Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lip 17, 2018 1:52 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3
 Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami. 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So maja 05, 2012 2:28 pm
Posty: 34
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Brandeisbluesky napisał(a):
Natalia22,
Również pomodlę się za Ciebie. Bardzo zachęcam Cię do dołączenia do jakiejś wspólnoty modlitewnej. To może bardzo podnieść na duchu.

Oj tak. Może tam, gdzie mieszkasz, Natalio, jest np. jakieś duszpasterstwo postakademickie? Bardzo pomaga mieć taką grupę, sam tego właśnie doświadczam, a kiedyś się w duszpasterstwa nie angażowałem.

Masz moją modlitwę!


So kwi 08, 2017 3:57 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt sie 29, 2008 2:33 pm
Posty: 8
Lokalizacja: Słupsk
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Droga Natalio
Zaintrygował mnie tytuł Twego posta, dlatego poświęciłem czas na przeczytanie wszystkich wpisów.
Nie była to uważna lektura, przyznaję bez bicia.
Odnoszę jednak wrażenie, że w mogę dorzucić kolejną radę. Modlę
się tylko o to, byś poważnie potraktowała me porady.
Otóż w Twoim leczeniu najważniejszy jest proces przebaczenia wszystkim. Przed Bogiem Ty i tylko Ty wyłącznie odpowiadasz za siebie, nie rodzice. Zatem najważniejszy jest proces wybaczenia.
Jako że jest to niełatwe i trudne, w pojedynkę zdane raczej na porażkę, polecam , nie, to nie jest dobre słowo, wymagam od Ciebie, byś w czasie urlopu wzięła udział w rekolekcjach ignacjańskich prowadzonych przez jezuitów.
Trwają one tydzień. To będzie najlepsza terapia dla Ciebie.
Wstęp do ćwiczeń duchowych według świętego Ignacego Loyoli.
Trafiłem tu dziś przypadkiem, bo nie wchodzę na tę stronę, to znak, że moje słowa są dla Ciebie ważne i potraktuj je poważnie.
Jeśli skorzystasz z mojej rady, narodzisz się na nowo.
Tam otrzymasz łaski, dzięki którym proces przebaczenia będzie prostszy..
W razie pytań , zapraszam na PW

_________________
jarrro


Wt maja 09, 2017 5:11 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 441
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Szczęść Boże .

Chciałam odnowić swój stary wątek żeby podzielić się z wami tym jak rozwinęła się moja sytuacja rodzinna od czasów założenia wątku . Z rodzicami mam sporadyczny kontakt ,czasem spotykam się z mamą od ojca całkowicie się odcięłam ,wiem że nadal ma problemy z alkoholem i chyba nie wygra ze swoim nałogiem do końca życia pije dzień w dzień ,jakiś czas temu był w okolicach mojej pracy, oczywiście cały zalany ,wyglądał gorzej od menela co grzebie po śmietnikach ,wyszłam do niego ukradkiem tak żeby nikt mnie nie widział, chciał pożyczyć trochę pieniędzy oczywiście przy okazji zaserwował mi kilka obleśny podtekstów seksualnych co jest normalne u niego .Ten ból który czuje chyba nigdy się nie skończy i będzie ciągnął się za mną przez wiele lat,nawet jak będę prowadziła odrębne życie i założę własną rodzinę to i tak będę musiała patrzeć z boku na zataczającego się ojca i cierpiącą matkę którą maltretuje .Wstydzę się ich -gdy wyszłam do ojca przed budynek modliłam się żeby tylko ktoś mnie z nim nie zobaczył ,szłam chodnikiem kilka metrów od niego ,jestem pewna że gdyby ktoś z pracy albo znajomych nas dostrzegł to bym się go wyparła..

moim największą skazą ,kompleksem jest mój dom rodziny ,moje dzieciństwo ,dorastanie, a nawet i dorosłość -jak mam przejść do porządku dziennego z tym że taka jest moja historia, taka jest moja przeszłość i pewnie też przyszłość to mnie ukształtowało ,to jest prawda o mnie i tym kim jestem dzisiaj ,to jest cząstka mnie ..


So paź 14, 2017 10:01 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11405
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Zastanów się, czy nie pasujesz do schematu DDA. Próbujesz przejmować kontrolę, perfekcjonistycznie podejść do związku, ale chyba za mało widzisz siebie. To fundament. Inaczej będziesz tkwiła w przeszłości, nieznajomości siebie i możesz nieświadomie trafić na sprytnego nieroba, który schowa się pod Twe skrzydła, by przewegetować życie. Zanim zaczniesz szukać książek o etyce małżeńskiej, zajmij się sobą. Jeśli dostrzeżesz taką potrzebę, powinien ktoś z zewnątrz pomóc.


So paź 14, 2017 11:00 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 441
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
merss napisał(a):
Zastanów się, czy nie pasujesz do schematu DDA. Próbujesz przejmować kontrolę, perfekcjonistycznie podejść do związku, ale chyba za mało widzisz siebie. To fundament. Inaczej będziesz tkwiła w przeszłości, nieznajomości siebie i możesz nieświadomie trafić na sprytnego nieroba, który schowa się pod Twe skrzydła, by przewegetować życie. Zanim zaczniesz szukać książek o etyce małżeńskiej, zajmij się sobą. Jeśli dostrzeżesz taką potrzebę, powinien ktoś z zewnątrz pomóc.


Jestem DDA i DDD .Chodzę obecnie na terapie psychologiczną jednak całe te szambo ciągnę się za mną mimo że już kilka lat temu wyprowadziłam się z domu rodzinnego .Ojciec jest po 50- całe życie przepił ,i chyba do śmierć będzie tak robił ale są jakieś dobre pozytyw chociaż już ręki na mnie nie podnosi jak wtedy gdy mieszkałam z nim pod jednym dachem . Nie boje się że trafię na sprytnego nieroba który mnie urobi ,chociaż zdaje sobie sprawę z motywu powielania wzorców patologicznych (u mnie w rodzinie to też szło pokoleniami )ale że sama w przyszłość będę kiepską matką bo niewiele wiem na temat rodzicielstwa czy zdrowych relacji małżeńskich .


So paź 14, 2017 11:23 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11405
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Chodzi o to, byś trafiła na wartościowego mężczyznę a nie matkowała mężowi, który nie będzie miał szans na dojrzenie. To dobrze, że podjęłaś trud terapii. :)


So paź 14, 2017 11:27 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 04, 2008 1:11 am
Posty: 1747
Lokalizacja: Warszawa, Przyjaciele Oblubieńca
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Natalia22 napisał(a):
boje się że (...) że sama w przyszłość będę kiepską matką bo niewiele wiem na temat rodzicielstwa czy zdrowych relacji małżeńskich .
wiedzę można nabyć, to akurat nie problem raczej w dzisiejszych czasach. Natomiast to czy będziesz dobrą matką i żoną to zdecydowanie bardziej zależy od tego czy będziesz 'poukładana' wewnętrznie. Na ile będą Tobą kierowały nabyte złe wzorce, a na ile będziesz świadomie tworzyła własne życie. Więc terapia jest zdecydowanie ważniejsza.

_________________
Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da Ci za nią więcej!


So paź 14, 2017 11:30 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2450
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Natalia napisał(a):
moim największą skazą ,kompleksem jest mój dom rodziny ,moje dzieciństwo ,dorastanie, a nawet i dorosłość -jak mam przejść do porządku dziennego z tym że taka jest moja historia, taka jest moja przeszłość i pewnie też przyszłość to mnie ukształtowało ,to jest prawda o mnie i tym kim jestem dzisiaj ,to jest cząstka mnie ..
Nie "widzę Cię" przez tą "skazę i prawdę". Nie interesuje mnie ona. Przynajmniej do chwili, gdy realnie dałaby mnie się we znaki :). Twoja przeszłość jest po prostu jakimś faktem i nic ponadto. Każdy ma jakąś historię. Do czego zmierzam. Weźmy dla przykładu osobę na wózku inwalidzkim, osobę niepełnosprawną, osobę niepełnosprawną ruchowo. Niepełnosprawność dotyczy kończyn dolnych, we wszystkich sferach nie związanych ze sprawnością nóg taka osoba może być w pełni sprawna. Prawdą jest raczej potencjalna (potencjalna bo wymagająca trochę wysiłku jak u każdego), ogólna sprawność za wyjątkiem sprawności nóg. Oczywiście nie każdy będzie tak spostrzegał osobę niepełnosprawną, niektórzy mogą ją spostrzegać jako człowieka ogólnie nieważnego, niesprawnego, kalekę w sensie pejoratywnym. Cóż, nie każdy ma pełną sprawność, w tym przypadku etyczno-intelektualną. W każdym bądź razie warto być świadomym "świata", ale i samego siebie. Warto żyć też teraźniejszością i akceptacją własnej sytuacji, nie wiem czy jest coś bardziej konstruktywnego, nawet jeśli to pewna dyscyplina, wysiłek i droga pod górkę.


N paź 15, 2017 12:54 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 441
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
domgo napisał(a):
Natalia napisał(a):
moim największą skazą ,kompleksem jest mój dom rodziny ,moje dzieciństwo ,dorastanie, a nawet i dorosłość -jak mam przejść do porządku dziennego z tym że taka jest moja historia, taka jest moja przeszłość i pewnie też przyszłość to mnie ukształtowało ,to jest prawda o mnie i tym kim jestem dzisiaj ,to jest cząstka mnie ..
Nie "widzę Cię" przez tą "skazę i prawdę". Nie interesuje mnie ona. Przynajmniej do chwili, gdy realnie dałaby mnie się we znaki :). Twoja przeszłość jest po prostu jakimś faktem i nic ponadto. Każdy ma jakąś historię. Do czego zmierzam. Weźmy dla przykładu osobę na wózku inwalidzkim, osobę niepełnosprawną, osobę niepełnosprawną ruchowo. Niepełnosprawność dotyczy kończyn dolnych, we wszystkich sferach nie związanych ze sprawnością nóg taka osoba może być w pełni sprawna. Prawdą jest raczej potencjalna (potencjalna bo wymagająca trochę wysiłku jak u każdego), ogólna sprawność za wyjątkiem sprawności nóg. Oczywiście nie każdy będzie tak spostrzegał osobę niepełnosprawną, niektórzy mogą ją spostrzegać jako człowieka ogólnie nieważnego, niesprawnego, kalekę w sensie pejoratywnym. Cóż, nie każdy ma pełną sprawność, w tym przypadku etyczno-intelektualną. W każdym bądź razie warto być świadomym "świata", ale i samego siebie. Warto żyć też teraźniejszością i akceptacją własnej sytuacji, nie wiem czy jest coś bardziej konstruktywnego, nawet jeśli to pewna dyscyplina, wysiłek i droga pod górkę.



Owszem każdy ma jakąś historię -ale nie każdy ma taką przeszłość która mu ciąży w późniejszym życiu ,o szczęśliwej rodzinie i relacjach międzyludzkich czy dorastaniu ludzie wolą mówić z dumą i uśmiechem na ustach a nie z poczuciem wstydu czy zażenowania .Ja się czasem czuje jak ktoś pokroju osoby niepełnosprawnej która nie jest do końca pełnowartościowa przez to co przeszła czy wciąż przechodzi ,jakby miała jakieś braki czy ubytki w sobie. ..kiedyś odczuwałam to o wiele silniej niż teraz ,do takiego stopnia iż myślałam że tylko odebranie sobie życia czy autoagresja jakoś uśmierzy moje cierpienie..


Cz paź 19, 2017 10:15 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2450
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Tak sobie pomyślałem, w luźnym związku, z Twoim Natalia tematem, albo i bez związku, że poważnym problemem jest to, że poczucie własnej wartości uzależniamy (albo tak jesteśmy warunkowani) od opinii innych na nasz temat, albo nawet od naszych wyobrażeń na temat opinii innych na nasz temat. Oczywiście można mówić o informacji zwrotnej, lustrach itp, informacji wolnej w percepcji od emocji zainteresowanego i pozbawionej oceny emocjonalnej, niezależnej od emocji opiniodawcy (o ile to w ogóle możliwe). Ale jaką to ma wartość wobec 1) Faktu, że wiązanie poczucia własnej wartości z opiniami innych, czyni nas bardzo podatnymi na zranienia, oraz, pośrednio, może zaburzać percepcję rzeczywistości. 2) Oderwanie poczucia własnej wartości od opinii innych, może być ściśle powiązane z wzrostem odpowiedzialności, chcenia od siebie samego, wzrostem wewnątrz sterowności, świadomości siebie i świata, no bo powstałą dziurę czymś trzeba wypełnić. Nie wiem, może można to uogólnić, w formie: dobre samopoczucie vs okoliczności zewnętrzne.

Sam mam z tym problem, to piszę. Znaczy mam problem z kimś kto ma większy problem z tym niż ja. Ostatecznie mało kto poczucie własnej wartości, czy w ogóle dobre samopoczucie, wiąże z sposobem wewnętrznego bycia.


Cz paź 19, 2017 11:38 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 441
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
domgo napisał(a):
Tak sobie pomyślałem, w luźnym związku, z Twoim Natalia tematem, albo i bez związku, że poważnym problemem jest to, że poczucie własnej wartości uzależniamy (albo tak jesteśmy warunkowani) od opinii innych na nasz temat, albo nawet od naszych wyobrażeń na temat opinii innych na nasz temat. Oczywiście można mówić o informacji zwrotnej, lustrach itp, informacji wolnej w percepcji od emocji zainteresowanego i pozbawionej oceny emocjonalnej, niezależnej od emocji opiniodawcy (o ile to w ogóle możliwe). Ale jaką to ma wartość wobec 1) Faktu, że wiązanie poczucia własnej wartości z opiniami innych, czyni nas bardzo podatnymi na zranienia, oraz, pośrednio, może zaburzać percepcję rzeczywistości. 2) Oderwanie poczucia własnej wartości od opinii innych, może być ściśle powiązane z wzrostem odpowiedzialności, chcenia od siebie samego, wzrostem wewnątrz sterowności, świadomości siebie i świata, no bo powstałą dziurę czymś trzeba wypełnić. Nie wiem, może można to uogólnić, w formie: dobre samopoczucie vs okoliczności zewnętrzne.

Sam mam z tym problem, to piszę. Znaczy mam problem z kimś kto ma większy problem z tym niż ja. Ostatecznie mało kto poczucie własnej wartości, czy w ogóle dobre samopoczucie, wiąże z sposobem wewnętrznego bycia.




Moje poczucie własnej wartość jest w opłakanym stanie właśnie przez doświadczenia jakie wyniosłam z domu rodzinnego ,przez chorobę na którą leczę się przewlekle od wielu lat ,przez moje skłonność do autoagresji i myśli samobójczych .mogłabym w sumie tak wymieniać w nieskończoność ale cale moje życie jeśli miałabym być szczera opiera się na samych negatywnych chwilach ,ja z ręką na sercu mogłabym powiedzieć że nie było takiego momentu gdzie mogłabym powiedzieć że jestem szczerze szczęśliwa i zadowolona z tego co mam dokoła Siebie. W sumie nauczałam się jakoś to tolerować i pchać ten wózek do przodu ale moje samopoczucie nie wynika raczej z tego co sądzą inni na mój temat czy za kogo mnie uważają ..ja sama czuje się wewnętrznie gorsza ..


Myślałam żeby może powiedzieć szczerze o moim stanie lekarzowi do którego uczeszam na terapie bo w tym momencie zajmujemy się tylko syndromem DDA ,dużo rozmawiamy ,ja często płaczę...opłakuje nawet jakieś przykre momenty z dzieciństwa gdy miałam te 10-11 lat ,np wtedy gdy byłam bita ,wiele destrukcyjnych emocji zepchnęłam w podświadomość a teraz gdy wracam z nią do tych chwili to jakby wszystko ze mnie wyłaziło ...

Dobrze że tutaj mogę wszystko szczerze napisać chociaż coś.


N paź 22, 2017 9:43 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 883
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Natalia22 napisał(a):
domgo napisał(a):
Tak sobie pomyślałem, w luźnym związku, z Twoim Natalia tematem, albo i bez związku, że poważnym problemem jest to, że poczucie własnej wartości uzależniamy (albo tak jesteśmy warunkowani) od opinii innych na nasz temat, albo nawet od naszych wyobrażeń na temat opinii innych na nasz temat. Oczywiście można mówić o informacji zwrotnej, lustrach itp, informacji wolnej w percepcji od emocji zainteresowanego i pozbawionej oceny emocjonalnej, niezależnej od emocji opiniodawcy (o ile to w ogóle możliwe). Ale jaką to ma wartość wobec 1) Faktu, że wiązanie poczucia własnej wartości z opiniami innych, czyni nas bardzo podatnymi na zranienia, oraz, pośrednio, może zaburzać percepcję rzeczywistości. 2) Oderwanie poczucia własnej wartości od opinii innych, może być ściśle powiązane z wzrostem odpowiedzialności, chcenia od siebie samego, wzrostem wewnątrz sterowności, świadomości siebie i świata, no bo powstałą dziurę czymś trzeba wypełnić. Nie wiem, może można to uogólnić, w formie: dobre samopoczucie vs okoliczności zewnętrzne.

Sam mam z tym problem, to piszę. Znaczy mam problem z kimś kto ma większy problem z tym niż ja. Ostatecznie mało kto poczucie własnej wartości, czy w ogóle dobre samopoczucie, wiąże z sposobem wewnętrznego bycia.




Moje poczucie własnej wartość jest w opłakanym stanie właśnie przez doświadczenia jakie wyniosłam z domu rodzinnego ,przez chorobę na którą leczę się przewlekle od wielu lat ,przez moje skłonność do autoagresji i myśli samobójczych .mogłabym w sumie tak wymieniać w nieskończoność ale cale moje życie jeśli miałabym być szczera opiera się na samych negatywnych chwilach ,ja z ręką na sercu mogłabym powiedzieć że nie było takiego momentu gdzie mogłabym powiedzieć że jestem szczerze szczęśliwa i zadowolona z tego co mam dokoła Siebie. W sumie nauczałam się jakoś to tolerować i pchać ten wózek do przodu ale moje samopoczucie nie wynika raczej z tego co sądzą inni na mój temat czy za kogo mnie uważają ..ja sama czuje się wewnętrznie gorsza ..


Myślałam żeby może powiedzieć szczerze o moim stanie lekarzowi do którego uczeszam na terapie bo w tym momencie zajmujemy się tylko syndromem DDA ,dużo rozmawiamy ,ja często płaczę...opłakuje nawet jakieś przykre momenty z dzieciństwa gdy miałam te 10-11 lat ,np wtedy gdy byłam bita ,wiele destrukcyjnych emocji zepchnęłam w podświadomość a teraz gdy wracam z nią do tych chwili to jakby wszystko ze mnie wyłaziło ...

Dobrze że tutaj mogę wszystko szczerze napisać chociaż coś.


to może idz na taką terapie całościową, albo jesli nie otwierasz się całkowicie przed terapelta to ona poprostu nie działa.


N paź 22, 2017 9:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2450
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chciałam to z Siebie wyrzucić przed Bogiem i przed wami.
Cytuj:
Moje poczucie własnej wartość jest w opłakanym stanie właśnie przez doświadczenia jakie wyniosłam z domu rodzinnego ,przez chorobę na którą leczę się przewlekle od wielu lat ,przez moje skłonność do autoagresji i myśli samobójczych .mogłabym w sumie tak wymieniać w nieskończoność ale cale moje życie jeśli miałabym być szczera opiera się na samych negatywnych chwilach ,ja z ręką na sercu mogłabym powiedzieć że nie było takiego momentu gdzie mogłabym powiedzieć że jestem szczerze szczęśliwa i zadowolona z tego co mam dokoła Siebie. W sumie nauczałam się jakoś to tolerować i pchać ten wózek do przodu ale moje samopoczucie nie wynika raczej z tego co sądzą inni na mój temat czy za kogo mnie uważają ..ja sama czuje się wewnętrznie gorsza ..
Moim zdaniem Natalio, obiektywnie rzecz biorąc, ah ta niedoskonałość języka. Moim zdaniem Natalio, zdaniem na temat obiektywnego stanu rzeczy, twojego samopoczucia, to nic dziwnego, że czujesz się jak piszesz. Twoje potrzeby emocjonalne nie były zaspakajane. Pewnie, w jakiejś mierze, było przeciwnie, ci którzy powinni zaspakajać Twoje potrzeby, być może traktowali Cię instrumentalnie odreagowując napięcie, przenosząc winę, czy po prostu bardziej lub mniej świadomie Ci szkodząc. No i w sumie nic dziwnego, że w pierwszym rzędzie od chłopaka wymagasz "pewności, że nie potraktuje Cię instrumentalnie". Przy czym jeśli to nie stanowi problemu dla kogoś zupełnie obcego, jest zrozumiałe, to tym bardziej nie będzie to (nie powinno być) problemem dla profasjonalisty (tak samo dlla przyjaciół, koleżanek, kolegów, a jak nie to znaczy, że mają sami poważny problem). Przeciwnie uszczegółowi obszar wymagający wspólnej pracy. A właśnie, jako współdyskutant, odnośnie tej pracy, to zaproponowałbym Ci "okazanie serca dla siebie samej". Nie musisz sama siebie karać, za to jak siebie spostrzegasz, czy jak się czujesz. Tym bardziej, że Twoje problemy nie zdominowały Ciebie w 100%. Jest jakaś perspektywa z której opisujesz siebie, w której zajmujesz się pracą, dyskusjami na forum, spotkaniami towarzyskimi, itd. Z tej perspektywy możesz dostrzec, że odczuwasz niezadowolenie z siebie, albo przygnębienie, albo, że wiesz, czego chcesz, od przyjaciół, itp. Z tej perspektywy Twoje najbardziej istotne problemy, to nie Twoja wina. One są, ale nie muszą Ciebie zdominować, możesz robić swoje, na tym skupiać uwagę, będąc świadomą nie tylko problemów, ale też tego, że jeden problem to nie problem, dwa problemy to jest problem, w sensie, że to, że czujesz się gorsza jest zrozumiałe, ale tego, żeby wzmacniać to uczucie (prawdopodobmie powstałe w sferze niświadomości), w sferze świadomej dobrze by było unikać, poprzez zajmowanie się tym co konstruktywne. A konstruktywnym jest okazać serce, życzliwość, np. samej sobie.


Pn paź 23, 2017 2:53 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL