Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr lis 22, 2017 2:49 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona
 Prawo w opozycji do miłości ? 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So gru 22, 2012 5:35 pm
Posty: 381
Lokalizacja: Zagłębie
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
No cóż,kiedyś przyjdzie może taki czas,że trzeba się będzie na coś zdecydować,nie można być do samego końca ambiwalentnym,a takie przejawy tu widać.
Na marginesie,ja wolę osobiście opisy przyrody u Kraszewskiego,jego cały cykl "Dzieje Polski" to wspaniała lektura,którą się czyta z nostalgią,za Polską z lat sześćdziesiątych,siedemdziesiątych,za tamtą oczywiście przyrodą.Kolorowe pola,a dziś jednolite plantacje cuchnące pestycydami,herbicydami,nawozami,zgnilizną.Eh :-(

_________________
Wczoraj minęło,jest dzisiaj, a jutro nie wiadomo czy będzie,dlatego warto uwierzyć już teraz


Cz maja 16, 2013 12:08 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Bajkowy rycerz Katechumen77 wspomina cyt. :” Na marginesie,ja wolę osobiście opisy przyrody u Kraszewskiego,jego cały cykl "Dzieje Polski" to wspaniała lektura,którą się czyta z nostalgią,za Polską z lat sześćdziesiątych,siedemdziesiątych,za tamtą oczywiście przyrodą.Kolorowe pola,a dziś jednolite plantacje cuchnące pestycydami,herbicydami,nawozami,zgnilizną.Eh ”, czym dowodzi swojej szlachetnej, choć niepokornej , więc grzesznej niekompatybilności z obowiązującą rzeczywistością :)
Bajki na których nas wychowano, nijak nie przystają do rzeczywistości.
Nie uściskamy misia, nie popływamy na krokodylu - natura nie jest przyjazna bajkom, ani ekologom.
Pejsate media lansują styl życia konkursowo-zabawowo-loteryjny ale nie wierzcie, że cokolwiek wygracie, czy dostaniecie za free, poza trailerami wszetecznych filmów edukacyjnych.
Ci spece od geszeftów, sprzedają nawet kwoty zanieczyszczeń dwutlenkiem węgla, a za chwilę powietrze i stawiają bramki na drogach, byś nie uciekł od podatków,
czy zmylił trop.
Rządowy Sanepid zaleci wam sól drogową do kiełbasy albo zapewni, że żyjątka w kranówie są nieszkodliwe, a nawet ich wydaliny i jaja.
Dla równowagi SSanepid spacyfikuje ostatni polski, rodzinny sklepik na osiedlu, jedynego płatnika VAT i ZUS w województwie, w imię wiarygodności i ku uciesze zawistnych blokersów.
Co na to trzódka, Tego tam, co widzi zgniliznę tego świata i nawet brwi nie zmarszczy, zasłaniając się chytrze, że niby dał nam wolną wolę ?
Ano pobekuje z cicha i pokornie piszczy na bramkach, naiwnie myśląc, że to koniec imprezy, a przecież przyjazne państwo szykuje im podatek katastralny i nie tylko.
Królewny ze szklanych gór i rycerze, co smoki dla nich siekają, pozostali więc zamknięci w okładkach książek.
Próby wyjścia uniemożliwia marketing, podatki, składki, kursy, kredyty, certyfikaty
integracja i cały mechanizm gejowskiej rzeczywistości, gorszej niż smoki.
Gdyby zaś wyszli, z okładek, to by się zeszmacili, zostali posłami, smok dawałby ciała rycerstwu w jaskini i wypożyczał atrapę obciętego łba za flaszkę okowity
, celem ułatwienia wyrwania panienki z wieży na Szklanej Górze.
Król zaś, majstrowałby jak wcisnąć gadowi kasę fiskalną, by monarchę stać było na kontener dziewic, co jakiś czas, którymi pasł by nasycony i znudzony smoka, jak to mają w zwyczaju wszyscy światli i bogobojni władcy, ojcowie narodu i takie
tam legendy dla kretynów.
Świat kiedyś był prosty : albo myśmy jedli, albo nas jedzono i nie trzeba było mieć na to koncesji.
Od niedawna sprawy się skomplikowały, wręcz zastanawiamy się, czy można się bronić przed drapieżnikiem, czy w ramach integracji, dać mu odgryźć nogę, czy zapłacić śniadym złodziejom podatek , od deszczu ?
Paragrafy zastąpiły instynkt, byś nie stanowił zagrożenia dla lansowanego nowego porządku.

Problem w tym, że jeśli ciebie będą tłukli w bramie, to tych pięciu
opasłych strażników porządku wybierze pacyfikacje babuni z konwaliami i zamandaci ją na dwie renty, od ciebie odwróci zaś ryje, udając, że deszcz pada.
Wszyscy wokół jacyś tacy zamaszyści, równy krok ku lepszemu z angielską pieśnią, bo po kursach na ustach, zadowoleni z talonu na balon, czy knedle w barze w ramach korporacji, jacyś sales managerzy, czy inne persony w służbowych garniturkach, w saszetce plik kart z przewagą lojalnościowych, nawet laptop
za złotówkę miewają co godniejsi, wszyscy tacy oczytani oczywiście w zagramanicznych(sic!) ksiunszkach (sic) ,wizjonerzy i ogólnie „sranie w banie”
z przytupem i na gwizdek, z okrzykiem - damy radę!
Te szczęśliwe rodziny na korytarzach galerii handlowych, oczywiście z uśmiechem ale jakoś bez toreb z zakupami.
Pewnie je wynieśli do zaparkowanych pod galerią limuzyn na gaz, stojących w kałużach oleju i wrócili, by wykupić resztę ?
Te koszary blokowisk, jak silosy buraków, wylęgarnie szajb małych i biednych, gdzie menele śpiewają świtem serenady, zawistni blokersi skopią ci samochód, a życzliwy somsiad (sic) daje baczenie zaropiałym okiem, przyczajony przy wizjerze.
Dla godniejszych posiadaczy sraczy na daczy, postawiono kibuce zwane apartamentowcami, tam rozbawiona ochrona komentuje, patrząc w monitory, ile pięter w zamkniętym osiedlu obsługuje odwiedzająca cię narzeczona i ile ma
z jednego bloku na czysto.
Patrzę na ten syf okiem dinozaura i wieję w krzaki, jak tylko mogę, bo na ciemną stronę Księżyca, paliwa mi nie starczy.
Brakuje dziewic więc rośnie ich cena, rośnie więc cena paliwa, VAT i takie tam, byle morda w kubeł i na ulicę gawiedź nie wylazła, tylko roboty pilnowała.
Rozdać Gojom kredyty, niech trzęsą portkami ze strachu, o kursy walut, niech robią, co im każemy i mamy cymes geszeft, i spokój.
Na bardziej kumatych, zarzucić sieć samorządową lub korporacyjną i przyduszać z wyczuciem, by składek płacić nie przestali i nie fikali.
Mam nieprzyjemne uczucie, że jestem pierdołą ale kto nim nie jest- znacie to uczucie ?
Z drugiej strony, skoro dotychczasowa pierdołowatość pozwoliła mi przetrwać ponad pół wieku i żyć lepiej niż większość filozofów, to może się mylę?
Nie pocieszajcie mnie :)
Debilizm bywa dziedziczny :(
Tak więc nie spełniłem się specjalnie, a tzw. życie wystawiło mi
surową, choć sprawiedliwą cenzurkę, która może sobie wsadzić w odbyt, przekręcić i podpalić.
Ciekawe ile by miało życie na sześćdziesiąt metrów ze wszystkimi naszymi płonącymi cenzurkami ?
Ostatnio gadają po szwajcarskiej wsi, z woranym akceleratorem, że prędkość światła przekroczona - czyżby komuś się udało dobrać życiu do pupy ?
Przyznam, że ta poparta doświadczeniem wiedza którą posiadłem, uspokoiła mnie szalenie, niby lobotomia bohatera „Lotu nad kukułczym gniazdem”, a nawet
minię miewam podobną .
Nie pocieszajcie mnie, to ja pocieszam was gratis i na zaś, jakby co, choć wam życzę błogiej nieświadomości do końca.
Trzeba zachować ignorancję, by nie utracić odwagi, by żyć - to moja ostatnia złota myśl, którą dumnie wydaliłem, po jakimś przemyśleniu.
Kończę ten wykład, by świat nie wydał się Wam bardziej spsiały, niż jest, bo ktoś musi w coś wierzyć, by prądu i chleba nie zabrakło.
A jeśli liczycie na emeryturkę, to nie powtarzajcie tych prawd dalej, bo nie będzie oczywiście cudownych dzieci znajomych, bo innych - normalnych - durnych, poza swoimi nie spotkałem.
Jedyne cuda, jakie zaobserwowałem u dzieci, to przemiana mleka w żółtą sraczkę ale pewnie wasze cudowne, maja inaczej ?
Może wydalają pellet jak świnki morskie i ogrzewacie tym za friko chałupę ?
Swoją drogą jak, te sepleniące bez logopedy, obwieszone gadgetami, zakneblowane zasiekami z drutów na zębach, w defasonujących talie biodrówkach, z pępkiem na wierzchu, osłabione durną szkołą i multi kulti, biedne bachory, będą miały siłę pracować, czy myśleć ?
No, to ponarzekaliśmy sobie nieco i chyba nam lżej ? :)


Cz maja 16, 2013 9:10 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1184
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Rupert napisał(a):
No, to ponarzekaliśmy sobie nieco i chyba nam lżej ? :)

No, "Rupert" przegiąłeś. :) Tym razem pomimo, że trudno Ci w większości Twojego tekstu nie przyznać racji, oraz,że i w tym temacie nie straciłeś błyskotliwego, słownego polotu, to z przykrością muszę uznać, że tym razem nie czytałem Ciebie z zapartym tchem. Brak tu jakiejkolwiek nadziei i nawet nie łudzisz się, że mógłbyś o nią poprosić tutaj. A ja mam dla Ciebie słowa pociechy i zapewne wielu użytkowników tego forum również znalazłoby klika słów.
Powiedziałeś, że to Ty nas pocieszasz, ale w Twoim tekście nie ma pociechy, a jedynie bezradne narzekanie na, jak się domyślam, sprowokowane przeze mnie owoce Twoich przemyśleń, spowodowane słowami, iż prawo natury broni prawa Bożego,prawda?
To prawda, że prawo natury broni Bożego prawa i że państwa tak funkcjonują. Ale również słuszna jest Twoja argumentacja, gdzie podajesz chyba dziesiątki przykładów poddających pod wątpliwość moją tezę.
Jeśli to miałeś na myśli, to popełniłeś błąd. Przykłady, nieprawidłowości w funkcjonowaniu społeczeństw, państw i ich organów są odstępstwem od prawa natury i pochodzą z piekła. Tam, gdzie panoszy się strach wśród powołanych do tego służb i nadużywanie stanowisk wobec bezbronnych, gdzie w szaty sztuki ubiera się wszelkie rozpasanie i demoralizację, gdzie władza przestaje się liczyć narodem, bo wie, że teraz trzeba zatroszczyć się o swoje stanowiska władzy, gdyż dla narodów nie da się nic dobrego uczynić, tam jest szatan.
Są na te okoliczności wersety Pisma Świętego, które jeśli się im przyjrzeć, mogą dodać nieco otuchy, widząc, że Bóg te rzeczy przewidział i panuje nad tym.Właściwie śmiało można rzec, iż Bóg jest inicjatorem tych wydarzeń."Nie myślcie, że przyszedłem przynieść światu pokój.Nie pokój, ale miecz i rozłamy." ...Albo Jezusowa przypowieść:"Pozwólcie obojgu rosnąć aż do żniwa." Mowa tu o chwastach zasianych przez nieprzyjaciela pośród pszenicy z przypowieści "O pszenicy i kąkolu". Mówię, gdybyś nie znał tych wersetów, sądząc po Twoich słowach o jakości Twojej wiary.
Niebawem prześladowany zostanie kościół, aby odciąć nas od prawdy Bożej, a potem lotem błyskawicy rozleje się przemoc na świat.
To wszystko musi się stać, aby doświadczono nas przed Boskim Majestatem i aby otrząśnięto z nas plewy, by stanąć czystym przed Synem Człowieczym. "Rupercie", to, co się dzieje i ty to doskonale widzisz, to początek końca tego świata i potrzeba Ci i nam wszystkim zaopatrzyć się w oliwę do naszych lamp. To z kolei mówię wobec Jezusowej przypowieści "Pannach roztropnych i nierozsądnych". Ci, którzy pozostaną po tym światowym kataklizmie, będą żyć i radować się pokojem i szczęściem na ziemi. Najpierw jednak trzeba pochwycić szatana i związać go na tysiąc lat.
Jest Ktoś, kto tego dokona,a mówi o Sobie:"Ten kto otwiera, a nikt nie zamknie, Ten kto zamyka, a nikt nie otwiera".


Pt maja 17, 2013 12:25 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So gru 22, 2012 5:35 pm
Posty: 381
Lokalizacja: Zagłębie
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Rupert napisał(a):
Bajkowy rycerz Katechumen77 wspomina cyt. :” Na marginesie,ja wolę osobiście opisy przyrody u Kraszewskiego,jego cały cykl "Dzieje Polski" to wspaniała lektura,którą się czyta z nostalgią,za Polską z lat sześćdziesiątych,siedemdziesiątych,za tamtą oczywiście przyrodą.Kolorowe pola,a dziś jednolite plantacje cuchnące pestycydami,herbicydami,nawozami,zgnilizną.Eh ”, czym dowodzi swojej szlachetnej, choć niepokornej , więc grzesznej niekompatybilności z obowiązującą rzeczywistością :)
Bajki na których nas wychowano, nijak nie przystają do rzeczywistości.
Nie uściskamy misia, nie popływamy na krokodylu - natura nie jest przyjazna bajkom, ani ekologom.
Pejsate media lansują styl życia konkursowo-zabawowo-loteryjny ale nie wierzcie, że cokolwiek wygracie, czy dostaniecie za free, poza trailerami wszetecznych filmów edukacyjnych.
Ci spece od geszeftów, sprzedają nawet kwoty zanieczyszczeń dwutlenkiem węgla, a za chwilę powietrze i stawiają bramki na drogach, byś nie uciekł od podatków,
czy zmylił trop.
Rządowy Sanepid zaleci wam sól drogową do kiełbasy albo zapewni, że żyjątka w kranówie są nieszkodliwe, a nawet ich wydaliny i jaja.
Dla równowagi SSanepid spacyfikuje ostatni polski, rodzinny sklepik na osiedlu, jedynego płatnika VAT i ZUS w województwie, w imię wiarygodności i ku uciesze zawistnych blokersów.
Co na to trzódka, Tego tam, co widzi zgniliznę tego świata i nawet brwi nie zmarszczy, zasłaniając się chytrze, że niby dał nam wolną wolę ?
Ano pobekuje z cicha i pokornie piszczy na bramkach, naiwnie myśląc, że to koniec imprezy, a przecież przyjazne państwo szykuje im podatek katastralny i nie tylko.
Królewny ze szklanych gór i rycerze, co smoki dla nich siekają, pozostali więc zamknięci w okładkach książek.
Próby wyjścia uniemożliwia marketing, podatki, składki, kursy, kredyty, certyfikaty
integracja i cały mechanizm gejowskiej rzeczywistości, gorszej niż smoki.
Gdyby zaś wyszli, z okładek, to by się zeszmacili, zostali posłami, smok dawałby ciała rycerstwu w jaskini i wypożyczał atrapę obciętego łba za flaszkę okowity
, celem ułatwienia wyrwania panienki z wieży na Szklanej Górze.
Król zaś, majstrowałby jak wcisnąć gadowi kasę fiskalną, by monarchę stać było na kontener dziewic, co jakiś czas, którymi pasł by nasycony i znudzony smoka, jak to mają w zwyczaju wszyscy światli i bogobojni władcy, ojcowie narodu i takie
tam legendy dla kretynów.
Świat kiedyś był prosty : albo myśmy jedli, albo nas jedzono i nie trzeba było mieć na to koncesji.
Od niedawna sprawy się skomplikowały, wręcz zastanawiamy się, czy można się bronić przed drapieżnikiem, czy w ramach integracji, dać mu odgryźć nogę, czy zapłacić śniadym złodziejom podatek , od deszczu ?
Paragrafy zastąpiły instynkt, byś nie stanowił zagrożenia dla lansowanego nowego porządku.

Problem w tym, że jeśli ciebie będą tłukli w bramie, to tych pięciu
opasłych strażników porządku wybierze pacyfikacje babuni z konwaliami i zamandaci ją na dwie renty, od ciebie odwróci zaś ryje, udając, że deszcz pada.
Wszyscy wokół jacyś tacy zamaszyści, równy krok ku lepszemu z angielską pieśnią, bo po kursach na ustach, zadowoleni z talonu na balon, czy knedle w barze w ramach korporacji, jacyś sales managerzy, czy inne persony w służbowych garniturkach, w saszetce plik kart z przewagą lojalnościowych, nawet laptop
za złotówkę miewają co godniejsi, wszyscy tacy oczytani oczywiście w zagramanicznych(sic!) ksiunszkach (sic) ,wizjonerzy i ogólnie „sranie w banie”
z przytupem i na gwizdek, z okrzykiem - damy radę!
Te szczęśliwe rodziny na korytarzach galerii handlowych, oczywiście z uśmiechem ale jakoś bez toreb z zakupami.
Pewnie je wynieśli do zaparkowanych pod galerią limuzyn na gaz, stojących w kałużach oleju i wrócili, by wykupić resztę ?
Te koszary blokowisk, jak silosy buraków, wylęgarnie szajb małych i biednych, gdzie menele śpiewają świtem serenady, zawistni blokersi skopią ci samochód, a życzliwy somsiad (sic) daje baczenie zaropiałym okiem, przyczajony przy wizjerze.
Dla godniejszych posiadaczy sraczy na daczy, postawiono kibuce zwane apartamentowcami, tam rozbawiona ochrona komentuje, patrząc w monitory, ile pięter w zamkniętym osiedlu obsługuje odwiedzająca cię narzeczona i ile ma
z jednego bloku na czysto.
Patrzę na ten syf okiem dinozaura i wieję w krzaki, jak tylko mogę, bo na ciemną stronę Księżyca, paliwa mi nie starczy.
Brakuje dziewic więc rośnie ich cena, rośnie więc cena paliwa, VAT i takie tam, byle morda w kubeł i na ulicę gawiedź nie wylazła, tylko roboty pilnowała.
Rozdać Gojom kredyty, niech trzęsą portkami ze strachu, o kursy walut, niech robią, co im każemy i mamy cymes geszeft, i spokój.
Na bardziej kumatych, zarzucić sieć samorządową lub korporacyjną i przyduszać z wyczuciem, by składek płacić nie przestali i nie fikali.
Mam nieprzyjemne uczucie, że jestem pierdołą ale kto nim nie jest- znacie to uczucie ?
Z drugiej strony, skoro dotychczasowa pierdołowatość pozwoliła mi przetrwać ponad pół wieku i żyć lepiej niż większość filozofów, to może się mylę?
Nie pocieszajcie mnie :)
Debilizm bywa dziedziczny :(
Tak więc nie spełniłem się specjalnie, a tzw. życie wystawiło mi
surową, choć sprawiedliwą cenzurkę, która może sobie wsadzić w odbyt, przekręcić i podpalić.
Ciekawe ile by miało życie na sześćdziesiąt metrów ze wszystkimi naszymi płonącymi cenzurkami ?
Ostatnio gadają po szwajcarskiej wsi, z woranym akceleratorem, że prędkość światła przekroczona - czyżby komuś się udało dobrać życiu do pupy ?
Przyznam, że ta poparta doświadczeniem wiedza którą posiadłem, uspokoiła mnie szalenie, niby lobotomia bohatera „Lotu nad kukułczym gniazdem”, a nawet
minię miewam podobną .
Nie pocieszajcie mnie, to ja pocieszam was gratis i na zaś, jakby co, choć wam życzę błogiej nieświadomości do końca.
Trzeba zachować ignorancję, by nie utracić odwagi, by żyć - to moja ostatnia złota myśl, którą dumnie wydaliłem, po jakimś przemyśleniu.
Kończę ten wykład, by świat nie wydał się Wam bardziej spsiały, niż jest, bo ktoś musi w coś wierzyć, by prądu i chleba nie zabrakło.
A jeśli liczycie na emeryturkę, to nie powtarzajcie tych prawd dalej, bo nie będzie oczywiście cudownych dzieci znajomych, bo innych - normalnych - durnych, poza swoimi nie spotkałem.
Jedyne cuda, jakie zaobserwowałem u dzieci, to przemiana mleka w żółtą sraczkę ale pewnie wasze cudowne, maja inaczej ?
Może wydalają pellet jak świnki morskie i ogrzewacie tym za friko chałupę ?
Swoją drogą jak, te sepleniące bez logopedy, obwieszone gadgetami, zakneblowane zasiekami z drutów na zębach, w defasonujących talie biodrówkach, z pępkiem na wierzchu, osłabione durną szkołą i multi kulti, biedne bachory, będą miały siłę pracować, czy myśleć ?
No, to ponarzekaliśmy sobie nieco i chyba nam lżej ? :)



Mnie zawsze jest lżej,bo nie ciążą mi winy,tobie raczej nie ulżyło,bo tego balastu tu się nie pozbędziesz!
A w ogóle piszesz tak bajkowo,może sam jesteś postacią z z bajki.

_________________
Wczoraj minęło,jest dzisiaj, a jutro nie wiadomo czy będzie,dlatego warto uwierzyć już teraz


Pt maja 17, 2013 12:40 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Sprężałem się długo, by odpowiedzieć ZnaLezczyni, która pruszyła bardzo istotną, choć zwykle na początku związku ignorowaną problematykę cyt. : „I myślę, że zastanowiłabym się, czego JA chcę. Czego JA potrzebuję. I na ile potrafię i chcę się naginać do czyichś (nawet najważniejszej osoby na świecie) oczekiwań i żadań.
Może to wyglądać egoistycznie, może i nawet to jest egoizm, ale zdroworozsądkowy. Swojej potencjalnej żony i jej przekonań nie zmienisz. Możesz zmienić troszkę siebie i swoje oczekiwania. Tylko zastanów się, czy to jest to, czego chcesz.
Nie jest zdrowe - moim zdaniem - kiedy kręcisz się wokół (zmiennych zresztą) potrzeb drugiej osoby, zapominając (być może) o tym, że to czego Ty chcesz i Twoje przekonania są równie ważne.”…
Problematyka jest mało strawna ale umiejętnie przyprawiona siarką i napisana diabelskim kopytkiem, co mi czasem wyrasta, może dać się przełknąć, bez cofki :)
Wspominałem już wcześniej, o dziwnych przypadkach związanych z poznaniem mojego „aniołka”, dodam jeszcze, że to ona do mnie pierwsza zagadała.
Miałem więc wszelkie podstawy, by widzieć w tym jakąś nadprzyrodzoną ingerencję i
z tego powodu odrzucić uprzedzenia, czyli nie grymasić, tylko brać :)
Bajek i poezji pisanie, wydaje się przesłanką, że jak pęknie tama, to miłość nas porwie nieposkromionym nurtem, zalewając wszelkie kałuże z żabami wspomnień - innymi laskami, czy facetami, z poprzednich związków.
Powstanie nowy ocean miłości, zmyje z nas brud wszeteczny, będziemy unosić
się w nim, lewitując, jak w filmowych „Odmiennych stanach świadomości” – gdzie wszystko być może ,nawet nowa galaktyka.
Jakoś tego nie widzę, wystrzelałem tyle fajerwerków uczuć, a niebo nadal ciemne i nieprzeniknione:(
Tak trudno jest żyć , bez wiary w dobre bajki, że dwie samotne dusze się splątały, bo sobie pisanymi były i takie tam czasem prawdziwe legendy!
Miłość kreuje optyką i nawet hipopotam wydaje się łabędziem, dopóki uczucie utrzymuje erekcję, a osiągnięta prędkość pozwala przeskoczyć nad dziurą wspomnień, bez urwania koła w takim tandemie.
Tymczasem pozostaję jeno mrożonym filetem z mintaja, bo nie mam „licencji” na ślub kościelny.
Niebezpieczna jest projekcja w miłości – przypadkowy ekran dla naszych mrzonek, zwykle nie emanuje podobnie w naszą stronę i dramat wisi w powietrzu.
Upatrywanie cech boskich i cudownych możliwości poprawy swego losu, w niczego nie spodziewającej się tarczy dla naszego pocisku miłości, to też niepewna sprawa.
Co będzie, jak ów obiekt dostanie sraczki, wypowiedzenia pracy, cioty, wdepnie w kupę na chodniku albo wywali orła, łamiąc obcas w szpilce lub powali go choroba – czy to nie zdestabilizuje uczucia cudownego miłosnego zauroczenia ?
Zastanówmy się, czy wytrzymamy na miłosnych pozycjach, podczas kiedy okręt tonie, a nasza ukochana osoba znajduje się pod pokładem?
Czy wskoczymy do szalupy pozostawiając ją chytrze, pod opieką Boga, czy rzucimy się wbrew rozsądkowi, ratować miłość lub honorowo utopić się razem ?
Zazdrośni bogowie, tylko czekają, by wsadzić kij w szprychy lub dziegciem miód zaprawić, bo miłość to kontrrewolucja, degradująca ich z piedestału .
Dlatego co cwańsze osobniki, wybierają pewną miłość Bożą, a nie ułomną ludzką :)
Byliście kiedyś w szpitalu ?
Myślicie, że nowy „pańcio/pańcia” będzie wam basen przynosił-a, po doktorach woził-a i marzy, by się wspólnie i godnie zestarzeć ?
Zaprawdę myślicie, że ostatecznie, będziecie się trzymać za łapki, zajmując kilka pięter kliniki, bulgocząc i sycząc namiętnie , łączącymi was do kupy rurkami aż elektrownia wyłączy prąd pewnego dnia, bo dyrekcja szpitala przewaliła kasę ?

A co z ukonstytuowanymi od pół wieku pasjami, hobby, przyzwyczajeniami ?
Czy porzucisz swoje narty, żagle, włóczęgi, wakacje na dziko, dla jej teatru, kościoła, czy opieki nad niedołężną matką ?
A co z kasą, wszak wypadałoby czasem pomóc rodzinie, w tym tej przejętej z dobrodziejstwem inwentarza i czy się wtedy jednak nie pozagryzacie, czy nie wyjdą z was demony ?
Siedzimy też na najniższym stopniu drabiny jej/jego związków więc zaopatrzyć się warto w parasol, by nie kapało na nas cokolwiek po poprzednikach, z licencją na „wyrywanie” , czyli brakiem ślubu kościelnego.
Jestem Bond – James Bond, mam za sobą kilka małżeństw, tabun dzieci, zaliczyłem armię kobiet ale mogę Ci luba ślubować w kościele, bo byłem dotychczas cwany – mam licencję na ślub kościelny - wyjdziesz za mnie mała, bynajmniej, hę ?
Przepadam przy takim „ciachu” z kretesem, zwłaszcza , że nie inwestowałem za młodu w magiczne słowo „bynajmniej” – klucz do serc niewieścich !
Można odruchowo ugryźć miłość, jak pszczoła i wraz z żądłem, zostawić serce.
Potem zdziwienie : nawet nie wiedziałem, że je mam, nie wiem też, czy odrasta, jak ogon jaszczurce i jak długo trwa regeneracja ?
Miłość, jak żywot trzmiela - od wiosny do jesieni – zwykle sezonowa to sprawa, przynajmniej w moim „przikrym”(sic!) „przipadku”(sic!), jak mawiają Ślązacy :) .
W moim wieku, zaczynanie związku, od pupy strony, to zdecydowanie większy problem, niż u młodych, gdzie przychodzą na świat dzieci, nie ma czasu na filozofowanie, nie było poprzednich fascynujących ponoć związków i cudownych dzieci, trzeba się dorabiać, docierać i tworzy się prawdziwą rodzinę, z jej historią, ilustrowaną pożółkłymi zdjęciami .
Powstają wspomnienia wspólnie przeżytych radości i smutków, które nadają całej historii szlachetnej patyny.
Pamiętam, jak żaliła mi się, że utraciła swoje zdjęcia, a mnie się proroczo wyrwało : „nie martw się, będziemy mieli nasze”.
Fakt – zdjęcia są ale nas to już specjalnie chyba nie ma :(
Wyrzuty sumienia mogą wzmocnić każdy defekt takiego „nowego” związku i zadusić miłość, jak zimny deszcz ognisko.
Tatuś z tamtego poprzedniego związku, akcentując przyjazne rozstanie i podzielając opinie, że był pouczający, wywali wam czasem drzwi do mieszkania, czy zdemoluje brykę ale nic to w porównaniu ile da ci nowy związek w plecy.
Siekierę w plecy też możesz dostać jak tamten tatuś charakterny i z samiuśkich gór pochodzi, wtedy to się nazywa ciupaga, hej ! i stanowi folklor ziem górskich :).
Słowem „zakochani w sobie, znowu pierwszy raz”, jak śpiewa Pectus ?
Dostrzegacie różnicę pomiędzy pieluchą noworodka, a mopem z dworcowego szaletu, pachnącą fabryką bryką z salonu, a zatęchłym rzęchem z komisu ?
Podzielę się tu z Wami moja łajdacką eksperiencją(sic!) i stwierdzę że nie ma normalnych kobiet w odpowiednim wieku, a dziewic, to już raczej na pewno :(
Stanąłem w szranki, o rękę półwiecznej, bezdzietnej panienki, a do pokonania mam mnóstwo problemów i wyrzeczeń – paskudniejszych, niż smoki.
Jak spotkacie faceta w podeszłym wieku, z rozbieżnym zezem, to będę ja w stadium
terminowania u takiej właśnie, co zawiera 70% wody święconej.
Zaiste, koktajl taki zwala z nóg, pęka łeb na drugi dzień, o jajach jako żywo, nie wspomnę.
Wyobraźcie sobie teraz, jak Wasz Rupert wychodzi ledwie żywy, z tej smoczej jamy z łbem gada, posoką zbryzgany i w nagrodę dostaje przechodzoną panienkę
i wychodek za granicami królestwa ?
Ona ma jeszcze zapewne jakąś chociażby rodzinę i czujecie bluesa, jak miło jest udowadniać przed bacznie obserwującym audytorium ciotek i czerstwych, podpitych, potencjalnych, szwagrów że nie jesteś wielbłądem ?
Obcym bachorom trzeba wciskać czekoladki, ćwierkać przymilnie i głaskać po główkach, kiedy człowiek ledwie swoje toleruje ?
A te opowieści szwagrów z wojska, że samochody im nic nie palą, wręcz jeżdżą z odkręconym bakiem, by nadmiar się ulewał, że szef ich szanuje, a nawet mają legitymacje , lizak, czasem pałkę i że ci kartofle na zimę mogą załatwić !
Musisz wysłuchać ile to oni pup przelecieli, nim osiedli na mieliźnie, czyli z tamtą ciotką, że do Gdańska to oni jadą dwie godziny tym sprowadzonym w kawałkach bolidem na gaz, że byli w Buugarii (sic!), a ich latorośl gra piłą na skrzypkach i musisz tego koniecznie posłuchać.
Ten zachwyt i uwielbienie w oczach ich żon, dydaktycznie dla ciebie potwierdzających walory tych palantów, byś nie był gorszym, jak się dasz nabrać .
Luuudzieee, raaatuuunnnkuuuu!
Ile godzin wytrzymacie w tej rodzinnej atmosferze ?
No, ja jestem mizantropem, może inni są lepszymi ziomalami i wywali im dekiel dopiero po kilku latach.
Mówią potem w telewizji, że to była przykładna rodzina i gdyby nie muchy na szybach i wysypujące się listy ze skrzynki, nikt by nie uwierzył, że się pozabijali.
Dalej nie mam substancji motywancji(sic!), ani wizji, ba nawet telewizji i nie wiem „kak żit Tamara” (sic!), choć wiem że nikt nie wie!
Tak więc mogę sobie fundować jakieś mniej, czy bardziej ekscytujące poszukiwania ale widoków na nową rodzinkę, złote główki dzieciątek i zapatrzoną we mnie
białogłowę –„ NIET!”
Czuję się więc nieco, jak Rolling Stone- zsuwam gdzieś po zboczu bez sensu spięcia pupy i pójścia w konkretnym kierunku.
No, może prułbym do celu, defiladowym krokiem, gdybym był bardziej nawiedzony, lepiej w szajbie umotywowany i miał fanatyczne spojrzenie Adolfa ?
Ów chłopina przeżył pono kilkadziesiąt zamachów na siebie ale widać Bóg go chronił, dokąd mógł nieborak.
Po bliższym kontakcie z kimś takim, kto oczkuje niemożliwego „unieważnienia małżeństwa” Twoja psyche będzie nadawała się tylko do recyclingu, porastając pokrzywami w kącie jakiegoś złomowiska.
Te wszystkie opisane problemy znałem przed jej poznaniem ale niestety „pocisk miłości”, musiał trafić mnie też w łeb i postradałem resztki rozumu, co go nigdy za wiele nie miałem :(
Moja „spowiedź” tu przed Wami, daje jednak pewną ulgę, a Wam rozrywkę i trochę refleksji :)
Dziękuję Katechumenowi77 cyt. : „Mówię, gdybyś nie znał tych wersetów, sądząc po Twoich słowach o jakości Twojej wiary „ i wszystkim cytującym Pismo Święte !
Sam nigdy bym do owych cytatów, nie dotarł, jako że leniwym grzesznikiem jestem, a tak mogę podziwiać Waszą biegłość i mądrość przekazu !
Nawiasem mam zawsze cykora, że kogoś z Was obrażą moje słowa, wyszczekane moim niewyparzonym ryjem:(
Cieszy mnie więc, że czytając, przymykacie czasem oko lub dwa, kiedy tekst jest zbyt paskudny :)
Na usprawiedliwienie przyznaję, że w mowie jestem dyplomatą, jedynie podczas stukania w klawiaturę czuję siarkę w powietrzu :)
Nie sugeruję, że mógłbym głosić kazania ! :)


Pt maja 17, 2013 3:47 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Myślę, że wątek został wyczerpany ale Wasze improwizacje wokół motywu „zakazanej miłości” zadziałały kojąco.
Dziękuję wszystkim za pochylenie się nad przedstawionym autentycznym problemem - to prawdziwa historia.
Temat był od samego początku w kolizji z Dekalogiem więc tylko dzięki Waszej życzliwości i rozległej wiedzy, popartej cytatami z Pisma Świętego, znaleźliście jakąkolwiek przestrzeń do filozoficznych dywagacji.
Otrzymałem więc więcej, niż się spodziewałem, bo staraliście się mi pomóc , w beznadziejnej sytuacji, słowem próbowaliśmy znaleźć sposób, jak przejechać skrzyżowanie na czerwonym świetle, pod okiem policjanta i nie dostać mandatu, w imię ludzkiej miłości :)
Wielką sympatię wzbudzili we mnie forumowi „harcownicy”, którzy po zwyczajowych pobrzękiwaniach szabelkami, okazali się zgodnie z moją intuicją, miłymi i ciepłymi osobami :)
Przypomina mi się scena z filmu „Krzyżacy”, jak Danuśka zarzuca białą chustę , na głowę Zbyszka i słowami „mój ci on” ma nadzieję ochronić go od ścięcia. Pada pytanie do krzyżackich posłów, czy wybaczą Zbyszkowi napaść i darują mu życie ? Posłowie deklarują chytrze że oni wybaczają „ale co na to Bóg” w sensie nieuchronności kary ?
Koniec końców, w filmowej bajce, uratowana została zwykła, ludzka miłość :)
Może czasami rozbawiony naszymi kombinacjami Bóg, śmieje się z nas i dobrotliwie odwraca oczy, udając, że nie widzi ?
Znowu zbaczam w kierunku „folkloru” :)


Wt maja 21, 2013 10:10 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So gru 22, 2012 5:35 pm
Posty: 381
Lokalizacja: Zagłębie
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Tak,to idzie zawsze w stronę folkloru(twoje myślenie oczywiście),nie prawdziwej Wiary.Więc otwórz się na działanie Ducha Świętego,bo inaczej nic z tego nie będzie.

_________________
Wczoraj minęło,jest dzisiaj, a jutro nie wiadomo czy będzie,dlatego warto uwierzyć już teraz


Wt maja 21, 2013 12:24 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Wydawało misie, że mój wątek zniknął z Forum i pomyślałem sobie, że nie będę mógł Wam zrelacjonować go do końca.
Tymczasem jest, jak widzę, więc postaram się dokończyć moim zdaniem fantastyczną, ale prawdziwą relację, ku pokrzepieniu serc, nie, nie, nie w stylu hollywoodzkim, lecz ku błogiej świadomości, że wszyscy mamy „przekichane” i nie ma, czego komu zazdrościć :(
Moi ukochani Górale mówią, że nie ma się „ło, co sarpać” i chyba mają rację, hej!
Odbyliśmy z moim „aniołkiem” jeszcze parę spazmatycznych spotkań, poprzedzonych wzajemnym „przywoływaniem” e- mailowym i SMS – owym i oczywiście przerwanych kolejnymi „kryzysami” wiary, już po dwudziestu czterech godzinach, od ostatniego zapadnięcia w sen, o świtaniu.
Poprosiła mnie, bym jej towarzyszył, gdyż została zaproszona na ślub kościelny swojej znajomej.
Podczas tamtej uroczystości, podziwiałem piękną pannę młodą i jej wybranka, nikczemnego wzrostu z nieciekawą facjatą i głupkowatym uśmiechem – skąd baby biorą takich palantów?!
Tak, tak, ja wiem, że zapewne gość ma piękne wnętrze i dobry charakter, a kieruje mną jeno zawiść – nie strofujcie mnie, też chciałbym w to wierzyć, patrząc rankiem w lustro:)
Po powrocie zrobiliśmy sobie zdjęcia w naszych uroczystych kreacjach i rzeczywiście bylibyśmy całkiem udaną parą – nawet dzisiaj trochę mnie skręca, jak na nie patrzę :|
Nawiasem, gdyby nie przytomność Sądu Kościelnego, to zapewne słowo stałoby się ciałem i to my sunęlibyśmy od ołtarza z dreszczem wzruszenia, wzmocnionym dźwiękami kościelnych organów, wprawiających w słodką wibrację, również witraże
Był lipiec ubiegłego roku, właśnie ponownie nabierałem wiatru w żagle, a pachniał on włosami mojego aniołka.
Było tak cudnie, a przynajmniej były na to zadatki, że zapomniałem o tym, że przecież ktoś od zawsze czuwa nade mną, z tą łychą dziegciu, by mi smak każdej beczki miodu zepsuć – oczywiście dla mojego dobra!
Przyznam, że mnie na tamtego miejscu, już by się znudziło, ten kij w szprychy ciągle wkładać i miód dziegciem zaprawiać, zwłaszcza, że przez pół wieku tych dopustów, nijakiej pokory, owe zsyłane plagi, ani dokręcane śruby, u mnie nie spowodowały, bom też zawzięty jest okrutnie :evil:
Tak, więc, kiedy było bardzo miło, dowiedziałem się niespodziewanie, od mojego aniołka, że „tego” to nie będziemy robić, bo ma z tym złe doświadczenia.
Oszczędzę Wam szczegółów, ale owa deklaracja obróciła w proch cudowny, święty obrazek mojej nówka sztuka, igła, nieśmiganej, bezdzietnej półwiecznej panienki.
Okazało się, że kreująca się na ikonę moja lekko przechodzona dziewica, ma jakąś paskudną, choć frywolną, ciemną przeszłość, a ja mam właśnie ponosić tegoż konsekwencje! 8O
Nie wiem, czy mi się zdawało, ale usłyszałem rechot w niebiosach, a może to moje własne kichy skręciły się z zaskoczenia.
Wiecie, jaką minę miał Jack Nicholson po lobotomii w filmie „Lot nad kukułczym gniazdem”?
Dokładnie taką samą, jak ja po wyszeptaniu mi przez rozpalonego aniołka owych wyznań!
Trudno jest opisywać stany emocjonalne, podobnie jak sferę seksu, zwłaszcza na forum i to katolickim.
Porównałbym moją pozycję do durnia, który aby wyrwać z komisu przechodzona brykę z fotelem wypierdzianym przez tabun poprzednich właścicieli, bierze kredyt, odmawia sobie przyjemności, harując na lichwę, żyje stresie, czy sprosta wyzwaniom kolejnego miesiąca i kolejnej raty dla Żyda.
Taki śmieszny idiota wsiada wreszcie do tego swojego cuda, okupionego krwawicą i okazuje się, że jego bolid na gaz, jeździ tylko na wstecznym, palą się wszystkie kontrolki i większość wypasionych bebechów nie działa!
Zaraz, zaraz, to ja miałem w powyższym kontekście zostać przeczołganym przez sądy, cierpieć ascezę, dokonywać innych piruetów z przytupem, o których nie miejsce tu pisać?
Tak, taka jest dziarska teoria, ale wiecie, że honor w miłości nie istnieje, te parę lat przecinania się naszych orbit, też na coś wpłynęło, słowem nie tak szast – prast to wszystko poszło :no: .
Próbowałem jakoś manewrować, by oszukać samego siebie, że łyknę jakoś tę żabę, że dam radę, wezmę na klatę, że liczy się dusza i takie tam bzdety dla zrozpaczonych frajerów mojego pokroju.
Niestety nie nastąpił przełom, ani cud, komis nie obniżył z oczywistych względów ceny za moje wymarzone cacuszko, nie byłem zdolny rżnąć głupiego do końca.
Morał z tego taki, że można się łatwo nabrać na klimaty pośrednio potwierdzające wartość naszego obiektu westchnień, zwłaszcza, jak zasłania się on monstrancją.
Uważajcie Robaczki na te wyjątkowe okazje z komisu i z życia, bo nie każdy ma takie fory w niebie, że mu w porę zaprawią miód dziegciem i kij w szprychy wsadzą dla pewności, by sobie ta bida jeszcze większej krzywdy nie zrobiła ;)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie !


Cz lut 05, 2015 11:19 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt gru 13, 2005 12:47 pm
Posty: 239
Lokalizacja: Poznań
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
A to ciekawe - czyżby "aniołeczek" też był związany ślubami?
Tak sobie przyczytałam cały wątek i rzuciło mi się w oczy jak Ty Rupercie oceniasz ślub kościelny. Piszesz "paragrafy", "licencje" - otóż TY sam ślubujesz wierność, uczciwość itd., aż do śmierci - jaksobie wyobrażasz wymazanie tych słów? cofnięcie? no nie da się!
Da się tylko uznać , że w momencie skłądania tych ślubów istniały powody aby je uznać za nieważne - więc nie są żadne "paragrafy" itd tylko TWOJE własne zoobowiązanie dośmiertne...Ciężko to pojąć co?

_________________
J.Eldredge"Dzikie serce" - polecam


Cz lut 05, 2015 7:17 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Lily, ja doskonale znam zasady unieważnienia sakramentu małżeństwa, bo złożyłem pozew pod wpływem mojego „aniołka”, ale dzięki Bogu, nie byłem w stanie zapewnić sobie świadków, a fałszywych opłacać nie chciałem – tak pewien byłem swoich racji.
Podstawą mojego pozwu, były okoliczności poprzedzające sakrament małżeństwa, czyniące być może, wadliwym jego zawarcie.
Sąd Kościelny chciał rozpatrywać moją sprawę, ale przepadli moi świadkowie – poumierali.
Przyznam Ci się, że dopiero od niedawna byłbym w stanie ślubować świadomie, z pełnym przekonaniem w związku człowieka z kobietą, bo pół wieku zabrało mi zgłębianie zawiłości takich krzyżówek międzygatunkowych, zwłaszcza w kontekście zawiłości wiary.
Niestety sprawa się, „rypła” (sic!) wiele dziesięcioleci temu i „to se ne vrati” - faceci jak widzisz dojrzewają dość późno, a zwykle aż do śmierci.
Kobiety zaś są dojrzałe od kołyski i mają certyfikat mądrości, potwierdzony czerwoną pieczęcią …. na podpasce – one nie miewają wątpliwości, że masz z taką iść do ołtarza.
W kwestii małżeństwa, ułomny przecie człowiek musi się wznieść na boskie wyżyny nieomylności, bo ma tylko jedną możliwość, zupełnie jak jeden nabój w rosyjskiej ruletce.
Mój „aniołek” twierdził, że może mi ślubować w każdej chwili, więc chyba z jej strony, nic nie stało na przeszkodzie, chociaż z babami nigdy nic nie wiadomo, czy nie są modliszkami, czarnymi wdowami, czy innym elementem bożej oranżerii – teraz nie dałbym sobie za to obciąć paznokcia.
Bywają przecież sytuacje, że po ślubie z nówka sztuka, igła, nieśmiganą dziewicą, pojawiają się niespodziewanie jakieś jej dzieci z poprzednich fascynujących i pouczających związków.
Nadal jednak uważam, że jest w porządku, bo przecież podobno „wszystkie dzieci są nasze”,
Zgadzam się jednak z przeciwnikami „rozwodów kościelnych”, zwłaszcza, że bez sensu jest, by człowiek dokonywał takich wolt prawnych w kwestiach wiary, by wpaść w kolejny kocioł, tylko z trochę inną zawartością, typu: była blond, a teraz ruda.
Nawiasem wmieszanie ułomnego pierwiastka ludzkiego w sąd nad sakramentem, stanowi wyłom w murach obrońców wiary i może doprowadzić do zwycięstwa kolegi Lucka nad skołowanymi obrońcami odwiecznych zasad – teraz relatywizowanych.
Wychodzi powoli, żem ortodoksyjny folklorysta!
Przeto, co światlejsi władcy tegoż świata, nie osłabiali zasad wiary, zabawami w rozwody, tylko np. ścinali łby żonom i brali następne, więc nie groziła korupcja, czy niesprawiedliwe wyroki, wszystko odbywało się, więc zgodnie z zasadami ziemsko – niebiańskiej dyplomacji.
Czasy się jednak zmieniły, to, co było oczywiste kiedyś, teraz okrzyknięto by zbrodnią.
No, może gdyby ściętych łbów byłoby parę milionów, to ze sprawcy zrobiono by dzisiaj bohatera i autorytet moralny, ale który facet byłby aż tak napalony, już po pierwszej ściętej setce?
Powyższe relatywizuje nieco mój żal, spowodowany daną nam przez Pana, tylko jedną szansą na ślubowanie, bo tak po prawdzie moglibyśmy wybierać pomiędzy dżumą lub cholerą w mniej, lub bardziej jadowitej postaci.
Wychodzi znowu, że nie ma się „ chłopoki, ło, co sarpać”, hej!
Powyższe brzmi nieco cynicznie, ale kiedy przestanę prężyć tu swoją klatę macho, to nachodzi mnie refleksja, czy te okruszki, które czuję w kieszeniach, to zwykły piasek, czy pozostałości po magicznej krainie „Niekończącej się opowieści” – dorośli może też powinni oglądać bajki?
Być może, więc jednak „przedstawienie musi trwać”, jak śpiewał biedny Freddie Mercury, co go miłość zabiła? :|


Pt lut 06, 2015 9:49 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 563
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Twoja historia tylko utwierdza mnie w przekonaniu że opatrzność krzyżuje drogi ludziom sobie podobnym żeby nauczyli się jeden od drugiego jak to jest wytrzymać z taką osobą jak ja. Odkryłam to na razie na własnym i mojego męźa przykładzie i na kilku innych małżeństwach i związkach. Też zawsze mi się wydawało że jestem świętą ofiarą grzesznika mojego męża. Po czym okazało się że żyjąc z nim i " męcząc" się widzę jak na dłoni u niego swoje wady i jak inni a także Bóg męczy się ze mną. Tak więc nic nowego pod słońcem - twój obiekt próżnej namiętności ( bo niczego innego) jest ci wbrew pozorom dobrze znany tylko może nie do końca uświadomiony.


Pt lut 06, 2015 10:27 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 563
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Czyli coś z rodzaju trafił swój na swego.


Pt lut 06, 2015 10:29 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz maja 09, 2013 3:01 pm
Posty: 16
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Lubczyku, przecież wiesz, że „seks jest przereklamowany”, więc nie do końca masz rację, zarzucając mi „próżną namiętność”.
Niewątpliwie masz rację nie tylko w teorii, że coś krzyżuje dziwacznie nasze losy, niestety „to coś”, jest jakby nieświadome krótkiego biegu naszego żywota, co wyklucza sensowne manewry naprawcze, bo za chwilę zapomnę, o co mi chodziło i skąd znam tamtą panią.
Mam wrażenie, że czynniki destrukcyjne przeważają nad tymi, które rozkręcają koniunkturę, a przecież mógłbym w nowym związku, powiększyć stadko wiernych owieczek o nowych jego członków, stąd trudności w zrozumieniu, niezrozumiałego rzeczy porządku.
W kontekście Twojej teorii, o wzajemnym przyciąganiu się nieszczęść, pomyślałem sobie, że najlepszym sposobem zminimalizowania błędów w doborze, byłaby po prostu loteria z sierotką losującą wybraków po numerach PESEL.
Może w małżeństwie by się to nie sprawdziło tak do końca, ale za to w polityce świat by nieco znormalniał, a na pewno już gorzej by nie było. :)


Pt lut 06, 2015 11:53 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 563
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Namiętność w szerszym znaczeniu to oprócz dobrze znanego współżycia miałam na myśli pociąg do ludzi posiadających władzę, znaczących w świecie, ładnych, przystojnych, bogatych, pewnych siebie i bez kompleksów, inteligentnych itp.Niekontrolowany pociąg i stawianie takich osób na piedestale, dodawanie im boskich cech i chęć przebywania w ich otoczeniu lub właśnie jeszczr pożądanie fizyczne. Nie ma to nic z miłości która jest oddawaniem życia za przyjaciela w nieszczęściu lub poświęcanie się małżonków dla siebie, opieka nad starszą czy chorą osobą, poświęcanie matki i ojca dla dziecka, czy najważniejsza miłość Boga prawdziwie Świętego do grzesznika upadłego i skruszonego, która z przyjemnością dla Boga ma niewiele wspólnego. Przynajmniej tak mi się wydaje.


Pt lut 06, 2015 12:15 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt mar 01, 2011 11:14 pm
Posty: 563
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Prawo w opozycji do miłości ?
Namiętność to w rzeczywistości zniewolenie i chyba każdy tego doświadcza. Ja np. mam już za sobą ślepą namiętność do męża a wyzwolił mnie z nej właśnie Bóg. Być może lekarstwem na to jest prawdziwa miłość. Chociaż całkiem bez namiętności też ciężko żyć - jak na pustyni.


Pt lut 06, 2015 12:34 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 78 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ESI i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL