Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt lis 24, 2017 7:25 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
 Prawo w opozycji do miłości ? 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Prawo w opozycji do miłości ?
Witam serdecznie i proszę, o pomocną opinię w moich dylematach, które zatruwają mi życie, od kilku lat.
Bliska mi kobieta, po pewnym czasie znajomości, postawiła mi warunek bycia razem, w postaci unieważnienia ślubu kościelnego.
Jestem po rozwodzie, a ona nadal jest panienką, choć istniały związki w jej życiu.
Jako katoliczka , cierpi rozdarcie, pomiędzy jak deklaruje miłością, a nauką Kościoła, według której jestem nadal formalnie żonaty, poprzez sakrament ślubu z pierwszą żoną.
Próbowałem wyjść naprzeciw oczekiwaniom partnerki ale z powodu , że ślub kościelny był udzielony kilkadziesiąt lat temu, nie ma żyjących ewentualnych świadków, a była żona nie chce zdradzić miejsca zamieszkania.
Z powyższych powodów, które próbowałem wytłumaczyć, oddalono mój pozew.
Wielokrotnie zrywaliśmy z w/w powodu ale tęsknota nas zbliża dość regularnie .
Ona deklaruje, że niezależnie od czasu trwania i konsekwencji naszego związku, jeśli nie zostanie orzeczone „unieważnienie”, to będziemy musieli się rozstać .
Wydawało mi się, że miłość jest priorytetem w relacjach pomiędzy kobietą , a mężczyzną i deklaracje o wyższości Sądu Kościelnego nad uczuciami są absurdalne.
Sam jestem katolikiem ale traktuję sprawy wiary, bardziej folklorystycznie, choć z sympatią ale przeraża mnie takie podejście, mogące zanegować aktualny związek, w oparciu o jakiekolwiek sądy.
Może jestem manipulowany albo małej wiary ?
Bóg jest ponoć miłością ?
Sprawa jest chyba beznadziejna ?

R.


Cz maja 09, 2013 3:10 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So gru 22, 2012 5:35 pm
Posty: 381
Lokalizacja: Zagłębie
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Straszne rzeczy piszesz człowieku,jeśli traktujesz wiarę jak folklor.Tak naprawdę to nie ma w tobie wiary, a w niej miłości i zrozumienia.To wasz związek jest raczej folklorystyczny.Bo ona jeżeli jest katoliczka to powinna wiedzieć że tego małżeństwa jeżeli zostało zawarte prawnie,a ty o tym dobrze wiesz,Kościół nie unieważni nigdy.
Na jaką pomoc liczysz pisząc w taki sposób.Może raczej należy się mocno i gorliwie modlić o wiarę i miłosierdzie,bo zawarłeś ślub przed Bogiem a traktujesz Go jak postać z ludowej legendy.

_________________
Wczoraj minęło,jest dzisiaj, a jutro nie wiadomo czy będzie,dlatego warto uwierzyć już teraz


Pt maja 10, 2013 11:06 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1184
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Katechumen77 napisał(a):
... zawarłeś ślub przed Bogiem a traktujesz Go jak postać z ludowej legendy.

A może to być przesłanka do unieważnienia ślubu?


Pt maja 10, 2013 12:04 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So gru 22, 2012 5:35 pm
Posty: 381
Lokalizacja: Zagłębie
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
jotajota napisał(a):
Katechumen77 napisał(a):
... zawarłeś ślub przed Bogiem a traktujesz Go jak postać z ludowej legendy.

A może to być przesłanka do unieważnienia ślubu?


Po tylu latach?

_________________
Wczoraj minęło,jest dzisiaj, a jutro nie wiadomo czy będzie,dlatego warto uwierzyć już teraz


Pt maja 10, 2013 12:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1184
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Rupert napisał(a):
Wydawało mi się, że miłość jest priorytetem w relacjach pomiędzy kobietą , a mężczyzną i deklaracje o wyższości Sądu Kościelnego nad uczuciami są absurdalne.
Miłość jest priorytetem i prawdopodobnie ślub zawiązałeś z miłości do żony i jeśli tak, to wszystko jest ok. Natomiast jeśli miłość wygasła, to aby nadal było ok, potrzeba rozwiązać to co zawiązano formalnie. Możliwe, więc, że nie da się tego rozwiązać, jeśli Wasz ślub jest ważny.
Natomiast jest jeszcze jedna rada, której aż boję się udzielić, a która według mojej wiedzy wydaje się słuszna, więc aby być uczciwym względem tej prawdy wypowiem ją.
Powiedziano, że małżeństwo jest charakterystyczną cechą tego świata, a w niebie nie będzie takich związków.Skoro tak się już stało, że oddaliłeś swoją żonę(a może to ona się oddaliła) i naraziłeś ją na cudzołóstwo, powinieneś się koniecznie dowiedzieć, czy ma kogoś na Twoim miejscu. Jeśli nie ma, Ty powinieneś dołożyć wszelkich starań, aby do Ciebie wróciła. Jeśli jednak Twoja żona kogoś ma, to znaczy,że nie upilnowałeś jej i doszło do cudzołóstwa. W takim wypadku należy ona do tego, mężczyzny, który z nią jest, bo tak wybrała, chyba, że wyraża wolę powrotu do Ciebie.
Ślub zatem, czy to kościelny, czy cywilny jest ślubem tego świata i nie wydaje się być czymś więcej, aniżeli ślub zawierany w starożytnym Izraelu.Tam przecież również istniało pojęcie oddalenia i cudzołóstwa, no i był zakaz pożądania cudzych żon. Obecnie status kobiet znacznie wzrósł w naszym społeczeństwie, więc i ich odpowiedzialność w tej kwestii.

Rupert napisał(a):
Sam jestem katolikiem ale traktuję sprawy wiary, bardziej folklorystycznie, choć z sympatią ale przeraża mnie takie podejście, mogące zanegować aktualny związek, w oparciu o jakiekolwiek sądy.
Aktualny związek nie został jeszcze rozwiązany,aby mógł zaistnieć nowy związek.

Rupert napisał(a):
Bóg jest ponoć miłością ?
Ponoć... Ale dlaczego się nad tym zastanawiasz? Czy zastanawiałeś się, nad tą "miłością",której nie wystarczyło Wam, aby utrzymać Wasz pobłogosławiony związek?


Pt maja 10, 2013 1:12 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1184
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Katechumen77 napisał(a):
jotajota napisał(a):
Katechumen77 napisał(a):
... zawarłeś ślub przed Bogiem a traktujesz Go jak postać z ludowej legendy.

A może to być przesłanka do unieważnienia ślubu?


Po tylu latach?

Czy wiek legendy podnosi jej wiarygodność?


Pt maja 10, 2013 1:17 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Dziękuję za dotychczasowe opinie , które przeczytałem z wielką sympatią, choć nie brzmią optymistycznie.
Cieszy mnie, że ktokolwiek z Was , zadał sobie trud pochylenia się nad moją „egzotyczną” sprawą.
Zdaję sobie sprawę, że z punktu widzenia prawa Kościelnego, mam „przechlapane” z przyczyn niezależnych i powinienem z godnością przyjąć i nieść ten „krzyż”.
Interesuje mnie jednak bardziej „praktyka”, czyli, jak przeciętni zdeklarowani katolicy, radzą sobie z podobnym problemem w praktyce ?
Próby dyskutowania w tej tematyce z większością moich znajomych, zwykle zaczynały i kończyły się, dyskretnym ale wymownym kręceniem kołek na czole.
Kółka kręcili zdeklarowani katolicy, praktykujący bardziej gorliwie, niż ja z moim „folklorystycznym” podejściem do religii – wyszło na to, że zanurkowałem w owej materii głębiej, niż ignorantowi przystoi :)
Nie chcę martwić Kolegi Ekumena77 ale sprawa jest bardziej skomplikowana niż statystyczne standardy, sporo w niej zjawisk z pogranicza metafizyki , otacza ją aura niezwykłości , którą uznałem za „palec Boży”.
Mam nieprzyjemne wrażenie, że to jakaś nieco groteskowe przedstawienie, w którym wraz z ową kobietą, jesteśmy jedynie kukiełkami, popychanymi w różne strony, zwodzeni kolejnymi „cudownymi znakami i zbiegami okoliczności”.
Powstaje więc ryzykowne pytanie, kto gra nami na scenie życia, w jakim celu i czemu go to „kręci” ?
Kolejna wątpliwość, to następne pytanie z pogranicza bluźnierstwa : jak wielkim jest ten, kto pochylił się nad dwojgiem maluczkich, by się nimi „zabawić” i w imię czego ?
Zacznę, od sprawy podstawowej : ślub kościelny został zawarty z pewnymi wadami, a kolejne niedostatki formalne, by uznać małżeństwo za prawidłowo zawarte, wyszły na przestrzeni krótkiego czasu.
Konsultowałem ów problem z kompetentnymi osobami i okazał się sensownym motywem, by unieważnić ślub kościelny.
Problemy owego małżeństwa ilustruje pośrednio fakt, że pierwsze dziecko urodziło się dopiero po trzech latach jego trwania, a okropny koniec tego związku rozpoczął się od złożenia donosu poprzez niepracującą żonę, do organów skarbowych i ścigania, by pogrążyć męża.
Dobro dzieci, nie było brane w zacietrzewieniu, a fachowego wsparcia w pacyfikowaniu męża, udzielał ówczesny kochanek żony – były milicjant, ustosunkowany w ówczesnym „aparacie” zapyziałego miasteczka.
To mały ukłon w kierunku tych, co radzą, by „powrócić” do byłej żony – zaprawdę przebywanie z konfidentem karno – skarbowym niesie nieziemskie hardcorowe przesłanie :)
Oczywistym jest, że legenda, nawet po dwóch tysiącach lat, nie nabiera cech prawdy, bo musi opierać się na wierze :) Kolego Ekumen 77, tym bardziej moja po kilkudziesięciu i z takim podejściem , zwróciłem się do Sądu Kościelnego.
W swojej naiwności, wydawało mi się, że w sprawie o przysłowiową „pietruszkę”, gdzie nie chodzi o majątek, czy inne „gratisy”, świadkowie nie żyją lub nie chcą brać udziału w sprawie – Sąd Kościelny, będzie opierał się na przesłankach, dokumentach uprawdopodabniających moją wersję, a wreszcie oprze się na „zawierzeniu”, bo jakże mógłbym okłamać Boga w osobach jego namiestników na Ziemi ?
Tymczasem Sąd Kościelny wykazał się skrupulatnością równa Sądom świeckim, eliminując na stracie ów element wiary i nadziei – wydawałoby się oczywisty w takiej „nieziemskiej” instytucji.
Jakie wynika przesłanie z inicjacji spotkania i miłości, by skierować ją na rafy paragrafów prawa kanonicznego ?
„Co na Ziemi spisane, spisane i w niebie” – w tym oprocentowanie i prowizja, czyli nie da się uciec również od kredytów i wadliwego sakramentu małżeństwa ?
Wypadałoby wspomnieć jak doszło do powstania w/w problemu, czyli jak wybuchła „zakazana” miłość a to dłuższa opowieść – czy mam ją w skrócie przedstawić dla pełniejszego obrazu sprawy ?


So maja 11, 2013 1:28 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Rupert napisał(a):
Dziękuję za dotychczasowe opinie , które przeczytałem z wielką sympatią, choć nie brzmią optymistycznie.

Czego oczekujesz od katolików? Są wyraźne wskazania dotyczące przeszkód powodujących nieważność małżeństwa.
Cytuj:
Zdaję sobie sprawę, że z punktu widzenia prawa Kościelnego, mam „przechlapane” z przyczyn niezależnych i powinienem z godnością przyjąć i nieść ten „krzyż”.

Albo ponosisz karę za grzechy lub zaniechanie wcześniejszych kroków do podjęcia decyzji o uznaniu nieważności.
Cytuj:
Interesuje mnie jednak bardziej „praktyka”, czyli, jak przeciętni zdeklarowani katolicy, radzą sobie z podobnym problemem w praktyce ?

Zwykle odchodzą od Kościoła i żyją jak chcą, bo nikt ich nie będzie pouczał co jest dla nich dobre/złe. Za swoją niedojrzałość i błędne decyzje winią Boga. Czasem wyrzuty sumienia powodują, że zostają białymi małżeństwami, bo sytuacja nie jest do odwrócenia, są też dzieci. Nieliczni niosą krzyż, żyjąc w zgodzie z nauczaniem Kościoła.
Cytuj:
Próby dyskutowania w tej tematyce z większością moich znajomych, zwykle zaczynały i kończyły się, dyskretnym ale wymownym kręceniem kołek na czole.

Może wiedzieli, że do Ciebie nic nie dotrze? Może mieli 'gdzieś' naukę Kościoła i sprawy zbawienia? Może ich to nie interesowało? Nie ich życie i odpowiedzialność.
Cytuj:
Nie chcę martwić Kolegi Ekumena77 ale sprawa jest bardziej skomplikowana niż statystyczne standardy, sporo w niej zjawisk z pogranicza metafizyki , otacza ją aura niezwykłości , którą uznałem za „palec Boży”.

Człowiek potrafi wszystko zracjonalizować, byle uzyskać pewność, że to on a nie Kościół ma rację. Wyobraźnia i Zły pokazują zadziwiające i często ' mistyczne' znaki.
Cytuj:
Mam nieprzyjemne wrażenie, że to jakaś nieco groteskowe przedstawienie, w którym wraz z ową kobietą, jesteśmy jedynie kukiełkami, popychanymi w różne strony, zwodzeni kolejnymi „cudownymi znakami i zbiegami okoliczności”.

Zły ciężko pracuje. :D
Cytuj:
Powstaje więc ryzykowne pytanie, kto gra nami na scenie życia, w jakim celu i czemu go to „kręci” ?

Myślisz życzeniowo w tej chwili. Spychasz odpowiedzialność z siebie na 'los'. I tak tego pewnie nie pojmiesz.
Cytuj:
Kolejna wątpliwość, to następne pytanie z pogranicza bluźnierstwa : jak wielkim jest ten, kto pochylił się nad dwojgiem maluczkich, by się nimi „zabawić” i w imię czego ?

Jak Zły widzi szczelinę przez którą może wejść rozpycha ją coraz bardziej. Z nim walki nie wygrasz wchodząc w dyskusje. Jeszcze zamiast swych skłonności i pomocy diabelskiej wikłasz w to 'złego' Boga 'zabawiającego' się biednym człowiekiem. Groteska.
Cytuj:
Zacznę, od sprawy podstawowej : ślub kościelny został zawarty z pewnymi wadami, a kolejne niedostatki formalne, by uznać małżeństwo za prawidłowo zawarte, wyszły na przestrzeni krótkiego czasu.

Należalo to wyjaśnić w stosownym czasie. Wiń siebie, że to zaniedbałeś.
Cytuj:
Konsultowałem ów problem z kompetentnymi osobami i okazał się sensownym motywem, by unieważnić ślub kościelny.

Ale nie było na widoku kobiety, która chce ślubu kościelnego, więc nie zależało?
Cytuj:
Problemy owego małżeństwa ilustruje pośrednio fakt, że pierwsze dziecko urodziło się dopiero po trzech latach jego trwania, a okropny koniec tego związku rozpoczął się od złożenia donosu poprzez niepracującą żonę, do organów skarbowych i ścigania, by pogrążyć męża.

Donosy na męża nie są przesłanką do uznania nieważności małżeństwa, kochanek też nie. W tej sprawie należy wykazać jej/obojga niedojrzałość.
Cytuj:
W swojej naiwności, wydawało mi się, że w sprawie o przysłowiową „pietruszkę”, gdzie nie chodzi o majątek, czy inne „gratisy”, świadkowie nie żyją lub nie chcą brać udziału w sprawie – Sąd Kościelny, będzie opierał się na przesłankach, dokumentach uprawdopodabniających moją wersję, a wreszcie oprze się na „zawierzeniu”, bo jakże mógłbym okłamać Boga w osobach jego namiestników na Ziemi ?

Sąd uznał, że nie ma wystarczających powodów do uznania , że małżeństwo było zawarte niewaznie. Miał do dyspozycji dokumenty na których pracował. Sądu nie interesują inne sprawy poza tymi, które stanowić mogły przeszkodę zrywającą. Skoro piszesz o majątku i nie dostarczyłeś stosownych dowodów w sprawie, kto tu jest naiwny i nie zna prawa?
Cytuj:
czyli nie da się uciec również od kredytów i wadliwego sakramentu małżeństwa ?

Da się, ale należy to należycie udokumentować.
Jak podchodzisz folklorystycznie do spraw religii, otrzymaleś też folklorystyczny wyrok. Nie oczekiwałeś bowiem sprawiedliwości, ale papierka na podstwie którego będziesz mógł, po raz kolejny, podejść folklorystycznie do sakramentu małżeństwa.
http://pl.wikisource.org/wiki/KPK/IV/I/ ... aj%C4%85ce
http://pl.wikisource.org/wiki/KPK/IV/I/ ... e%C5%84ska


So maja 11, 2013 8:36 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So gru 22, 2012 5:35 pm
Posty: 381
Lokalizacja: Zagłębie
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Podpisuję się pod tym co napisała "merss".

Kolego "Rupercie" nie wiem doprawdy czym miałbym się martwić.Jedynie chyba tym że deklarując się Katolikiem,żyjąc w grzechu osłabiasz nie tylko samego siebie ale całą naszą wspólnotę chrześcijańską.Winisz teraz Kościół że nie chce ci dać unieważnienia małżeństwa,porównując go do świeckiej instytucji czy działań w tym zakresie.Nic bardziej błędnego.
Powody które podajesz że są przesłanka do unieważnienia ślubu kościelnego są absurdalne.To że dziecko urodziło się po trzech latach(gratulacje) to żadna wina twojej żony,ale się urodziło.Nawet gdyby się nie urodziło,a żona by przed ślubem nie wiedziała że jest bezpłodna i ty gdybyś tego nie był ciekawy,to też żaden powód by unieważniać małżeństwo.Liczy się pełna świadomość w chwili zawierania związku,jeżeli masz czegoś świadomość i godzisz się z tym,lub nie zapytałeś o wątpliwości przed ślubem a zgodziłeś się na zawarcie i gdyby żona nie znała swojego stanu zdrowia,była nie świadoma,to nic nie upoważnia do unieważnienia tego małżeństwa w tej kwestii.
Zamiast się cieszyć że dziecko przyszło na świat,ty masz pretensje że dopiero po trzech latach.Interesujące.
To że żona ciebie podaje do urzędów skarbowych,czy innych instytucji skarży na ciebie,to też żaden powód.Na to wszystko już jest za późno.
Nie wiem jakich ekspertów się radziłeś i uznali to za powód do unieważnienia ślubu,ale w świetle takich powodów,na pewno nie są Katolikami,lub są pseudo.

Napisałeś:
Oczywistym jest, że legenda, nawet po dwóch tysiącach lat, nie nabiera cech prawdy, bo musi opierać się na wierze :) Kolego Ekumen 77, tym bardziej moja po kilkudziesięciu i z takim podejściem , zwróciłem się do Sądu Kościelnego.

No cóż,dla ciebie legenda, dla mnie wiara i zaufanie.Kościół też nie utracił przez te dwa tysiące lat zaufania,dlaczego miałby wydawać niezgodne z wiarą decyzje.

Pan Jezus powiedział:
"Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela»Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz polecił dać jej list rozwodowy i odprawić ją?»Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo».(Ewangelia wg.św.Mateusza 19)

Ale to dla ciebie tylko legenda,a przecież Pan Jezus chodził po ziemi i nauczał,a to przecież historia,nie legenda.

_________________
Wczoraj minęło,jest dzisiaj, a jutro nie wiadomo czy będzie,dlatego warto uwierzyć już teraz


So maja 11, 2013 10:10 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Pozdrawiam Merss i Katechumena77, jednocześnie przepraszam za widocznie mętne wyjaśnienia wadliwości mojego małżeństwa i za niejasne przesłanie na temat Sądu Kościelnego.
„Wadliwość” mojego późniejszego małżeństwa, objawiła się przed jego zawarciem i to na kilku płaszczyznach w tym majątkowej, skomplikowanych stosunków z matką, oraz obopólnej niedojrzałości .
Wspomniane fakty, o dzieciach i dramatycznych wydarzeniach w trakcie trwania małżeństwa, miały jedynie uprawdopodobnić wadliwą genezę jego zawarcia .
Dziękuję Koleżance Merss za wskazanie podstaw prawnych , a Koledze Katechumenowi77 za serię celnych ciosów na korpus, jak to w sparring partnerskich pojedynkach ma miejsce :)
Sąd Kościelny wzbudza mój szacunek, może nawet większy, przez wypomnianą mu „świecką skrupulatność” i nie opiniuję tu Jego decyzji, choć zabrzmiała w tym może nutka zawodu.
Wiemy przecież, że macie rację ale ciągniemy tą dyskusję na zasadzie swego rodzaju studiów nad rzeczywistością i wiarą, zamiast ją zamknąć cytując odpowiednie paragrafy.
Moja pozycje są nie do obrony i w zasadzie „robię tu za owego złego” dyskutując z Wami, zamiast posypać łeb popiołem :)
Kolega Ekumen77 wziął mnie pod fleki za moją bezczelną „legendę” ale przyznam się, że pomimo wychowania w rodzinie katolickiej i przebywając wśród katolików, dopiero niedawno, właśnie dzięki poznanej kobiecie, ujrzałem historyczną miałkość podstaw mojej wiary.
Moja legenda - religia, to ciepłe wspomnienia świąt z dzieciństwa i pomoc słabszym, by przeszli jakoś to życie.
Tak trochę, jak tłumaczenie krowie, przed maszynką do mielenia mięsa, jaką jawi się życie, że wyższą formą jej istnienia, są parówki, na które czekają słodkie, jak aniołki dzieci.

Krowie lżej jest przyjąć z godnością los, a nawet złapać jakiś sens, jeśli jest filozofem, co u krów jest dość powszechne :)
Tymczasem poznałem tą zimną i groźną stronę religii, objawionej paragrafami , które ktoś traktuje serio, w przeciwieństwie do mojego , rzekomo katolickiego środowiska.
Jeszcze nie tak dawno, żartowałem że poznałem ostatniego aniołka i to tylko dla tego, że miał za ciężką pupę, by odlecieć.
Teraz uśmiech zamarł mi na ustach ale jakimś cudem nie pobrzękuję szabelką, jakbym to zrobił onegdaj :)


So maja 11, 2013 1:18 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Rupert napisał(a):
Tymczasem poznałem tą zimną i groźną stronę religii, objawionej paragrafami , które ktoś traktuje serio, w przeciwieństwie do mojego , rzekomo katolickiego środowiska.

Z taka samą powagą traktuje nas Bóg. Pozwala pomachwiać szabelką i żyć jak chcemy, ale ostrzega, że to kiepska zabawa. Możemy sobie zrobić szkodę na całą wieczność.
Zabawa w małżeństwo okazała się poważną sprawą, bo sakramenty traktuje Kościół z ogromną powagą.

Mój znajomy otrzymał niedawno uznanie nieważności małżeństwa. Dobrze, że nie było jeszcze dzieci. Oboje okazali się niedojrzali. Przed zawarciem następnego czeka go chyba spotkanie z psychologiem. Dla mnie badania dojrzałości narzeczonych powinny stać się standardem. Sądy biskupie miałyby mniej pracy, nie ucierpiałby też autorytet Kościoła.
Jest jednak problem, bo niektórzy ludzie dojrzewają i stają się odpowiedzialni za siebie i innych.


So maja 11, 2013 3:03 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Cyt. : „Przed zawarciem następnego czeka go chyba spotkanie z psychologiem.” – a psycholog, też wariat, a przynajmniej rozwódka – takie też bywają :)
Wybacz Koleżanko Merss moje kpiny, bo nie znam Waszej tolerancji :)
Wspominasz, że : cyt. ” Z taka samą powagą traktuje nas Bóg. Pozwala pomachwiać szabelką i żyć jak chcemy, ale ostrzega, że to kiepska zabawa. Możemy sobie zrobić szkodę na całą wieczność.
Zabawa w małżeństwo okazała się poważną sprawą, bo sakramenty traktuje Kościół z ogromną powagą.”
Miałem wtedy 21 lat, byłem na studiach, a szybki ślub miał nam umożliwić załatwienie mieszkania.
Rodziny optowały za kościelnym w imię owego „folkloru” na zasadzie, że ślub cywilny, to „kocia łapa” – taka była głębia przemyśleń nad tym sakramentem.
To małżeństwo, było jakby nieprzemyślanym kredytem, mającym zaprocentować w przyszłości w miarę dojrzewania związku – taka była legenda, a wyszło jak zwykle.
Problem „dojrzałości” jest bardzo relatywny, jeżeli rozumieć dojrzałość jako pewność sensu swoich posunięć.
W powyższym kontekście, jestem coraz mniej „dojrzałym” choć przeżyłem ponad pół wieku i gdybym nie symulował, to nie przeszedłbym pozytywnie Twoich testów na dojrzałość.
Narzucanie zwykłemu śmiertelnikowi norm, którym sprostać mogą raczej tylko bogowie – wydaje mi się nie fair.
Bogowie więc powinni mieć większy respekt i większą tolerancję dla nas, bo sami występują w roli karków na koksie, a my cieniasy , potrafimy jednak dokonywać poświęceń ośmieszających tamtych pakerów, obłażących farbą na ścianach świątyń.
Miłość człowiecza, to taki boski „koks” i jak jej brak, szczególnie dotkliwie czujemy „ból istnienia”.
Pragniemy jej tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie patrzeć obiektywnie na ewentualne manipulacje drugiej strony, jesteśmy w zasadzie bezbronni w tym zawierzeniu innej osobie – taka trochę rosyjska ruletka.
Poznaliśmy się parę lat temu ale nie zrobiliśmy na sobie piorunującego wrażenia i skończyło się na kawie w obskurnym ale „kultowym” miejscu .
Nagle po latach zacząłem ją przywoływać w myślach , posuwając się nawet do wstydliwych przed samym sobą spacerów po dawnych śladach – zajrzałem nawet do tamtego lokalu.
Zdawałem sobie sprawę, z własnej śmieszności, widziałem oczyma wyobraźni siebie – idiotę węszącego trop i ją , otoczoną dziećmi i mężem w rodzinie.
Tymczasem jak piorun z jasnego nieba, pojawiła się wiadomość od niej, z propozycją spotkania.
Zacząłem się sobie baczniej przyglądać w lustrze, bo działy się najwyraźniej cuda.
W wielkim skrócie można powiedzieć, że nasz związek przebiegał zgodnie z romantycznymi standardami a problem pojawił się w całej ostrości później.
Podobno nie zmienia się zasad podczas gry ?
Nasze „życie w grzechu” to incydentalne momenty zwykłego ludzkiego szczęścia, zatrute wiszącym nad nami paragrafem.
Rozstania i przywoływania, łzy, tęsknoty, stracony czas i problemy z samym sobą, czasem złość i beznadziejne próby wyrwania się z tej relacji.
„W życiu piękne są tylko chwile” , więc może nie powinienem marudzić, bo jednak się działy ?
Gdzie tu „wolna wola”, o logice nie wspominając ?
A czy nie można by jak w „Samych swoich” – „Sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie „ ? :)


So maja 11, 2013 6:15 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Rupert napisał(a):

Wybacz Koleżanko Merss moje kpiny, bo nie znam Waszej tolerancji :)

Tolerancji u mnie dostatek, lubię ludzi. Gorzej z kpiarską naturą, nie wszyscy to odczytują. :-D
Cytuj:
Miałem wtedy 21 lat, byłem na studiach, a szybki ślub miał nam umożliwić załatwienie mieszkania.

Są typy wcześnie i późno dojrzewające.
Cytuj:
Rodziny optowały za kościelnym w imię owego „folkloru” na zasadzie, że ślub cywilny, to „kocia łapa” – taka była głębia przemyśleń nad tym sakramentem.

Rodzinka ustaliła, mieszkanie czekało i...jakoś to będzie, bo nie jest nam źle. Bajkowy scenariusz.
Cytuj:
W powyższym kontekście, jestem coraz mniej „dojrzałym” choć przeżyłem ponad pół wieku i gdybym nie symulował, to nie przeszedłbym pozytywnie Twoich testów na dojrzałość.

Nie dopominaj się testów, bo będzie potem płacz i skargi na wredną merss. :)
Jesteś sympatyczny, więc testów nie będzie. Pisz sobie spokojnie i dobrze się baw na forum. Może znajdziesz jakieś wątki dla siebie i podzielisz się swoimi życiowymi doświadczeniami? Obiecuję, że nie będę przeszkadzać ani punktować. Tylko czasem jestem wredna.
Cytuj:
Narzucanie zwykłemu śmiertelnikowi norm, którym sprostać mogą raczej tylko bogowie – wydaje mi się nie fair.

Przesadzasz. :-D
Cytuj:
Pragniemy jej tak bardzo, że nie jesteśmy w stanie patrzeć obiektywnie na ewentualne manipulacje drugiej strony, jesteśmy w zasadzie bezbronni w tym zawierzeniu innej osobie – taka trochę rosyjska ruletka.

No cóż. Mózg oszukuje i nic nas nie przekona, że się mylimy. Trzeba to przeczekać aż rozum wróci. Niestety zauroczony czlowiek nie jest sobą. Ja prosiłam Boga o dobrego człowieka. Byłam przebojowa, więc Mu zakomunikowałam, że jak dobrze nie wybiorę, będzie to Jego wina. Tak ma mnie prowadzić, by dotarło. Ja chcę realizować Bożą wolę, ale z czytaniem mam problemy. Jak mi się wmiesza Zły to też nie będzie moja wina. Ma wówczas stanąć na drodze i mi przeszkodzić. Tak to się załatwia. :-D
Tylko rachunku się boję.
Cytuj:
„W życiu piękne są tylko chwile” , więc może nie powinienem marudzić, bo jednak się działy ?

Sądzisz, że nie potrafię zrozumieć tęsknoty za miłością? Za dobrocią drugiego człowieka? Człowiek wierzący wie, że za głupotę się drogo płaci. Mój mąż zakomunikowal mi przed ślubem, że nie jest do zwrotu, żadnych rozwodów nie będzie. Tak długo będziemy rozmawiać aż się dogadamy. Nie rozumiałam tego wówczas, ale jak coś obiecam...
Cytuj:
Gdzie tu „wolna wola”, o logice nie wspominając ?

Popełniłeś błąd, potem za to przyszło drogo płacić.
Cytuj:
A czy nie można by jak w „Samych swoich” – „Sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie „ ? :)

Mieszkanie, rodzina, folklor...Teraz dopiero widzisz straty.
Jak potrafisz się modlić, proś Boga, by pomógł Ci prosto pisać po krzywych liniach. :)


So maja 11, 2013 7:53 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz gru 13, 2012 6:30 pm
Posty: 190
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
merss napisał(a):
Rupert napisał(a):
Tymczasem poznałem tą zimną i groźną stronę religii, objawionej paragrafami , które ktoś traktuje serio, w przeciwieństwie do mojego , rzekomo katolickiego środowiska.

Z taka samą powagą traktuje nas Bóg. Pozwala pomachwiać szabelką i żyć jak chcemy, ale ostrzega, że to kiepska zabawa. Możemy sobie zrobić szkodę na całą wieczność.
Zabawa w małżeństwo okazała się poważną sprawą, bo sakramenty traktuje Kościół z ogromną powagą.

Mój znajomy otrzymał niedawno uznanie nieważności małżeństwa. Dobrze, że nie było jeszcze dzieci. Oboje okazali się niedojrzali. Przed zawarciem następnego czeka go chyba spotkanie z psychologiem. Dla mnie badania dojrzałości narzeczonych powinny stać się standardem. Sądy biskupie miałyby mniej pracy, nie ucierpiałby też autorytet Kościoła.
Jest jednak problem, bo niektórzy ludzie dojrzewają i stają się odpowiedzialni za siebie i innych.


Oboje nie byli dojrzali,co to znaczy ,nie bardzo rozumiem ,jeżeli postanowili zawrzeć związek małżeński,to wiedzieli co robią.Teraz bardzo wiele jest niedojrzałych i na takiej podstawie utrzymują unieważnienia,bardzo źle się dzieje.Kościół idzie na rękę takim parom,a ja pytam dlaczego tak postępuje,czy boi się że,będzie coraz więcej grzeszników,cudzołożników.Dla mnie unieważnienie małżeństwa powinno nastąpić,jeżeli była zatajona choroba,jeżeli zatajone było posiadanie dziecka,ale nie niedojrzałość.Po kilkunastu latach małżeństwa zdarzają się unieważnienia,na jakiej podstawie? Jeżeli dwoje ludzi ze sobą nie wytrzymują,pije, bije i zdradza więc,trzeba odejść i nie oczekiwać że kościół da unieważnienie.


So maja 11, 2013 8:19 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
maryla20 napisał(a):
Jeżeli dwoje ludzi ze sobą nie wytrzymują,pije, bije i zdradza więc,trzeba odejść i nie oczekiwać że kościół da unieważnienie.

To cena, którą się płaci za niedojrzałość i myślenie życzeniowe. Trudno mi uwierzyć, że wszyscy damscy bokserzy i alkoholicy byli idealnymi narzeczonymi. Czasem uda im się ukryć swoja naturę, zwykle jednak kobiety przymykają oko i liczą naiwnie na poprawę po ślubie.

Czterdziestokilkulatek skarżył się mi, że żona odmawia mu seksu. Próbowałam zasugerować, że przyczyny leżą w innym miejscu. On uparcie wracał- ja nie chcę rozmawiać o naszych problemach, ale o tym jak nakłonić żonę do seksu. I rozmowa zakończona. On chciał jednego! To są rozmowy z niedojrzałymi ludźmi.


So maja 11, 2013 8:36 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL