Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So wrz 23, 2017 9:35 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2
 Transseksualizm 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2626
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
Soul33 napisał(a):
Oczywiście impotent może wziąć ślub :) Przecież impotencja to nie jest stan bezwzględnie niezmienny. A tylko trwała niezdolność do współżycia lub spłodzenia/zajścia w ciążę wyklucza możliwość małżeństwa.


Sądzę jednak,że impotent nie może wziąć ślubu, ponieważ istnieje przeszkoda do skonsumowania związku.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Śr lip 19, 2017 8:53 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 799
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
Swoją drogą, dwoje transseksualistów przed operacją może wziąć ślub i nawet mogą mieć dziecko.

mareta napisał(a):
Sądzę jednak,że impotent nie może wziąć ślubu, ponieważ istnieje przeszkoda do skonsumowania związku.

kan 1084:
"§ 1. Niezdolność dokonania stosunku małżeńskiego uprzednia i trwała, czy to ze strony mężczyzny czy kobiety, czy to absolutna czy względna, czyni małżeństwo nieważnym z samej jego natury.

§ 2. Jeśli przeszkoda niezdolności jest wątpliwa, czy wątpliwość ta jest prawna czy faktyczna, nie należy zabraniać zawarcia małżeństwa ani też, dopóki trwa wątpliwość, orzekać jego nieważności."


To zależy, czy impotencja jest trwała, czy nie. Tylko, że ja osobiście nie znam trwałej przyczyny impotenci innej niż fizyczne uszkodzenie narządów płciowych lub odpowiednich ośrodków w mózgu.

sachol napisał(a):
Więc przykald Sary nietrafiony bo nie o począecie dziecka chodzi.

Właśnie, że chodzi o możliwość poczęcia, bo taki ma być nieodłączny cel małżeństwa. I przykład Sary ma dowodzić, że nie można wykluczyć takiego cudu po menopauzie.

sachol napisał(a):
Jakiez to odkrycia maiłby KK przyjąć? Operacja zmiany płci nie zmienia układu genotypowego. Zatem nie będzie aprobowana przez KK.

Tożsamość płciowa jest uwarunkowana neurologicznie. Geny nie są jedynym i ostatecznym wyznacznikiem fenotypu. Jest jeszcze cały proces rozwojowy.

I skąd Ty wiesz, co KK będzie aprobować, skoro to nie dogmat?

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


Śr lip 19, 2017 10:49 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 61
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
Niestety ale nawet my chrześcijanie jesteśmy po prostu dość często egoistyczni, bo obchodzi nas w sumie tylko nasze własne życie i nasze sprawy. Takie mam czasem wrażenie, oczywiście nie wyłączając siebie z tego grona.

Czasem widzę komentarze na różnych stronach z radykalną postawą - nie wolno, grzech. Załóżmy że osoba homoseksualna czy też transseksualna, usłyszy takie słowa iż jest wezwana do życia w celibacie i w samotności do końca swoich dni. Załóżmy że ta osoba jest młoda, dopiero co wchodząca w życie i jak to, ma przeżyć całe życie w samotności i w celibacie nie mając przecież powołania do życia w stanie duchownym, i nie mając wpływu na to że jest transseksualistą czy homoseksualistą? Nic chyba nie przeraża człowieka bardziej jak taka perspektywa życia w samotności i pustce do końca swoich dni, i w taki oto sposób przeżyć życie.

Nie kwestionuję słuszności takiego wezwania, rozumiem to. Ale mam na myśli to że często brakuje jednocześnie zrozumienia, wyrozumiaości dla takich osób, nawet jeśli się buntują. Po prostu łatwo jest rzucić takie słowa, jednakże nie wchodząc w buty tej osoby, nie zagłębiając się w jej położenie.

Można usłyszeć czasem że nie ma dowodów na to że transseksualizm jest wrodzony, ale ja czuję to od dziecka, od dziecka mam identyfikację z płcią męską, od kiedy mogę sięgnąć pamięcią, nigdy nie identyfikowałem się z byciem dziewczynką.

I nikt mi tego nie wmówił, to było spontaniczne, instykntowne. Widzę czasem po prostu, hm, brak zrozumienia co czuje taka osoba i próby interpretacji tych odczuć. Tylko że czasem ma to niewiele wspólnego z rzeczywistą sytuacją.

Brak identyfikacji z płcią biologiczną, ale to nie bierze się z powietrza lub tylko z jakiegoś poczucia buntu, po prostu ten brak identyfikacji bierze się z tego że na przykład ja, nie potrafię czuć jak kobieta, nie myślę jak kobieta, nie odczuwam jak kobieta, nie postrzegam jak kobieta, nie lubię kobiecych ubrań, butów i kobiecych zajęć, stronię od tego, uciekam jak każdy niemal facet. Bo to nie jest męskie. Instynktownie wybieram to co męskie, to co pasuje do mojej natury, do mojej tożsamości, jak każdy niemal mężczyzna, hetero mężczyzna.

W takim razie jeśli to zaburzenie psychiczne to dziwnego rodzaju... bowiem co każe mi lubić to męskie, co każe mi mieć meską seksualność i osobowość, męską psychike i męską mentalność, męską tożsamość. Ja nie udaję faceta, ja nim jestem w pewien dziwny sposób, aha, i wiem że nie jestem Napoleonem. Osoby transseksualne doskonale zdają sobie sprawę z rzeczywistości swojej sytuacji. Także porównanie jakie niektórzy stosują, to z byciem Napoleonem, lub z byciem psem czy kotem, nie pasuje do sytuacji transseksualnej osoby, bowiem tutaj nie jest to sprawą urojeń czy wmawiania sobie, ale coś dzieje się jakby poza wolą, coś niezależnie od samej osoby trans, nawet wbrew jej woli. Coś po prostu kieruje w tę stronę, nie kobiecą ale męską.

Natomiast próby życia w genetycznej płci wydają się być odgrywaniem jakiejś roli, wymusznej roli, gdzie nie czuję iż to jest coś moje własne, to takie próby przekonywania się do czegoś co nie jest moje, ja nawet nie mam pojęcia jak to jest być kobietą i czuć jak kobieta. To tak jakby mężczyzna założył sukienkę, będzie czuł się nienaturalnie i głupio, po prostu. Także myślę że płeć to coś więcej niż same chromosomy, te osoby które mają harmonię w tej kwestii gdzie psyche jest zgodne z gentyką, te osoby cis nie czują tego co osoby trans, którym ta harmonia rozjechała się na maxa w różne strony.

Ja w stosunku do dzieci zachowuję się jak mężczyzna, w bardziej szorstki sposób, i nie mam pojęcia co to jest instynkt macierzyński, nie wiem czym to się objawia, nigdy nie czułem tego i nie czuję. Mógłbym być ojcem dla dziecka, ale nie matką, wychowałbym dziecko jak mężczyzna a nie jak kobieta. Ja po prostu psychicznie jestem mężczyzną a nie kobietą. Psychika mężczyzny uwięziona w chromosomach XX.

Oczywiście nie jestem jak cis mężczyźni, bo jednak ten męski umysł jest zalewany potężnymi dawkami estrogenu co czyni mnie innym niż taki realny mężczyzna, mam chyba więcej empatii, delikatniejsze usposobienie, jestem mniej agresywny. Hormony bowiem wpływają na kształtowanie osobowości męskiej lub źeńskiej.

Kiedy czytałem Dzikie Serce to znalazłem tam siebie, swój własny obraz, tęsknoty mojej duszy i serca, od czasów dzieciństwa. A kiedy czytałem Urzekającą, to tak jakbym zaglądał przez dziurkę od klucza do jakiegoś niezrozumiałego dla mnie świata, świata który nie jest mój. Nie mam potrzeby bycia piękną i urzekającą, mam potrzebę bycia silnym, potrzebę wyzwań, walki, przygody, bycia docenianym za intelekt i osobowość.


Cz lip 20, 2017 1:32 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 556
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
Cytuj:
Swoją drogą, dwoje transseksualistów przed operacją może wziąć ślub i nawet mogą mieć dziecko.


Nie moga wziać slubu po operacji zmiany płci. :oops:
"Po starannym zbadaniu dokumentów załączonych do pytania, wydaje się to być przypadkiem, który składa się na stan faktyczny prawdziwego transseksualizmu we właściwym tego słowa znaczeniu. Chodzi mianowicie o osobę, która z biologicznego punktu widzenia należy do jednej płci, a psychicznie czuje się przynależna do innej i po odpowiednim zabiegu medycznym wykazuje jedynie cechy fenotypowe tej drugiej płci. Nie można zatem takiej osoby dopuścić do zawarcia sakramentalnego związku małżeńskiego, ponieważ znaczyłoby to, iż poślubiłaby osobę biologicznie przynależną do tej samej płci”
Cytuj:
Właśnie, że chodzi o możliwość poczęcia, bo taki ma być nieodłączny cel małżeństwa. I przykład Sary ma dowodzić, że nie można wykluczyć takiego cudu
.
Malzenstwo jedynie w teori zaklada mozliwosc poczecia, czyli malzonkowie maja ze soba wspolzyc a od Boga zalezec bedzie czy dziecko sie pocznie.
Dlatego trwala niezdolnosc do wspolzycia wyklucza z malzenstwa ale nie bezplodnosc.
Kan. 1084 -
(... ) § 3. Niepłodność ani nie wzbrania zawarcia małżeństwa, ani nie powoduje jego nieważności, z zachowaniem przepisu kan. 1098.
[kan. 1098 mówi o zatajeniu niepłodności]


Cz lip 20, 2017 6:46 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 6:44 pm
Posty: 38
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
equuleuss napisał(a):
Arletta Bolesta napisał(a):
Warto dodać, iż transseksualizm to jedna z kwestii, która może być rozpatrywana podczas kościelnego procesu o nieważność małżeństwa.

dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny


Transseksualizm? A nie czasem homoseksualizm? Jeśli ktoś zawarł małżeństwo w płci genetycznej, ale potem przeszedł korektę płci to przecież takie małżeństwo nadal jest ważne, tym bardziej wtedy kiedy są dzieci w tym związku.

I jeśli ta osoba nie ukrywała swojego problemu, a czasem tak bywa że ukrywa lub że nie do końca rozumie co się dzieje i nawet nie potrafi tego nazwać, a potem dowiaduje się czym jest w istocie jego/jej problem.


Dokładnie, chodziło o transseksualizm, zmiana płci nawet po ślubie to jednak konsekwencja psychicznego stanu przed ślubem.

dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny


Ostatnio edytowano Cz lip 20, 2017 9:40 am przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

poprawione cytowanie



Cz lip 20, 2017 9:13 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 61
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
Arletta Bolesta napisał(a):
Dokładnie, chodziło o transseksualizm, zmiana płci nawet po ślubie to jednak konsekwencja psychicznego stanu przed ślubem.

dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny


Czasem transseksualizm jest umyślnie zatajony. Ale czasem ktoś nie zdaje sobie sprawy z własnego stanu i nawet nie potrafi nazwać tego co się z nim dzieje. Czasem ktoś może pomysleć że to samo przejdzie, że czasem to zdarza się w dzieciństwie, a poźniej ludzie z tego wyrastają, są sytuacje że potrzeba normalności jest silniejsza niż zastanowienie się nad sobą i swoimi odczuciami. Czy jeśli taka osoba która nie zataiła transseksualizmu, a po prostu była nieświadoma istnienia tego problemu w takiej skali, to czy takie małżeństwo może być uznane za nieważne?

Ogólnie to faktem jest iż sami małżonkowie transseksualnej osoby zrezygnują ze wspólnego życia, po prostu kobieta która związała się z mężczyzną z problemem transseksualnym, nie będzie żyć jak lesbijka z drugą kobietą ktorą stanie się mąż, a poza tym, trauma samej przemiany jest zbyt wielka, bo oto mąż i ojciec zamienia się w kobietę.

Takie osoby nie powinny wchodzić w związki małżeńskie, podobnie osoby homoseksualne, ale cóż, to się zdarza. Na forum dla homoseksualnych chrześcijan można zauważyć czasem takie rozważania, że można by po prostu stworzyć rodzinę i wejść w heteroseksualny związek taki jak małżeństwo, lub nawet są takie osoby, zatajając homoseksualizm / skłonności przed małżonkiem, nie popieram tego typu pomysłów. Taka osoba nie będzie raczej nigdy partnerem w pełni, z pełnym oddaniem dla osoby przeciwnej płci w heteroseksualnym związku.


Cz lip 20, 2017 2:21 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 556
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
equuleuss napisał(a):

Załóżmy że ta osoba jest młoda, dopiero co wchodząca w życie i jak to, ma przeżyć całe życie w samotności i w celibacie nie mając przecież powołania do życia w stanie duchownym, i nie mając wpływu na to że jest transseksualistą czy homoseksualistą? Nic chyba nie przeraża człowieka bardziej jak taka perspektywa życia w samotności i pustce do końca swoich dni, i w taki oto sposób przeżyć życie.



«Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

"Każdy ma swój krzyż. Każdy ma szansę na zbawienie. Zbawia krzyż Chrystusa. Ale aktywowanie tego daru następuje wtedy, gdy zdecydujemy się ze swoimi krzyżami podążyć za Nim. Nie wystarczy wykrzykiwać: „Panie, Panie!”. Należy pełnić Jego wolę. A Jego wolą jest właśnie to: co dzień brać swój krzyż i Go naśladować. Są w moim życiu rzeczy, których nienawidzę szczególnie, o których chciałbym zapomnieć. Ale nie potrafię tego zrobić. Czasu nie da się cofnąć. Pozostaje modlitwa do Tego, który może wszystko. Zawsze kiedy w modlitwie użalam się na swój los, mam przed sobą obraz Jezusa w Ogrójcu: „Jeśli możesz, zabierz ode mnie ten kielich. Lecz nie moja, ale Twoja wola niech się dzieje”. Może mój krzyż jest moim największym błogosławieństwem? Może kiedyś uratuje mi skórę i będę błogosławił Bogu za to, że mi go nie odebrał? Jezus dzisiaj daje słowo pokrzepienia. Ale nie mówi, że zabierze nasze krzyże albo że mamy je odrzucać. Obiecuje pokrzepienie w ich dźwiganiu. Zapewnia, że z Nim one będą słodkie i lekkie. Najlepszy sposób na krzyż? Pokochać go!"


Cz lip 20, 2017 9:59 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 6:44 pm
Posty: 38
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
Niezdolność w prawie ma to do siebie, iż nie musi być uświadomiona sobie przez Stronę.

dr Arletta Bolesta
adwokat kościelny


Pt lip 21, 2017 4:59 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 61
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
sachol napisał(a):
equuleuss napisał(a):

Załóżmy że ta osoba jest młoda, dopiero co wchodząca w życie i jak to, ma przeżyć całe życie w samotności i w celibacie nie mając przecież powołania do życia w stanie duchownym, i nie mając wpływu na to że jest transseksualistą czy homoseksualistą? Nic chyba nie przeraża człowieka bardziej jak taka perspektywa życia w samotności i pustce do końca swoich dni, i w taki oto sposób przeżyć życie.



«Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

"Każdy ma swój krzyż. Każdy ma szansę na zbawienie. Zbawia krzyż Chrystusa. Ale aktywowanie tego daru następuje wtedy, gdy zdecydujemy się ze swoimi krzyżami podążyć za Nim. Nie wystarczy wykrzykiwać: „Panie, Panie!”. Należy pełnić Jego wolę. A Jego wolą jest właśnie to: co dzień brać swój krzyż i Go naśladować. Są w moim życiu rzeczy, których nienawidzę szczególnie, o których chciałbym zapomnieć. Ale nie potrafię tego zrobić. Czasu nie da się cofnąć. Pozostaje modlitwa do Tego, który może wszystko. Zawsze kiedy w modlitwie użalam się na swój los, mam przed sobą obraz Jezusa w Ogrójcu: „Jeśli możesz, zabierz ode mnie ten kielich. Lecz nie moja, ale Twoja wola niech się dzieje”. Może mój krzyż jest moim największym błogosławieństwem? Może kiedyś uratuje mi skórę i będę błogosławił Bogu za to, że mi go nie odebrał? Jezus dzisiaj daje słowo pokrzepienia. Ale nie mówi, że zabierze nasze krzyże albo że mamy je odrzucać. Obiecuje pokrzepienie w ich dźwiganiu. Zapewnia, że z Nim one będą słodkie i lekkie. Najlepszy sposób na krzyż? Pokochać go!"



Ale to jest bardzo trudne, i aby osiągnąć taki stan, trzeba osiagnąć pewien stopień świętości. Trzeba być zanurzonym w Bogu, lub całkowicie zrezygnowanym.

Doświadczenie i przyjęcie życia w samotności do końca swoich dni - całego życia, to bardzo trudna rzecz. Czasem jakby widać brak zrozumienia, takiego ludzkiego wysłuchania, ludzkiej empatii, okazania zrozumienia i wyrozumiałości.

Kiedyś czytałem komentarze na stronie o Nowennie Pompejańskiej, pewne osoby wypowiadały się na temat samotności, doświadczanej przez nich, to są dramaty, osobste dramaty tych osób, niezwykle boleśnie doświadczane. A są to przecież osoby wierzące.

Samotność zazwyczaj niszczy człowieka, czasem staje się krzyżem nie do uniesienia. Szczególnie kiedy ktoś jest młody, na stracie życia musi podjąć taką drogę, być sam do końca swoich dni. Będzie patrzył na innych wokół niego, jak ludzie tworzą pary, mają kogoś, układają sobie życie, są szczęśliwi bardziej lub mniej, i będzie czuł jak życie ucieka i przepływa między palcami. I tym bardziej może zamykać się w zgorzknieniu bo przecież jest skazany na samotność nie z własnej winy, ale dlatego że jest homosekusualną / transseksualną osobą. Chociaż w tej kwestii wiek nie ma znaczenia, samotność boli w każdym wieku, a w starszym może nawet bardziej, bo człowiek traci swoją niezależność, traci zdrowie i siły.

Także słowa Jezusa są piękne, cudowne, On jest moją Drogą, Prawdą i Życiem, ale tylko Jezus wie co czuje serce człowieka kiedy doświadcza swojego krzyża.

I dlatego czasem człowiek nawet buntuje się w obliczu niezawinionego cierpienia, czegoś co stawia go w trudnej sytuacji życiowej, bo każdy chce być szczęśliwy, nikt nie chce narodzić się tylko dla cierpienia.

A zrozumieć znaczenie cierpienia i widzeć w tym sens i nawet znajdować w tym szczęście, tutaj potrzeba osiągnąć pewien stopień świętości, a droga do osiągnięcia tego nie jest prosta, nie rodzimy się z tym, to kosztuje, to także pewna decyzja woli.


Pt lip 21, 2017 1:39 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 556
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
equuleuss napisał(a):
sachol napisał(a):
equuleuss napisał(a):

Załóżmy że ta osoba jest młoda, dopiero co wchodząca w życie i jak to, ma przeżyć całe życie w samotności i w celibacie nie mając przecież powołania do życia w stanie duchownym, i nie mając wpływu na to że jest transseksualistą czy homoseksualistą? Nic chyba nie przeraża człowieka bardziej jak taka perspektywa życia w samotności i pustce do końca swoich dni, i w taki oto sposób przeżyć życie.



«Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem słodkie jest moje jarzmo, a moje brzemię lekkie».

"Każdy ma swój krzyż. Każdy ma szansę na zbawienie. Zbawia krzyż Chrystusa. Ale aktywowanie tego daru następuje wtedy, gdy zdecydujemy się ze swoimi krzyżami podążyć za Nim. Nie wystarczy wykrzykiwać: „Panie, Panie!”. Należy pełnić Jego wolę. A Jego wolą jest właśnie to: co dzień brać swój krzyż i Go naśladować. Są w moim życiu rzeczy, których nienawidzę szczególnie, o których chciałbym zapomnieć. Ale nie potrafię tego zrobić. Czasu nie da się cofnąć. Pozostaje modlitwa do Tego, który może wszystko. Zawsze kiedy w modlitwie użalam się na swój los, mam przed sobą obraz Jezusa w Ogrójcu: „Jeśli możesz, zabierz ode mnie ten kielich. Lecz nie moja, ale Twoja wola niech się dzieje”. Może mój krzyż jest moim największym błogosławieństwem? Może kiedyś uratuje mi skórę i będę błogosławił Bogu za to, że mi go nie odebrał? Jezus dzisiaj daje słowo pokrzepienia. Ale nie mówi, że zabierze nasze krzyże albo że mamy je odrzucać. Obiecuje pokrzepienie w ich dźwiganiu. Zapewnia, że z Nim one będą słodkie i lekkie. Najlepszy sposób na krzyż? Pokochać go!"



Ale to jest bardzo trudne, i aby osiągnąć taki stan, trzeba osiagnąć pewien stopień świętości. Trzeba być zanurzonym w Bogu, lub całkowicie zrezygnowanym.

Doświadczenie i przyjęcie życia w samotności do końca swoich dni - całego życia, to bardzo trudna rzecz. Czasem jakby widać brak zrozumienia, takiego ludzkiego wysłuchania, ludzkiej empatii, okazania zrozumienia i wyrozumiałości.

Kiedyś czytałem komentarze na stronie o Nowennie Pompejańskiej, pewne osoby wypowiadały się na temat samotności, doświadczanej przez nich, to są dramaty, osobste dramaty tych osób, niezwykle boleśnie doświadczane. A są to przecież osoby wierzące.

Samotność zazwyczaj niszczy człowieka, czasem staje się krzyżem nie do uniesienia. Szczególnie kiedy ktoś jest młody, na stracie życia musi podjąć taką drogę, być sam do końca swoich dni. Będzie patrzył na innych wokół niego, jak ludzie tworzą pary, mają kogoś, układają sobie życie, są szczęśliwi bardziej lub mniej, i będzie czuł jak życie ucieka i przepływa między palcami. I tym bardziej może zamykać się w zgorzknieniu bo przecież jest skazany na samotność nie z własnej winy, ale dlatego że jest homosekusualną / transseksualną osobą. Chociaż w tej kwestii wiek nie ma znaczenia, samotność boli w każdym wieku, a w starszym może nawet bardziej, bo człowiek traci swoją niezależność, traci zdrowie i siły.

Także słowa Jezusa są piękne, cudowne, On jest moją Drogą, Prawdą i Życiem, ale tylko Jezus wie co czuje serce człowieka kiedy doświadcza swojego krzyża.

I dlatego czasem człowiek nawet buntuje się w obliczu niezawinionego cierpienia, czegoś co stawia go w trudnej sytuacji życiowej, bo każdy chce być szczęśliwy, nikt nie chce narodzić się tylko dla cierpienia.

A zrozumieć znaczenie cierpienia i widzeć w tym sens i nawet znajdować w tym szczęście, tutaj potrzeba osiągnąć pewien stopień świętości, a droga do osiągnięcia tego nie jest prosta, nie rodzimy się z tym, to kosztuje, to także pewna decyzja woli.

Przeciez do swietosci jestesmy powolanie, a ze niesienie krzyza jest trudne? No jest. Bo jak sam Bog nie oszczedzil sie ani troche i poniusl meczenska smierc na krzyzu. Slowa Jezusa nie sa skierowane do Swietych ale do zwyklych ludzi kazdego czlowieka, ze tylko w Bogu znajdzie pokrzepienie.
A pomoce z nieba mamy i nalezy sie wzmacniac w Sakramentach. Jak ktos tego nie czyni to raczej niech nie oczekuje cudu a raczej tego ze szatan sie nim zajmie odpowienio.
Nick Vujcic tez mowil ze wielokrotnie pytal Boga dlaczego go spotkal taki los a trafil na slowa Pisma "aby przez Ciebie objawilo sie Slowo Boze.
Pozatym bycie homo lub trans nie oznacza samotnosci a jedynie raczej brak mozliwosci utwozenoa rodziny bo widac nie takie bylo powolanie tych osob.


Pt lip 21, 2017 5:23 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 61
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
sachol napisał(a):
Pozatym bycie homo lub trans nie oznacza samotnosci a jedynie raczej brak mozliwosci utwozenoa rodziny bo widac nie takie bylo powolanie tych osob.


Owszem, oznacza samotność, wtedy nie możesz kogoś pokochać, jest to zakazane.

Nie możesz tworzyć związków, a wtedy pozostajesz osobą samotną.

Nic innego nie jest w stanie zagłuszyć w człowieku tej potrzeby bycia dla drugiej osoby i potrzeby drugiej osoby w życiu, po prostu potrzeby miłości. Żadna inna aktywność, wolontariat, czy inna forma niesienia miłości nie wypełni tej pustki. W takim razie, tak, to jest samotność.


So lip 22, 2017 2:44 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 556
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
equuleuss napisał(a):
sachol napisał(a):
Pozatym bycie homo lub trans nie oznacza samotnosci a jedynie raczej brak mozliwosci utwozenoa rodziny bo widac nie takie bylo powolanie tych osob.


Owszem, oznacza samotność, wtedy nie możesz kogoś pokochać, jest to zakazane.

Nie możesz tworzyć związków, a wtedy pozostajesz osobą samotną.

Nic innego nie jest w stanie zagłuszyć w człowieku tej potrzeby bycia dla drugiej osoby i potrzeby drugiej osoby w życiu, po prostu potrzeby miłości. Żadna inna aktywność, wolontariat, czy inna forma niesienia miłości nie wypełni tej pustki. W takim razie, tak, to jest samotność.

"Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, wykrzykuj z radości, która nie znałaś bólów rodzenia, bo więcej dzieci ma samotna niż ta, która żyje z mężem" (Ga 4,27).


N lip 23, 2017 11:10 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 61
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Transseksualizm
sachol napisał(a):
equuleuss napisał(a):
sachol napisał(a):
Pozatym bycie homo lub trans nie oznacza samotnosci a jedynie raczej brak mozliwosci utwozenoa rodziny bo widac nie takie bylo powolanie tych osob.


Owszem, oznacza samotność, wtedy nie możesz kogoś pokochać, jest to zakazane.

Nie możesz tworzyć związków, a wtedy pozostajesz osobą samotną.

Nic innego nie jest w stanie zagłuszyć w człowieku tej potrzeby bycia dla drugiej osoby i potrzeby drugiej osoby w życiu, po prostu potrzeby miłości. Żadna inna aktywność, wolontariat, czy inna forma niesienia miłości nie wypełni tej pustki. W takim razie, tak, to jest samotność.

"Wesel się, niepłodna, która nie rodziłaś, wykrzykuj z radości, która nie znałaś bólów rodzenia, bo więcej dzieci ma samotna niż ta, która żyje z mężem" (Ga 4,27).



Przede wszystkim, jestem psychicznie mężczyzną a nie kobietą. Nie wiem co to jest być kobietą. Dzieci nigdy nie były moim marzeniem czy pragnieniem, nie mam czegoś takiego jak instynkt macierzyński, nie wiem nawet czym to jest i czym się objawia.

Bycie z drugim człowiekiem i potrzeba bliskości z drugim człowiekiem nie sprowadza się tylko do płodzenia potomstwa, i nie to jest najważniejsze w tej bliskości.

To jest takie rzucanie cytatami bez wejścia w sytuację drugiej osoby, takie bezduszne rzucanie cytatem w kogoś kto doświadcza swój wymiar cierpienia.


Pn lip 24, 2017 10:24 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL