Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn lis 20, 2017 9:26 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Regresja w psychologii 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt paź 08, 2013 11:30 pm
Posty: 1835
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Regresja w psychologii
Inaczej cofanie sie do wczesniejeszych lat naszego zycia czesto spotykane pojecie w gabinetach psychologow, spotykamy sie z tym takze na codzien nieswiadomie kiedy opowiadamy np o naszej przeszlosci.Wie ktos moze cos wiecej na ten temat.

_________________
Zabiegaj o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój - wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem..."


Ostatnio edytowano Wt lip 21, 2015 2:34 pm przez merss, łącznie edytowano 2 razy

Wielka litera w wyrazie rozpoczynającym tytuł wątku



Cz mar 26, 2015 10:36 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 11, 2014 2:01 am
Posty: 1870
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologi
W psychologii człowiek jest jak biologiczna maszyna.

Jak samochód, tankujesz, odpalasz i jedziesz.

Jak komputer, wciskasz klawisze na klawiaturze, a litery wyświetlają się na ekranie.

Jak zwierzę, uczysz je, tresujesz, a ono reaguje i wykonuje polecenia. Więc są ciągłe pytania "Jak? Co? Dlaczego?", ciągłe próby zrozumienia, ogarnięcia umysłem i ciągłe niepowodzenia.

Toteż w psychologii następuje regresja, tak, ale do zwierzęcia. Które się zamyka w klatce i uczy, żeby było grzeczne i posłuszne, jak tego chce świat. A wtedy w nagrodę zwierzę raz na jakiś czas będzie mogło wyjść na spacer, na smyczy. I oczywiście pójdzie tam, gdzie zechce ten, co trzyma smycz...Toteż te tak zwane terapie kończą się często częściowym sukcesem lub całkowitym niepowodzeniem.

Przez co wiara w sukces jeszcze bardziej maleje, tymczasem taki człowiek nawet się w stronę wiary nie zwrócił... Wydaje mu się, że jak będzie długo prosił to dostanie, że jak odprawi modły i rytuały, to będzie lepiej.

W wierze zaś jest inaczej, o ile ktoś ma wiarę, człowiek ma ciało i jest jak zwierze, ale masz też duszę i jest osobą. W wierze są rzeczy absurdalne, małe niepozorne ziarenka, które wyrastają na wielkie drzewa. Porażki, które są ogromnymi sukcesami. W wierze bierze się całą wiedzę, całą psychologiczną wiedzę i wyrzuca do śmieci, tam gdzie jej miejsce.

Tylko człowiek nie może tego zrobić, bo się boi. Bo przecież skoro wszyscy coś mówią, to muszą mieć rację, nieważne, że to co robią nie działa. Zwyczajnie nie działa. Boi się zbuntować i powiedzieć: Nie.
A inne osoby to czują i niestety, niestety wykorzystują. Pozwalają sobie na za dużo. A człowiek się przez to boi i tak w kółko. Bo co jak mnie za "nie" spotka kara? D;atego zamykam się w klatce z powodu jakiejś kary z przeszłości i chcę być zwierzęciem, bo w klatce jest bezpiecznie. Tylko co to za życie?

Ten sam człowiek prosi o pomoc. Dostaje ją na tacy od innych ludzi, którzy się o pierwszego człowieka troszczą. Co robi pierwszy człowiek? Myśli sobie:
"hmhmm, tak łatwo poszło... Pomoc jest pewnie, fałszywa, a na pewno na 100% mało wartościowa. Nuże! Zwrócę się do tego co jest trudne, ciężkie i przykre, tam jest prawdziwa pomoc" Więc idzie do tego co trudne, przykre, ciężkie, albo jeszcze lepiej niemożliwe do zrobienia. Siłą rzeczy musi dostać kolejne baty od życia. I siłą rzeczy znów wraca po pomoc. Którą znowu dostaje na tacy znowu w tej samej formie.

Efekty są takie, że pierwszy człowiek męczy siebie, a reszta ludzi z czasem zaczyna wpadać w szał. "Prosi o pomoc, a potem odrzuca... Grr, wrrr" i warczą jak dzikie psy. Pierwszy człowiek widzi tylko swój ból, więc reszta musi być zła, bo tak pierwszego człowieka krzywdzą.
Nie widzi innych, bo:

Ich nie kocha, jak Pan Bóg przykazał. Nie jednoczy się z nimi. A siebie samego zwyczajnie nienawidzi, tylko dlatego, że to trudne, ciężkie i przykre

Pierwszy człowiek nie widzi, że jest z nim trudno wytrzymać, z powodu podanego powyżej. Nie może zobaczyć, że poza bólem i proszeniem o pomoc i żaleniem się są też inne rzeczy. Że nie chodzi o pozbywanie się pierwszych tylko dodawanie innych takich jak np: zabawa, przyjemność, przyjaźń, wzajemna pomoc, praca i wiele, wiele innych.

Dalej, osoba to nie maszyna, potrzebuje dopełnienia, potrzebuje się wyrazić. Maszyna nie potrzebuje siebie wyrażać. Jeśli osoba wyraża nie siebie, tylko kogoś, cudze, ludzkie, poglądy, przekonania, zasady, to będzie się męczyć. Jeśli zamiast dopełnienia zapycha pustkę i nigdy nie ma nasycenia...


Pt mar 27, 2015 3:16 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt paź 08, 2013 11:30 pm
Posty: 1835
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologi
Masz troche racji od psychologa mozna sie uzaleznic, stawiac go wyzej niz Jezusa, uwazam, ze bez wiary psychologia nie ma sensu tylko prawdziwe nawrocenie sie i ewentualnie pomoc terapetow.Co ciekawe te nawrocenie przez przyzwolenie Boga moze nigdy nie nastapic a wiec trzeba sie o nie modlic lub poprosic kogos aby sie za nas modlil.Wiele w psychologi bazuje np na zaufaniu, wdziecznosci, umoralnianiu sie ale prawda jest, ze bez Boga to pusta nauka.

Nie zgodze sie z tym jednek, ze nie da sie Bogu moze nie zasluzyc ale pokazac milosci.Chwalac go, czytajac pismo swiete, pielgrzymujac wszystko to sa dary milosc jesli oczywiscie czynimi je z wlasniej woli a nie ooczucia obowiazku, moze nie da sie na Boska milosc zasluzyc ale mozna te milosc wyrazic i pokazac.

_________________
Zabiegaj o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój - wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem..."


Pt mar 27, 2015 5:43 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 11, 2014 2:01 am
Posty: 1870
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologi
mindmonkey napisał(a):
Masz troche racji od psychologa mozna sie uzaleznic, stawiac go wyzej niz Jezusa, uwazam, ze bez wiary psychologia nie ma sensu tylko prawdziwe nawrocenie sie i ewentualnie pomoc terapetow.Co ciekawe te nawrocenie przez przyzwolenie Boga moze nigdy nie nastapic a wiec trzeba sie o nie modlic lub poprosic kogos aby sie za nas modlil.Wiele w psychologi bazuje np na zaufaniu, wdziecznosci, umoralnianiu sie ale prawda jest, ze bez Boga to pusta nauka.

Nie zgodze sie z tym jednek, ze nie da sie Bogu moze nie zasluzyc ale pokazac milosci.Chwalac go, czytajac pismo swiete, pielgrzymujac wszystko to sa dary milosc jesli oczywiscie czynimi je z wlasniej woli a nie ooczucia obowiazku, moze nie da sie na Boska milosc zasluzyc ale mozna te milosc wyrazic i pokazac.

Poza moją, są też inne racje innych ludzi. I inni ludzie. Tyle że zasadniczo ich "cierpliwość" pęka jak bańka mydlana. Inaczej mówią, inaczej reagują, niektórzy się nauczyli nie reagować, tylko wywoływać reakcje.
Są różni, naprawdę bardzo różni. Każdy jest inny.

Bez wiary, to na pewno żadne nawrócenie z przyzwolenia Boga nigdy nie nastąpi. Jak krzyżowano Chrystusa, to apostołowie w większości pouciekali, wydawało się, że wszystko jest stracone. Właśnie... Wydawało się... Że wszystko idzie w jak najgorszym kierunku. Nieważne, że On ich ostrzegał, że tak musiało być. To był dopiero początek...

Nie neguję psychologii, bo ciałem też jesteśmy, tyle że psychologia jest niepełna.

A w ogóle to świetnie Ci idzie, keep up the good work.


Pt mar 27, 2015 6:13 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 10, 2015 10:07 pm
Posty: 18
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologi
hmhmm napisał(a):
Toteż w psychologii następuje regresja, tak, ale do zwierzęcia. Które się zamyka w klatce i uczy, żeby było grzeczne i posłuszne, jak tego chce świat.

Przepraszam, ale czy masz jakiekolwiek pojęcie o psychologii i psychoterapii? Sugeruję, żeby temat nieznajomy najpierw sobie przybliżyć by się o nim wypowiadać. Regresja to nie cofnięcie się do zwierzęcia, a cofnięcie się w rozwoju, powrót do poprzednich zachowań wywołany stresem lub lękiem, to jeden z mechanizmów obronnych pojawiających się w obliczu trudności. Wiara owszem, bardzo pomaga w powrocie na właściwą drogę, ale filarem jest profesjonalna pomoc w uświadomieniu sobie zaistniałego problemu. W psychoanalizie celowe cofnięcie się do wcześniejszych doświadczeń służy wprowadzeniu do świadomości wypartych wspomnień i konfliktów oraz udzieleniu pomocy w ich rozwiązaniu. To podstawowa wiedza psychologiczna, jeśli takowej się nie posiada warto chociaż poszukać zagadnień w Internecie, a nie interpretować określenie w sposów pasujący indywidualnym poglądom.


Wt lip 21, 2015 12:40 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10664
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologi
Regresja następuje mimo pomocy terapeutycznej. Tylko 30% terapii kończy się powodzeniem. Nieprawidlowe reakcje to z neurobiologicznego punktu widzenia, przewodzenie automatyczne po silnych szlakach neuronowych, z pominięciem kory. Terapia ma nauczyć mózg nowych połączeń. Z racji tego, że nowe szlaki są słabe wymagana jest stała ingerencja kory/świadomosci. Dla organizmu to silne obciążenie nie tylko energetyczne, ale stale angażowanie kory. Organizm będzie dążył do przywrócenia dawnych szlaków, natura (wyuczone przewodzenie i mechanizmy obronne) stanie więc na przeszkodzie nauce innych sposób analizowania sytuacji. I zanim zostaną wzmocnione nowe połączenia neuronowe człowiek zmęczony czuwaniem nad swymi reakcjami odpuści sobie tę katorżniczą pracę i wraca do dawnych reakcji. Następuje regres. I potrzeba kolejnej terapii.
Terapie są po prostu zbyt krótkie/nieprofesjonalnie prowadzone, by mogły być pomocne. Dłuższe są po prostu czasochłonne i kosztowne. Człowiek nie uczy się też błyskawicznie nowych zachowań, nic nie można mu wdrukować jako jego własne. On musi nie tylko naprawdę (a nie pozornie) chcieć zmian, ale i mieć świadomość ciężkiej i długotrwałej pracy oraz oporu, który będą stawiały patologiczne mechanizmy obronne*. To tak w telegraficznym skrócie w odniesieniu tylko do schematów działania sieci neuronowej.

____________
* one przekieruja winę na zewnątrz, świetnie też racjonalizują. Człowiek pozostaje więc bezbronny i ślepy na swe reakcje. Teoretycznie wie, ale reaguje jak zwykle.


Wt lip 21, 2015 2:34 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 11, 2014 2:01 am
Posty: 1870
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologi
strefa zero napisał(a):
Przepraszam, ale czy masz jakiekolwiek pojęcie o psychologii i psychoterapii? Sugeruję, żeby temat nieznajomy najpierw sobie przybliżyć by się o nim wypowiadać. Regresja to nie cofnięcie się do zwierzęcia, a cofnięcie się w rozwoju, powrót do poprzednich zachowań wywołany stresem lub lękiem, to jeden z mechanizmów obronnych pojawiających się w obliczu trudności. Wiara owszem, bardzo pomaga w powrocie na właściwą drogę, ale filarem jest profesjonalna pomoc w uświadomieniu sobie zaistniałego problemu. W psychoanalizie celowe cofnięcie się do wcześniejszych doświadczeń służy wprowadzeniu do świadomości wypartych wspomnień i konfliktów oraz udzieleniu pomocy w ich rozwiązaniu. To podstawowa wiedza psychologiczna, jeśli takowej się nie posiada warto chociaż poszukać zagadnień w Internecie, a nie interpretować określenie w sposów pasujący indywidualnym poglądom.

Wybacz ale czuję się jakbym dostał młotkiem w łeb :|
To znaczy, ja niepotrzebnie się za psychologię brałem. Chciałem dobrze, nie? Chcialem wiesz, pomóc, a niepotrzebnie... Tak :D

W każdym razie nie mówię o wierze, że sobie tam wierzymy w Boga, bo to tyle znaczy co nic. Mówię, teraz przynajmniej, o uwierzeniu Bogu. To jest, że Jego Słowa to prawda. Bo sami temu nadajemy moc. I w ten sposób odkrywamy co tam jest naprawdę napisane, a są takie rzeczy...

A co do psychologii, to częśto jest tak, że jest sobie, wiesz, terapia i ona trwa i trwa i nic z tego nie ma. To jest jak w tym kawale

Rozmawiają kumple i jeden mówi do drugiego:
Moczę się w nocy
A tamten na to:
Stary, polecę Ci świetnego psychologa
No i ten pierwszy poszedł, po czasie się spotykają
- i jak pomógł Ci ten psycholog?
- tak! :D
- już się nie moczysz?
- Moczę się, ale teraz jestem z tego dumny.

Tak to chyba nie powinno wyglądać. Nie mam pojęcia o psychologii, ale o jej efektach już tak. Rozmawiałem z pacjentami i jedyne co im się udało osiagnąć to wyższy poziom frustracji.

Jeśli kogoś to interesuje i chce, to proszę bardzo, ja swojego zdania nie zmienię. Przynajmniej na razie.


Wt lip 21, 2015 3:23 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 10, 2015 10:07 pm
Posty: 18
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologii
Merss- Oczywiście, że regresja następuje mimo pomocy terapeutycznej, jej główną definicję podałam w poście powyżej. Jest różnica między regresją rozumianą jako mechanizm obronny, a regresją celową, która zachodzi w gabinecie psychologa pod wpływem np. hipnozy czy też psychoanalizy. Szkół, nurtów, form pomocy psychologicznej jest wiele, terapia jest tylko jedną z nich. Terapie nie mogą być prowadzone nieprofesjonalnie, bo nie dopuszcza się do ich stosowania ludzi bez wiedzy i doświadczenia, chociaż oczywiście można się nadziać na kogoś, kto się do tego nie nadaje. Również nie jest to kilka spotkań, a kilkanaście, w zależności od potrzeb. To prawda, ich skuteczność bywa wątpliwa, ale jeśli pacjent wyraża chęć na zmiany, niejednokrotnie efekty są widoczne. Nie chodziło mi jednak o dyskusję na temat słuszności terapii, a jedynie o wyjaśnienie definicji regresji (:


Wt lip 21, 2015 3:51 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 10, 2015 10:07 pm
Posty: 18
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologii
Hmhmm- Jasne, że nie tak to powinno wyglądać, też jestem nastawiona dość sceptycznie do psychoterapii, bo można powiedzieć, że poznaję jej tajniki od kuchni ;) Ale nie powinieneś całej psychologii podciągać jedynie pod terapię, bo istnieje wiele form pomocy. Nie chcę Cię też przekonywać do zmiany zdania, dobrze mieć własne :)


Wt lip 21, 2015 3:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N maja 11, 2014 2:01 am
Posty: 1870
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologii
strefa zero napisał(a):
Hmhmm- Jasne, że nie tak to powinno wyglądać, też jestem nastawiona dość sceptycznie do psychoterapii, bo można powiedzieć, że poznaję jej tajniki od kuchni ;) Ale nie powinieneś całej psychologii podciągać jedynie pod terapię, bo istnieje wiele form pomocy. Nie chcę Cię też przekonywać do zmiany zdania, dobrze mieć własne :)

Ja wiem, że jest wiele form. Jeśli chcesz poznać nową, to zapraszam tu:

viewtopic.php?f=11&t=8391&start=3195

Przejrzyj, zobacz, może Cię zainteresuje... Może...

Chyba, że już to znasz.

To tak naprawdę wierzchołek góry lodowej. he,hehe :D


Wt lip 21, 2015 4:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2321
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologii
Zostawiając na chwilę (tylko chwilę) kontekst naukowy psychologii i neurologii a biorąc pod uwagę naukę zwaną życiem :D to "regresja" sama w sobie może mieć neutralny znak. Wszystko zależy od tego co zrobimy z tym co doświadczamy, przeżywamy, odczuwamy, itd. Powiedzmy sobie szczerze jak się wszystko "samo się układa" to łatwo popaść w jakąś formę ignorancji, samozadowolenia, stracić z oczu ideały. W tym kontekście "powodzenie" może prowadzić do regresji (w dążeniu do jak najpełniejszego, szerokiego, głębokiego, interesującego, świadomego życia), natomiast regresja do powodzenia :D No bo chodzi o to co zrobimy z tym co nas spotyka. Inaczej mówiąc nie chodzi o to aby nie upadać / nie doznawać regresji ale o to aby umieć się podnosić / żyć.


merss napisał(a):
Regresja następuje mimo pomocy terapeutycznej. Tylko 30% terapii kończy się powodzeniem. Nieprawidlowe reakcje to z neurobiologicznego punktu widzenia, przewodzenie automatyczne po silnych szlakach neuronowych, z pominięciem kory. Terapia ma nauczyć mózg nowych połączeń. Z racji tego, że nowe szlaki są słabe wymagana jest stała ingerencja kory/świadomosci. Dla organizmu to silne obciążenie nie tylko energetyczne, ale stale angażowanie kory. Organizm będzie dążył do przywrócenia dawnych szlaków, natura (wyuczone przewodzenie i mechanizmy obronne) stanie więc na przeszkodzie nauce innych sposób analizowania sytuacji. I zanim zostaną wzmocnione nowe połączenia neuronowe człowiek zmęczony czuwaniem nad swymi reakcjami odpuści sobie tę katorżniczą pracę i wraca do dawnych reakcji. Następuje regres. I potrzeba kolejnej terapii.
Terapie są po prostu zbyt krótkie/nieprofesjonalnie prowadzone, by mogły być pomocne. Dłuższe są po prostu czasochłonne i kosztowne. Człowiek nie uczy się też błyskawicznie nowych zachowań, nic nie można mu wdrukować jako jego własne. On musi nie tylko naprawdę (a nie pozornie) chcieć zmian, ale i mieć świadomość ciężkiej i długotrwałej pracy oraz oporu, który będą stawiały patologiczne mechanizmy obronne*. To tak w telegraficznym skrócie w odniesieniu tylko do schematów działania sieci neuronowej.

____________
* one przekieruja winę na zewnątrz, świetnie też racjonalizują. Człowiek pozostaje więc bezbronny i ślepy na swe reakcje. Teoretycznie wie, ale reaguje jak zwykle.


Ciągle to samo.... :) w sensie, że może warto spojrzeć na te zagadnienia z trochę zmodyfikowanej perspektywy. Katorżnica praca? To pewnie dla terapeuty? Też nie przepadam za swoją pracą i czasami wydaje mnie się ona katorżniczą :D Ale czy w kontekście psychologii i neurologii to nie jest trochę tak jakby stwierdzić, że życie jest katorgą. A przecież nie jest. Hmm dosyć to enigmatyczne. Prowadzono badania aktywności psychicznej w trzech jakby wymiarach.W pierwszej osobie (co odczuwa badany), w drugiej (wywiad i obserwacja badacza/naukowca w czasie badania) i trzeciej (obrazowanie aktywności mózgu - pobudzenia elaktrycznego jako "najszybciej" skorelowanego ze stanami umysłu). Wyniki badań: aktywność ciała migdałowatego przy odczuwaniu niepokoju, złości, gniewu czy innych emocji/stanów destrukcyjnych, aktywność lewego płata kory czołowej przy odczuwaniu życzliwości, współczucia, dobrego samopoczucia połączonego z pozytywnym stosunkiem do świata i otoczenia. To na razie nic nowego. Na podstawie badań utworzono średnią, opisano przypadki odchyleń w obie strony. Ale "myślenie" wyłącznie korowe lub nie korowe ze względu na połączenia neuronalne, czy to trochę nie tak jak aktywacja wyłącznie pnia mózgu przy spostrzeganiu (czysta percepcja prawdziwej rzeczywistości / marzenie "szemranych mistyków). Istnieją również badania dokumentujące, że dobre samopoczucie bardziej zależy od umiejętności wykorzystania / aktywności lewego płata czołowego niż od okoliczności zewnętrznych. W związku z powyższym (powtarzam) myślenie korowe to katorga? Chyba dla niektórych ekspertów :D :D :D Dobra może to niesmaczny żart sorry mnie to śmieszy. Myślenie "limbiczne" czy też warunkowane patologicznymi / niekorzystnymi połączeniami neuronalnymi! To jest katorga.


Pt lip 24, 2015 7:13 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10664
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologii
Jeśli masz wyższą aktywność lewego płata czołowego (sprawa loterii genetycznej), nie trafisz do żadnego terapeuty. Pozostaniesz zdrów i o pogodnym usposobieniu, mimo bardzo trudnych wydarzeń życiowych. Na każdy przypadek kliniczny należy spoglądać najpierw proceduralnie i wiedzieć do czego która metoda prowadzi i jakie efekty chce się uzyskać podczas terapii. Wiele metod ma charakter wręcz szkodliwy, człowiek wyjdzie w gorszym stanie niż zanim ją rozpoczał.
Wciąż to powtarzam jedną sprawę- nikomu się nie pomoże jak naprawdę tego nie chce. A chcieć można pozornie i sądzić, że to prawdziwa motywacja.

Temat jednak dotyczy regresji, ona ma podłoże neurobiologiczne, dotyczy zmiany szlaków neuronowych na stare co skutkuje powrotem do utrwalonych wzorców zachowań.
Mimo braku wiedzy o mózgu, to przyjęto jako wytłumaczenie niepowodzeń terapeutycznych.
I osobnik może pozostawać w błogiej nieświadomości, że zdrów, bo opanował sztukę widzenia siebie z zewnątrz.
Wywołalam burzę lęków wśród forumowiczów pisząc o nerwicach, więc proszę mnie nie wciągać w rozmowy, bo znów forumowicze zobaczą siebie w każdym moim zdaniu tłumaczącym pewne patologiczne zachowania.
Chcem mieć świnty spokój, teraz wincej piszem o książeczkach kościółkowych, ale widzem, że i tym przypisuje sie czasem moje autorstwo.

I nie zrozumialeś katorgii. Nie rozumiesz bowiem mechanizmu zmian.


Pt lip 24, 2015 8:34 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2321
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologii
Myślę, że chcieć mieć święty spokój, chcieć nie dać się wciągnąć w jakieś dyskusje i pisać do kogoś, że czegoś nie rozumie "w temacie" to nie najlepsza strategia, takie nie chcem ale muszę lub chciałabym ale się boję.

Ale z grubsza masz rację. Nawet nie próbuję zrozumieć co masz na myśli pisząc o tej katorgii :D Wydawało mnie się, że napisałem dość wyraźnie, że interesuje mnie zdroworozsądkowe ujęcie tematu, poza terapią, chorobą, etc.

Mechanizm zmian? Jeżeli psychologia jest nieskuteczna lub szkodliwa, a neurobiologia w powijakach? To o jakim mechaniźmie mowa? O której hipotezie, koncepcji... Bo mnie podoba się ta znana "od zawsze". Są postawy, zachowania, stany umysłu które musimy chcieć. Same się nie zachcą, nawet jak mieliśmy "genetyczne szczęście". Więc albo chcemy, podejmujemy pewien wysiłek (w sensie dyscypliny, ukierunkowania, wyboru priorytetów, uporządkowania życia wewnętrznego, lub nie podejmy, wysiłek to złe słowo, chodzi o dyscyplinę taką jaką narzuca sobie np. sportowiec którego "kręci" to co robi). Oczywiście to jest poza pojęciem terapii. W ogóle przekracza psychologię (o parę tysięcy lat). Takiej perspektywie bliżej filozofii etyki czy pojęciu rozwoju duchowego. Dlaczego? Normalność nie jest tutaj punktem dojścia lecz wyjścia. W sensie, że "chory" i "zdrowy" dążą do tego samego. Nienormalny gdy/jeżeli stanie się normalny nie zatrzyma się w miejscu lecz będzie dążył do tego by stać się lepszym niż normalny. Dążenia nienormalnego i normalnego są/mogą/powinny być takie same.

W tym kontekście wyższa lub niższa aktywność lewego płata czołowego "na dzień dzisiejszy" nie ma znaczenia ponieważ w każdym przypadku chodzi o to aby była coraz wyższa. Oczywiście na początku rozwój tej aktywności może być wystudiowany, ale to tylko kwestia czasu kiedy stanie się bardziej naturalny, spontaniczny, sprawny, no i przyjemny.

Aha! Jeżeli forumowicze w każdym Twoim zdaniu na pewien temat widzą siebie/spostrzegają Twoje wypowiedzi jako powiedzmy kontrowersyjne to skąd pewność, że problem tkwi w forumowiczach a nie w treści i/lub formie wypowiedzi merss na dany temat?!


So lip 25, 2015 1:23 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 20, 2014 2:17 pm
Posty: 526
Lokalizacja: Skoki
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologii
:chat:
mindmonkey napisał(a):
Inaczej cofanie sie do wczesniejeszych lat naszego zycia czesto spotykane pojecie w gabinetach psychologow, spotykamy sie z tym takze na codzien nieswiadomie kiedy opowiadamy np o naszej przeszlosci.Wie ktos moze cos wiecej na ten temat.

Całe nasze doświadczenie, to przeszłość. Trudno więc się dziwić, że to, co owe doświadczenie zbudowało ma tak ogromne znaczenie w naszej percepcji widzenia świata. Psychologia to nie magia, ułatwia zobrazowanie tego czego często nie chcemy dostrzec, zdarzeń wypartych, relacji międzyludzkich (szczególnie w okresie dziecięcym), słowem, całego spektrum zachowań, tych pamiętanych i tych, o których już zapomnieliśmy.

Mechanizm jest przecież prosty. Umożliwia pacjentowi powrót do zagadnień trudnych, z którymi nie mógł sobie sam poradzić i pomoc w ich ponownym przeżyciu i skutecznym rozwiązaniu. Rolą psychologa jest przecież dotarcie do tego, co nas niepokoi i „prowadzenie za rękę” podczas ich ponownego, teraz skutecznego, rozwiązywania. Psycholog nie rozwiązuje problemów, każdy z pacjentów musi to zrobić sam, ale z jego pomocą.

Ateizacja społeczeństwa spowodowała to, że z problemami „źle się żyje”- stąd silny trend w kierunku pomocy psychologicznej. W tym kontekście wiara w Boga/bogów ułatwia „noszenie” ciężaru niepowodzeń. Wiara w Boga/bogów, oddanie skutków niepowodzeń siłom nadprzyrodzonym pozwala zrzucić z siebie odpowiedzialność („takie było przeznaczenie”, „Bóg tak chciał”, etc.). Łatwiej jest bowiem kroczyć w życiu wraz ze swoim Bogiem/bóstwami. Oczywiście każda osobowość jest inna: jedni potrzebują Boga/bogów, inni nie potrzebują.

Zajmując stanowisko do problemu jaki postawiłaś: :idea:
mindmonkey napisał(a):
Masz troche racji od psychologa mozna sie uzaleznic, stawiac go wyzej niz Jezusa, uwazam, ze bez wiary psychologia nie ma sensu tylko prawdziwe nawrocenie sie i ewentualnie pomoc terapetow.Co ciekawe te nawrocenie przez przyzwolenie Boga moze nigdy nie nastapic a wiec trzeba sie o nie modlic lub poprosic kogos aby sie za nas modlil.Wiele w psychologi bazuje np na zaufaniu, wdziecznosci, umoralnianiu sie ale prawda jest, ze bez Boga to pusta nauka.

Psychologia i wiara, to dwa różne drogi w „odnajdywaniu spokoju”. Nie należy ich z sobą utożsamiać, ale niewątpliwie warto z ich obu skorzystać. :)


:chat:
merss napisał(a):
[...]Temat jednak dotyczy regresji, ona ma podłoże neurobiologiczne, dotyczy zmiany szlaków neuronowych na stare co skutkuje powrotem do utrwalonych wzorców zachowań.
Mimo braku wiedzy o mózgu, to przyjęto jako wytłumaczenie niepowodzeń terapeutycznych.
I osobnik może pozostawać w błogiej nieświadomości, że zdrów, bo opanował sztukę widzenia siebie z zewnątrz.
Wywołalam burzę lęków wśród forumowiczów pisząc o nerwicach, więc proszę mnie nie wciągać w rozmowy, bo znów forumowicze zobaczą siebie w każdym moim zdaniu tłumaczącym pewne patologiczne zachowania.

Sztuka widzenia siebie z zewnątrz, to zdolność człowieka, a także niektórych zwierząt (naczelne, delfiny, etc.), ale rozumiem, że zastosowałaś jakiś „skrót myślowy”.

Myślę, że o lęki forum, nie musisz się obawiać. Nerwice, to normalne, a nie tajemne, zjawisko. Ich powiązanie ze współczesnym środowiskiem może być interesujące. Mam nadzieję, że masz w tym kontekście jakieś przemyślenia. Zatem zachęcam do podzielenia się spostrzeżeniami.

.
.
.

_________________
"Po Darwinie nie jesteśmy już upadłymi aniołami, a co najwyżej robiącymi karierę szympansami" -D.Morris


So lip 25, 2015 6:49 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 10664
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Regresja w psychologii
Rafał Kozłowski napisał(a):
Sztuka widzenia siebie z zewnątrz, to zdolność człowieka, a także niektórych zwierząt (naczelne, delfiny, etc.), ale rozumiem, że zastosowałaś jakiś „skrót myślowy”.

Myślę, że o lęki forum, nie musisz się obawiać. Nerwice, to normalne, a nie tajemne, zjawisko.

Mamy wątek o nerwicach, więc nie chciałabym tematu rozwijać. Od czasu jak przestałam pisać o nerwicach, mam spokój. Nie wchodzę na forum, by się użerać z ludźmi, ale miło spędzić czas. Lubię to miejsce.

Problem polega na tym, że nic nie da powiedzenie 'prawdy' zaburzonej osobie. Wpadnie w gniew (w różnych postaciach to się objawia) i winę przerzuci na zewnątrz. I zacznie się błędne koło, Ktoś wychodzi z takiej relacji, bo nie lubi jałowych sporów i widzi jej beznadziejność.
Na forum spotykam się często z takimi sytuacjami. Ktoś oczekuje pomocy, ale zmian w sobie nie oczekuje. Nie napiszę mu powodów, bo to nic nie da oprócz tego, ze go zdenerwuję. Czasem odczytuje atak na swoją osobę tam, gdzie takiego ataku nie było. Jest bowiem niezwykle skoncentrowany na sobie i ma bardzo niski próg odporności na stres. Świetnie uczy innych jaki to ten ktoś być powinien. Jeśli taki będzie, wszystko będzie w najlepszym porządku.


Widzenie siebie z zewnatrz nic nie daje. Człowiek może się zmienić ( to jest kontekst) jedynie wówczas, gdy potrafi wejść w głąb siebie. Patrząc z zewnątrz nadal widzi jedynie innych, czego on oczywiście nie widzi.
Mechanizmy obronne bowiem mają charakter nieświadomy.


Uwaga o tym jak powinieneś się zachować da coś osobie zdrowej, nigdy neurotykowi/psychotykowi. Tu mogą być nawet ostre spory, ale one prowadzą ku rozwiązaniom problemu. One takie rady/czasem polecenia/uwagi przefiltrują rozumowo i uznają zasadność/gotowość pójścia na kompromis. Osoba zdrowa przemyśli uwagi, bo tam, gdzie działanie tam będą i błędy, i zastanowi się jak uporać się z problemem. Potraktuje to jako zadanie własne, w drugiej osobie nie widzi wroga. Tak wyglądają zdrowe relacje, nawzajem się uczymy i potrzebujemy informacji zwrotnej.
To oczywiście ogromny skrót myślowy, bo piszę ogólnie.

Nie obawiam się o siebie, że ktoś mnie zrani. Agresje wliczyłam w koszty, funkcja jest związana z ocieraniem się o spory i uczestniczeniem w nich. Zupełnie inaczej reagujemy na sytuacje typowe, kiedy jesteśmy przygotowani na ataki personalne i doskonale wiemy z jakiej strony i dlaczego one następują. Tu nie ma jednak statystyk. I powiedzonko o tym, że trzecia uwaga powinna kończyć się kupieniem siodła nie jest właściwa (dotyczy realcji wśród zdrowych).

@Domgo
Nie łapię z Tobą 'chemii', czasem tak bywa. Twe posty pozostaną więc nadal bez odzewu. Przykro mi. Twe daleko idące domniemania pozostają twórczym widzeniem mojej osoby.


So lip 25, 2015 8:47 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 33 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL