Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr wrz 26, 2018 1:44 pm



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 301 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21  Następna strona
 Praktykujący ateista 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5369
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
Cytuj:
Jak wspomniałem w ostatnim moim poście, to napiszę dziś, że jednak dojrzałem do podjęcia decyzji o rozpoczęciu eksperymentalnego miesiąca jako ateista.

Mam nadzieję, że nie masz wśród kochanych bliskich nikogo wierzącego, kto by mógł przeżywać straszne katusze, martwiąc się o to, gdzie została zabrana Twoja dusza, gdyby przyszło Ci zejść z tego świata w ciągu tego miesięcznego eksperymentu. Ja Ci odradzam takie doświadczenie. Czasami jest tak, ze dzisiaj gadu, gadu, a jutro R.I.P. Z wiarą jak z dobrą żona czy mężem. Wybierz raz a dobrze i potem się tego trzymaj.


So kwi 22, 2017 12:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1127
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
tomek87 napisał(a):
lekarstwo napisał(a):
Wydaje mi się, że miesiąc to za mało. Myślę, że powinieneś wyznaczyć sobie minimum 3 lata.


To ironia? Ja po 3 dniach doświadczam bardzo silnych myśli, że robię źle, narażam się na potępienie, jeśli jednak Bóg istnieje wg wizji katolickiej.


Nie, to nie ironia, po prostu daj Panu Bogu "odpocząć", bo mu marudzisz a nic nie robisz. Zrobiłeś coś w kierunku przekonania twojego rozumu? Czytałeś o historycznych podstawach wiary, itp? Jeśli nie, to próżne będą twoje wysiłki. Dla własnego dobra zdecyduj się.

Osobiście jestem przekonany w 100 %, że nigdy nie staniesz się ateistą, ale jak chcesz się miotać, to twoja sprawa.


So kwi 22, 2017 12:23 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11454
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
Tek de Cart napisał(a):
na początek to weź ty się zbadaj po prostu... bo 'brzmisz' mi raczej jak osoba z depresją czy coś takiego.
Może po prostu brakuje Ci magnezu/selenu/B12 czy innego mikroczynnika? Biologia ma duży wpływ na nasze emocje - a u Ciebie widzę że to znaczny czynnik. Warto to sprawdzić - choćby dla własnego zdrowia!

Zignorował radę o uporządkowaniu zdrowia psychicznego. Wie, że ma problemy. Myślę w związku z tym, że cały wątek to ściema a on dawno wybrał.

A rozum w takich przypadkach tylko podpisuje się pod emocjami. Nie działa niezależnie.


So kwi 22, 2017 12:25 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Śr maja 04, 2011 2:48 am
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
Brandeisbluesky napisał(a):
Mam nadzieję, że nie masz wśród kochanych bliskich nikogo wierzącego, kto by mógł przeżywać straszne katusze, martwiąc się o to, gdzie została zabrana Twoja dusza, gdyby przyszło Ci zejść z tego świata w ciągu tego miesięcznego eksperymentu. Ja Ci odradzam takie doświadczenie. Czasami jest tak, ze dzisiaj gadu, gadu, a jutro R.I.P. Z wiarą jak z dobrą żona czy mężem. Wybierz raz a dobrze i potem się tego trzymaj.


Wśród kochanych bliskich mam wyłącznie osoby wierzące (może tylko mój Tata jest nie do końca przekonany, nie mam na ten temat pewności).

Nikt tego z bliskich nie wie, że zdecydowałem się na ten eksperyment.

Poczytałem wczoraj, wbrew moim założeniom, by nie re-indoktrynować się podczas tego miesiąca, dawną książeczkę do nabożeństwa z Pierwszej Komunii mojego dziadka, w której redakcji podpisani są salezjanie, a nawet jeszcze św. Jan Bosco. Są tam takie rozważania o śmierci, Sądzie Bożym, niebie i piekle, które kiedyś bardzo mnie ugruntowały w wierze, a teraz wpisują się bardzo w takie ostrzeżenie, jakie i Ty mi dajesz Brandeisbluesky.

@Lekarstwo
Jakie lektury masz na myśli? Czy Ty jako katolik, nie lękasz się jak Brandeisbluesky o losy mojej duszy w okresie tego odejścia od praktyk religijnych?

@merss
Psychoterapia obecnie jest trudna do wdrożenia, ale nie ignoruję Twojej rady. Mieszkając za granicą i będąc bardzo zapracowany (nawet 70h w tygodniu w pracy plus uczelnia), nie mam kiedy jeszcze wcisnąć terapii. Ponadto pomimo bardzo dobrego opanowania języka, nie czułbym się w pełni skuteczny w poruszaniu trudnych kwestii w innym języku niż ojczysty. Nie mówię już o kosztach, które chwilowo wydają mi się dość duże, bo to rząd ok. 70 euro za godzinę, do przemnożenia razy 4 w tygodniu.

Zapewnię Cię jednak raz jeszcze, że nic nie ściemniam. Pisze jak jest. Kręcę się już od dłuższego czasu wokół własnego ogona. Teraz "wymyśliłem" ten okres próbny ateizmu, po rozmowie z utwierdzonym ateistą, ale mam olbrzymie wątpliwości, czy dobrze robię.


So kwi 22, 2017 12:37 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5369
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
Bóg już Ciebie wybrał. Teraz czeka byś Ty wybrał Jego. Mówię Ci, zrób to.


So kwi 22, 2017 12:41 pm
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4742
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
Nie rozumiem, po co Ci ateizm? Po co ten "eksperyment"?

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


So kwi 22, 2017 1:12 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11454
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
On ignoruje niebezpieczeństwo. Wiedzą o tym księża wysyłający człowieka na terapię, mimo wszystko grają uczciwie. W terapiach dochodzi do takiego momentu, że należy znaleźć winnego kłopotów, bo ci winni zwykle są (statystycznie nieistotne są inne przypadki). I tu wkraczają patologiczne mechanizmy obronne, które oszczędzają osoby ważne. Człowiek intuicyjnie broni się przed rozpadem całej historii życia, która w pamięci nieźle się prezentuje, czasem nawet najbliżsi deklarują miłość. Podświadomie lokuje winę w Bogu. Winna była więc indokrynacja religijna, to powodowało lęki, przymusowe działania.
Sumienie się po jakimś czasie wycisza a lęki przenoszą w inne, nierozpoznawalne miejsce, ale zupełnie nie związane ze sferą religijną. Taki ateista uzyskuje więc spokój, odczuwa wolność i jest przekonany, że dobrze wybrał. W tym miejscu drogi wielu niewierzących się rozchodzą, bo różne są konstrukcje psychiczne. Zaczynają się klasyfikacje niewiary.

Odejście na próbę może więc dać uspokojenie emocji, to można sobie zracjonalizować. Rozum to podbije jako dobry wybór i przypisze ateizmowi funkcję leczniczą. Mechanizmy obronne się popisały. Może od czasu do czasu, jak to bywa z nimi, da o sobie znać niepokój, ale rozum musi to szybko zracjonalizować, by usunąć z pola świadomości niepokój. Biologia szuka wspólników, bo razem raźniej, stąd misjonarstwo.
Tak się zmienia sumienie, powrót staje się coraz trudniejszy. Strasznie po łebkach to ujęłam, bo to pigułka. Do tego ukierunkowałam się na przedstawioną w wątku sytuację.

Rozpoczęcie leczenia od emocji jest też ryzykowne; gdy zadziala mocny, ale nieświadomy opór czasem trzeba kończyć. Tyle, że chociaż jedna sfera człowieka zostanie uporządkowana. Księża wysyłający na terapie pragną jednak uporządkowanego wewnętrznie człowieka, który nie będzie cierpiał. Ryzyko odejścia od wiary znają.


So kwi 22, 2017 1:15 pm
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4742
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
Odejście jest "na próbę" na miesiąc, a potem będzie niemożliwe wrócić...

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


So kwi 22, 2017 1:36 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11454
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
Teoretycznie tak to wygląda. W duchowości przypiszemy to pokusom. Człowiek sam nie wróci do Boga. Jeśli brak wiary nie będzie bolał, co jest bardzo prawdopodobne (człowiek czyta układ nagrody i przypisuje to rozumnym przemyśleniom), motywacje powrotu do Boga, by poczuć się psychicznie lepiej ustąpią. No cóż, człowiek jest mistrzem w samooszukiwaniu się, taką ma naturę. Dlatego potrzebuje odwołania się do wzorca/kodeksu postępowania prowadzącego do określonego celu.

Zmienia uklad odniesienia, więc przechodzi w objęcia złego ducha. Ten będzie zainteresowany, by klient był zadowolony i czytał naturę (ma na nią wpływ) jako rozumne dociekania. Tyle będzie mógł uczynić, na ile mu Bóg pozwoli. Wciąż jednak poruszamy się jak we mgle...gdyby, jeżeli. Może wrócić i prześcignąć w duchowości wierzących, może nie wrócić.

Czego on jednak ma się uchwycić, by zacząć wrzeszczeć: Boże, tonę, pomóż! On utracił nawet Boga. Do kogo ma krzyczeć, z kim się spierać? Najczęściej to zbagatelizowanie ostrzeżenia, by nie pić zatrutej wody z popękanych cystern. Nie można się nie podtruć. Nie można wejść w błoto i się nie pobrudzić. Wystarczą książki.


So kwi 22, 2017 2:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1127
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
tomek87 napisał(a):
@Lekarstwo
Jakie lektury masz na myśli? Czy Ty jako katolik, nie lękasz się jak Brandeisbluesky o losy mojej duszy w okresie tego odejścia od praktyk religijnych?


Jak będziesz chciał znaleźć lektury, to je znajdziesz. Nikt za ciebie lekcji nie odrobi.
Ja się o losy twojej duszy nie lękam, bo za nią nie odpowiadam. Ale powiem ci co myślę. ;-)

W tej dyskusji wszyscy cię przekonują, abyś nie został ateistą. Lecz ja ci powiem - jak chcesz to zostań. Jednak myślę, że to ci się nie uda. Człowiek bowiem nie zmieni swojego serca prostą decyzją, że chce być kimś innym. To nie jest takie łatwe. Nawet jeśli zmienisz swoje życie a nie zmienisz swego serca, to nadal będziesz wierzącym. ;-) Myślę, że jesteś osobą wierzącą i taką zostaniesz - tak czuję.

I teraz najważniejsze. Choćbyś odszedł od Ojca tarzać się z nierządem tego świata i znalazł się na samym dnie bez wiary, to Ojciec i tak cię przygarnie. Wiem to. Gdy go kiedyś ujrzysz, to radość twoja będzie niewyobrażalna. Ta radość, która nas ogarnie, gdy opadnie cień, gdy zobaczymy życie wieczne będzie radością, którą nie można sobie nawet teraz choćby w małym procencie wyobrazić i poczuć. Ale będzie ona wielka, baaaardzo wielka. Radość niewymowna, radość wybuchająca, gorąca, radość szczęśliwa, gorąca, radość nie do opanowania, radość ulgi, radość bezpieczeństwa, radość z nowego istnienia.

Ale największa radość będzie wtedy, gdy Bóg zwróci się do ciebie wprost emanując w ciebie swoją Miłość, a ty ją poczujesz. Gdy ta miłość cię ogarnie całego, gdy będzie płynąć od Boga, i będziesz go widzieć jako Osobę, taką jak ty. Nie jako dziwne coś, ale jako osobę odróżniającą się od otoczenia i od ciebie. Gdy ta miłość cię ogarnie, gdy poczujesz jak jest bezwarunkowa, pełna, bez wymówek, gdy poczujesz się kochany w każdym aspekcie, całkowicie, bezinteresownie, to wtedy...

To wtedy sam staniesz się miłością i radością. I w takim stanie będziesz żyć wiecznie. ;-)


N kwi 23, 2017 1:33 pm
Zobacz profil
Post Re: Praktykujący ateista
lekarstwo napisał(a):
Ale największa radość będzie wtedy, gdy Bóg zwróci się do ciebie wprost emanując w ciebie swoją Miłość, a ty ją poczujesz. Gdy ta miłość cię ogarnie całego, gdy będzie płynąć od Boga, i będziesz go widzieć jako Osobę, taką jak ty. Nie jako dziwne coś, ale jako osobę odróżniającą się od otoczenia i od ciebie. Gdy ta miłość cię ogarnie, gdy poczujesz jak jest bezwarunkowa, pełna, bez wymówek, gdy poczujesz się kochany w każdym aspekcie, całkowicie, bezinteresownie, to wtedy...

To wtedy sam staniesz się miłością i radością. I w takim stanie będziesz żyć wiecznie. ;-)


Mozesz cos wiecej napisac z kad to wiesz?
Ten fragment dooslownie spowodowal ze sie poplakalem.
Przypomnial mi o zdarzeniu z przed 2 lat, pocalunku, w ktorym wlasnie poczulem jakbym nie tylko caly byl objety Miloscia, ale byl Jej czescia i w samym centrum, jakby wewnatrz Milosci.
Wszystko co ziemskiie bylo niewazne, nieistotne.
Oddal bym zycie by choc na chwile poczuc to ponownie.
Ten pocalunnek spowodowal ze moodlilem sie lezac krzyzem pod Krzyzem.


N kwi 23, 2017 4:51 pm
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11454
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
@Lekarstwo
To są piękne słowa, ale zrozumie je wierzący, zrozumie o czym piszesz ten, który doświadczył owego dotknięcia miłosnego Boga. Nie zrozumie grek: pięknie prawisz, ale...posłucham innym razem/nie rozumiem.

Mamy w literaturze duchowości podane pewne etapy prowadzace do zbliżenia się z Bogiem. Niektórzy ludzie doświadczają na drodze nawrócenia takiego trzęsienia ziemi i nie mają wątpliwości, że to Boga robota (Frossard chociażby). Ważne jest jednak co z tym uczynią. Poza tym znak Boży można rozpoznać tylko dzięki Duchowi Świętemu. Boża małpa też wiele potrafi, zwłaszcza wobec tych nieostrożnych co oczekują na taki znak. Nie należy modlić się o znaki, bo to są żądania i brak zaufania do Boga. Można dostać konia trojańskiego i zatrzymać się na: wiem, już nie muszę wierzyć. To ogromne niebezpieczeństwo, nieczytelne dla obdarowanego. Celuje prosto w pychę. Kościół sprowadza czlowieka na ziemię podpowiadając - zignoruj. Nie o to chodzi, że lekceważy człowieka. Taki znak pozwala jednak zrozumieć, że człowiek potratowany Bożym pocałunkiem, w chwili przejścia do wieczności nie będzie potrafił odejść od milości. Rozpozna ją i rzuci się ze łzami w objęcia Boga przepraszając Go za swą ziemską głupotę. Na czas ziemski pozwala mieć nadzieję, że ci którzy deklarują niewiarę dojdą do Boga w tym momencie. Usuwa więc w cień wszelkie poczucie wyższości i pozwala mieć nadzieję na zbawienie wielu z niewierzących. Gdyby wytrwali dostaliby to już na ziemi i resocjalizacja byłaby bardziej znośna.

Rozpoczyna się przygodę z zawierzeniem Bogu od wyjścia z Egiptu (=z ciemności). Człowiek zaczyna iść świadomie ku Bogu: poddaje analizie swe zachowanie, okoliczności życia, aby wyprowadzać wnioski na przyszłość, aby dokonywać korekty życia. Człowiek zaczyna wychodzić z pogańskiej świadomości, że może żyć jak chce. Egipską ciemnością jest silne ludzkie utożsamianie wyrażające się w słowach: jestem kobietą, kierownikiem. Coraz lepiej rozpoznaje swe reakcje, przyzwyczajenia, wady.

Trzeba jeszcze przeprawić się przez pustynię. Darem pustyni jest zwiększenie wrażliwości; człowiek potrafi rozpoznawać to, co w świecie umykało dotąd uwadze i nie miało znaczenia. Zwykłemu śmiertelnikowi daleko do ukończenia tego etapu, a są dwa następne. Zrozumie ten kto ukończył pierwszy...Boża pedagogika i historia paradoksów.

Wierzyć oznacza poszukiwać prawdy, gdy zewsząd otacza nas kłamstwo. To żadna sztuka wytrwać w wierze, gdy nie ma wątpliwości. Dopiero one dają szansę, by uwierzyć.

Obawiam się, że sakrament pokuty był Tomkowi potrzebny, ale znów nie ma nic wspólnego z duchowością i wiarą. To nie psychoterapia, ktora niweluje poczucie winy. Nie jest wówczas pokutowaniem, czyli poznaniem niegodziwości swego grzechu i ohydy odrzucenia Bożej miłości. To nie higiena psychiczna, która daje poczucie ulgi.

Gdy przychodzi na wierzącego czas oschłości, poczucia pustki i bezużyteczności w przyjmowaniu sakramentów, trzeba wzmóc świadomość, iż sensem ich przyjmowania zawsze jest poznanie woli Bożej. Sakramenty muszą być poparte słuchaniem słowa Bożego, bo tylko wtedy prowadzą do lepszego rozeznania dróg tego świata i poznania swej drogi do Boga. To nie są magiczne rytuały, ale środki ułatwiające budowanie dojrzałego człowieczeństwa. To jest cel! Mamy zasiedlić krainę wiecznej szczęśliwości i pobyt na ziemi to etap przygotowawczy.

Benedykt XVI mocno podkreśla, że o przyszłości rozstrzyga ziemska teraźniejszość. Wiara oznacza przewartościowanie wartości, wprowadzenie nowych miar i wag ludzkiego istnienia z perspektywy wieczności. Człowiek zyjący dla wieczności nie jest tym od którego się ucieka. To czlowiek, który może dać innym coś z siebie, prawdziwie coś dla innych znaczy, człowiek którego można kochać. Cały czas Bogu chodzi o czlowieka, by nie zmarnowal swego dobra na byle co. On nas nie potrzebuje, to my potrzebujemy Boga. Tak nas zaplanowano, że szczęśliwi będziemy jedynie w Bogu.

Przed Bogiem będziemy odpowiadali za uksztaltowanie naszej osobowości, Potrzeba umiejętności rozeznania duchowego, czyli odkrycia w sobie sprzecznych sił walczących o duszę. Zły duch nie daje się łatwo rozpoznać, ponieważ umie dostosować się do sytuacji człowieka. Jeśli człowiek nie zaangażuje się w zmagania duchowe, to jego dążności ciała zaprowadza go do śmierci. Szatan nie pominie żadnej okazji, by doprowadzić człowieka do zlego. Zna go doskonale i zawsze atakuje go od strony najsłabszej. Dla wierzącego to informacja, która odsłania ten obszar, dla analfabety duchowego to nieczytelne. Pokusa musi jawić się jako dobro, jako coś atrakcyjnego, czy pozwalającego na uzyskanie prawdziwej wolności.

Wierzący wie, że w strapieniu/niepewności nie wolno podejmować ważnych decyzji, to reguła obowiązująca w duchowości. Właśnie ten moment wykorzysta zły duch, by odciągnąć człowieka od Boga. To jednak zawsze pozostanie w sferze wolności i odpowiedzialności człowieka. Stan strapienia najlepiej odsłania braki naszej wiary, jest więc próbą. Poznajemy siebie.

Wciąż myśląc o potrzebie wiary widzimy, że ona ma służyć dobru człowieka, by uaktywnić w nim to co w nim z Boga. Kto prawi o indokrynacji odsłania własne lęki.

Tylko wierzący zrozumie...


N kwi 23, 2017 5:41 pm
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4742
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
A ja miałem kiedyś taką chwilę - niecały rok , ileś miesięcy, że wydawało się że Bóg jest blisko, wszystko dobrze. A potem przyszła długa pustynia, mimo że ostatnio całe dnie leniuchuję, jestem cały czas zmęczony, nie wiadomo czym, zmęczony życiem, marzy mi się "wieczny odpoczynek i Światłość Wiekuista".

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


N kwi 23, 2017 6:03 pm
Zobacz profil
Post Re: Praktykujący ateista
Andy72 napisał(a):
A ja miałem kiedyś taką chwilę - niecały rok , ileś miesięcy, że wydawało się że Bóg jest blisko, wszystko dobrze. A potem przyszła długa pustynia, mimo że ostatnio całe dnie leniuchuję, jestem cały czas zmęczony, nie wiadomo czym, zmęczony życiem, marzy mi się "wieczny odpoczynek i Światłość Wiekuista".


Tez tak chcialem, ale szybko zrozumialem ze to nie bylo po to bym sie rozmarzyl, tylko robil to po co zostalem stworzony wedlug Woli Bozej.
Po prostu zyje sobie, ucze sie i czekam kiedy przyjdzie czas bym oddal to co nie moje i potwierdzil Wole Boza.
Martwie sie tylko czy nie zawiode, nie zwatpie.


N kwi 23, 2017 6:29 pm
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4742
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Praktykujący ateista
U mnie zawsze okresy po spowiedzi, kiedy mogę przystępować do Komunii są bardzo krótkie a reszta życia jest grzeszna, zamiast odwrotnie. Myślałem już aby odmówić Nowennę Pompejańską by żyć wśród częstej spowiedzi. Ale to trudna modlitwa, tylko raz w życiu udało mi się jakimś cudem ją odmówić , modlitwę "o naprawę wszystkiego", potem chciałem jeszcze odmówić o to, by nie mieć faz nienawiści do Boga, co prawda tylko na chceniu się skończyło, ale na szczęście już długo nie mam takich faz.

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


N kwi 23, 2017 6:35 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 301 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL