Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt lis 24, 2017 7:26 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Dynamika rozwoju związku 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz sie 24, 2017 2:03 pm
Posty: 8
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Dynamika rozwoju związku
Witam,
piszę, bo chcę poznać Wasze zdanie nt. dynamiki rozwoju związku (przynajmniej w założeniu mogącego prowadzić do rodziny :) )
jestem w związku niemal 2 lata, poznaliśmy się w środowisku katolickim, ja na dniach skończę 31 lat, on ma 36.

Ze względów światopoglądowych nie mieszkamy razem, spotykamy się czasem w tygodniu, praktycznie w każdy weekend. Drobne czułe gesty, on jest raczej powściągliwy, także kwestia czystości relacji...więcej niż bez problemów, szczerze mówiąc czasem zastanawiam się czy nie aż nazbyt bezproblemowo. Nie jesteśmy raczej ekstrawertykami, sporo wspólnych pasji i zainteresowań. Nasze rodziny się poznały. To nasza pierwsza tak długa relacja-wcześniej i on i ja spotykaliśmy się z kimś, ale to były kwestie 3/4 miesięcy, nie więcej.

Jako, że nie jestem zwolenniczką tzw. wywierania presji a w późniejszym etapie relacji - wręcz stawiania ultimatów mówię mu jak jest okazja o swoich poglądach na różne kwestie, które w poważnej, zaawansowanej relacji zawsze mają znaczenie (forma związku, liczba dzieci, poglądy na role w rodzinie męża i żony itp).

Na samym początku relacji (po miesiącu) z rozmowy samo wyszło nawiązanie do dzieci-wówczas powiedział mi, że nigdy się nad tym nie zastanawiał (nie wiem-może nie był w związku na tyle poważnym, jest mocno skoncentrowany na karierze, choć i bardzo dba o równowagę pracy i życia poza nią; jak była okazja po ponad roku nawiązać do tego tematu-poglądu mamy zgodne).

Ogólnie poglądy w kluczowych kwestiach mamy zbieżne, choć omawiamy to na poziomie ogólnym, nie - my jako my, nie ukrywam, że częściej mi się wyrwie co myślę na dany ważny temat (nie taję, wręcz przeciwnie, to bardzo ważne by o sobie takie rzeczy wiedzieć, więc jak tylko jest okazja to nawiązuję)

Poglądy jak mówię mamy zbieżne, ale....on jakoś rzadko sam z siebie wejdzie na tego typu tematy. W sensie kluczowe w kontekście życia z kimś z kim chciałby stworzyć rodzinę.

Gdybyśmy mieli ja 22 lata, on odpowiednio więcej (ca 27)-ok.
Nie mamy.
Biorąc pod uwagę nasz wiek (31 i 36) nie wiem czy to się nie rozwija jednak za wolno. Ktoś powiedział mi, że najwyższy czas byśmy rozmawiali o przyszłości my jako my.

Praca-u niego naprawdę dobrze, u mnie mocno przeciętnie, walczę, choć spektakularnych zmian niestety nie ma.

On wie o tym, że ja wieloletnie związki w naszym wieku, takie chodzenie i tyle uważam za bezsensowne.


Co o tym myślicie?


Cz sie 24, 2017 2:34 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 12653
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Pogadaj o tym, co napisałaś, ze swoim partnerem. Szczerze.

_________________
"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki."

Mój blog: www.yarpen-zirgin.pl


Cz sie 24, 2017 3:50 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 670
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Zdecydowanie za wolno, jesli ktoś w tym wieku nie dąży do zaręczyn i slubu to raczej niespecyjalnie jest tym zainteresowany, myśle że nie ma na to co tracic czasu, lepiej byc samamu niż oczekiwać na coś co moze nigdy nei zastapi.

https://www.youtube.com/watch?v=Zv5Qy__rcAc


Cz sie 24, 2017 6:04 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz sie 24, 2017 2:03 pm
Posty: 8
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
sachol, dziękuję za link, obejrzę.

Yarpen Zirgin właśnie...rozmawiam. Mówię przy różnych (jest ich więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka) okazjach jakie ja mam poglądy. W związku z powyższym on wie, że uważam 5 lat chodzenia ze sobą za coś bez sensu, że kiedyś chcę mieć dziecko (co do liczby jesteśmy zgodni, on myśli podobnie), że myślę, że kobieta czasu w nieskończoność nie ma, choć od zawsze marzy mi się po ślubie okres tylko we 2, ale w rozsądnych granicach (=czytaj; nie kosztem mojego zdrowia, nie daj Boże zdrowia dzieciaka)-> wszystko to tudzież inne usłyszał ode mnie dosłownie tak jak tu piszę, jak się temat nawinął przy jakichś okazjach (nawijał się nie raz).
Jeżeli mi się oświadczy to będzie wiedział na co się pisze :) jeżeli za 1,5 roku zwinę żagle on nie ma prawa powiedzieć - nie wiedziałam, nie miałem pojęcia, że ty patrzysz na to w ten sposób.
Czemu z mojej strony ogólnie? Bo nie chcę wywierać presji w stylu ulubionego przez mężczyzn dialogu :) czyli - kochanie, porozmawiajmy O NAS :) . Tym bardziej stawiać ultimatów.

Nie wiem...z jednej strony spotkania, sporo wspólnych zainteresowań i pasji, poznaliśmy swoje rodziny, przyjaciół, za moment poznam jego troszkę dalszą rodzinę, z drugiej jest jakoś mało jego inicjatywy w kierunku pt. my jako być może, bo taka możliwość również istnieje - jako narzeczeństwo, małżeństwo (tak się chodzi po katolicku, a my jeszcze nie mamy, ale za kilka, nie kilkanaście lat zaczniemy mieć tzw swoje lata na takie decyzje).

Czy Waszym zdaniem wpływ może mieć jego nikłe doświadczenie damsko-męskie? Wcześniej 2 znajomości trwające nie dłużej niż po 4 miesiące? U mnie też to wcześniejsze doświadczenie jest nikłe, przyznam.

Trochę też myślę czy to nie jest związane z kwestiami materialnymi. On marzy o odłożeniu na tyle dużej kwoty by móc wcześniej wycofać się z życia zawodowego i mieć czas dla siebie. Rodzina to też koszty, nie ma na to dobrego czasu :) ale wiecznie czekać się nie da - np z prokreacją czy kolejnym etapem związku (to mu powiedziałam jak zaczął opowiadać jak kolega-kawaler, ale w związku wziął kredyt mieszkaniowy).

To marzenie musi ulec mocnemu...urealnieniu w kontekście ewentualnej rodziny. Tak myślę. Czy może być tak, że on potrzebuje czasu na to by to sobie przetrawić tym bardziej, że wcześniej nie był w relacji choćby na tyle długiej by o takim przetrawianiu myśleć?

Przy czym mówię-ja na to trawienie nie mam nieskończonej ilości czasu.


Cz sie 24, 2017 7:23 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 670
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Alcina napisał(a):
sachol, dziękuję za link, obejrzę.

Yarpen Zirgin właśnie...rozmawiam. Mówię przy różnych (jest ich więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka) okazjach jakie ja mam poglądy. W związku z powyższym on wie, że uważam 5 lat chodzenia ze sobą za coś bez sensu, że kiedyś chcę mieć dziecko (co do liczby jesteśmy zgodni, on myśli podobnie), że myślę, że kobieta czasu w nieskończoność nie ma, choć od zawsze marzy mi się po ślubie okres tylko we 2, ale w rozsądnych granicach (=czytaj; nie kosztem mojego zdrowia, nie daj Boże zdrowia dzieciaka)-> wszystko to tudzież inne usłyszał ode mnie dosłownie tak jak tu piszę, jak się temat nawinął przy jakichś okazjach (nawijał się nie raz).
Jeżeli mi się oświadczy to będzie wiedział na co się pisze :) jeżeli za 1,5 roku zwinę żagle on nie ma prawa powiedzieć - nie wiedziałam, nie miałem pojęcia, że ty patrzysz na to w ten sposób.
Czemu z mojej strony ogólnie? Bo nie chcę wywierać presji w stylu ulubionego przez mężczyzn dialogu :) czyli - kochanie, porozmawiajmy O NAS :) . Tym bardziej stawiać ultimatów.

Nie wiem...z jednej strony spotkania, sporo wspólnych zainteresowań i pasji, poznaliśmy swoje rodziny, przyjaciół, za moment poznam jego troszkę dalszą rodzinę, z drugiej jest jakoś mało jego inicjatywy w kierunku pt. my jako być może, bo taka możliwość również istnieje - jako narzeczeństwo, małżeństwo (tak się chodzi po katolicku, a my jeszcze nie mamy, ale za kilka, nie kilkanaście lat zaczniemy mieć tzw swoje lata na takie decyzje).

Czy Waszym zdaniem wpływ może mieć jego nikłe doświadczenie damsko-męskie? Wcześniej 2 znajomości trwające nie dłużej niż po 4 miesiące? U mnie też to wcześniejsze doświadczenie jest nikłe, przyznam.

Trochę też myślę czy to nie jest związane z kwestiami materialnymi. On marzy o odłożeniu na tyle dużej kwoty by móc wcześniej wycofać się z życia zawodowego i mieć czas dla siebie. Rodzina to też koszty, nie ma na to dobrego czasu :) ale wiecznie czekać się nie da - np z prokreacją czy kolejnym etapem związku (to mu powiedziałam jak zaczął opowiadać jak kolega-kawaler, ale w związku wziął kredyt mieszkaniowy).

To marzenie musi ulec mocnemu...urealnieniu w kontekście ewentualnej rodziny. Tak myślę. Czy może być tak, że on potrzebuje czasu na to by to sobie przetrawić tym bardziej, że wcześniej nie był w relacji choćby na tyle długiej by o takim przetrawianiu myśleć?

Przy czym mówię-ja na to trawienie nie mam nieskończonej ilości czasu.

moim zdaniem, szkoda czasu na tracenie czasu na kogos kto nie widzi kierunku, ma 36 lat a ty 31 i po np slubie moze sie okazac że tych dzieci miec nie bedziecie mogli bo płodnosć kobiety bardzo spada, moim zdaniem powinnas dajc mu czas np pare miesiecy na decyzje czy slub czy nie, jak nei to lepiej sie pozagnać.
Pozatym podejscie typu najpierw kariera to zanim odłozy konkretna sume to bedize mial 40, ewentualne dizeci beda mieły dzidka za rodzica:)
Martwienie sie o wszystko na zapas odkaldajac decyzje i podje ie odpowiedizlansoci za kogos w nieskonczonosc jest mim zdaniem oznakiem niedojrzałosci.


Cz sie 24, 2017 8:10 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 319
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Alcina napisał(a):
sachol, dziękuję za link, obejrzę.

Yarpen Zirgin właśnie...rozmawiam. Mówię przy różnych (jest ich więcej niż wydaje się na pierwszy rzut oka) okazjach jakie ja mam poglądy. W związku z powyższym on wie, że uważam 5 lat chodzenia ze sobą za coś bez sensu, że kiedyś chcę mieć dziecko (co do liczby jesteśmy zgodni, on myśli podobnie), że myślę, że kobieta czasu w nieskończoność nie ma, choć od zawsze marzy mi się po ślubie okres tylko we 2, ale w rozsądnych granicach (=czytaj; nie kosztem mojego zdrowia, nie daj Boże zdrowia dzieciaka)-> wszystko to tudzież inne usłyszał ode mnie dosłownie tak jak tu piszę, jak się temat nawinął przy jakichś okazjach (nawijał się nie raz).
Jeżeli mi się oświadczy to będzie wiedział na co się pisze :) jeżeli za 1,5 roku zwinę żagle on nie ma prawa powiedzieć - nie wiedziałam, nie miałem pojęcia, że ty patrzysz na to w ten sposób.
Czemu z mojej strony ogólnie? Bo nie chcę wywierać presji w stylu ulubionego przez mężczyzn dialogu :) czyli - kochanie, porozmawiajmy O NAS :) . Tym bardziej stawiać ultimatów.

Nie wiem...z jednej strony spotkania, sporo wspólnych zainteresowań i pasji, poznaliśmy swoje rodziny, przyjaciół, za moment poznam jego troszkę dalszą rodzinę, z drugiej jest jakoś mało jego inicjatywy w kierunku pt. my jako być może, bo taka możliwość również istnieje - jako narzeczeństwo, małżeństwo (tak się chodzi po katolicku, a my jeszcze nie mamy, ale za kilka, nie kilkanaście lat zaczniemy mieć tzw swoje lata na takie decyzje).

Czy Waszym zdaniem wpływ może mieć jego nikłe doświadczenie damsko-męskie? Wcześniej 2 znajomości trwające nie dłużej niż po 4 miesiące? U mnie też to wcześniejsze doświadczenie jest nikłe, przyznam.

Trochę też myślę czy to nie jest związane z kwestiami materialnymi. On marzy o odłożeniu na tyle dużej kwoty by móc wcześniej wycofać się z życia zawodowego i mieć czas dla siebie. Rodzina to też koszty, nie ma na to dobrego czasu :) ale wiecznie czekać się nie da - np z prokreacją czy kolejnym etapem związku (to mu powiedziałam jak zaczął opowiadać jak kolega-kawaler, ale w związku wziął kredyt mieszkaniowy).

To marzenie musi ulec mocnemu...urealnieniu w kontekście ewentualnej rodziny. Tak myślę. Czy może być tak, że on potrzebuje czasu na to by to sobie przetrawić tym bardziej, że wcześniej nie był w relacji choćby na tyle długiej by o takim przetrawianiu myśleć?

Przy czym mówię-ja na to trawienie nie mam nieskończonej ilości czasu.


Kobieto ,masz 31 lat ! To jest najlepszy moment na to żebyś pomyślała poważnie o założeniu rodziny (uważam ze Twój wiek i tak jest już dostatecznie zaawansowany ) czekanie w Twoim przypadku jeszcze półtora roku to jak strzał w kolano .Na Twoim miejscu nie cackałabym się z facetem tylko wprost mu powiedziała ze powinien się spiąć z oświadczynami bo chodzenie za rączek latami Cię nie bawi i nie chcesz marnować na to czasu A co będzie jeśli nie dojdzie do żadnej deklaracji z jego strony? pomyśl o tym co wtedy będzie ,zbyt dużego pola manewru nie będziesz miała.

Serio ,ja mam np. 26 lat a nie wyobrażam sobie się bujać z facetem kilka lat i czekać w takim zawieszeniu jak Ty.


Cz sie 24, 2017 8:42 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2712
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Alcina napisał(a):
Witam,
piszę, bo chcę poznać Wasze zdanie nt. dynamiki rozwoju związku (przynajmniej w założeniu mogącego prowadzić do rodziny )
jestem w związku niemal 2 lata, poznaliśmy się w środowisku katolickim, ja na dniach skończę 31 lat, on ma 36.


Nie jesteście zbyt długo w związku,dajcie sobie jeszcze czas. Optymalny" okres" to trzy lata, ale porozmawiać o przyszłości wspólnej, czy osobno- można zawsze. Możliwe,że Twój facet uznaje tylko stan obecny i nie zamierza go nigdy zmieniać.
. Ty postrzegasz faceta jako na kandydata na męża,a On no cóż, jak napisałaś jest powściągliwy.
Alcina napisał(a):
Biorąc pod uwagę nasz wiek (31 i 36) nie wiem czy to się nie rozwija jednak za wolno.
Ktoś powiedział mi, że najwyższy czas byśmy rozmawiali o przyszłości my jako my.


Nie dawaj się nastawiać jakimś "ktosiom". Sama wiesz najlepiej. Pozdrawiam i życzę mądrych decyzji.
Moi rodzice pobrali się kiedy mama miała "już" 27 lat. Przeżyli ze sobą 52 lata,nie wiem jak długo się znali,ale chyba zbyt dobrze się nie poznali.
Kiedyś nie wypadało przecieć chodzić se sobą długo. Jeździli na wycieczki, wczasy, bawili się wspólnie i było super. On robił zdjęcia( udane), ona pozowała Potem przyszła proza życia, kłótnie i wzajemne pretensje od rana do wieczora, dosłownie. Eteryczna dziewczynka o nieprzeciętnej urodzie zmieniła się w ksantypę, a przystojniak w ....
Czasami myślę,że mama wyszła za kogoś, kogo sobie wymyśliła, a tato poślubił własne złudzenie.
Nigdy nie powiem córce- dziecko wyjdź za mąż, bo masz już - dzieści lat lat, ani synowi- zdecyduj się bo latka lecą.

Jak inni napisali; pogadaj przede wszystkim szczerze z partnerem. Nasze zdanie nie ma tu nic do rzeczy.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Cz sie 24, 2017 9:24 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 670
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
mareta napisał(a):
Alcina napisał(a):
Witam,
piszę, bo chcę poznać Wasze zdanie nt. dynamiki rozwoju związku (przynajmniej w założeniu mogącego prowadzić do rodziny )
jestem w związku niemal 2 lata, poznaliśmy się w środowisku katolickim, ja na dniach skończę 31 lat, on ma 36.


Nie jesteście zbyt długo w związku,dajcie sobie jeszcze czas. Optymalny" okres" to trzy lata, ale porozmawiać o przyszłości wspólnej, czy osobno- można zawsze. Możliwe,że Twój facet uznaje tylko stan obecny i nie zamierza go nigdy zmieniać.
. Ty postrzegasz faceta jako na kandydata na męża,a On no cóż, jak napisałaś jest powściągliwy.
Alcina napisał(a):
Biorąc pod uwagę nasz wiek (31 i 36) nie wiem czy to się nie rozwija jednak za wolno.
Ktoś powiedział mi, że najwyższy czas byśmy rozmawiali o przyszłości my jako my.


Nie dawaj się nastawiać jakimś "ktosiom". Sama wiesz najlepiej. Pozdrawiam i życzę mądrych decyzji.
Moi rodzice pobrali się kiedy mama miała "już" 27 lat. Przeżyli ze sobą 52 lata,nie wiem jak długo się znali,ale chyba zbyt dobrze się nie poznali.
Kiedyś nie wypadało przecieć chodzić se sobą długo. Jeździli na wycieczki, wczasy, bawili się wspólnie i było super. On robił zdjęcia( udane), ona pozowała Potem przyszła proza życia, kłótnie i wzajemne pretensje od rana do wieczora, dosłownie. Eteryczna dziewczynka o nieprzeciętnej urodzie zmieniła się w ksantypę, a przystojniak w ....
Czasami myślę,że mama wyszła za kogoś, kogo sobie wymyśliła, a tato poślubił własne złudzenie.
Nigdy nie powiem córce- dziecko wyjdź za mąż, bo masz już - dzieści lat lat, ani synowi- zdecyduj się bo latka lecą.

Jak inni napisali; pogadaj przede wszystkim szczerze z partnerem. Nasze zdanie nie ma tu nic do rzeczy.

Oni nie mają tego czasu bo nie sa natolatkami, 2 lata chodza ze soba, wystarczy zdecydowanie aby wiedzieć z czy chce sierazem spędzić życie, jescze z rok narzeczeństwa i bedzie akurat, ale jak facetowi nie spieszno do małżeństwa to warto się mu przyjżeć czy jest odpowiednim materiałem na odpowiedizlanego meza i ojca rodziny, i czy to nie jest tylko jakaś ucieczka przed smotnoscia z Twojej strony


Cz sie 24, 2017 9:52 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz sie 24, 2017 2:03 pm
Posty: 8
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

W kwestii szczerej rozmowy-czy nie uważacie, że ja naprawdę, naprawdę - to właśnie robię?


Pt sie 25, 2017 4:51 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 12653
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Sądzę, że robisz to szczerze, ale jedna rzecz: Po niemal dwóch latach związku warto już poruszyć poruszyć kwestię małżeństwa. Niech się facet zadeklaruje, czy w ogóle w perspektywie rozważa taki ciąg dalszy.

_________________
"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki."

Mój blog: www.yarpen-zirgin.pl


Pt sie 25, 2017 8:22 am
Zobacz profil WWW
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr kwi 17, 2013 5:45 pm
Posty: 41
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Hej Alcina, z mojego punktu widzenia - kobiety 43-letniej jesteś jeszcze młoda, masz przynajmniej 10 lat na rodzenie dzieci. Ale, że pan słabo rokuje, to prawda. Wcale mi się ultimatum nie wydaje takim złym pomysłem, przynajmniej będziesz wiedziała na czy stoisz i nie żyła złudzeniami. Albo bym na Twoim miejscu zaczęła rozglądać się na boki. Może jak pan zauważy, że ktoś inny się Tobą interesuje i możesz mu się wymknąć, to go to zmobilizuje.


Pt sie 25, 2017 9:30 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 670
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Alcina napisał(a):
Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.

W kwestii szczerej rozmowy-czy nie uważacie, że ja naprawdę, naprawdę - to właśnie robię?

Być moze ale jak widać zbyt mało konktetnie, jesli oczekujesz konktretow to spytaj konktetnie:
Po 1 czy chce z Toba wziać slub?
Po 2 kiedy chce go wziac
To nie jest nastolatek ze trzeba go pytac jaki ma poglada na temat zakladania rodziny ogolnie, 36 letni facet powinnien miec ko kretny plan i okreslony kierunek a nie bujanie w chmurach.
Jak odpowiedzi beda wymijajace wiesz na czym stoisz i ze prawdopodobnie panu dobrze jak jest o nie bedzie nic zmienial


Pt sie 25, 2017 1:59 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz sie 24, 2017 2:03 pm
Posty: 8
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
sachol , nie ukrywam, że ultimata i stawianie pod ścianą to nie jest to o czym marzę..

czego oczekuję? Przegryzienia się z tematem, przy czym ja na to nie mam nieskończonej ilości czasu.

Nie wiem...może wpływ na to ma nikłe doświadczenie damsko-męskie.


Pt sie 25, 2017 2:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 12653
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Nie stawiaj pod ścianą. Po prostu uczciwie porozmawiaj o tym, jak wyobraża sobie wasz związek np. za dwa lata, jak za pięć itd.

_________________
"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki."

Mój blog: www.yarpen-zirgin.pl


Pt sie 25, 2017 3:42 pm
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 670
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Dynamika rozwoju związku
Alcina napisał(a):
sachol , nie ukrywam, że ultimata i stawianie pod ścianą to nie jest to o czym marzę..

czego oczekuję? Przegryzienia się z tematem, przy czym ja na to nie mam nieskończonej ilości czasu.

Nie wiem...może wpływ na to ma nikłe doświadczenie damsko-męskie.

To nie jest zadne stawianie pod sciana ale proste pyranie. Polecam konferencje ks. Dziewieckiego w tym temacie jest sporo na youtube. On wyroznie mowi zwiazek z osoba nie idaca w tym samym kierunku co my czyli w kierunku malzenstea jest strata czasu, bo zycie mamy tylko jedno i jeden czas, a ponadto z biegiwm czasu staje sie coraz bardziej raniace dla samej osoby oczekujacej


Pt sie 25, 2017 3:54 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL