Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr lis 22, 2017 2:42 pm



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona
 Co jest z tym Bogiem... 
Autor Wiadomość
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 2884
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Artem napisał(a):
Czasami strasznie mi go brakuje, tak jak dziś. On zawsze wszystko potrafił naprawić, zrobić, znał rozwiązanie każdego problemu. A teraz to w większości ja muszę się tym zajmować. I wszyscy wymagają ode mnie, żebym jakoś opiekował się tym domem. Wszyscy mówią: "jesteś teraz najstarszym mężczyzną w domu, musisz wspierać mamę". A ona wcale nie ma lepiej, na głowie cały dom, trzeba go posprzątać, zrobić obiad. A kiedy czas na odpoczynek? Na ogrodzie drzewa do przycięcia (a kto to zrobi, gdy drzewo ma 15 metrów?), remont domu. Nie wiem jak malować ściany, co dopiero kłaść kafelki. Wszystko trzeba zrobić. I tak właśnie to wygląda.


To jest między innymi Twoje zadanie do wykonania. Ale spokojnie. Trzeba podejść metodycznie, zaplanować sobie wszystko po kolei. Nie da się zrobić wszystkiego na raz. Plan powinien obejmować także i odpoczynek. Powinien obejmować też i naukę - poznanie, jak co zrobić. Samemu nie zawsze dasz rady, może trzeba kogoś się poradzić, poprosić o pomoc, zapłacić (jeśli to nieznajomy fachowiec)? Jak zapłacić, to i jakoś pomyśleć skąd pieniądze wziąć..
Nie - nie twierdzę, że to łatwe, ale dasz radę. A jaką będziesz mieć z tego satysfakcję, jak dopniesz sprawę do końca.. Bezcenne!
Bóg daje Ci okazję, byś stał się prawdziwym facetem, twardzielem, który może kiedyś będzie oparciem dla rodziny, dla słabszych... Takim jak Twój dziadek..

Cytuj:
Dlaczego jedni w moim wieku umierają z głodu, inni mają jak ja, a jeszcze inni mają(niewątpliwie poważne) problemy pokroju "zostawił mnie chłopak".


Każdy ma nieco inną misję do spełnienia - nie zawsze potrafimy to odczytać.

Cytuj:
A co PeterW - Jeśli ktoś umrze w wieku 90 lat, a 70, 40 czy nawet 10 to jest to znacząca różnica.


Pamiętaj - wierzymy, że życie się nie kończy, ale trwa nadal. Ci co wcześniej umarli, być może wypełnili to co mieli do zrobienia?

Cytuj:
Chciałbym chociaż wierzyć, że to wszystko jest prawdą. Że faktycznie jest teraz szczęśliwy i czuwa nad nami. Dlaczego więc nie daje mi znaku?


Wiara na tym polega, że nie widzimy wszystkiego ostro, ale ufamy..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


N sie 06, 2017 10:22 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lip 20, 2017 11:48 pm
Posty: 20
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Nie, czuje, że nie dam rady tego wszystkiego zrobić. Jestem w rozsypce. Coraz bardziej tracę chęć życia. Bo i po co żyć, skoro jutro będzie tak samo lub gorzej? Jeśli mogę być szczery, bo w sumie i tak jesteśmy stosunkowo anonimowi. Moja babcia jest alkoholiczką. Z racji, że mieszkamy w tym samym domu, to Dziadek zawsze znosił jej humory i polecenia. Zawsze traktowała go z góry. Teraz, gdy go nie ma, wszystko spadło na moją mamę, mnie i młodszego brata. Nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie życia z alkoholikiem, przez to trzeba przejść, by zrozumieć. Nie wiem, co wydarzy się jutro? Może będzie spokojnie, a może nie? Nie myślcie, że jestem z jakiejś patologicznej rodziny, żyjemy na całkiem dobrym poziomie materialnym.
Nie wiem już co mam robić. Nic mnie już nie cieszy. Kiedyś czekałem by siąść do kompa, zagrać lub pojeździć na rowerze. Teraz czekam tylko na późną noc, by nie widzieć cierpienia mamy. Mieszkam w małym mieście, nie mamy tu psychologów, jedynym wsparciem jestem ja i jej ciocia. Ale ja już długo tak nie wytrzymam. Wiem, że strata mnie byłaby dla mojej mamy byłaby zbyt wielka, nie chce jej tego robić.
Zawsze kiedy wracaliśmy z mamą z wakacji w domu czekał Dziadek. Czasami do 4,5 w nocy. A teraz nie będzie do kogo wracać. Chciałbym, żeby to wszystko to tylko sen. Chciałbym nigdy się nie urodzić.
Wybaczcie, że się tak rozpisałem, ale to forum to jedyne miejsce, gdzie mogę wylać swój ból.
Często zastanawiam się co, jeśli Boga nie ma? Przecież skoro nas kocha nie robiłby tego. Jest Bogiem, mógłby spowodować, że dziadek pewnego dnia pomyślałby, że warto zrobić badania. I do tego dochodzi pytanie co z grzechem pierworodnym? Nie powinniśmy ponosić za to odpowiedzialności. Nawet w prawie nie ma dziedziczenia kar.
PeterW napisałeś, że na tym polega wiara - że wierzymy. Ale jeśli Bóg chciałby, by ludzie w niego uwierzyli to czemu nie zrobi tak jak wcześniej pisałem? Gdy ja chcę, by mi w coś uwierzono przedstawiam fakty i udowadniam.

Ostatni raz wrócę do sedna; Naprawdę jestem wyczerpany. Nie chce mi się już żyć, nic mnie nie cieszy. Jedyne co widze przed sobą to problemy. A najbardziej boli mnie cierpienie mamy. Za 3 lata jadę na studia. Kto się nią wtedy zajmie? Młodszy brat? Będzie miał wtedy 15 lat, więc może i tak, ale co potem? On też wyjedzie. Mama nie ma partnera. Nie chce, by została sama na starość, w domu, w którym trzeba grzać zimą itd. Boję się, że po zakończeniu edukacji porzucę ją. Nie chce tego, ale kto wie jak życie się potoczy? Każdy z nas jako dziecko chciał być dobry i prawy, jakie dziecko miało plany być prostytutką czy przestępcą? To życie nas do tego zmusza. Jedyne co by jej wtedy zostało to sprzedać dom i kupić mieszkanie w bloku, ale nie chce, by została sama. Codziennie wylewa łzy, tak jak ja. Staram się być wsparciem, tylko jak, gdy sam go potrzebuje?


N sie 06, 2017 10:57 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 2884
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Na pewno Twój Dziadek był wspaniałym człowiekiem i na pewno Jego brak, to dla Ciebie straszliwy kataklizm - i dla Ciebie i Twojej rodziny. Świat po Jego odejściu stał się mrocznym i nieprzyjaznym, nie wiadomo co robić, jak sobie poradzić - te uczucia są całkiem normalne. Złość i pretensje do Pana Boga - także. Powiem więcej - On to rozumie i nie ma Ci tego za złe, serio.
Jesteś w głębokiej żałobie i.. nie ma zbyt wielu sensownych rad, na teraz, jedynie to, że żałobę trzeba przeżyć, najlepiej będąc z bliskimi, wspierając się nawzajem. Wspieraj swoją mamę, ale też i ona niech Cię wspiera - to nie tak, że to wszystko jest jedynie na Twojej głowie. Mama zarówno oczekuje od Ciebie pomocy, jak i oczekuje, że i ona będzie Tobie i Twojemu bratu mogła pomóc - najgorzej to mieć odczucie, że się jest do niczego niepotrzebnym - nie dopuść do tego, by ona miała takie myśli, ale też i nie dopuszczaj ich do siebie. Czasem wystarczy po prostu być gdzieś w pobliżu, nie trzeba wiele robić. Po prostu być by wysłuchać, pogadać, wyżalić się..
Za bardzo zamartwiasz się, co będzie za parę lat. To nie ma sensu aż tak drobiazgowo planować sobie życie. Najważniejsze jest to co tu i teraz. Jedno jest pewne - po najmroczniejszej nocy, w końcu wstaje dzień. Żałoba - ten paskudny stan bezsensu minie, prędzej czy później - wierz mi.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn sie 07, 2017 9:06 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lip 20, 2017 11:48 pm
Posty: 20
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Dzięki za słowa wsparcia. Tylko nadal nie rozumiem działań Boga. Raz mówi: "ja stwarzam ciemność i niedolę" innym razem, że wszystkich kocha i jest miłosierny. Mówi „Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie” a nie daje się znaleźć. Głosi "Oto stoję u drzwi [serca] i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego" a tego nie robi. Mówicie mi, że Bóg wysłucha modlitwy, a nie przynosi efektów. Co więc jest prawdą?


Pn sie 07, 2017 1:57 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lip 20, 2017 11:48 pm
Posty: 20
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Chciałbym przytoczyć jeszcze jeden cytat, jest to treść listu jednego z największych umysłów:

Cytuj:
Słowo >>Bóg<< jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są ponadto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego jak subtelna, nie może (dla mnie) tego zmienić.


To list Einsteina.

Czy taki człowiek, który z pewnością wiedział więcej niż my, mógłby aż tak dyskredytować istnienie Boga?
Nie chce, by ktoś odebrał moje posty jako atak. Ja po prostu chciałbym znać prawdę.


Pn sie 07, 2017 2:15 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 04, 2008 1:11 am
Posty: 1721
Lokalizacja: Warszawa, Przyjaciele Oblubieńca
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
wiedział więcej w określonej dziedzinie, a nie we wszystkich dziedzinach... np. patomorfologia czy język suahili nie były dla niego tak oczywiste jak fizyka ;) a nawet w fizyce się parę razy pomylił! więc nie popełniaj błędu 'fałszywego autorytetu' - czyli np. uważania że aktor wie dużo o leczeniu (bo grał raz lekarza w serialu), albo że lekarz wie dużo o wykopaliskach na Cyprze (no chyba że to jego konik ;) )

_________________
Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da Ci za nią więcej!


Pn sie 07, 2017 8:37 pm
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 2884
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Artem napisał(a):
Dzięki za słowa wsparcia. Tylko nadal nie rozumiem działań Boga. Raz mówi: "ja stwarzam ciemność i niedolę" innym razem, że wszystkich kocha i jest miłosierny. Mówi „Będziecie Mnie szukać i znajdziecie Mnie, albowiem będziecie Mnie szukać z całego serca. Ja zaś sprawię, że Mnie znajdziecie” a nie daje się znaleźć. Głosi "Oto stoję u drzwi [serca] i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego" a tego nie robi. Mówicie mi, że Bóg wysłucha modlitwy, a nie przynosi efektów. Co więc jest prawdą?

Bóg daje się odnaleźć. Tylko nie oczekuj od Niego świetlistych postaci, gromów i innych tego typu efektów. Gdzie go można znaleźć? W innych ludziach, ale też i w sobie. Nie szukaj objawień, ale okruchów życia wokół. Czytaj Biblię, ale w mądry sposób - nie można beztrosko wyrywać cytatów bez kontekstu i bez konfrontacji z innymi fragmentami. Należy także przy czytaniu posiłkować się omówieniami mądrych ludzi, którzy życie swoje poświęcili Biblii, znających oryginalny język, historię, kulturę tamtych czasów.

Einstein był niewątpliwie geniuszem i autorytetem w dziedzinie fizyki, ale czy zajmował się naukowo analizowaniem Biblii? To co zacytowałeś, to jego prywatny pogląd (do którego miał jak najbardziej prawo), a nie efekt naukowych dociekań. Naukowcy bywają różni - bywają wśród nich ateiści (uważający Biblię za zbiór bajek), ale też i ludzie wierzący. Czy Einstein był nieomylny, choćby na gruncie fizyki? No oczywiście że nie. Po latach musiano nieco poprawić pewne elementy jego OTW.
A czy można pogodzić ze sobą fizykę i teologię - nie popadając w śmieszność? Pewnie że tak. Przykładem jest np. prof Heller (ksiądz i kosmolog, znający się i na teologii, filozofii, OTW i teoriach kwantowych). Poszukaj jego wykładów na Youtube..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pn sie 07, 2017 8:47 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lip 20, 2017 11:48 pm
Posty: 20
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Cytuj:
Cytuj:
W innych ludziach, ale też i w sobie. Nie szukaj objawień, ale okruchów życia wokół.

Jak mam szukać Boga w innych, a tym bardziej sobie?


W dobrych słowach, myślach, istnieniu, w harmonii. Nie wszystko jest tylko czarne.
Trudno to tak jednoznacznie odpowiedzieć. Każdy trochę inaczej to postrzega. Jak powinieneś Ty? Ano masz szukać Boga jak się tylko da najmocniej - z pewnością da Ci odpowiedź.


Cytuj:
Najgorszy będzie wyjazd na wczasy. Z racji, że jedziemy w trójkę, to samotność będzie mi przeszkadzała jak nigdy. I zaczną się pytania: "no to co teraz robimy?" albo "gdzie chcecie iść?" a ja będę musiał decydować.


Po prostu pomyśl, co Twojej mamie, a także i bratu może sprawić przyjemność i to proponuj. Znasz ich bardzo dobrze - to nie może być trudne. Najlepiej proponuj zanim będzie pytanie. Zobaczysz - jak mamie zrobi się przyjemnie, to i Tobie się zrobi raźniej. Na tym to polega.


EDIT

Cholera - trąba ze mnie -przepraszam, ale wybrałem nie ten tryb edycji i zamiast cytować - pobazgrałem po Twoim liście - PRZEPRASZAM!
PW


Pn sie 07, 2017 11:42 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lip 19, 2017 2:22 pm
Posty: 234
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Nie byłem nigdy w Twojej sytuacji, ale mam rodzinę bogatą w doświadczenia, więc przynajmniej postaram się z Tobą porozmawiać. Tak jak stwierdziłeś jesteśmy anonimowi, ale skoro tu jestem i chcę z Tobą pisać, to nie jesteś sam - zawsze masz mnie. Będę mówił krótko, bo mam robotę, ale chcę spróbować Ciebie zrozumieć a sporo rzeczy poruszyliście jak byłem na urlopie.

1. Miałeś genialnego dziadka. Sam wiesz jak go uwielbiałeś. Dlaczego chcesz się teraz poddać i pokazać mu, że to jaki był nie ma żadnego znaczenia? Przecież on był jaki był, żeby z Ciebie zrobić takiego faceta jak on... a ty piszesz jak to chcesz skończyć z wszystkim. Już nie przez wiarę, ale szacunek do niego skończ z takim myśleniem.

Do tego punktu dygresja i przypowieść:

Dygresja: Dziadek mojej żony, jej babcia, moi dziadkowie dziadkowie mojej bratowej, no po prostu gro starszych ludzi (jak to nazywam "starego świata") to byli po prostu tytani. Jedynie mój dziadek był alkoholikiem ale to że babcia z nim wytrzymywała tylko dodaje jej bohaterstwa. Ta babcia teraz bardzo cierpi w stanie przedwarzywnym, chora na któryś już przerzut i innych kilka rzeczy. Pół czaszki jej wycięliśmy. Nigdy nie narzekała i do końca (świadomości) wierzyła. Nawet teraz jak w jej pokoju odprawiamy mszę za spokojną śmierć to jakby jej stan się na tą chwilę poprawia i mamrocze modlitwy (może nawet świadomie). Jestem przekonany że jej niewyobrażalne cierpienie wyprosi dla naszej rodziny (i pewnie dla innych) łaski których nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Św. Faustyna prosiła Boga o cierpienie, bo ten pokazał Jej jakie cuda działa jej cierpienie - ale mniej metafizyki... przejdźmy do świata materialnego.

Dziadek mojej żony który podobnie jak Twój rządził cała rodziną roztropnie i z miłością też umarł na raka. Mimo, że moi bliscy umierali, tylko przy jego umieraniu się popłakałem. Pod koniec jego stan był taki że rurki wystawały z jego brzucha na wszystkie strony robiąc to co powinno umierające ciało. Facet na koniec życia zrobił coś, co zmieniło moje życie. Otóż w jego gospodarstwie miał żonę, córkę z mężem, dwie wnuczki. Druga córka była w kiepskim małżeństwie z "dziwnym" (delikatnie mówiąc) chłopem, więc raczej kontakt podupadał a o pomoc nie można było liczyć. Nie mógł w jego mniemaniu liczyć na żadnego z tych facetów, że pomogą w domu (słusznie lub nie). Bał się że moja zona również źle skończy wychodząc za chłopa "nieodpowiedniego" (moją żonę można w miarę łatwo przegadać) i tragedia (w jego mniemaniu) jego córek będzie kontynuowana, a dom będzie podupadał. Na łożu śmierci byłem w małżeństwie z Jego córką ponad rok i spodziewaliśmy się syna, a On powiedział jej (w kontekście małżeństwa ze mną) że teraz może spokojnie odejść, bo wie że zostawia rodzinę w dobrych rękach.

TO są słowa, które jak mi się nie chce (a jestem leniem jak cholera) powodują, że krzesam z siebie trochę sił by podołać. Bo nie chcę zawieść tego wielkiego człowieka.

A teraz przypowieść: Trochę żegluję, a ta aktywność obrazuje to gdzie ty się znajdujesz. Wiatr życiowych wyborów wieje z dwóch stron twojego jachtu.

Jeden przyjemny od tyłu w żagle, gdzie spokojnie możesz sobie płynąć. To jest wiatr powszechnych światowych trendów i mód, które są utrapieniem i wypatrzają takie wartości jak wolność, godność, miłość itp. Są jednak proste i powszechne (w piśmie naród wybrany obrazuje właśnie mały nieznaczący narodzik, który zmaga się z wygodnymi wpływami wszystkich dookoła).

Drugi wiatr wieje "w mordę". Jest nieprzyjemny, powoduje przechył jachtu, trzeba się trudzić mocnym kontrowaniem steru i wybieraniem żagla na blachę, a żeby dotrzeć do celu trzeba halsować, przez co płynie się dłużej i nie zawsze wprost na kurs. Tym wiatrem jest życie na wzór Twojego dziadka. Było trudne, ale prowadziło do celu.

Bardzo rzadko cel leży tam gdzie wieją wiatry. Inaczej człowiek nie wymyślałby pływania bajdewindem (pod wiatr). Możesz tak jak mówisz pływać cały czas z wiatrem w plecy, ale gdzie wtedy dopłyniesz?

Chcesz kończyć z wszystkim, a skąd wiesz, czy za niedługo nie poznasz kogoś kto będzie dla Ciebie wsparciem na całe życie? Może nawet będzie to podmuch ulgi i radości który ześle Ci bóg, byś cały czas nie musiał płynąć pod wiatr. Ale żeby tego dożyć, musisz żyć. A jak będziesz żyć tak jak dziadek, będziesz miał spore szanse być tak doceniany przez ludzi jak on, więc sam sobie sznase podwyższyć na to by Bóg Ci postawił kogoś na drodze, kto Ciebie pokocha i kogo Ty pokochasz. A czy nie o to chodzi?

Fronty, które niosą ze sobą prądy powietrza, często podczas zderzenia ze sobą tworzą burzę. Ty jesteś teraz w tej burzy. Wahasz się, czy wypłynąć z niej z wiatrem czy pod wiatr... znajdź port docelowy, a jeżeli kurs jest pod wiatr - nie wahaj się! Starsi ludzie jak Twój dziadek i ludzie wypisani przeze mnie rzadko płynęli z wiatrem (nie kolaborowali, stawiali opór nazizmowi i komunie itp.) a ich portem docelowym było życie wieczne i ludzie pełni miłości, których po sobie zostawili - sam sobie odpowiedz, czy Twój dzidek dopłynął tam gdzie chciał.


Wt sie 08, 2017 9:01 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1025
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Artem napisał(a):
Niech te cholerne wakacje się już skończą, chce wrócić do szkoły, może nowe obowiązki pozwolą mi się oderwać od tego wszystkiego. Gdyby nie mama i młodszy brat już dawno mógłbym sobie ulżyć cierpień, ale ona by tego nie wytrzymała. Straciłem już ochotę do życia. Skoro Bóg nie chce mi pomóc, czemu mnie nie zabije? Niech ten koszmar się skończy.

Przepraszam, że tak was dręczę moimi problemami, ale to forum to jedyne miejsce, gdzie mogę jakoś dać upust temu wszystkiemu.


Działaj, walcz z nudą, znajdź sobie jak najwięcej zajęć. I chodź do cichego kościoła pomodlić się za dziadka i innych. To będzie lepsze niż ciągłe rozpamiętywanie i oskarżanie Boga.

Zasada jest taka:
Jeśli chcesz coś zmienić - zrób coś innego niż do tej pory.

A problemy rozwiązuj na bieżąco, gdy się pojawią. Nie dołuj się niepotrzebnie swoją wyobraźnią o problemach, które być może nie wystąpią, bo strach ma wielkie oczy.


Wt sie 08, 2017 11:12 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 2884
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Ponieważ popsułem Ci Twój tekst - trąba ze mnie (Przepraszam!!!) - jeszcze raz.
Boga powinieneś szukać w ludziach i w sobie, bo tam się on najczęściej objawia - to dobre spojrzenia, dobre rady, serdeczność, dobre myśli i poczucie harmonii. Każdy to inaczej odczuwa, bo każdy jest inny. Samemu trzeba do tego dojść, to zadanie na całe życie.

Nie martw się wczasami. Po prostu sam postaraj się odgadnąć, co Twojej mamie i bratu może sprawić przyjemność i to proponuj. Najlepiej zanim zadadzą pytanie. Jak zobaczysz ich radość, że im się zrobiło przyjemnie, to od razu i Tobie się poprawi humor. Wsparcie kogoś, nie polega na jakiś heroicznych czynach, tylko bardzo często na drobnych gestach.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt sie 08, 2017 10:23 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lip 20, 2017 11:48 pm
Posty: 20
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Ponownie dziękuję za odpowiedzi.
Cóż, mam nadzieję, że ten stan w końcu minie. Wszystko jest teraz takie bezsensowne i rzeczy które wcześniej mnie interesowały/cieszyły - blakną.
Czuje, że jest to związane również z brakiem jakiegoś innego faceta w domu, kogoś, przy kim - może głupio to zabrzmi - ale czułbym się spokojniej, wiedząc, że jeśli coś się stanie to nie będę zdany tylko na siebie. Jak już pisałem, szkoda mi najbardziej mamy, nie chce, by była sama, by sama siedziała wieczorami i oglądała telewizję. To mogło zabrzmieć trywialnie, ale tak jest. Kiedy siedzę razem z nią przed TV, przypominają mi się czasy, gdy razem z Dziadkiem oglądała olimpiadę, różne mistrzostwa, teleturnieje. Nie wiem, dlaczego tak jest, zawsze się tak czuję, kiedy nie ma w domu tego mężczyzny, na którym można by polegać. Niestety na to już chyba będę skazany. Ale chciałbym chociaż, by minęło to uczucie beznadziei, świat, w którym nic nie ma sensu, wstać - przeżyć dzień - pójść spać. Nic w nim nie ma sensu.

Każdego ranka obiecuje sobie, że już więcej tu nie napiszę o tym, bo i co kogo obchodzą moje problemy, szczególnie, że przecież nic nie da się z tym zrobić. Ale to jakoś pomaga. Z drugiej strony nie chcę nadwyrężać waszej dobroci, więc postaram się mniej pisać/zalić się.


Śr sie 09, 2017 12:02 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 2884
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Artem napisał(a):
Ponownie dziękuję za odpowiedzi.
Cóż, mam nadzieję, że ten stan w końcu minie. Wszystko jest teraz takie bezsensowne i rzeczy które wcześniej mnie interesowały/cieszyły - blakną.

Z pewnością to minie - nie od razu, raczej stopniowo, ale minie.

Cytuj:
Jak już pisałem, szkoda mi najbardziej mamy, nie chce, by była sama, by sama siedziała wieczorami i oglądała telewizję. To mogło zabrzmieć trywialnie, ale tak jest. Kiedy siedzę razem z nią przed TV, przypominają mi się czasy, gdy razem z Dziadkiem oglądała olimpiadę, różne mistrzostwa, teleturnieje. Nie wiem, dlaczego tak jest, zawsze się tak czuję, kiedy nie ma w domu tego mężczyzny, na którym można by polegać. Niestety na to już chyba będę skazany. Ale chciałbym chociaż, by minęło to uczucie beznadziei, świat, w którym nic nie ma sensu, wstać - przeżyć dzień - pójść spać. Nic w nim nie ma sensu.


Minie to - zapewniam Cię. Musisz się (jak każdy w podobnej sytuacji) oswoić z nowymi warunkami, poukładać sobie wszystko..

Cytuj:
Każdego ranka obiecuje sobie, że już więcej tu nie napiszę o tym, bo i co kogo obchodzą moje problemy, szczególnie, że przecież nic nie da się z tym zrobić. Ale to jakoś pomaga. Z drugiej strony nie chcę nadwyrężać waszej dobroci, więc postaram się mniej pisać/zalić się.


Pisz jak tylko masz ku temu potrzebę. Możesz też spróbować poczytać i poudzielać się w innych wątkach tutaj na forum. Może Cię coś szczególnie zainteresuje? Raczej nie jest to tematyka bardzo lekka, ale też i bez przesady. Są tu ludzie różnych temperamentów, z różnym doświadczeniem, w różnym wieku, mających różne pomysły od bardzo dziwnych i dziwacznych, do bardzo mądrych. Kłócimy się czasem bardzo ostro, ale.. chyba nie wyskoczę bardzo przed szereg to mówiąc - w sumie bardzo się lubimy.

Jesteś młodym człowiekiem, którego dotknęło bardzo ciężkie doświadczenie.
Ale mimo młodego wieku (daruj że to powiem, ale 16 lat - to bardzo młody wiek) starasz się myśleć dorośle - martwisz się przede wszystkim nie o siebie, ale czy podołasz wspierać mamę i brata. To cecha mówiąca o dojrzałości, o tym że chcesz być i jesteś prawdziwym facetem. To bardzo cenne, co sobą prezentujesz. Nie poddawaj się, ale też i uwierz, że nie jesteś sam. Musisz dbać o mamę, ale też i daj się wspierać przez nią - obojgu Wam jest to potrzebne.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Śr sie 09, 2017 10:04 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lip 20, 2017 11:48 pm
Posty: 20
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
Niestety, to wsparcie tak nie działa. Gdy jestem smutny i przygnębiony nie porozmawiam z nią o tym, by nie martwiła się o mnie. Ona robi dokładnie to samo. Pisałeś, że stan minie, problem w tym, że Bóg wie kiedy. Jeszcze nigdy się tak nie czułem, dzisiaj próbowałem sobie jakoś zebrać wszystkie powody tego uczucia.
Przede wszystkim jest to brak Jego osoby. Po prostu zawsze był taki pogodny, porozmawiał. Teraz czuję się samotny. Brak poczucia bezpieczeństwa, jeśli coś by się stało, cokolwiek - problem z instalacją wodną, gazową czy coś z elektryką - ja nic nie zdziałam. Do tego brzemię obowiązków i odpowiedzialności. A na koniec smutek mamy.
Jak pisałem, nic mnie nie cieszy, nic mi się nie chce.
Jak mam sobie z tym poradzić? Jak długo to potrwa? Wszystko było wcześniej dobrze, to uczucie zaczęło się chyba pod koniec lipca, nie wiem, czemu poprzednio tego nie czułem. Co ja mam niby teraz zrobić...


Cz sie 10, 2017 10:01 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz lip 20, 2017 11:48 pm
Posty: 20
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Post Re: Co jest z tym Bogiem...
A najgorsze jest to, że nawet jeśli minie kiedyś ten smutek związany z żałobą, to zostanie ten ciężar odpowiedzialności i brak poczucia wsparcia, bezpieczeństwa. Ale taki już chyba mój los :/


Cz sie 10, 2017 10:53 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL