Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn lut 18, 2019 7:24 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 
 Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 166
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
ADAM ZNIEWAŻYŁ BOGA, CHRYSTUS ZADOŚĆUCZYNIŁ BOGU

Kluczowym świadkiem w sprawie nauki Kościoła o Odkupieniu jest Ireneusz z Lyonu. Ks. Drączkowski w swej "Patrologii" pisze: "Najważniejszy teolog II wieku. Urodził się około 135 roku w Smyrnie (Azja Mniejsza). We wczesnej młodości słuchał nauk Polikarpa, biskupa Smyrny, który był uczniem apostołów". W swym "Wykładzie nauki apostolskiej" Ireneusz tak wzmacnia powagę swych pism: "Oto, czym obdarza nas wiara, ta, którą prezbiterzy, uczniowie apostołów, nam przekazali" (Wykład 3, por. AH III, 3-4). A zatem Ireneusz nie pisał sam od siebie, tylko czerpał z nauki uczniów apostolskich. Jaką wiedzę przekazał na temat Odkupienia?

IRENEUSZ Z LYONU (ur. ok. 140 r.; biskup Lyonu):

"Kimże więc On jest? Czy może kimś w ogóle nieznanym, jakimś Ojcem, który nigdy i nikomu nie nadał żadnego przykazania? Czy raczej jednak tym Bogiem, którego przepowiadają Pisma, KTÓREGO DŁUŻNIKAMI SIĘ STALIŚMY, PRZEKRACZAJĄC JEGO PRZYKAZANIE? Przykazanie zaś zostało nadane człowiekowi przez Słowo: "Usłyszał bowiem Adam - powiada Pismo - głos Pana Boga (...); wskazał On już uprzednio na to odpuszczenie (...), poprzez które "zniweczy on zapis dłużny" naszych win i "przybije je do krzyża", ABYŚMY TAK, JAK PRZEZ DRZEWO STALIŚMY SIĘ DŁUŻNIKAMI BOGA, PRZEZ DRZEWO TEŻ OTRZYMALI DAROWANIE NASZEGO DŁUGU [tłum. ang.: "the remission of our debt"]" (AH V, 17, 1.3).

A zatem przez grzech Adama staliśmy się dłużnikami Boga, naucza tu Ireneusz (por.: "Nie jesteśmy zatem dłużnikami nikogo innego, jak tylko Tego, którego przykazanie przekroczyliśmy na początku", AH V, 16, 3). Spłacił ten dług za nas Chrystus. Dług w postaci win Ireneusz określił też jako obrazę:

„Chrystus... ukazał jawnie Boga, którego w pierwszym Adamie OBRAZILIŚMY, NIE WYPEŁNILIŚMY JEGO PRZYKAZANIA, a w drugim Adamie [tj. Chrystusie] zostaliśmy pojednani STAJĄC SIĘ POSŁUSZNI AŻ DO ŚMIERCI” (AH V, 16, 3; zacytowano w przypisie 231 w "Wykładzie Nauki Apostolskiej", patrz też tłum. ang. i niem.).

"Obraziliśmy" - czy można jaśniej ukazać grzech jako zniewagę Boga? A zatem grzech Adama zostaje zrekompensowany przez posłuszeństwo Chrystusa wyrażone śmiercią. Zarazem nasz nieosobisty grzech popełniony w Adamie (tj. popełniony, gdy byliśmy "w biodrach" Adama) zostaje zrekompensowany przez nasze nieosobiste posłuszeństwo w Chrystusie (bo wszyscy narodzeni z Chrystusa przez Chrzest byli wcześniej "w biodrach" Chrystusa - gdy okazał posłuszeństwo na krzyżu). I to umożliwia pojednanie z Bogiem. Posłuszeństwo Jezusa aż na śmierć rekompensuje nieposłuszeństwo Adama aż na śmierć. Dlatego śmierć Jezusa była konieczna dla naszego zbawienia (por. Ireneusz: "przez posłuszeństwo, w którym posłuszny aż do śmierci zawisł na drzewie, usunął dawne nieposłuszeństwo", Wykład 32; "Śmierć bowiem zapanowała w ciele, trzeba więc było przez ciało przyjmujące zniszczenie [tj. śmierć] uwolnić człowieka od jej władzy", Wykład 34; "Odnawiając bowiem w sobie całego człowieka od początku aż do końca, wziął też [Chrystus] na siebie jego śmierć", AH V, 23, 2). Oto jak Kościół nauczał od początku o zadłużeniu i spłaceniu, o zniewadze i zadośćuczynieniu (przez posłuszeństwo na krzyżu).

Pierwszy fragment Ireneusza mówi o długu wobec Boga, drugi o obrażeniu Boga. Czy nazwiemy grzech długiem, czy obrazą, chodzi o to samo - zadośćuczynienie. Czy powiemy, że Chrystus na krzyżu spłacił Bogu nasz dług, czy powiemy, że zrekompensował Bogu za naszą obrazę, chodzi o to samo, mianowicie o zadośćuczynienie Bogu przez Syna Człowieczego. Owo zadośćuczynienie IRENEUSZ wyraził w słowach:

"To Jego [Boga] przykazanie przekraczając, staliśmy się Jego nieprzyjaciółmi. Z tej to też przyczyny w ostatnich czasach przywrócił nas Pan do tej przyjaźni poprzez swoje wcielenie, stając się "pośrednikiem pomiędzy Bogiem a ludźmi", gdyż wstawił się za nami u Ojca przeciwko któremu zgrzeszyliśmy i WYNAGRODZIŁ MU NASZE NIEPOSŁUSZEŃSTWO SWOIM POSŁUSZEŃSTWEM [wyrażonym śmiercią, jak wyżej]." (AH V, 17, 1)

Ten sam IRENEUSZ napisał:

"Wszystko bowiem, co dotyczyło zamierzonego dzieła zbawienia człowieka, dokonało się zgodnie z upodobaniem Ojca PO TO, BY BÓG NIE ZOSTAŁ POKONANY oraz by nie ucierpiało dzieło Jego kunsztu. Gdyby bowiem człowiek stworzony przez Boga po to, by żył, utracił swe życie zraniony przez węża [tzn. Szatana], który go zwodził, i już nie powróciłby do życia, ale byłby we wszystkim poddany śmierci, to BÓG BYŁBY POKONANY, A NIEGODZIWOŚĆ WĘŻA GÓROWAŁABY PONAD WOLĄ BOGA. Jednakże, ponieważ Bóg jest niezwyciężony i wielkoduszny, a Jego wielkoduszność objawiła się w skarceniu człowieka i poddaniu wszystkich próbie, jak to już powiedzieliśmy wcześniej, przez drugiego zatem Człowieka spętał On mocarza [tj. Szatana] i sprzęty jego zagrabił. Pierwszym bowiem sprzętem, który stał się jego [Szatana] własnością, został Adam, który pozostawał pod jego władzą, to znaczy w mocy grzechu, do którego go przywiódł i przez uśmiercenie, którego w nim dokonał pod pozorem obdarzenia nieśmiertelnością (...); dlatego też słusznie został na nowo pojmany przez Boga ten, który człowieka powiódł w niewolę, człowiek zaś, który poprowadzony został [wcześniej przez Szatana] do niewoli, uwolniony już jest od więzów potępienia. (...) Byłoby bowiem rzeczą nierozumną, gdyby ten, który został okrutnie zraniony przez nieprzyjaciela i jako pierwszy był uprowadzony w niewolę, nie miał zostać ocalony przez tego, który nieprzyjaciela pokonał ocalając dzieci tamtego, które to w owej niewoli zostały zrodzone." (AH III, 23, 1-2)

Z jednej więc strony Ireneusz naucza o Odkupieniu jako o spłacie długu i zadośćuczynieniu wobec znieważonego Boga, a z drugiej naucza o Odkupieniu jako wybawieniu z niewoli Szatana. Nie ma tu sprzeczności i nigdy nie było. Gdyby była, Ireneusz nie głosiłby obu tych prawd. Niewierność Adama znieważyła Boga, bowiem powstało wrażenie, że dzieło Boże jest wadliwe i że plan Boży upadł. Gdyby tak pozostało, "Bóg byłby pokonany, a niegodziwość węża górowałaby ponad wolą Boga" - mówi Ireneusz. W ten sposób z powodu grzechu Adama Stwórca wydawał się być nieprzewidujący, omylny, niedoskonały, niegodny wiary, któremu anioł może pokrzyżować szyki swą argumentacją i czynami. Posługując się nie w pełni świadomym Adamem, Szatan zakwestionował mądrość, wiedzę i moc Stwórcy, a stało się to w okolicznościach buntu aniołów. Trzeba więc było przywrócić Bogu dobre Imię tą samą drogą, przez którą Go znieważono. Skoro Szatan posłużył się ludzkością w Adamie przeciw Stwórcy, więc Stwórca posłużył się ludzkością w Chrystusie przeciw Szatanowi. Uczynił to w trosce o swoje dobre Imię, aby wiara w Niego nie upadła w niebie i na ziemi, co byłoby samobójstwem stworzenia. Drugi Adam, czyli Jezus - przyjąwszy naturę pierwszego Adama z wyjątkiem grzechu - swym posłuszeństwem wyrażonym śmiercią dowiódł, że ludzkość jest dziełem dobrym, a plan Boży się spełnia. Jednocześnie Szatan stał się winny śmierci, ponieważ rękami złoczyńców zabił niewinnego Syna Człowieczego. Przez krzyż Chrystusa Bóg osiągnął co najmniej dwa cele: 1) ludzkość w Chrystusie zadośćuczyniła Mu za znieważenie Go w Adamie, dzięki czemu Jego dobre Imię utwierdziło się w oczach aniołów i ludzi; 2) zbuntowany Oskarżyciel dzieci Bożych sam siebie potępił i utracił władzę nad ludźmi (odrodzonymi z Chrystusa przez Chrzest i Bierzmowanie). W obu tych aspektach Odkupienia śmierć Chrystusa była konieczna, żeby zbawienie mogło się dokonać. To właśnie przez krzyż Bóg osiągnął te dwa cele, których konieczność przewidział już przed stworzeniem świata i zapowiedział w proroctwach Starego Testamentu.

O tym, że grzech znieważył Boga pisał również Tertulian:

TERTULIAN (ur. ok. 155; teolog):

"Tu jest początek pierwszego potępienia, gdzie pojawił się grzech. Wtedy Bóg zaczął objawiać swój gniew, kiedy człowiek zaczął go obrażać" (O cierpliwości 5).

"Na koniec: Z kim ma [Chrystus] w sobie zjednywać wszystko i wprowadzać pokój przez Krew z Jego krzyża płynącą, jak nie z Tym, którego to wszystko obraziło, przeciw któremu wystąpili wszyscy przez wykroczenie... ?" (Przeciw Marcjonowi V, 19)


Jak wyżej powiedziano, czy grzech nazwiemy znieważeniem Boga, czy długiem wobec Boga, konieczne było zadośćuczynienie, przywrócenie Bogu dobrego Imienia, spłata długu w imieniu ludzkości. A spłatą było posłuszeństwo silniejsze niż obawa śmierci, bo też Adam okazał nieposłuszeństwo silniejsze niż obawa śmierci. Dlatego posłuszeństwo musiało być wyrażone śmiercią i stąd konieczność krzyża. Chrystus musiał umrzeć, by móc zrodzić z siebie przez Chrzest potomstwo, które może powiedzieć: mój ojciec, drugi Adam, umarł, więc ja jestem wolny od wyroku śmierci, jaka spadła na mnie w pierwszym Adamie. Dokładnie wyłożył to Atanazy, który zrobił syntezę nauki Kościoła o Odkupieniu z pierwszych trzech wieków, a więc przed Augustynem.

ATANAZY WIELKI (ur. ok. 295, biskup Aleksandrii):

"Zostały one [wypowiedzi na temat Odkupienia] bowiem wypowiedziane i spisane przez Boga poprzez mężów będących teologami. My natomiast, pouczeni dzięki napotkaniu tych teologów-nauczycieli (którzy stali się też świadkami bóstwa Chrystusa), przekazujemy je ze względu na twą chęć do nauki" (O wcieleniu Słowa).

"Uznało bowiem Słowo, że rozkład ludzi nie mógłby być usunięty inaczej, niż przez umieranie wszystkich. (...) Zatem [Jezus-Słowo] jako żertwa i ofiara wolna od wszelkiej skazy, wiodąc na śmierć ciało, które samo dla siebie przyjęło, zaraz odsunęło śmierć od wszystkich sobie podobnych przez dar [ciała] takiego jak inne. Będąc bowiem oczywiście ponad wszystkim jako Słowo Boże, złożywszy swą świątynię i instrument cielesny jako OKUP za życie dla wszystkich, PRZEZ ŚMIERĆ WYRÓWNAŁO ZADŁUŻENIE" (O wcieleniu Słowa).

"Skoro jednak trzeba było jeszcze ODDAĆ DŁUG ZE STRONY WSZYSTKICH – miał bowiem i tak umrzeć, jak to przedtem powiedziałem, dlatego przede wszystkim przybył – z tego powodu, dowiódłszy na podstawie dzieł swej boskości, złożył zaraz potem ofiarę za wszystkich. W MIEJSCE WSZYSTKICH NA ŚMIERĆ WYDAŁ SWÓJ PRZYBYTEK [tj. ciało], aby wszystkich uczynić wolnymi od odpowiedzialności za dawne przestępstwo i by okazać się silniejszym od śmierci – jako pierwocinę powszechnego zmartwychwstania demonstrując swoje niezniszczalne ciało." (O wcieleniu Słowa)

"(...) bo i ŚMIERĆ WSZYSTKICH WYPEŁNIŁA SIĘ W CIELE PAŃSKIM (...). ŚMIERĆ BYŁA KONIECZNA I NA WSZYSTKICH PRZYJŚĆ MUSIAŁA, ŻEBY SPŁACONY ZOSTAŁ DŁUG ZE STRONY WSZYSTKICH. Dlatego, jak to przedtem powiedziałem, Słowo, skoro umrzeć nie było zdolne – było bowiem nieśmiertelne – przyjęło dla siebie ciało mogące umrzeć, aby jako własne OFIAROWAĆ JE W MIEJSCE WSZYSTKICH, a samemu cierpiąc za wszystkich w następstwie wejścia w nie „zniweczyć działanie dzierżącego moc śmierci, to jest diabła, i uwolnić tych, którzy ze strachu przed śmiercią przez całe życie podlegali niewoli”." (O wcieleniu Słowa)

"Jak bowiem niestosowne było dla Bożego Słowa, które jest życiem, samemu zadawać śmierć swemu ciału, tak i nie pasowało uciekać od zadawanej przez innych, lecz raczej pójść za nią, by ją usunąć; dlatego słusznie ani sam nie złożył ciała, ani też nie uciekał od szykujących zasadzkę Żydów. Coś takiego nie wskazywało na słabość Słowa, lecz raczej pozwalało poznać je jako Zbawcę i Życie, bo oczekiwało śmierci, by ją usunąć, oraz spieszyło, by śmierć mu zadawaną dopełnić za zbawienie wszystkich. Skądinąd nie po to przyszedł Zbawca, by swoją własną, lecz LUDZI ŚMIERĆ DOPEŁNIĆ" (O wcieleniu Słowa).

"Jeśli bowiem przybył DŹWIGNĄĆ PRZEKLEŃSTWO NAS DOTYCZĄCE, jak by inaczej mógłby stać się przekleństwem, GDYBY NIE PRZYJĄŁ ŚMIERCI TYCH, KTÓRZY SĄ POD PRZEKLEŃSTWEM? A JEST TO KRZYŻ. Tak też napisano: „Wyklęty zawieszony na drzewie”. Następnie, jeśli ŚMIERĆ PANA JEST OKUPEM ZA WSZYSTKICH, dzięki tej śmierci obalony zostaje „dzielący mur” i dokonuje się powołanie narodów, jakże by nas przywołał do siebie, gdyby nie został ukrzyżowany?" (O wcieleniu Słowa)


I o przekleństwie JUSTYN (ur. ok. 100; apologeta nawrócony z filozofii):

"CAŁY RODZAJ LUDZKI ZNAJDUJE SIĘ POD KLĄTWĄ, zagrożoną Zakonem Mojżeszowym."Przeklęty bowiem każdy," powiedziano, "który wytrwale nie zachowuje wszystkiego, co zapisano w księdze Zakonu." (...) A zatem, jeśli Ojciec wszechrzeczy rozporządził, by JEZUS CHRYSTUS ZA LUDZI CAŁEGO RODZAJU CZŁOWIECZEGO WZIĄŁ NA SIEBIE WSZYSTKIE JEGO KLĄTWY, jeśli wiedział, że Go wskrzesi po Jego ukrzyżowaniu i śmierci, dlaczego mówicie o Nim jako o człowieku przeklętym, kiedy te męki przyjął na Siebie zgodnie z wolą Ojcowską? Czemu raczej nie płaczecie sami nad sobą? Jeśli bowiem i Ojciec Jego i On sam to spowodował, że takie męki cierpiał za rodzaj ludzki, tedyście nie wy to sprawili, jakoby służąc zamysłom Bożym. Toć gdyście mordowali proroków, toście również żadnego pobożnego nie spełniali czynu. I niech czasem który z was nie mówi: "Jeśli Ojciec chciał, by On takie męki cierpiał, iżby przez Jego chłostę uzdrowiony został rodzaj ludzki, tedy myśmy żadnej nie popełnili niesprawiedliwości"." (Dialog 95)

Ta wieloaspektowa prawowierna nauka o Odkupieniu trwa nieprzerwanie w wiekach późniejszych:

LEON WIELKI (ur. ok. 390; biskup Rzymu):

"DLA SPŁACENIA DŁUGU naszego stanu grzesznego natura, z istoty swej niedostępna cierpieniom, scaliła się z cierpiętliwą, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek zjednoczył się w osobie Pana. (...) Wszak okupionyś krwią Chrystusa." (Mowa 21)

"BOĆ TRZEBA BYŁO ZŁOŻYĆ BOGU JEDYNĄ W SWOIM RODZAJU OFIARĘ, ABY ŚWIAT ODKUPIĆ. ŚMIERĆ CHRYSTUSA, prawdziwego baranka wielkanocnego, niosła synom obietnicy wolność wiary. Przypieczętowywało się Nowe Przymierze (Hebr. 9, 16). Zbawiciel krwią własną podpisywał człowiekowi prawo do dziedzictwa wiecznego królestwa. Najwyższy kapłan wstępował w "Święte świętych"; za zasłoną ciała swego stawał przed Bogiem jako żywa, niepokalana OFIARA NA PRZEBŁAGANIE." (Mowa 68)

"Z męstwa wiernych powstawały wzory cierpliwości, ale nie źródła, z których by można było nabywać usprawiedliwienia. Każdy z nich umierał, jakby na swój rachunek i na swoją korzyść, ale nikt nie mógł śmiercią swoją SPŁACAĆ CUDZYCH DŁUGÓW. W jednym jedynym wśród ludzi, Panu naszym, Jezusie Chrystusie wszyscy mogą i krzyż dźwigać, i umierać, i schodzić do grobu i wszyscy też zmartwychwstać." (Mowa 64)

"[Bóg] nie siłą swej wszechmocy, jeno zasadą sprawiedliwości posłużył się w burzeniu dzieła szatana. Przecież nie można powiedzieć, że całkiem niezasłużenie stary nasz wróg, nadęty pychą, rościł sobie prawo do człowieka i trzymał go niewinnie w tyrańskiej niewoli, skoro człowiek sam pozwolił odwieść się od przykazania Bożego, a pełnił jego wolę. Czyż byłaby zachowana w pełni zasada sprawiedliwości, gdyby szatan utracił wzięty na początku łup wojenny bez walki i klęski, zadanej mu przez człowieka właśnie? ABY SIĘ JEJ [sprawiedliwości Bożej] STAŁO ZADOŚĆ, począł się Chrystus z dziewicy jako człowiek." (Mowa 22)


CEZARY Z ARLES (ur. ok. 470, biskup Arles):

"Chrystus Pan bez żadnej winy, bez żadnego przekroczenia prawa poddał się skazującemu wyrokowi, bez grzechu, niewinny został ukrzyżowany. Diabeł stał się winny śmierci Sprawiedliwego. Diabeł stał się winny krzyża dźwiganego niesprawiedliwie przez Sprawiedliwego. Śmierć Chrystusa pomogła człowiekowi. TO, CO ADAM BYŁ WINIEN BOGU, CHRYSTUS ZWRÓCIŁ PRZYJMUJĄC ŚMIERĆ, STAWSZY SIĘ OFIARĄ za zbrodnie ludzi i ich potomstwa, jak wyjaśnił to błogosławiony Paweł: «Chrystus, powiada, umiłował nas i wydał siebie samego za nas w ofierze i oddał się na wdzięczną wonność Bogu». Albowiem ten grzech pierworodny (originale peccatum) nie mógł być przebaczony inaczej, jak tylko przez złożenie ofiary przebłagalnej, przez wylanie tej świętej Krwi ofiarnej za grzech." (Kazanie 11)

Atanazy i pozostali piszą o klątwie i zadłużeniu ludzkości, które spłacił Chrystus. Klątwą i długiem jest grzech, a grzech jest obrazą Boga i ściąga gniew ku opamiętaniu. Mamy więc dług grzechu i jego spłatę, czyli znieważenie Boga i zadośćuczynienie. Tak nauczał Kościół od początku.

Przeskoczmy do XVI wieku, kiedy to SOBÓR TRYDENCKI ogłosił:

"1. Jeżeli ktoś nie wyznaje, że pierwszy człowiek Adam, przekroczywszy w raju Boże polecenie, (...) ściągnął na siebie GNIEW I NIEŁASKĘ Boga oraz śmierć (...) – niech będzie wyklęty." (Sobór Trydencki, sesja V, 1546 rok).

"(...) przyczyną zasługującą [usprawiedliwienie] jest Jego umiłowany Jednorodzony, nasz Pan Jezus Chrystus, który (...) swą najświętszą męką na drzewie krzyża wysłużył dla nas usprawiedliwienie i ZADOŚĆUCZYNIŁ ZA NAS BOGU OJCU" (Sesja VI, 7).


Mamy więc tu powtórzenie pierwotnej nauki Kościoła o zadośćuczynieniu za znieważenie Boga.

Przejdźmy do teraźniejszości. W dokumencie TEOLOGIA ODKUPIENIA / 1995 wydanym przez katolicką Międzynarodową Komisję Teologiczną czytamy:

"Jeśli jednak nie byłby człowiekiem, Jezus Chrystus nie mógłby ZADOŚĆUCZYNIĆ W IMIENIU LUDZKOŚCI ZA OBRAZĘ, której dopuścił się Adam i jego potomstwo. Jedynie dlatego, że posiadał obydwie natury, mógł być reprezentującą głową dla dokonania zadośćuczynienia za wszystkich grzeszników i uzyskać dla nich łaskę." (Część IV, 2)

A zatem grzech Adama był zniewagą wobec Boga, a Jezus stał się człowiekiem, żeby w imieniu ludzkości zadośćuczynić Bogu za tę zniewagę. (Jak widać, nic się nie zmieniło w nauce Kościoła w temacie Odkupienia). Znieważyć Boga to ściągnąć na siebie Jego gniew i niełaskę, dlatego Katechizm Kościoła Katolickiego mówi:

"1850 Grzech jest obrazą Boga (...). Jest on, podobnie jak grzech pierworodny, nieposłuszeństwem, buntem przeciw Bogu spowodowanym wolą stania się „jak Bóg", w poznawaniu i określaniu dobra i zła (Rdz 3, 5). Grzech jest więc „miłością siebie, posuniętą aż do pogardy Boga"88."

"431 (...) Ponieważ grzech jest zawsze obrazą wyrządzoną Bogu8, jedynie On może go zgładzić9. Dlatego Izrael, uświadamiając sobie coraz bardziej powszechność grzechu, nie będzie mógł już szukać zbawienia inaczej, jak tylko wzywając imienia Boga Odkupiciela10.
432 Imię Jezus oznacza, że samo imię Boga jest obecne w osobie Jego Syna1l, który stał się człowiekiem dla powszechnego i ostatecznego odkupienia grzechów."


A zatem Adam znieważył Boga przez niewierność i ściągnął na ludzkość Jego gniew, a Syn Boży stał się człowiekiem dla odkupienia ludzkości. Dlatego w Katechizmie dalej czytamy:

"615 (...) Przez swoje posłuszeństwo aż do śmierci Jezus stał się cierpiącym Sługą, który W SPOSÓB ZASTĘPCZY „siebie na śmierć ofiarował”, „poniósł grzechy wielu", aby „usprawiedliwić wielu i dźwigać ich nieprawości" (Iz 53, 10-12). WYNAGRODZIŁ ON ZA NASZE WINY I ZADOŚĆUCZYNIŁ OJCU ZA NASZE GRZECHY444.
616 „Umiłowawszy swoich... do końca ich umiłował" (J 13, 1): ta miłość nadaje ofierze Chrystusa wartość odkupieńczą i WYNAGRADZAJĄCĄ, EKSPIACYJNĄ I ZADOŚĆ CZYNIĄCĄ.
617 (...) „Swoją najświętszą męką na drzewie krzyża wysłużył nam usprawiedliwienie", naucza Sobór Trydencki446, podkreślając jedyny charakter ofiary Chrystusa jako „sprawcy zbawienia wiecznego" (Hbr 5, 9). Kościół czci Krzyż, śpiewając: O crux, ave, spes unica - „O Krzyżu, bądź pozdrowiony, jedyna nasza nadziejo!"447"


Kościół naucza więc od początku aż do teraz o grzechu jako przyczynie obrazy i gniewu Boga i naucza o odkupieniu dokonanym przez Chrystusa na krzyżu, która to ofiara jest zadośćuczynieniem "w imieniu ludzkości za obrazę, której dopuścił się Adam i jego potomstwo".

Ponieważ Bóg jest osobową Miłością, dlatego anty-miłość jest znieważaniem Boga. Tak Adam znieważył Boga. Ponieważ Bóg jest osobową Miłością, dlatego jest w Nim oburzenie na anty-miłość. Człowiek może korzystać z miłości Bożej albo ściągać na siebie oburzenie Boga i tego skutki. Niektórzy jednak twierdzą beztrosko, że gniew Boży i obraza Boga to tylko sformułowania symboliczne, jak palec Boży, a w rzeczywistości Boga obrazić nie można, a jego gniew nie istnieje. W ten sposób podważona jest fundamentalna nauka Kościoła o Odkupieniu. Bo jeśli Bóg nie został znieważony, to ludzkość nie musiała w Chrystusie zadośćuczynić Ojcu. Jeśli Bóg nie został znieważony, to człowiek nie zgrzeszył i nie znalazł się w mocy grzechu i śmierci, dlatego Odkupienie Chrystusa nie było konieczne. Krzyż staje się wówczas bezsensowny. Ofiarowanie Bogu Eucharystii staje się farsą. A jej spożycie nie daje nadprzyrodzonych skutków, staje się tylko symbolem. Jeśli Boga obrazić nie można i Jego gniew nie istnieje, jeśli Adam nie ściągnął skutków gniewu przez grzech, to jaka jest przyczyna śmierci biologicznej? Czyżby Stwórca uczynił nas śmiertelnymi i podatnymi na choroby nie z powodu zła (nieposłuszeństwa) Adama? Co to za osobowe Dobro, którego nie oburza zło, a jednocześnie stwarza śmierć i choroby? A może Bóg w ogóle nie istnieje w sensie osobowym? Do takich właśnie bluźnierczych wniosków prowadzi zaprzeczanie temu, że Boga można znieważyć i ściągnąć na siebie Jego oburzenie i tego skutki.

GNIEW BOGA

Biblia mówi o palcu Bożym. Czy Bóg ma palce? Dlatego rozumie się, że określenia "palec Boży", "ręka Boża" są obrazowe. Przez rękę Bożą rozumie się moc Ducha Świętego. Niektórzy jednak bezpodstawnie przypisują obrazowość innym określeniom Biblii, np. gniewowi Bożemu. Mniemają, że tak jak "palec Boży" to wyrażenie symboliczne, tak też gniew Boży jest tylko określeniem obrazowym. Odpowiedź na to jest taka, że Bóg nie ma ciała, dlatego nie ma palców, lecz jest Umysłem, dlatego może się gniewać. Palec jest częścią ciała, a gniew jest potencjałem Umysłu. Bóg nie ma palców, bo nie ma ciała, lecz może się gniewać, gdyż jest Umysłem. I choć prawdą jest, że Bóg nie ulega gniewowi, jak ludzie, to jednak również prawdą jest, że gniewa się na zło. Czym innym jest ulegać gniewowi, a czym innym gniewać się. Ulegać znaczy poddawać się i być w mocy. Ulegać gniewowi to poddawać się gniewowi, być w mocy gniewu. Tak jest w przypadku ludzi, gdy gniew przesłania rozum. U Boga gniew nie może przesłonić rozumu, dlatego Bóg nie ulega gniewowi. Nie przeczy to jednak faktowi, że gniewa się, jeśli znieważane jest Jego Imię. Gniew to reakcja umysłowa na coś przykrego, reakcja wyrażająca się niezadowoleniem. Gniew to reakcja umysłowa, a przecież "Bóg jest duchem" - mówi Chrystus
(Jan 4:24). Bóg jest duchem, to znaczy Umysłem. Takie znaczenie słowa "duch" widzimy np. w Mar. 2:8: "A zaraz Jezus, poznawszy w swym duchu, że tak myśleli..." itd. Gdyby prawdą były pogańskie filozoficzne rojenia o bezosobowym i bezuczuciowym Absolucie, to fundamenty Kościoła upadłyby. Jedną z nauk fundamentalnych jest miłość Boża. Jeśli Bóg jest zdolny do miłości, to i do słusznego gniewu, oburzenia. Jeśli Bóg nie może się oburzać na złe ludzkie wybory, bo rzekomo jest bezosobowy i bezuczuciowy, to nie może też miłować.

Jak powiedziano, gniew to reakcja umysłowa na coś przykrego. I właśnie o przykrość chodzi w słowach: "żal mu było, że uczynił człowieka na ziemi. I ruszony serdeczną boleścią wewnątrz, rzekł: Wygładzę człowieka, któregom stworzył (...), bo mi żal, żem je uczynił" (Rodz. 6:6-7, Wujek). Sens: to, że stworzyłem człowieka sprawia mi przykrość (bo wielu wybiera zło i tych muszę zgładzić dla dobra reszty). Dlatego ten fragment nie przeczy faktowi, że owa przykrość była już w Bogu, gdy przewidywał skutki stworzenia, skutki daru wolności woli. I Bóg zaakceptował tę przykrość, a tutaj ją po prostu objawia człowiekowi. Bóg przewidział zło wielu przed stworzeniem świata i już przed stworzeniem odczuwał z tego powodu przykrość. Zaakceptował tę przykrość, ten żal, bo większym dobrem jest wieczne szczęście w relacji Boga i zbawionej reszty, niż ta przykrość. A zatem Bóg w słowach, że mu żal, uświadamia człowiekowi, że mimo zagłady złych i wynikającej z tego przykrości dąży do zbawienia reszty, bo zbawienie dobrych jest dla Niego większą wartością, niż własna przykrość. Mógłby przecież nie dokonać stworzenia albo nie obdarować wolnością woli - wtedy nie byłoby przykrości. Ale wtedy nie zaistnieliby ludzie miłujący Boga i bliźnich, a więc nie powiększyłaby się pula przejawianej miłości. Bóg akceptuje więc swoją przykrość dla rozbudowy królestwa miłości. Znaczące są słowa: "I ruszony serdeczną boleścią wewnątrz". Taki jest Bóg chrześcijański.

Skąd przenika do Kościoła nauka o bezosobowym i bezuczuciowym Absolucie? Z pogańskiej filozofii greckiej, która do dziś zwodzi umysły prostych ludzi. Kościół od początku bronił się przed naukami sekt, które czerpały błędy od filozofów greckich. Jednym z sekciarzy był gnostyk Marcjon. Ponieważ Bóg chrześcijański nie pasował do jego chcenia, wolał przyjąć Boga filozoficznego. O tym fałszywym Bogu gnostyków i filozofów, głoszonym przez Marcjona, TERTULIAN (ur. ok. 155 r.) napisał:

"Słuchajcie grzesznicy oraz wy wszyscy, którzy jeszcze nie jesteście grzesznikami, abyście nauczyli się grzeszyć. Oto wynaleziono Boga lepszego, który się nie obraża ani się nie gniewa, ani nie mści [Rzym. 12:19], Boga, w którego piekle nie pali się żaden ogień, który nie uznaje żadnych "ciemności zewnętrznych", ani płaczu, ani zgrzytania zębami. Ten Bóg jest samą tylko dobrocią - powiadam wam. Wprawdzie zakazuje on grzeszyć, ale tylko na papierze. Żąda posłuszeństwa, ale tylko z waszej dobrej woli, jeśli chcecie Go uczcić [nauka gnostyków i protestantów - j.]. Bynajmniej jednak nie pragnie, byście się Go obawiali" (Tertulian, Przeciw Marcjonowi I, 27).

"Gdy niby przyjmujesz Boga jako Sędziego, a negujesz Jego poruszenia i uczucia (którymi się kieruje w sądzeniu), podobnie Go krzywdzisz. O Bogu pouczają nas Prorocy i Chrystus, a nie filozofowie i Epikur. (...) I uznać należy, że na tym polega ten obraz Boga w człowieku, iż duch człowieka posiada te same poruszenia i uczucia, jakie ma Bóg, choć nie tak doskonałe jak u Boga. (...) Z konieczności [Bóg] użyje wszystkich władz dla dobra wszystkich, tylu uczuć ilu potrzeba, i gniewu na przestępców i złości na niewdzięczników (...). Tak i miłosierdzie okazuje względem błądzących i cierpliwość względem nieopamiętałych i wspaniałomyślność względem zasługujących i cokolwiek dobrzy potrzebują. A wszystko to [Bóg] odczuwa na swój sposób, tak jak Mu przystoi odczuwać, podobnie jak to odczuwa również na swój sposób człowiek." (Tertulian, Przeciw Marcjonowi II, 16)

"...[przemiana umysłu], która, jak wykazaliśmy, zachodzi u Boga, gdy styka się On ze zmiennymi rzeczami" (Tertulian, Przeciw Marcjonowi II, 24).

"Oto bowiem [Bóg] zmienia błogosławieństwo na przekleństwo i okazuje się takim, co umie się i obrażać, i złościć. Mówi bowiem: "Biada!". Ale u nas powstaje kwestia o znaczenie tego słowa, że mianowicie wyraża ono nie tyle przekleństwo, co upomnienie. I o cóż tu chodzi, skoro i upomnienie nie obejdzie się bez ostrza pogróżki, szczególnie, jeżeli przez "biada" stało się ono bardziej gorzkie? A upomnienie i pogróżka będą należeć do Tego, który będzie umiał się gniewać. Bo napominać i grozić, aby ktoś czegoś nie czynił, będzie tylko ten, który będzie karał za czyn. Karać będzie tylko ten, kto umie się gniewać." (Tertulian, Przeciw Marcjonowi IV, 15)

""Błądzicie! Bóg nie dozwoli szydzić z siebie". A oto z Boga Marcjonowego można się wyśmiać, gdyż nie umie On ani gniewać się, ani wymierzać kary." (Tertulian, Przeciw Marcjonowi V, 4)


Kościół naucza od początku o Bogu osobowym, którego charakter poznaje się przez Jezusa Chrystusa. Pan Jezus jest "wyrazem Jego istoty"(Heb 1:3). Syn Boży powiedział: "kto mnie widzi, widzi tego, który mnie posłał" (Jana 12:45). Powiedział też: "Gdybyście mnie znali, znalibyście też mego Ojca. I już teraz go znacie, i widzieliście go" (Jan 14:7). Jaki był Syn na ziemi, taki jest też Ojciec w niebie. A jaki był Syn?

Jan 2:15 A zrobiwszy bicz z powrozków, wypędził wszystkich ze świątyni, także owce i woły, rozsypał pieniądze wymieniających i poprzewracał stoły.
Jan 2:16 A do sprzedających gołębie powiedział: Wynieście to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca domu kupieckiego.
Jan 2:17 I przypomnieli sobie jego uczniowie, że jest napisane: Gorliwość o twój dom zżarła mnie.


Inne przykłady gniewu wynikającego z gorliwości:

"Wtedy Jezus odpowiedział: O pokolenie bez wiary i przewrotne! Jak długo będę z wami i jak długo mam was znosić?" (Łuk 9:41)

"Węże! Plemię żmij! Jak będziecie mogli ujść przed sądem ognia piekielnego?" (Mat 23:33)


TERTULIAN podaje taki oto przykład:

"Chyba, że [heretyk] Marcjon stwierdzi, że nie boi się swojego Boga, obstając przy tym, że nie boi się Dobrego, lecz Sędziego, który ma w sobie cechy przerażające jak gniew, surowość, sądy, zemstę, potępienie. Ale i demony ze strachu oczywiście uchodziły, a więc wyznawały Syna Boga Straszliwego, bojaźnią przejmującego, bo miały okazję nie uchodzić, gdyby się nie bały, a Chrystus rozkazem i skarceniem, a nie doradzaniem im okazywał się bojaźni godnym, choć dobrym." (Przeciw Marcjonowi IV, 8)

Jeszcze inny przykład z Pisma Św.:

"Wtedy [Jezus] spojrzał po nich Z GNIEWEM i ZASMUCONY zatwardziałością ich serca..." (Mar 3:5).

A zatem Bóg gniewa się i smuci, bo gniewa się i smuci Syn Boży, który jest obrazem Niewidzialnego. Pan Jezus nigdy nie zgrzeszył. A jednak się gniewał. Dlatego gniew jest dobry, o ile jest słuszny i nie przesłania rozumu. Bóg się gniewa, bo apostoł Paweł napisał:

"Niech was nikt nie zwodzi próżnymi słowami, bo z powodu tych rzeczy [tj. grzechów] przychodzi gniew Boga na synów nieposłuszeństwa." (Efez. 5:6)

"Ty jednak przez swoją zatwardziałość i niepokutujące serce gromadzisz sobie samemu gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga; Który odda każdemu według jego uczynków: (...) swarliwym i nieposłusznym prawdzie, lecz posłusznym niesprawiedliwości, [Bóg] odda zapalczywość i gniew." (Rzym. 2:5-8)

"A cóż, jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i dać poznać swoją moc, znosił w wielkiej cierpliwości naczynia gniewu przygotowane na zniszczenie..." (Rzym. 9:22)

"Zabraniają nam przemawiać do pogan celem zbawienia ich; tak dopełniają zawsze miary swych grzechów. Ale przyszedł na nich ostateczny gniew Boży." (1Tes. 2:16)


I List do Hebrajczyków:

"Na kogo to gniewał się [Bóg] przez czterdzieści lat? Czy nie na tych, którzy zgrzeszyli, a których trupy porozrzucał po pustyni? Którym to zaś złożył przysięgę, że nie wejdą do Jego odpoczynku, jeśli nie tym, którzy nie byli posłuszni? Widzimy zatem, iż nie mogli wejść z powodu niedowiarstwa. Lękajmy się przeto, gdy jeszcze trwa obietnica wejścia do Jego odpoczynku" (Hebr. 3:17 - 4:1).

W Ewangelii Jana czytamy:

"Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, a kto nie wierzy Synowi, nie ogląda żywota, ale gniew Boży nad nim zostaje." (Jan 3:36, P. Wujka)

TEOFIL Z ANTIOCHII (siódmy biskup Antiochii, wliczając Piotra), napisał:

"Jeśli nazwałbym Go [Boga] Ojcem, mówiłbym o Nim wszystko; jeżeli nazwałbym Go Ogniem, mówiłbym o Jego gniewie. Zapytasz mnie więc: „Czy Bóg się gniewa?”. Oczywiście, i to bardzo. Gniewa się na tych, którzy czynią wszelkie zło, lecz jest łaskawy i miłosierny dla tych, którzy Go miłują i się Go boją. Jest On bowiem Nauczycielem dla pobożnych i Ojcem dla sprawiedliwych, a Sędzią i Karzącym dla bezbożnych." (Do Autolika)

Bo chociaż napisano, że Bóg jest miłością, to napisano też: "Nasz Bóg bowiem jest ogniem trawiącym" (Hebr. 12:29). Zestawmy to z powyższymi słowami Teofila: "jeżeli nazwałbym Go Ogniem, mówiłbym o Jego gniewie". A zatem Bóg jest miłością, ale też ogniem trawiącym. Obie rzeczy są prawdą. Bo jeśli Bóg jest miłością, to musi gniewać się na zło, skoro zło to krzywdzenie, a krzywdzenie jest anty-miłością. Jeśli Bóg jest miłością, musi gniewać się na anty-miłość, inaczej nie byłby miłością. Co to za Miłość, która nie oburza się na anty-miłość i która nie chce jej skompromitować i zniszczyć?

Boga też można zasmucić, bo napisano:

"Lecz oni się zbuntowali i zasmucili Jego Świętego Ducha. Więc zmienił się dla nich w nieprzyjaciela; On zaczął z nimi walczyć." (Izaj. 63:10) - Bóg "zmienił się dla nich w nieprzyjaciela". Czy to przeczy niezmienności Boga? Nie, o czym niżej.

"I nie zasmucajcie Bożego Ducha Świętego, którym jesteście zapieczętowani na dzień odkupienia." (Ef. 4:30)

Skoro więc Boga można rozgniewać i zasmucić (bo jest Bytem umysłowym, rozumnym, samoświadomym, mającym wolną wolę, miłującym), dlatego jest jasne, że Boga można obrazić, znieważyć:

"tym obrazili Mnie przodkowie wasi, że złamali wierność względem Mnie." (Ezechiela 20:27)

"Ty, który się chlubisz prawem, przez przekraczanie prawa znieważasz Boga?" (Rzym. 2:23)


Katechizm Kościoła Katolickiego o obrażaniu Boga mówi:

"1440 Grzech jest przede wszystkim obrazą Boga, zerwaniem jedności z Nim. Narusza on równocześnie komunię z Kościołem. Dlatego też nawrócenie przynosi przebaczenie ze strony Boga, a także pojednanie z Kościołem, co wyraża i urzeczywistnia w sposób liturgiczny sakrament pokuty i pojednania27."

CZY GNIEW PRZECZY NIEZMIENNOŚCI BOGA?

Czy to, że Bóg się gniewa, że można Go obrazić i zasmucić przeczy temu, że jest niezmienny? Gdy twierdzi się, że Bóg się nie zmienia, chodzi o Jego przymioty i postanowienia. Nie zmieniają się Jego przymioty i postanowienia. Jeśli więc Bóg postanowił, że okaże łaskę ludziom dobrej woli, a ludziom złej woli okaże gniew, to nie narusza tego NIEZMIENNEGO postanowienia to, że Bóg dzisiaj okazuje Kowalskiemu gniew, jutro łaskę, a pojutrze znowu gniew. Wolność woli Kowalskiego powoduje jego zmienność, więc zmienia się też podejście Boga do Kowalskiego, ale wszystko to dzieje się w ramach NIEZMIENNEGO postanowienia Boga, że dobrym okaże łaskę, a złym okaże gniew. Dlatego zmiana podejścia Boga do jakiejś osoby nie oznacza, że Bóg jest zmienny w przymiotach i postanowieniach.

Zmiana podejścia Boga do człowieka wynika z daru wolności woli, którego udzielił człowiekowi tenże Bóg. Wszystko to dzieje się więc w ramach niezmiennego postanowienia Boga, że człowiek ma być wolny i poniesie tego konsekwencje - takie lub inne. W tym świetle śmieszne jest twierdzenie, że skoro Bóg zmienia podejście (wyciąga takie lub inne konsekwencje), to Bóg jest zmienny. Prawdę o Bogu dobrze ukazuje apostoł Paweł w następującym fragmencie Listu do Rzymian:

"Przyjrzyj się więc dobroci i surowości Bożej. Surowość [okazuje się] wobec tych, co upadli, a dobroć Boża wobec ciebie, jeśli tylko wytrwasz w [kręgu] tej dobroci; w przeciwnym razie i ty będziesz wycięty." (Rzym. 11:22)

Czy ten fragment narusza prawdę, że Bóg się nie zmienia? Nie narusza - mimo faktu, że Bóg może zmienić podejście do chrześcijanina tak bardzo, że "i ty będziesz wycięty".

NIEKTÓRE FRAGMENTY PISMA ŚW. MÓWIĄCE O CHARAKTERZE BOGA

"Gdyby ktoś uczynił to [tzn. nie dopełnił obrzędu przebłagania] świadomie, bez względu na to, czy jest tubylcem czy obcym, OBRAŻA Pana i ma być wyłączony spośród ludu." (Liczb 15:30)

"Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, bo nie dozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto bierze Jego imię do czczych rzeczy." (Pwt 5:11)

"I rzekł do mnie: Czy widzisz, to synu człowieczy? Czyż nie dosyć domowi Judy dokonywać tych obrzydliwości, które tu popełniają? Napełniają kraj ten przemocą i stale Mnie OBRAŻAJĄ..." (Ezechiela 8:17)

Eze 36:21 Wtedy zatroszczyłem się o święte me IMIĘ, które oni, Izraelici, ZBEZCZEŚCILI wśród ludów pogańskich, do których przybyli.
Eze 36:22 Dlatego mów do domu Izraela: Tak mówi Pan Bóg: Nie z waszego powodu to czynię, domu Izraela, ale dla świętego imienia mojego, które bezcześciliście wśród ludów pogańskich, do których przyszliście.
Eze 36:23 Chcę uświęcić wielkie imię moje, które zbezczeszczone jest pośród ludów, zbezczeszczone przez was pośród nich, i poznają ludy, że Ja jestem Pan - wyrocznia Pana Boga - gdy okażę się Świętym względem was przed ich oczami.


KATECHIZM KK o uświęcaniu lub znieważaniu Imienia:

"2811 Mimo świętego Prawa, które święty Bóg58 nieustannie daje ludowi, i mimo że Pan „ze względu na swoje imię" okazuje cierpliwość, lud [Starego Przymierza] odwraca się od Świętego [Boga] Izraela i „znieważa Jego imię na oczach narodów"59. Dlatego sprawiedliwi Starego Przymierza, ubodzy, którzy wrócili z wygnania, oraz prorocy rozpalali się z gorliwości o imię Boga. (...)
2814 Od naszego życia i od naszej modlitwy zależy nierozłącznie to, czy imię Boże będzie święcone wśród narodów:
Prosimy Boga, by święcił swoje imię, gdyż przez świętość zbawia On i uświęca wszelkie stworzenie... Chodzi o imię, które daje zbawienie upadłemu światu, ale prosimy, by to imię Boże było uświęcone w nas przez nasze życie. Bo jeśli dobrze żyjemy, imię Boże jest błogosławione; ale jeśli źle żyjemy, jest ono znieważane, jak mówi Apostoł: „Z waszej przyczyny poganie bluźnią imieniu Boga" (Rz 2, 24; Ez 36, 20-22)".


OJCOWIE KOŚCIOŁA O ZNIEWAŻANIU I GNIEWIE BOGA

KLEMENS RZYMSKI (uczeń Piotra i Pawła, biskup Rzymu):

"Chwała nasza niech będzie w Bogu, a nie z nas samych, Samochwalców bowiem Bóg nienawidzi." (List do Kościoła w Koryncie)

"Ci bowiem, co takie rzeczy [ciężkie grzechy] popełniają, nienawistni są Bogu, nie tylko ci, co sami je popełniają, lecz i ci również, co pochwalają ich postępowanie." (List do Kościoła w Koryncie)

Tu słowo "nienawidzi" jest hiperbolą oznaczającą po prostu gniew, czyli reakcję niezadowolenia spowodowaną przez przykrość. A przykrością jest zło, krzywdzenie.

IGNACY Z ANTIOCHII (uczeń apostołów, biskup Antiochii):

"Nadeszły czasy ostatnie. Odtąd bądźmy pełni wstydu i lękajmy się cierpliwości Bożej, by nie stała się naszym potępieniem. Jedno z dwóch: musimy albo obawiać się przyszłego gniewu, albo miłować łaskę dnia dzisiejszego." (Ignacy, List do Kościoła w Efezie)

"Nie dawajcie pretekstu poganom, aby przez kilku bezrozumnych nie mówiono źle o wspólnocie Bożej. „Biada bowiem temu, przez którego głupotę moje imię jest znieważane”." (List do Kościoła w Tralleis)


JUSTYN MĘCZENNIK (ur. ok. 100 roku, apologeta nawrócony z filozofii greckiej):

"Jak więc z powodu owych siedmiu tysięcy Bóg wówczas nie wywarł gniewu Swego, tak samo jeszcze teraz nie rzucił i nie rzuca wyroku potępienia, bo wie o tem, że każdego dnia znajdują się tacy, do których dociera nauka w imię Chrystusowe" (Dialog 39).

"Miało się bowiem spełnić i to, co powiedziano przez Mojżesza:
„Pobudzili Mnie do gniewu bogami cudzemi,
Ohydą swoją rozgoryczyli Mnie.
Ofiary składali demonom, (...)
Boga, co cię zrodził, opuściłeś,
I zapomniałeś o Bogu, co cię żywi.
I widział Pan,
I uniósł się,
I nie posiadał się z gniewu przeciwko Swym synom i córkom,
I rzekł:
Odwrócę oblicze Swe od nich,
Pokażę, co się z nimi w końcu stanie,
Rodzaj to bowiem przewrotny,
Synowie, w których już niema wiary.
Oni to rozdrażnili Mnie tem, co nie jest Bogiem,
Rozgniewali Mnie przez bożyszcza swoje.
I Ja ich rozdrażnię tem, co nie jest narodem,
Narodem nierozumnym rozgniewam ich.
Albowiem ogień rogorzał z gniewu Mojego,
I gorzeć będzie aż do hadesu,
Pożre ziemię i płody jej,
Spali gór podwaliny.
Zgromadzę przeciwko nim wszystko złe [Pwt 32:16-23]." (Dialog 119)

"Wam nie wstyd słuchać często tych samych wyrzutów, i drżenie was nie ogarnia wobec gróźb Bożych, nie, wy jesteście rzeczywiście narodem i głupim, i serca twardego" (Dialog 123).

"Jak bowiem wyście Go pobudzili do gniewu waszem bałwochwalstwem..." (Dialog 130).

"Otóż On na tamtych tak zagniewany, że grozi oszczędzeniem bardzo niewielkiej tylko liczby... [Iz. 65]." (Dialog 136)

"a kto Jego [Jezusa] znieważa i nienawidzi, oczywiście nienawidzi i znieważa Tego, który Go posłał" (Justyn, Dialog 136).


TEOFIL Z ANTIOCHII (biskup Antiochii od ok. 169 r.):

"Jeśli nazwałbym Go [Boga] Ojcem, mówiłbym o Nim wszystko; jeżeli nazwałbym Go Ogniem, mówiłbym o Jego gniewie.
3.3. Zapytasz mnie więc: „Czy Bóg się gniewa?”. Oczywiście, i to bardzo. Gniewa się na tych, którzy czynią wszelkie zło, lecz jest łaskawy i miłosierny dla tych, którzy Go miłują i się Go boją. Jest On bowiem Nauczycielem dla pobożnych i Ojcem dla sprawiedliwych, a Sędzią i Karzącym dla bezbożnych." (Do Autolika)

"14.4. Gdyż ten, który dał usta do mówienia, ukształtował ucho do słuchania i uczynił oczy do widzenia, zbada dokładnie i osądzi sprawiedliwie, dając każdemu nagrodę według jego zasług. 14.5. Tym, którzy przez wytrwałość w dobrych uczynkach szukają nieśmiertelności, udzieli życia wiecznego, radości, pokoju, odpoczynku i wielu dobrodziejstw, których ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć. 14.6. Natomiast na niewierzących i pysznych oraz nieposłusznych prawdzie, lecz posłusznych niesprawiedliwości, poddanych cudzołóstwu, nierządowi, pederastii, chciwości i niegodziwej idolatrii (por. 1 Pt 4,3) przyjdzie gniew i złość, ucisk i utrapienie (por. Rz 2,8n.), aż w końcu pochłonie ich ogień wieczny.
14.7. Ponieważ poprosiłeś mnie, przyjacielu: „Pokaż mi twego Boga”, oto właśnie mój Bóg. I tobie również radzę, abyś bał się Go i uwierzył w Niego." (Do Autolika)

"Dobrym [Bóg] odpłaca dobrem, nagradzając obficie, natomiast przeciw złym i nieprawym pała gniewem i złością, zsyła wojnę, zarazę i wyciskające łzy cierpienia. O ludzie, czemu unosząc się pysznie, giniecie?" (Do Autolika)


IRENEUSZ Z LYONU (ur. ok. 140 r., uczeń Polikarpa, ucznia apostoła Jana; biskup Lyonu):

"A tamci pozbawili także Ojca władzy karania i sądzenia, uznając coś takiego za niegodne Boga i wymyślili sobie Boga, który jest poczciwy i niezdolny do gniewu" (AH III, 25, 2).

„Chrystus... ukazał jawnie Boga, którego w pierwszym Adamie obraziliśmy, nie wypełniliśmy jego przykazania, a w drugim Adamie [tj. Chrystusie] zostaliśmy pojednani stając się posłuszni aż do śmierci” (AH V, 16, 3).

"I tak zginął Abel zabity przez brata, wskazując tym samym, że niektórzy cierpią prześladowanie, są uciskani i zabijani, nieprawi zaś zabijają i prześladują sprawiedliwych". Bóg rozgniewał się dlatego jeszcze bardziej i przeklął Kaina i tak się stało, że całe plemię wywodzące się od niego, z pokolenia na pokolenie stało się podobne do założyciela" (Wykład).


TERTULIAN (ur. ok. 155; teolog):

"Pokażę wam, kogo macie się obawiać: bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła - oczywiście wskazuje tu na Stworzyciela. - Tak, mówię wam, Tego się bójcie. I w tym miejscu mogłoby mi wystarczyć takie twierdzenie: Kogo nakazuje bać się, Tego zakazuje obrażać, a kogo zakazuje obrażać, u Tego nakazuje zasługiwać - a Ten, co nakazuje, należy do Tego, o którego cześć się troszczy: by się Go bano i by Go nie obrażano i by się starano u Niego o zasługi." (Przeciw Marcjonowi IV, 28)

"I naród bowiem wybrany opuścił Stwórcę przez przekroczenia obowiązującej go karności, i cały rodzaj ludzki zbuntował się przeciw Niemu przez wypaczenie natury. Natomiast [fałszywego] Boga [heretyka] Marcjona, dlatego że nieznany nie można było obrazić, a że nie zaznał obrazy, nie mógł się gniewać." (Przeciw Marcjonowi V, 5)

"Aby pojednać jednych i drugich z Bogiem" - i to z Bogiem, którego obraził jeden i drugi rodzaj: i żydowski, i pogański." (Przeciw Marcjonowi V, 17)

"Stwórca zaś mógł to oznajmić przez Chrystusa, że ponieważ człowiek przez grzech obraził owego Boga, to dzięki wysiłkowi i ustawicznemu proszeniu może otrzymać, dzięki nieustannemu poszukiwaniu może znajdywać i dzięki ciągłemu kołataniu może wejść do środka." (Przeciw Marcjonowi IV, 26)

"Gdy [król Babilonii] obraził Boga, żył siedem lat w odosobnieniu od ludzi w smutku i brudzie pokutnym. Gdy zaś złożył ofiarę cierpliwości swego ciała, odzyskał i godność królewską i co jest bardziej konieczne dla człowieka, zadośćuczynił Bogu." (O cierpliwości 13)

"Ponieważ więc w równym stopniu i ciało i dusza do Pana należą, dlatego też każde z nich gdy grzeszy, w równym też stopniu obraża Boga" (O pokucie 3).

"Obraziłeś Go [Boga], ale możesz się jeszcze z nim pogodzić. Masz z takim do czynienia, który przyjmuje zadośćuczynienie i to chętnie." (O pokucie 7)

"Nie może bowiem [pokuta] pozostać tylko aktem wewnętrznym, ale musi się też objawić na zewnątrz. Akt ten zewnętrzny najczęściej z grecka bywa określany i nazywany jako eksomologeza. Jest to spowiedź, w której grzechy nasze Panu wyznajemy, nie dlatego jakoby o nich nie wiedział, lecz by przygotować przez wyznanie zadośćuczynienie; bo z wyznania rodzi się pokuta, a pokuta czyni Boga łagodnym." (O pokucie 9)

"A czy wypada nam prosić o przebaczenie grzechów w szkarłacie i purpurze? Idź więc ze szpilką do rozdzielania włosów, nie zapomnij też o umyciu proszkiem zębów, i o nożyczkach żelaznych czy też brązowych do obcinania paznokci, a może jeszcze szminką pomalujesz sobie usta i policzki? Prócz tego wyszukaj sobie przyjemnych kąpielisk z zieleńcami, lub też w pobliżu morza, wzbogacaj się, staraj się o dobrze utuczony drób, nie żałuj sobie dobrego wina. A gdyby cię kto zapytał, "czemu sobie tak dogadzasz", odpowiedz: "zgrzeszyłem przeciw Bogu, lękam się zginąć na wieki"! Teraz więc powstrzymuję się, męczę się i trapię w jaki sposób mógłbym się pojednać z Bogiem, którego obraziłem grzechami." (O pokucie 11)

"Czy będziemy się wahać obrażonemu Bogu ofiarować umartwienie w jedzeniu, piciu i ubiorze, to co poganie nie obraziwszy nikogo sobie nakładają?" (O pokucie 11)

"Teraz zaś sprawiedliwa modlitwa odwraca gniew Boży" (O modlitwie 29).


CYPRIAN Z KARTAGINY (ur. ok 200; biskup Kartaginy):

"Żydzi na obrazę Boga ciężko zgrzeszyli, ponieważ opuścili Pana a poszli za bałwanami." (Do Kwiryna)

"Chwalmy i nośmy Boga w schludnym i czystym ciele i lepszym zachowaniu, a którzy krwią Chrystusa odkupieni jesteśmy, we wszystkich obowiązkach służbowych rozkazom Zbawiciela ulegajmy i starajmy się, by nic nieczystego ani świętokradzkiego nie dostało się do świątyni Boga, by obrażony, nie opuścił siedziby, którą zamieszkuje." (O stroju dziewic 2)

"Ty sądzisz, że ujdzie ci bezkarnie niewdzięczna i lekkomyślna bezczelność, obraza Boga-Stwórcy?" (O stroju dziewic 15)

"Tak i król Ozjasz, niosący kadzielnicę, i wbrew prawu bożemu gwałtem ofiarować usiłujący, a sprzeciwiającemu się kapłanowi Azariaszowi nie chcący ustąpić i być posłusznym, ściągnął na siebie gniew Boży i na czole chorobą trądu zeszpecony został, na tej części ciała za obrazę Boga napiętnowany" (O jedności Kościoła katolickiego 18).

"Wzgardziwszy i odrzuciwszy to wszystko [okres pokuty] przed odpokutowaniem grzechów, przed wyznaniem zbrodni, przed oczyszczeniem sumienia ofiarą i ręką kapłana, przed naprawieniem obrazy zżymającego się i grożącego Pana, zadaje się gwałt Ciału i Krwi jego [spożywając bez pokuty]" (O upadłych 16).

"Jest tu inny rodzaj prześladowania i pokusy, którą wyrafinowany nieprzyjaciel skrycie usiłuje do reszty zniszczyć upadłych, by ucichło płakanie, by zamilkła boleść, by znikła pamięć występku, by stłumione zostały wzdychania serca i ustały płynąć z oczu łzy, i by ciężko obrażonego Pana nie przepraszano, czyniąc długą i pełną pokutę, gdy tymczasem napisane jest: „Pamiętaj, skądeś wypadł i czyń pokutę“ (Obj. II. 5)." (O upadłych 16)

"Gdy dzieją się rzeczy, wskazujące na gniew obrażonego Boga, nie dzięki nam się dzieją, bo my czcimy Boga, lecz za wasze grzechy i zasługi" (Do Demetriana 5).

"Tak Kore, Datan i Abiron, którzy przeciw Mojżeszowi i kapłanowi Aaronowi wolność składania ofiary przywłaszczyć sobie usiłowali, natychmiast ponieśli karę za swe usiłowiania (Liczb. XVI). (...) Nie tylko owych sprawców dotknął gniew oburzonego Boga, lecz i innych dwustu pięćdziesięciu uczestników i towarzyszy tegoż szaleństwa" (O jedności Kościoła katolickiego 18).

"A także — jakaż to głupota, szaleńcze! — gniewasz się na tego [tj. na kapłanów], który usiłuje odwrócić od ciebie gniew Boga, grozisz temu, który za tobą o miłosierdzie pańskie prosi (...). Obciążasz jeszcze zbrodnię i powiększasz, i gdy sam jesteś nieubłagany wobec przełożonych i biskupów (kapłanów) Boga, sądzisz, że można Pana za ciebie ubłagać?" (O upadłych 22)

""Nawróćcie się do mnie ze wszystkiego serca waszego w poście, w płaczu i w żalu, i rozdzierajcie serca wasze, a nie szaty wasze" (Joel. II, 12 n.). Wracajmy do Pana z całego serca, gniew jego łagodźmy postami, płaczem i żalem, jak sam przykazuje." (O upadłych 29)

"A jeżeli ktoś więcej Go [Boga] wzruszył swym zadośćuczynieniem, jeżeli Jego gniew i urazę oburzenia sprawiedliwem błaganiem przejednał, daje On i broń napowrót na uzbrojenie zwyciężonego, odświeża i wzmacnia siły dla podtrzymania przywróconej wiary." (O upadłych 36)

"...owiany Duchem Bożym [męczennik], prorokował królowi bliski gniew Boga i jego szybką zemstę." (Do Fortunata)

"Oburza się o to Pan i gniewa i grozi, iż się doń nie nawracacie; (...), gdy to wszystko [klęski] przychodzi na skutek wyzywających grzechów, a Bóg bardziej zapala się gniewem, skoro także i tak wielkie rzeczy nic nie pomagają. Bo że dzieje się to albo dla ćwiczenia upartych, albo za karę na złych, tenże Bóg oświadcza w Piśmie św., mówiąc: "Próżnom karał synów waszych, karania nie przyjęli" (Jer. II, 30)" (Do Demetriana 7).

"Oburzacie się, że Bóg się gniewa, jak gdybyście złym życiem zasługiwali na coś dobrego, jak gdyby to wszystko, co się zdarza, nie było jeszcze mniejszym i lżejszym od grzechów waszych. (...) i dziwisz się, iż gniew Boży wzmaga się ku karaniu rodzaju ludzkiego, gdy codziennie wzrastają przewinienia?" (Do Demetriana 9-10)

"Dajemy coś na przykład dla poznania gniewu Boga mściciela. Zresztą pozostaje z drugiej strony dzień sądu, który zapowiada Pismo św., mówiąc: "Wyjcie, bo blisko jest dzień Pański, i będzie jako spustoszenie od Boga. Oto bowiem dzień Pański przychodzi strasznego oburzenia i gniewu, by obrócić okręg ziemi w pustynię i grzeszników zeń wytracić" (Iz. XIII, 6, 9)" (Do Demetriana 22).


JAN CHRYZOSTOM (ur. ok. 350; biskup Konstantynopola):

"Nie mały to grzech [kuszenie strojem], ale bardzo duży, zdolny rozgniewać Boga, zdolny zniszczyć cały trud dziewictwa." (Na I List do Tymoteusza - Homilia VIII)

"Rzeczywiście wielkie to grzechy [wróżby, amulety], zdolne wywołać gniew Boga, że i po zesłaniu Jego Syna na nie się odważamy." (Na I List do Tymoteusza - Homilia X)

"Gdy bowiem [jałmużna] rodzi się z grabieży, to nie jest to jałmużna, lecz jakaś twardość i dzikość; jest to obraza Boga. Jeżeli Kain, przyniósłszy na ofiarę mniej, niż miał, tak Go obraził, to jak Go nie obrazi ten, kto przynosi rzeczy cudze?" (Na II List do Tymoteusza - Homilia VI)

"Na ten przykład, kto obrazi człowieka prywatnego, grzeszy, ale nie tak, jak ten, co obrazi wyższego urzędnika, a nie tak samo ten, co obrazi niższego; kto zaś obrazi króla, grzeszy o wiele więcej, bo wprawdzie zuchwalstwo czynu jest to samo, ale staje się większe z powodu dostojności osoby obrażonej. Jeśli zaś obraziciel króla ponosi nieznośną karę z powodu dostojeństwa osoby, to ileż talentów będzie winien ten, który obraża Boga?" (Na List do Filemona - Homilia I)

"W ten sposób [przez rezygnację grzesznika z kapłaństwa] bowiem można jeszcze uzyskać przebaczenie od Boga, uparte zaś zatrzymanie godności równa się pozbawieniu siebie wszelkiego przebaczenia, co jeszcze bardziej rozpala gniew Boży za dodanie do pierwszego wykroczenia drugiego, jeszcze gorszego." (O kapłaństwie)

"Mało znajdziesz takich którzy by się starali o wiarę i życie cnotliwe, większość natomiast bada bez uszanowania i miesza się do tego, czego dociec nie można i czego zgłębianie pobudza Boga do gniewu." (O kapłaństwie)

"Kiedy obrazisz człowieka, wtedy zwołujesz przyjaciół, sąsiadów, odźwiernych, wydajesz pieniądze i tracisz wiele dni chodząc i prosząc; choćby obrażony odtrącił cię raz, drugi czy setny, nie ustajesz, lecz stawszy się jeszcze bardziej aktywnym podwajasz prośby. A gdy obraziliśmy Boga, Pana wszechświata, jesteśmy opieszali, jemy, pijemy i robimy wszystko jak zwykle. A kiedy będziemy mogli uczynić Go łaskawym? Czyż przez to nie rozgniewamy Go jeszcze bardziej? Bo bardziej niż grzech skłania Go do gniewu obojętność grzeszników. Dlatego zasługujemy na to, by ziemia nas z powrotem pochłonęła (por. Lb 16, 31), byśmy nie ujrzeli słońca, nie oddychali powietrzem, skoro mając Pana tak łatwego do przebłagania, obrażamy Go, a obrażając, nie podejmujemy nawrócenia. (...) Jeśli będziemy zdolni ubłagać sędziego, aby przed owym dniem odpuścił nam grzechy, nie będziemy już musieli więcej się stawić. Gdy zaś to nie nastąpi, będzie nas sądzić w obecności całego świata i nie będziemy już mieć żadnej nadziei przebaczenia." (Homilie na Ewangelię wg Mateusza XIV)

"U ludzi, gdy będziesz tak czynić [żebrać], będziesz uchodzić za natrętnego i uprzykrzonego, natomiast Boga bardziej pobudzisz do gniewu, gdy tego nie będziesz czynić." (Homilie na Ewangelię wg Mateusza XXIII)

"Obyśmy nigdy nie doznawali tego, co jesteśmy zdolni cierpieć. Bóg nie cierpi na niedostatek kar. Jak wielkie jest Jego miłosierdzie, tak wielki jest też Jego gniew." (Homilie na Ewangelię wg Mateusza XLIII)

"Zapłacz, westchnij, daj jałmużnę, przeproś tego, kogo znieważyłeś, pojednaj się z nim, oczyść język, byś jeszcze bardziej nie rozgniewał Boga." (Homilie na Ewangelię wg Mateusza LI)

"Bo nic tak nie pobudza Boga do gniewu jak to, że ktoś nie zważa na sprawy swego bliźniego." (Homilie na Ewangelię wg Mateusza LXXVII)


Pn lut 11, 2019 6:51 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): N gru 15, 2013 8:09 am
Posty: 272
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
Jakie jest pytanie? Odnośnie tej epopei.


Pn lut 11, 2019 7:26 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 12861
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
Jak takie naturalistyczne pojmowanie gniewu Boga łączysz z dogmatem o Jego niezmienności, Jotefie?

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pn lut 11, 2019 7:26 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 166
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
Barney napisał(a):
Jak takie naturalistyczne pojmowanie gniewu Boga łączysz z dogmatem o Jego niezmienności, Jotefie?

W powyższym tekście jest podtytuł: CZY GNIEW PRZECZY NIEZMIENNOŚCI BOGA? Tam jest odpowiedź na twoje pytanie.


Pn lut 11, 2019 9:19 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 166
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
jedwab napisał(a):
Jakie jest pytanie? Odnośnie tej epopei.

Pytanie jest takie: Kto to przeczyta?


Pn lut 11, 2019 9:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 12861
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
ZObaczmy zatem:
Cytuj:
Zmiana podejścia Boga do człowieka wynika z daru wolności woli, którego udzielił człowiekowi tenże Bóg. Wszystko to dzieje się więc w ramach niezmiennego postanowienia Boga, że człowiek ma być wolny i poniesie tego konsekwencje - takie lub inne. W tym świetle śmieszne jest twierdzenie, że skoro Bóg zmienia podejście (wyciąga takie lub inne konsekwencje), to Bóg jest zmienny.

Dyskretnie zboczyłeś z niezmnienności Boga (a więc i podejścia człowieka do Boga) na tłumaczenie (zbędne zresztą) tego, że człowiek ponosi konsekwencje swoich czynów.

Otóz to jest akurat prawda - ponosi, ale nie w tej formie, że Bóg się na niego "pogniewa" i nie wpuści go do nieba. To dziecinna forma soteriologii.

Zmienianie podejścia przez Boga NIE jest tym samym, co ponoszenie konsekwencji rpzez człowieka.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pn lut 11, 2019 9:46 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 166
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
Barney napisał(a):
Otóz to jest akurat prawda - ponosi, ale nie w tej formie, że Bóg się na niego "pogniewa" i nie wpuści go do nieba. To dziecinna forma soteriologii.

Depozyt wiary wyżej zacytowanych Ojców Kościoła niniejszym uznałeś za dziecinny. Ty masz nowy depozyt wiary. Najnowszy. A zarazem tak stary jak pogańska filozofia i jej Bóg bezosobowy i bezuczuciowy. Tylko taki Bóg może być niezmienny w twoim pojęciu niezmienności. Ty nie znasz, nie rozumiesz katolickiej nauki o niezmienności Boga.


Pn lut 11, 2019 10:10 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So gru 02, 2017 5:41 pm
Posty: 458
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
To ja mam inne pytanie. Dlaczego nie tytułujesz świętymi tych Ojców którym ten tytuł przysługuje?

_________________
Płaczą zagubione dusze nazajutrz
Kto inny jak nie człowiek stworzył piekło w samym sercu raju?


Śr lut 13, 2019 1:35 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 166
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ojcowie o znieważeniu Boga, gniewie i zadośćuczynieniu
Quinque napisał(a):
To ja mam inne pytanie. Dlaczego nie tytułujesz świętymi tych Ojców którym ten tytuł przysługuje?
Może napisz wprost, o co mnie podejrzewasz.


Śr lut 13, 2019 7:07 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 9 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: KRAJE PJSP J i 17 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL