Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt gru 11, 2018 8:40 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona
 Kto wyzwolił kobietę? Rewizja. 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Nie ukrywam, że tematem tym, chcę wywołać wojnę damsko męską.

Jesteśmy istotami śmiertelnymi, więc dano nam zdolność płodzenia, by gatunek nie zginął. Pan Bóg stworzył nas mężczyzną i niewiastą i w tej różnorodności mamy zdolność rozmnażania. Różne są nasze motywy, dla których płodzimy potomstwo, ale wszystkie są z gruntu egoistyczne.
Tak, jak pszczółka niechcący nie zapyli kwiatka, jeśli nie znajdzie tam smacznego pyłku, tak i my płodzimy potomstwo, gdy pragniemy rozładować napięcie. Nazywamy to poczęciem nieplanowanym, wpadką a nawet gwałtem.
Planowane poczęcia, oprócz tego, że wszystkie mają podłoże egoistyczne, miewają więcej motywów do działania i mogą być jednostronne i obustronne a więc wola poczęcia może być po jednej stronie, lub dwóch:
-Potrzebuję dziedzica, by przejął mój majątek i musi to być ktoś z mojej krwi.
-Potrzebuję opieki na starość, więc zainwestuję w potomstwo.
-Pragnę dziecka, bo małe dzieci są takie słodkie. Potrzebuję maskotki.
-Pragnę mieć męża, więc dam mu tego, czego pragnie a gdy pocznę, będzie mój.
-Pragnę mieć syna, bo ktoś mi powiedział, że dobrze mieć syna, bo wtedy jest się bardziej męskim.
- Pragnę dziecka, bo będę mieć ulgi podatkowe, przywileje a na starość opiekę i emeryturę.
Bywa i to coraz częściej, że brak chęci posiadania potomstwa, również podyktowane jest egoizmem:
- Po co płodzić potomstwo? Lepiej się skupić na swoich potrzebach, pragnieniach, karierze, bo ZUS wypłaci mi emeryturę ze składek cudzych dzieci. A gdy chcę się napić piwa, nie muszę kupować browaru.
Co by o tym wszystkim nie powiedzieć, widać, że nie sposób, by obie płcie nie wchodziły między sobą w interakcję. Jesteśmy na siebie skazani, jak i na wszelkie tego konsekwencje.
W świecie dobra i zła, oprócz cech typowo płciowych można dostrzec pewne różnice pomiędzy mężczyzną i kobietą a najbardziej rzucająca się w oczy jest fizyczna siła.
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
-Zabić go we śnie,
-bądź podpłacić jakiegoś rzezimieszka, by zastraszył męża i aby "zbastował".
-Mogła też pójść do jakiegoś szlachetnego "supermena", "spidermena", "bathmana" i wypłakać się na złe traktowanie, by ten z poczucia misji przypomniał mężowi, skąd mu nogi wyrastają w nadziei, że mąż się złamie i odtąd będzie łagodny.
-Teraz może udać się do sądu, który bada sprawę dokładniej, niż w/w "instytucje" i co ma do zaoferowania.
Wszystkie te przypadki są gwałtowne i świadczą jedynie o tym, że żyjemy jak zwierzęta i że nie sposób jest rozwiązywać wszystkie sprawy w jednym ciele, którym są małżonkowie, oprócz samobójczego aktu zabicia go we śnie. Trzeba wyjść na zewnątrz po pomoc. Wyżalić się choćby koleżance, koledze i zasięgnąć rady, jak poprawić swój los.
Czy znacie jakiekolwiek przykłady, by tak temperowany mąż stał się dobrym, współczującym, pogodnym i pomocnym mężem? A może szczęście małżeńskie, to ułuda?
Gdzie należy się udać po pomoc, by zachować jedność i by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić?


Pt sie 31, 2018 4:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 2379
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Św Tomasz z Akwinu kiedyś powiedział, że ludzie maja naturalną potrzebę obcowania z pięknem i jeśli nie obcują z takim na wyższym poziomie to schodza na niższy poziom. Np mężczyźni do piekna kobiecego ciała, a wtedy łatwo porywa ich prąd żądz i wpadają w niewolę seksualnych namiętnosci.


Pt sie 31, 2018 5:11 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Wespecjan napisał(a):
Św Tomasz z Akwinu kiedyś powiedział, że ludzie maja naturalną potrzebę obcowania z pięknem i jeśli nie obcują z takim na wyższym poziomie to schodza na niższy poziom. Np mężczyźni do piekna kobiecego ciała, a wtedy łatwo porywa ich prąd żądz i wpadają w niewolę seksualnych namiętnosci.

A więc mamy jeden ze skutków interakcji damsko męskich, niekoniecznie piękny. :( Jako dowód biblijny, niech to będzie przykładem, dlaczego mężczyzna pragnie żony. Bez ogródek i wprost: «Ponieważ czas już upłynął, daj mi córkę twą za żonę, abym się z nią połączył» Dobrze, by teraz wypowiedziała się kobieta, czego poszukuje w mężczyźnie, tak dla równowagi. :)
Jak na razie 1:0 dla Apostołów mówiących:«Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić» :)


Pt sie 31, 2018 5:24 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 207
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Nie ukrywam, że tematem tym, chcę wywołać wojnę
Ciach!! Do kosza! :mrgreen:
jotajota napisał(a):
(...)płodzimy potomstwo, gdy pragniemy rozładować napięcie. Nazywamy to poczęciem nieplanowanym, wpadką a nawet gwałtem.
:o Za każdym razem gdy chcemy rozładować napięcie płodzimy potomstwo? :wink:

jotajota napisał(a):
Planowane poczęcia, oprócz tego, że wszystkie mają podłoże egoistyczne, miewają więcej motywów do działania i mogą być jednostronne i obustronne a więc wola poczęcia może być po jednej stronie, lub dwóch:
-Potrzebuję dziedzica, by przejął mój majątek i musi to być ktoś z mojej krwi.
-Potrzebuję opieki na starość, więc zainwestuję w potomstwo.
-Pragnę dziecka, bo małe dzieci są takie słodkie. Potrzebuję maskotki.
-Pragnę mieć męża, więc dam mu tego, czego pragnie a gdy pocznę, będzie mój.
-Pragnę mieć syna, bo ktoś mi powiedział, że dobrze mieć syna, bo wtedy jest się bardziej męskim.
- Pragnę dziecka, bo będę mieć ulgi podatkowe, przywileje a na starość opiekę i emeryturę.
Zabrakło jeszcze:
- pragnę dziecka, będę je kochał, bo miłość to wspaniała sprawa, nawet jeśli mi się nie uda i np. moje własne dziecko mnie zabije, nie powiem, że nie warto było podejmować próby powołania na Ziemię istoty zdolnej do kochania, poświęcania się za innych i pomagania.

A np. katolik może mieć taki oto powód:
- pragnę dziecka, bo to chwalebne, pożądane i dobre jest powołać do życia być może kolejnego świętego lub osobę gorliwie pełniącą rolę, którą mu Bóg na Ziemi oferuje. Będę je kochał i spróbuję nauczyć go kochać Boga poprzez innych ludzi i całe stworzenie.

jotajota napisał(a):
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
-Zabić go we śnie,
-bądź podpłacić jakiegoś rzezimieszka, by zastraszył męża i aby "zbastował".
-Mogła też pójść do jakiegoś szlachetnego "supermena", "spidermena", "bathmana" i wypłakać się na złe traktowanie, by ten z poczucia misji przypomniał mężowi, skąd mu nogi wyrastają w nadziei, że mąż się złamie i odtąd będzie łagodny.
-Teraz może udać się do sądu, który bada sprawę dokładniej, niż w/w "instytucje" i co ma do zaoferowania.
Piszesz o Islamie?

jotajota napisał(a):
Czy znacie jakiekolwiek przykłady, by tak temperowany mąż stał się dobrym, współczującym, pogodnym i pomocnym mężem? A może szczęście małżeńskie, to ułuda?
Ja jestem takim mężem i nie trzeba mnie temperować!
Obrazek

Cytuj:
Gdzie należy się udać po pomoc, by zachować jedność i by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić?
Poważnie nie wiesz?


Pt sie 31, 2018 5:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1366
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Ja widze malzenstwo jako uklad partnerski w ktorym kazda ze stron ma swoje mocniejsze i slabsze strony, ale wspolnie pracuja dla osiagniecia wspolnych celow. Spoiwem tego ukladu jest milosc i przyjazn, ktora oczywiscie z wiekiem ewoluuje, ale zdecydowanie pozostaje nawet po kilkudziesieciu latach wspolnego zycia.
W przypadku mego malzenstwa tak to zadzialalo, chociaz nie ukrywam ze wymagalo wysilku, pracy i zrozumienia z obu stron.
To co kolega jotajota wypisuje o malzenstwie to jakies neandertalskie poglady ze sredniowiecza, ktore ani jego ani zwiazanych z nim kobiet daleko nie zaprowadza.


Pt sie 31, 2018 6:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 2379
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Chłopcy z placu dłoni, uświadomcie sobie że to Bóg stworzył kobietę taką jaką jest.


Pt sie 31, 2018 7:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Nie ukrywam, że tematem tym, chcę wywołać wojnę
Ciach!! Do kosza! :mrgreen:
jotajota napisał(a):
(...)płodzimy potomstwo, gdy pragniemy rozładować napięcie. Nazywamy to poczęciem nieplanowanym, wpadką a nawet gwałtem.
:o Za każdym razem gdy chcemy rozładować napięcie płodzimy potomstwo? :wink:
Czy, gdyby za każdym razem przy rozładowaniu napięcia dochodziło do zapłodnienia, można by mówić o poczęciu nieplanowanym, wpadce?

jotajota napisał(a):
Planowane poczęcia, oprócz tego, że wszystkie mają podłoże egoistyczne, miewają więcej motywów do działania i mogą być jednostronne i obustronne a więc wola poczęcia może być po jednej stronie, lub dwóch:
-Potrzebuję dziedzica, by przejął mój majątek i musi to być ktoś z mojej krwi.
-Potrzebuję opieki na starość, więc zainwestuję w potomstwo.
-Pragnę dziecka, bo małe dzieci są takie słodkie. Potrzebuję maskotki.
-Pragnę mieć męża, więc dam mu tego, czego pragnie a gdy pocznę, będzie mój.
-Pragnę mieć syna, bo ktoś mi powiedział, że dobrze mieć syna, bo wtedy jest się bardziej męskim.
- Pragnę dziecka, bo będę mieć ulgi podatkowe, przywileje a na starość opiekę i emeryturę.
WeźSieTato napisał(a):
Zabrakło jeszcze:
- pragnę dziecka, będę je kochał, bo miłość to wspaniała sprawa, nawet jeśli mi się nie uda i np. moje własne dziecko mnie zabije, nie powiem, że nie warto było podejmować próby powołania na Ziemię istoty zdolnej do kochania, poświęcania się za innych i pomagania.
Rozumiem, że miłością chcesz się dzielić jedynie z dzieckiem i do tego z Twojej krwi, tak? Uważasz, że Twoja krew bardziej się nadaje do spłodzenia dziecka zdolnego do kochania, poświęcenia i pomagania?


WeźSieTato napisał(a):
A np. katolik może mieć taki oto powód:
- pragnę dziecka, bo to chwalebne, pożądane i dobre jest powołać do życia być może kolejnego świętego lub osobę gorliwie pełniącą rolę, którą mu Bóg na Ziemi oferuje. Będę je kochał i spróbuję nauczyć go kochać Boga poprzez innych ludzi i całe stworzenie.
Ja mówiłem o prawdziwych motywach a nie naiwnie wydumanych i kłamliwych. W katolicyzmie dziecko ma być owocem miłości dwojga. Żona ma być dla mężczyzny pierwszą istotą po Bogu, jeśli zaś chodzi o obowiązki stanu, przed Bogiem. Podobnie mąż dla żony. Żona ma być Oblubienicą i nic z tego nie zatracić do końca życia. A Ty w katolickim małżeństwie chcesz widzieć świętoszka biorącego samicę, by urodziła mu dziecko. Jeśli naprawdę chodzi o dziecko, i naprawdę czysto kocha się żonę, to po co brać żonę? W czystej miłości dziecko się adoptuje, by wyrwać je z niedoli ale tu chodzi o to, By dać Bogu dziecko z "mojej" krwi. No i żeby mieć okazję rozładowywać napięcie. WeźSieTato nie wygłupiaj. :)

jotajota napisał(a):
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
-Zabić go we śnie,
-bądź podpłacić jakiegoś rzezimieszka, by zastraszył męża i aby "zbastował".
-Mogła też pójść do jakiegoś szlachetnego "supermena", "spidermana", "bathmana" i wypłakać się na złe traktowanie, by ten z poczucia misji przypomniał mężowi, skąd mu nogi wyrastają w nadziei, że mąż się złamie i odtąd będzie łagodny.
-Teraz może udać się do sądu, który bada sprawę dokładniej, niż w/w "instytucje" i co ma do zaoferowania.
WeźSieTato napisał(a):
Piszesz o Islamie?


Czy w islamie taki mechanizm zadziałałby? Czy żony mogą pozywać swych mężów?

jotajota napisał(a):
Czy znacie jakiekolwiek przykłady, by tak temperowany mąż stał się dobrym, współczującym, pogodnym i pomocnym mężem? A może szczęście małżeńskie, to ułuda?
WeźSieTato napisał(a):
Ja jestem takim mężem i nie trzeba mnie temperować!
A więc nie podlegasz weryfikacji w tym zagadnieniu. Ale dobrze, że o tym mówisz, byśmy się dowiedzieli, jaki jesteś fajny.
Daj to do przeczytania swojej żonie, aby i ona się dowiedziała. :)

Cytuj:
Gdzie należy się udać po pomoc, by zachować jedność i by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić?
WeźSieTato napisał(a):
Poważnie nie wiesz?
"WeźSieTato" nie wygłupiaj. Nie pytam o radę a chcę wywołać wojnę damsko męską. :) Ty odpowiedz, jeśli wiesz.


So wrz 01, 2018 3:46 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Adam M. napisał(a):
Ja widze malzenstwo jako uklad partnerski w ktorym kazda ze stron ma swoje mocniejsze i slabsze strony, ale wspolnie pracuja dla osiagniecia wspolnych celow. Spoiwem tego ukladu jest milosc i przyjazn, ktora oczywiscie z wiekiem ewoluuje, ale zdecydowanie pozostaje nawet po kilkudziesieciu latach wspolnego zycia.
W przypadku mego malzenstwa tak to zadzialalo, chociaz nie ukrywam ze wymagalo wysilku, pracy i zrozumienia z obu stron.
Mówisz nie na temat. Ja zaserwowałem temat:"Kto wyzwolił kobietę?" Może to Ty wyzwoliłeś swoją żonę, jeśli tak, to rozwiń to. Zadałem również kilka innych pytań i do nich proszę się odnosić.

Adam M. napisał(a):
To co kolega jotajota wypisuje o malzenstwie to jakies neandertalskie poglady ze sredniowiecza, ktore ani jego ani zwiazanych z nim kobiet daleko nie zaprowadza.
Nie przyjmuję tego rodzaju krytyki, bo widzę, że masz opór mówić o tym rzeczowo a chyba nawet pomyśleć. Jeśli temat jest tak odległy, to dlaczego małżeństwa się rozpadają, dlaczego sądy muszą się tym zajmować i młodzi nie chcą brać ślubów a żyją jak zwierzęta? Gdybyśmy byli prawi i sobie oddani, nie byłoby rozwodów, ale my nadal, jak w średniowieczu jesteśmy zwierzętami i dlatego ma rację bytu instytucja sądu, gdzie jedne zwierzęta sądzą drugie wyznaczając pokutę. Tego, który sprawiedliwie sądzi kazaliśmy ukrzyżować, zaś uwolnić kazaliśmy Barabasza.


So wrz 01, 2018 4:15 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Wespecjan napisał(a):
Chłopcy z placu dłoni, uświadomcie sobie że to Bóg stworzył kobietę taką jaką jest.
... Słabszą od mężczyzny. :) Właśnie, dlaczego spodobało się Bogu, by kobieta była słabsza? No i dlaczego w ogóle, siłę fizyczną, ustanowił głównym sędzią tego świata? Każde państwo, jak bardzo nie byłoby rozwinięte, nie wyrzeka się środków przymusu.
Jeśli mąż jest zły, bo stosuje przemoc wobec żony, to żona idzie do sądu, by sąd zastosował co najmniej groźbę stosowania przemocy. Przecież nikt agresywny nie posłucha sądu, jeśli nie będzie się jego bał. Czy więc sąd jest dobry, skoro stosuje przemoc? Kiedy mąż ją stosuje, to jest zły. Nie zakrada się tu przypadkiem "moralność Kalego"? Powiecie, że nie. Powiecie, że żona niesłuszne jest katowana a sąd słusznie wymierza sprawiedliwość złemu mężowi. Ok, może się tak wydawać. Jednak, gdy mąż odbędzie już swoją pokutę, to czy żona przyjmie go z otwartymi ramionami? Czy uważa, że okres pokuty dobiegł końca i mąż się wypłacił i że są kwita? Czy z serca się pojednają? Nie, bo mają niedosyt jego pokuty i nie chcą tego typa więcej widzieć. A przecież są jednym ciałem. Czy więc takie żony uznają wyrok sądu za sprawiedliwy, skoro boją się, że ich mąż może do nich przyjść? Prędzej pojednają się, gdy mąż skrzywdzi żonę a potem przeprosi. I może tak być setki razy w ich życiu, dopóki żona nie wbije klina pomiędzy ich dwoje w postaci osób trzecich, lub instytucji. Bite żony miewają taką naturalną potrzebę utrzymywania tego stanu w tajemnicy przed światem. Instynktownie uzależniają się od takiego życia, znajdują w nim swoje miejsce i nie szukają na zewnątrz pomocy. Wstydzą się tego, bo widzą inne panie szczęśliwe i uśmiechnięte, gdyby jednak zajrzały im w serca, zwymiotowałyby, bo to aktorki i celebrytki, co to się obnoszą ze swoim sukcesem życiowym, sądzące o sobie, że wszystko to się im słusznie należy przywdziewające pozy, jakie to one są dobre i życzliwe, jakie luzackie i szałowe. -Obleśne.
Chcecie iść do Nieba na całą wieczność, drogie panie? Ale jak tam wejdziecie, jeśli zobaczycie, że Wasz zły mąż jest tam przed Wami?
Na tym łez padole pocierpicie przez złych mężów przez czterdzieści, w najgorszym wypadku pięćdziesiąt lat z przerwami, jeśli nie będziecie umiały współpracować z łaską bożą. Jeśli jednak odrzucicie swoich mężów, możecie zamienić swe życie w pasmo przyjemności do śmierci, ale możecie przegrać swoją wieczność. Zapytajcie Pana Jezusa, czy to prawda, a potem, atakujcie mnie, bo grubo pojechałem po płci zewnętrznie pięknej. Jest tu sporo uogólnień, więc proszę poszczególne panie, na siłę nie brać wszystkiego do siebie. Nawet ja wiem, że w szczegółach nie wszystkie jesteście takie same. :) W ogóle, pytajcie się Pana Jezusa, jak Was widzi? No, chyba, że boicie się prawdy o sobie. Wtedy śpijcie dalej.


So wrz 01, 2018 6:08 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2763
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Trzeba pogratulpwać radykalnej wnikliwości autorowi tematu. W takich sprawach zwykle jest różnie. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ja bym tu jeszcze dodał to, że każdy człowiek tu mężczyzna czy kobieta, chce mieć po prostu oparcie w życiu. Gdy sam czegoś nie umie, w dwójkę raźniej. Może nie doskonale, ale lepiej. Co dwie pary rąk, oczu i rozum. To lepsze zabezpieczenie swego bytowania i to obustronne. Co do miłości, mającej swą rolę w takich związkach. Jest ona oczywiście elementem wciągającym do związków. Jest ona najpierw zauważeniem chcianych cech partnera. Inaczej nie było by dopełnienia, motywu scalającego związek. A nikt nie chce i nie lubi rozczarowań, zwłaszcza w temacie takich życiowych decyzji. Jest jeszcze tak że nie są to całkowite dopasowania i motywy. Jest to wspólny kompromis, z naciskiem na wspólny. Obie strony muszą milczeć o niedoborach, a patrzeć tymi oczekiwanymi i istniejącymi cechami u partnera. Z uwagi na to że trudno mieć pewność, że ktoś da z siebie więcej aniżeli już daje. A takie niespełnione oczekiwania, są potem żródłem podziałów. Lepiej ich nie mieć zbyt wygórowanych, a brać to co druga strona daje. Jest to najbezpieczniejsze dla chcenia obu stron, do bycia razem do końca swych dni. A takie podejście jest najmniej niebezpieczne, dla celu chcenia bycia z kimś. Natomiast są też postawy po trupach do celu. Taki ktoś to lepiej by nie wchodził w związek, dla dobra partnera. A jeśli to o podobnej postawie. Z opcją że łatwo nie będzie, a wióra będą się sypać.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


So wrz 01, 2018 9:25 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 2379
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Wespecjan napisał(a):
Chłopcy z placu dłoni, uświadomcie sobie że to Bóg stworzył kobietę taką jaką jest.
... Słabszą od mężczyzny. :) Właśnie, dlaczego spodobało się Bogu, by kobieta była słabsza? No i dlaczego w ogóle, siłę fizyczną, ustanowił głównym sędzią tego świata? Każde państwo, jak bardzo nie byłoby rozwinięte, nie wyrzeka się środków przymusu.
Jeśli mąż jest zły, bo stosuje przemoc wobec żony, to żona idzie do sądu, by sąd zastosował co najmniej groźbę stosowania przemocy. Przecież nikt agresywny nie posłucha sądu, jeśli nie będzie się jego bał. Czy więc sąd jest dobry, skoro stosuje przemoc? Kiedy mąż ją stosuje, to jest zły. Nie zakrada się tu przypadkiem "moralność Kalego"? Powiecie, że nie. Powiecie, że żona niesłuszne jest katowana a sąd słusznie wymierza sprawiedliwość złemu mężowi. Ok, może się tak wydawać. Jednak, gdy mąż odbędzie już swoją pokutę, to czy żona przyjmie go z otwartymi ramionami? Czy uważa, że okres pokuty dobiegł końca i mąż się wypłacił i że są kwita? Czy z serca się pojednają? Nie, bo mają niedosyt jego pokuty i nie chcą tego typa więcej widzieć. A przecież są jednym ciałem. Czy więc takie żony uznają wyrok sądu za sprawiedliwy, skoro boją się, że ich mąż może do nich przyjść? Prędzej pojednają się, gdy mąż skrzywdzi żonę a potem przeprosi. I może tak być setki razy w ich życiu, dopóki żona nie wbije klina pomiędzy ich dwoje w postaci osób trzecich, lub instytucji. Bite żony miewają taką naturalną potrzebę utrzymywania tego stanu w tajemnicy przed światem. Instynktownie uzależniają się od takiego życia, znajdują w nim swoje miejsce i nie szukają na zewnątrz pomocy. Wstydzą się tego, bo widzą inne panie szczęśliwe i uśmiechnięte, gdyby jednak zajrzały im w serca, zwymiotowałyby, bo to aktorki i celebrytki, co to się obnoszą ze swoim sukcesem życiowym, sądzące o sobie, że wszystko to się im słusznie należy przywdziewające pozy, jakie to one są dobre i życzliwe, jakie luzackie i szałowe. -Obleśne.
Chcecie iść do Nieba na całą wieczność, drogie panie? Ale jak tam wejdziecie, jeśli zobaczycie, że Wasz zły mąż jest tam przed Wami?
Na tym łez padole pocierpicie przez złych mężów przez czterdzieści, w najgorszym wypadku pięćdziesiąt lat z przerwami, jeśli nie będziecie umiały współpracować z łaską bożą. Jeśli jednak odrzucicie swoich mężów, możecie zamienić swe życie w pasmo przyjemności do śmierci, ale możecie przegrać swoją wieczność. Zapytajcie Pana Jezusa, czy to prawda, a potem, atakujcie mnie, bo grubo pojechałem po płci zewnętrznie pięknej. Jest tu sporo uogólnień, więc proszę poszczególne panie, na siłę nie brać wszystkiego do siebie. Nawet ja wiem, że w szczegółach nie wszystkie jesteście takie same. :) W ogóle, pytajcie się Pana Jezusa, jak Was widzi? No, chyba, że boicie się prawdy o sobie. Wtedy śpijcie dalej.

Chyba cię kobiety nie chcą bo jesteś w jakiś sposób nieatrakcyjny, ale nic nie wskórasz atakowaniem ich i grożeniem sądem ostateczny (znam osobiscie gościa, który chciał egzorcyzmować dziewczynę, która go rzuciła). Zobacz, nawet w tym temacie się nie wypowiadają.


So wrz 01, 2018 10:05 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 1666
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Czy znacie jakiekolwiek przykłady, by tak temperowany mąż stał się dobrym, współczującym, pogodnym i pomocnym mężem? A może szczęście małżeńskie, to ułuda?
Gdzie należy się udać po pomoc, by zachować jedność i by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić?


Złego człowieka nie należy temperować, tylko pociągać ku dobru. Drugi policzek warto nadstawiać, ale nie ze strachu.

Zastraszona ofiara przemocy domowej po prostu się boi. A jej zły oprawca tym jej lękiem się karmi. Co powinna zrobić kobieta? Ano przestać się bać oprawcy. Oprawca wie, że ona ze strachu nikomu nic nie powie. Kiedy przezwycięży strach, uda się po pomoc.

Najprawdopodobniej już do tego człowieka nie wróci, bo resocjalizacja zajmuje sporo czasu, ale dzięki swojej odwadze sama odbuduje życie na nowo, z innym mężczyzną. Tym razem będzie go staranniej dobierać.

A ten zdemaskowany oprawca może zdoła w końcu zrozumieć swoją niegodziwość i kto wie, może jeszcze będzie dobrym materiałem na męża dla innej kobiety.

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


So wrz 01, 2018 11:05 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Wespecjan napisał(a):
Chyba cię kobiety nie chcą bo jesteś w jakiś sposób nieatrakcyjny, ale nic nie wskórasz atakowaniem ich i grożeniem sądem ostatecznym (znam osobiscie gościa, który chciał egzorcyzmować dziewczynę, która go rzuciła). Zobacz, nawet w tym temacie się nie wypowiadają.

:) Po co takie dywagacje nie na temat? Zapytaj się swojej żony o ile ją masz, czy Jezus jest dla niej atrakcyjny i dlaczego wybrała Ciebie. :)
Nie postąpię profesjonalnie, jeśli powiem coś o sobie, choćby po to, by uspokoić nastroje. Ale powiedzmy, że popadłem w pychę tryumfalizmu i poniosło mnie i będę się chwalił, jaki jestem fajny. :)
Jestem szczwanym lisem i "babów" mogę mieć na pęczki, jednak mam ich po dziurki w nosie. :) Przez ostatnie lata mnóstwo czasu, tysiące godzin spędzam z kobietami. Takimi normalnymi, przeciętnymi. Jeśli chodzi o status majątkowy, to poniżej średniej krajowej, ale nie najniższa. Te panie to mężatki, rozwódki, panny i wdowy. Z zewnątrz patrząc są wesołe, towarzyskie, wulgarne, w większości chętne do flirtów, niechętne do pracy (ale jak pracują, to raczej w skupieniu i solidnie), za to lubią się oddawać rozpuście jedzenia gadaniem o rzeczach błahych i zrzucaniem niektórych swoich obowiązków na mężczyzn, którzy są w mniejszości. Obowiązków, które da się przerzucić na innych, ma się rozumieć. Nie wszystkie obowiązki da się przerzucić na inną osobę. Ponadto lubią wysyłać męską delegację do sklepu, by zrobili im choćby cięższe zakupy. A najlepiej, jak zrobią wspólną listę złożoną z kilkunastu artykułów i wyślą pomiędzy półki "Biedronki". Potem siedzą i żrą i puchną w oczach. Nie są chytre. Można się przy tym dobrze najeść. Wiec, jeśli panowie zrobią im zakupy, mogą liczyć na całkiem obfity poczęstunek. Więc można powiedzieć, że nie robią tego za darmo i nie powinni się czuć wykorzystywani. Ja mogę liczyć na poczęstunek, nawet wtedy, gdy odmawiam robienia zakupów, chociaż nie jestem żadnym przełożonym. Mogę wydębić od nich najpyszniejsze kęsy, bo wiedzą, że gardzę ich sposobem życia. Robią to, by przeciągnąć mnie na swoją stronę, bym stał się jak one. Lubią mnie, bo trzymam się z boku. Jeśli wciągną mnie w dyskusję, to "pożartuję", nie szczędząc im ciętych aluzji, lub powiem im wprost, że ich nie lubię i nie chcę z nimi gadać. A w to nie uwierzą. One myślą, że ja je lubię. Ale ja naprawdę nie lubię ich, ale jestem na tyle wyrozumiały, że nie robię im wyrzutów z właściwym temu ładunkiem emocjonalnym a z uśmiechem, lub kamienną twarzą. Wiele z nich mnie wręcz podziwia, że nikogo się nie boję i w trudniejszych sprawach przychodzą po radę. Jednak rzadko z mojej rady korzystają, bo to wymaga hartu ducha. Są więc, jak te bite żony przez złych mężów i godzą się, że są "dymane", by nie było gorzej. Praca, to świętość, choć pracować nie chcą. Chcą być zatrudnione i pobierać wynagrodzenie, ale gdybym tak pociągnął je za język, to powiedziałyby mi wszystko o sobie i swojej rodzinie, bo są skore do "samousprawiedliwiania" się. Chyba wszystko można z nich wydusić, by obroniły swój, jak im się wydaje, pozytywny wizerunek. To na prawdę żałosne. Znając mnie na tyle, że nie zadowalam się ochłapami, często, gdy poważniej rozmawiają, czy wespną się na wyżyny swojej ofiarności, łypią okiem na mnie, jakby dopatrując się mojej akceptacji. Zwłaszcza te sprytniejsze tak się mną przejmują. Zastanawiałem się wtedy, co myśli o nich Jezus, kiedy ze mną się liczą a Jego mają "gdzieś". Właściwie,to teraz już wiem, co On myśli. Smuci się, że jest ignorowany w jej sercu, ale nie gardzi tym, że ona ma respekt do Niego przeze mnie.
Temat ten podjąłem tutaj, bo przy "moich paniach", po dwóch, trzech zdaniach, gdy pojmą, do czego zmierzam, klepną mnie w plecy i powiedzą:" Co Ty pier..lisz, "jotajota", weź lepiej ciasteczko, lub pomarańczę i zamknij się. Hi, hi, hi, ha, ha, ha"
Słowo pisane ma tę moc, że nie można go przerwać. Te panie, które mnie atakowały w innym temacie, nie byłyby w stanie rozmawiać o tym twarzą w twarz, więc korzystają z mocy pisma. Tu również milczą, gdy kompleksowo rozwinąłem temat. Widzą szerzej. No, ale tu mogę się mylić, bo nie ma pewności, że widziały ten temat.


So wrz 01, 2018 2:36 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 2379
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Twój opis kobiet w pracy jest zabawny, choć pewnie prawdziwy, ale pozostaje pytanie po co założyłeś ten temat.

Na kobiety się nic nie poradzi, gdy się jest katolikiem, jest się z góry na przegranej pozycji. Właściwie trochę zazdroszczę mężczyznom niekatolikom lub tym lekce sobie ważącym przykazania i wiarę, bo mogą traktować kobiety tak jak na to zasługują. :)


So wrz 01, 2018 2:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Wespecjan napisał(a):
Twój opis kobiet w pracy jest zabawny, choć pewnie prawdziwy, ale pozostaje pytanie po co założyłeś ten temat.
Jak na wstępie zaznaczyłem, że chcę wywołać wojnę damsko męską.
Jednak, byście się dali ponieść wyzwaniu, musicie zrewidować Wasze zastępy, czy w dziesięć tysięcy dacie radę sprostać królowi idącemu z dwudziestotysięczną armią. :) To skłania do refleksji nad sobą. Ty jesteś po męskiej stronie, więc czujesz się bezpieczniej a nawet, jak poniżej, dokładasz swoja cegiełkę. :)
Mam poczucie, że nie wyolbrzymiam sprawy w tym, co powiedziałem o paniach i jeśli czyta się to w tym samym duchu, w którym to napisałem, nie będzie nadinterpretacji. Lubię zważać na słowa. :)


Wespecjan napisał(a):
Na kobiety się nic nie poradzi, gdy się jest katolikiem, jest się z góry na przegranej pozycji. Właściwie trochę zazdroszczę mężczyznom niekatolikom lub tym lekce sobie ważącym przykazania i wiarę, bo mogą traktować kobiety tak jak na to zasługują. :)
No, nie... Żona, to święta "rzecz". Tak, jak Kościół, który jest święty, ale grzechu w nim co niemiara. :) Trzeba wiele wyrozumiałości i nie traktowania jej jak swoją rzecz. Dawać jej wiele wolności. Tak samo, jak nie jestem w stanie zmienić obcych sobie pań, tak samo nie zmienię i żony. Ona ma swoją drogę, którą zna jedynie Bóg i niech Pan nad nią czuwa.


So wrz 01, 2018 3:22 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: jotef i 18 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL