Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr wrz 20, 2017 4:05 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 387 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 26  Następna strona
 Białe małżeństwo? 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 976
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Białe małżeństwo?
Muszę Wam się zwierzyć. Wybrałem całkowity brak seksu w moim małżeństwie.

Powiem od razu, że mojej żonie to wisi, bo seks dla niej mógłby nie istnieć. W zasadzie tak było od początku małżeństwa. Cierpiałem, ale nigdy nie chciałem na nią wpływać i wymuszać zmianę proponując poradnictwo psychologiczne, itp.

Folgując swojej męskiej ambicji dodam tylko, że gdy już doprowadzałem do seksu między nami potrafiłem jej dać zadowolenie. Mimo to, seks dla niej może nie istnieć. Może jest po prostu aseksualna, albo jest ukrytą homo, albo inny facet na nią by zadziałał inaczej. To tyle gwoli wyjaśnienia, że moja decyzja nie sprawi przykrości żonie. ;-)

Jednak dlaczego aż takie skrajne podejście? Dlatego, że poddaję się nauce Kościoła o zasadach moralnego współżycia, a NPR nie możemy stosować (na tym etapie małżeństwa nie działa, zaczyna się chyba menopauza).

Moje motywy nie są spowodowane jakimiś wyższymi ideałami ofiary, dobrowolnego cierpienia, itp. Jestem zdrowym facetem i zawsze pożądałem kontaktu z moją żoną. Rezygnuję z seksu przymuszony, z poddania się woli Kościoła.

Jak wiecie, w innych wątkach ostatnio trochę szukałem rozwiązań, by jednak móc mieć seks w małżeństwie bez stosowania NPR i mieć czyste sumienie ale nie znalazłem wyjścia. Muszę więc zrezygnować z seksu.

Czy można żyć bez seksu, pozostać normalnym facetem i nie naruszyć spójności i miłości w małżeństwie? Chyba da się. Gdy zaczyna się atak pożądania przezwyciężam go usilną walką modlitewną. Wołam wtedy gorąco Boga, Aniołów i wszystkich Świętych, aż mi minie. Staram się nie patrzeć na żonę w kontekście seksualnym, itp. Szóste przykazanie okroiłem do trzech słów: "nie pożądaj żony".

W pewnym sensie skrzywiłem swoją psychikę. Nie wiem czy nie pójdzie mi to w jakąś chorobę fizyczną o podłożu psychicznym, ale mówi się trudno. :-)


Wt lip 18, 2017 8:56 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 23, 2015 12:14 am
Posty: 2329
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Ja zrobilem podobnie choc w mysl powiedzenia " a w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo na raz" :-)

Co do milosci to, czy widziales kiedy reakcje dziacka gdy dano mu do rak piskle, kaczuszke czy kurczaczka?
Albo jak dziecko traktuje ulubionego misia czy lalke przytulanke?


Wt lip 18, 2017 10:16 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 10806
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Potrzeba terapii, a nie ascezy. Wspólnej terapii.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt lip 18, 2017 11:06 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 23, 2015 12:14 am
Posty: 2329
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Barney napisał(a):
Potrzeba terapii, a nie ascezy. Wspólnej terapii.

Polegajacej na czym? Na rozbudzeniu pozadania u zony i wpedzenia jej w te same problemy ktore mial maz?


Wt lip 18, 2017 11:39 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 976
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Barney napisał(a):
Potrzeba terapii, a nie ascezy. Wspólnej terapii.

Barney, terapia to odrębny temat. Może jest potrzebna, a może nie. Albo inaczej, może przyniosłaby zyski na jednym polu, ale koszty tych zysków na innej płaszczyźnie znacznie przekroczyłyby tamte korzyści.

Natomiast ja mówię o ascezie motywowanej niedostępnością seksu z powodów moralnych. Czy tutaj błądzę?


Wt lip 18, 2017 11:49 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 897
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Barney napisał chyba wszystko w temacie. Lekarstwo x lat temu uciekłeś przed rozwiązaniem zasadniczego problemu w relacji z żoną w jakieś surogaty współżycia - dość otwarcie o tym napisałeś wczesniej. Teraz uciekasz w białe małżeństwo dalej nie próbując nawet tego rozwiązać - z góry zakladajac niemożność stosowania NPR i snując różne domysly na temat problemów żony, którym nijak jednak nie chcesz zarządzać niby z szacunku dla niej. To trochę kulawa analogia ale po przeczytaniu Twojego postu mam wrażenie że to trochę jakby ktoś doszedl do wniosku że posiadanie zębów to same problemy bo bolą od lat. I zdecydowaal się wyrwac je sobie wszystkie samodzielnie nie próbując nawe ustalać - w tym dac zobaczyc komus kto się na tym zna lepiej - czy jakieś są do zaleczenia lub mimo tych zaniedbań pozostaly zdrowe.


Wt lip 18, 2017 11:59 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 10806
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
sapper napisał(a):
Polegajacej na czym? Na rozbudzeniu pozadania u zony i wpedzenia jej w te same problemy ktore mial maz?
Przede wszystkim na dialogu.
Co do pociągu płciowego do męża - oczywiście, byłoby to wskazane (czasem wydaje nam się, że nie mamy na to wplywu, a przecież do pewnego stopnia możemy tym sterować).
Nie rozumiem jakie problemy masz na mysli - ja tu widzę problemy wynikające z braku pociągu. Co istotnie zubaża więź małżeńską.


Zgadzam się w 100% z Bergamotką.

Cytuj:
Barney, terapia to odrębny temat. Może jest potrzebna, a może nie. Albo inaczej, może przyniosłaby zyski na jednym polu, ale koszty tych zysków na innej płaszczyźnie znacznie przekroczyłyby tamte korzyści.
Nie wiem co masz na myśli mówiąc o kosztach terapii w tym wypadku.
Cytuj:
Natomiast ja mówię o ascezie motywowanej niedostępnością seksu z powodów moralnych.
Jakie tu są "powody moralne"?
Wygląda to raczej - wybacz szczerość - na przysłowiowe twierdzenie lisa z bajki iż "na pewno winogrona są kwaśne" po tym jak stwierdził, że nie jest w stanie ich dosięgnąć.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt lip 18, 2017 12:04 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 976
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Słuchajcie, ja rozumiem, że w naszym małżeństwie są problemy. I że człowiek szukał jakichś rozwiązań, często zastępczych. Łatwo powiedzieć - idź na terapię. Ale to są teorie. Nieraz się nie da zmusić drugiej osoby do terapii i temat zamknięty. Takich historii jak moja jest tysiące i szkoda się nad tym rozwodzić.

Po prostu ja zaakceptowałem niedomagania mojej żony i w imię dochowania przysięgi małżeńskiej i wychowania dziecka żyłem z reglamentowanym seksem w małżeństwie, ratując się trochę środkami zastępczymi. Ale nie o to chodzi.

Chodzi o to, że na etapie małżeństwa w starszym wieku, gdy NPR nie daje już pewności, jedynym rozwiązaniem jest asceza i ją wybieram.

Zresztą teraz gdybym nawet mógł, albo gdy będę mógł (bo np. żona przejdzie już kiedyś całkowicie w czas po menopauzie) to i tak nie będę chciał, bo mi duma nie pozwoli. ;-)

Cytuj:
Jakie tu są "powody moralne"?

Niedopuszczalność antykoncepcji, niemożność stosowanie npr, zalecenia wstrzemięźliwości w przypadku, gdy nie chce się zajść w ciążę (a płodzenie potomka w starszym wieku chyba nie jest roztropne).


Wt lip 18, 2017 12:20 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 23, 2015 12:14 am
Posty: 2329
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Barney , mozemy sterowac ale tym sterownikiem jest Milosc a nie seks.
Tak jak pisala Krysia, leczy sie skutki a nie przyczyne.
Milosc to preludium do seksu, ale nie samo myslenie ze kochasz, tylko akt milosny ktorego rezultatem moze ale nie musi byc seks.


Wt lip 18, 2017 12:26 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 649
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
lekarstwo napisał(a):
Słuchajcie, ja rozumiem, że w naszym małżeństwie są problemy. I że człowiek szukał jakichś rozwiązań, często zastępczych. Łatwo powiedzieć - idź na terapię. Ale to są teorie. Nieraz się nie da zmusić drugiej osoby do terapii i temat zamknięty. Takich historii jak moja jest tysiące i szkoda się nad tym rozwodzić.

Po prostu ja zaakceptowałem niedomagania mojej żony i w imię dochowania przysięgi małżeńskiej i wychowania dziecka żyłem z reglamentowanym seksem w małżeństwie, ratując się trochę środkami zastępczymi. Ale nie o to chodzi.

Chodzi o to, że na etapie małżeństwa w starszym wieku, gdy NPR nie daje już pewności, jedynym rozwiązaniem jest asceza i ją wybieram.

Zresztą teraz gdybym nawet mógł, albo gdy będę mógł (bo np. żona przejdzie już kiedyś całkowicie w czas po menopauzie) to i tak nie będę chciał, bo mi duma nie pozwoli. ;-)


Duma to chyba nie jest dobrym doradcą.
Natomiast co do terapii to żeby miała szanse powodzenia musi zaistnieć stan gotowości do jej podjęcia. Inaczej jest z tego z zasady więcej szkody niż pożytku. Przy terapii pary konieczna jest pełna gotowość u jednego z małżonków i co najmniej brak sprzeciwu (akceptacja) u drugiego. Gotowości do podjęcia terapii nie da się osiągnąć racjonalnie, jest złożona z gotowości racjonalnej oraz emocjonalnej. Póki tej drugiej brak terapia nie ma sensu. Oraz i owszem, może się zdarzyć zwłaszcza przy związku z długim stażem, że terapia coś naprawi, ale coś zrujnuje nieodwracalnie i jest to wielka niewiadoma. O czym każdy uczciwy terapeuta par informuje na wstępie. Że nie wie, czy terapia doprowadzi małżonków do poprawy i umocnienia więzi małżeńskiej czy do separacji.
Absolutnie nie jestem przeciwniczką terapii, ale mając z nią sporo do czynienia zdołałam zauważyć, że dopóki obawa przed ewentualnymi skutkami terapii jest silniejsza niż dolegliwości wynikające ze stanu istniejącego terapia nie daje pożądanych efektów. Oraz - pewnym brakiem odpowiedzialności jest namawianie na terapię pod hasłem - "terapia na pewno pomoże". Ona zmieni. Czasem pomoże a czasem nie.


Wt lip 18, 2017 12:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt sty 06, 2009 12:25 pm
Posty: 1473
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
lekarstwo napisał(a):
Wybrałem całkowity brak seksu w moim małżeństwie.

I taki stan żonie odpowiada? Tak mówiła Ci, że nie potrzebuje przejawów czułości, troski z Twojej strony? Jakoś nie bardzo, a nawet całkiem nie wierzę, że jej "to wisi".
Czasem jest tak, jak mówi Pani Półtawska w jednej ze swoich konferencji, iż mąż jest nadpobudliwy seksualnie, czym prowokuje żonę do ..udawania oziębłości. Tym bardziej zrozumiałe to, jeśli stosują NPR i z racji nieumiejętności zachowania przez niego wstrzemięźliwości, mogłoby dojść do niepożądanej ciąży.
Nieumiejętność panowania nad swoim ciałem przez mężcyznę (jak to potrafić, skoro stosowana wcześniej antykoncepcja nauczyła swobody?), może tworzyć takie właśnie sytuacje. Nie twierdzę, że tak jest u Was, ale warto i pod tym kątem spojrzeć na problem.

_________________
" Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią." Mt 5, 7


Wt lip 18, 2017 1:44 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 976
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Krysia napisał(a):
I taki stan żonie odpowiada? Tak mówiła Ci, że nie potrzebuje przejawów czułości, troski z Twojej strony?


Ale ja nie napisałem, że wraz z ascezą seksualną przestałem ją kochać, szanować, pomagać jej, głaskać, mówić komplementy, uśmiechać się do niej, spędzać wspólnie czas, opiekować się, itp. ;-)

Po prostu nie dopuszczam się podejmowania "zaczepnych" pieszczot mających znamiona seksualne i prowadzące do stosunku seksualnego. Nie rozpalam ognia seksualnego, ale przyjaźń małżeńska istnieje mimo mojej osobistej walki.


Wt lip 18, 2017 2:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2280
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Sansevieria napisał(a):
Natomiast co do terapii to żeby miała szanse powodzenia musi zaistnieć stan gotowości do jej podjęcia. Inaczej jest z tego z zasady więcej szkody niż pożytku. Przy terapii pary konieczna jest pełna gotowość u jednego z małżonków i co najmniej brak sprzeciwu (akceptacja) u drugiego. Gotowości do podjęcia terapii nie da się osiągnąć racjonalnie, jest złożona z gotowości racjonalnej oraz emocjonalnej. Póki tej drugiej brak terapia nie ma sensu. Oraz i owszem, może się zdarzyć zwłaszcza przy związku z długim stażem, że terapia coś naprawi, ale coś zrujnuje nieodwracalnie i jest to wielka niewiadoma. O czym każdy uczciwy terapeuta par informuje na wstępie. Że nie wie, czy terapia doprowadzi małżonków do poprawy i umocnienia więzi małżeńskiej czy do separacji.
Absolutnie nie jestem przeciwniczką terapii, ale mając z nią sporo do czynienia zdołałam zauważyć, że dopóki obawa przed ewentualnymi skutkami terapii jest silniejsza niż dolegliwości wynikające ze stanu istniejącego terapia nie daje pożądanych efektów. Oraz - pewnym brakiem odpowiedzialności jest namawianie na terapię pod hasłem - "terapia na pewno pomoże". Ona zmieni. Czasem pomoże a czasem nie.
Nie wiem Sansevieria o jakiej terapii piszesz, w senie o terapii w sferze zachowań seksualnych, czy w ogóle. Jeśli ogólnie w kwestii terapii, czy szerzej oczekiwania zmiany, czy dążenia do zmiany, nakreślił się tu problem etyczny. Problem jak byk.
Cytuj:
mając z nią sporo do czynienia zdołałam zauważyć, że dopóki obawa przed ewentualnymi skutkami terapii jest silniejsza niż dolegliwości wynikające ze stanu istniejącego terapia nie daje pożądanych efektów
Odnosząc się do sytuacji opisanej przez lekarstwo, ale tendencyjnie, aby zarysować jedną z opcji istoty problemu. Możliwa jest sytuacja (piszę czysto hipotetycznie), ze dolegliwość odczuwa lekarstwo, a przyczyną dolegliwości jest sposób bycia żony lekarstwo, która wbudowała (lub zostały jej wbudowane za pośrednictwem jakiś okoliczności) w swoje "bytowanie" takie a nie inne zachowania i nie chce (lub nie potrafi) ich zmienić (co oczywiście nie wyklucza, że z zewnętrznej perspektywy taka sytuacja to dolegliwość również, a może przede wszystkim dla żony). No i mamy dylemat natury m.in. etycznej. Dążyć do zmiany pomimo braku zgody, zainteresowania, chęci, drugiej strony, strony ale też części pewnej całości? Oczywiście można i należy odpowiadać sobie indywidualnie biorąc pod uwagę wiele czynników, np. odnosić daną sytuację do standardów społecznych i od wyników tego porównania uzależniać decyzję, albo odwoływać się do własnych wartości i pomysłu na życie, mając gdzieś "średnią statystyczną", czy wartości zinterpretowane przez innych, lub wybrać co dla nas najważniejsze (np. zmiana, czy jednak zachowanie status quo a na drugim miejscu ewentualne przekształcanie, przebudowa, z naciskiem na ewentualne :wink: ), zmieniać siebie to myślę, że wybór postawienia na dążenie do zmiany "drugiej strony" z wszystkimi możliwymi konsekwencjami, chociaż nie, albo jednak tak, bo choćbyśmy byli świadomi w każdej chwili i przepełnieni dobra wolą, to jednak dalej jesteśmy tylko ludźmi. Ot taka dygresja, dodam, ze chętnie bym poznał opinie koleżanek i kolegów w kwestii zarysowanego problemu etycznego? Sorry lekarstwo, że u Ciebie w wątku.


Wt lip 18, 2017 9:38 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 29, 2009 7:35 pm
Posty: 790
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
lekarstwo napisał(a):
Powiem od razu, że mojej żonie to wisi, bo seks dla niej mógłby nie istnieć. W zasadzie tak było od początku małżeństwa. Cierpiałem, ale nigdy nie chciałem na nią wpływać i wymuszać zmianę proponując poradnictwo psychologiczne, itp.

Folgując swojej męskiej ambicji dodam tylko, że gdy już doprowadzałem do seksu między nami potrafiłem jej dać zadowolenie. Mimo to, seks dla niej może nie istnieć. Może jest po prostu aseksualna, albo jest ukrytą homo, albo inny facet na nią by zadziałał inaczej. To tyle gwoli wyjaśnienia, że moja decyzja nie sprawi przykrości żonie. ;-)

Często ludzie zawierają związki małżeńskie ze złych powodów.
A jedynym i odpowiednim powodem do zawarcia związku małżeńskiego jest i powinno być miłowanie.
Każdy inny powód zawarcia małżeństwa doprowadzi do kłopotów, czy rozpadu małżeństwa. A przynajmniej da gorycz.

Żadnej kobiecie seks nie wisi. Każda chce być kochana. Ale czasem to nie wychodzi. Pewnie, że można iść na wspólną terapię, ale jak się gra przed małżonkiem, to co da wspólna terapia?
Kto się przyzna, że np "wyszłam za Ciebie, bo masz kasę?"

Wtedy często ucieka się w miłość zastępczą, czyli np w przelanie całej swojej miłości na dziecko.
Często ludzie zakładając swoją rodzinę, nie opuścili domu rodzinnego. Cały czas tkwią w problemach rodziny i nie potrafią się skupić na swoim osobistym życiu.

Jeżeli któryś małżonek jest na tyle dojrzały, by szukać rozwiązania (a duchowość kobiety jest bardzo skomplikowana), to niech szuka tego rozwiązania. I wg mnie najlepszym doradcą będzie tu Bóg i zawierzenie problemu Jemu i Matce Bożej - zakładając, ze dany małżonek ma dobrą wolę rozwiązania sprawy.
Bo jeśli już mówi się o dumie, to niczego się nie rozwiąże. Duma i pycha zaćmi wzrok i zostają tylko kwiaty dla żony i uśmiech od niej.


Wt lip 18, 2017 10:09 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 976
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Białe małżeństwo?
Dziwię się trochę wam, ale też rozumiem.
Nasz świat jest tak nasycony seksualnością, że człowieka w pierwszej chwili szokuje pomysł, że ktoś zdrowy chce dobrowolnie rezygnować z seksu i to na dodatek z "legalnego" seksu w małżeństwie.

Większość poszła od razu automatycznie w jedną stronę. Coś tu nie tak, potrzeba jest terapia, trzeba to naprawić, żeby było "normalnie".

A co, gdyby jednak obniżyć rangę seksu? Co, gdyby rzeczywiście docenić wstrzemięźliwość seksualną i nadać jej większą wartość? Nie łączyć jej z chorobą i nienormalnością? Potraktować po prostu jako jedną z wielu możliwości, niekoniecznie gorszą, a może lepszą?

Od razu zastrzegam, że nigdy nie byłem impotentem, mam normalne libido, itd. i moja wola rezygnacji z seksu z żoną nie wynika z dolegliwości fizycznych, czy psychicznych, lecz powody są związane z etyką katolicką.

Dziwne, że nikt nie podchwycił z ciekawością tematu od pozytywnej strony. Nikt nie zapytał się, jak sobie radzę, jakie mam pokusy, jak je zwyciężam, jak widzę przyszłość, itp, itd. Nikt, oprócz sappera, nie poparł wprost mojej decyzji lub nie postarał się jej zrozumieć. Czy aż taką władzę ma seks, że myśl o rezygnacji z niego jest traktowana jako choroba?

Powiem wam, że po rezygnacji z tej kolejnej wielkiej przyjemności w moim życiu, zyskuję większą wolność i przestrzeń. Kolejny łańcuch odpada. I dopiero po odjęciu tego łańcucha można poczuć jaki był ciężki. Nagle człowiek uświadamia sobie, że ten fizyczny i społeczny nakaz poddaństwa seksualności wcale nie ma tak wielkiej mocy i związku z resztą życia.

Okazuje się, że można kochać żonę mimo tego, że ona nie chce seksu! Szok! Można zrezygnować z seksu i nie popaść w depresję! Można nadal być trawiony co jakiś czas pożądaniem, cierpieć z powodu bólu walki, przezwyciężać je i nadal kochać swojego winowajcę, który odmawia mi przyjemności! Można wziąć krzyż na siebie i iść z uśmiechem dalej, bo nagle doświadczyło się, że seks nie ma wiele wspólnego z więzią małżeńską, że nadano mu zbyt wielką wagę, że wmówiono człowiekowi, że w małżeństwie seks się należy.

Nie mówię, że nie ulegnę, albo że kiedyś nie będę kochał się żoną, gdy ona tego będzie chciała i będziemy mogli. Ale teraz nie wolno mi, więc powiedziałem Bogu - ok, jeśli tak ma być, to będę walczył ze swoim pożądaniem. I okazuje się, że dostałem od razu nagrodę po kilku bitwach. Wolność.


Wt lip 18, 2017 10:39 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 387 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 26  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL