Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr maja 23, 2018 1:22 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Wiara wiar - czy wojna wiar? 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1074
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara wiar - czy wojna wiar?
BiałyKarzeł napisał(a):
mi się czyta świetnie
ten styl przypomina szczere przelewanie myśli podczas mistycznego uniesienia
jest w nim coś 'Boskiego', 'Wyższego' tak jakby kontakt z wyższą istotą
Zdanie rozpoczynamy z dużej litery i kończymy kropką. ;-)

Poszczególne człony zdań złożonych oddzielamy przecinkami. Na przykład, zdanie napisane w ten sposób:
Cytuj:
Mało tego to co Bóg tworzy, tworzy w oparciu o swą wiarę, więc istnieć to co jest jego dziełem, nie może przestać, włącznie z sobą samym.
Bo wszystko powoduje wiara wiar, takie są jej konsekwencje.
Tu od razu dopowiem by nie pytać o to później, że na pytanie jak powstał Bóg? Jest oczywista odpowiedź, z niczego powstał Bóg.


Byłoby łatwiejsze do szybszego zrozumienia, gdyby było napisane mniej więcej tak:
Cytuj:
Mało tego, to co Bóg tworzy, tworzy w oparciu o swą wiarę, więc to co jest jego dziełem nie może przestać istnieć, włącznie z sobą samym.
Bo wszystko powoduje wiara wiar - takie są jej konsekwencje.
Tu od razu dopowiem, by nie pytać o to później, że na pytanie "Jak powstał Bóg?" jest oczywista odpowiedź: "Z niczego powstał Bóg".


Witold, ja też nie jestem profesorem Miodkiem, robię nieraz byki i przepraszam za moje krytyczne uwagi co do twojego stylu, ale wierz mi, jeżeli po napisaniu czegoś, sprawdzisz to jeszcze raz pod kątem stylistyki i interpunkcji, to osiągniesz lepszy odbiór i zrozumienie swoich myśli przez innych ludzi.


N mar 04, 2018 9:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2422
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara wiar - czy wojna wiar?
sahcim napisał(a):
witoldm napisał(a):
Jeślibyśmy Boga widzieli z Jego perspektywy i znali ją, to oczywiście mogli byśmy mówić że wiara Bogu nie jest do niczego potrzebna. Oczywiście jeśli było by to prawdą.
Znając to co znamy o Bogu, możemy mówić na tej podstawie.
No więc mówmy na podstawie naszej wiedzy, którą nam objawił On sam poprzez Kościół, to wtedy unikniemy wyważania otwartych drzwi...
Cytuj:
Już to post wyżej wyjaśniłem. Chodzi o to, by obraz tego co wiemy był spójny sam z sobą i tym kogo opisuje.
Otóż to, a zatem na jakiej podstawie mówisz o tym, że Wiara jest „motorem” istnienia Boga jeśli nie patrzysz z Jego perspektywy, a nauczanie Kościoła też tego nie mówi...?
Cytuj:
Nie jest tu naszym zadaniem, moim także licytacja wiedzą o Bogu.
Natomiast dobrze mieć spójny Jego obraz na ten a nie inny czas.
by chociażby nie było tego typu nieporozumień, jak post Białego Karła wyżej.
Nie wiem o którym poście BK mówisz ale jeśli o pierwszej jego wypowiedzi w tym temacie, to ja uważam podobnie...Wiara(dopóki jest postrzegana z naszej perspektywy) jest czymś co może ulec zmianie...

No dobrze nie pytam dla siebie, lecz pytam dla tych co nie potrafią pojąć zawiłości dla nich nauk o Bogu.
Więc co odpowiesz, skąd się bierze u nas ludzi wiara w Boga? Jeśli Bóg jej w sobie nie miał? A w innych miejscach mówimy że wszystko pochodzi od Boga.
Wiem że istnieje nauczanie, że Bóg daje nam wszystko z miłości, choć Jemu Samemu to co daje nie jest konieczne do niczego.
Tylko że jak wytłumaczyć to komuś kto widzi w tym sprzeczność? Bo nie ma a daje, a jak daje a nie ma, to czy to jest coś czym On gardzi? Jeśli tego sam nie ma, to pewnie to nie jest wiele warte, otrzymasz taką ripostę.
Z kolei ja sam czytam dla siebie informację, że w Bogu nie ma sprzeczności. A mowa o nim powinna być, tak tak, nie nie.
Co wcale ja sam nie odbieram tylko jako mówienie wymienionych słów, lecz że te wyjaśnienia mają być dokładne i spójne, jak tak tak, nie nie. Bo same te słowa po prostu niczego nie wyjaśniają same w sobie.
Bóg się wciela w człowieka, co oznacza że też i zna nasze ułomne myślenie o nim.
Wobec tego mówi naszym językiem, a w miarę naszego wzrastania, dodaje szczegóły które już są bliższe właściwego rozumienia Niego Samego.
Przyjmując to założenie, mogę przyjąć że Bóg ma wiarę i ją nam przekazuje. A tym samym mogę to komuś tak wyjaśnić. Nie popadając w błędne myślenie. Bo po prostu Bóg może wszystko nawet kierować się wiarą.

W sumie to lepiej unikać tłumaczeń sprzeczności, przekazując coś o Bogu co jest spójne. Bo z niespójności rodzi się lawina pytań o Boga. Więc sam przekaz, jego sedno znika pod gąszczem sprzecznych sobie odnalezionych przez pytającego informacji.
Wychodzi takie tylko zaprzeczanie, to nie, to nie. A osoba jak nie wie kim jest Bóg, przynajmniej w wystarczającym stopniu, tak nie wie. Bo że nie zna Boga to sama wie, bez tych dla niej naszych zaprzeczeń.

Tu wcale się nie dziwię temu, że mają takie osoby mniemanie o przekazywaniu wiary w Boga przez nas. Jako nasze myślenie o Bogu, które nie jest prawdą o Nim, z powodu niespójności w wyjaśnieniach, przez nich widziane.
Praktycznie wszyscy wymagają od nas konkretów, którymi na te ich zastrzeżenia nie dysponujemy, bo takie są prawa sprzeczności. Czego wiec mamy uczyć innych? Nie uczyć niczego by nie pogarszać niezrozumień? Więc co ukrywać naszą wiarę, nabierać wody w usta, zostawić kogoś zdezorientowanego samemu sobie, udawać że nie słyszymy jego pytań?
Ja tak nie umiem, jak pytają mówię co wiem.
No a jak ja kiedyś z czymś będę miał problem, to co mam być tak samo potraktowany, bo tak ma to przebiegać? Czyli jest Bóg to jest, my nic mówić o nim nie możemy, bo Go nie znamy. Każdy ma się z nas namęczyć co wlezie, z Jego poszukiwaniem. Nie możemy tego inaczej przekazać i tak pouczać. Bo będzie to odebranie trudów tych dociekań innemu człowiekowi. A tego trudu nie możemy nawet w dobrej woli im odbierać.

O taką jasność mi chodzi, bo niby czemu mam być tym co o Bogu mówi, jeśli jest tego zakaz. Ja mogę tego w dobrej wierze nie spostrzegać. Dlatego sam badam wiele z tego, o co inni pytają. Poza tym pamiętam słowa JP2, bądźcie świadkami wiary. Wiem że świadek, to nie ten który mówi o Bogu. A ten kto świadczy o Nim życiem.
Jednak ten rodzaj świadectwa, jest jeszcze bardziej zaczynem coraz większej ilości pytań. Których ilość staje murem nie kończących się wyjaśnień. To niweczy możliwość własnie bycia światkiem wiary.
Wyraz tego mamy wyraźnie widoczny także tu na forum. Jak wielu wyjaśnień wymagają odkrywane sprzeczności, że na koniec wychodzi na to, że ten kto coś wyjaśnia, nie wie co pisze. Choć podaje prawdziwe wyjaśnienia, innych nie może napisać, bo tak je przeżył.

W sumie to mam wrażenie, że to jest bez sensu, niczego nie wyjaśnia. Bo i tak ktoś jest przez Boga ustawiony w innej pozycji. Z której widać to inaczej, więc zrozumienia innych przez wzajemne wyjaśnienia nie zyskamy. Ale ich mowa natarczywa wzrasta, gdy coś nie odpowiemy. Ja to widzę, a z swych spostrzeżeń widzę, że to samo później widzą inni i tak pomimo moich starań, to niczego nie zmienia.
To akurat moje trudności w przeżywaniu wiary. Pisze o nich by być lepiej rozumiany z tym o czym piszę.

Jednak podstawowe pytanie, nie jest o moich trudnościach z wiary wynikłych.
Natomiast chodziło mi o co innego, jak w tytule.
By się każdy bez wyjątku zastanowił. Czy idzie za wiarą jako taką, wskazałem to poprzez nazwanie tego wiarą wiar. Wskazałem na motywację od Boga się wywodzącą, jako źródło tej wiary. Więc i o jej w Nim zakorzenieniu. By nie myśleć o innych wiarach i ich nie łączyć z tą naszą jedyną.
Albo jeśli ktoś uważa, że dobra jest konkurencja innych wiar. To oznaczyłem jako wojna wiar. Konkurencja powoduje wojny chciał czy nie.
Więc że to co jest teraz, czyli jednak wojna to właściwe w tym kierunku jest podejście.

U mnie ten rozdział obu stanów rozdziera mnie na dwa. Bo widzę istnienie jednego. Za to sensu tego podziału nie widzę. Nie widzę także zmiany kierunku, na pro monotematycznej wiary, potwierdzającej tą od Boga. Bo niby co jedno i drugie ma mieć dla nas sens?
Chodziło mi o samo się zastanowienie.
Chciałem mieć podgląd późniejszy na to, co jest tym jednak koniecznym, z kolejnych moich obserwacji.
Na same wypowiedzi liczyłem raczej w ujęciu perspektywy czasu. Ta perspektywa sama wychodzi po czasie.
Te pierwsze odpowiedzi wniosły więcej zamieszania, co do tej chcianej przez mnie perspektywy.
Niemniej nie są one przeszkodą do późniejszego rozumienia tych zagadnień.
Za te wpisy ślicznie dziękuję.
One też wiele wnoszą.
Zobaczę jeszcze co wyniknie z upływem czasu.
To na kanwie twej wypowiedzi - sachcim, bo nawiązałeś myślami do tego o czym pisałem.
Powstał jakiś punkt rozumowania do uściślenia tego, co nie każdy mógł zrozumieć.

Mam po prostu taką metodę sprawdzania swych myśli w danym kierunku.
Nie rozstrzygam że coś ma tak być, lecz delikatnie daję do zrozumienia, by to przemyśleć.
Możliwe że to coś rozjaśni.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn mar 05, 2018 12:09 am
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn kwi 29, 2002 11:42 pm
Posty: 451
Lokalizacja: Olkusz
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wiara wiar - czy wojna wiar?
witoldm napisał(a):
Z kolei ja sam czytam dla siebie informację, że w Bogu nie ma sprzeczności. A mowa o nim powinna być, tak tak, nie nie.

W Bogu nie ma sprzeczności jeśli przyjmujemy Boga jako Pełnię, która objawiając się w Stworzeniu tworzy: dobro obok zła; życie obok śmierci a bogobojnego obok grzesznika* po to, aby przez jedno umacniać dobro drugiego.

Wszechwiedzący, wszechmocny Bóg definiuje się na zasadzie przedstawionych wyżej przeciwieństw które w odpowiedni sposób ‘ustawione’ służą do - jak mówi Syracydes - umocnienia dobra właśnie. Ostatecznym celem jest dobro i tu - powtórzmy - sprzeczności nie ma. Dobro jednak uzyskane przez pokonanie jego (dobra) przeciwieństw. Dokonuje się to w przestrzeni przemijalnego Stworzenia, gdzie, dla tych którzy nie chcą widzieć całości dzieła, sprzeczności jest co niemiara.
--------------------------------
*(Syracydesa 33:14-15 ;42:24-25[BT]):
“14/ Jak obok zła - dobro,
a obok śmierci - życie,
tak obok bogobojnego - grzesznik.
15/ Patrz na wszystkie dzieła Najwyższego,
jak występują parami, jedno obok drugiego.”
[...]
“24/ Wszystko idzie parami, jedno naprzeciw drugiego,
i nie mają żadnego braku;
25/ przez jedno umacnia dobro drugiego,
a któż się nasyci, patrząc na Jego chwałę?


Pn mar 05, 2018 3:10 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL