Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn paź 22, 2018 2:07 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 200 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona
 Kochanie dwóch kobiet jednocześnie... 
Autor Wiadomość
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
sachol napisał(a):
sapper napisał(a):

Nie znam autorow i ksiazek ktore podalas, ale sadze ze musialas cos zle zrozumiiec.
Seks mimo ogolnych twierdzen, nigdy nie byl i nie bedzie ani cielesnym wyrazaniem milosci duchowej, ani etapem do niej, tylko jej niekoniecznym punktem koncowym-kulminacyjnym.

No i to co napisalam to nie są moje przemyślenia wiec nie bardzo jak miałam cos źle zrozumieć ale zacytowane fragmenty książki Sługi Bożego Fultona Sheen, który pisze także: "Wznoszenie się miłości w małżeństwie przechodzi przez trzy stadia, w czasie których miłość ulega przekształceniom. Kolejno są to miłość erotyczna ( czy też seksualna), miłość osobowa i miłość chrześcijańska. (...). Ludzie przekonani o tym, że istnieją miłości inne niż tylko cielesna, nie są tak niecierpliwi w zgłębianiu tajemnic seksu, bo wiedza, że to nie jedyne tajemnice do odkrycia. (...). Ponad i poza miłością seksualna sytuuje się miłość osobowa. Współżycie małżeńskie jest oczywiście częścią miłości osobowej ale zasadniczo opiera się ona na obiektywnej wartości drugiej osoby, Ten rodzaj miłości może współistnieć z miłością cielesną, ale też może istnieć bez niej, bo nie istnieje konieczne, bezpośrednie powiązanie miłości i cielesności, Możliwa jest miłość bez pociągu fizycznego, ale też pociąg fizyczny bez miłości. Siedliskiem miłości osobowej jest wola, a nie ciało. W miłości osobowej nie istnieje zastępowalność osoby: to miłością kocha się te osobę a nie inna. W miłości cielesnej czy erotycznej, ponieważ niekonieczne kocha ona osobę jest możliwość wymiany osób. Nikt nie może zając miejsca matki, ukochanego męża czy drogiej żony. A ponieważ miłość osobowa wybiera i afirmuję osobę, na wieczność, ma szerszy zasięg niż cielesna, bo pojawia się wszędzie tam tam gdzie dwoje miłujących i ich wzajemna empatia.
Wyżej niż każda z nich jest miłość chrześcijańska, która miłuje każdego czy to jako, potencjalne czy przyszłe dziecko Boże odkupione przez Chrystusa; jest to miłość, która kocha bez oczekiwania wzajemności. Miłuje innego nie dla talentów czy miłego usposobienia , ale dla Boga. Miłość seksualna wymaga wzajemności, miłość osobowa ciężko się bez niej obywa, ale miłość chrześcijańska nie wymaga wzajemności. Inspiruję się Chrystusem, który ukochał nas, gdyśmy byli jeszcze grzesznikami, których jakże ciężko jest kochać. Tylko w miłości chrześcijańskiej może zostać rozwiązany zaciekły konflikt pomiędzy nieskończonością pożądania a skończonością bytu, ponieważ tylko tu wszelkie ziemskie ograniczenia staja się drogą do tego, co duchowe i wieczne. Tylko miłość chrześcijańska wyrównuje niedostatki ludzkiej miłości, kochając każdego dla Boga. Sam fakt, że cierpienie z powodu czyjejś nieobecności jest intensywniejsze niż radość odczuwana w jej towarzystwie dowodzi, że pragniemy tego co nieosiągalne. Tym czymś jest Boża miłość i ona jedna może wypełnić pustkę ludzkiego serca.
Tak jak miłość osobowa zawiera seksualność, tak miłość chrześcijańska zawiera ją w przypadku prawdziwie chrześcijańskiego małżeństwa. Nawet jeśli małżeństwo nie jest szczególnie szczęśliwe, może w nim jeszcze istnieć miłość chrześcijanka. Wówczas jeden z partnerów kocha drugiego wyłącznie dla Chrystusa w przedłużeniu Chrystusowego aktu odkupieńczego." - polecam Ci całość książki "troje do pary" myślę że twoje poglądy śa zbliżone do autora ale chyba jescze coś błednie pojmujesz lub też nie bardzo umiesz ubrać w słowa to i wychodzi to że nikt zroumieć nie potrafi

To sadze kwestia uzytych slow, mozna powiedziec to samo na wiele roznych sposobow, a ja staram sie krotko i zwiezle uzywajac najczesciej uzywanego slownictwa.
Czasem to moze brzmiec jak techniczny opis bo wlasnie do tego przywyklem i ciezko mi uzywac ukraszonego slownictwa, tym bardziej ze jak pisalem w poscie powyzej, takie ukraszone slownictwo moze czesto mylic i dawac zbyt duze pole spektrum rozumienia tresci.
Poza tym ciagle musze sie pilnowac by nie napisac czegos co nie jest przeznaczone dla wszystkich, zwlaszcza gdy latwo jest uzyc niewlasciwego slowa, ktore zmieni tresc i wprowadzi w blad.
Np. ten drobny fragment o Sodomie to raczej nie powinien tu sie znalesc, ale wymnknal sie jako wyjasnienie innej kwestii.


Pn sty 16, 2017 9:15 pm
Milczek
Milczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 01, 2014 4:55 pm
Posty: 32
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Walka o małżeństwo, o to co w nim zaczęło szwankować jest jedynym dopuszczalnym przeze mnie wariantem. Zauroczenie wobec koleżanki, które się pojawiło z ogromną siłą, nie było wynikiem przypadku, lecz właśnie owych rys w naszym małżeństwie - w końcu życie nie znosi próżni...

Porady w stylu zerwać jakikolwiek kontakt, uciekać gdzie pieprz rośnie, zmienić pracę - jakby to delikatnie powiedzieć - są trochę jak nieprzygotowane kazanie z ambony, które poza moralizatorskim tonem nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem. Zresztą gdzie i przed kim uciekać? Przecież przed sobą się nie ucieknie, a to nie owa koleżanka jest przyczyną "problemów", ale własne nieuporządkowane pragnienia, które z różnych powodów wymknęły się spod kontroli. Ucieczka nic nie da, bo jaka jest gwarancja, że w nowym miejscu, za jakiś czas nie pojawi się równie interesująca postać... i kolejne zauroczenie ... Jedyna metoda to uleczenie przyczyny, a nie walka ze skutkami. I nad tym obecnie pracuję, starając się przywracać do swojego małżeństwa to co z niego gdzieś umknęło i jednocześnie to co tak bardzo mnie zauroczyło w nowej znajomości.

Jak to się wszystko skończy - nie wiem - ale jestem dobrej myśli, a nawet mam nadzieję, że sprawdzi się porzekadło, iż każdy kryzys po coś jest i w tym przypadku okaże się, że był po to , aby uratować coś co prędzej czy później i tak by się spieprzyło - niezależnie od tego czy ktoś trzeci by sie pojawił czy nie, bo równie dobrze może nie być nikogo trzeciego, a jednocześnie związek może być czystą fikcją i żywym trupem... Muszę w tym wszystkim jednak również mieć na względzie tą trzecią osobę i nie doprowadzić do tego, aby z powodu mojego "zachwiania" nie wyszła z tego poszkodowana, bo nie jest niczego winna, a jednocześnie nie mogę jej potraktować jako narzędzia do naprawienia swojego małżeństwa.
To tyle na razie ode mnie, za jakiś czas mam nadzieję znowu podzielić się swoimi "zmaganiami".


Cz sty 19, 2017 10:51 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn paź 22, 2012 10:06 am
Posty: 241
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Makary napisał(a):
Jak to się wszystko skończy - nie wiem - ale jestem dobrej myśli, a nawet mam nadzieję, że sprawdzi się porzekadło, iż każdy kryzys po coś jest i w tym przypadku okaże się, że był po to , aby uratować
też mam taką nadzieję.
Makary napisał(a):
Walka o małżeństwo, o to co w nim zaczęło szwankować
powiem więcej; nawet jak już jest dobrze, albo li też sielankowo to i tak trzeba być czujnym aby znów się nie zawaliło.
Ale masz rację ważne aby z każdego kryzysu wyciągać dalekosiężne wnioski. Dobrze, że walczysz. "Dopóki wal­czysz, jes­teś zwy­cięzcą."

_________________
"Mamy tylko jedno miejsce w świecie, gdzie nie panuje ciemność. To osoba Jezusa Chrystusa"


Pt sty 20, 2017 11:37 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt lip 26, 2013 4:24 pm
Posty: 4214
Lokalizacja: Szwecja
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Makary napisał(a):
Walka o małżeństwo, o to co w nim zaczęło szwankować jest jedynym dopuszczalnym przeze mnie wariantem. Zauroczenie wobec koleżanki, które się pojawiło z ogromną siłą, nie było wynikiem przypadku, lecz właśnie owych rys w naszym małżeństwie - w końcu życie nie znosi próżni...

Porady w stylu zerwać jakikolwiek kontakt, uciekać gdzie pieprz rośnie, zmienić pracę - jakby to delikatnie powiedzieć - są trochę jak nieprzygotowane kazanie z ambony, które poza moralizatorskim tonem nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem. Zresztą gdzie i przed kim uciekać? Przecież przed sobą się nie ucieknie, a to nie owa koleżanka jest przyczyną "problemów", ale własne nieuporządkowane pragnienia, które z różnych powodów wymknęły się spod kontroli. Ucieczka nic nie da, bo jaka jest gwarancja, że w nowym miejscu, za jakiś czas nie pojawi się równie interesująca postać... i kolejne zauroczenie ... Jedyna metoda to uleczenie przyczyny, a nie walka ze skutkami. I nad tym obecnie pracuję, starając się przywracać do swojego małżeństwa to co z niego gdzieś umknęło i jednocześnie to co tak bardzo mnie zauroczyło w nowej znajomości.

Jak to się wszystko skończy - nie wiem - ale jestem dobrej myśli, a nawet mam nadzieję, że sprawdzi się porzekadło, iż każdy kryzys po coś jest i w tym przypadku okaże się, że był po to , aby uratować coś co prędzej czy później i tak by się spieprzyło - niezależnie od tego czy ktoś trzeci by sie pojawił czy nie, bo równie dobrze może nie być nikogo trzeciego, a jednocześnie związek może być czystą fikcją i żywym trupem... Muszę w tym wszystkim jednak również mieć na względzie tą trzecią osobę i nie doprowadzić do tego, aby z powodu mojego "zachwiania" nie wyszła z tego poszkodowana, bo nie jest niczego winna, a jednocześnie nie mogę jej potraktować jako narzędzia do naprawienia swojego małżeństwa.
To tyle na razie ode mnie, za jakiś czas mam nadzieję znowu podzielić się swoimi "zmaganiami".


Brawo Makary, jak widzisz to raczej Ty mógłbyś doradzac sobie samemu i innym o wiele lepiej niz tutejsi etatowi doradcy!
Zgadzam się z każdym słowem tego co napisałeś i nie ma sensu nic dodawac. Tak trzymaj i bądź rozsądny i uważny.

_________________
'Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać
Ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie
Mówi Pan'


Pt sty 20, 2017 11:46 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3975
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Makary: Trzymam kciuki :-)

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Pt sty 20, 2017 12:40 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 889
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Derayes napisał(a):
Makary napisał(a):
Walka o małżeństwo, o to co w nim zaczęło szwankować jest jedynym dopuszczalnym przeze mnie wariantem. Zauroczenie wobec koleżanki, które się pojawiło z ogromną siłą, nie było wynikiem przypadku, lecz właśnie owych rys w naszym małżeństwie - w końcu życie nie znosi próżni...

Porady w stylu zerwać jakikolwiek kontakt, uciekać gdzie pieprz rośnie, zmienić pracę - jakby to delikatnie powiedzieć - są trochę jak nieprzygotowane kazanie z ambony, które poza moralizatorskim tonem nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem. Zresztą gdzie i przed kim uciekać? Przecież przed sobą się nie ucieknie, a to nie owa koleżanka jest przyczyną "problemów", ale własne nieuporządkowane pragnienia, które z różnych powodów wymknęły się spod kontroli. Ucieczka nic nie da, bo jaka jest gwarancja, że w nowym miejscu, za jakiś czas nie pojawi się równie interesująca postać... i kolejne zauroczenie ... Jedyna metoda to uleczenie przyczyny, a nie walka ze skutkami. I nad tym obecnie pracuję, starając się przywracać do swojego małżeństwa to co z niego gdzieś umknęło i jednocześnie to co tak bardzo mnie zauroczyło w nowej znajomości.

Jak to się wszystko skończy - nie wiem - ale jestem dobrej myśli, a nawet mam nadzieję, że sprawdzi się porzekadło, iż każdy kryzys po coś jest i w tym przypadku okaże się, że był po to , aby uratować coś co prędzej czy później i tak by się spieprzyło - niezależnie od tego czy ktoś trzeci by sie pojawił czy nie, bo równie dobrze może nie być nikogo trzeciego, a jednocześnie związek może być czystą fikcją i żywym trupem... Muszę w tym wszystkim jednak również mieć na względzie tą trzecią osobę i nie doprowadzić do tego, aby z powodu mojego "zachwiania" nie wyszła z tego poszkodowana, bo nie jest niczego winna, a jednocześnie nie mogę jej potraktować jako narzędzia do naprawienia swojego małżeństwa.
To tyle na razie ode mnie, za jakiś czas mam nadzieję znowu podzielić się swoimi "zmaganiami".


Brawo Makary, jak widzisz to raczej Ty mógłbyś doradzac sobie samemu i innym o wiele lepiej niz tutejsi etatowi doradcy!
Zgadzam się z każdym słowem tego co napisałeś i nie ma sensu nic dodawac. Tak trzymaj i bądź rozsądny i uważny.

W poprzednik wpisach Makary wyrazal sie jakoby chcial pielegnowac to uczucie to i rady dyskutanyow byly sluszne.


Pt sty 20, 2017 5:10 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
W moim zrozumieniu, to chcial je utrwalic w sobie, by moc je przeniesc do swojego malzenstwa.
Walczac z tym uczuciem bedzie mu raczej trudno je zrozumiec i odbudowac w sobie wobec zony.
On tylko musi zrozumiec ze uczucie to bylo mylnie zaadresowane w jego glowie.


Pt sty 20, 2017 5:17 pm
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 889
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
sapper napisał(a):
W moim zrozumieniu, to chcial je utrwalic w sobie, by moc je przeniesc do swojego malzenstwa.
Walczac z tym uczuciem bedzie mu raczej trudno je zrozumiec i odbudowac w sobie wobec zony.
On tylko musi zrozumiec ze uczucie to bylo mylnie zaadresowane w jego glowie.

Jak sama nazwa wskazuje chcial kochac 2 kobiety naraz... bedac w malzenstwie myslec i pragnac tej drugiej. Od pierwszego do ostatniego wpisu zmienilo sie sporo i dobrze ze postanowil z zakaznym odczuciem skonczyc a nie pobudzac i pielegnowac w sobie


Pt sty 20, 2017 7:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5402
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Może wyjść z tego coś dobrego. Koleżanka zachowuje dystans, więc można ze spokojem zająć się doprowadzeniem do pionu. Takie doświadczenie pozwala na trenowanie się w wyćwiczeniu cnót czystości, cierpliwości, pokory wobec ułomności natury ludzkiej, miłości, a ponadto wierności, silnej woli, i opanowania pożądliwości. Raczej rzadko takie cnoty są wlane; wielu musi je zdobywać ciężkim wysiłkiem. Pomyślcie tylko, co by mogło się wydarzyć, gdyby koleżanka wyczuła słabość Makarego i z premedytacją zaczęła ją wykorzystywać. Jeśli Makary wyjdzie z doświadczenia jako zwycięzca, być może łatwiej będzie rozpoznawał niebezpieczeństwa uroków płci pięknej w przyszłości i zamiast narażać się na nie, skwapliwe i taktycznie je rozpracuje na przedbiegach i będzie wiedział jak im przeciwdziałać; będzie miał świadomość, że się to da zrobić; może nawet sam komuś dobrze doradzi w tych sprawach.


Pt sty 27, 2017 6:49 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn gru 01, 2014 4:55 pm
Posty: 32
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Minęło pół roku od kiedy ostatni raz tu pisałem, więc podzielę się co dalej się dzieje w tym temacie. Tak jak pisałem pół roku temu, otrzeźwienie przyszło w samą porę i wszystko zobaczyłem we właściwym świetle. Obecnie wszystko zdaje się powracać do normy, tj. do stanu sprzed, a nawet powiedziałbym, że paradoksalnie ta sytuacja w pewnym sensie pomaga również mojemu małżeństwu, bo czuję ponownie mocniejszą więź ze swoją jedyną kobietą życia. Jednocześnie mając już trochę dystansu do tego co mi się przydarzyło, to muszę przyznać, że paradoksalnie było to bardzo pouczające (pod każdym względem) wydarzenie w moim życiu. Obecnie, gdybym coś podobnego miał przeżyć jeszcze raz, to na starcie już bym wiedział czym to "pachnie". Oczywiście temat jest za świeży, aby go całkowicie zbagatelizować i wpaść w samozachwyt, że tak pięknie to się zakończyło - nic z tych rzeczy - pokora, pokora i jeszcze raz POKORA - tylko ona w takich sytuacjach z Bożą pomocą przychodzi na ratunek. Jako, że częsty kontakt z tą "drugą" kobietą nadal jest utrzymywany, to ciągle trzeba , że tak powiem pilnować swego serca, a w zasadzie swych nieuporządkowanych namiętności. Wystarczy, że usłyszę jedną z trzech piosenek, która bardzo mi się kojarzy z ową osobą i nagle serce robi się niespokojne i jakieś takie dziwne uczucia napływają - tak jakby odczuwana jest wielka strata, ale na szczęście to chwilowe uczucia i za chwilę wszystko wraca do normy.
Z pewnością "ubogacony" takim doświadczeniem znacznie łatwiej jestem w stanie zrozumieć i wyjaśnić różne przypadki damsko-męskie jakie co chwilę gdzieś się pojawiają i ta pokora, która nie pozwala zbyt szybko (a najlepiej w ogóle) osądzać innych za ich takie czy inne zachowania.
To tyle na razie ode mnie może napiszę tu znów za jakieś kilka miesięcy :)
Dzięki też jeszcze raz wszystkim, którzy tu pisali ze mną i nie pozostawili mnie z moimi rozterkami samego.


Pt cze 09, 2017 12:28 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 889
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Makary napisał(a):
Jako, że częsty kontakt z tą "drugą" kobietą nadal jest utrzymywany, to ciągle trzeba , że tak powiem pilnować swego serca, a w zasadzie swych nieuporządkowanych namiętności. Wystarczy, że usłyszę jedną z trzech piosenek, która bardzo mi się kojarzy z ową osobą i nagle serce robi się niespokojne i jakieś takie dziwne uczucia napływają - tak jakby odczuwana jest wielka strata, ale na szczęście to chwilowe uczucia i za chwilę wszystko wraca do normy.


Nie da się tego kontaktu ograniczyć lub wyeliminowac?


Pn cze 12, 2017 10:04 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 889
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
https://www.youtube.com/watch?v=VM4oiKdKt8U

ZABUJAŁAM SIĘ W LISTONOSZU | Pieszki (13


Pn paź 23, 2017 9:16 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So gru 16, 2017 2:27 pm
Posty: 1
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Autorze tego tematu, doskonale Cie rozumiem wpadłem w podobną historię, z tym że u mnie skonczyło sie to o wiele gorzej. Byłem ze swoją dziewczyną 3 lata, na początku było wszystko cacy, lecz dosłownie w ostatnich miesiacach czegoś zaczeło brakować w naszym związku, uczucie zaczeło gasnąć , zaczeła sie wkradać nuda i monotonia... i stało się. Zdradziłem swoją dziewczyne z kolezanką z pracy, nasz romans trwał kilka miesięcy, ona mężatka. Myslałem że to wlasnie to czego pragne w zyciu, że to ta jedyna, że poczekam na rozwód i bedziemy życ szczesliwie. Przeliczyłem sie nie chce pisać szczegółów. Ale pamietajcie jedno, że nie da sie zbudować prawdziwego szczęscia trwając w grzechu.


So gru 16, 2017 2:56 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 505
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
sachol napisał(a):
Makary napisał(a):
Jako, że częsty kontakt z tą "drugą" kobietą nadal jest utrzymywany, to ciągle trzeba , że tak powiem pilnować swego serca, a w zasadzie swych nieuporządkowanych namiętności. Wystarczy, że usłyszę jedną z trzech piosenek, która bardzo mi się kojarzy z ową osobą i nagle serce robi się niespokojne i jakieś takie dziwne uczucia napływają - tak jakby odczuwana jest wielka strata, ale na szczęście to chwilowe uczucia i za chwilę wszystko wraca do normy.


Nie da się tego kontaktu ograniczyć lub wyeliminowac?



Przyłączam się do tego pytania . Makary po prostu zakochał się w innej kobiecie i te uczucie nie zgasło od momentu założenia tego wątku .W dodatku cały czas utrzymując kontakt z tą kobietą ta sytuacja raczej nie ulegnie zmianie . Ciągłe pilnowanie swojego serca i gaszenie namiętność w ustach żonatego mężczyzny dla mnie brzmi przerażająco .

A pracę zawsze można zmienić -Makary powinien odciąć się od tej kobiety ,wtedy jest szansa na to że mu przejdzie.


So gru 16, 2017 11:04 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 28, 2017 10:52 pm
Posty: 800
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kochanie dwóch kobiet jednocześnie...
Kochać to powinieneś wszystkie kobiety a nawet wszystkich mężczyzn. (Przykaznie miłości).
A zakochanie nie do końca jest zależne od naszej wolichoc bierze się chyba głównie z myślę o tej osobie
. Zakochanie w osobie innej niż własną żona może być pokusa do cudzołóstwa.


N gru 17, 2017 3:15 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 200 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 10, 11, 12, 13, 14  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL