Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lis 19, 2017 6:05 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 154 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona
 Cierpienie w małżeństwie 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 799
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Problem, o którym już napisała Sansevieria, polega na tym, że cały czas wypowiadasz się na temat zdrowych normalnych ludzi. W ogóle nie piszesz o sprawcach przemocy.

Nie odpowiedziałaś np. na powtarzane przez nas pytanie:

Dlaczego sprawca przemocy miałby zechcieć przestać stosować przemoc? Tak mu wygodnie, może poczuć władzę, dominację i dowolnie się wyżyć. Dlaczego miałby z tego zrezygnować?

Piszesz coś o dobru dzieci jako motywacji. Tylko, że sprawca przemocy krzywdzi też dzieci, a jeśli nawet nie robi tego bezpośrednio, to przecież nie rozmawiamy tutaj o osobach upośledzonych i niepoczytalnych, więc on bardzo dobrze wie, że wyrządza krzywdę dzieciom. I nic wielkiego z tego nie wynika.

Zatem - dlaczego?

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


Pn lip 03, 2017 7:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2321
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Soul33 napisał(a):
Zatem - dlaczego?
Elementarnie rzecz ujmując i od razu przechodząc do uogólnienia. Dlaczego ktoś coś chce lub nie chce? Bo może. A dlaczego może? Bo ma możliwość wyboru. A dlaczego ma możliwość wyboru? Bo tak :D Bo człowiek jest wolą. Ta definicja wymaga doprecyzowania, ale nieważne. Tutaj akurat chodzi o przedstawienie/stworzenie możliwości wyboru, oraz przedstawienie/stworzenie konieczności jego podjęcia. Oczywiście nie oznacza to, że sprawca przemocy zmieni swoje postępowanie, równie dobrze może swoim wyborem nie dać wyboru innym, niejako wybrać podwójnie za siebie i za innych.

Soul33 napisał(a):
Brandeisbluesky napisał(a):
Osoba prowokowana może wybrać, aby na prowokację nie odpowiadać.

Gdy ktoś chce się na kimś wyżywać, to żadna reakcja nie pomoże. Ani bierna, ani asertywna, ani agresywna.

Powstrzymać mogłaby to siła, ale sprawcy przemocy wchodzą w relacje tylko wtedy, gdy czują się silniejsi. Poza tym to mało konstruktywna metoda, bo najpierw prowadzi do eskalacji agresji i desperackich prób odzyskania władzy.

Jedynie naprawdę skuteczne metody są dwie. Jedna to zerwanie kontaktu. Tylko zwykle jest to niemożliwe, bo z małżeństwa rzadko da się wyjść trzaskając drzwiami.

A druga i najbardziej realna - to wymiar sprawiedliwości. Przy kompetentnym poradnictwie.
Prawdopodobnie nie o reakcję tutaj chodzi, lecz o działanie wolne od reakcji, działanie celowe, świadome, przemyślane, inspirowane dobrą wolą, takie któremu reakcja mogłaby tylko przeszkodzić. A właśnie np. działanie ukierunkowane na stwarzanie przestrzeni wyboru. Np. zwykłe odnoszenie się do faktów, np. że dane zachowania i sytuacje to nie jakaś drobna sprawa, lecz dowód na faktyczny rozpad pożycia małżeńskiego, że to sytuacja zupełnie bez sensu, bo nie po to ludzie tworzą rodzinę żeby się ranić czy wyżywać, że trzeba to zmienić, albo zmieniając postępowanie, albo przekładając codzienną praktykę na stan formalny, który tą niezdrową praktykę przerwie.

Znaczy tak można by odpowiedzieć na pytanie i twierdzenie Soula. Tak i pewnie na wiele innych sposobów. Co oczywiście nie znaczy, że Soul nie ma racji. Co z kolei znaczy, że niczego, nikomu nie sugeruję :)


Śr lip 05, 2017 12:56 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn cze 12, 2017 11:23 pm
Posty: 42
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Słuchajcie wracam właśnie od kolejnego prawnika. I co ? Sytuacja beznadziejna. Z wyprowadzki z dziećmi nici, bo najstarszy syn chce zostać z ojcem. Nikt go nie zmusi, a wywieść nie mogę. Uznają to za porwanie. Bez wszystkich dzieci nie odejdę, nie ma opcji. Zostaje separacja bedąc na miejscu. I co ? Do tego musi być kompletny rozpad wszelkich więzi. Czyli musiałabym mężowi nie dawać obiadu, a tu dzieci patrzą, mąż manipuluje i mówi dzieciom, że mama niedobra. Dzieci przeżywają traumę.
W dodatku mężem manipuleje matka, a on jej słucha. Wmawia mu, żeby nie dawał mi na życie bo przecież z ich pieniędzy dom wybudowany, więc mam za dobrze i jestem niedobra i niewdzięczna skoro nie chcę synkowi usługiwać. Myślę i zaczynam dostrzegać, że ona za wszystkim stoi, ale i on nie bez winy, bo nie ma swojego rozumu. Jedyne rozsądne rozwiązanie jakie usłyszałam od prawnika, to aby dziecko wozić do psychologa i powoli próbować zmieniać jego nastawienie do mnie, ale nie wiadomo z jakim skutkiem, skoro cały czas pracuje nad nim ojciec. Ostatnio syn zapytał mi się z wyrzutem dlaczego nie jestem wdzięczna tacie, że mi dom wybudował


Śr lip 05, 2017 12:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 10992
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Cytuj:
KK naucza, że zwyczajnie tego wiedzieć nie można. Tylko Bóg wie, czy ktoś w piekle będzie, czy nie. Dlatego nie można głosić, że w piekle ktokolwiek jest - albo nikogo nie ma.
Poszedłeś za daleko. Niewątpliwie są tam demony.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Śr lip 05, 2017 12:22 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 659
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Ernest10, sytuacja nie jest beznadziejna tylko trudna i najprawdopodobniej inaczej wygląda niż sobie wyobrażałaś.
Psycholog zdecydowanie jest potrzebny przede wszystkim Tobie. Między innymi po to, żebyś się dowiedziała, jak ewentualnie zmieniać nastawienie syna do Ciebie. Nie dziecko do psychologa ale Ty. Dziecko być może też ale później, bo z wożeniem dziecka do psychologa możesz mieć kłopot, napotkasz ostry sprzeciw męża i zamiast pożytku będzie kolejna szkoda. Dziecko przecie nie będzie zachowywało wizyt w tajemnicy, może też zwyczajnie nie chcieć spotykać się z psychologiem. Uzasadnić tych wizyt nie ma za bardzo jak skoro dziecko nie sprawia ewidentnych kłopotów wychowawczych i nie ma jawnych problemów natury psychologicznej typu ataki histerii, samookaleczanie itp. Dziecko w sposób nie generujący kolejnych kłopotów na tym etapie może się znaleźć u psychologa albo jeśli będzie to inicjatywa męża (zerowe szanse) albo ewentualnie jeśli by to jednoznacznie wskazała szkoła jako potrzebne (też praktycznie zerowe szanse).
Tobie mąż wizyt u psychologa zabronić nie może. Możesz mu się z tego nie zwierzać, możesz też jasno rzec iż poszłaś do psychologa żeby stać się lepszą żoną, co na jakiś czas bywa skuteczne. Wersja pierwsza jest bezpieczniejsza i wygodniejsza dla Ciebie, druga jako konieczność jeśli mąż zauważy i zacznie się czepiać.
Dlaczego nie jesteś wdzięczna tacie, ze ci dom wybudował? A ten dom jest formalnie Twój? Jeśli nie jest to nie można powiedzieć, ze mąż ci dom wybudował. Jest dom ale nie jest Twój.


Śr lip 05, 2017 1:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1024
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
ERNEST10 napisał(a):
Słuchajcie wracam właśnie od kolejnego prawnika. I co ? Sytuacja beznadziejna. Z wyprowadzki z dziećmi nici, bo najstarszy syn chce zostać z ojcem. Nikt go nie zmusi, a wywieść nie mogę. Uznają to za porwanie. Bez wszystkich dzieci nie odejdę, nie ma opcji. Zostaje separacja bedąc na miejscu. I co ? Do tego musi być kompletny rozpad wszelkich więzi. Czyli musiałabym mężowi nie dawać obiadu, a tu dzieci patrzą, mąż manipuluje i mówi dzieciom, że mama niedobra. Dzieci przeżywają traumę.

Albo nie sluchałaś uważnie, albo prawnik mowił zbyt ogólnie, albo jest niezbyt zorientowany, albo wszystko razem. Albo szukasz uprawiedliwienia by nic nie robić mnożąc trudności. Trudno wyrokować co by bylo gdyby ale jedno jest pewne - jesli nic nie zrobisz będzie tylko gorzej. Zamiast martwić się problemami które stwarzasz w teorii i hipotetyczną traumą dzieci zajmij się poważnie tymi problemami które są i tą traumą ktora już je dotyka. Bo piszesz tak jakby aktualnie Twoje dzieci miały warunki tak optymalne, że strach je pogorszyć. Utrzymywanie więzi gospodarczej z konieczności niekoniecznie musi staćk na przeszkodzie orzeczenia separacji. Skąd wiesz ze syn chce zostać z ojcem? Rozmawiałaś już z nim i to przed konsultacją prawnikiem. wczesniej pisałaś że nie masz gdzie odejść z dziećmi. Wydaje mi się że błędem jest działać szybko, zabrzmi to cynicznie ale przecież piszesz o sytuacji w której żyjesz i Ty i dzieci latami. Teraz stała się tak nie do wytrzymania że jedynym wyjściem jest uciec z dziecmi, chylkiem, i to może jeszcze w nocy, na ulicę z jedną reklamowką spakowaną na chybił trafi. Najrozsadniej jest zacząć od prawnego uporządkowania kwestii finansowych i związanych z władzą rodzicielską nad małoletnimi dziećmi.


Śr lip 05, 2017 1:22 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn cze 12, 2017 11:23 pm
Posty: 42
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Rozmawiałam z synem. Powiedział, że nigdzie się nie wyprowadzi bo tu jest jego dom. Wiem, że nie zmieni zdania bo zdam jego relację z ojcem. Trudno mi go gdzieś zabrać nawet na 3 godziny z domu, bo stale pyta czy tata nie będzie zły i czy wie, że jedziemy. Ze przecież on jest tacie potrzeby. Wiem, że muszę zacząć od dobrego psychologa dla niego, ale to też nie będzie łatwe, bo mąż będzie podważał potrzebę pomocy psychologicznej.


Śr lip 05, 2017 2:04 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 659
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
ERNEST10 napisał(a):
Wiem, że muszę zacząć od dobrego psychologa dla niego, ale to też nie będzie łatwe, bo mąż będzie podważał potrzebę pomocy psychologicznej.


Nie. Zacząć to musisz od psychologa ale nie dla syna - dla siebie. Oczywiście że mąż będzie podważał i może też taką Twoją akcję zarówno skutecznie storpedować jak i wykorzystać przeciwko Tobie, oczywiście że będzie z tego więcej szkody niż pożytku oraz oczywistym jest w tym momencie przedmiotowe traktowanie dziecka. Nie zaczyna się od fundowania psychologa dziecku dlatego, że dziecko nie chce się wyprowadzić razem z mamusią. Jest dzieckiem i ma pełne prawo nie chcieć. Zaczyna się zawsze od siebie.


Śr lip 05, 2017 2:25 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn cze 12, 2017 11:23 pm
Posty: 42
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Masz rację ale dla mnie to wszystko jest jak błędne koło. Chcesz wyjść, ale nie możesz. Dusisz się szukasz pomocy, ale okazuje się, że możesz zrobić tym wyjściem więcej szkody niż pożytku. Prawnik zapytał się, że skoro przemoc trwa 8 lat to dlaczego teraz dopiero szukam pomocy. Powiedział, że sąd nie będzie się ze mną patyczkował i to mnie mogą zmieszać z błotem i na to też trzeba być przygotowanym. Pytał o świadków. i kogo mam podać ? Wkoło tylko rodzina męża, moja jest daleko nie odwiedza nas. Prawnik mówił, że wyciągać będą stare brudy, rzeczy które mogłam mówić w nerwach kiedyś gdy się broniłam przed przemocą, a oni ze mnie będą usiłowali zrobić sprawczynię przemocy. Sądy to nic dobrego


Śr lip 05, 2017 2:38 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn cze 12, 2017 11:23 pm
Posty: 42
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Poza tym nie było u nas nigdy policji, nie zgłaszałam na niebieską linię. Zero śladów. A nagrywanie jest nielegalne.


Śr lip 05, 2017 2:46 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn cze 12, 2017 11:23 pm
Posty: 42
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Jeśli jest tak jak pisała Merss mąż i jego matka to neurotycy, manipulanci. W sądzie zrobią ze mnie wariatkę a na świadków podadzą rodzinę, która widziała jak wszczynam awantury. Nieraz łapalam teściową na opowiadaniu na mój temat tekstów, które sama mi wmawiała, a ja nieraz jej to potwierdzałam to co chciała usłyszeć. np." Tobie chodziło zawsze tylko o nasze pieniądze, a ja potwierdzałam wtedy: Tak oczywiście chodziło mi tylko o mamy pieniądze."


Śr lip 05, 2017 2:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1024
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Sady nic dobrego, psycholog to problemy, mąż nie będzie wspoldziałał z Tobą, teściowa też, syn nie chce się wyprowadzic z Tobą, a Ty bez niego, dowodow nie ma, a gromadzic je to okazuje się że nielegalne. Innymi słowy - nie ma wyjścia. Nie zostaje nic tylko cierpieć w małżeństwie. Czemu tylko dzieci również - one jeszcze więzi małżeńskich nie zadzierzgnęły.


Śr lip 05, 2017 3:25 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 659
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
No bo to jest błędne koło. Które można przerwać i należy to uczynić, samemu nie ginąc. Dlatego Cię z uporem wysyłam do psychologa i w ogóle do ludzi zajmujących się pomaganiem ofiarom przemocy. Żebyś nie zrobiła pod wpływem emocji czegoś głupiego i żebyś się nie dala przestraszyć. Tak jak dałaś się przestraszyć temu prawnikowi od siedmiu boleści. Pokazał Ci że może nie być łatwo - to ok. Ale że nagrywanie nielegalne - nie ok, bo to w sytuacji przemocy domowej nieprawda jest. Dowód z takich nagrań bywa bardzo często dopuszczany przez sądy. Mąż nie łoży na bieżące potrzeby rodziny. Poruszałaś ten temat?

Ty jesteś ofiarą przemocy psychicznej i najprawdopodobniej także ekonomicznej. To są sprawy trudne, wyczerpujące i kosztowne, przemoc psychiczną trudno udowodnić, ekonomiczną już łatwiej. Ale przecież nie rzecz w tym, żeby mężowi przemoc udowodnić. Celem jest chyba raczej zmiana relacji rodzinnych, a separacja ewentualnym środkiem nacisku czy jakąś ostatecznością. Sądy to specyficzne miejsce, czasem "nic dobrego" ale czasem miejsce, gdzie wreszcie sprawca przemocy robi się malutki i wije jako piskorz.

Zacznij od psychologa dla siebie i to od psychologa pracującego z ofiarami przemocy. Darmowo terapia krótkoterminowa jest w Ośrodkach Interwencji Kryzysowej. To jest podstawa dalszych działań, realne wsparcie i szansa na wyjście z poczucia chaosu. Miotając się rozpaczliwie (ja się nie dziwię, że się miotasz, każdy by się miotał ale to trzeba ogarnąć na wstępie) możesz szkód narobić. Nic nie robiąc utrwalasz stan obecny. Musisz się poczuć zrozumiana, musisz rozmawiać z osobą, która Ci pomoże zrozumieć, co i jak się dzieje oraz dlaczego oraz wprowadzić inne, skuteczniejsze zachowania w codzienności. Prowadzące do celu jakim jest tak ogólnie zmiana obecnego stanu spraw.
Ty obecnie jesteś przerażona przede wszystkim - ten lęk trzeba okiełznać, ujarzmić i sprowadzić do rozmiarów realnych. Sama tego nie dasz rady zrobić. Pomoc na forum zaś siłą rzeczy nie wystarczy, bo sprawy dotyczą konkretnej rodziny, o wielu rzeczach i nie chcesz i przede wszystkim nie powinnaś pisać publicznie czy do nieznanych osób nawet na priv. Psychologa obowiązuje tajemnica zawodowa, co daje Ci minimum bezpieczeństwa w opowiadaniu o trudnych i bolesnych sprawach. O których najwyższy czas, żebyś przede wszystkim otwarcie porozmawiała. Nazwała je po imieniu, uporządkowała i zaczęła podejmować decyzje i działania nie ze strachu i poczucia beznadziejnego uwikłania ale z innych motywacji i powodów.


Śr lip 05, 2017 3:43 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 799
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Cierpienie w małżeństwie
Podkreślę kwestię dotyczącą pomocy psychologicznej dla syna. On nie musi koniecznie iść do psychologa. Tutaj chodzi o to, że Ty masz iść do psychologa - i współpracować z nim, aby wiedzieć jak pomóc synowi. W domu, osobiście.

Syn pewnie do żadnego psychologa nie pójdzie. A gdyby nawet poszedł, wtedy ojciec się dowie i będzie przeszkadzał, jak tylko się da. Zatem nie ma co o tym myśleć, przynajmniej na obecnym etapie.


W tej chwili jednak pierwszorzędny problem jest taki, że nie znalazłaś fachowej pomocy. Chodzisz po prawnikach, którzy nie znają się na przemocy w rodzinie i tylko zniechęcają Cię do robienia czegokolwiek. Natomiast u specjalistów nie byłaś. Nie masz żadnego wsparcia i zrozumienia w realnym życiu.

I chyba to jest obecnie najważniejsza sprawa.

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


Śr lip 05, 2017 11:47 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr lip 19, 2017 1:00 pm
Posty: 2
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Co lepsze dla dzieci
Szczęść Boże blagam o podpowiedz by nie popełnić gorszego zła. Nazywam się Marzena mam 33 lata od 13 lat mężatką. Pimochodze z rodziny niby wierzącej ale jakby na swoich zasadach. W 2003 pojawił się on 9 lat starszy fajny miły mężczyzna w którym się zakochałam. W 2004 był ślub przeprowadzilam sie do niego i jego rodzicow na wies . W 2005 w styczniu urodziłam corke i się zaczęło ze strony tesciowej wtracanie ciągle za cienko ubrana jak chora to już takie wyzwiska leciały ze głową mała . W marcu okazało się ze znów jestem w ciąży która była zagrożona szpital itd. W 7 miesiącu ciąży byłam tak wykończona codziennymi awanturami teściowej jej wchodzeniu i grzebaniu w moim pokoju który uważała ze jej jest bp jej dom nie mój. ze posxlam do mamy na miesiąc i wrocilam bo maz mnie przekonał do tego
W grudniu urodzila się druga córka a ja miała 5 miesięcy to Poraż kolejny odeszlam bo wyzwiska itd nie dały mi innego wyjścia. Mama nas przyjęła pomagała ja chodzilam na nocki do pracy radxilam sobie bez pomocy męża który gdy go blagalam by cos zrobił z rodzicami swoimi . prosilam by iść na swoje miał jedna odpowiedz ze oni tacy są nic nie może zrobić a gospodarki nie zostawi to ja mam ustępować najlepiej. Mieszkałam z mama 2.5 roku odzylam ale co znów uleglam jego blaganiu o powrocie o lepszym życiu ze weźmiemy kredyt postawimy swój dom. Uwierzylam a w 2010 urodziłam synka który okazało się jest alergikiem często chorował poważnie i często szpitale wiec nie trudno się do myśleć jakie piekło znów musialam znosić ze to moja wina ze chce śmierci dla dziecka bo nie dbam ze wciąż chory . Owszem w 2013 wziął kredyt powstał dom który do dnia dzisiejszego jest w stanie surowym zamkniętym. W 2015 urodziłam kolejne dziecko bo chciałam to dzieci dawały mi radość i chęć by żyć. Po ostatnim porodzie prawie umarlam dostalam krwotok i ledwo mnie uratowali ale najważniejsze ze żyje:) Muszę wspomnieć o bardzo ważnej rzeczy ze od poczatku małżeństwa to on o wszystkim decydował wszystkie moje koleżanki mu nie odpowiadały nie mogłam nigdzie wyjść a jeśli postawiła na swoim były telefony albo smsy z wielkimi pretensjami ze dla mojego widzi mi się czegoś mu nie pomoglam bo on tteraz tak sobie wymyślił ze to trzeba zrobić . Jejku jaka ja byłam ślepa dawalam tyle lat sobie mydlic oczy ze to ja jestem winna wszysykiego złego :(
Owszem nie jestem święta jak każdy człowiek popelniam błędy to w małżeństwie poznalam jak powinno wyglądać życie katolika. To tu poznalam radio Maryja te cudowne audycje dla małżonków i rodziców. W nich tak pień ie mówiono o tym ze dialog szacunek miłość jest bardzo ważną. On tez słuchał ale chyba nie chciał zapamiętać. Wiele razy prosilam zacznij ze mną rozmawiać nauczmy się dialogu lecz kończyło się jego złością ze się czepiam. W tym roku w kwietniu okazało się ze jestem w ciąży (tak nieplanowalismy Bóg tak chcial) Gdy mu o tym powiedzialam sama byłam w szoku i strachu ze teraz umrę ze nie przeżyje kolejnego porodu :( Jego reakcja... złość i słowa ze to moja wina ze jak ja mierzylam temp itp. Więc mu powiedzialam czego się martwisz przecież to ja chodze w ciąży urodze i wychowuje a ty w tym nie uczestniczysz. To uslyszalam ze zaraz nie będę mogła robić bo pójdę na zwolnienie a on sam będzie musiał w gospodarce robić. Odpowiedziam mu tylko ze mnie zsxokowala odpowiedz bo myslalam ze co innego go martwi i posxlam sobie poryczec. Oczywiście do dnia dzisiejszego pomagam w gospodarstwie tyle ile mogę choć wiem ze i tak ryzykuje (18tc) ale i tak słyszę ze ciągle za malo ciągle źle itd. Niedawno mu mowie ze przecież wie ze robię tyle ile mogę bo muszę uważać to on powiedział ze on zna inną (mamusia jego) która w ciąży pracowala a ja się migam bo len jestem. Wiec ja ze ona miała końskie zdrowie ja takiego nie mam to uslysza lam ze skoro zdrowia nie mam to mogłam w ciążę nie zachodzić oooo i znów cios poniżej pasa :( Zamurowalo mnie długo nie mogłam się pozbierać . Kiedys dziwilam się swoim dzieciom ze jak pójdą na wieś do koleżanek to mogły by tam siedzieć i siedzieć ale teraz rozumie je doskonale bo przecież one tez ciągle słyszą od taty i babci ze są do niczego ciągła krytyka ich zero pochwał tylko oczekiwanie by wiedziały w domu zajęły się 2 latkom bym ja mogła pracować albo oni w gospodarce. Gdy ktoś do nich przychodzi często jest nie mile witany przez babcię np nie pukaj mi tu albo nie masz swojego domu :( Wiec co się dziwić im ze nie naja ochoty byc na swoim podwórku :( Ja tez słyszę ciągła krytykę chocbym nie wiem jak się starała nie widzi dobrego tylko zło :( Próbowałam z nim rozmawiac by nie mówił ze każda inna lepsza by była niż ja bo to boli ale nic z tego on twierdzi ze ma racje ze to ja jestem ta zła bo mu za malo pomagam ze ja len jestem bo mogłam się nie żenić na wieś. Tak pytalam czy kochał czy szukał rak do pracy ale on twierdzi ze po to jest zona by prała gotowała oprzatala itd. Od roku nie daje mi grosza bo twierdzi ze mam 500 plus większy dochód od niego wiec z jakiej racji. Ostatnio mnie zapytał ile mam oszczędności bo chce w domu centralne zakładać mowie ze mogę mu 10000 tys dac a on tylko tyle ? tyle kasy biorę a tylko tyle oszczędności ze jestem rozrzutna itp. A na moj argument ze on nic nie daje to ja ubieram dzieci oplacam składki i inne wydatki np na wycieczki do tego jedzenie To myślisz ze to grosze? Stwierdził ze bez przesady ze tyle potrzebują dzieci yo ja nie umie oszczędzać hmm No sama nie wiem może naprawdę jestem zerem który nic nie potrafi i to ja przesadzam ???? I Trwam w tym bezniadziejnym stanie bo 5 dzieci nie dam rady z 3 bym się nie zastanawiała a teraz zwyczajnie się boje i staram się ho usprawiedliwiać i szukać winy w sobie :( zawsze tak było potrafił mi wmowic moja tylko winę nigdy nie przeprosił a ja wciąż wybaczam i wycieram w pamięci łzy i bol. A dziś pisząc ta długa historie wszystkie wspomnienia wróciły łzy kapia na telefon To tak bardzo boli chce pokazać dzieciom inne życie bez tej krytyki ciągłej Chce im pokazać ze są cos warte i zasługują na pochwały a boje się ze odbiore im pełną rodzinę bo przecież my katolicy powinniśmy godzić się ze wszystkim . Ja moglabym się poświęcić ale czy dzieci nie zasługują na inne traktowanie ? Ech bardzo proszę o modlitwę i mała podpowiedz. Ja wiem ze powinna nieść krzyż ale nie chce by dzieci żyły w strachu ciągłej krytyce i w dorosłym życiu powielaly taki schemat rodziny :( 7 latek niedawno zapytany czemu nie sluchasz mnie tzn mamy jak proszę o cos usłyszałem bo tata tez nie słucha on rządzi. To nie za stanowiło :(
Z Panem Bogiem i Bóg zapłacić choćby XA modlitwe


Śr lip 19, 2017 1:05 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 154 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL