Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr wrz 20, 2017 3:59 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 98 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona
 Sfrustrowana żona 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn cze 26, 2017 1:59 pm
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Sfrustrowana żona
Ten temat przewija się dość często. Pozwólcie, że opiszę nasz przypadek - z punktu widzenia kobiety.

Jesteśmy katolickim małżeństwem z 3-letnim stażem. Do tej pory nie stosowaliśmy żadnej antykoncepcji. Mamy dwójkę dzieci rok po roku (6m i 21m). Obie ciąże zakończyły się cesarskim cięciem. Wierzę w Boga (w Kościół trochę mniej), natomiast mój mąż jest bardzo wierzący. Po urodzeniu drugiego dziecka bardzo się między nami popsuło. Mąż pracuje (i chwała mu za to). Wychodzi o 6 rano, wraca po 10 godzinach. Moje życie to (wysysające ze mnie wszystko, bardzo absorbujące, ale przekochane) dzieci, dom, sprzątanie, gotowanie, pranie, prasowanie. Zero rozrywek (chyba, że nazwę nimi samotny wyjazd na zakupy, wyjście do kościoła czy na spacer z dziećmi). W obcym mieście jestem sama. Nie mam tutaj rodziny, koleżanek, znajomych, przez chorobowe i urlopy macierzyńskie nie mam też pracy.

Nie jesteśmy gotowi na przyjecie kolejnego dziecka (ze względów medycznych, materialnych, etc.). NMPR nie wchodzą w grę, ponieważ karmię piersią, mam bardzo rozregulowane cykle. Z racji tego, że mąż nie godzi się na żadną antykoncepcję, w obawie przed ciążą, zaczął unikać zbliżeń, właściwie dla niego seks może nie istnieć. Śpimy obok siebie, jak brat z siostrą. Niejednokrotnie mówiłam mu, że zamiast wiązać się węzłem małżeńskim mógł wstąpić do zakonu, albo wybrać inna drogę w której cielesność nie jest ważna.

Kocham mojego męża, ale jest mi niezmiernie przykro, że nie chce się ze mną kochać, nie adoruje mnie, i zamiast kwitnąć u jego boku - usycham.
Oczywiście (średnio raz w miesiącu) nawet on nie wytrzymuje napięcia i dochodzi między nami do zbliżenia. Zdarza się to tak rzadko i jest tak płytkie, że służy jedynie zaspokojeniu jego potrzeb, z pominięciem moich. Bardzo często, po wszystkim mój małżonek ma wyrzuty sumienia (że się zabezpieczaliśmy, ze zgrzeszyliśmy i nie możemy tak postępować - do następnego razu).

Moja frustracja narasta. Nie chce mi się do niego odzywać ani zabiegać o jego względy. Brakuje mi czułości, namiętności, odrobiny szaleństwa i szczęścia w ramionach mężczyzny. Chcę się najzwyczajniej w świecie odstresować. Chce być kobietą (nie tylko matką, kucharką i sprzątaczką). Nigdy nie sądziłam, że tak będzie wyglądać nasze małżeństwo.
Mam 30 lat, co najmniej drugie tyle przede mną. Nie chcę żyć w celibacie, a na taki los - niestety - skazuje mnie nasz związek. Coraz bardziej się od siebie oddalamy. Boję się, że tego,czego nam brakuje zaczniemy szukać poza małżeństwem.

W oczach mojego męża jestem sfrustrowaną, zrzędzącą, niezadowoloną z życia żoną. Dla Was zapewne egoistką, myślącą tylko o swoich przyjemnościach.

Jak żyć, jak pomóc sobie, nam? Jak odbudować bliskość i uratować nasze małżeństwo?


Pn cze 26, 2017 2:08 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 799
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
W kwestii NPR porozmawiaj ze specjalistą, instruktorem NPR. Nieregularne cykle to nie koniec świata. Potrzebna jest tylko fachowa porada.

A w jakim sensie mąż jest bardzo wierzący? Widać, że do tej pory niespecjalnie interesowała go nauka KK w kwestii małżeństwa. Wielu młodych mężczyzn nie docenia potrzeb kobiet, szczególnie dotyczących rzeczy, które sami postrzegają jako drobiazgi, więc nie wydają im się istotne w życiu. A można nawet nadmienić, że mężczyzna popełnia grzech wtedy, gdy sam doświadcza przyjemności ale nie postara się zadbać o przyjemność żony - choć, oczywiście, rozmowa w stylu "grzeszysz!" raczej nie jest metodą budowy udanego związku:-) Niemniej chodzi o to, że zastanawiałem się, czy może Twój mąż zainteresowałby się jakąś książką lub artykułami typu katolickich poradników dla małżeństw lub bardziej teologicznych rozważań.

Wiele ciekawych artykułów jest na stronie o. Knotza, który pisze też popularne katolickie poradniki dotyczące życia intymnego małżonków:
http://www.szansaspotkania.pl/

Zawsze warto też przeczytać Miłość i Odpowiedzialność Karola Wojtyły. Na tej książce w bardzo dużym stopniu opiera się współczesna nauka KK o małżeństwie.


Czasem bardzo dobrze działa napisanie listu, w którym można na spokojnie wyrazić swoje uczucia i napisać, czego najbardziej brakuje. Nieraz mężczyźni zwyczajnie nie znają potrzeb kobiet, więc warto im podpowiedzieć, jak zaradzić pewnym problemom. Rzecz jasna najlepiej starać się pisać w ujęciu pozytywnym, bez stwierdzeń "idź do zakonu" lub "wykastruj się" ;-)

W ostateczności, gdyby inaczej nie dało się nic osiągnąć, można też zastanowić nad próbą zwrócenia uwagi męża. Normalnie nikomu nie polecałbym obrażać się ani nic takiego ale może dobrze byłoby coś zrobić, np. wyjechać do mamy na tydzień. To akurat można by zrobić bez żadnej konfliktowej atmosfery, a mąż miałby okazję trochę bardziej docenić żonę.

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


Pn cze 26, 2017 8:34 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2624
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
ew_a napisał(a):
Wierzę w Boga (w Kościół trochę mniej),


Co konkretnie masz na myśli?

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Pn cze 26, 2017 9:11 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 9687
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
ew_a napisał(a):
Jak żyć, jak pomóc sobie, nam? Jak odbudować bliskość i uratować nasze małżeństwo?
Żeby odbudować bliskość w małżeństwie trzeba w szczerości i w duchu bezinteresownej miłości zacząć dzielić się ze współmałżonkiem tym, co się czuje do niego i w tymże samym duchu powiedzieć mu o swoich oczekiwaniach. Takie rozmowy wymagają niezwykłego wyczucia i przyjęcia współmałżonka takiego jaki jest na "dzień dzisiejszy" z miłością aby i on był w stanie się "otworzyć"


Pn cze 26, 2017 9:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 04, 2008 1:11 am
Posty: 1591
Lokalizacja: Warszawa, Przyjaciele Oblubieńca
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Dokładnie, bez rozmowy to nigdzie nie zajdziecie. Jedno będzie sobie myślało, drugie sobie - i Wasze myśli będą się coraz bardziej rozjeżdżać.

Zdecydowanie nie musicie żyć następne 30 lat w celibacie, czy w takich huśtawkach nastrojowych. Raz że pewnie menupauza będzie wcześniej ;) dwa że dwójka dzieci nie musi oznaczać końca, a trzy - że możecie pracować także nad sferą łóżkową w małżeństwie. Karmienie piersią skończy się przecież w sumie dosyć szybko - porozmawiajcie o tym i przygotujcie się na czas późniejszy - nieregularność cykli nie jest zwykle przeszkodą. Faceci lubią gadżety ;) więc zorientujcie się w maszynach wspomagających - są teraz różne urządzenia wspomagające rozpoznawanie płodności a opierające się na badaniu stężenia hormonów w ślinie/moczu/krwi (podobna zasada jak popularny test ciążowy). Nie jest to najtańsza metoda (NMRP są zdecydowanie tańsze) - ale za to pewniejsza w danym dniu (bo wynik jest natychmiastowy)

_________________
Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da Ci za nią więcej!


Pn cze 26, 2017 10:30 pm
Zobacz profil WWW
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn cze 26, 2017 1:59 pm
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Mój mąż jest chyba jakiś inny :/
Zauważa moje niecodzienne zachowanie, wie, że brakuje mi bliskości. Dziś przygotował koktajl, podchodził, zachęcał byśmy się wcześniej położyli. Położyliśmy się. Na moje pytanie: "dlaczego to robi? Czy wbrew sobie?" Odpowiedział, że może żyć bez seksu. Po chwili zasnął.

Boli mnie to strasznie :/ Mam męża, ale nie moge się z nim kochać.
Wstałam i poszłam do salonu. Łzy napływają mi do oczu. on śpi, a moja frustracja narasta.


Pn cze 26, 2017 11:35 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 06, 2009 12:25 pm
Posty: 1473
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
ew_a napisał(a):
Nie jesteśmy gotowi na przyjecie kolejnego dziecka (ze względów medycznych, materialnych, etc.). NMPR nie wchodzą w grę, ponieważ karmię piersią, mam bardzo rozregulowane cykle. Z racji tego, że mąż nie godzi się na żadną antykoncepcję, w obawie przed ciążą, zaczął unikać zbliżeń, właściwie dla niego seks może nie istnieć.

Jak, Twoim zdaniem, można by rozwiązać Wasz problem?
O unikaniu zbliżeń to można mówić wtedy, kiedy wydaje - bez powodu ich małżonek unika. Wydaje się, bo i za unikaniem coś się kryje...
Tutaj opisujesz sytuację, kiedy to trudno mówić o unikaniu, ale o (być może)
bardzo roztropnej - czasowej wstrzemięźliwości.

_________________
" Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią." Mt 5, 7


Wt cze 27, 2017 7:15 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr kwi 17, 2013 5:45 pm
Posty: 40
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
A czego Ty właściwie byś chciała od męża? Bo jego postępowanie jest rozsądne i logiczne biorąc pod uwagę jego światopogląd.
Seks z zabezpieczeniem jest wg niego grzechem. Ale seks bez antykoncepcji w zasadzie też - bo trzecia ciąża stanowi dla Ciebie zagrożenie życia. Nawet szanuję go za to, że decydując się jednak na seks stosuje zabezpieczenie, bo ma dobre rozeznanie, co byłoby większym złem. Może w ogóle ma wyrzuty sumienia, że naraził Cię tak szybko na drugą ciążę, po cesarce zalecają poczekać rok. Trochę mnie dziwi, że mając dwójkę tak małych dzieci, masz aż tak duże potrzeby, wiele kobiet by w takiej sytuacji w ogóle nie myślało o seksie. Ale nie Twoja wina. Chyba masz do wyboru: żyć bez seksu, zaspokajać się sama, przekonać męża do antykoncepcji, rozstać się z nim i znaleźć kogoś innego albo ryzykować utratę życia i osierocenie dzieci.


Wt cze 27, 2017 8:46 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 23, 2015 12:14 am
Posty: 2329
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
ew_a napisał(a):
Mój mąż jest chyba jakiś inny :/
Zauważa moje niecodzienne zachowanie, wie, że brakuje mi bliskości. Dziś przygotował koktajl, podchodził, zachęcał byśmy się wcześniej położyli. Położyliśmy się. Na moje pytanie: "dlaczego to robi? Czy wbrew sobie?" Odpowiedział, że może żyć bez seksu. Po chwili zasnął.

Boli mnie to strasznie :/ Mam męża, ale nie moge się z nim kochać.
Wstałam i poszłam do salonu. Łzy napływają mi do oczu. on śpi, a moja frustracja narasta.

On po prostu boi sie ze przytulenie czy pieszczoty go podnieca i nie bedzie nad tym panowal.
Tego opanowania musi sie nauczyc, a on tego unika .


Wt cze 27, 2017 9:12 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 976
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Sorry, jesteście okrutni i tak naprawdę nie macie niczego mądrego do powiedzenia ew_ie. Ja też Ameryki nie odkryję. :-(

Małżeństwo znalazło się w impasie, bo oni są ludźmi wierzącymi i nie chcą grzeszyć w sprawach seksu. Nie mogą się zabezpieczać, bo grzech, mają być otwarci na życie?, ale przecież nie mogą mieć teraz kolejnego dziecka trzeci rok z rzędu, nie mogą liczyć na npr, nie mogą po prostu mieć kontaktów seksualnych kończących się spełnieniem. To rodzi frustracje i gorycz. Nic dziwnego, że oboje popadają w depresję. Czy mają zamienić się w celibatariuszy? To jest podwójne związanie. Co byś nie zrobił, jest źle. To jest kolejny przykład co zrobiło pojęcie bezwględnego posłuszeństwa nauce o otwartości na życie w małżeństwie.

Gdyby jeszcze npr dawało jakąś pewność - ale nie daje. Więc co mają robić tacy ludzie? Tak mocno ufać Bogu? No, łatwo mówić komuś z zewnątrz. Zamiast zaspokajać swoje potrzeby więzi małżeńskiej, muszą walczyć z czymś co powinno być piękne, dawać wzajemną miłość i szczęście.

I co mogą usłyszeć? Że powinni czekać 30 lat, aż będą po menopauzie, a może zająć się sportem, żeby ciało nie chciało? Może tak bardzo się stłamsić i myśleć o swojej chuci, nieczystości i egoiźmie, aż zmieni się całkowicie tożsamość, zepchnie wszystko do podświadomości? Może zastąpić seks małżeński samobiczowaniem? Na upartego można to przesublimować i czerpać adrenalinę z sadomasochizmu?

Wiem, przebija tu gorycz, bo czytałem pełno takich historii i sam też w pewnym zakresie to przeżywam całe małżeństwo. Kiedyś nie byłem świadomy tak mocno jaka jest nauka Kościoła w tym względzie, więc sobie spokojnie "grzeszyłem" stosunkami przerywanymi. Ale gdy zapoznałem się dokładniej, to też żyję w stanie ciągłej walki duchowej i bardzo współczuję takim małżeństwom, które muszą wpadać w paranoję z tego bezwarunkowego nakazu otwartości na życie.

Nieraz myślę sobie, że dużo ludzi odchodzi od Kościoła z powodu tego olbrzymiego ciężaru.

Może jest możliwość uzyskiwania dyspens od biskupów w takich przypadkach?

Przepraszam, jeśli kogoś obraziłem.


Wt cze 27, 2017 11:03 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2280
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
Cytuj:
...a może zająć się sportem, żeby ciało nie chciało? Może tak bardzo się stłamsić i myśleć o swojej chuci, nieczystości i egoiźmie, aż zmieni się całkowicie tożsamość, zepchnie wszystko do podświadomości? Może zastąpić seks małżeński samobiczowaniem? Na upartego można to przesublimować i czerpać adrenalinę z sadomasochizmu?
To nie wyczerpuje katalogu możliwości. Równie dobrze, a nawet lepiej, mogą realizować swoją wiarę, religijność, miłość do Boga i bliźniego, oddanie Kościołowi poza sferą sferą pożycia małżeńskiego w wymiarze seksualnym, tą pozostawiając powiedzmy na koniec drogi ku doskonałości :wink:


Wt cze 27, 2017 11:16 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 976
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
@dongo
Kpisz sobie?
To proponuję ci, żebyś zawsze zamiast jedzenia szedł się modlić. Oddasz się wtedy Kościołowi poza sferą potrzeb cielesnych. Oceniam maksymalny czas tego oddania się na mniej więcej 2 miesiące. Po tym czasie zbliżysz się już bardzo mocno do końca drogi tej "doskonałości".

Paranoja. Czy tu piszą ludzie z krwi i kości, czy jakieś bezduszne boty? :-(

W ogóle miałem zacytować "Gaudium et spes":
49. (Miłość małżeńska). Słowo Boże wielokrotnie wzywa narzeczonych i małżonków, aby żywili i umacniali narzeczeństwo czystą, a małżeństwo niepodzielną miłością. Wielu też współczesnych nam ludzi wysoko ceni prawdziwą miłość między mężem i żoną, który przejawia się w różny sposób, odpowiednio do szlachetnych obyczajów danych ludów i epok. Miłość ta jako wybitnie ludzka, bo kieruje się od osoby do osoby pod wpływem dobrowolnego uczucia, obejmuje dobro całej osoby. Może też nadać szczególną godność cielesnym i duchowym swym przejawom oraz uszlachetnić je jako składniki i swoiste oznaki małżeńskiej przyjaźni. Tę miłość Pan nasz zechciał szczególnym darem swej łaski i miłości uzdrowić, udoskonalić i wywyższyć. Taka miłość, wiążąc z sobą czynniki boskie i ludzkie, prowadzi małżonków do dobrowolnego wzajemnego oddawania się sobie, które wyraża się w czułych uczuciach i aktach oraz przenika całe ich życie, co więcej, sama udoskonala się i wzrasta przez swoje szlachetne działanie. Przewyższa więc zdecydowanie czysto erotyczną skłonność, która nastawiona egoistycznie, szybko i żałośnie zanika.

Miłość wyraża się i dopełnia w szczególny sposób właściwym aktem małżeńskim. Akty zatem, przez które małżonkowie jednoczą się z sobą w sposób intymny i czysty, są uczciwe i godne; a jeśli spełniane są prawdziwie po ludzku, są oznaką i podtrzymaniem wzajemnego oddania się, przez które małżonkowie ubogacają się sercem radosnym i wdzięcznym. Miłość ta potwierdzona wzajemną wiernością, a przede wszystkim uświęcona sakramentem Chrystusowym, pozostaje niezłomnie wierna fizycznie i duchowo w doli i niedoli, i dlatego pozostaje obca wszelkiemu cudzołóstwu i rozwodowi. Przez równą godność osobistą kobiety i mężczyzny, która musi być uwzględniona przy wzajemnej i pełnej miłości małżonków, ukazuje się także w pełnym świetle potwierdzona przez Pana jedność małżeństwa. Do stałego jednak wypełniania obowiązków tego chrześcijańskiego powołania potrzeba niezwykłej cnoty. Dlatego to małżonkowie, umocnieni łaską na święte życie, będą pilnie pielęgnować i modlitwą wypraszać sobie miłość trwałą, wielkoduszność i ducha ofiary.

Wyżej będzie ceniona prawdziwa miłość małżeńska i kształtować się będzie zdrowa o niej opinia publiczna, jeśli małżonkowie chrześcijańscy wyróżnią się w tej miłości dowodami wierności i harmonii, jak też troskliwością o wychowanie dzieci, oraz jeśli wezmą udział w dziele koniecznej odnowy kulturalnej, psychologicznej i społecznej małżeństwa oraz rodziny. Młodych winno się przede wszystkim na łonie samej rodziny odpowiednio i w stosownym czasie pouczać o godności, zadaniu i dziele miłości małżeńskiej, aby nauczeni szacunku dla czystości, mogli przejść we właściwym wieku od uczciwego narzeczeństwa do małżeństwa.

50. (Płodność małżeńska). Małżeństwo i miłość małżeńska z natury swej skierowane są ku płodzeniu i wychowywaniu potomstwa. Dzieci też są najcenniejszym darem małżeństwa i rodzicom przynoszą najwięcej dobra. Bóg sam to powiedział: "Nie jest dobrze człowiekowi być samemu" (Rdz 2,18), i "uczynił człowieka od początku jako mężczyznę i niewiastę" (Mt 19,14), chcąc dać mu pewne specjalne uczestnictwo w swoim własnym dziele stwórczym, pobłogosławił mężczyźnie i kobiecie mówiąc: "bądźcie płodni i rozmnażajcie się" (Rdz 1,28). Dlatego prawdziwy szacunek dla miłości małżeńskiej i cały sens życia rodzinnego zmierzają do tego, żeby małżonkowie nie zapoznając pozostałych celów małżeństwa, skłonni byli mężnie współdziałać z miłością Stwórcy i Zbawiciela, który przez nich wciąż powiększa i wzbogaca swoją rodzinę. Małżonkowie wiedzą, że w spełnianiu obowiązku, jakim jest przekazywanie życia i wychowywanie, obowiązku, który trzeba uważać za główną ich misję, są współpracownikami miłości Boga - Stwórcy i jakby jej wyrazicielami. Przeto mają wypełniać zadanie swoje w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności oraz z szacunkiem pełnym uległości wobec Boga; zgodną radą i wspólnym wysiłkiem wyrobią sobie słuszny pogląd w tej sprawie, uwzględniając zarówno swoje własne dobro, jak i dobro dzieci czy to już urodzonych, czy przewidywanych i rozeznając też warunki czasu oraz sytuacji życiowej tak materialnej, jak i duchowej; a w końcu, licząc się z dobrem wspólnoty rodzinnej, społeczeństwa i samego Kościoła. Pogląd ten winni małżonkowie ustalać ostatecznie wobec Boga. Niech chrześcijańscy małżonkowie będą świadomi, że w swoim sposobie działania nie mogą postępować wedle własnego kaprysu, lecz że zawsze kierować się mają sumieniem, dostosowanym do prawa Bożego, posłuszni Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który wykłada to prawo autentycznie, w świetle Ewangelii. Boskie prawo ukazuje pełne znaczenie miłości małżeńskiej, chroni ją i pobudza do prawdziwie ludzkiego jej udoskonalenia. Tak więc małżonkowie chrześcijańscy, ufając Bożej Opatrzności i wyrabiając w sobie ducha ofiary, przynoszą chwałę Stwórcy i zdążają do doskonałości w Chrystusie, kiedy w poczuciu szlachetnej, ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności pełnią zadanie rodzenia potomstwa. Spośród małżonków, co w ten sposób czynią zadość powierzonemu im przez Boga zadaniu, szczególnie trzeba wspomnieć o tych, którzy wedle roztropnego wspólnego zamysłu podejmują się wielkodusznie wychować należycie także liczniejsze potomstwo.

Małżeństwo jednak nie jest ustanowione wyłącznie dla rodzenia potomstwa; sama bowiem natura nierozerwalnego związku między dwoma osobami oraz dobro potomstwa wymagają, aby także wzajemna miłość małżonków odpowiednio się wyrażała, aby się rozwijała i dojrzewała. Dlatego małżeństwo trwa jako połączenie i wspólnota całego życia i zachowuje wartość swoją oraz nierozerwalność nawet wtedy, gdy brakuje tak często pożądanego potomstwa.


Wt cze 27, 2017 12:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 23, 2015 12:14 am
Posty: 2329
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
lekarstwo napisał(a):
Sorry, jesteście okrutni i tak naprawdę nie macie niczego mądrego do powiedzenia ew_ie. Ja też Ameryki nie odkryję. :-(

Małżeństwo znalazło się w impasie, bo oni są ludźmi wierzącymi i nie chcą grzeszyć w sprawach seksu. Nie mogą się zabezpieczać, bo grzech, mają być otwarci na życie?, ale przecież nie mogą mieć teraz kolejnego dziecka trzeci rok z rzędu, nie mogą liczyć na npr, nie mogą po prostu mieć kontaktów seksualnych kończących się spełnieniem. To rodzi frustracje i gorycz. Nic dziwnego, że oboje popadają w depresję. Czy mają zamienić się w celibatariuszy? To jest podwójne związanie. Co byś nie zrobił, jest źle. To jest kolejny przykład co zrobiło pojęcie bezwględnego posłuszeństwa nauce o otwartości na życie w małżeństwie.

Gdyby jeszcze npr dawało jakąś pewność - ale nie daje. Więc co mają robić tacy ludzie? Tak mocno ufać Bogu? No, łatwo mówić komuś z zewnątrz. Zamiast zaspokajać swoje potrzeby więzi małżeńskiej, muszą walczyć z czymś co powinno być piękne, dawać wzajemną miłość i szczęście.

I co mogą usłyszeć? Że powinni czekać 30 lat, aż będą po menopauzie, a może zająć się sportem, żeby ciało nie chciało? Może tak bardzo się stłamsić i myśleć o swojej chuci, nieczystości i egoiźmie, aż zmieni się całkowicie tożsamość, zepchnie wszystko do podświadomości? Może zastąpić seks małżeński samobiczowaniem? Na upartego można to przesublimować i czerpać adrenalinę z sadomasochizmu?

Wiem, przebija tu gorycz, bo czytałem pełno takich historii i sam też w pewnym zakresie to przeżywam całe małżeństwo. Kiedyś nie byłem świadomy tak mocno jaka jest nauka Kościoła w tym względzie, więc sobie spokojnie "grzeszyłem" stosunkami przerywanymi. Ale gdy zapoznałem się dokładniej, to też żyję w stanie ciągłej walki duchowej i bardzo współczuję takim małżeństwom, które muszą wpadać w paranoję z tego bezwarunkowego nakazu otwartości na życie.

Nieraz myślę sobie, że dużo ludzi odchodzi od Kościoła z powodu tego olbrzymiego ciężaru.

Może jest możliwość uzyskiwania dyspens od biskupów w takich przypadkach?

Przepraszam, jeśli kogoś obraziłem.

Tu nie chodzi o wskazanie rozwiazania bo jest to "musztarda po obiedzie".
Kazdy sobie cos planuje a z planami wiadomo.
Slub zostal wykozystany do rozgrzeszenia dazenia do seksu ktory wykozystano na maxa bo zaplanowano dzieci.
Teraz jest problem bo wiecej dzieci sie juz nie chce, a wczesniejszy czas i swoboda seksu zamiast zblizyc malzonkow spowodowaly nalog seksu, ktory teraz w swietle niechcianego poczecia staje sie grzeszny, ale nalog po wczesniejszych latach szalenstwa pozostal i ciezko teraz ten nalog zniesc. I tu wlasnie najtrudniejsze maja teraz zadanie.
Wiekszosc dorwie sie jak pies do kielbasy i dziwi sie ze tak szybko sie skonczyla.
Teraz po fakcie to tak jak pisalem " musztarda po obiedzie".
Obydwoje musza zaczac zmniejszac efekty tego nalogu w ktory sami sie wpedzili swoimi planami.
Maz powinien teraz zaczac uczyc sie panowac nad soba i nie chodzi tu o calkowita abstynencje od seksu, tylko o samokontrole, aby widok nagiego ciala czy przytulanie nie powodowalo natychmiastowego podniecenia seksualnego.
Wtedy dopiero zacznie przejmowac kontrole nad soba w miejsce nalogu, a potem dopiero zrozumie ze to glebokie uczucie milosci bedzie czynnikiem prowadzacym do zblizenia a nie nalog, czy zwierzecy poped.
Tak obrazowo to powinien kontrolowac sie tak by mogl swobodnie isc na plaze naturystow bez ciaglego podniecania sie widokiem nagich cial.
Wiem, jest ciezko ale to nie znaczy ze jest to niemozliwe zwlaszcza gdy zrozumie sie ze to milosc jest czynnikiem pobudzajacym do seksu a nie widok nagiego ciala.

Ciezko to tlumaczyc zwlaszcza ze zazwyczaj jest juz po fakcie- "musztarda po obiedzie".
Przypomina mi to humor o mlodym malzenstwie spedzajacym miesiac miodowy w gorach mieszkajac w bacowce i pozniej w kazda rocznice slubu.
Maz chwalil sie ze moze 10 razy dziennie a Baca tylko raz w miesiacu.
po latach stopniowo proporceje sie wyrownaly, az w koncu maz mozi ze juz w ogole nie moze , a Baca ciagle mogl raz w miesiacu. :-)


Wt cze 27, 2017 12:36 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 220
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
sapper napisał(a):
lekarstwo napisał(a):
Sorry, jesteście okrutni i tak naprawdę nie macie niczego mądrego do powiedzenia ew_ie. Ja też Ameryki nie odkryję. :-(

Małżeństwo znalazło się w impasie, bo oni są ludźmi wierzącymi i nie chcą grzeszyć w sprawach seksu. Nie mogą się zabezpieczać, bo grzech, mają być otwarci na życie?, ale przecież nie mogą mieć teraz kolejnego dziecka trzeci rok z rzędu, nie mogą liczyć na npr, nie mogą po prostu mieć kontaktów seksualnych kończących się spełnieniem. To rodzi frustracje i gorycz. Nic dziwnego, że oboje popadają w depresję. Czy mają zamienić się w celibatariuszy? To jest podwójne związanie. Co byś nie zrobił, jest źle. To jest kolejny przykład co zrobiło pojęcie bezwględnego posłuszeństwa nauce o otwartości na życie w małżeństwie.

Gdyby jeszcze npr dawało jakąś pewność - ale nie daje. Więc co mają robić tacy ludzie? Tak mocno ufać Bogu? No, łatwo mówić komuś z zewnątrz. Zamiast zaspokajać swoje potrzeby więzi małżeńskiej, muszą walczyć z czymś co powinno być piękne, dawać wzajemną miłość i szczęście.

I co mogą usłyszeć? Że powinni czekać 30 lat, aż będą po menopauzie, a może zająć się sportem, żeby ciało nie chciało? Może tak bardzo się stłamsić i myśleć o swojej chuci, nieczystości i egoiźmie, aż zmieni się całkowicie tożsamość, zepchnie wszystko do podświadomości? Może zastąpić seks małżeński samobiczowaniem? Na upartego można to przesublimować i czerpać adrenalinę z sadomasochizmu?

Wiem, przebija tu gorycz, bo czytałem pełno takich historii i sam też w pewnym zakresie to przeżywam całe małżeństwo. Kiedyś nie byłem świadomy tak mocno jaka jest nauka Kościoła w tym względzie, więc sobie spokojnie "grzeszyłem" stosunkami przerywanymi. Ale gdy zapoznałem się dokładniej, to też żyję w stanie ciągłej walki duchowej i bardzo współczuję takim małżeństwom, które muszą wpadać w paranoję z tego bezwarunkowego nakazu otwartości na życie.

Nieraz myślę sobie, że dużo ludzi odchodzi od Kościoła z powodu tego olbrzymiego ciężaru.

Może jest możliwość uzyskiwania dyspens od biskupów w takich przypadkach?

Przepraszam, jeśli kogoś obraziłem.

Tu nie chodzi o wskazanie rozwiazania bo jest to "musztarda po obiedzie".
Kazdy sobie cos planuje a z planami wiadomo.
Slub zostal wykozystany do rozgrzeszenia dazenia do seksu ktory wykozystano na maxa bo zaplanowano dzieci.
Teraz jest problem bo wiecej dzieci sie juz nie chce, a wczesniejszy czas i swoboda seksu zamiast zblizyc malzonkow spowodowaly nalog seksu, ktory teraz w swietle niechcianego poczecia staje sie grzeszny, ale nalog po wczesniejszych latach szalenstwa pozostal i ciezko teraz ten nalog zniesc. I tu wlasnie najtrudniejsze maja teraz zadanie.
Wiekszosc dorwie sie jak pies do kielbasy i dziwi sie ze tak szybko sie skonczyla.
Teraz po fakcie to tak jak pisalem " musztarda po obiedzie".
Obydwoje musza zaczac zmniejszac efekty tego nalogu w ktory sami sie wpedzili swoimi planami.
Maz powinien teraz zaczac uczyc sie panowac nad soba i nie chodzi tu o calkowita abstynencje od seksu, tylko o samokontrole, aby widok nagiego ciala czy przytulanie nie powodowalo natychmiastowego podniecenia seksualnego.
Wtedy dopiero zacznie przejmowac kontrole nad soba w miejsce nalogu, a potem dopiero zrozumie ze to glebokie uczucie milosci bedzie czynnikiem prowadzacym do zblizenia a nie nalog, czy zwierzecy poped.
Tak obrazowo to powinien kontrolowac sie tak by mogl swobodnie isc na plaze naturystow bez ciaglego podniecania sie widokiem nagich cial.
Wiem, jest ciezko ale to nie znaczy ze jest to niemozliwe zwlaszcza gdy zrozumie sie ze to milosc jest czynnikiem pobudzajacym do seksu a nie widok nagiego ciala.

Ciezko to tlumaczyc zwlaszcza ze zazwyczaj jest juz po fakcie- "musztarda po obiedzie".
Przypomina mi to humor o mlodym malzenstwie spedzajacym miesiac miodowy w gorach mieszkajac w bacowce i pozniej w kazda rocznice slubu.
Maz chwalil sie ze moze 10 razy dziennie a Baca tylko raz w miesiacu.
po latach stopniowo proporceje sie wyrownaly, az w koncu maz mozi ze juz w ogole nie moze , a Baca ciagle mogl raz w miesiacu. :-)



O jakim Ty nałogu piszesz? Autorka wyraz z mężem jednoczą się średnio raz w miesiącu a Ty piszesz w kontekście faktu całkowitego braku ich pożycia małżeńskiego o jakimś zwierzęcym popędzie? To co czuje Autorka jest całkowicie normalne ,naturalne i zdrowe .Twoje spostrzeżenie to jakiś absurd bez obrazy .

Jestem kobietą a gdybym poszła na męską plażę nudystów to nie ma takiej możliwość żebym nie miała w głowie żadnych erotycznych spostrzeżeń czy myśli -mimo życia w czystość w obecnym czasie ...nagie ciało jest czynnikiem pobudzającym w człowieku seksualność i trzeba to kontrolować jednak wyzbycie się tego jest czym w rodzaju .(.przeglądając kanały w telewizji trafiłem na film erotyczny -ale w ogóle mnie to nie ruszyło kompletnie .


Wt cze 27, 2017 1:00 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 06, 2009 12:25 pm
Posty: 1473
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sfrustrowana żona
sapper napisał(a):
On po prostu boi sie ze przytulenie czy pieszczoty go podnieca i nie bedzie nad tym panowal.
Tego opanowania musi sie nauczyc, a on tego unika .


Tutaj więcej na ten temat:


"Otóż wstrzemięźliwość, jako umiejętność sterowania “podnieceniem” i “wzruszeniem” w sferze wzajemnego oddziaływania męskości i kobiecości, powinna spełnić istotne i kluczowe zadanie dla utrzymania równowagi pomiędzy takim zjednoczeniem, w którym małżonkowie chcą wyrazić sobie wzajemnie tylko swoją bliskość i jedność, a takim, w którym przyjmują (bodaj pośrednio) odpowiedzialność rodzicielską. Albowiem “podniecenie” i “wzruszenie” przesądzają od strony podmiotu o kierunku i charakterze całej wzajemnej “mowy ciała”.

Podniecenie zasadniczo szuka ujścia w postaci zmysłowo-cielesnego zaspokojenia kobiecości przez męskość, czyli zmierza do aktu małżeńskiego, który (w zależności od “cyklu biologicznego”) niesie w sobie możliwość rodzicielstwa. Natomiast samo wzruszenie drugim człowiekiem jako osobą, również wówczas, gdy jest ono w swej emocjonalnej treści uwarunkowane kobiecością lub męskością tego “drugiego”, samo z siebie nie zmierza do aktu małżeńskiego, zatrzymuje się natomiast przy innych “znakach miłości”, w których wyraża się znaczenie oblubieńcze ciała, natomiast nie zawiera się jego znaczenie (potencjalnie) rodzicielskie."

http://www.kbroszko.dominikanie.pl/min_t4_3.htm

_________________
" Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią." Mt 5, 7


Wt cze 27, 2017 1:05 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 98 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL