Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N paź 21, 2018 2:22 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 365 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23 ... 25  Następna strona
 Grzechy seksualne w małżeństwie - trudne pytania 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Pn lis 28, 2016 3:48 pm
Posty: 58
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Krysia napisał(a):
Niekoniecznie jest jak piszesz, może musi mu "wystarczyć" raz w m-cu i mając świadomość takiej nie innej sytuacji nie obnosi się z rzeczywistymi swoimi pragnieniami. Wbrew pozorom może tu chodzić o odpowiedzialność, czyli jakże bardzo piękną, a coraz rzadziej spotykaną cechę u mężczyzn. Wiele kobiet będąc w położeniu Ewy zapewne by taką postawę doceniło.

Oczywiście masz racje może być też tak Ty napisałaś. Tego nie wiemy.Może tego nie wie sama Ew-a.
Ale jesli jest tak jak piszesz to uważasz ze Ewa powinna docenić postawę męża? Uważasz że problem leży w jej podejściu? Bo ja tak nie uważam. Uważam ze znalazła sie w bardzo przykrej sytuacji która powoduje frustracje i niszczy jej małżeństwo. Ja jej współczuje.


Wt cze 27, 2017 8:40 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 505
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
felek napisał(a):
Natalia22 napisał(a):
W moim odczuciu obie te postawy nie są prawidłowe u człowieka - dlaczego rozpatrujesz je w kategorii albo -albo ..mąż musi być albo całkowicie aseksualny w takim stopniu aby pożycie małżeńskie praktycznie nie istniało bądź odwrotnie traktować małżonkę jak rzecz do zaspokajania swoich rozbuchanych ,zwierzęcych rządz ? normalniej się nie da? Chociaż nie ,obie te możliwość są dopuszczalne i występują w przyrodzie tylko w pierwszym przypadku mężczyzna który nie wykazuje chęci do jakiekolwiek działania seksualnego nie powinien po prostu decydować się na wejście w sakrament małżeństwa w drugim zaś powinien się zwyczajnie leczyć .
.

Obie postawy sa oczywiscie skrajne. Jezeli je uważasz za chore to dlaczego chcesz leczyć tylko 2 przypadek?
Otuz powiem że impotencję jak najbardziej można leczyć. Ale do tego potrzeba chęci samego pacjenta.
Jezeli ktoś żyje w celibacie to taka przypadłość jak niechęć do współżycia jest chyba cnotą nic tylko pozazdrościć.
Gorzej rzeczywiście jak taka osoba wstępuje w związek małżeński z osobą o większym zainteresowaniu pozyciem wtedy jest tragedia dla obu stron. Żadna nie jest zadowolona. Ale dlaczego odbierać możliwość małżeństwa osobom które chcą współżyć raz w miesiącu albo rzadziej. Małżeństwo to nie tylko sex.
A tak nawiasem Natalia22 gdzie według Ciebie są granice czestosci pożycia. Kiedy według Ciebie zaczyna się patologia?


Mąż Autorki powiedział wyraźnie (seks mógłby dla mnie nie istnieć ) więc to raczej nie świadczy o jego zainteresowaniu pożyciem małżeńskim jak i jego małżonką w kontekście zmysłowym . Osoby które chcą współżyć raz na kilka miesięcy to właśnie takie dla których pożycie intymne mogłoby nie istnieć. Jeśli obie strony piszą się na białe małżeństwo ( jeśli w ogóle jest to zgodne z nauką KK? ) bądź bliskość intymną tylko w celu prokreacji to ok .Małżeństwo to nie tylko seks -ale bez tego fundamentu można starać się nawet o jego unieważnienie. Mąż Autorki wcale bliskość nie potrzebuje a zgadza się na nią z litość dla dobra żony .W takiej sytuacji nawet święty by nie wytrzymał.

Aseksualizm czy seksoholizm w moim odczuciu to jakieś zaburzenia . Ale dopóki nie dotyczy ono bezpośrednio mnie i mojego przyszłego małżonka to nie będę w to wnikać.


Wt cze 27, 2017 9:45 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 889
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
sapper napisał(a):
lekarstwo napisał(a):
Sorry, jesteście okrutni i tak naprawdę nie macie niczego mądrego do powiedzenia ew_ie. Ja też Ameryki nie odkryję. :-(

Małżeństwo znalazło się w impasie, bo oni są ludźmi wierzącymi i nie chcą grzeszyć w sprawach seksu. Nie mogą się zabezpieczać, bo grzech, mają być otwarci na życie?, ale przecież nie mogą mieć teraz kolejnego dziecka trzeci rok z rzędu, nie mogą liczyć na npr, nie mogą po prostu mieć kontaktów seksualnych kończących się spełnieniem. To rodzi frustracje i gorycz. Nic dziwnego, że oboje popadają w depresję. Czy mają zamienić się w celibatariuszy? To jest podwójne związanie. Co byś nie zrobił, jest źle. To jest kolejny przykład co zrobiło pojęcie bezwględnego posłuszeństwa nauce o otwartości na życie w małżeństwie.

Gdyby jeszcze npr dawało jakąś pewność - ale nie daje. Więc co mają robić tacy ludzie? Tak mocno ufać Bogu? No, łatwo mówić komuś z zewnątrz. Zamiast zaspokajać swoje potrzeby więzi małżeńskiej, muszą walczyć z czymś co powinno być piękne, dawać wzajemną miłość i szczęście.

I co mogą usłyszeć? Że powinni czekać 30 lat, aż będą po menopauzie, a może zająć się sportem, żeby ciało nie chciało? Może tak bardzo się stłamsić i myśleć o swojej chuci, nieczystości i egoiźmie, aż zmieni się całkowicie tożsamość, zepchnie wszystko do podświadomości? Może zastąpić seks małżeński samobiczowaniem? Na upartego można to przesublimować i czerpać adrenalinę z sadomasochizmu?

Wiem, przebija tu gorycz, bo czytałem pełno takich historii i sam też w pewnym zakresie to przeżywam całe małżeństwo. Kiedyś nie byłem świadomy tak mocno jaka jest nauka Kościoła w tym względzie, więc sobie spokojnie "grzeszyłem" stosunkami przerywanymi. Ale gdy zapoznałem się dokładniej, to też żyję w stanie ciągłej walki duchowej i bardzo współczuję takim małżeństwom, które muszą wpadać w paranoję z tego bezwarunkowego nakazu otwartości na życie.

Nieraz myślę sobie, że dużo ludzi odchodzi od Kościoła z powodu tego olbrzymiego ciężaru.

Może jest możliwość uzyskiwania dyspens od biskupów w takich przypadkach?

Przepraszam, jeśli kogoś obraziłem.

Tu nie chodzi o wskazanie rozwiazania bo jest to "musztarda po obiedzie".
Kazdy sobie cos planuje a z planami wiadomo.
Slub zostal wykozystany do rozgrzeszenia dazenia do seksu ktory wykozystano na maxa bo zaplanowano dzieci.
Teraz jest problem bo wiecej dzieci sie juz nie chce, a wczesniejszy czas i swoboda seksu zamiast zblizyc malzonkow spowodowaly nalog seksu, ktory teraz w swietle niechcianego poczecia staje sie grzeszny, ale nalog po wczesniejszych latach szalenstwa pozostal i ciezko teraz ten nalog zniesc. I tu wlasnie najtrudniejsze maja teraz zadanie.
Wiekszosc dorwie sie jak pies do kielbasy i dziwi sie ze tak szybko sie skonczyla.
Teraz po fakcie to tak jak pisalem " musztarda po obiedzie".
Obydwoje musza zaczac zmniejszac efekty tego nalogu w ktory sami sie wpedzili swoimi planami.
Maz powinien teraz zaczac uczyc sie panowac nad soba i nie chodzi tu o calkowita abstynencje od seksu, tylko o samokontrole, aby widok nagiego ciala czy przytulanie nie powodowalo natychmiastowego podniecenia seksualnego.
Wtedy dopiero zacznie przejmowac kontrole nad soba w miejsce nalogu, a potem dopiero zrozumie ze to glebokie uczucie milosci bedzie czynnikiem prowadzacym do zblizenia a nie nalog, czy zwierzecy poped.
Tak obrazowo to powinien kontrolowac sie tak by mogl swobodnie isc na plaze naturystow bez ciaglego podniecania sie widokiem nagich cial.
Wiem, jest ciezko ale to nie znaczy ze jest to niemozliwe zwlaszcza gdy zrozumie sie ze to milosc jest czynnikiem pobudzajacym do seksu a nie widok nagiego ciala.

Ciezko to tlumaczyc zwlaszcza ze zazwyczaj jest juz po fakcie- "musztarda po obiedzie".
Przypomina mi to humor o mlodym malzenstwie spedzajacym miesiac miodowy w gorach mieszkajac w bacowce i pozniej w kazda rocznice slubu.
Maz chwalil sie ze moze 10 razy dziennie a Baca tylko raz w miesiacu.
po latach stopniowo proporceje sie wyrownaly, az w koncu maz mozi ze juz w ogole nie moze , a Baca ciagle mogl raz w miesiacu. :-)

Nałóg jest czymś złym, a wpółżycie w małżeństwie jest czymś dobrym i potrzebnym.
Karol Wojtyła mial zdecydowanie więcej emapti niz sapper tak to ujmuje "
Wstrzęmięźliwośc małżeńska jest o tyle trudniejsza od wstrzemięźliwości poza małżeństwem, że małżonkowie przyzwyczajają się do współżycia płciowego zgodnie z naturą stanu, który świadomie wybrali. Z chwilą, gdy rozpoczęli współżycie małżeńskie, tworzy się nawyk i stała skłonność, powstaje wzajemne zapotrzebowanie na to, aby współżyć. Zapotrzebowanie to jest normalnym przejawem miłości, i to bynajmniej nie tylko w znaczeniu zmysłowo - seksualnym, ale również w znaczeniu osobowym. Mężczyzna i kobieta w małżeństwie w szczególny sposób przynależą do siebie, są "jednym ciałem" (Rdz 2, 24), a wzajemne zapotrzebowanie osoby na osobę wyraża się również w potrzebie współżycia płciowego. Wobec tego rezygnacvja ze współżycia musi napotykać pewne opory i trudności. (...)
Współżycie płciowe mężczyzy i kobiety w małżeństwie znajduje się na poziomie osobowego zjednoczenia w miłości tylko pod tym warunkiem, że nie wykluczają oni pozytywnie możliwości prokreacji i rodzicielstwa. Kiedy pozytywnie wykluczyć owo "mogę być ojcem", " mogę być matką" w świadomości i woli mężczyzny i kobiety, wówczas w stosunku małżeńskim pozostaje (obiektywnie biorąc) samo używanie seksualne. W takim razie osoba (np. x) staje się dla drugiej osoby (y) przedmiotem użycia, co sprzeciwia się normie personalistycznej. Człowiek posiada rozum nie po to przede wszystkim, aby mógł wyliczyć maksimum przyjemności w swym życiu, ale przede wszystkim po to, aby mógł poznać prawdę obiektywną, aby na tej prawdzie opierał zasady posiadające znaczenie bezwzględne (normy) i nimi się z kolei w życiu kierował. Wtedy żyje w sposób godny tego, kim jest - żyje w sposób "godziwy". Moralność ludzka nie może opierać się na samej użyteczności, ale musi sięgać do godziwości.
(Wojtyła "Miłość i dopowiedzialność", s. 213-215)
Dalej jest jeszcze ciekawiej :)


Wt cze 27, 2017 10:27 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1144
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Dlaczego "używanie" drugiej osoby w małżeństwie ma być niegodziwe? To tylko słowa. Zawierając związek małżeński oddaję się drugiej osobie w posiadanie i mówię: tak, jestem twój, oddaję ci się, kocham cię, chcę ci służyć. Czy nie jest to oddanie się w "używanie"? Słowa, a pod nimi wiele znaczeń. Najgorzej gdy przypisze się słowom różne znaczenia.

Węzłem gordyjskim jest nauka Kościoła na najwyższym poziomie hierarchii, tzn. encyklika "humanae vitae", a w niej wyraźny zakaz współżycia bez otwartości na nowe życie (bez żadnych wyjątków).

Rozwiązaniem tego węzła jest według mnie takie myślenie:
1. Nieprawdopodobne jest, żeby papież działając przy asystencji Ducha Świętego wymagał niemożliwego. A niemożliwą sytuacją byłby np. wymóg albo płodzenia dzieci rok po roku albo w przeciwnym wypadku zakaz spełniania naturalnych funkcji seksualnych w małżeństwie. Byłoby to niegodziwe.

2. Papież musiał podać normę najwyższego poziomu, aby nie dopuścić wprost, w czystej nauce Kościoła do poluzowania i nadwyrężenia norm moralnych. I jest to jak najbardziej sensowne i poprawne.

3. Jednak jesteśmy ludźmi, a nie aniołami. Żyjemy w ciele i mu podlegamy. Co więcej mamy się o niego troszczyć. A w życiu są różne sytuacje, np. nieuleczalna choroba, w której kolejne dziecko byłoby zagrożeniem życia matki, albo okres realnego ubóstwa w rodzinie, albo czas menopauzy, czy innych zaburzeń okresów płodności.

4. Takie okresy nie powinny doprowadzać do skrajności, czyli całkowitej rezygnacji z seksualności w małżeństwie, która jest czynnikiem wiążącym, budującym, odżywiającym więź małżonków.

5. Tak jak istnieje podział władz w państwie na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, tak też w Kościele nie o wszystkim na każdym poziomie decyduje papież. W konkretnych sytuacjach życiowych, musi odegrać swoją rolę inny rodzaj władzy niższego rzędu, bo papież nie może zająć się wszystkimi poszczególnymi sprawami.

6. W tym momencie pojawia się władza sądownicza, która na podstawie rozeznanej sytuacji życiowej człowieka ma prawo osądzić i wydać wyrok udzielając dyspensy od ogólnego, abstrakcyjnego nakazu i pozwolić w konkretnych przypadkach na używanie środków lub metod "antykoncepcyjnych". Taką władzę powinien mieć (i raczej ma) kapłan po rozmowie duchowej i spowiedzi.

7. Przecież nawet w tak błahej sprawie jak post stosuje się dyspensy. A co dopiero jeśli chodzi o bardzo istotne sprawy dobra małżeństwa. Czy nie powinny być stosowane okresowe lub stałe dyspensy w tym temacie? Czy nie po to dano każdemu kapłanowi władzę związywania i rozwiązywania spraw na tym świecie?


Wt cze 27, 2017 10:45 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn gru 22, 2014 11:04 pm
Posty: 432
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Co to "wykluczenie pozytywne"?
Co to "norma personalistyczna"?

I czy jeśli żona pierze, prasuje i gotuje mężowi, to staje się jego "przedmiotem użycia" co jest "niegodziwe" ?


Wt cze 27, 2017 10:51 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn cze 26, 2017 1:59 pm
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Dziś próbowałam porozmawiać z moim mężem. Opisałam co mnie boli, że brakuje mi bliskości i zainteresowania z jego strony zwłaszcza w swerze intymnej. W zamian uslyszalam, że dla niego najważniejsze są dzieci, później ja i cała reszta. Nie jest egoistą (w przeciwieństwie do mnie), myśli o nas i nie chce narażać nas na kolejne dziecko.
Ta sytuacja jest dla mnie mega trudna. Rozumiem postawę męża, a z drugiej strony tak bardzo mi go brakuje. Do wszystkiego podchodzę bardzo emocjonalnie. Ostatnio nie potrafię zasnąć u jego boku. Płaczę... Nie widzi tego bo śpi.
Swoje małżeństwo mogę porównać do dzbanu, ma wiele pęknięć i rys, zebyśmy nie wiem jak sklejali i polerowali już nigdy nie będzie wyglądać jak nowy.

Mija kolejny miesiąc naszej wstrzemięźliwości, a tym samym kumulacji złych emocji i narastającej we mnie frustracji. Żyjemy i zapewne żyć będziemy...

Dziękuję, że mogłam tutaj wylać swoje żale :)
Ewa


Wt cze 27, 2017 11:47 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 28, 2005 11:53 pm
Posty: 1567
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
lekarstwo napisał(a):
2. Papież musiał podać normę najwyższego poziomu, aby nie dopuścić wprost, w czystej nauce Kościoła do poluzowania i nadwyrężenia norm moralnych. I jest to jak najbardziej sensowne i poprawne.
3. Jednak jesteśmy ludźmi, a nie aniołami.

Zgadzam sie z Twoja wypowiedzia i widze zwiazek z innym watkiem. Moze aby nie obciazac sumienia wladzy sadowniczej w tym jak rowniez popularnej ostatnio kwestii powtornych malzenstw niesmialo bym zaproponowal encyklike na temat sumienia, ktora by te i podobne sprawy regulowala.

Zreszta do czego jest zobowiazany czlowiek jest wyraznie powiedziane:"KKK 1713 Człowiek jest zobowiązany do kierowania się prawem moralnym, które przynagla go do "czynienia dobra, a unikania zła" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 16). Prawo to rozbrzmiewa w jego sumieniu."

Sumieniu czlowieka a nie aniola jak zaznaczyles.


Śr cze 28, 2017 2:40 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
ew_a napisał(a):
Dziś próbowałam porozmawiać z moim mężem. Opisałam co mnie boli, że brakuje mi bliskości i zainteresowania z jego strony zwłaszcza w swerze intymnej. W zamian uslyszalam, że dla niego najważniejsze są dzieci, później ja i cała reszta. Nie jest egoistą (w przeciwieństwie do mnie), myśli o nas i nie chce narażać nas na kolejne dziecko.


Ja jednak zacytowałbym mu fragment ze św. Pawła, ten co podałem w poprzednim poście zwłaszcza to wytłuszczone. To fragment Biblii a nie jakiejś mniemanologii stosowanej. Niech on w końcu będzie facetem, a nie przestraszoną panienką i coś z tym zrobi. Poszukajcie (niech on przede wszystkim poszuka) o metodach NPR, i jakiegoś dobrego specjalisty lekarza (oczywiście chrześcijańskiego).
W małżeństwie kolejność ważności jest taka:
1) małżonkowie
2) dzieci
3) reszta świata
To co on wymyśla, to jakiś nonsens.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Śr cze 28, 2017 7:35 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1144
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Peter, ale co dokładnie byś mu polecił oprócz NPR stosowanego w intencji antykoncepcyjnej?

Moim zdaniem, on właśnie coś zrobił i robi - powstrzymuje się od kontaktów seksualnych, bo nie widzi innych możliwości. Myślę, że nie jest przestraszoną panienką, lecz właśnie facetem, który jest silny i walczy z sobą, aby nie grzeszyć. Taka jest jego świadomość. Zresztą w ogóle go nie znamy, więc nie osądzajmy.

I jeszcze apropos twardego prawa zacytuję św. Tomasz z Akwinu: Sprawiedliwość bez miłosierdzia jest okrutna.


Śr cze 28, 2017 11:36 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 06, 2009 12:25 pm
Posty: 1704
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Cytuj:
w sferze seksualnej małżonkowie są niedoskonali i to akceptują, natomiast nie oznacza to, że wszystko co niedoskonałe w życiu akceptują i nic nie robią. Przeciwnie tym więcej uwagi mogą poświęcić na doskonalenie się w innych sferach

@domgo
I pewnie najpierw potrzeba tego wydoskonalenia się nieco w w innych sferach, aby potem zdobyte cnoty przenieść także na grunt pożycia intymnego. Nie odwrotnie. I nie poprawność religijna w alkowie decyduje chyba o świętości życia, ale miłość, a gdyby nawet - na tę poprawność trzeba by pokornie dać sobie czas. Na miłość, co nie szuka swego, zresztą też, bo życie wkoło niesie nowe wyzwania...
Łatwiej będzie sprostać bardzo wymagającej nauce KK w tym względzie, kiedy człowiek przyswoi sobie inne cnoty, np. opanowanie, cierpliwość, dobroć, łagodność, na pewno z czasem przełożą się one na większe zrozumienie także tej nauki. Zanim rzeczywiste poszanowanie godności drugiego człowieka, a przecież o to chyba chodzi w tym trudnym do wprowadzenia w życie nauczaniu, najpierw odkrycie swojej godności. Bez tego można jedynie stosować się bezdusznie do obowiązujących "nakazów", obrastając w pychę, że oto jestem ok, gdzie tymczasem ów drugi człowiek może poczuć się taką postawą wręcz zgorszony.

_________________
" Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią." Mt 5, 7


Śr cze 28, 2017 11:57 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Naturalne cykle jako antykoncepcja.. Acha.. Fajno.. Tylko że Kościół dopuszcza wykorzystanie okresów bezpłodnych we współżyciu. Nie wiem skąd ta tendencja, że seks jako taki (małżeński) jest czymś złym??

Było już, ale może co niektórzy nie dowidzą:

3 Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi. 4 Żona nie rozporządza własnym ciałem, lecz jej mąż; podobnie też i mąż nie rozporządza własnym ciałem, ale żona. 5 Nie unikajcie jedno drugiego, chyba że na pewien czas, za obopólną zgodą, by oddać się modlitwie; potem znów wróćcie do siebie, aby - wskutek niewstrzemięźliwości waszej - nie kusił was szatan. 6 To, co mówię, pochodzi z wyrozumiałości, a nie z nakazu.

Nie wiem, może czcionka jeszcze za mała?
Jeśli ma być wstrzemięźliwość, to za obopólną zgodą, nie na długo.
Biblia jest w tym zaleceniu wyrozumiała, właśnie dla Ewy.

W omawianym tu przypadku (Ewy) nie ma obopólnej zgody i nie jest to krótkotrwała wstrzemięźliwość.
Facet właśnie w tym jest samolubny, że unika swojej osobistej żony, GDY ONA GO POTRZEBUJE, czy chce żeby (nie daj Boże) kiedyś Ewie puściły hamulce (bardzo przepraszam, ale mówimy o całkiem ludzkich sprawach, nie anielskich)? A mówiąc językiem z powyższego cytatu czyż w swój "szlachetny" sposób nie naraża ją na pokusy szatana?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Śr cze 28, 2017 12:12 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr kwi 17, 2013 5:45 pm
Posty: 48
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Jakie NPR??? Mam wykształcecenie medyczne. Po cięciu cesarskim nie zaleca się zachodzenia w ciążę przez minimum rok. Autorka postu zaszła po pół roku - to już było nierozsądne, ale się udało. Teraz jest 6 miesięcy po drugim cięciu - ryzyko jest jeszcze większe. Ja tu w ogóle nie widzę możliwości dla naturalnych metod nawet przy najregularniejszych cyklach, uważam, że takie narażanie życia to byłby większy grzech niż antykoncepcja. Osobiście wierzę, że chociaż Kościół nie da dyspensy, to Bóg zrozumie. Ale mąż niekoniecznie na to pójdzie. Natomiast ciekawi mnie, czego Ty byś właściwie chciała autorko? Żeby mąż zgodził się na antykoncepcję czy abyście ryzykowali?


Śr cze 28, 2017 12:19 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 831
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Tak, jak pisze PeterW, w katolicyzmie to małżonkowie są dla siebie na pierwszym miejscu. Wychodzi tu więc nieznajomość nauki KK.

ew_a, to dobrze, jeśli po wygadaniu się choć trochę Ci ulżyło. Gdybyś jednak chciała kiedyś spróbować poszukać jakiegoś rozwiązania Waszych problemów, wtedy warto będzie przeczytać ten wątek ;) Parę ciekawych rzeczy tu już napisano.

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


Śr cze 28, 2017 12:32 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1144
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
PeterW napisał(a):
Jeśli ma być wstrzemięźliwość, to za obopólną zgodą, nie na długo.
Biblia jest w tym zaleceniu wyrozumiała, właśnie dla Ewy.
W omawianym tu przypadku (Ewy) nie ma obopólnej zgody i nie jest to krótkotrwała wstrzemięźliwość.
Facet właśnie w tym jest samolubny, że unika swojej osobistej żony, GDY ONA GO POTRZEBUJE


Czyli powiedz wprost (tak/tak, nie/nie) co proponujesz mężowi Ewy.
Pamiętaj przy tym, że npr nie wchodzi w grę. Cytuję z pierwszego postu słowa Ewy: " NMPR nie wchodzą w grę, ponieważ karmię piersią, mam bardzo rozregulowane cykle."


Śr cze 28, 2017 1:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 06, 2009 12:25 pm
Posty: 1704
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Soul33 napisał(a):
w katolicyzmie to małżonkowie są dla siebie na pierwszym miejscu.

Soul, a tak praktycznie: na wypadek zagrożenia życia żony i dziecka, kogo ratowałbyś w pierwszej kolejności? Jasne, można by tłumaczyć, że przecież dziecko bezbronne, słabsze, dlatego tutaj ono miałoby pierwszeństwo, ale nie zmienia to faktu, że właśnie ono byłoby "ważniejsze". I słusznie.
Moim zdaniem stopniowanie miłości w rodzinie jest jakimś nieporozumieniem. Kto najważniejszy, kto ważny mniej, kogo należy kochać najbardziej, kogo można trochę mniej? :) Jakby dla kogoś mogło tej miłości zabraknąć. W rodzinie każdy ma nie pierwsze, nie drugie, ale swoje miejsce.
Kiedy ojciec dwójki małych dzieci mówi, że one są dla niego najważniejsze, to wydaje się, że matka tych dzieci powinna tylko cieszyć się, matka nie rywalizuje przecież z dziećmi o pierwszeństwo w oczach męża, szczęście dzieci jest jej szczęściem.
Zastanawia mnie, co by było, gdyby jednak przy stosownaiu NPR, czy antykoncepcji poczęło się dziecko - niechciane, zagrażające zdrowiu, życiu, czyli już na starcie pozbawione akceptacji i miłości rodzicielskiej... Czy małżonkowie w takim położeniu w imię swoich "potrzeb" (nie neguję ich) mogą ryzykować powołanie na świat niechcianego przez nich dziecka?

_________________
" Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią." Mt 5, 7


Śr cze 28, 2017 1:53 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 365 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23 ... 25  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL