Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn paź 22, 2018 6:14 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Odechciewa się żyć w rodzinie 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr paź 04, 2017 8:24 pm
Posty: 8
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Odechciewa się żyć w rodzinie
Witam.

Dlaczego Polacy tak często się kłócą? Dotyczy to zarówno rodzin, jak i Polaków w sensie narodu, który jest ciągle podzielony. Dlaczego ludzie, którzy są Katolikami, tak bardzo siebie nie nienawidzą?

Odechciało mi się żyć. Te kłótnie w moim domu... Niby nikt nie pije ani nie pali, a w kółko są jakieś strony. Jednego dnia ktoś jest za kimś, innym razem ten nie odzywa się do tego... A przyczyną jest brak pieniędzy, rachunki i jakaś taka naturalna niechęć do siebie. Często są ciche dni. Smutno jak na cmentarzu. Potem jakaś próba pogodzenia się, ale bez przeprosin itp. Po prostu nagle wszyscy żyją jak gdyby nigdy nic bez powiedzenia sobie "przepraszam". Aż w końcu znowu komuś żyłka pęknie z byle powodu i od nowa to samo, według tego samego scenariusza.

Może ktoś potrafi się od tego izolować, ale jak taka atmosfera wisi w powietrzu, to ja nie potrafię myśleć o niczym innym. Stres paraliżuje mój umysł a serce szybciej bije. Nic mi się nie chce. Mam dojść takiej "katolickiej rodziny". Nie chce mi się żyć.

Gdybym miał przed sobą guzik, z napisem "koniec życia" to wcisnąłbym go, chociaż pewnie bym się wahał.

Naprawdę wiele modliłem się na różańcu o spokój w mojej rodzinie. Minęło już tyle lat i mało co się zmieniło. Zacząłem wierzyć w reinkarnację. Tak, prawdopodobnie trafiłem do takiego domu, by nauczyć się, jak rodzina nie powinna wyglądać, zachowywać się. I faktycznie dużo mnie to cierpienie nauczyło, nauczyłem się doceniać wartość jaką jest rodzina, mimo że w mojej ciągle są awantury. Bo to katolicka rodzina.

Przepraszam, na nic innego nie potrafię się w tej chwili zdobyć, jak napisać te słowa na forum i się wyżalić.


Pt paź 27, 2017 6:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 04, 2008 1:11 am
Posty: 1747
Lokalizacja: Warszawa, Przyjaciele Oblubieńca
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Katolicka powiadasz... czy to znaczy że co niedzielę uczęszczacie wszyscy razem na Mszę Świętą? Przyjmujecie Komunię? modlicie się wspólnie i osobno? bo jakoś nie chce mi się wierzyć...
To że Polacy są od dziecka wychowywaniu w mniej lub bardziej katolickiej atmosferze jeszcze nie czyni z nich dobrych katolików... atmosferą się 'nasiąka' ale to tylko zewnętrzną warstwę może rozmiękczyć - czy ktoś swoje serce podda Bogu to już inna sprawa...
Jakby każdy w rodzinie tak jak Ty zamiast kłótni odmówił Różaniec - od razu inaczej by sytuacja wyglądała... ale człowiek ma wolną wolę - i niestety często z niej źle korzysta

_________________
Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da Ci za nią więcej!


Pt paź 27, 2017 8:34 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5404
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Jeśli rodziną nazywasz rodziców, dziadków, rodzeństwo (ale nie masz żony i dzieci), to dobrze jest starać się założyć własną rodzinę i z nią żyć bez kłótni. O kłótniach często decyduje charakter i temperament ludzi. Twój może być inny niż reszty domowników. Niektórzy potrafią rozstrzygać problemy sporne bez dużego natężenia emocjonalnego, a inni bez tego natężenia nawet o spokojnych sprawach rozmawiać nie potrafią.


Pt paź 27, 2017 10:45 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr paź 04, 2017 8:24 pm
Posty: 8
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
W moim domu nie ma żadnej solidarności. Są tylko tymczasowe "sojusze", bo i tak ktoś się z kimś pokłóci za kilka dni. Bardziej mi to przypomina politykę niż rodzinę.

Rodzina jest czymś mocno przereklamowanym według mnie. Szczęśliwe rodziny znamy głównie z reklam w telewizji. W rzeczywistości nikt tak często się nie uśmiecha, rzadko spędza się czas razem. Są za to choroby i główna wartość: pieniądze... Jak ich nie ma, to są kłótnie.

Moja modlitwa na różańcu była manifestem: prosiłem o spokój w rodzinie. Wyraziłem swoją wolę. Widocznie nic nie mogę na to poradzić.

W pracy czy w szkole ludzie lubią się mniej czy bardziej. Ale w tej rodzinie jest głównie nienawiść.


So paź 28, 2017 12:58 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11517
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Nie masz wpływu na to w jakiej rodzinie się urodziłeś i wychowałeś. nie masz raczej wpływu na innych ludzi. Możesz zmieniać tylko siebie i tu należy koncentrować siły. Nie martw się też o zbawienie bliskich uciekając w reinkarnację. Pan Bóg poskłada i skorupy. Masz wpływ na swój los. Wspominałeś o szkole. Tu leży przyszłość; dobry zawód odcina ludzi od awantur o każdy grosz, od lęku, że nie starczy na podstawowe potrzeby. Ten lęk znajduje ujście w agresji przeciwko bliskim, szuka się winnego tej sytuacji. Potem tworzą się stałe mechanizmy reagowania, inaczej człowiek nie potrafi jak uruchomiać agresję, gdy pojawia się stres.

Skoncentruj się więc na tym co możesz i proś Boga o siły. Wyksztalcenie, dobry zawód i pracę pozwalającą utrzymać rodzinę, dobrą żonę i mądre serce.
Mając uporządkowane swe sprawy zupełnie inaczej będziesz spoglądal na dzisiejsze problemy, pomożesz swej rodzinie, wniesiesz w nią spokój. Walcz o siebie z całych sił i wierz, że się uda. Różaniec jednak trzymaj mocno w ręku. :)


So paź 28, 2017 1:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 3107
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Wierzący77 napisał(a):
W moim domu nie ma żadnej solidarności. Są tylko tymczasowe "sojusze", bo i tak ktoś się z kimś pokłóci za kilka dni. Bardziej mi to przypomina politykę niż rodzinę.
W pracy czy w szkole ludzie lubią się mniej czy bardziej. Ale w tej rodzinie jest głównie nienawiść.

Dużo masz zastrzeżeń do nich, :boks: a co z Tobą? W jaki sposób Ty budujesz pokój w rodzinie?

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


So paź 28, 2017 7:53 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz sie 04, 2016 8:47 pm
Posty: 144
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Wierzący77 napisał(a):
Są za to choroby i główna wartość: pieniądze... Jak ich nie ma, to są kłótnie.


Jedynym dobrym rozwiązaniem jest ograniczenie dzietności wśród osób niezaradnych, robotników (w tym bezrobotnych). Najłatwiej o to w warunkach wolnorynkowych. Po upadku socjalizmu taki mechanizm zadziałał w Europie Środkowo-Wschodniej. Skutkiem ubocznym jest to, że do coraz większej liczby słowackich i węgierskich szkół zamiast białych dzieci uczęszczają teraz dzieci romskie.

Wierzący77 napisał(a):
Ale w tej rodzinie jest głównie nienawiść.


Moi rodzice mają czworo dzieci, a w związku z tym mieli kłopoty finansowe. Bardzo poważne. Znalazłem się wraz z rodziną na dnie. Nie popełniłem samobójstwa dlatego, że nie umiałem się poddać, a trochę też ze strachu. Czułem niechęć do ludzi, którym w życiu wiodło się lepiej, którzy mieli własne mieszkanie, a w nim elektryczność i ciepłą wodę. Była jeszcze nienawiść do ludzi, którzy byli do mnie wrogo nastawieni, którzy mną gardzili. Zbyt wiele miałem w sobie nienawiści i zbyt słabo byłem zdeprecjonowany, aby ze sobą skonczyć.
Trudno mi uwierzyć, że się z tego wydobyliśmy. Teraz mam własną rodzinę, pieniądze, własne mieszkanie. Radzę sobie znacznie lepiej niż moi rodzice (nie mam tylu dzieci).
Jako chrześcijanin unikam nienawiści, ale przeżycia z młodości zostawiły we mnie ogromny ślad. System bowiem zadziałał, nauczył mnie nieufności wobec ludzi i traktowania obcych jako zagrożenia.
Pomimo przeszłości, do rodziców mam szacunek, zwłaszcza do matki. Za to, że udało nam się przetrwać tamten czas. Nie tylko własne dokonania, ale i nasze korzenie, rodzina daje nam poczucie własnej wartości. Dlatego, gdy poczujesz nienawiść, to pozostaw ją dla obcych.


N paź 29, 2017 1:38 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1127
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Stacho napisał(a):
Nie tylko własne dokonania, ale i nasze korzenie, rodzina daje nam poczucie własnej wartości. Dlatego, gdy poczujesz nienawiść, to pozostaw ją dla obcych.


Dziwne słowa w ustach katolika. My nie powinniśmy poddawać się nienawiści, nawet do wrogów.


N paź 29, 2017 1:42 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz sie 04, 2016 8:47 pm
Posty: 144
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
equuleuss napisał(a):
Dziwne słowa w ustach katolika. My nie powinniśmy poddawać się nienawiści, nawet do wrogów.


System, w którym żyję, uczy nienawiści. Pojawienie się jej jest nieuniknione.
Zgadzam się, że trzeba "walczyć", pracować nad samym sobą. Aby nie przekroczyć granicy, poza którą jest już tylko zło, przemoc.
Natomiast jeśli ktoś ma rodzinę, to powinien wystrzegać się, aby żadnego z jej członków nie darzyć nienawiścią. Wrogów jest aż nadto poza rodziną.


N paź 29, 2017 1:55 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 2308
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Stacho napisał(a):
equuleuss napisał(a):
Dziwne słowa w ustach katolika. My nie powinniśmy poddawać się nienawiści, nawet do wrogów.


System, w którym żyję, uczy nienawiści. Pojawienie się jej jest nieuniknione.
Zgadzam się, że trzeba "walczyć", pracować nad samym sobą. Aby nie przekroczyć granicy, poza którą jest już tylko zło, przemoc.
Natomiast jeśli ktoś ma rodzinę, to powinien wystrzegać się, aby żadnego z jej członków nie darzyć nienawiścią. Wrogów jest aż nadto poza rodziną.

Nienawiść bierze się z konkurencji. Gdy się poddajesz, nienawiść znika.


N paź 29, 2017 4:11 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11517
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Wady leczy się praktykowaniem cnót im przeciwnych a nie zamykaniem się w sobie (depresja lub inne przypadłości mogą z tego wyniknąć). Nad nienawiścią można zapanować nie poprzez wycofanie (buddyzm), ale poprzez ćwiczenie się w milości. Wycowywanie się skutkuje autoagresją lub podszczypywaniem drugiego człowieka, którego widzimy 'wyżej' i odsłanianiem intencji oraz fałszowaniem siebie. A miłość zaklada zrozumienie drugiego człowieka. O co mu chodzi, dlaczego tak a nie inaczej postępuje? Miłość pozwala również skupić się na sobie. Chęć odwetu mamy zakodowaną w naturze, to zwierzęce. Dojrzałość to powoli zmienia. Rozumienie powinno prowadzić do tego, że przestajemy porównywać się z innymi. Skupiamy się na obracaniu swymi zdolnościami, by czynić ziemię sobie poddaną. Nastawiamy się wówczas na współpracę a nie rywalizację.
Utrwaloną postawę od- trudno zmienić w dorosłym życiu na postawę do-. To nauka ufności (roztropność tu nauczycielem), drugi człowiek nie jest nam wrogiem.

Z nędzy wychodzi się nie poprzez pasożytnictwo na innym człowieku, wymaganie od innych, ale dołożenie wszystkich starań, by być użytecznym dla społeczeństwa. Robotnik zasługuje na swą zapłatę. Najpierw na poziomie materialnym, potem duchowym....człowiek jest istotą cielesno - duchową. Taką mamy rodzinę jaką sobie stworzyliśmy, więc wybierając współmałżonka trzeba mieć oczy dookoła głowy a w oczach lupę. Nie mamy jedynie wpływu na zdarzenia losowe.


N paź 29, 2017 9:49 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz sie 04, 2016 8:47 pm
Posty: 144
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Wespecjan napisał(a):
Nienawiść bierze się z konkurencji.


W rodzinie nie powinno być konkurencji. Nie powinno być nawet zawiści. Zawiść w sposób naturalny pojawia się wśród rodzeństwa. Dlatego ja mam tylko jedno dziecko.

Wespecjan napisał(a):
Gdy się poddajesz, nienawiść znika.


W 2004 i na początku 2005 r. poddałem się niemal zupełnie, nie miałem już siły, ani zdolności, by walczyć dalej. Po latach zastanawiam się, dlaczego przeżyłem i jak to wytrzymałem.

merss napisał(a):
Skupiamy się na obracaniu swymi zdolnościami, by czynić ziemię sobie poddaną. Nastawiamy się wówczas na współpracę a nie rywalizację.


Nie każdy ma takie zdolności.


N paź 29, 2017 11:35 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 11517
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Mamy piękną historię biblijną Józefa sprzedanego przez braci. Zasadniczą kwestią jest przywrócenie relacji braterskich. Bóg jest z Józefem, sprawiając, że odnosi sukcesy w niepowodzeniach, ale przede wszystkim jest z nim, pozbawiając go niechęci w stosunku do braci: nigdzie nie widzimy, by miał urazę do nich. Będąc kochanym przez ojca, potrafi zawsze zachować miłość wobec braci. Potrafił odbudować braterstwo.
Tymi braćmi jesteśmy my wszyscy funkcjonujący wedle prawideł świata. Dramat przeżywał ojciec sądząc, że przyczynił się do śmierci Józefa, Ruben - bo milczał obawiając się o śmierć wszystkich braci i ojca, Juda, który go sprzedał i inni współwinni. Panuje zmowa milczenia, jeden korzysta, inni cierpią, jeden płaci, inni są nieświadomi tego wszystkiego.

Przyszedł zaś głód na cały Egipt i Kanaan i utrapienie wielkie i nie znaleźli żywności ojcowie nasi
(Dz 7, 11).
Głód jest symbolem. Jest to brak życia, brak więzi braterskich oraz relacji z ojcem, to jest po prostu śmierć.

Gdzie jest Bóg? Jest zawsze obecny w historii dobra i zła. Pragnienie dobra oczyszcza się poprzez perypetie jakie się przydarzają. Tak więc zło nigdy nie ma ostatniego słowa*.
Bóg działa trochę jak TomTom - jeśli pomylisz drogę, nie karze cię, lecz przeprogramowuje trasę, potem kiedy znowu się pomylisz, znowu przeprogramowuje, w końcu doprowadzi do tego, że objedziesz cały świat i zapyta: Widzisz jaki świat jest piękny? Ile niesie niespodzianek? Widzisz, że jestem miłosierny a ty jesteś moim synem. Zrozumiałeś to? To jedyna rzecz w życiu, którą musisz zrozumieć

Bardzo konkretnym kryterium, aby stwierdzić nasza dojrzałość w wierze** czy w życiu duchowym jest fakt, czy potrafimy cieszyć się z darów jakie otrzymał drugi, z jego intuicji, kroków do przodu, z jego radości; jeżeli tego nie potrafimy, jeśli pozostajemy zawiedzeni, zasmuceni, że jest miłowany, tzn, że jesteśmy jeszcze daleko od objęć ojca.
Jeśli sprawia nam przykrość, że inni lepsi od nas, znaczy, że nie interesuje nas dobro lecz interesuje jego zawłaszczenie, czyli de facto zniszczenie go. To diabelskie oszustwo.

Teoria w praktyce wątku...
Józef wzrastał w mądrości, przyszedł czas na ujawnienie się tego czego się nauczył.
Nikt nie pomoże drugiemu, gdy nie rozumie siebie i innych. Najpierw muszę dorosnąć i dojrzeć, by móc pomagać innym podnieść się. Najpierw więc robię wszystko, by przekraczać siebie (cel powinien być widoczny, tak ja to nakreśliłam). Zrozumiem po jakimś czasie bezsilność tych, co uwięzieni w bezradności i nic więcej nie potrafią ponad awanturowanie się, budowanie sojuszy przeciw komuś z rodziny czy na zewnątrz. Nie da się z pustego, więc najpierw należy siebie nakarmić: ciało i duszę.

Jedno dziecko to nie recepta na eliminację zawiści. Nie ma lepszej szkoły uczenia relacji niż mądra rodzina z dziećmi, które wchodząc w sytuacje konfliktowe będą się uczyły je rozwiązywać: wygrywać, przegrywać, negocjować dla uzyskania kompromisu.

Edit
Praktyczna uwaga. Słowna napaść powoduje stres i przyspieszenie tętna oraz wzrost ciśnienia krwi. Jeśli ktoś z boku wesprze osobę atakowaną - reakcje naczyniowe są mniejsze. Gdy ktoś stoi z boku i milczy - objawy są większe.
_______________
*W NT zidentyfikowane zło (Judasz) też odchodzi w ciemność. Zło istnieje, więc musi się pokazać. To trochę jak z ropniem, którego się wyciska, nie może pozostać wewnątrz. Musi wyjść na zewnątrz, ponieważ istnieje. Lepiej by było, gdyby nie powstał, ale skoro jest, trzeba się od niego uwolnić.
** Ma charakter drogi, więc jest dynamiczna, prowadzić może też poprzez bezdroża


N paź 29, 2017 4:28 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 3107
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
Stacho napisał(a):
W rodzinie nie powinno być konkurencji. Nie powinno być nawet zawiści. Zawiść w sposób naturalny pojawia się wśród rodzeństwa. Dlatego ja mam tylko jedno dziecko.


Pojawia się też miłość i zdrowa konkurencja. Trzeba się dzielić z innymi i uczyć ustępować. Kto sobie poradzi w rodzinnym "stadzie", poradzi sobie też w życiu.
"Jedynak" zna tylko ciepełko i płaszczyk ochronny mamusi, oraz mniemanie,że wszystko kręci się wokół niego.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Pn paź 30, 2017 2:24 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz sie 04, 2016 8:47 pm
Posty: 144
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Odechciewa się żyć w rodzinie
mareta napisał(a):
Pojawia się też miłość i zdrowa konkurencja. Trzeba się dzielić z innymi i uczyć ustępować. Kto sobie poradzi w rodzinnym "stadzie", poradzi sobie też w życiu.


A o co konkurencja może być w rodzinie zdrowa? O miłość i uwagę rodziców? O dostęp do dóbr, które w przypadku rodzeństwa są bardziej ograniczone aniżeli w rodzinie z jednym dzieckiem?
Przyznaję, że byłem bardziej egoistyczny od brata. Teraz też finansowo jest mi lepiej, żyję bardziej wygodnie. Brat musiał sie nauczyć egoizmu.
Doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że posiadanie rodzeństwa nie wpływa dobrze na rozwój dziecka, nie pomaga mu. Już przy trójce dzieci rodzicom trudno jest zadbać o potrzeby emocjonalne każdego z dzieci.


Pn paź 30, 2017 11:52 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL