Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn paź 22, 2018 9:57 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 182 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13
 Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Śr maja 04, 2011 2:48 am
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Moja wiara w ostatnich miesiącach, wyjątkowo nie była poddawana szczególnym próbom zwątpienia. W sposób bardzo naturalny przyjąłem tę wielką łaskę, dzięki której moje przekonanie o istnieniu Boga nie chwiało się już tak jak poprzednio. Uzyskałem też spokój wewnętrzny, który pozwolił wyzbyć się złych przyzwyczajeń i pomógł w pracy nad sobą. Dzięki temu miałem możliwość pozostawać jak najdłużej w stanie łaski uświęcającej, bez przywiązania do żadnego grzechu ciężkiego.

Z drugiej strony nie mogę też powiedzieć, żebym przeżył rewolucję duchową z jakimś przełomowym i widocznym momentem nawrócenia. Nie podjąłem też dodatkowych aktywności duchowych poza codzienną modlitwą w formie, jaką przyjąłem od kilku już lat, czyli medytacji biblijnych przy pomocy nagrań z Modlitwy w Drodze oraz uczestnictwie w coniedzielnej mszy świętej.

Ostatnia relatywna stałość w wierze, ale również większe poświęcenie się sprawom zawodowych oraz projektom podróży wakacyjnych, sprawiły, że nie odczuwałem większej potrzeby powrotu do dywagacji na temat moich wcześniej odczuwanych pokus ateistycznych.

Muszę przyznać, że prawdopodobnie to, że dziś tu piszę na forum, jest tylko efektem dyskusji z kolegą w pracy, którą miałem w tym tygodniu, i która trochę mnie wytrąciła z wcześniejszego okresu stabilizacji, zasiewając małą niepewność. Pomijając cały kontekst poprzedzający naszą rozmowę, najbardziej poruszające było dla mnie wyrażenie przeze mnie opinii odnośnie chrześcijaństwa, w której, ku zaskoczeniu tego kolegi, otwarcie przyznałem się do regularnych praktyk religijnych, takich jak coniedzielna msza święta czy codzienna modlitwa, a także podzielania poglądów Kościoła w tych wszystkich popularnych kwestiach spornych jak aborcja, eutanazja, czy małżeństwa homoseksualne. Kolega był lekko zaskoczony, że jestem tak „radykalny” w wierze, choć on sam deklarował szacunek do wiary chrześcijańskiej, która w jego rodzinie, jeszcze w pokoleniu dziadków była bardzo ważna. Warto wspomnieć, że mieszkam w kraju, w którego społeczeństwie obecnie przeważają postawy ateistyczne.

Czuję się więc lekko „wytrącony” ze spokojniejszego okresu równowagi wewnętrznej i ponownie zacząłem zadawać sobie trudne pytania.


So wrz 15, 2018 4:07 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 01, 2017 8:51 pm
Posty: 172
Lokalizacja: Zbiersk
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
tomek87 napisał(a):
Moja wiara w ostatnich miesiącach, wyjątkowo nie była poddawana szczególnym próbom zwątpienia. W sposób bardzo naturalny przyjąłem tę wielką łaskę, dzięki której moje przekonanie o istnieniu Boga nie chwiało się już tak jak poprzednio. Uzyskałem też spokój wewnętrzny, który pozwolił wyzbyć się złych przyzwyczajeń i pomógł w pracy nad sobą. Dzięki temu miałem możliwość pozostawać jak najdłużej w stanie łaski uświęcającej, bez przywiązania do żadnego grzechu ciężkiego.

Z drugiej strony nie mogę też powiedzieć, żebym przeżył rewolucję duchową z jakimś przełomowym i widocznym momentem nawrócenia. Nie podjąłem też dodatkowych aktywności duchowych poza codzienną modlitwą w formie, jaką przyjąłem od kilku już lat, czyli medytacji biblijnych przy pomocy nagrań z Modlitwy w Drodze oraz uczestnictwie w coniedzielnej mszy świętej.

Ostatnia relatywna stałość w wierze, ale również większe poświęcenie się sprawom zawodowych oraz projektom podróży wakacyjnych, sprawiły, że nie odczuwałem większej potrzeby powrotu do dywagacji na temat moich wcześniej odczuwanych pokus ateistycznych.

Muszę przyznać, że prawdopodobnie to, że dziś tu piszę na forum, jest tylko efektem dyskusji z kolegą w pracy, którą miałem w tym tygodniu, i która trochę mnie wytrąciła z wcześniejszego okresu stabilizacji, zasiewając małą niepewność. Pomijając cały kontekst poprzedzający naszą rozmowę, najbardziej poruszające było dla mnie wyrażenie przeze mnie opinii odnośnie chrześcijaństwa, w której, ku zaskoczeniu tego kolegi, otwarcie przyznałem się do regularnych praktyk religijnych, takich jak coniedzielna msza święta czy codzienna modlitwa, a także podzielania poglądów Kościoła w tych wszystkich popularnych kwestiach spornych jak aborcja, eutanazja, czy małżeństwa homoseksualne. Kolega był lekko zaskoczony, że jestem tak „radykalny” w wierze, choć on sam deklarował szacunek do wiary chrześcijańskiej, która w jego rodzinie, jeszcze w pokoleniu dziadków była bardzo ważna. Warto wspomnieć, że mieszkam w kraju, w którego społeczeństwie obecnie przeważają postawy ateistyczne.

Czuję się więc lekko „wytrącony” ze spokojniejszego okresu równowagi wewnętrznej i ponownie zacząłem zadawać sobie trudne pytania.

Jakby to powiedzieć, Tomek jesteś jak "zapalona świeca", która rozświetla mroki kraju, w którym żyjesz. Nie pozwól, aby te mroki przygasały Ciebie.
Miałem podobnie jak Ty okres powątpiewania, ale z czego się cieszę, nie wybiło mnie to z równowagi i nie zacząłem się ateizmować. Myślę, że każdy, kto się dopiero co nawrócił, przeżywa najpierw okres takiego powiedzmy "zachwytu" miłością bożą, odczuwa pragnienie przyjmowania Ciała Jezusa w komunii św., jeżeli zgrzeszy od razu leci do spowiedzi, aby się oczyścić. Ja to samo przechodzę. Po tym "zachwycie", przychodzi okres jakby bardziej pustki w duszy, coś w rodzaju jak pisała św. Faustyna Kowalska "ciemnej nocy duszy". Dusza nie odczuwa bliskości Boga, ale On zawsze jest z nami. Jestem w tym okresie właśnie i powiem, że był tydzień, dwa, że nie myślałem o mszy św. w niedzielę, nie chciało mi się iść, to pragnienie z początków nawrócenia jakby się zmniejszyło, minęło. Bóg sprawdza nas tym samym, czy tęsknimy za nim. Czy tęsknimy za tą bliskością, czy Go wołamy o pomoc. W tym okresie byle zachwianie wiary, grzech, może nas zawrócić z dobrej drogi. Trzeba wtedy wołać Boga, modlić się, jak pisze Faustyna w Dzienniczku, "trwać aktem woli" przy Bogu, aby nie zginąć.

_________________
Przyjmuj cierpienie ze spokojem i ufnością. Ofiaruj je Bogu z miłości do Niego i bliźniego.


So wrz 15, 2018 4:53 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 182 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL