Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr gru 12, 2018 1:41 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5
 Transumanizm 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4802
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
Zastanów się, czy przypadkiem Pelikanie nie jesteś faryzeuszem?
Jezus nie namawia do pychy, pycha jest po stronie faryzeuszy.

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


Pt wrz 07, 2018 11:24 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 1667
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
Andy72 napisał(a):
Zastanów się, czy przypadkiem Pelikanie nie jesteś faryzeuszem?
Jezus nie namawia do pychy, pycha jest po stronie faryzeuszy.


Nie ma żadnych przesłanek za tym, że ja jestem faryzeuszem. Nie mam zaufania do uczonej wiedzy. Bardziej wierzę w Biblię niż w teorie naukowe. Bardziej ufam własnemu chłopskiemu rozumowi niż uczonym księgom.

Jestem pokorną prostaczką. A Ty Andy72? Czy przypadkiem nie kieruje Tobą faryzejska pycha? Nie uważasz się za lepszego od Pelikana tylko z tego powodu, że łykasz jak pelikan mądrości uczonych? Czy nie w tym bierze swoje źródło Twoje zarozumialstwo?

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Pt wrz 07, 2018 11:28 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4802
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
Człowiek pokorny wie że czegoś nie wie i się chce uczyć.
Człowiek pyszny uważa że jego głupota jest mądrością. A jakie Ty rewelacje podajesz? A to UFO, a to wklęsła ziemia, a to Bóg który jest niebytem, itd.

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


Pt wrz 07, 2018 11:32 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 207
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Czyli nie obchodzi Cie model najbliższy prawdy? Wolisz poczytać o przemyśleniach amatora?
A kto powiedział, że model naukowca jets bliższy prawdy niż przemyślenia amatora?
Nie wiem kto. Jednak rachunek prawdopodobieństwa stoi po stronie ludzi, którzy zajmują się tym zawodowo.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
towarzyski.pelikan napisał(a):
Wcale nie trzeba się tak jasno i precyzyjnie wyrażać.
Trzeba :!:
To rozleniwia mózg, wiesz?
Odwrotnie. Im intensywniej rozmyślasz nad tym aby wyrażać się w możliwie jak najjaśniej i precyzyjniej, tym bardziej pobudzasz synapsy.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Zgodziliśmy się oboje, że w przypadku zdrowych na umyśle osób nie istnieje sposób wyłączenia myślenia emocjonalno-intuicyjnego, tak więc rzekomy problem nie wychwycenia kontekstu mamy z głowy. Często mamy do czynienia z pojęciami dwuznacznymi i jeśli ktoś kurczowo trzyma się tylko jednej możliwości odrzucając lub mylnie je rozumiejąc, czy też scalając w jedno - wtedy należy odwołać się do definicji.
Nie chodzi o to, że ktoś wyłącza myślenie emocjonalno-intuicyjne, tylko o to, że ktoś nie dopuszcza go do głosu. Czyli w obliczu konfliktu rozum i serce, ignoruje serce, a przemawia z pozycji rozumu.
Mówimy o zdrowych na umyśle ludziach! Tacy nie potrafią nie dopuścić do głosu emocji, one muszą się pojawić, inną sprawą jest, że nakreślony tekst może być pozbawiony tego elementu ze względu na decyzję i zamysł autora. Zapewniam Cię jednak, że często "z wypiekami na twarzy" autor czeka na reakcję i pierwszy kontakt z odezwą najpewniej będzie głównie emocjonalny, jednak nie może obejść się bez logicznego rozumowania w trakcie przyswajania i przetwarzania informacji. W czasie tego procesu będą tworzyć się emocje, te z kolei mogą wywołać uczucia.

No dobra sytuacja chyba już dojrzała do tego, by przerwać karmienie nowo-mowy i liberalnego spojrzenia na tworzenie nowych pojęć. Tak więc nadszedł czas aby rozprawić się z Twoim pojęciem "myślenie emocjonalno-intuicyjne". :clever: Być może używasz ciągle skrótu myślowego, więc wcześniej nie czepiałem się takiej konstrukcji słownej. Otóż nie ma myślenia emocjonalnego, czy też emocjonalno-intuicyjnego w przypadku zdrowych na umyśle osób (myślenie intuicyjne oczywiście istnieje).

Mamy do czynienia z trzema elementami, które należy rozróżniać, czyli - myśli, emocje, uczucia. Bodźce środowiskowe wywołują w nas różne emocje, te mogą wywołać uczucia. Podczas procesów myślowych emocje również powstają i mogą wpływać na myślenie lecz nie zastępują go. Mogą wprowadzać chaos, mogą tak dalece zaburzyć ten proces, że w konsekwencji człowiek zdolny jest popełnić różne głupstwa, a nawet zbrodnie.

towarzyski.pelikan napisał(a):
(...)warto zawsze mieć na uwadze, że osoba, z którą się rozmawia, rozumie dane słowo inaczej niż my. I już ta otwartość wystarcza do tego, żeby domyślić się, co autor miał na myśli albo chociaż wykluczyć, czego autor z pewnością na myśli nie miał.
Temu właśnie służy rozmowa! Aby miała sens, gdy jedna ze stron zauważy, że druga inaczej rozumie pewne słowa, zwroty, itd., należy szukać nici porozumienia, jednak z zachowaniem prawidłowości pojęć, a w szczególności pojęć dwuznacznych.

Nasza wymiana zdań jest doskonałym niemalże na to przykładem. Trzymasz się np kurczowo jednego znaczenia pojęcia "dialog", akurat tego, które Ci bardziej odpowiada, bo masz ciągotki do idealizowania :wink: Tak więc dla Ciebie to tylko i wyłącznie "szereg rozmów, negocjacji i innych działań mających doprowadzić do porozumienia między stronami konfliktu" Odrzucasz inne znaczenie i to takie, które jest najbardziej powszechne, czyli że dialog to po prostu rozmowa, zwłaszcza dwóch osób. Dialog to pojęcie, które w języku łacińskim oznacza rozmowę i tak też jest rozumiane. Dialog może przybierać różnorodne formy oraz służyć różnorodnym celom.
dialog
DIALOG wg PWN
dialog

Bardzo polecam zapoznanie się z pracą naukową na temat dialogu, pt "Porozmawiajmy o rozmowie. Lingwistyczne aspekty dialogu." Wydawnictwo Uniwersytetu Ślaskiego. Katowice 2003
WYSTARCZY KLIKNĄĆ I PRZECZYTAĆ

Podobnie jest z pelikanową towarzyską więzią :wink: Dla pelikana właśnie musi być ona tylko i wyłącznie towarzyska, jako wypadkowa pozytywnych relacji, ciepłych uczuć, nici porozumienia i pokoju (różowe jednorożce obejmują się, w przestrzeń wzbijają się serduszka indygo, słychać śpiew elfów... odtąd żyli długo i...) Pelikan wzdraga się na samą myśl, że taka więź może być również czarna, jako wypadkowa wielu negatywnych emocji, co w końcu doprowadziło do powstania silnej toksycznej więzi na bazie nienawiści.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Maciuś? Mówisz o użytkowniku o pseudonimie lub nazwisku NowyLogin?
Tak mam na myśli @NowyLogin.
Dlaczego pomniejszasz wartość tej osoby używając takiego zdrobnienia, mimo, że sobie tego nie życzy? Proszę:
NowyLogin napisał(a):
Bardzo cię proszę, żebyś nie nazywał mnie "Maciuś", ponieważ nie czuję się komfortowo będąc traktowanym protekcjonalnie przez rozmówcę, jakbym był jego synkiem albo psem. Nie zgadzam się na takie traktowanie rozmówcy.

viewtopic.php?p=1112786#p1112786

Tak więc oto jest ta, która respektuje tylko jedno przez siebie nadane znaczenie słowa "dialog", jako "świetlistą" formę osiągnięcia celu wyższego rzędu jakim jest pokój, porozumienie, pozytywna więź, a w praktyce bierze pod uwagę również tę mroczną stronę dialogu i z lubością w tę ciemność zdąża :brawo: :clever: Oto objawił się nam towarzyski.pelikan! :aniol:
Obrazek

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Niewola logicznego myślenia? Wszyscy jesteśmy w ten sposób "zniewoleni" i bardzo dobrze, w przeciwnym razie nie potrafilibyśmy myśleć.
Mów za siebie. Ja potrafię myśleć nielogicznie.
Przykro mi. :|

towarzyski.pelikan napisał(a):
Ja się już nie odnajduję w tej współczesnej miłości. To jest dobre dla gówniarzy.
Co to takiego - współczesna miłość?

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Kłamczuszek. Nigdzie nie twierdziłem, że toksyczna więź jest formą dialogu. Faktem natomiast jest, że w trakcie dialogu, czyli rozmowy, różne formy ścierania się poglądów mogą przybrać postać toksycznej więzi.
OK. Jeżeli się zgadzasz, że toksyczna więź nie jest dialogiczna, to mnie to cieszy.
Podejrzewam, że nie zostałem dobrze zrozumiany. W trakcie dialogu, czyli rozmowy w wyniku różnych emocji może powstać toksyczna więź. Inaczej - dialog może prowadzić do kłótni i negatywnych relacji.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nie tylko. Ludzie o różnych poglądach mogą prowadzić ze sobą dialog (rozmowę), który w konsekwencji może doprowadzić do pozytywnych więzi partnerskich lub więzi toksycznej.
Ale to będzie oznaczało, że nie sprostali idei dialogu. Np. są ludzie, którzy bardzo chcą porozmawiać, ale ponieważ są niedojrzali, to z rozmowy wychodzi walka.
Wyżej już to zaznaczyłem i mam nadzieję, że nie postrzegasz już znaczenia słowa "dialog" tylko i wyłącznie z pozycji redukcji do jednego znaczenia (idea dialogu). Czasem lepsza jest walka niż "śmierdzący" kompromis. Po prostu niektóre poglądy należy zwalczać.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
:D No tak, w kolesiach aż krew buzuje i chcą się pozabijać ale to przecież wynik tego, że między nimi nie zachodzi żadna interakcja.
A skąd się biorą takie nienawistne reakcje? Przecież dlatego Miecio nienawidzi Rysia, bo w ogóle nie nawiązał więzi z tym Rysiem. Nie z Rysiem walczy, tylko z obrazem Rysia w swojej głowie. To nie z Rysiem wszedł w relację, tylko z wyobrażeniem Rysia.
Ale to nie zawsze tak działa. Niesłusznie zakładasz jednostronnie, biorąc pod uwagę tylko jedną stronę medalu. Zbyt idealizujesz ludzkie intencje i pobudki, próbując ekstrapolować swoje wyobrażenia na innych. To jest magiczno-życzeniowe myślenie i często życie lubi wtedy dokopać.

Nasuwa mi się pewien przykład. Otóż miłująca imigrantów działaczka organizacji "No borders" (taki właśnie towarzyski.różowy.jednorożec), wraz ze swoimi braćmi różowymi jednorożcami włączyła się bezinteresownie (wolontariat) w "pomoc imigrantom" (czyt. nachodźcom), przybywającym na nasz kontynent z krajów islamskich. W jaki sposób umiłowani przez nią imigranci się odwdzięczyli? Postanowili chyba wyjść na przeciw jej potrzebom ubogacenia kulturowego i przeprowadzili na niej grupowy gwałt :| Próbowała walczyć i krzyczała ale "nie nawiązała z nimi więzi. Nie z imigrantami walczyła, tylko z obrazem imigrantów w swojej głowie. To nie z imigrantami weszła w relację, tylko z ich wyobrażeniem. " :|

towarzyski.pelikan napisał(a):
Nienawiść jest zawsze wyrazem autoagresji.
Jeśli ta aktywistka o której wyżej pisałem zacznie nienawidzić tych "Rysiów", no to jest przecież wyraz jej autoagresji.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Wmówiłaś sobie, że dialog (trochę spłycę) - to tylko i wyłącznie mizianie się po rąsiach i ciepłe uśmieszki, chciałabyś zawłaszczyć dla owego pojęcia właśnie takie znaczenie, zapominając lub odrzucając inne, którym jest po prostu rozmowa, wymiana poglądów, w trakcie której może dojść do negatywnych interakcji.
Nie wmówiłam, tylko do tego dojrzałam. Kiedyś mi się wydawało, że rozmowa to wymiana poglądów typu "Ja uważam, że...", "A Ty uważasz, że". Kiedyś wierzyłam, ze w rozmowie chodzi o to, żeby postawić na swoim, wybronić swoje zdanie. Ale to dziecinada.
Ty piszesz o tym, co w Twoim mniemaniu chodzi w rozmowie, a ja o tym co jest rozmową. Nie odbieraj niektórym ludziom, którzy rzeczywiście prezentują infantylny poziom - spełnienia swojej potrzeby rozmowy z innymi. Oni też rozmawiają, również prowadzą dialog.

towarzyski.pelikan napisał(a):
Prawdziwa rozmowa jest wtedy, kiedy stronom rozmowy przyświeca wspólny cel - dojście do prawdy. Wtedy zabrać głos w dyskusji znaczy tyle co, popchnąć wszystkich uczestników rozmowy w stronę prawdy, uczynić każdego mądrzejszym. W takiej relacji nie ma miejsca na walkę, na przepychanki. Wszyscy grają do wspólnej bramki :)
Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa, czy nieprawdziwa rozmowa. Jest rozmowa. Ty piszesz o realizacji zamierzonych przez kogoś celów przy pomocy rozmowy. Rozmowa nie musi mieć szczytnych, szlachetnych celów. Często chodzi o zwykłe wygadanie się, aby sobie ulżyć. Taka rozmowa również przynosi pozytywne efekty ale wg Ciebie nie jest prawdziwa :| Czasem chodzi o prowokację w konkretnym celu, innym razem o kłótnię - to wciąż jest rozmowa.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Przyszłaś tutaj w celu nawiązania dialogu i nagle jesteś zdziwiona, że w jego wyniku powstają jakieś negatywne relacje. To jest jak najbardziej prawidłowe, naturalne, że w trakcie rozmowy, czyli prowadzonego dialogu z innymi ludźmi powstają różne interakcje - pozytywne i negatywne, z jednymi będziesz się dogadywać, inni będą widzieć bluźniercę, chcąc się Ciebie pozbyć, temperować itd.
Nie jestem tym zdziwiona, bo nie urodziłam się wczoraj. To tylko uświadamia mi, że ludzkość jest jeszcze w mentalnym przedszkolu. Mało jest ludzi, którzy dojrzeli do dialogu.
Ponownie próbujesz odbierać ludziom możliwość komunikowania się. Wystarczy nauczyć się słów i rozumieć ich znaczenie, by zacząć prowadzić dialog. Ilu letnie dzieci już to potrafią? To jest właśnie dojrzałość do dialogu. Spójrz jaki Ci kolesie prowadzą ożywiony dialog:
Najbardziej inteligentny dialog

towarzyski.pelikan napisał(a):
Dla mnie 90% forumowych dyskusji to naparzanie się dzieciaków łopatkami, w którym nie chę brać udziału, bo zbyt szanuje swój czas i swoją inteligencję.

Obrazek

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Chwila, to Ty jesteś irracjonalna? Jeśli nie to również otwierasz się na absurdy. Mniejsza z tym - a na jakie to absurdy otwierają się racjonaliści jeśli można wiedzieć?
Tak, jestem irracjonalna. Irracjonalizm ma tę przewagę nad racjonalizmem, że mieści w sobie dwie opozycje. Racjonalizm (teza) + ir (antyteza) = Irracjonalizm (synteza)
Fałsz. Irracjonalizm to po prostu przeciwieństwo racjonalizmu. Woda nie może być ogniem i vice versa. Antyteza nie jest jednocześnie tezą i antytezą. Antychryst nie jest istotą w dwóch osobach.

towarzyski.pelikan napisał(a):
Racjonaliści nagminnie gwałcą brzywtę Ockhama. Zamiast szukać najprostszych rozwiązań (na które człowiek naturalnie wpada, kiedy zaufa syntezie serca z rozumem), to nie potrafią się na nic zdecydować. Mnożą byty ponad potrzebę.
Odwracasz kota ogonem. To właśnie irracjonaliści łamią zasadę brzytwy Ockhama, ponieważ racjonalnemu człowiekowi wystarczy Świat, a irracjonalny tworzy dodatkowo zaświat i zapełnia go mnóstwem bytów.

towarzyski.pelikan napisał(a):
Tutaj na forum jeden racjonalista mi zarzucił, że nadmiernie upraszczam, kiedy dostrzegam dwie możliwości w kwestii początku Wszechświata. Mianowicie, widzę dwie opcje: albo świat ma początek, albo nie ma. A on uważa, że uczciwość nakazuje otworzyć się na inne możliwości, co wg mnie jest absurdalne.
No widzisz - chciał wejść z Tobą w dialog, a Ty go dwoma słowami zbyłaś. To się nazywa działanie w celu osiągnięcia sukcesu w postaci więzi, pozytywnych relacji :wink:

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Czy ja gdziekolwiek twierdziłem, że nie istnieje? Powyżej pytam o samoistne istnienie takiego tworu bez udziału logiki i ciągle odnoszę się do komunikacji przy użyciu słowa pisanego i mam nadzieję, że Ty również.
Nawet słowem pisanym można się posługiwać bez udziału logiki. Albo inaczej - językiem można się posługiwać bez udziału logiki. Słowem już nie, bo słowo jest już jakimś logicznym porządkiem. Natomiast np. nie dbając o składnię, można ten czynnik logiczny mocno osłabić.
Posługiwanie się językiem bez udziału logiki jest bez sensu, no ale jeśli ktoś naprawdę chce. Pamiętaj tylko abyś czasem nie pomyliła świetlistego wyartykułowania strumienia świadomości lub bełkotu dla zgrywy z afazją.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nawet spontaniczne wybuchy radości są wynikiem logicznego rozumowania, gdyż aby do powstania tej emocji doszło musisz przetworzyć dane dostarczane z otoczenia i dopiero wtedy masz taką reakcję. Dowodem jest np. ktoś, kto po usłyszeniu dobrego dowcipu nie uśmiecha się nawet, milczy i dziwi się dlaczego wszyscy wokół pokładają się ze śmiechu. On nie zrozumiał żartu po prostu, nie zdołał na bazie logicznego myślenia wysnuć wniosku, który doprowadziłby go do słusznej konkluzji i tym samym wywołania radości.
Żeby zrozumieć żart trzeba połączyć myślenie logiczne z emocjonalnym. Więc Twój przykład jest kiepski.
Powodzenia! To o czym piszesz jest pogranicznym zaburzeniem osobowości. Wspominałem wyżej - zdrowy na umyśle człowiek nie myśli emocjonalnie. Człowiek musi się nauczyć oddzielać myślenie od emocji, a to dzieje się w trakcie dojrzewania. Gdy to nie nastąpi, jako już dorosły potrzebuje do tego terapii. Nierozróżnianie emocji od racjonalnych osądów jest mechanizmem zachowania dziecka.

towarzyski.pelikan napisał(a):
Dobry przykład na czysto emocjonalne myślenie to np. reakcja przeciętnej kobiety na małe dziecko albo przeciętnego mężczyzny na atrakcyjną kobietę. Uśmiechasz się, nawet nie uświadamiając sobie dlaczego.
Uwierz mi, że nikt nie musi sobie najpier w głowie układać: "O, jaka słodka dzidzia/dziunia, czas się uśmiechnąć" :D
Oj pelikanie towarzyski. Nie uświadamiam sobie w takim momencie dlaczego mi się gęba cieszy? Przecież spotkałem piękną kobietę! :-D

Natura droga pani, natura! Tak zostaliśmy zaprogramowani, stąd te reakcje (nie wiem skąd Ci się wtrącili Ci "przeciętni", tak reagują niemal wszyscy faceci, prócz niektórych żyjących w szczęśliwych, trwałych związkach). Nasze mózgi buzują wtedy w związku z programem przekazywania swoich genów. Następują zmiany w poznawczych jego funkcjach, które ulegają tymczasowemu obniżeniu z powodu jednoczesnego użycia wielu z nich ("tracimy wtedy głowy"). Można nawet swój adres zapomnieć, a nie tylko "nieświadomie się uśmiechać". To nie żadne myślenie emocjonalne, tylko niesamowicie silny bodziec uruchamiający podstawowy, najważniejszy program naturalny. Jesteśmy podporządkowani mu niemal całkowicie. Używając tak wielu funkcji mózgu, nie zostaje zbyt wiele na pozostałe zadania. Czasami gadamy wtedy od rzeczy, brakuje słów po prostu.

Kobieta (dlaczego przeciętna?), z racji "instynktu macierzyńskiego", czyli swojego programu również reaguje naturalnie w opisanej przez Ciebie sytuacji i nie ma to niczego wspólnego z myśleniem emocjonalnym. Pojawia się silny, specyficzny bodziec, odpala się program i oto widzimy kobietę, która w tym momencie bez zastanowienia mogłaby życie oddać, by tylko takie dziecko chronić.
C.D.N


Ostatnio edytowano N paź 07, 2018 8:47 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

korekta cytowanego nicka



So wrz 08, 2018 1:41 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 1667
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
WeźSieTato napisał(a):
Nie wiem kto. Jednak rachunek prawdopodobieństwa stoi po stronie ludzi, którzy zajmują się tym zawodowo.


Napisz chociaż w kilu zdaniach, swoimi słowami, jak Ty to rozumiesz.

Cytuj:
Odwrotnie. Im intensywniej rozmyślasz nad tym aby wyrażać się w możliwie jak najjaśniej i precyzyjniej, tym bardziej pobudzasz synapsy.


Miałam na myśli mózg odbiorcy. Im więcej wysiłku nadawca wkłada w jasność wyrażania się, tym mniej wysiłku musi włożyć odbiorca w rozkodowanie znaczenia. Tak więc wyrażając się precyzyjnie, rozleniwiam mózg mojego odbiorcy.

Cytuj:
Mamy do czynienia z trzema elementami, które należy rozróżniać, czyli - myśli, emocje, uczucia. Bodźce środowiskowe wywołują w nas różne emocje, te mogą wywołać uczucia. Podczas procesów myślowych emocje również powstają i mogą wpływać na myślenie lecz nie zastępują go. Mogą wprowadzać chaos, mogą tak dalece zaburzyć ten proces, że w konsekwencji człowiek zdolny jest popełnić różne głupstwa, a nawet zbrodnie.


Zdefiniuj każde z tych pojęć:
- myśl
- emocja
- uczucie

W definicjach ogranicz się tylko do wykazania różnic pomiędzy wymienionymi wytworami umysłu, bez wchodzenia w zbędne szczegóły.

Cytuj:
Temu właśnie służy rozmowa! Aby miała sens, gdy jedna ze stron zauważy, że druga inaczej rozumie pewne słowa, zwroty, itd., należy szukać nici porozumienia, jednak z zachowaniem prawidłowości pojęć, a w szczególności pojęć dwuznacznych.


Jeżeli dana strona ma argumenty przemawiające za tym, żeby dane pojęcie stosować w takim, a nie innym znaczeniu, to znaczy, że używa pojęcia w sposób dla siebie prawidłowy.

Cytuj:
Nasza wymiana zdań jest doskonałym niemalże na to przykładem. Trzymasz się np kurczowo jednego znaczenia pojęcia "dialog", akurat tego, które Ci bardziej odpowiada, bo masz ciągotki do idealizowania :wink: Tak więc dla Ciebie to tylko i wyłącznie "szereg rozmów, negocjacji i innych działań mających doprowadzić do porozumienia między stronami konfliktu" Odrzucasz inne znaczenie i to takie, które jest najbardziej powszechne, czyli że dialog to po prostu rozmowa, zwłaszcza dwóch osób. Dialog to pojęcie, które w języku łacińskim oznacza rozmowę i tak też jest rozumiane. Dialog może przybierać różnorodne formy oraz służyć różnorodnym celom.


Najbardziej powszechne (intuicyjne) znaczenie słowa dialog jest właśnie takie, w jakim ja tego słowa używam. Mówimy o osiąganiu dialogu pomiędzy religiami, pomiędzy nauką a religią, pomiędzy państwami etc. Pierwsze znaczenie, jakie przychodzi na myśl to "porozumienie". Dialog to porozumienie.

Dla mnie osobiście rozmowa jest synonimem dialogu, ale jestem w stanie iść na małe ustępstwo i zgodzić się na stosowanie w dialogu z Tobą słowa rozmowa w znaczeniu bardzo ogólnym, a więc "wymiana zdań wynikająca z różnych pobudek i nawiązywana w różnych celach". W takim ujęciu każdy dialog jest rozmową, ale nie każda rozmowa jest dialogiem.

Rozmową wobec tego będą też small-talki i dyskusyjne wojenki.

Cytuj:
Bardzo polecam zapoznanie się z pracą naukową na temat dialogu, pt "Porozmawiajmy o rozmowie. Lingwistyczne aspekty dialogu." Wydawnictwo Uniwersytetu Ślaskiego. Katowice 2003
WYSTARCZY KLIKNĄĆ I PRZECZYTAĆ


Jezu, tyle stron? Mam tyle ciekawych książek do przeczytania. Nie wiem, czy na tę starczy czasu. Tym bardziej, że preferuję źródła nienaukowe.

Cytuj:
Podobnie jest z pelikanową towarzyską więzią :wink: Dla pelikana właśnie musi być ona tylko i wyłącznie towarzyska, jako wypadkowa pozytywnych relacji, ciepłych uczuć, nici porozumienia i pokoju (różowe jednorożce obejmują się, w przestrzeń wzbijają się serduszka indygo, słychać śpiew elfów... odtąd żyli długo i...) Pelikan wzdraga się na samą myśl, że taka więź może być również czarna, jako wypadkowa wielu negatywnych emocji, co w końcu doprowadziło do powstania silnej toksycznej więzi na bazie nienawiści.


Bardzo płytko rozumiesz Pelikanowe ujęcie, a powodem tego niezrozumienia jest właśnie fakt, że infantylnie pojmujesz miłość.

A Happysad śpiewa:
Cytuj:
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze


Jakbyś wnikliwie prześledził moje rozmowy z innymi osobami, to byś się przekonał, że Pelikan potrafi z miłości zjechać rozmówcę od góry do dołu, obnażyć publicznie jego skryte motywacje psychologiczne oraz słabości. Pelikan to nie różowy jednorożec, lecz postać o dwóch obliczach, postać słodko-kwaśna.

Cytuj:
Dlaczego pomniejszasz wartość tej osoby używając takiego zdrobnienia, mimo, że sobie tego nie życzy? Proszę:


Nie jestem w stanie pomniejszyć czyjejkolwiek wartości. Jeżeli ktoś pod wpływem moich słów czuje się mniej wartościowy niż był, zanim te słowa przeczytał, to znaczy, że jest pociąganą za sznurki marionetką, która sama te sznurki podaje innemu człowiekowi.

Cytuj:
Tak więc oto jest ta, która respektuje tylko jedno przez siebie nadane znaczenie słowa "dialog", jako "świetlistą" formę osiągnięcia celu wyższego rzędu jakim jest pokój, porozumienie, pozytywna więź, a w praktyce bierze pod uwagę również tę mroczną stronę dialogu i z lubością w tę ciemność zdąża


Jw. opisałam. Maciusia nazywam Maciusiem z miłości. Maciuś nie życzy sobie protekcjonalnego traktowania, a jednak sam się o to prosi. Zachowuje się bowiem jak szczeniak. Zależy mi na tym, żeby Maciuś dorósł do dialogu, dlatego od czasu do czasu czuję się zobowiązana dać mu takiego plaskacza.

Cytuj:
Co to takiego - współczesna miłość?


jw. Sposób, w jaki pojmujesz moją wizję dialogu zdradza, czym jest ta infantylna współczesna miłość. Pluszowy miś, całusy małe duże i kwiatusie.

Cytuj:
Wyżej już to zaznaczyłem i mam nadzieję, że nie postrzegasz już znaczenia słowa "dialog" tylko i wyłącznie z pozycji redukcji do jednego znaczenia (idea dialogu). Czasem lepsza jest walka niż "śmierdzący" kompromis. Po prostu niektóre poglądy należy zwalczać.


Ależ dialog nie polega na śmierdzącym kompromisie. Dialog nie znosi kompromisów. Ponieważ dialog motywowany jest dojściem do prawdy. Kompromisowość cechuje rozmowy niedialogiczne: Jebs, jebs, napierdzielamy się na argumenty, a na końcu kulturalnie "agree to disagree" :D.

Cytuj:
Nasuwa mi się pewien przykład. Otóż miłująca imigrantów działaczka organizacji "No borders" (taki właśnie towarzyski.różowy.jednorożec), wraz ze swoimi braćmi różowymi jednorożcami włączyła się bezinteresownie (wolontariat) w "pomoc imigrantom" (czyt. nachodźcom), przybywającym na nasz kontynent z krajów islamskich. W jaki sposób umiłowani przez nią imigranci się odwdzięczyli? Postanowili chyba wyjść na przeciw jej potrzebom ubogacenia kulturowego i przeprowadzili na niej grupowy gwałt :| Próbowała walczyć i krzyczała ale "nie nawiązała z nimi więzi. Nie z imigrantami walczyła, tylko z obrazem imigrantów w swojej głowie. To nie z imigrantami weszła w relację, tylko z ich wyobrażeniem. " :|


Lol. Przecież sprzeciwianie się przemocy nie jest motywowane nienawiścią :D Ja z miłości do gwałciciela mogę choćby kopnąć w jaja :-)

Cytuj:
Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa, czy nieprawdziwa rozmowa. Jest rozmowa. Ty piszesz o realizacji zamierzonych przez kogoś celów przy pomocy rozmowy. Rozmowa nie musi mieć szczytnych, szlachetnych celów. Często chodzi o zwykłe wygadanie się, aby sobie ulżyć. Taka rozmowa również przynosi pozytywne efekty ale wg Ciebie nie jest prawdziwa :| Czasem chodzi o prowokację w konkretnym celu, innym razem o kłótnię - to wciąż jest rozmowa.


Dobra, tak jak kilka linijek wyżej. Zgadzam się na takie rozumienie rozmowy. Tylko nie mieszaj tego z dialogiem i będzie cacy :-)

Cytuj:
Fałsz. Irracjonalizm to po prostu przeciwieństwo racjonalizmu. Woda nie może być ogniem i vice versa. Antyteza nie jest jednocześnie tezą i antytezą. Antychryst nie jest istotą w dwóch osobach.


Nie rozumiesz Hegla.

Cytuj:
Odwracasz kota ogonem. To właśnie irracjonaliści łamią zasadę brzytwy Ockhama, ponieważ racjonalnemu człowiekowi wystarczy Świat, a irracjonalny tworzy dodatkowo zaświat i zapełnia go mnóstwem bytów.


Zapewniam Cię, że racjonalista też tworzy (a w zasadzie odkrywa, bo ten istnieje) zaświat. Różnica pomiędzy racjonalistą a irracjonalistą jest taka, że ten drugi się potrafi do tego przyznać, a ten pierwszy nie. Ty nawet nie zdajesz sobie sprawy, że idee, które przyświecają Twojemu życiu to dokładnie ten sam zaświat co świat duchowy irracjonalisty.

Cytuj:
]No widzisz - chciał wejść z Tobą w dialog, a Ty go dwoma słowami zbyłaś. To się nazywa działanie w celu osiągnięcia sukcesu w postaci więzi, pozytywnych relacji :wink:


W dialogu nie chodzi o uzyskanie pozytywnych relacji w znaczeniu "ważne żeby było miło", chodzi o pociąganie rozmówcy ku lepszemu. To jest ta pozytywna relacja. Cały czas infantylizujesz..

Cytuj:
Powodzenia! To o czym piszesz jest pogranicznym zaburzeniem osobowości. Wspominałem wyżej - zdrowy na umyśle człowiek nie myśli emocjonalnie. Człowiek musi się nauczyć oddzielać myślenie od emocji, a to dzieje się w trakcie dojrzewania. Gdy to nie nastąpi, jako już dorosły potrzebuje do tego terapii. Nierozróżnianie emocji od racjonalnych osądów jest mechanizmem zachowania dziecka.


Mylisz się. To co robi człowiekowi społeczeństwo (zwłaszcza szkoła), kiedy uczy go rozdzielać myślenie emocjonalno-intuicyjne od myślenia logiczno-analitycznego, to barbarzyństwo. To krzywda wyrządzana człowiekowi na długie lata, która czyni go półgłówkiem, osobą, która używa połowy swojego mózgu. Jak idzie na randkę, to stara się myśleć emocjonalnie, a jak idzie do pracy, to stara się myśleć analitycznie, w konsekwencji w każdym kontekście życiowym będzie ograniczonym głupcem.

Cytuj:
Natura droga pani, natura! Tak zostaliśmy zaprogramowani, stąd te reakcje (nie wiem skąd Ci się wtrącili Ci "przeciętni", tak reagują niemal wszyscy faceci, prócz niektórych żyjących w szczęśliwych, trwałych związkach).


A co z homoseksualistami?

Cytuj:
Nasze mózgi buzują wtedy w związku z programem przekazywania swoich genów. Następują zmiany w poznawczych jego funkcjach, które ulegają tymczasowemu obniżeniu z powodu jednoczesnego użycia wielu z nich ("tracimy wtedy głowy"). Można nawet swój adres zapomnieć, a nie tylko "nieświadomie się uśmiechać". To nie żadne myślenie emocjonalne, tylko niesamowicie silny bodziec uruchamiający podstawowy, najważniejszy program naturalny. Jesteśmy podporządkowani mu niemal całkowicie. Używając tak wielu funkcji mózgu, nie zostaje zbyt wiele na pozostałe zadania. Czasami gadamy wtedy od rzeczy, brakuje słów po prostu.


Czyli ten naturalny nie ma nic wspólnego z wyzwalaniem emocji?

Cytuj:
Kobieta (dlaczego przeciętna?)


Bo nie każda kobieta tak reaguje. Pelikan np. nie przepada za małymi dziećmi. Nie mam tzw. instynktu macierzyńskiego. Natomiast znam ten mechanizm z innych kontekstów. Mianowicie dokładnie tak samo reaguje na małe pieski czy kotki.

Cytuj:
Pojawia się silny, specyficzny bodziec, odpala się program i oto widzimy kobietę, która w tym momencie bez zastanowienia mogłaby życie oddać, by tylko takie dziecko chronić.
C.D.N


I żadna emocja się wtedy nie wyzwala?

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


So wrz 08, 2018 10:07 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 207
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
No i? Można oczywiście wzbudzić strumień świadomości za pomocą wprowadzenia się w pewien stan (można się czymś wspomóc w takim celu) i zacząć przelewać na papier to co czujesz, opisywać obrazy i emocje, które powstają w Twoim umyśle lub przypowieści, opowieści, zestaw przeróżnych, luźnych myśli. Jednak gdy ktoś inny chce się zapoznać z zapisem tych relacji musi użyć zdolności logicznego myślenia, bo to nieodzowne by cokolwiek przeczytać ze zrozumieniem. Bez rozumienia słowa pisanego, a więc bez wyposażenia w odpowiednie schematy myślenia nie wzbudzisz strumienia świadomości, będziesz tylko przyglądać się znakom i nic nie zrozumiesz (nie odczytasz).
Nie można zrozumieć strumienia świadomości (z definicji nielogicznego) używając logicznego myślenia, bo właśnie wtedy będziesz widział w tym tylko znaki, formę bez treści. Bełkot wariata. Musisz wejść w stan, w którym był autor strumienia świadomości.
Tak i najlepiej LSD zarzucić albo co tam ten autor brał :wink: Zrozum, że bez umiejętności syntezy zapisu luźnych myśli nie stworzysz w umyśle obrazu, który wibrował w głowie autora. Ten który podjął się próby przelania na papier takich wizji musi w zapisać je w miarę przystępnym do zrozumienia językiem, połączyć w całość, aby można było kontekst wychwycić. Tego nie zrobisz bez udziału logicznego myślenia. Np. zapis bez znaków interpunkcyjnych Ulissesa (monolog wewnętrzny Mollly Bloom), koronny przykład strumienia świadomości. W tym fragmencie sens da się uchwycić, jak również kontekst i wyobrazić sobie podczas czytania co postać miała na myśli. Odnoszę wrażenie, że postulujesz próbę "odczytania" fragmentów zapisanych techniką strumienia świadomości za pomocą emocji, zapominając, że te pojawiają się dopiero po przeprowadzonej syntezie fragmentów zapisu, dzięki czemu wyłania się sens i wtedy czytając unosisz się na fali tychże emocji, tworzących klimat opisanych przeżyć wewnętrznych na bazie obserwacji, wspomnień, antypatii i sympatii. Tak więc w trakcie czytania logiczne myślenie jest bazą w oparciu którego powstają emocje.
Cytuj:
Natomiast odbiór dźwięku - muzyki, tu jest szerokie pole do popisu. Nie musisz praktycznie myśleć, wystarczy słuchać aby wzbudzić różne stany i projekcje umysłu, emocje. Ale słowo pisane?
Emocja też jest myślą. Bardzo wąsko rozumiesz pojęcie "myśli".[/quote]Kardynalny błąd! Emocja nie jest myślą! Rozumiem zgodnie z tym co psychologia dowiodła. mechanizm jest taki:

1. zdarzenie, którego jesteśmy świadkiem,
2. nasza interpretacja tego co widzimy, czyli nadajemy znaczenia danej sytuacji - to jest myśl,
3. powstała na bazie naszego osądu (pkt. 2) - emocja.

Zależnie od sposobu w jaki postrzegamy zdarzenia powstają emocje i zachowanie. I tak - to samo zdarzenie przez jednych będzie postrzegane w taki sposób, że poczują ekscytację, radość, inni lęk i obawę, jeszcze inni smutek, a część będzie poirytowana, zła.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Czyli jeśli czytasz cokolwiek używasz nienaturalnego procesu?
Zawsze czytam całym mózgiem, nigdy tylko połową :)
Każdy tak ma. Różnica polega na stopniu opanowania emocji. Gdy odczytujesz zawsze używasz logicznego myślenia, które może być modyfikowane pewną dozą emocji powstałych jeszcze przed samym czytaniem. W trakcie procesu myślenia następuje zrozumienie tekstu dostosowane do poziomu jaki człowiek prezentuje i na bazie nadanego znaczenia tego co przeczytałaś tworzą się kolejne emocje. Odpowiedź będzie wypadkową stopnia zrozumienia tekstu, zakresu panowania lub nie nad emocjami powstałymi w trakcie czytania, a także poziomu wiedzy czytelnika.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Spójrz jakie zaprzeczenie w Tobie powstało. Niby taki zwolennik "bujania w obłokach" i na logice się nie zna, lecz gdy napisać, że czasem coś alogicznego wtrąci, czyli może być czegoś pozbawiona w niektórych projekcjach, to od razu - "Ja? W jakikolwiek sposób ograniczona? Pozbawiona czegokolwiek? W życiu!" :-D
Nie przeczę temu, że bywam alogiczna, tylko temu, że jestem ślepa. A więc, że wtedy, gdy jestem alogiczna, to jestem ślepa. Gdyż właśnie wtedy jestem najbardziej widząca. To sokoli wzrok skłania mnie do porzucania dyktatu logiki.
Tzw. dyktat logiki to najważniejsza sfera prowadząca do możliwie jak najszybszego osiągnięcia porozumienia. Gdy emocje biorą górę, najczęściej dochodzi do nieporozumień. Największe szanse trafnego odczytania tego o czym ktoś do nas pisze jest wysoka zdolność logicznego myślenia i trzymanie emocji na wodzy w trakcie odpowiedzi. Oczywiście one również są potrzebne jednak nie powinny wpływać na nasz osąd. Dlatego - czytasz, transformujesz emocje, czekasz aż "krew przestanie buzować", następnie czytasz raz jeszcze, przemyślasz i dopiero zabierasz się za odpisanie.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Dlaczego szokuje? Wyraźnie napisałem, że interesuje, a nie szokuje. Bardziej atrakcyjni są ludzie z tzw. "zębem", czy "jajem" :wink: a nie sztywne mimozy. Błędnie założyłaś. Swojego czasu nawet bawiłem się w tworzenie poezji, kocham sztukę i bez muzyki żyć nie mogę.
Zyskałeś w moich oczach. Może jeszce będą z Ciebie ludzie.
Jestem taki jaki jestem, cały czas się uczę i to pewnie wciąż będzie wpływać na kształtowanie się mojego charakteru, jednak z pewnością wiesz jak to jest z temperamentem. To nie wzruszony monolit i jedynie w bardzo nieznacznym stopniu może ulec niewielkiej modyfikacji, jednak filar jest niezmienny. Aby ta niewielka zmiana nastąpiła potrzeba silnych i długotrwałych bodźców wpływających na działania układu nerwowego.

Twoja powyższa reakcja jest wynikiem tego, że wciąż mnie poznajesz i zdradza niejako Twoje oceny ad hoc, bo na podstawie tego co zdążyłaś się już dowiedzieć stworzyłaś sobie pewien obraz mojej osobowości. Zapewniam, że to jedynie mały procent. Nie znasz mnie ;)


N wrz 09, 2018 11:42 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 1667
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
WeźSieTato napisał(a):
Zrozum, że bez umiejętności syntezy zapisu luźnych myśli nie stworzysz w umyśle obrazu, który wibrował w głowie autora. Ten który podjął się próby przelania na papier takich wizji musi w zapisać je w miarę przystępnym do zrozumienia językiem, połączyć w całość, aby można było kontekst wychwycić. Tego nie zrobisz bez udziału logicznego myślenia.


Dobra, źle mnie zrozumiałeś. Chodziło mi o to, że samo logiczne myślenie nie wystarczy, żeby zrozumieć strumień świadomości. Ba, nadmiar logicznego myślenia moż zaszkodzić.

Cytuj:
Kardynalny błąd! Emocja nie jest myślą! Rozumiem zgodnie z tym co psychologia dowiodła. mechanizm jest taki:

1. zdarzenie, którego jesteśmy świadkiem,
2. nasza interpretacja tego co widzimy, czyli nadajemy znaczenia danej sytuacji - to jest myśl,
3. powstała na bazie naszego osądu (pkt. 2) - emocja.

Zależnie od sposobu w jaki postrzegamy zdarzenia powstają emocje i zachowanie. I tak - to samo zdarzenie przez jednych będzie postrzegane w taki sposób, że poczują ekscytację, radość, inni lęk i obawę, jeszcze inni smutek, a część będzie poirytowana, zła.


Ta Twoja myśl (interpretacja) odbywa się bez udziału świadomości. I może spowodować zarówno powstanie emocji jak i myśli, np.

Widzę małego pieska. - Nieświadomie interpretuję to jako coś przyjemnego, dlatego odczuwam radość i pojawia się świadoma myśl "Jaka słodka pysia, daj buziola".

Ja odróżniasz tę pierwotną myśl-interpretację od myśli wtórnej, która pojawia się albo w następstwie albo równolegle z emocją?

Cytuj:
Każdy tak ma. Różnica polega na stopniu opanowania emocji. Gdy odczytujesz zawsze używasz logicznego myślenia, które może być modyfikowane pewną dozą emocji powstałych jeszcze przed samym czytaniem. W trakcie procesu myślenia następuje zrozumienie tekstu dostosowane do poziomu jaki człowiek prezentuje i na bazie nadanego znaczenia tego co przeczytałaś tworzą się kolejne emocje. Odpowiedź będzie wypadkową stopnia zrozumienia tekstu, zakresu panowania lub nie nad emocjami powstałymi w trakcie czytania, a także poziomu wiedzy czytelnika.


Ale ja nie panuję nad moimi emocjami. Ja im pozwalam swobodnie płynąć przez mój umysł. Dlaczego miałabym nad nimi panować?

Cytuj:
Tzw. dyktat logiki to najważniejsza sfera prowadząca do możliwie jak najszybszego osiągnięcia porozumienia. Gdy emocje biorą górę, najczęściej dochodzi do nieporozumień. Największe szanse trafnego odczytania tego o czym ktoś do nas pisze jest wysoka zdolność logicznego myślenia i trzymanie emocji na wodzy w trakcie odpowiedzi. Oczywiście one również są potrzebne jednak nie powinny wpływać na nasz osąd. Dlatego - czytasz, transformujesz emocje, czekasz aż "krew przestanie buzować", następnie czytasz raz jeszcze, przemyślasz i dopiero zabierasz się za odpisanie.


Kardynalny błąd. Trzymając emocje na wodzy, rozumiesz komunikat odbiorcy tylko w połowie. Osoba, która nadawała komunikat, włożyła w niego emocje i Ty musisz je odczytać uruchamiając swoje emocje. W przeciwynym razie, rozmawiasz nie z człowiekiem, tylko z jego fasadą.

Cytuj:
Twoja powyższa reakcja jest wynikiem tego, że wciąż mnie poznajesz i zdradza niejako Twoje oceny ad hoc, bo na podstawie tego co zdążyłaś się już dowiedzieć stworzyłaś sobie pewien obraz mojej osobowości. Zapewniam, że to jedynie mały procent. Nie znasz mnie ;)


Spokojnie, napisałam tylko, ze będą z Ciebie ludzie, a nie, że już są. Jak Cię bliżej poznam, to bardziej będą.

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Pn wrz 10, 2018 9:09 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So gru 16, 2017 8:50 pm
Posty: 443
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
Andy72 napisał(a):
Jesteśmy zbyt grzeszni by żyć 900 lat.


A czy przyczyną krótkiego życia nie jest to że to, Bóg tak postanowił?

3) Wtedy Bóg rzekł: Nie może pozostawać duch mój w człowieku na zawsze, gdyż człowiek jest istotą cielesną; niechaj więc żyje tylko sto dwadzieścia lat.
(Ks. Rodzaju 6:3)


Pn wrz 10, 2018 6:47 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4802
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
Właśnie o tym pisałem, zostało skrócone do 120 lat z powodu grzeszności gatunku ludzkiego jako takiego.

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


Pn wrz 10, 2018 6:57 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So gru 16, 2017 8:50 pm
Posty: 443
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
A czy coś o tej grzeszności mógłbyś napisać, na czym ona polegała.


Pn wrz 10, 2018 8:49 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 207
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nie wiem kto. Jednak rachunek prawdopodobieństwa stoi po stronie ludzi, którzy zajmują się tym zawodowo.
Napisz chociaż w kilu zdaniach, swoimi słowami, jak Ty to rozumiesz.
Jak ja rozumem model Hartle'a-Hawkinga? Czy może mam się wczuć w sytuację z czasów kiedy nie interesowałem się kosmologią i przedstawić co wtedy myślałem na temat powstania Wszechświata? To będzie kilkadziesiąt lat wstecz i jako nastolatek wierzyłem, że Bóg stworzył Wszechświat.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Odwrotnie. Im intensywniej rozmyślasz nad tym aby wyrażać się w możliwie jak najjaśniej i precyzyjniej, tym bardziej pobudzasz synapsy.
Miałam na myśli mózg odbiorcy. Im więcej wysiłku nadawca wkłada w jasność wyrażania się, tym mniej wysiłku musi włożyć odbiorca w rozkodowanie znaczenia. Tak więc wyrażając się precyzyjnie, rozleniwiam mózg mojego odbiorcy.
:) Jeśli traktujesz forum jako poletko uczniów, a siebie stawiasz w roli mistrza, czy mentora - masz rację przy założeniu, że rzeczywiście takim mentorem i mistrzem dla tej społeczności jesteś :wink: Wydawało mi się jednak, że jesteś zwolenniczką dialogu rozumianego jako możliwie jak najszybszą platformę prowadzącą do porozumienia i stworzenia pozytywnych relacji. Chyba, że chcesz dwie pieczenie na jednym ogniu upiec, wtedy masz jednak problem, bo skrócenie dystansu w relacjach uczeń/nauczyciel nie jest wskazane, oddala się bowiem ostateczny cel (uczeń ma możliwie jak najszybciej wszystko pojąć).

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Mamy do czynienia z trzema elementami, które należy rozróżniać, czyli - myśli, emocje, uczucia. Bodźce środowiskowe wywołują w nas różne emocje, te mogą wywołać uczucia. Podczas procesów myślowych emocje również powstają i mogą wpływać na myślenie lecz nie zastępują go. Mogą wprowadzać chaos, mogą tak dalece zaburzyć ten proces, że w konsekwencji człowiek zdolny jest popełnić różne głupstwa, a nawet zbrodnie.
Zdefiniuj każde z tych pojęć:
- myśl
- emocja
- uczucie

W definicjach ogranicz się tylko do wykazania różnic pomiędzy wymienionymi wytworami umysłu, bez wchodzenia w zbędne szczegóły.

Myśl to rozważanie jakiejś kwestii (wewnętrzny dialog), ale również myśli krótkie (automatyczne), pojawiające się w związku z jakąś sytuacją. W trakcie odbioru bodźców powstają również emocje, np. radość, smutek, złość, itd. Aby emocja powstała należy odczytać bodziec, dzieje się to automatycznie na bazie kodów, które zaadoptowaliśmy w czasie rozwoju (np układu nerwowego), zdobywania wiedzy, itd. Jeśli spotkamy się z czymś, z czym wcześniej nie mieliśmy do czynienia lub nie jesteśmy na to przygotowani - powstaje emocja zaskoczenia, może być połączona z emocją strachu.
Różnice:
Spacerujemy sobie sami np. skrajem lasu, a tu nagle kilka metrów od nas słyszymy hałas, jakby coś dużego zaczęło przedzierać się przez zarośla, widzimy jedynie zarysy kształtu - pojawia się emocja zaskoczenia i strachu, zaraz potem włącza się myślenie: "co to mogło być? Może sarna, albo dzik?

Uczucia są bardziej złożone od emocji. Połączone są z przystosowaniem do życia w społeczeństwie, czy społeczności, do życia w określonej kulturze. Uczuciami są np. lojalność, altruizm, miłość do czegoś (np. do ojczyzny), czyli stany długotrwałe, emocje zaś są krótkotrwałe - strach, wstyd, radość, gniew, zadowolenie, zaskoczenie, itd., odnoszą się bardziej do stanów pierwotnych. Służą np. do oceny zjawiska - czy stanowi ono zagrożenie, czy przeciwnie - obcowanie z nim będzie przyjemne.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Temu właśnie służy rozmowa! Aby miała sens, gdy jedna ze stron zauważy, że druga inaczej rozumie pewne słowa, zwroty, itd., należy szukać nici porozumienia, jednak z zachowaniem prawidłowości pojęć, a w szczególności pojęć dwuznacznych.
Jeżeli dana strona ma argumenty przemawiające za tym, żeby dane pojęcie stosować w takim, a nie innym znaczeniu, to znaczy, że używa pojęcia w sposób dla siebie prawidłowy.
Dla siebie jak najbardziej ale w momencie gdy otrzymuje argumenty również poprawne, że można dane pojęcie rozumieć inaczej, a mimo tego wciąż się boczy i upiera przy swoim - coś jest nie tak, prawda? :wink: Widać jak gdyby taka osoba chciała narzucić innym tylko i wyłącznie, jedynie słuszne rozumienie pojęcia dwuznacznego, ergo z racji niewiedzy po prostu odrzuca fakty na zasadzie - jest tak i tak i to są fakty. Może być inaczej? Cóż - tym gorzej dla faktów :wink:

Podsumowując:

Ateiści i teiści prowadzą ze sobą dialog od kilku tysięcy lat, który czasem przybiera różne formy porozumienia lub antagonizmów. Czy ewentualnie powstałe spory będzie można rozwiązać na bazie dialogu? Być może. Zależy to głównie od pobudek, którymi kierują się poszczególni jego uczestnicy.

Tak więc drogi towarzyski pelikanie, jeśli rozmawiasz z jakimś ateistą być może uda Ci się osiągnąć więź porozumienia w wyniku czego możliwa jest piękna przyjaź :wink: Wszystko zależy od stopnia dojrzałości uczestników dialogu i pobudek, którymi się kierują.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nasza wymiana zdań jest doskonałym niemalże na to przykładem. Trzymasz się np kurczowo jednego znaczenia pojęcia "dialog", akurat tego, które Ci bardziej odpowiada, bo masz ciągotki do idealizowania :wink: Tak więc dla Ciebie to tylko i wyłącznie "szereg rozmów, negocjacji i innych działań mających doprowadzić do porozumienia między stronami konfliktu" Odrzucasz inne znaczenie i to takie, które jest najbardziej powszechne, czyli że dialog to po prostu rozmowa, zwłaszcza dwóch osób. Dialog to pojęcie, które w języku łacińskim oznacza rozmowę i tak też jest rozumiane. Dialog może przybierać różnorodne formy oraz służyć różnorodnym celom.
Najbardziej powszechne (intuicyjne) znaczenie słowa dialog jest właśnie takie, w jakim ja tego słowa używam. Mówimy o osiąganiu dialogu pomiędzy religiami, pomiędzy nauką a religią, pomiędzy państwami etc. Pierwsze znaczenie, jakie przychodzi na myśl to "porozumienie". Dialog to porozumienie.
Precyzyjniej - do porozumienia dochodzi się w oparciu o dialog. Tak więc dialog to proces, a porozumienie może być (nie musi) jego sukcesem. Tak więc raz jeszcze i miejmy to wreszcie z głowy:
Definicja wg PWN:
dialog:
1. «rozmowa dwóch osób, zwłaszcza bohaterów powieści, sztuki lub filmu»
2. «utwór literacki niesceniczny, napisany w formie rozmowy»
3. «szereg rozmów, negocjacji i innych działań mających doprowadzić do porozumienia między stronami konfliktu»
https://sjp.pwn.pl/slowniki/dialog.html

Widać wyraźnie co jest na pierwszym miejscu :P

towarzyski.pelikan napisał(a):
Dla mnie osobiście rozmowa jest synonimem dialogu, ale jestem w stanie iść na małe ustępstwo i zgodzić się na stosowanie w dialogu z Tobą słowa rozmowa w znaczeniu bardzo ogólnym, a więc "wymiana zdań wynikająca z różnych pobudek i nawiązywana w różnych celach". W takim ujęciu każdy dialog jest rozmową, ale nie każda rozmowa jest dialogiem.
Precyzyjniej: każdy dialog jest rozmową ale nie zawsze ukierunkowaną na porozumienie :P (vide definicja wg PWN).

towarzyski.pelikan napisał(a):
Rozmową wobec tego będą też small-talki i dyskusyjne wojenki.
Czyli dialogiem, jednak bez celów wyższych w rozumieniu filozoficznym. Jeśli mamy dwie osoby i obie nastawiają się na dialog w ujęciu filozoficznym, wiemy, że chcą dojść pomiędzy sobą do porozumienia, może im się to udać lub nie. Gorzej jeśli tylko jedna strona nastawiona jest na filozoficzny dialog, a druga jest uprzedzona do poglądu prezentowanego przez pierwszą i głucha na argumenty, chce ewentualnej pogaduchy, słownych zaczepek, żartów, uszczypliwości, a nawet słownej wojenki. Wtedy daremne żale i próżny trud tej pierwszej :(

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Bardzo polecam zapoznanie się z pracą naukową na temat dialogu, pt "Porozmawiajmy o rozmowie. Lingwistyczne aspekty dialogu." Wydawnictwo Uniwersytetu Ślaskiego. Katowice 2003
WYSTARCZY KLIKNĄĆ I PRZECZYTAĆ
Jezu, tyle stron? Mam tyle ciekawych książek do przeczytania. Nie wiem, czy na tę starczy czasu. Tym bardziej, że preferuję źródła nienaukowe.
:|
DIDN'T READ LOL
towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Podobnie jest z pelikanową towarzyską więzią :wink: Dla pelikana właśnie musi być ona tylko i wyłącznie towarzyska, jako wypadkowa pozytywnych relacji, ciepłych uczuć, nici porozumienia i pokoju (różowe jednorożce obejmują się, w przestrzeń wzbijają się serduszka indygo, słychać śpiew elfów... odtąd żyli długo i...) Pelikan wzdraga się na samą myśl, że taka więź może być również czarna, jako wypadkowa wielu negatywnych emocji, co w końcu doprowadziło do powstania silnej toksycznej więzi na bazie nienawiści.
Bardzo płytko rozumiesz Pelikanowe ujęcie, a powodem tego niezrozumienia jest właśnie fakt, że infantylnie pojmujesz miłość.
Spłyciłem celowo, a Ty się puszysz, tym samym pokazując co Ci w duszy gra, czy na sercu leży :P Nie pisałem o miłości, a o dialogu w ujęciu filozofii (zmyliły Cię serduszka indygo? :mrgreen: ) Byłem ciekaw Twojej reakcji i teraz wiem, że raczej na pewno nie pojmujesz miłości w taki karykaturalny i infantylny sposób, a już z pewnością zdarza Ci się nie odczytać prawidłowo kontekstu, chyba za mało logicznego myślenia. :wink:

towarzyski.pelikan napisał(a):
Jakbyś wnikliwie prześledził moje rozmowy z innymi osobami, to byś się przekonał, że Pelikan potrafi z miłości zjechać rozmówcę od góry do dołu, obnażyć publicznie jego skryte motywacje psychologiczne oraz słabości. Pelikan to nie różowy jednorożec, lecz postać o dwóch obliczach, postać słodko-kwaśna.
Polubiłem Cię już wcześniej, a teraz jeszcze bardziej ;) Niestety jak na razie nie mam czasu na prześledzenie wnikliwe Twoich rozmów.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Dlaczego pomniejszasz wartość tej osoby używając takiego zdrobnienia, mimo, że sobie tego nie życzy? Proszę:
Nie jestem w stanie pomniejszyć czyjejkolwiek wartości. Jeżeli ktoś pod wpływem moich słów czuje się mniej wartościowy niż był, zanim te słowa przeczytał, to znaczy, że jest pociąganą za sznurki marionetką, która sama te sznurki podaje innemu człowiekowi.
O dziwo podzielasz w tym względzie mój pogląd i przepraszam, że wpisałem się niejako w powszechną, potoczną narrację. Irytują mnie wpisy obrażalskich, że niby ktoś ich wartość zaniża. Jednak jeśli akurat rozpatrzymy ten powyższy wpis MaciejaMusiała, trzeba moim zdaniem mieć na uwadze kulturę wypowiedzi i starać się nie traktować innych protekcjonalnie, z wyższością. Tym bardziej jeśli naszym celem jest dialog w ujęciu filozoficznym :wink:

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Tak więc oto jest ta, która respektuje tylko jedno przez siebie nadane znaczenie słowa "dialog", jako "świetlistą" formę osiągnięcia celu wyższego rzędu jakim jest pokój, porozumienie, pozytywna więź, a w praktyce bierze pod uwagę również tę mroczną stronę dialogu i z lubością w tę ciemność zdąża
Jw. opisałam. Maciusia nazywam Maciusiem z miłości. Maciuś nie życzy sobie protekcjonalnego traktowania, a jednak sam się o to prosi. Zachowuje się bowiem jak szczeniak. Zależy mi na tym, żeby Maciuś dorósł do dialogu, dlatego od czasu do czasu czuję się zobowiązana dać mu takiego plaskacza.
Z miłości? A jednak nieco infantylnie pojmujesz miłość. Włączanie protekcjonalnego trybu raczej nie należy do miłosnej opcji w komunikacji. Wiadomo, że nie można głaskać, jednak trochę wyczucia i taktu by się przydało. A możesz wskazać na owe szczeniackie zachowania ze strony Macieja Musiała, po których należały mu się "plaskacze"?

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Co to takiego - współczesna miłość?
jw. Sposób, w jaki pojmujesz moją wizję dialogu zdradza, czym jest ta infantylna współczesna miłość. Pluszowy miś, całusy małe duże i kwiatusie.
Trafnie pojmuję Twoją wizję dialogu, a jeśli chodzi o różowe jednorożce - pisałem też wyżej - celowe przekoloryzowanie. Jeśli jednak Twoją pobudką do próby nawiązania dialogu celem porozumienia jest miłość, to moim zdaniem protekcjonalny ton tu nie pasuje. Jeśli ktoś zdradza szczeniackie zapędy dalece lepiej jest roznieść w pył sposób jego argumentacji, obnażyć tę infantylność ale nie nazywając rzeczy po imieniu. W przypadku takiego podejścia osiągasz sukces, bo realizujesz cel, który m.in Tobie przyświeca, czyli nie rozleniwiasz mózgu adwersarza, jednocześnie okazujesz mu szacunek i być może, w efekcie zastosowania takiej metody ostatecznie dojdzie do porozumienia.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Wyżej już to zaznaczyłem i mam nadzieję, że nie postrzegasz już znaczenia słowa "dialog" tylko i wyłącznie z pozycji redukcji do jednego znaczenia (idea dialogu). Czasem lepsza jest walka niż "śmierdzący" kompromis. Po prostu niektóre poglądy należy zwalczać.
Ależ dialog nie polega na śmierdzącym kompromisie. Dialog nie znosi kompromisów. Ponieważ dialog motywowany jest dojściem do prawdy. Kompromisowość cechuje rozmowy niedialogiczne: Jebs, jebs, napierdzielamy się na argumenty, a na końcu kulturalnie "agree to disagree" :D.
Być może nie wyraziłem się jasno. Zapewne wiesz, że aby tak rozumiany dialog został zakończony sukcesem obaj interlokutorzy muszą chcieć go osiągnąć, oczywiście nie za wszelką cenę, bo wtedy tak jak piszesz - kompromis będzie działał na zasadzie "a niech Ci będzie, bo już nie mam siły wciąż i wciąż Tobie tłumaczyć, że...", itd. To jest właśnie ów "śmierdzący" kompromis. Podobnie będzie w przypadku, gdy jedna strona z założenia nie chce wchodzić w tak rozumiany dialog, a jedynie pogadać, poprzekomarzać się, itd., a jedyne na co go będzie stać to właśnie ów kompromis pachnący brzydko. W takim przypadku należy włączyć tryb walki, bo jeśli porozumienie nie jest możliwe, pozostaje nauka (nie mówię tu o infantylnym naparzaniu się). Wbrew pozorom taki adwersarz może naprawdę wiele w takim trybie prowadzenia rozmowy osiągnąć. Najczęściej nie przyzna się do uzyskania jakiejkolwiek korzyści, jednak jeśli decydujemy się na dyskusję z takich jak piszesz pobudek - gra jest warta świeczki.


towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nasuwa mi się pewien przykład. Otóż miłująca imigrantów działaczka organizacji "No borders" (taki właśnie towarzyski.różowy.jednorożec), wraz ze swoimi braćmi różowymi jednorożcami włączyła się bezinteresownie (wolontariat) w "pomoc imigrantom" (czyt. nachodźcom), przybywającym na nasz kontynent z krajów islamskich. W jaki sposób umiłowani przez nią imigranci się odwdzięczyli? Postanowili chyba wyjść na przeciw jej potrzebom ubogacenia kulturowego i przeprowadzili na niej grupowy gwałt :| Próbowała walczyć i krzyczała ale "nie nawiązała z nimi więzi. Nie z imigrantami walczyła, tylko z obrazem imigrantów w swojej głowie. To nie z imigrantami weszła w relację, tylko z ich wyobrażeniem. " :|
Lol. Przecież sprzeciwianie się przemocy nie jest motywowane nienawiścią :D Ja z miłości do gwałciciela mogę choćby kopnąć w jaja :-)
Ale odwracasz kompletnie kontekst. Chodzi o Twoje wyjaśnienie nienawistnych komentarzy, pisałaś o hipotetycznych adwersarzach, o Mieciu i Rysiu, że ich teksty nie uderzają w nich tylko w mylne wyobrażenie ich osób. Jednym machnięciem pióra na bazie życzeniowego myślenia wrzuciłaś wszystkich dyskutantów świata, którzy naprawdę walczą zapalczywie na słowa i rzeczywiście się nienawidzą - do jednego worka z infantylnymi ludźmi, którzy prowadzą śmieszną "dyskusję" w oparach ad personam.

Czasem odnoszę wrażenie, że Twoje kryteria odnośnie prawidłowości prowadzenia dyskusji, a przede wszystkim wysokiego poziomu jej dojrzałości całkowicie odrzucają dyskusje w obliczu merytorycznych argumentów. Tego typu dyskusje uważasz za infantylne ale to być może takie tylko moje mylne wrażenie. Jak jest naprawdę pewnie okaże się, gdy wyjdę na przeciw Twojej propozycji wnikliwego zapoznania się z Twoimi rozmowami :wink:

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nie ma czegoś takiego jak prawdziwa, czy nieprawdziwa rozmowa. Jest rozmowa. Ty piszesz o realizacji zamierzonych przez kogoś celów przy pomocy rozmowy. Rozmowa nie musi mieć szczytnych, szlachetnych celów. Często chodzi o zwykłe wygadanie się, aby sobie ulżyć. Taka rozmowa również przynosi pozytywne efekty ale wg Ciebie nie jest prawdziwa :| Czasem chodzi o prowokację w konkretnym celu, innym razem o kłótnię - to wciąż jest rozmowa.
Dobra, tak jak kilka linijek wyżej. Zgadzam się na takie rozumienie rozmowy. Tylko nie mieszaj tego z dialogiem i będzie cacy :-)
Ależ nie mieszam! Pamiętaj o pierwszym znaczeniu pojęcia dialog wg definicji (dialog: 1. «rozmowa dwóch osób, (...) Niektóre rozmowy mają charakter jak wyżej, inne prowadzi się w bardziej szlachetnych celach ale nie znaczy to, że któraś z nich nie jest prawdziwa.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Fałsz. Irracjonalizm to po prostu przeciwieństwo racjonalizmu. Woda nie może być ogniem i vice versa. Antyteza nie jest jednocześnie tezą i antytezą. Antychryst nie jest istotą w dwóch osobach.
Nie rozumiesz Hegla.
Mylny i nie trafiony wniosek zdradzający, że nie do końca wzięłaś heglizm pod lupę :wink: . Powyższe słowa należy postrzegać jako słuszną krytykę Hegla w jego próbach koncepcji "filozofii pojednania". Szukanie trzeciej drogi pomiędzy m.in racjonalizmem a irracjonalizmem z pewnością był zamiarem ambitnym jednak z racji trudności w realizacji "popełnia" wiele niekonsekwencji. Stąd też pewnie tak wiele stanowisk interpretujących jego koncepcję. Nawet jeśli wyodrębnimy cztery zasadnicze postawy (panteistyczną, ateistyczną, teistyczną i traktującą teorię ducha absolutnego jako reinterpretację chrześcijańskiej teologii), to i tak na tej podstawie można przypuszczać, że podjął się zadania, które nie mogło skończyć się inaczej.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Odwracasz kota ogonem. To właśnie irracjonaliści łamią zasadę brzytwy Ockhama, ponieważ racjonalnemu człowiekowi wystarczy Świat, a irracjonalny tworzy dodatkowo zaświat i zapełnia go mnóstwem bytów.
Zapewniam Cię, że racjonalista też tworzy (a w zasadzie odkrywa, bo ten istnieje) zaświat. Różnica pomiędzy racjonalistą a irracjonalistą jest taka, że ten drugi się potrafi do tego przyznać, a ten pierwszy nie. Ty nawet nie zdajesz sobie sprawy, że idee, które przyświecają Twojemu życiu to dokładnie ten sam zaświat co świat duchowy irracjonalisty.
Podaj proszę przykłady tworzenia zaświatów przez racjonalistów.

towarzyski.pelikan napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
No widzisz - chciał wejść z Tobą w dialog, a Ty go dwoma słowami zbyłaś. To się nazywa działanie w celu osiągnięcia sukcesu w postaci więzi, pozytywnych relacji :wink:
W dialogu nie chodzi o uzyskanie pozytywnych relacji w znaczeniu "ważne żeby było miło", chodzi o pociąganie rozmówcy ku lepszemu. To jest ta pozytywna relacja. Cały czas infantylizujesz..
Bardzo dobrze, że poważnie podchodzisz do dialogu. Ostatecznym celem dialogu jest porozumienie, a Ty z góry założyłaś, że próba otwarcia się na inne możliwości, które zaproponował Ci ów racjonalista (to by się właśnie zgadzało z heglizmem :wink: ), jest absurdalna. Gdzie tu próba szukania drogi zmierzającej do osiągnięcia porozumienia? Jeśli chcesz być naprawdę obiektywna musisz założyć jeszcze przed pierwszym kontaktem, że być może to właśnie Twój rozmówca z którym będziesz miała przyjemność dyskutować ma słuszność i jego pogląd być może jest bliższy prawdy i właśnie w trakcie dialogu ma to zostać zweryfikowane. A Ty co robisz? "Coo? Absurd! Idź spać Maciuś" I jak tu z taką otworzyć się na dialog? :clever: Założyła sobie, że ma rację, jest w posiadaniu jedynej obiektywnej prawdy no i stosuje to swoje "pociąganie rozmówcy ku lepszemu". Pamiętasz to: "Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza, że właśnie moja racja jest racja najmojsza!"
Moja racja

C.D.N


Pn wrz 10, 2018 9:01 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 1667
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transumanizm
WeźSieTato napisał(a):
Jak ja rozumem model Hartle'a-Hawkinga? Czy może mam się wczuć w sytuację z czasów kiedy nie interesowałem się kosmologią i przedstawić co wtedy myślałem na temat powstania Wszechświata? To będzie kilkadziesiąt lat wstecz i jako nastolatek wierzyłem, że Bóg stworzył Wszechświat.


Napisz, jak teraz to rozumiesz. Ale krótko i w miarę możliwości swoimi słowami.

Cytuj:
:) Jeśli traktujesz forum jako poletko uczniów, a siebie stawiasz w roli mistrza, czy mentora - masz rację przy założeniu, że rzeczywiście takim mentorem i mistrzem dla tej społeczności jesteś :wink: Wydawało mi się jednak, że jesteś zwolenniczką dialogu rozumianego jako możliwie jak najszybszą platformę prowadzącą do porozumienia i stworzenia pozytywnych relacji. Chyba, że chcesz dwie pieczenie na jednym ogniu upiec, wtedy masz jednak problem, bo skrócenie dystansu w relacjach uczeń/nauczyciel nie jest wskazane, oddala się bowiem ostateczny cel (uczeń ma możliwie jak najszybciej wszystko pojąć).


Nie da się osiągnąć dialogu na skróty. To jest długa droga, często okupiona cierpieniem.

Cytuj:
Różnice:
Spacerujemy sobie sami np. skrajem lasu, a tu nagle kilka metrów od nas słyszymy hałas, jakby coś dużego zaczęło przedzierać się przez zarośla, widzimy jedynie zarysy kształtu - pojawia się emocja zaskoczenia i strachu, zaraz potem włącza się myślenie: "co to mogło być? Może sarna, albo dzik?


Ok. Zgoda.

Cytuj:
Uczucia są bardziej złożone od emocji. Połączone są z przystosowaniem do życia w społeczeństwie, czy społeczności, do życia w określonej kulturze. Uczuciami są np. lojalność, altruizm, miłość do czegoś (np. do ojczyzny), czyli stany długotrwałe, emocje zaś są krótkotrwałe - strach, wstyd, radość, gniew, zadowolenie, zaskoczenie, itd., odnoszą się bardziej do stanów pierwotnych. Służą np. do oceny zjawiska - czy stanowi ono zagrożenie, czy przeciwnie - obcowanie z nim będzie przyjemne.


Ok, czyli też się zgadzam. Wcześniej chyba nie zrozumiałam, że jak mówisz, że miłość jest stanem psychicznym, to nie masz na myśli ulotnej emocji, tylko stan długotrwały.

Na swoje usprawiedliwienie mam to, że tak zareagowałeś na moją tezę, że Bóg jest miłością, że nie przyszło mi do głowy, że możesz w ten sposób interpretować uczucie.

Jeśli zaś uczucie jest postawą życiową, formą bycia w świecie, to pełna zgoda :)

Cytuj:
Dla siebie jak najbardziej ale w momencie gdy otrzymuje argumenty również poprawne, że można dane pojęcie rozumieć inaczej, a mimo tego wciąż się boczy i upiera przy swoim - coś jest nie tak, prawda? Widać jak gdyby taka osoba chciała narzucić innym tylko i wyłącznie, jedynie słuszne rozumienie pojęcia dwuznacznego, ergo z racji niewiedzy po prostu odrzuca fakty na zasadzie - jest tak i tak i to są fakty. Może być inaczej? Cóż - tym gorzej dla faktów :wink:


Ależ nie rozumiem, czemu upieranie się przy własnych definicjach ma być równoznaczne z narzucaniem?

Ja mogę pozostać przy swoich, mój rozmówca przy swoich. Wystarczy, że sobie wyjaśnimy, co każdy z nas rozumie pod stosowanymi pojęciami.

Cytuj:
Ateiści i teiści prowadzą ze sobą dialog od kilku tysięcy lat, który czasem przybiera różne formy porozumienia lub antagonizmów. Czy ewentualnie powstałe spory będzie można rozwiązać na bazie dialogu? Być może. Zależy to głównie od pobudek, którymi kierują się poszczególni jego uczestnicy.

Tak więc drogi towarzyski pelikanie, jeśli rozmawiasz z jakimś ateistą być może uda Ci się osiągnąć więź porozumienia w wyniku czego możliwa jest piękna przyjaź :wink: Wszystko zależy od stopnia dojrzałości uczestników dialogu i pobudek, którymi się kierują.


Ok, szanuję Twój wybór rozumienia pojęcia dialog :) Pozwolę sobie pozostać przy swoim.

Cytuj:
Precyzyjniej - do porozumienia dochodzi się w oparciu o dialog. Tak więc dialog to proces, a porozumienie może być (nie musi) jego sukcesem. Tak więc raz jeszcze i miejmy to wreszcie z głowy:


Dla mnie słowo dialog ma dwa znaczenia:

dialog - porozumienie (a więc efekt porozumiewania się) np. osiągnąć dialog
dialog - porozumiewanie się (dążenie do porozumienia), np. prowadzić dialog

A więc dialog można osiągnąć tylko w wyniku dialogu.

Oczywiście, Ty nie musisz przyjmować moich definicji. Ważne, że wyjaśniliśmy sobie, co przez to słowo rozumiemy.

Możemy na tym zakończyć ten spór o dialog ;)

Cytuj:
Czyli dialogiem, jednak bez celów wyższych w rozumieniu filozoficznym. Jeśli mamy dwie osoby i obie nastawiają się na dialog w ujęciu filozoficznym, wiemy, że chcą dojść pomiędzy sobą do porozumienia, może im się to udać lub nie. Gorzej jeśli tylko jedna strona nastawiona jest na filozoficzny dialog, a druga jest uprzedzona do poglądu prezentowanego przez pierwszą i głucha na argumenty, chce ewentualnej pogaduchy, słownych zaczepek, żartów, uszczypliwości, a nawet słownej wojenki. Wtedy daremne żale i próżny trud tej pierwszej :(


Racja. Dialog wymaga zaangażowania obu stron :)



Codziennie dostaję od forumowiczów mnóstwo materiałów do przejrzenia, przeanalizowania, próśb o rzucenie na coś okiem. Mam całą górę lektur do przebrnięcia. Muszę jakoś ustalać priorytety. Mam ograniczone zasoby :(

Cytuj:
Spłyciłem celowo, a Ty się puszysz, tym samym pokazując co Ci w duszy gra, czy na sercu leży :P Nie pisałem o miłości, a o dialogu w ujęciu filozofii (zmyliły Cię serduszka indygo? :mrgreen: ) Byłem ciekaw Twojej reakcji i teraz wiem, że raczej na pewno nie pojmujesz miłości w taki karykaturalny i infantylny sposób, a już z pewnością zdarza Ci się nie odczytać prawidłowo kontekstu, chyba za mało logicznego myślenia. :wink:


No to jesteśmy kwita. Bo Ty z kolei imputujesz mi puszenie się, kiedy ja wcale się nie puszę, tylko prostuję. Chyba za mało emocjonalnego myślenia :P
Cytuj:
Polubiłem Cię już wcześniej, a teraz jeszcze bardziej ;) Niestety jak na razie nie mam czasu na prześledzenie wnikliwe Twoich rozmów.


Niedługo tylko to Ci pozostanie, bo moje dni tutaj są policzone. Spiesz się lubić Pelikany, tak szybko odchodzą... :P

Cytuj:
Jednak jeśli akurat rozpatrzymy ten powyższy wpis @NowyLogin, trzeba moim zdaniem mieć na uwadze kulturę wypowiedzi i starać się nie traktować innych protekcjonalnie, z wyższością. Tym bardziej jeśli naszym celem jest dialog w ujęciu filozoficznym :wink:


Miałbyś rację, gdyby za ta protekcjonalnością nie stał wyzszy cel. Pelikan nad nikogo się nie wywyższa, bo wszsytkich traktuje równo. A kiedy jakiś zarozumialec się wywyższa nad innych, to póbuje mu utrzeć nosa, żeby go nauczyć szacunku do innych ludzi.

Cytuj:
Z miłości? A jednak nieco infantylnie pojmujesz miłość. Włączanie protekcjonalnego trybu raczej nie należy do miłosnej opcji w komunikacji. Wiadomo, że nie można głaskać, jednak trochę wyczucia i taktu by się przydało. A możesz wskazać na owe szczeniackie zachowania ze strony @NowyLogin, po których należały mu się "plaskacze"?


NowyLogin jest tak przekonany o swojej wyższości nad piszącymi tu teistami, że zamiast z nimi rozmawiać, to prowadzi monolog z chochołami w swoje głowie.

NowyLogin cierpi też na syndrom kujona, tzn. jeśli jego rozmówca używa słowa inaczej niż w słowniku, bo jest na tyle dojrzały, że nie nagina rzeczywistości do słownika, tylko słownik do rzeczywistości, to NowyLogin będzie wytykał rozmówcy ignorancję, cytując 300 razy definicję słownikową.

NowyLogin ogólnie rzecz biorąc żyje w świecie form. Co wyjasnia, czemu tak się obraża, jak ktoś go nazwie pieszczotliwie Maciusiem. Nawet jak wie, że ktoś sobie tak żartobliwie-uszczypliwie go nazywam Maciusiem (nie kryje się za tym żadna pogarda), to musi się poczuć urażony, bowiem w słowniku napisano, że taka forma jest obraźliwa.

Czy mam podawać więcej szczeniackich zachowan użytkownika NowyLogin? :D

Cytuj:
Jeśli ktoś zdradza szczeniackie zapędy dalece lepiej jest roznieść w pył sposób jego argumentacji, obnażyć tę infantylność ale nie nazywając rzeczy po imieniu. W przypadku takiego podejścia osiągasz sukces, bo realizujesz cel, który m.in Tobie przyświeca, czyli nie rozleniwiasz mózgu adwersarza, jednocześnie okazujesz mu szacunek i być może, w efekcie zastosowania takiej metody ostatecznie dojdzie do porozumienia.


Metodę rozmowy zawsze dobieram do osoby, Są ludzie, których nigdy nie nazwę "Maciusiem", bo na to nie zasługują swoją postawą. W ten sposób ucieram nosa zarozumialcom. W ich przypadku taka delikatna strategia tylko moze zaszkodzić, bo będą trwać w świętym przekonaniu, że są lepsi od innych ludzi.

Cytuj:
Być może nie wyraziłem się jasno. Zapewne wiesz, że aby tak rozumiany dialog został zakończony sukcesem obaj interlokutorzy muszą chcieć go osiągnąć, oczywiście nie za wszelką cenę, bo wtedy tak jak piszesz - kompromis będzie działał na zasadzie "a niech Ci będzie, bo już nie mam siły wciąż i wciąż Tobie tłumaczyć, że...", itd. To jest właśnie ów "śmierdzący" kompromis. Podobnie będzie w przypadku, gdy jedna strona z założenia nie chce wchodzić w tak rozumiany dialog, a jedynie pogadać, poprzekomarzać się, itd., a jedyne na co go będzie stać to właśnie ów kompromis pachnący brzydko. W takim przypadku należy włączyć tryb walki, bo jeśli porozumienie nie jest możliwe, pozostaje nauka (nie mówię tu o infantylnym naparzaniu się). Wbrew pozorom taki adwersarz może naprawdę wiele w takim trybie prowadzenia rozmowy osiągnąć. Najczęściej nie przyzna się do uzyskania jakiejkolwiek korzyści, jednak jeśli decydujemy się na dyskusję z takich jak piszesz pobudek - gra jest warta świeczki.


Dla mnie dialog polega na porozumieniu, a więc dojściu wspólnymi siłami do prawdy.
Zawsze daję szansę mojemu rozmówcy, żeby wykazał się dobrą wolą i faktycznie uczciwie podszedł do tematu rozmowy. Jesli jednak mimo starań widzę, ze mam przed sobą skrajengo fundamentalistę, to najprawdopodbniej się wycofam, mówiąc "Pas". Co nie znaczy, ze osiągnęłam z nim porozumienie poprzez poddanie się. Osiągnęłam moment, w którym, dalej już iść nie mogę. Mój rozmówca musi dojrzeć do kontynuacji rozmowy.

Ma wrażenie, że dla Ciebie dialog, to porozumienie niezależne od prawdy. W sensie, dialog jest wtedy, jak dwie osoby się ze sobą zgadzają, niezależnie od tego, czy ich konkluzja jest zgodna z prawdą. Czyli w takim rozumieniu kółko wzajemnej adoracji będzie formą dialogu, z czym ja sie oczywiście, nie zgadzam.

Cytuj:
Ale odwracasz kompletnie kontekst. Chodzi o Twoje wyjaśnienie nienawistnych komentarzy, pisałaś o hipotetycznych adwersarzach, o Mieciu i Rysiu, że ich teksty nie uderzają w nich tylko w mylne wyobrażenie ich osób. Jednym machnięciem pióra na bazie życzeniowego myślenia wrzuciłaś wszystkich dyskutantów świata, którzy naprawdę walczą zapalczywie na słowa i rzeczywiście się nienawidzą - do jednego worka z infantylnymi ludźmi, którzy prowadzą śmieszną "dyskusję" w oparach ad personam.


A jaka jest różnica pomiędzy jednymi a drugimi? Na czym polega lepszość tych pierwszych?

Cytuj:
Czasem odnoszę wrażenie, że Twoje kryteria odnośnie prawidłowości prowadzenia dyskusji, a przede wszystkim wysokiego poziomu jej dojrzałości całkowicie odrzucają dyskusje w obliczu merytorycznych argumentów. Tego typu dyskusje uważasz za infantylne ale to być może takie tylko moje mylne wrażenie. Jak jest naprawdę pewnie okaże się, gdy wyjdę na przeciw Twojej propozycji wnikliwego zapoznania się z Twoimi rozmowami :wink:


Dla mnie niedojrzałe są dyskusje, których motywacją jest udowodnienie komuś, że ja mam rację, a nie dojscie do prawdy.

Jak komuś zależy na prawdziwe, to nie ma dla niego znaczenia, czy racja leży po jego stronie czy po stronie oponenta.

Cytuj:
Niektóre rozmowy mają charakter jak wyżej, inne prowadzi się w bardziej szlachetnych celach ale nie znaczy to, że któraś z nich nie jest prawdziwa.


Obie są prawdziwe (zachodzą w rzeczywistości), tylko nie są jakościowo tym samym. Stąd mam potrzebę stosowania różnych nazw.

Cytuj:
Podaj proszę przykłady tworzenia zaświatów przez racjonalistów.


Świat idei, wartosci humanistycznych

Cytuj:
Bardzo dobrze, że poważnie podchodzisz do dialogu. Ostatecznym celem dialogu jest porozumienie, a Ty z góry założyłaś, że próba otwarcia się na inne możliwości, które zaproponował Ci ów racjonalista (to by się właśnie zgadzało z heglizmem :wink: ), jest absurdalna. Gdzie tu próba szukania drogi zmierzającej do osiągnięcia porozumienia? Jeśli chcesz być naprawdę obiektywna musisz założyć jeszcze przed pierwszym kontaktem, że być może to właśnie Twój rozmówca z którym będziesz miała przyjemność dyskutować ma słuszność i jego pogląd być może jest bliższy prawdy i właśnie w trakcie dialogu ma to zostać zweryfikowane.


Zawsze daję z góry szansę mojemu rozmówcy do przekonania mnie, że jestem w błędzie. Co nie znaczy, że w chwili rozmowy jestem koniecznie dojrzała do tego, żeby zrozumieć mój własny błąd.

Często otwierają mi się oczy na prawdę, która leżała po stronie rozmówcy, po czasie. Np. kilka dni, kilka tygodni, a niekiedy kilka lat później.

Cytuj:
A Ty co robisz? "Coo? Absurd! Idź spać Maciuś" I jak tu z taką otworzyć się na dialog? :clever: Założyła sobie, że ma rację, jest w posiadaniu jedynej obiektywnej prawdy no i stosuje to swoje "pociąganie rozmówcy ku lepszemu". Pamiętasz to: "Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza, że właśnie moja racja jest racja najmojsza!"


W chwili, w której rozmawiam z Maciusiem sądze, że to ja mam rację. Co nie znaczy, że po 2 tygodniach nie dotrze do mnie, ze rację ma Maciuś.

Aczkolwiek, warto zauwazyć jedno: kiedy Twój rozmówca zachowuje się tak, jak Ty sam się zachowywałeś kiedyś i zdołałeś dojrzeć do tego, żeby takie zachowanie porzucić, to masz wtedy podstawę do tego, żeby Maciusia skrytykować za szczeniactwo.

Chyba że sądzisz, iż fakt, że wyrosłeś z tego czy owego wcale nie oznacza, że to, z czego Ty sam wyrosłeś jest obiektywnie dziecinne, a jedynie dziecinne bylo dla Ciebie, a dla Twojego rozmówcy może być dojrzałe.

No ale wtedy chyba trzeba porzucić koncepcję obiektywnej prawdy.

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Ostatnio edytowano N paź 07, 2018 7:07 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

na zielono poprawiono zmianę nicka



Wt wrz 11, 2018 1:14 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL