podłózna, na granicy której stoję, druga zaś nieco szersza (jakby z kwadratu wyciąć mniejszy prostokąt ścinając narożnik i formujac 2 połaczone prostokąty o róznych wymiarach). Podchodzę, siadam na wysuniętym krześle. Rozmawiam. W trakcie rozmowy dostaje wynik nowotworu złośliwego jądra. Koniec sceny. Zaczyna się kolejna. Jestem w trakcie drogi powrotnej do domu, jest ciepło, słonecznie, zielono do okoła - z pewoscią lato, możliwe że wakacje, okres po mojej maturze, tak zgaduje (moja ocena po zakonczeniu wizji). W owej drodze powrotnej postawnowilem, że nie powiem rodzicą o tym, wyjadę aby nie dowiedzieli się o mojej ewentualnej śmierci, gdyż choroba była w zaawansowanym stanie, szanse nie wielkie. (Tak jako obserwator wydarzenia widziałem siebie idacego i słyszałem swoje myśli).
Kolejna scena. Na siłowni słabnę, opadam z sił, w drodze powrotnej do domu opowiadam przyjacielowi co się stało, jako jedynej osobie. Było równie ciepło byliśmy ubrani jak to podczas lata, koszulka z krótkimi rękawami, krótkie spodenki. Na końcu mówię pewną sentencje do niego
"Żyj tak, jakby każdy twój dzień miałby być ostatnim." Koniec wizji.


Idąc spać podsumowałem fakty, jestem w nieciekawym wieku pod wzgledem raka jądra, mój ojciec miał raka jądra, naszczęście się wyleczył. A kolejny fakt to, że wszystkie moje wizje się sprawdziły.

To jest jedna z tych wizji w których mogę zmienić wiele. Mogę już podjąć leczenie, robić badania, zwiększyć szanae na wyleczenie. Jeśli pojawie się kiedyś w tym gabinecie mogę wyjść/wybiec nigdy nie dowiadując się wyników, w pewnym sensie też zmiana przeznaczenia, chodź mało mnie zadowalająca, bądź mogę nic nie robić czekać, albo modlić się.

I teraz jeśli moje wizje są darem od Boga, to powinienem podjąć leczenie, a jeśli nie są, powiniem nic nie robić, bo robienie badań nawet w celu sprawdzenia byłoby równoznaczne ze zwątpieniem itd. Tylko powiniem zaufać Bogu, że ma dla mnie plan. A co jeśli tym planem jest wizja, abym mógł z tego wybrnąć.

Zdecydowanie ciężkie pytania.
Tak samo jakbym kiedyś ujrzał śmierć drugiej osoby.
Dar od Boga? Biegnę ratuję. Nie? Co wtedy?

Takie wizje bardzo utrudniają życie, bez nich jest bardzo proste. Będzie to co ma być nie inaczej i pełne zaufanie Bogu. A tutaj co jest prawdą, a co fałszem... co robić...

A tak z innej beczki, z perspektywy tych wizji mogę wywnioskować, że bieg wydarzeń został już ustalony, a my niczym zaprogramowani ślepo go wypełniamy.
Tak mamy wolną wolę, ale wybory przez nas podjęte, tew które podejmujemy i podejmiemy są już jakby uwzględnione. Też wychodzę z założenia że przeznaczenie może zmienić tylko ten kto zna jego bieg. Ale to tak odbiegając od tematu.

***
Napisałem już powyżej że wyćwiczyłem sobie świadomy sen, i świadomie śniłem przez jakiś czas, kilka miesięcy, po obejrzeniu filmu "incepcja" chciałem,sprawdzić czy tak się da. Ale wizje miałem już przed tym. A OBE, przypatkowo natknąłem się na temat o tym podczas gdy świadomie śniłem i czytałem o tym, raz aby przesppacerowałem się po mieszkaniu.
A co do świadomego snu, nie bardzo widziałem coś złego i nadal nie widze w uzyskaniu świadomości podczas snu

--------------------------------------
Dobra w sumie łapię o co chodzi, mogłem załapać jakiegoś syfa przez homeopatie a potem sobie zrobiłem, strzał w kolano tym drugim.
Pogadam o tym z księdzem, może on pomoże, powinien.
Byłem młody i głupi. Miało być fajnie, a wyszło jak zawsze, heh.
Ale nadal nie rozumiem co jest złego we świadomym śnie.
Można to porównać do wyobrażania sobie czegoś, tylko lucid dream jest bardziej wyrazisty, wszystko się czuję, jak to sen, tyle że świadomy. Róznica jest taka że się jest świadomym że się śni i można dzięki temu kontrolować swój sen, a jedyne co nas ogranicza to nasza wyobraźnia, w dodatku obiło mi się o uszy, że lucid dream nest wylorzystywany jalo terapia do leczenia zaburzeń snów.

Więc możesz mi objaśnić co jest złego we świadomym śnie, bo nadal tego nie dostrzegam.

------------------------------------------------------
A jakaś podpowiedź co do wizji, które spełnią się niebawem? xD jak mam na to zareagować.


Ostatnio edytowano Cz lis 29, 2018 7:40 pm przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

Scalenie postów



Cz lis 29, 2018 6:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 24, 2011 6:48 pm
Posty: 5299
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Ale faza. Jakbyś miał wizję, że trafiłeś szóstkę w totka, podziel się wiedzą o liczbach, najlepiej na pv.


Cz lis 29, 2018 7:31 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4481
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Manipulowanie świadomym snem, to poddawanie się pod wpływ złych sił - tak może być. Jesteś bardzo zafascynowany swoim "darem", ale jest to zjawisko NIEPOKOJĄCE. Teraz możesz mieć przekonanie że panujesz nad wszystkim, ale to może być ułuda, zwiedzenie, wabienie na głębię. Zakładam (może naiwnie) że nie popisujesz się przed nami zdolnościami pisarskimi..
Przede wszystkim rozeznanie psychologiczne/psychiatryczne i duchowe (u księdza). Odrzucaj wizje, nie działaj zgodnie z nimi.
Narzuć sobie sceptycyzm - czy to co przeżywasz to nie takie "proroctwa post factum" (najpierw widzisz zdarzenie, potem dorabiasz do niego Twoje wizje), albo zdarzenia które "prorokujesz" po prostu mają duże prawdopodobieństwo że się zdarzą.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Cz lis 29, 2018 7:57 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5791
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Jeśli Twój ojciec miała raka, to mówisz o tym prowadzącemu Cię lekarzowi i prosisz, żeby miał to na uwadze przy okresowych badaniach. To tak samo, jak z innymi chorobami powtarzającymi się w rodzinie. Zupełnie nie trzeba wiązać tego z wizjami. Możliwe, że Twój umysł jakoś się programuje, bo o czymś wiesz, a że masz bogatą wyobraźnię, to Ci się marzy na jawie. Poza tym oddajesz swoje życie Bogu i Jego prosisz o prowadzenie. Czy modlisz się, by wizje ustąpiły, jeśli nie pochodzą od Boga?


Cz lis 29, 2018 8:20 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 538
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
To autosugestia, sni mu sie cos co mozg kreuje jako ciag dalszy mysli z dnia z czego realnie pamieta fragment, a reszta pozostaje w podswiadomosci wedlug ktorej robi to co mu sie snilo a czego nie pamieta. Jak dochodzi do koncowej czesci snu ktora pamieta to wtedy nabiera przekonania ze sen sie sprawdzil, ale nie ma swiadomosci tego ze sam odegral te role ze snu.
To dosc powazne zaburzenia tak snu jak i swiadomosci zwlaszcza ze trwa to wiele lat i utwierdzil sie w tym swoimi glupimi eksperymentami.
Nie zdziwil bym sie gdyby lekarz stwierdzil schizofrenie.


Cz lis 29, 2018 8:22 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lis 29, 2018 1:55 am
Posty: 9
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Dzięki, takiej odpowiedzi oczekiwałem. Jakiś konkret.

Najpierw mam wizje czystą i wyraźną, potem się dzieje.
Można wierzyć, bądź nie, nie oczekuje tego od innych, bardziej informacji co zrobili by na moim miejscu. Sam z pewnością miałbym problemy aby uwierzyć w coś takiego, gdybym przez to nie przechodził, ciężko przyjąć do świadomości coś czego się nie doświadczyło, jeśli nie ma się na to konretnych dowodów.

Wizje miałem już kilka lat przez wchodzeniem w lucid dream, co powtarzam któryś raz z kolei.
Wcześniej jedynie stosowałem leki homeopatyczne, byłem kilku letnim dzieckiem, więc totalnie nieświadomy zagrożenia. To jest chyba jedyna logiczna przyczyna pojawienia się tego. Chociaż teoretycznie wtedy ledwo co przyjmowałem Pierwsza Komunie Św. a później bierzmowanie, teoretycznie jeśli coś było na rzeczy to powinno minąć, ale tak się nie stało.

Szatan karmi się strachem, a wizja mojej choroby pojawiła się w nieprzypadkowym momencie. Jak wcześniej wspominałem byłem chorowitym dzieckiem, nieustanne anginy ropne. Po leczeniu homeopatycznym jak dziecko minęły i powróciły z przytupem dosyć niedawno.
Męczyłem się z nimi przez ostatni rok, regularnie co 3-4 tygodnie angina, stały stan podgorączkowy 37 stopni.
Leczyłem się u laryngologa, bez skutku, on zalecał wycięcie migdałków. Lecz moja mama jak to nadopiekuńczy rodzice dołożyła swoje 3grosze "a mojej koleżanki córka miała zapalenia oskrzeli po wycieciu migdalkow" ze to nie zdrowe. Zpisała mnie do homeopaty, ja kłóciłem się z nią, ale szybciej szło się wykończyć dyskutowac z kobietą, która nie przyjmuje do wiadomosci logicznych argumentow, w dodatku nie wiadomo jak wrażliwą, płaczliwą, rozemocjonowaną... dla świętego spokoju się zgodziłem.
Homeopata gadka szmatka, ewidentnie manipulował, ale jakoś logicznie argumentował, do pewnego momentu, aż wyciągnał talizman którym pomachał mi przed głową i na tej podstawie powiedział co mi jest i przypisał leki homeopatyczne, (miałem ochotę wziaść te wachadełko pomachać mu przed glowa i powiedzieć że jest de*).
Jeszcze gdyby nie to wachadełko to może by mnie kupił, ale to rozłożyło mnie na łopatki, jak można stawiać diagnoze na tej podstawie, skąd ktos taki ma tytuł doktora, profesora...
Pomimo represji ze strony rodziców, wielu kłótni postawiłem im sprawę jasno, a ich argumenty typu "skoro pomaga, to czemu nie korzystać" jeszcze bardziej mnie do tego motywowały. Miałem po tym stany lękowe, które pokonałem modlitwą, i jakoś w tamtym okresie, kilka dni później pojawiła się wizja mojej choroby.

Tak jak wszystkie wizje się sprawdzały, tak po tych stanach lękowych miałem wrażenie jakby działania złego ducha, a własciwie jego nie udanej próby, z czego byłem dumny. A wizja choroby, jedną z opcji stawiałem, że akurat ta nie musi się spełnić, bo może to być prowokacja. "Zobacz co się z tobą stanie jeśli nie będziesz się w ten sposób leczył", wtedy miałem ochotę porozmawiać o tym z księdzem, ostatecznie tego nie zrobiłem, bo sytuacja w domu już nie była napięta, stany lękowe się nie pojawiały, ochłonąłem.
Ale still martwi mnie fakt, że skoro wszystkie się sprawdziły, to ta też się sprawdzi, zwłaszcza że moje uwarunkowania genetyczne i wiek temu sprzyjają, jakby to był rak płuc czy czegoś innego to bym może i się nawet uśmiał, bo nie palę. Ale w tej formie to nie jest zabawne.
-----
Modlitwa aby wizje ustąpiły jeśli nie są od Boga to dobra opcja, nie uwzględniłem tego wcześniej.
-----
Żadna autosugestia, a tym bardziej schizofrenia.
Opisałem 2 wizje, z czego jedna na chwile przed spełnieniem, niby jakim cudem miałbym to z autosugerować całą akcje, sekunde po sekundzie z każdym detalem, która dzieje się po chwili...

Sen na jawie? Miałem, jak niespałem z 48 albo lepiej, to nie jest żaden sen na jawie, bo podczas snu na jawie towarzyszyło mi bardzo nieprzyjemne uczucie zmęczenia, padałem wręcz na morde, "jednym okiem widzialem to co przede mna, drugim sen", tragiczne przezycie, nie polecam, wizje nie maja z tym nic wspolnego.

Podczas wizji czas robi stop, i rusza po jej zakończeniu, opisuje całe złożone wydarzenia lub ich fragmenty, niczym jakbyś oglądał telewizjetelewizje, we wizji jestem OBSERWATOREM, we śnie jesteś sobą.

Sam2
Spróbuj sobie zasugerować, bądź wyobrazić zdarzenie dosłownie identyczne w przebiegu do tego które ma się zdarzyć, tuż po wyobrażeniu. To chyba graniczy z niemożliwoscią? A nawet jakbyś jakimś cudem wyobraził sobie coś podobnego to twoje wyobrażenie nie będzie tak realne jak wizja, która jest identyczna kropka w kropke...

To tak jakbyś odpalił sobie tv w swojej głowie o wydarzeniu które się za chwile stanie, obserwujesz z perspwktywy widza, a potem gdy akcja sie dzieje jestes aktorem. Jak nie wierzysz, we wizje okej, rozumiem, ale nie sugeruj mi schorzeń tego typu.

Tak czy inaczej uzyskałem już satysfakcjonującą odpowiedź, nie jedną, która mi pomogła obrać stosunek do pewnych aspektów, zrozumieć przyczynę, którą najprawdopodobniej jest działanie złego ducha od stosowania homeopatii w dzieciństwie, a później dobitka przez lucid dream, i ponowna styczność z homeopatią. Także będę kierował to w kierunku egzorcyzmu, bazując na tym co ksiądz stwierdzi.


Cz lis 29, 2018 8:58 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 133
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
A te "wizje" to może tylko deja vu na siłę źle interpretowane już po fakcie? Miałeś jakieś lęki, stany depresyjne, może jakieś natręctwa?


Cz lis 29, 2018 9:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5791
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wizje - dar czy przekleństwo?
Wyspowiadalabym sie z homeopatii i brala udzial w Mszach z celebrowanymi chrztami, aby odnowic przyrzeczenia chrzcielne. Porozmawiaj z madrym kaplanem.


Cz lis 29, 2018 9:38 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL