Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr sty 17, 2018 6:56 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 306 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 17, 18, 19, 20, 21  Następna strona
 Praktykujący ateista 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 26, 2004 4:22 pm
Posty: 1360
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
lekarstwo napisał(a):
Irbisol napisał(a):
sachol napisał(a):
Tyle że istnienie Boga jak najbardziej można udowodnić emipirycznie.

Którego dowodu przykład zaraz zaprezentujesz.

To, że Irbisol istnieje jest dowodem na istnienie Boga. :-)

To deklaracja, a gdzie dowód?

_________________
"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


Cz wrz 28, 2017 6:05 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 02, 2017 5:41 pm
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Autorze tematu, i jak udało Ci się rozwiązać swój problem? Jeżeli tak to bardzo się cieszę, jeżeli nie to współczuję

Widzę że szukałeś zrozumienia, i go nie znalazłeś. Ja z kolei go nie szukam. Szukam usprawiedliwenia do swoich poglądów. Jeżeli je znajdę będę mógł bez wyrzutów sumienia zająć się niczym nie skrępowanym hedonizmem. Szukam też pogardy dla siebie i być może współczucia. Przykro się czyta twoje posty. Pocieszę Cię, nie jesteś sam. wydaje mi się że jesteśmy tacy sami

_________________
Jeżeli nie jestem chrześcijaninem. To przynajmniej fanem tej religi


Śr sty 03, 2018 11:20 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2204
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Widzę tu taką zależność. Każdy człowiek raczej bez wyjątku chce być mocny. Zarówno fizycznie, jak i w swym mnianiu (duchowo).
Jest to oczekiwanie powiązane z sobą wzajnie. Bo siła fizyczna dodaje siły ducha (poprzez zadowolenie z siebie).
Jak i siła ducha uskrzydla dając więlszą rezerwę sił, czy tylko podpowiedź że to jest dla ciebie możlowe. Nawet gdy robisz coś po raz pierwszy, bo sądziłeś że nie dasz rady ( mylnie w sumie ).
Jest to uniwersalna zależność, bez względu na wyznawaną bądź nie wiarę,
albo co ona opisuje.

Dlatego wyznacznikiem tej potrzeby jest osłabienie, które normalnie nie wybiera i dopada każdego z mocmych także.
Owocem udanego kierunku pójścia bądź nie za wiarą, jest umocnienie w swej słabości. Inaczej próżna jest zarówno dana wiara jak i jej brak.

Umocnionemu przechodzi potrzeba czerpania pomocy z dowolnego źródła.
Ważne byśmy umieli dostrzec prawdę o tym co się wydarzyło z nami.
Czy byliśmy słabi i co nam pomogło się umocnić.
To ważne by nie okłamywać siebie na przyszłość a także innych.

Tu jeśli wiara nas nie umocmiła bez względu na nieudolność swoją czy inny powód. To przypisywamie fałszywie dla poklasku, bądź fałszywego mniemania innych że tobie wiara pomogła jest szczytem głupoty.
Dzielimy się tylko prawdziwymi owocami wiary a nie tylko pobożnymi życzeniami.
Inaczej ulegamy sianiu propagandy, to jest grzechem.
Możliwe że to pomoże spojrzeć w prawdziwym świetle na to co jest przedmiotem dyskusji.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Śr sty 03, 2018 2:33 pm
Zobacz profil WWW
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 02, 2017 5:41 pm
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Ja tam nie wiem. Wiem jedno, czytając ten wątek, czułem się jakbym czytał o sobie. Nie chce być ateistą bo boję się potępienia. Szukam Boga. Włożyłem w to tyle czasu i wysiłku. Jednak dalej nic nie wiem. Może trochę dowiedziałem się troszkę o fizyce, biologi, filozofii i religii. Dalej nie wiem nic o wierze... Nie satysfakcjonuje mnie pusta wiara. Jeżeli Boga nie ma to chce mieć pewność. Jeżeli jest, chce mieć pewność. Włożyłem w ten temat już tyle pracy... Kiedy wydawało mi się że znalazłem dowód, dowiadywałem się czegoś nowego. Szukałem od początku. To okropne jechać autem/autobusem i na początku drogi być ateistą a na końcu wierzącym. Jeżeli o aspekt dziecięcej wiary, to w moim przypadku nigdy ona nie występowała. Co prawda mama(tata wierzy ale w taki bym powiedział umiarkowany sposób) wychowała mnie na katolika, ale wierzyłem w taki sposób. Pójść do kościoła, odklepać regułke, finito. Wierzyłem w Boga ale nie przejmowalem się nim zbytnio. Mysłalem sobie że wierzyć w taki sposób jak wierzyłem, czyli z codziennymi wątpliwościami można żyć. Ależ ile można? Rok? Dwa? Aż psychika nie siądzie. Nie można być tak rozdartym jak ja. To boli. Ile razy słyszę o miłości Boga do ludzi itd. Myślę sobie "piękne słowa. Szkoda że puste". Mam przed oczami taka scenę z Ojca Chrzestnego, gdy Michael przechodzi do biskupa a on nakłania go na spowiedź. Po spowiedzi biskup wygłasza takie słowa do Dona "mógłbyś odpokutować swoje grzechy, ale Ty w to nie wierzysz" i tak sie czuje. Kiedy umrą osoby z których czerpię inspirację religijną, moja wiara czy chęć do niej umrze wraz z nimi. I stanę się reliktem przeszłości. Przeraża mnie wizja z moimi watpilowsciami przez tyle lat. Gdy chodzę na cmentarze, oglądam nagrobki i widzę 1930-2015, 1972-2004 itd. Myślę sobie ile ci ludzie mają szczęścia, nie cierpią, nie muszą się przejmować o swoją przyszłość, i co najważniejsze. Mają pewność co do istnienia Boga(lub jej nie mają. Ale wtedy nikt się o tym nie dowie). Wiara że strachu przed śmiercią i potępieniem nie zasługuje na szacunek, powiedzą niektórzy. Ale odpowiedzcie mi tak szczerze. Czy gdyby istniał Bóg który nie daje nic w zamian ale mamy 100% pewność że on istnieje to ktokolwiek kochałby takiego Boga? Wiedząc że po śmierci jest pustka? Nie mam z kim o tym porozmawiać. Z mamą już nie chce. Gadałem wiele razy. Nie chce jej psuć światopoglądu, cieszę się że wiara daje jej nadzieję. W moim życiu jest ona martwa. Nic nie czuje. W tym roku kończę 20lat a mentalnie czuje się jak 80'sięciolatek.chce mieć pewność. I w końcu zaznać spokoju. Bo w końcu pragną go wszyscy a jest on dany niewielu

_________________
Jeżeli nie jestem chrześcijaninem. To przynajmniej fanem tej religi


Śr sty 03, 2018 10:33 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 02, 2017 5:41 pm
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Ps: nie raz gdy czytam posty ludzi bardzo wierzących. Myślę sobie "obyś nigdy nie stracił wiary. Czego ci z całego serca życzę. I wszystkim innym"

_________________
Jeżeli nie jestem chrześcijaninem. To przynajmniej fanem tej religi


Śr sty 03, 2018 10:41 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10937
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Czas zająć się przyczynami a nie pudrować niewiarą objawy.


Śr sty 03, 2018 11:24 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 02, 2017 5:41 pm
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
To znaczy? Jakbym wiedział z czym mam problem to bym się nim zajął...

_________________
Jeżeli nie jestem chrześcijaninem. To przynajmniej fanem tej religi


Śr sty 03, 2018 11:38 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10937
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Opisujesz na forum kolejne objawy depresji, zesztą wspominałeś, że ją najprawdopodobniej masz. Dlatego czujesz się tak wypalony, bez ambicji, szukający z lęku usprawiedliwienia, staruszek 80. letni. Uporasz się z problemami zdrowotnymi, potem przyjdzie kolej na duchowe. To są naczynia połączone: psychika i duchowość. To samo zresztą doradzałam autorowi wątku. Raz już o tym napisalam, chyba przy okazji wątku o samobójstwie. Im dłużej będziesz zwlekał, tym choroba może dalej postępować i pozostanie (po wyleczeniu) dystymiczny smutek na resztę życia. Jesteś bardzo młody, więc zdolności regeneracyjne organizmu są duże. Potem będziesz oglądał świat nie przez szarobure szkło.


Śr sty 03, 2018 11:47 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2204
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Quingue
W temacie poszukiwania Boga wygląda to tak. Nie oglądamy się za siebie, ile to już o Bogu wiemy. Nie podsumowujemy tych poszukiwań. Lecz pomimo wszystko szukamy bez końca. Bo wiemy że Bóg nie ma końca, więc normalnie możemy Go tylko zgłębiać nieustannie. Za trudne to dla nas się staje robimy przerwę, nie dobijamy się tym że za mało odkryliśmy.
To jest najzdrowsze dla nas poszukujących Boga.

Nie popiszemy się czymś z tych poszukiwań, co by było czymś niezwykłym. To sobie darujmy. A wszelkie dylematy jakie mogą nas dotknąć, nie będą miały porzywki do zadręczania nas.
Wiem że to nie łatwe, że to rozdziera. Do wszystkiego należy się przyzwyczaić takrze do rozdzierania. Mnie rozdziera od dawna i co zapytasz? Żyję pomimo odpowiem. Nie ma czarodziejskiej różki, usuwającej na zawsze nasze stany duchowe. Można natomiast nauczyć się żyć z nimi.
Czego tobie życzę.

Bóg istnieje i jest z nami o jeden krok przed nami, we wszystkich naszych dylematach zwłaszcza. Pomyśl nie ma nic trudnego na tym świecie, co by Bóg na sobie nie doświadczył. Mało tego doświadcza o jeden krok więcej, aniżeli już zaistniałe na tym świecie trudności. Czyli może nas prowadzić tym tropem w naszej potrzebie. Trzeba jednak naszej w tym woli, bo są to żeczy trudne choć skuteczne, jedyne które się w naszych postawach sprawdają. Wszystko inne jest chwilowym oszukiwaniem siebie, dla swej ulgi, nie rozwiązuje to naszych dylematów.

Rozdarcie jest naszym dnem, od którego rad nie rad musimy się odbić. Bo nie znajdziemy innej pomocy. Jak się już raz odbijemy, to będziemy już odruchowo i nieustanie się od dna odbijać. Tak sprawia Bóg. Że pierwszy krok robimy my niezdarnie. Następne są od Boga mnożone aż w nieskończoność. Wiesz że jak kroczymy, to żadna handra i tym podobne nas nie dopadają. One zostają w tyle, nie mają nóg. My do kroczenia zostaliśmy uzdolnieni przez Boga.
No dobrze wystarczy by nie zagadać ciebie, lepiej małymi kroczkami.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Cz sty 04, 2018 12:11 pm
Zobacz profil WWW
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 02, 2017 5:41 pm
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Merss, czyli potwierdza Pani że wiara jest tylko w mózgu? Tak jak myślałem... ostatnio czytałem o genie tzw. "Łaska Boga"(VMAT2). Ten gen odpowiada za religijność danej jednostki. I jest ewolucyjnym przystoswaniem. Ludzie cale zycie jeżdżą po pustyniach szukaja śladów Boga. Inni po prostu wierzą. Coś co dla jednych jest bardzo trudne, a wręcz nie możliwe. Innym przychodzi to tak łatwo. A to wszystko wina jakiegoś tam genu...

Witoldm , chciałbym żebyś miał rację. Nawet jeżeli to kłamstwo. chciałbym w to wierzyć

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć że zrobiłem wszystko by uwierzyć. Teraz mogę stwierdzić że wiara to samooszukiwanie się?

_________________
Jeżeli nie jestem chrześcijaninem. To przynajmniej fanem tej religi


Cz sty 04, 2018 1:57 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10937
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Źle mnie zrozumialeś. Niczego takiego nie napisałam, że wiara jest projekcją mózgu*. Tyle, że natura daje silniejsze bodźce. Przez czarno malowany świat źle funkckconującego mózgu nie przebije się poszukiwanie i nadzieja wiary. Decyzje są bowiem pesymistyczne. To wszystko.
Na forach internetowych nie używamy formy: pan/pani. Ja zresztą mam dopiero 195 lat (a może już 196?), w tym miesiącu będę o rok starsza.
___________________
* Św. Jan od Krzyża kiedyś powiedział, że najlepszym dowodem na to, ze Bóg to nie nasze wyobrażenia jest to, że nie mamy nad tym kontroli


Cz sty 04, 2018 2:45 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 842
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Cytuj:
Z czystym sumieniem mogę powiedzieć że zrobiłem wszystko by uwierzyć. Teraz mogę stwierdzić że wiara to samooszukiwanie się?


Inaczej:
Wszystko co zrobiłeś by uwierzyć jest pośród tego, o czym powiedziałeś z czystym sumieniem.

Bo nie jesteś aż tak naiwny, że sądzisz, iż zrobiłeś wszystko by uwierzyć i z czystym sumieniem możesz o tym powiedzieć. Jeśli jednak to prawda, to nie tyle wiara jest samooszukiwaniem, ale samooszukiwaniem jest Twój sposób rozumowania.


Cz sty 04, 2018 10:45 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2204
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
Czyżbym się niepotrzebnie trudził, bo za kłamcę jestem uważany? No bo jeśli nie mam racji, to jestem kłamcą. Jeśli jak piszesz sam się oszukuję. Dla mnie to bezsens, no niby po co samemu się oszukiwać to nie logiczne, bez sensu. Inna sprawa cierpiąc jeszcze miał bym kłamać? Nie umiem nawet się oszukiwać, więc nie próbuję. Nie znoszę kłamstwa z czyjej kolwiek strony.
No ale dla ciebie jednak kłamstwo coś znaczy, ma dla ciebie sens. Inaczej nie uważał byś że o Bogu, więc o prawdzie można kłamać.
No cuż każdy z życia bierze, co uważa za słuszne.
Jeśli twoje opinie o tym z czym w życiu się spotykasz są dla ciebie lepsze, idź za nimi.
Twój wybór.
Może komuś innemu mój wpis pomoże lepiej pewne sprawy zrozumieć.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Cz sty 04, 2018 11:27 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 23, 2015 12:14 am
Posty: 2429
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
By zrozumiec wiele rzeczy zwlaszcza wiare, trzeba oczyscic umysl z wszelkich zlych wplywow otoczenia ktorymi sie cale zycie sugerujemy, a raczej inni nam sugeruja, bo od dziecka ciagle ktos lub cos ma na nas wplyw.
Trzeba stac sie ponownie dzieckiem, ale doroslym rozumnym dzieckiem.
Mozna by to porownac do jakiegos rodzaju kontrolowanej "schizofrenii", gdzie jedna czesc rozumie duchowy swiat, druga materialny, tak by razem bezkolizyjnie mogly stanowic spojna jednosc, odrzucajac tak samo to co zle duchowo, jak i to co zle materialnie-fizycznie nie zmieniajac sie naprzemian jak to bywa u schizofrenikow.
W sumie to kazdy jest w jakims stopniu schizofrenikiem bo ciagle nam sie zmieniaja punkty widzenia tych samych rzeczy. :-) A niektorzy to nazywaja nauka. :-)
Jak obie czesci takiego "schizofrenika" w koncu sie dogadaja na wspolne dobro ale nie jakies posrednie poldobra to nastepuje uwolnienie.


Pt sty 05, 2018 1:36 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 02, 2017 5:41 pm
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Praktykujący ateista
merss napisał(a):
Źle mnie zrozumialeś. Niczego takiego nie napisałam, że wiara jest projekcją mózgu*. Tyle, że natura daje silniejsze bodźce. Przez czarno malowany świat źle funkckconującego mózgu nie przebije się poszukiwanie i nadzieja wiary. Decyzje są bowiem pesymistyczne. To wszystko.
Na forach internetowych nie używamy formy: pan/pani. Ja zresztą mam dopiero 195 lat (a może już 196?), w tym miesiącu będę o rok starsza.
___________________
* Św. Jan od Krzyża kiedyś powiedział, że najlepszym dowodem na to, ze Bóg to nie nasze wyobrażenia jest to, że nie mamy nad tym kontroli


Nie za bardzo rozumiem tych słów Św. Jana.

Może faktycznie muszę naprawić swoją głowę by mieć obiektywne spojrzenie. Co z tego że mogę dyskutować z ateistą na temat wiary i jej bronić, jak robię to tylko dla satysfakcji. Mój przyjaciel mówił mi że bardzo by chciał uwierzyć w Jezusa itd. Czasem gdy zagaduje mnie na tematy religijne na końcu rozmowy mówi coś takiego "a mnie to i tak nic nie obchodzi" wtedy odpiawdam "Jakby Cię to nie obchodziło nie rozmawialibyśmy o tym". Gdy czloweik jest młody nie interesują to sprawy życia i śmierci. Kiedy dochodzi do wieku starczego np. 75lat zaczyna się zastanawiać

Witoldm, bardziej chodziło mi o to że nawet jeżeli Bóg nie istnieje, a niebo jest kłamstwem to chciałbym w wierzyć. Tak jest łatwiej umrzeć

Konieczny, nie za bardzo rozumiem co do mnie napisałeś

Sapper, przeczytałem post

_________________
Jeżeli nie jestem chrześcijaninem. To przynajmniej fanem tej religi


Pt sty 05, 2018 2:31 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 306 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 17, 18, 19, 20, 21  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot], Yahoo [Bot] i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL