Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn wrz 24, 2018 4:42 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 182 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13  Następna strona
 Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 2308
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
merss napisał(a):
Dla niewierzacego to przypadek medyczny o podłożu idiopatycznym.

Ateizm to takie zadowalnie się, że wagon jedzie, bo jest ciągnięty przez inny wagon.


So kwi 28, 2018 12:21 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Śr maja 04, 2011 2:48 am
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
merss napisał(a):
Bóg i chóry anielskie nie są potrzebne do wyjaśniania mechanizmów i praw natury. To robota człowieka. Czasem mu jednak pomoże Pan przypadku lub przypadek, czysty jak łza. W zależności od punktu odniesienia różny będzie komentarz.
Jakiś czas temu prosiłam o modlitwę w imieniu maleńkiego noworodka. Dziecko urodziło się w stanie wymagającym reanimacji. Wdrożono leczenie w oparciu o poczynione rozpoznanie i dziecko na nie zareagowało. Wszyscy odetchnęli z ulgą, że udało się problem medyczny rozwiązać. Mama czekala na wypis. Lekarz, chuchając na zimne, wykonał jeszcze jedno badanie. U dziecka zlokalizowano guz. To był złośliwy nowotwór i tak się rozlokował, że nie było mowy o jego całkowitym usunięciu. Badania kontrolne wykazały, że uległ zbliznowaceniu i utracil aktywność.


Tego typu historie w zależności od punktu widzenia można interpretować w różny sposób. Sam doświadczyłem podobnej historii, w której dopatruję się działania Opatrzności Bożej, wstawiennictwa świętego Jana Pawła II i natchnienia Ducha Świętego, choć można by ją równie dobrze za zwykły przypadek medyczny, niewykraczający poza możliwości aktualne medycyny, a dowodzący jedynie dużej dozy szczęścia.

Chodzi mianowicie o mojego Tatę, który 7 lat temu miał zdiagnozowanego raka płuc w wystarczająco wczesnym etapie, żeby zastosowanie klasycznego postępowania medycznego pozwoliło mu przeżyć do dzisiaj bez śladu wznowy. Zapewne nie każdy zdaje sobie sprawę, jak złą prognozę mają osoby, u których wykryto ten nowotwór i jak szybko większość z nich zostaje przez niego pokonanych.

W tej historii może nie ma niczego szczególnego, poza szczegółem, że jakieś niecałe 2 miesiące przed wczesną diagnozą ja sam z moją Mamą, byliśmy pierwszy raz w Rzymie. Modliliśmy się wtedy razem u grobu św. Jana Pawła II, 3 miesiące po jego beatyfikacji. Zawsze wierzyłem, że mógł to być jedyny cud, którego doświadczyłem bezpośrednio w moim życiu. Polegał on na czymś bardzo prostym - zaszczepieniu w głowie mojej Mamy myśli, że koniecznie mojemu Tacie trzeba zrobić tomografię komputerową, choć nie było tak na dobrą sprawę w tym celu jakiś silnych wskazań. Potem, rzecz jasna, też wielokrotnie mogło coś się nie udać, a jednak przez narzędzia współczesnej medycyny, umiejętność chirurgów oraz lekarzy zajmujących się moim Ojcem, udało się aż do dzisiaj zażegnać niebezpieczeństwo.

Przypadek? Być może. Ale akurat w tym właśnie konkretnym przypadku, tak bliskiej mi osoby, jestem w stanie dostrzec niezwykle subtelną, delikatną, ale skuteczną interwencję Boskiej Opatrzności, prawdopodobnie przy udziale św. Jana Pawła II.


So kwi 28, 2018 3:18 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11454
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Jak przejść od sceptycyzmu i ukochania nauki do czegoś co wydaje się irracjonalne, bo spotykamy się zwykle z pobożnością ludową a nie wiarą rozumną...Może kolejne świadectwo człowieka, który uwielbia pilotowanie. Umiejętności wykorzystuje na trenażerach. Jest umysłem ścisłym. Jest profesorem zakochanym w kosmologii, matematyce i fizyce... i księdzem. Jest jednak księdzem dla elit, bo one inaczej myślą i szukają wiary rozumnej. Czy tacy ludzie są nierównomiernie rozwinięci jak widzą to niektórzy niewierzący.? Niewierzący jednak bronią w ten sposób siebie, bo potrafią w tym przypadku tylko zdegradować człowieka, napotykają bowiem mur, ktorego nie potrafią przekroczyć. Projektują swe niezrozumienie na wierzących. Nie dostrzegają tych rozumnych, bo musieliby zadać sobie niewygodne pytania.

To jest problem. Czy można być sceptykiem czego wymaga nauka i połączyć to z wiarą uzyskując jednak wewnętrzną spójność? Czy istnieje coś takiego jak rozumna wiara?


So kwi 28, 2018 8:39 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr paź 26, 2011 3:14 pm
Posty: 858
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Cytuj:
To jest problem. Czy można być sceptykiem czego wymaga nauka i połączyć to z wiarą uzyskując jednak wewnętrzną spójność? Czy istnieje coś takiego jak rozumna wiara?


Sceptycyzm jest jednym z wielu światopoglądów innymi są np. światopogląd chrześcijański, komunistyczny, hitlerowski, buddyjski. Dlaczego akurat nauka wymaga sceptyka. Mieliśmy już naukę hitlerowską, komunistyczną, oświeceniową a teraz okazuje się, że mamy mieć naukę sceptyka i na dodatek, bo tego wymaga nauka. A kogo nagle "oświeciło", że nauka wymaga sceptyka (jakaś nowo moda ?), czy już należy zacząć się bać. Żaden światopogląd nie może być udowodniony, ale przyjęty jest aktem wiary, a wtedy nauka podporządkowuje się przyjętemu światopoglądowi. Jest to zabobon polegający na wierze, że wszystko co człowiek wie, ma ten sam charakter co przyjęty światopogląd. Wg mnie zamiast mówić o nauce sceptyka, czy rozumnej wierze. Lepiej i bezpieczniej mieć na uwadze bez przymiotników naukę czy wiarę,


N kwi 29, 2018 12:32 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2452
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Cytuj:
Tak.
Szukanie jest OK, ale nie można trawić całego życia na szukaniu, bo nie starczy go by coś zrobić w związku z tym że się znalazło.
Albo inaczej: celem szukania nie powinno być ciągłe szukanie, lecz znalezienie.
Rozwiązaniem tego dylematu może być staranie aby podążać "po słonecznej stronie". W sensie, że taka postawa przenosi uwagę z jakieś rozwlekłości, niepewności, rozproszenia i nieokreśloności na tu i teraz. Np. katolikowi pozwala się skupić na własnym byciu i ateiście podobnie :D , w sensie, że bez różnicy na głębszym, ludzkim poziomie.


N kwi 29, 2018 12:53 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5365
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Trochę statystyki na rzecz wiary. Według "100 Years Of Nobel Prizes" (klik) ateiści, agnostycy i wolnomyśliciele stanowili zaledwie 10,5% wszystkich zdobywców Nagrody Nobla w latach 1901-2000 (graf: klik). W 65% to byli chrześcijanie. W 2017 r. 22,5% stanowili żydzi, a w 2015 r. 1,4% - muzułmanie.


N kwi 29, 2018 1:30 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Śr maja 04, 2011 2:48 am
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
merss napisał(a):
Jak przejść od sceptycyzmu i ukochania nauki do czegoś co wydaje się irracjonalne, bo spotykamy się zwykle z pobożnością ludową a nie wiarą rozumną...Może kolejne świadectwo człowieka, który uwielbia pilotowanie. Umiejętności wykorzystuje na trenażerach. Jest umysłem ścisłym. Jest profesorem zakochanym w kosmologii, matematyce i fizyce... i księdzem. Jest jednak księdzem dla elit, bo one inaczej myślą i szukają wiary rozumnej. Czy tacy ludzie są nierównomiernie rozwinięci jak widzą to niektórzy niewierzący.? Niewierzący jednak bronią w ten sposób siebie, bo potrafią w tym przypadku tylko zdegradować człowieka, napotykają bowiem mur, ktorego nie potrafią przekroczyć. Projektują swe niezrozumienie na wierzących. Nie dostrzegają tych rozumnych, bo musieliby zadać sobie niewygodne pytania.

To jest problem. Czy można być sceptykiem czego wymaga nauka i połączyć to z wiarą uzyskując jednak wewnętrzną spójność? Czy istnieje coś takiego jak rozumna wiara?


To akurat zupełnie nie jest moja historia z przechodzeniem od sceptycyzmu i ukochania nauki do irracjonalności.

Po pierwsze, głęboka wiara pojawiła się u mnie znacznie wcześniej niż pierwsze poważne zwątpienia. Wyrastałem w środowisku wiary, żyłem wiarą, i wiara była dla mnie czymś, tak oczywistym jak oddychanie powietrzem, praktycznie aż do 20 roku życia.

Po drugie, zawsze umiałem pogodzić rozwój zdobywanej wiedzy naukowej z wiarą. Nigdy nie widziałem w tych dwóch obszarach sprzeczności. Zawsze doświadczałem światła, by odnaleźć spójność nowych danych naukowych, które zdobywałem, z dogmatami wiary. W moich oczach, wiara nadawała wręcz sens nauce. Irracjonalne wydawało mi się wątpić w Boga. Nie rozumiałem ludzi, którzy nauką tłumaczyli swoje zwątpienia. Czułem się zgorszony publicznie wypowiadanymi deklaracjami niewiary.

Tak działo się do czasu, gdy to ja sam, zacząłem powoli uświadamiać sobie, że nauka jest w stanie doskonale obyć się bez koncepcji Boga. Studiując niektóre z dziedzin biologii, odkryłem moc, która wynika z olbrzymiej liczby nieudanych, przypadkowych ruchów cząsteczek, prowadzących w końcu, do rzadkich, ale konsekwentnie pojawiających się sprzyjających zdarzeń, w wyniku których zachodzą praktycznie wszystkie procesy biochemiczne. Przez głębszy wgląd w szczegóły biologiczne tajemnicy życia, zrozumiałem, że otaczający mnie świat może być zupełnie spójny bez Boga.

Mimo to, przez kilka lat, tłumiłem w sobie jeszcze zaistniałą sprzeczność, silnie zakorzenionej wiary oraz zrozumienia możliwości istnienia świata bez Boga. Dopiero dowiadując się od jezuitów o różnych obrazach Boga, odrzuciłem w sobie „Boga luk”, „Boga zapchajdziury” (God of the gaps). Zrozumiałem też wtedy, że to, czego nie jesteśmy w stanie poznać jeszcze przez naukę, niekoniecznie musi mieć swoje wyjaśnienie w Bogu.

Równocześnie, koncepcja Boga, rozszerzona od tamtej pory do Bytu Absolutnego, przekraczającego całe ludzkie poznanie, zajmowała i zajmuje w moim umyśle do tej pory, niewykluczającą się wcale dopełniającą pozycję w stosunku do logiki i nauki. Bóg w dalszym ciągu jest dla mnie możliwością racjonalną, ale w zupełnie innym wymiarze, niż otaczający świat materialny. Boska transcendencja i immanencja stanowią dla mnie perspektywę zdecydowanie przekraczającą moje zrozumienie, ale również w pełni możliwą i potencjalnie realną.

Moje zwątpienie zrodziło się gdzieś indziej, na dużo głębszym poziomie, niż sam tylko konflikt między racjonalnością, a duchowością. Po prostu uświadomiwszy sobie równorzędność wizji stricte materialistycznej, oraz jej alternatywnej, łączącej w sposób spójny światy materialny i duchowy, zacząłem doświadczać związane z każdą z nich odmienne emocje, i niejako żyć każdą z obu opcji, w różnych chwilach i okolicznościach mojego życia w trochę inny sposób. Zacząłem realnie przeżywać każdą z tych dwóch perspektyw, zarówno jako wierzącego, jak i ateisty, nie umiejąc ostatecznie odrzucić żadnej z nich, a równocześnie będąc przekonanym o braku przesądzających argumentów w żadną ze stron.

To wszystko dzieje się u mnie na poziomie intelektualnym. Tymczasem, na poziomie życia praktycznego, nigdy nie byłem w stanie przyjąć światopoglądu ateistycznego. Tak w sferze życia sakramentalnego na łonie Kościoła Katolickiego, jak i wartościach warunkujących podejmowane przeze mnie życiowe decyzje (np. postanowienie o czystości przedślubnej), potwierdzałem i potwierdzam nieustannie swój wybór życia jako dziecka Bożego.

Określenie Jezusa, jako Pana i Zbawiciela, w momencie, gdy je odkryłem pierwszy raz, a było to już dosyć późno na studiach, uczestnicząc w liturgii duszpasterstwa młodych w kościele Św. Anny w Warszawie, wydawało mi się tak logicznie oczywiste, że razem z innymi uczestnikami, złożyłem wtedy publicznie to wyznanie, być może z pewnymi obawami, czy mam do tego odpowiednie przygotowanie lub wtajemniczenie, bo nikt mi nic nie wyjaśnił, jak powinienem się zachować, ale w sposób bardzo naturalny, czując się w pełni uprawniony do wszystkich świeckich form czczenia Boga, jako chrześcijanin w całości zanurzony w wierze przez Chrzest oraz Bierzmowanie.

Także śmiem twierdzić, że wierzący sceptyk i racjonalista, to coś zupełnie tak realnie spójnego jak praktykujący religię ateista.


N kwi 29, 2018 8:06 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 02, 2017 5:41 pm
Posty: 310
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Podpisuję się pod postem Tomka87. Z tym że każdy kto mnie zna wie iż mój problem leży na zupełnie innej płaszczyźnie. Nigdy nie miałem problemu z fizyką czy nauką ogólnie. A z jej jedną konkretną dziedziną. Mianowicie biologią(ewolucją). I żadnej argument nie potrafi mnie przekonać na brak sprzeczności między nauką a wiarą

Tomek87, jeżeli chodzisz na pogrzeby to spójrz na wszystkich ludzi. Dlaczego płaczą? Skoro powinni się cieszyć że ich przyjaciel/członek rodziny poszedł do nieba. pewnie większość z nich wierzy w takim stylu "moze coś jest to na wszelki wypadek...". Ot taka wiara.

_________________
Płaczą zagubione dusze nazajutrz
Kto inny jak nie człowiek stworzył piekło w samym sercu raju?


N kwi 29, 2018 8:53 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3864
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Quinque napisał(a):
Tomek87, jeżeli chodzisz na pogrzeby to spójrz na wszystkich ludzi. Dlaczego płaczą? Skoro powinni się cieszyć że ich przyjaciel/członek rodziny poszedł do nieba. pewnie większość z nich wierzy w takim stylu "moze coś jest to na wszelki wypadek...". Ot taka wiara.


taka wiara, taka wiara..

Opis na chwilę przed wskrzeszeniem Łazarza (J 11,33):
Gdy więc Jezus ujrzał jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: «Gdzieście go położyli?» 34 Odpowiedzieli Mu: «Panie, chodź i zobacz!». 35 Jezus zapłakał. 36 A Żydzi rzekli: «Oto jak go miłował!» 37 Niektórzy z nich powiedzieli: «Czy Ten, który otworzył oczy niewidomemu, nie mógł sprawić, by on nie umarł?»

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


N kwi 29, 2018 10:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 2308
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Quinque napisał(a):
. I żadnej argument nie potrafi mnie przekonać na brak sprzeczności między nauką a wiarą

Chyba chciales napisac "sprzecznosci pomiedzy jedna teoria w biologii a wiara".


N kwi 29, 2018 10:38 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Śr maja 04, 2011 2:48 am
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
W ostatnim czasie obserwuję ciekawe zjawisko. Stabilizacja wewnętrzna w przekonaniu o pragnieniu wiary wiąże się, zresztą tak jak dawniej, z przesunięciem skupienia uwagi na inne sfery życia oraz z dążeniem do zrównoważonego rozwoju osobistego.

Pielęgnowanie samodyscypliny w wielu płaszczyznach życia pozwala osiągnąć konkretne owoce działań, zamiast pozostawać na samych słowach i pustych deklaracjach. Z kolei, dawanie przyzwolenia umysłowi na roztrząsanie własnych wątpliwości, czy też zachcianek i pożądań, skutkuje paraliżem efektywności i „zapętlaniem się” w drodze donikąd. Traci się wtedy niepotrzebnie czas i energię na rozmowy na czatach, forach, użalaniem się nad sobą itd., zamiast skupić się ciężkiej pracy nad sobą w każdym dniu życia.

Bardzo dużo radości daje mi trwanie przez cały tegoroczny Okres Wielkanocny w bezpośredniej łączności z Kościołem i Bogiem, poprzez Najświętszy Sakrament. Lepiej bowiem, zamiast porywać się od razu z motyką na księżyc, skupić się na strategii małych kroków, w umocnieniu darami Ducha Świętego.


N maja 27, 2018 8:20 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sty 20, 2018 6:38 pm
Posty: 42
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Przeczytałam wątek mniej więcej do połowy drugiej strony, a tam trafiłam na sedno ateizmu:

Cytuj:
to objaw mi czego nie wiem. Czegoś co czyni wiarę prawdziwą.


Wygodnictwo. Zawsze każą się na siłę nawracać i grymaszą, jak to każdy argument jest nieprzekonujący. Przerzucają całą odpowiedzialność dowodu na stronę wierzącą. Tymczasem wypadałoby, żeby (dla równowagi, przynajmniej!) ateista zaczął od rzeczowego wykładu i uzasadnienia pomysłu, że Bóg nie istnieje.
Bo co innego rozmawiać o tym: jak jest, jak się rzeczy mają a co innego: w co mi wygodnie wierzyć.

Ateiści świata: podejmijcie intelektualny wysiłek.

_________________
Trzecia natura, jak pisze Boecjusz w czwartym rozdziale dzieła O dwóch naturach (...)


N maja 27, 2018 9:34 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Śr maja 04, 2011 2:48 am
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Carmallow napisał(a):
Przeczytałam wątek mniej więcej do połowy drugiej strony, a tam trafiłam na sedno ateizmu:

Cytuj:
to objaw mi czego nie wiem. Czegoś co czyni wiarę prawdziwą.


Wygodnictwo. Zawsze każą się na siłę nawracać i grymaszą, jak to każdy argument jest nieprzekonujący. Przerzucają całą odpowiedzialność dowodu na stronę wierzącą. Tymczasem wypadałoby, żeby (dla równowagi, przynajmniej!) ateista zaczął od rzeczowego wykładu i uzasadnienia pomysłu, że Bóg nie istnieje.
Bo co innego rozmawiać o tym: jak jest, jak się rzeczy mają a co innego: w co mi wygodnie wierzyć.

Ateiści świata: podejmijcie intelektualny wysiłek.


Zgadzam się z Tobą, z tym, że nieuzasadnione jest wymaganie dowodów od wierzących (te nie istnieją), bez jakiegokolwiek własnego wkładu argumentacji w dyskusję. Jednakże, z okresu, gdy dotykały mnie wątpliwości wiary, jestem w stanie zrozumieć ateistów w tym, że żadne argumenty nie są wystarczająco silne, by uwierzyć, jeśli doświadcza się kryzysu wiary, i zabrakło łaski wiary.

O wiele lepszy efekt niż licytowanie się na argumenty przynosi sama wola wiary. Na pewnym etapie trzeba świadomie chcieć wierzyć, żeby faktycznie móc wierzyć. Ta wola wiary to jednak coś więcej niż samo wyrażenie swojej zachcianki. Ważniejsze chyba jeszcze jest przekonanie o zasadności swojej woli, a to nie zawsze jest takie oczywiste. Dlaczego chcę wierzyć? Dlaczego warto wierzyć? I dopiero potem deklaracja: "tak, chcę wierzyć".


Ps. Nie weź tego osobiście, ale swoją drogą, wydaje mi się, że konstrukcja Twojej wypowiedzi zabawnie kontrastuje z tym co piszesz. Bo czym innym jak nie wygodnictwem jest przeczytanie wątku do połowy drugiej strony i odniesienie się tylko do zagadnienia w gruncie rzeczy mało przystającego do tematu wątku (czy to już offtop?).


Pn maja 28, 2018 9:28 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sty 20, 2018 6:38 pm
Posty: 42
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Cytuj:
(...) nieuzasadnione jest wymaganie dowodów od wierzących (te nie istnieją), bez jakiegokolwiek własnego wkładu argumentacji w dyskusję.

Istnieją. Co ciekawe, jedyny ateista jakiego znam zapytany o powód odpowiedział mi (trochę mętnie, ale jednak) że nie czuje potrzeby zakładania, że jest siła wyższa. Czyli takie ma widzimisię. Od samopoczucia uzależnia opinię w dość podstawowej kwestii pochodzenia i celu :) Tak mi się wydaje, że to objaw tego wygodnictwa - zaraz obok dziwnej roszczeniowości którą widziałam na tych ok. 2 stronach bieżącego wątku i tak jakby stereotypowo ze słyszenia.

Możliwe. Nie wiem. Takie szczegóły i niuanse są dla mnie nieuchwytne, ale wiem, że wola podąża za rozumem. Za czymś rozpoznanym jako dobro. Nie można pragnąć czegoś czego się nie zna. Ateizm na mój rozum to zwyczajnie nieporozumienie albo niezrozumienie.

Cytuj:
Ps. Nie weź tego osobiście, ale swoją drogą, wydaje mi się, że konstrukcja Twojej wypowiedzi zabawnie kontrastuje z tym co piszesz. Bo czym innym jak nie wygodnictwem jest przeczytanie wątku do połowy drugiej strony i odniesienie się tylko do zagadnienia w gruncie rzeczy mało przystającego do tematu wątku (czy to już offtop?).

Tak, widzę, przyganiał kocioł garnkowi 8) Widzisz, będąc wygodnicką widocznie znam się na zasadzie że swój pozna swego :D
Ale czy ta rzecz nie pasuje do wątku? Polemizowałabym! Wszak w tytule jest pokusa ateizmu, a wygodnictwo kusi: pozycja wiecznego sceptyka którego to inni przekonują, męczą się i proszą, sam nie raczy - nie napracuje się, za to jest w centrum uwagi. :)

_________________
Trzecia natura, jak pisze Boecjusz w czwartym rozdziale dzieła O dwóch naturach (...)


Wt cze 12, 2018 11:34 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Śr lut 13, 2008 4:14 am
Posty: 172
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nierówna walka praktykującego katolika z pokusą ateizmu
Dla ateisty to dziwnie brzmi, "że ateizm może być kuszący" . Nie ma za to kasy , sławy ,kobiet , wina i innych fajnych rzeczy . Tym bardziej że nie trzeba się zapisywać , deklarować , wyznawać dogmatów wiary . Wiesz że świat nadprzyrodzony nie istnieje -i to jest wszystko --nic więcej nie ma w ateizmie .


Śr lip 25, 2018 5:12 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 182 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL