Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr wrz 20, 2017 4:07 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 życie w trójkącie 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 26, 2017 4:40 pm
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post życie w trójkącie
witam,
piszę bo szukam rady. Jestem 2 lata po ślubie, dodam ze sporo w zyciu przeszłam i byłam krzywdzona przez dalszego członka rodziny.
Przed ślubem mój mąż mocno chciał dzieci, teraz każda rozmowa kończy nt. seksualności albo problemów kończy się wyrzutem, że kazdy mój problem jest spowodowany tym "debilem", który mnie skrzywdził, że to do niego mam sobie iść po radę i że on nie godzi sie na posiadanie dzieci ze mna, dopóki tamten "zwyrodnialec" żyje, a ja na pewno bede miała "ciągoty" do swoich dzieci po nim.
dodam, że żadnych ciagot do dzieci nie mam, przeszłam 4 letnią terapię, nie czuje zalu do krzywdziciela i mu wybaczyłam.
Mój maz doskonale wiedział o całej historii i do momentu slubu, nie przeszkadzało mu to.
Nie wiem, jak z nim rozmawiac i co go "ugryzło".
Co mogę zrobić?

Zniechęciłam się do dzieci do tego stopnia, ze rozchwiał mi sie całkowicie układ hormonalny i bez tabletek i tak nie bede mogla zajsc w ciążę. Tylko czy to tedy droga ?


So sie 26, 2017 4:45 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 799
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
To znaczy Twój mąż po prostu nie chce mieć dzieci, tak? Bo to, co mówi jest sprzeczne - nie będzie mieć dzieci dopóki tamten człowiek żyje (tak, jakby to miało cokolwiek do rzeczy) albo nie będzie mieć dzieci, bo Ty pewnie chcesz je krzywdzić (gadanie bez sensu). Z tego wynika, że co by nie było, to będzie źle. A wymówki tylko wymyśla na poczekaniu.

W takiej sytuacji nasuwa się kluczowe pytanie - czy problemy w Waszym małżeństwie ograniczają się do tej jednej kwestii? W jaki sposób traktujecie się na co dzień?

Pytanie takie ma pewne podstawy. Z wewnątrz niektóre rzeczy czasem widać inaczej ale patrząc z dystansu wygląda to tak - jedna osoba przeszła przez naprawdę trudne doświadczenia w dzieciństwie, związane z poważną przemocą, a druga, najbliższa jej osoba, bez przerwy o tym przypomina i jeszcze robi niedorzeczne wyrzuty. Tak, jakby próbować uderzać w czyjś najbardziej czuły punkt. Przykro, że trzeba tak to określić ale nazywając sprawy wprost, jest to wcale nie błahy przypadek przemocy psychicznej.

Na marginesie dodam, że z Twojego opisu można nawet podejrzewać, że sąd kościelny mógłby tutaj stwierdzić nieważność małżeństwa. Choćby z powodu niedojrzałości jednego z partnerów oraz zatajonej niechęci do posiadania dzieci. Wspominam o tym, bo zwykle warto wiedzieć, jakie ma się opcje w życiu.

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


So sie 26, 2017 7:32 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 26, 2017 4:40 pm
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Soul33 napisał(a):
W takiej sytuacji nasuwa się kluczowe pytanie - czy problemy w Waszym małżeństwie ograniczają się do tej jednej kwestii? W jaki sposób traktujecie się na co dzień?


Co do dzieci, twierdzi, że chciałby je mieć, ale ma wątpliwości, czy nie będą krzywdzone. Sugeruje tym samym, że chciałby mieć dzieci, ale nie ze mną.
Generalnie nasze małżeństwo przechodzi teraz kryzys, chociaż staramy sie jakoś wspólnie rozmawiać. Największy kryzys przechodzimy w sumie w kwestiach intymnych - jako seksualnie skrzywdzona osoba miałam mocną barierę ,zanim się otworzyłam "na te sprawy" i w sytuacjach napięcia między nami nie czuję się bezpiecznie i unikam zbliżeń. On wtedy grozi mi rozwodem, wylicza ile jego koledzy mają stosunków ze swoimi kobietami, raz po prostu wyszedł z domu, zabrał mi telefon i kartę i dodał na odchodne, że ożenił się z psychopatką.
Nie zależy mi na stwierdzeniu nieważnosci, tylko zrozumieniu, jak z nim rozmawiać. Swoim zachowanie mnie daję podstaw, ze mogę kogokolwiek krzywdzić. Z krzywdzicielem również nie mam kontaktu, a ciągle mam wrażenie, że moj mąż na siłę chce nam go wepchać do związku i uczynić winowajcą wszystkiego.


So sie 26, 2017 7:59 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 799
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Każdy chciałby sprawić, aby sprawca przemocy się zmienił. Ale to się niestety praktycznie nie zdarza.

Polecam ten wątek: viewtopic.php?f=17&t=27881

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


So sie 26, 2017 8:18 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 26, 2017 4:40 pm
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Soul33 napisał(a):
Każdy chciałby sprawić, aby sprawca przemocy się zmienił. Ale to się niestety praktycznie nie zdarza.

Polecam ten wątek: http://dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?f=17&t=27881


czyli sugerujesz, ze to moj mąź jest sprawcą przemocy? Bo krzywdziciel - to dla mnie jasne, ale nie mam z nim kontaktu, dlatego nie jest tak naprawdę istotny w tej sytuacji.


So sie 26, 2017 8:25 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 799
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Tak, chodzi o Twojego męża. Przyznam, że w ogóle nie wyobrażam sobie, aby można było postępować tak, jak on.

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


So sie 26, 2017 10:27 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Wt sie 22, 2017 3:17 pm
Posty: 4
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Marta, myślę, że prawie każda kobieta unika współżycia jeśli dochodzi do konfliktu z mężem, i to nawet mniejszego. Nie ma to związku z tym, że byłaś kiedyś krzywdzona.
Też uważam, że w Twoim małżeństwie jest obecna przemoc psychiczna. Twój mąż jest wyjątkowo perfidny wykorzystując przeciw Tobie to, że zaufałaś mu i zwierzyłaś mu się ze swoich przykrych przeżyć. Argument, że nie chce mieć z Tobą dzieci, bo byś je krzywdziła?! To chyba tylko po to, żeby uderzyć w Twój najczulszy punkt.
A tak w ogóle, zmuszanie kogoś do współżycia poprzez szantaż to właściwie gwałt.
Wydaje mi się niestety, że przyjęłaś rolę ofiary i nawet tego nie zauważyłaś...


So sie 26, 2017 10:27 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 372
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Osądzacie ostro bez możliwości wysłuchania drugiej strony.


So sie 26, 2017 10:32 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2624
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
martunia991 napisał(a):
witam,
piszę bo szukam rady. Jestem 2 lata po ślubie, dodam ze sporo w zyciu przeszłam i byłam krzywdzona przez dalszego członka rodziny.

Co mogę zrobić?


Twój mąż prawdopodobnie cały czas nie może pogodzić się z tym, co Cię kiedyś spotkało. Jego ego mocno na tym cierpi.

Zasadnicze pytanie- gdzie jest miłość ?
W obecnej sytuacji nie pora na dzieci, raczej na bardzo szczerą rozmowę i terapię małżeńską.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


So sie 26, 2017 10:51 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lut 29, 2012 1:03 pm
Posty: 799
Lokalizacja: dyspensa:)
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Wespecjan napisał(a):
Osądzacie ostro bez możliwości wysłuchania drugiej strony.

Zdarzają się sytuacje, gdy małżonkowie nawzajem bardzo się krzywdzą. Ale to nadal nie jest żadne usprawiedliwienie.

mareta napisał(a):
Jego ego mocno na tym cierpi.

Że co, przepraszam? W takiej sytuacji robi się tyle, ile można, aby drugą osobę wesprzeć.

Nie kopie się kogoś w złamaną nogę za to, że wolniej idzie.

_________________
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.


So sie 26, 2017 11:03 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 649
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Możliwości wysłuchania drugiej strony nie mamy, a poza tym forum dyskusyjne to nie sąd.
Widzę dwie możliwości do rozważenia.
Pierwsza taka, że Twój mąż coś tam poczytał czy dowiedział się o wykorzystaniu seksualnym dzieci i jego skutkach u dorosłych ofiar. Mógł przeczytać między innymi to, że część sprawców wykorzystania to osoby , które same w dzieciństwie padły ofiarą wykorzystania, układ "ofiara w dorosłości staje się sprawcą". Co jest faktem, acz jest to grupa wśród sprawców procentowo niewielka, tu jest inaczej niż przy przemocy fizycznej, gdzie większość sprawców jest ofiarami. Jeśli coś takiego przeczytał teoretycznie mógł sobie zbudować solidny lęk nie oparty wprawdzie na rzetelnej wiedzy, ale a to bardzo szkodliwy. Teoretycznie jest możliwe, że zwyczajne poszerzenie jego wiedzy na ten temat coś by dało. Takie solidnie naukowo podbudowane poszerzenie.
Druga możliwość taka, że jeśli Twoim sprawcą była osoba z rodziny i nadal utrzymujesz kontakty z rodziną/tą osobą mąż się obawia o bezpieczeństwo przyszłych dzieci. Tu nie mam pojęcia, jak rzecz przebiegała odnośnie ujawnienia - czy było tylko w terapii czy też sprawa została ujawniona także w rodzinie i jak ewentualnie rodzina podeszła do sprawy. Z cała pewnością mąż ma prawo być pewny, że nigdy w żaden sposób wasze ewentualne dzieci nie będą miały żadnej szansy ze sprawcą się zetknąć bez względu na to, czy Ty sprawcy przebaczyłaś. To musi być jasno powiedziane i bezwzględnie przestrzegane. Jeśli nie jest tak, że sprawca jest w rodzinie ujawnioną "czarną owcą" to mąż ma pełne prawo do uzasadnionego i silnego lęku o bezpieczeństwo dzieci.
Oczywiście możliwości jest wiele, te dwie mi się nasunęły w ramach szukania przyczyn tego, co się dzieje i tego, co i jak maż mówi.
Jest możliwe, że mąż nie jest perfidnym sprawcą przemocy psychicznej tak do spodu i z charakteru ale człowiekiem ogarniętym mniej lub bardziej uzasadnionym lękiem wynikającym bądź z niewiedzy bądź z realnej sytuacji utrzymywania poprawnych relacji rodzinnych ze sprawcą. Człowiek przerażony czasem działa idiotycznie zwłaszcza jeśli czuje się bezradny oraz sam nie bardzo umie swoje lęki racjonalnie opisać.


So sie 26, 2017 11:17 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So sie 26, 2017 4:40 pm
Posty: 5
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Sansevieria napisał(a):
Możliwości wysłuchania drugiej strony nie mamy, a poza tym forum dyskusyjne to nie sąd.
Widzę dwie możliwości do rozważenia.
Pierwsza taka, że Twój mąż coś tam poczytał czy dowiedział się o wykorzystaniu seksualnym dzieci i jego skutkach u dorosłych ofiar. Mógł przeczytać między innymi to, że część sprawców wykorzystania to osoby , które same w dzieciństwie padły ofiarą wykorzystania, układ "ofiara w dorosłości staje się sprawcą". Co jest faktem, acz jest to grupa wśród sprawców procentowo niewielka, tu jest inaczej niż przy przemocy fizycznej, gdzie większość sprawców jest ofiarami. Jeśli coś takiego przeczytał teoretycznie mógł sobie zbudować solidny lęk nie oparty wprawdzie na rzetelnej wiedzy, ale a to bardzo szkodliwy. Teoretycznie jest możliwe, że zwyczajne poszerzenie jego wiedzy na ten temat coś by dało. Takie solidnie naukowo podbudowane poszerzenie.
Druga możliwość taka, że jeśli Twoim sprawcą była osoba z rodziny i nadal utrzymujesz kontakty z rodziną/tą osobą mąż się obawia o bezpieczeństwo przyszłych dzieci. Tu nie mam pojęcia, jak rzecz przebiegała odnośnie ujawnienia - czy było tylko w terapii czy też sprawa została ujawniona także w rodzinie i jak ewentualnie rodzina podeszła do sprawy. Z cała pewnością mąż ma prawo być pewny, że nigdy w żaden sposób wasze ewentualne dzieci nie będą miały żadnej szansy ze sprawcą się zetknąć bez względu na to, czy Ty sprawcy przebaczyłaś. To musi być jasno powiedziane i bezwzględnie przestrzegane. Jeśli nie jest tak, że sprawca jest w rodzinie ujawnioną "czarną owcą" to mąż ma pełne prawo do uzasadnionego i silnego lęku o bezpieczeństwo dzieci.
Oczywiście możliwości jest wiele, te dwie mi się nasunęły w ramach szukania przyczyn tego, co się dzieje i tego, co i jak maż mówi.
Jest możliwe, że mąż nie jest perfidnym sprawcą przemocy psychicznej tak do spodu i z charakteru ale człowiekiem ogarniętym mniej lub bardziej uzasadnionym lękiem wynikającym bądź z niewiedzy bądź z realnej sytuacji utrzymywania poprawnych relacji rodzinnych ze sprawcą. Człowiek przerażony czasem działa idiotycznie zwłaszcza jeśli czuje się bezradny oraz sam nie bardzo umie swoje lęki racjonalnie opisać.


Rozmawialiśmy o tym temacie przed małżeństwem wiele razy. Za jego zgodą poszłam na terapię, na którą on nie chciał ze mna iść bo stwierdził, że z "tym" muszę poradzić sobie sama. Na wszystkie jego pytania odpowiadałam, podsuwałam mu też książki. Nie miał potrzeby szukac wiedzy na swoja rękę tym bardziej, że przed ślubem wielokrotnie zapewniał mnie, że "mój problem" mu nie przeszkadza. Po ślubie okazało się jednak inaczej.
Co do członka rodziny - mieszkamy aktualnie w dużym oddaleniu od mojej części rodziny, a z tym człowiekiem nikt z rodziny nie ma kontaktu. Próbowałam go podpytywać, czego się boi, ale twierdzi ze sie nie boi, tylko ma dość użerania się z osobą, która ma problem z bliskością. Dał mi też do zrozumienia, że nasze dzieci moga być "obciążone" tendecjami do krzywdzenia seksualnego.


So sie 26, 2017 11:38 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 2649
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
martunia991 napisał(a):
Rozmawialiśmy o tym temacie przed małżeństwem wiele razy. Za jego zgodą poszłam na terapię, na którą on nie chciał ze mna iść bo stwierdził, że z "tym" muszę poradzić sobie sama. Na wszystkie jego pytania odpowiadałam, podsuwałam mu też książki. Nie miał potrzeby szukac wiedzy na swoja rękę tym bardziej, że przed ślubem wielokrotnie zapewniał mnie, że "mój problem" mu nie przeszkadza. Po ślubie okazało się jednak inaczej.
Co do członka rodziny - mieszkamy aktualnie w dużym oddaleniu od mojej części rodziny, a z tym człowiekiem nikt z rodziny nie ma kontaktu. Próbowałam go podpytywać, czego się boi, ale twierdzi ze sie nie boi, tylko ma dość użerania się z osobą, która ma problem z bliskością. Dał mi też do zrozumienia, że nasze dzieci moga być "obciążone" tendecjami do krzywdzenia seksualnego.


Ja bym się po prostu go spytał PO CO SIĘ Z TOBĄ ŻENIŁ? Dla mnie jest to dosyć fundamentalne pytanie. Skoro o Tobie wiedział, akceptował to, to co się stało PO zawarciu związku małżeńskiego?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


N sie 27, 2017 12:06 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 649
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
Miałam maluśką nadzieję, że jest jakiś rokujący punkt zaczepienia, ale po Twojej odpowiedzi autentycznie nie widzę szans na sensowną kontynuację Twojego związku.
W pełni się zgadzam zarówno z tym, że mąż stosuje wobec Ciebie przemoc psychiczną jak i z tym, że przyjęłaś w tym związku rolę ofiary. Co z kolei wskazuje na to, że terapia nie okazała się skuteczna w stopniu wystarczającym.
Poszłaś na terapię "za zgodą męża"? Jego zgoda na nic Ci nie była i nie jest potrzebna. Podobnie jak nie jest potrzebna gdy idziesz do dentysty.


N sie 27, 2017 11:13 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 2624
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: życie w trójkącie
martunia991 napisał(a):

Próbowałam go podpytywać, czego się boi, ale twierdzi ze sie nie boi, tylko ma dość użerania się z osobą, która ma problem z bliskością. Dał mi też do zrozumienia, że nasze dzieci moga być "obciążone" tendecjami do krzywdzenia seksualnego.


Większej bzdury nie słyszałam. W uroki też wierzy?
Mąż próbuje obarczyć Ciebie winą za to co się stało.Mężczyzna nigdy nie przyzna że się boi.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Pn sie 28, 2017 9:01 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 17 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL