Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lut 17, 2019 4:35 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona
 Preteksty do utraty religijności? 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2081
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Viridiana napisał(a):
Jak można zawierzyć i zaufać komuś, w kogo istnienie się nie wierzy?

Bóg jest miłością/dobrem/prawdą.

Ateista, który twierdzi, że nie wierzy w Boga, a wierzy w miłość/dobro/prawdę, tak naprawdę wierzy w Boga (ufa mu/zawierza), tylko nie nazywa tego w co wierzy Bogiem.

Nie musisz deklarować wiary w prawdę, żeby być uczciwym. Nie musisz deklarować wiary w miłość, żeby kochać. Nie musisz deklarować wiary w dobro, żeby być dobrym człowiekiem.

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Pn sty 21, 2019 1:35 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Nie musisz deklarować wiary w prawdę, żeby być uczciwym. Nie musisz deklarować wiary w miłość, żeby kochać. Nie musisz deklarować wiary w dobro, żeby być dobrym człowiekiem.

To prawda, że liczy się tylko bycie (np katolikiem) z praktyki a nie z deklaracji o czym poucza samo Pismo Św w liście Św Jakuba.

Jednak sytuacje gdzie ktoś sam zaczyna ustalać co to jest dobro a co zło prowadzi do licznych nadużyć i momentów wręcz komediowych gdzie np taki Robert Biedroń powiedział z powagą kiedyś w radiu, że "On nie grzeszy, bo przecież jest niewierzący".


Pn sty 21, 2019 1:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2081
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Wespecjan napisał(a):
Jednak sytuacje gdzie ktoś sam zaczyna ustalać co to jest dobro a co zło prowadzi do licznych nadużyć i momentów wręcz komediowych gdzie np taki Robert Biedroń powiedział z powagą kiedyś w radiu, że "On nie grzeszy, bo przecież jest niewierzący".

Oczywiście, że nie chodzi o arbitralne uznawanie tego, co jest dobre a co złe. Ale jakoś "dziwnie" się składa, że kodeks moralny większości "ateistów" nie odbiega w dużym stopniu od kodeksu moralnego osób wierzących. Są pewne wartości, które nie wzbudzają większych kontrowersji.

I kiedy zapytać ateistę, dlaczego on właściwe uważa, że należy być uczciwym człowiekiem, nie kraść, nie zabijać etc, to będzie próbował dość pokracznie wyjaśniać to jakimś porządkiem społecznym i umową "żyj i daj żyć innym", ale przecież to nie jest wcale oczywiste, ze akurat takie a nie inne zasady znalazły swoje odzwierciedlenie w samym systemie prawnym i że w ogóle powstało coś takiego jak społeczeństwo i prawo. To wcale nie jest oczywiste, że należy być dobrym człowiekiem. Moralność człowieka jest zakorzeniona głęboko w jego naturze. Człowiek ma niejako zaprogramowane dążenie do dobra. Błąd ateistów polega na tym, że oni nie chą tego przyznać, tylko cały czas się odwołują do arbitralnej "umowy społecznej".

A co Biedronia, to pewnie miał na myśli to, że dla niego jako ateisty nie istnieje pojęcie "grzechu", bo to pojęcie w sposób oczywisty religijne. Ale jak zapytasz Biedronia, czy mordowanie ludzi jest złe, to odpowie z pewnością, że tak. Tak jakby "zło" było pojęciem ateistycznym...

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Pn sty 21, 2019 2:27 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz lis 22, 2018 6:41 pm
Posty: 132
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Wespecjan napisał(a):
Jednak sytuacje gdzie ktoś sam zaczyna ustalać co to jest dobro a co zło prowadzi do licznych nadużyć i momentów wręcz komediowych gdzie np taki Robert Biedroń powiedział z powagą kiedyś w radiu, że "On nie grzeszy, bo przecież jest niewierzący".

Oczywiście, że nie chodzi o arbitralne uznawanie tego, co jest dobre a co złe. Ale jakoś "dziwnie" się składa, że kodeks moralny większości "ateistów" nie odbiega w dużym stopniu od kodeksu moralnego osób wierzących. Są pewne wartości, które nie wzbudzają większych kontrowersji.

I kiedy zapytać ateistę, dlaczego on właściwe uważa, że należy być uczciwym człowiekiem, nie kraść, nie zabijać etc, to będzie próbował dość pokracznie wyjaśniać to jakimś porządkiem społecznym i umową "żyj i daj żyć innym", ale przecież to nie jest wcale oczywiste, ze akurat takie a nie inne zasady znalazły swoje odzwierciedlenie w samym systemie prawnym i że w ogóle powstało coś takiego jak społeczeństwo i prawo. To wcale nie jest oczywiste, że należy być dobrym człowiekiem. Moralność człowieka jest zakorzeniona głęboko w jego naturze. Człowiek ma niejako zaprogramowane dążenie do dobra. Błąd ateistów polega na tym, że oni nie chą tego przyznać, tylko cały czas się odwołują do arbitralnej "umowy społecznej".

A co Biedronia, to pewnie miał na myśli to, że dla niego jako ateisty nie istnieje pojęcie "grzechu", bo to pojęcie w sposób oczywisty religijne. Ale jak zapytasz Biedronia, czy mordowanie ludzi jest złe, to odpowie z pewnością, że tak. Tak jakby "zło" było pojęciem ateistycznym...


Ciekawe czy przyjmujący punkt widzenia ateisty naturalisty są ludzie będący obrońcami życia poczętego, przeciwnikami eutanazji albo aktów homoseksualnych (ograniczmy do tych po cichu za zamkniętymi drzwiami)? Zdaje się, że są, bo jest sporo osób "nie wierzących" a jednak dość konserwatywnych jak na dzisiejsze standardy w bieżących sporach. Zdaje się, że czerpią garściami ze stoicyzmu.


Pn sty 21, 2019 2:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2081
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Beobachter napisał(a):
Ciekawe czy przyjmujący punkt widzenia ateisty naturalisty są ludzie będący obrońcami życia poczętego, przeciwnikami eutanazji albo aktów homoseksualnych (ograniczmy do tych po cichu za zamkniętymi drzwiami)? Zdaje się, że są, bo jest sporo osób "nie wierzących" a jednak dość konserwatywnych jak na dzisiejsze standardy w bieżących sporach. Zdaje się, że czerpią garściami ze stoicyzmu.

Co do eutanazji i aborcji to na pewno (szczególnie aborcji), ale potępienie aktów seksualnych to już jest moim zdaniem grzech mocno skatolicyzowany. Tak naprawdę wynika z tego, ze w świetle nauki katolickiej seks służy tylko prokreacji. W zasadzie akty heteroseksualne, które nie mają na celu spłodzenia potomka, też są godne potępienia na równi z homoseksualnymi.

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Pn sty 21, 2019 6:10 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
potępienie aktów seksualnych to już jest moim zdaniem grzech mocno skatolicyzowany. Tak naprawdę wynika z tego, ze w świetle nauki katolickiej seks służy tylko prokreacji. W zasadzie akty heteroseksualne, które nie mają na celu spłodzenia potomka, też są godne potępienia na równi z homoseksualnymi.

Bzdury opowiadasz zasłyszane gdzieś u przeciwników Kościoła.
Tak naprawdę nauczanie KK o seksualności można streścić w jednym zdaniu:

"Seksualność człowieka powinna się realizować tylko w małżeństwie i powinna być otwarta na życie".


Pn sty 21, 2019 6:16 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2081
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Wespecjan napisał(a):
Bzdury opowiadasz zasłyszane gdzieś u przeciwników Kościoła.
Tak naprawdę nauczanie KK o seksualności można streścić w jednym zdaniu:

"Seksualność człowieka powinna się realizować tylko w małżeństwie i powinna być otwarta na życie".

Czyli osoba pozostająca w związku małżeńskim, która np. stosuje prezerwatywy, ale w razie wpadki nie podda się aborcji, to wówczas nie grzeszy?

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Pn sty 21, 2019 6:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Czyli osoba pozostająca w związku małżeńskim, która np. stosuje prezerwatywy, ale w razie wpadki nie podda się aborcji, to wówczas nie grzeszy?

Wg KK blokowanie płodności pary jest grzechem tak samo jak i uporczywe stosowanie NPR by nie mieć dzieci, które można mieć.
Jeśli będziesz miała czas i ochotę to w tej prelekcji jest dobry szkic
https://youtu.be/FwCCbQTTTqM?t=31


Pn sty 21, 2019 6:41 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2081
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Wespecjan napisał(a):
Wg KK blokowanie płodności pary jest grzechem tak samo jak i uporczywe stosowanie NPR by nie mieć dzieci, które można mieć.
Jeśli będziesz miała czas i ochotę to w tej prelekcji jest dobry szkic
https://youtu.be/FwCCbQTTTqM?t=31

Wysłuchałam. Trochę przysypiałam, bo ksiądz przynudzał, więc pewnie nie wszystko do mnie dotarło, ale obudziłam się, jak zaczął porównywać rolę żony w katolicyzmie i islamie. Od razu pomyślałam o Tobie. Mam nadzieję, że wziąłeś sobie do serca słowa kapłana.

Po wysłuchaniu tej prelekcji myślę, że prawdziwych katolików jest znacznie mniej niż myślałam. Praktycznie wszyscy, których znam, rodzinę planują (maks. 2-3 dzieci). Tak sobie pomyślałam, że uwzględniając warunki, w jakich żyje współczesny człowiek (materialne, lokalowe, społeczne) małżeństwa, które z przyczyn właśnie takich realistycznych nie mogą już sobie pozwolić na więcej dzieci, powinni żyć w pewnej separacji, np. spać w osobnych łóżkach. Skoro ze swojego małżeńskiego obowiązku się wywiązali, to hipokryzją byłoby udawać, że ich związek jest otwarty na życie. W ich małżeńskie pożycie wkradłby się strach, nie o ciąże, ale o to "jak my damy radę?". A zachowanie wstrzemięźliwości, kiedy ukochana osoba znajduje się tuż obok to już skazywanie się na cierpienie, nie takie które uszlachetnia, ale bezsensowne i niezasłużone. Ciekawa jestem, jak sobie z tym radzą prawdziwi katolicy.

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Pn sty 21, 2019 9:43 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Wespecjan napisał(a):
Wg KK blokowanie płodności pary jest grzechem tak samo jak i uporczywe stosowanie NPR by nie mieć dzieci, które można mieć.
Jeśli będziesz miała czas i ochotę to w tej prelekcji jest dobry szkic
https://youtu.be/FwCCbQTTTqM?t=31

Wysłuchałam. Trochę przysypiałam, bo ksiądz przynudzał, więc pewnie nie wszystko do mnie dotarło, ale obudziłam się, jak zaczął porównywać rolę żony w katolicyzmie i islamie. Od razu pomyślałam o Tobie. Mam nadzieję, że wziąłeś sobie do serca słowa kapłana.

Po wysłuchaniu tej prelekcji myślę, że prawdziwych katolików jest znacznie mniej niż myślałam. Praktycznie wszyscy, których znam, rodzinę planują (maks. 2-3 dzieci). Tak sobie pomyślałam, że uwzględniając warunki, w jakich żyje współczesny człowiek (materialne, lokalowe, społeczne) małżeństwa, które z przyczyn właśnie takich realistycznych nie mogą już sobie pozwolić na więcej dzieci, powinni żyć w pewnej separacji, np. spać w osobnych łóżkach. Skoro ze swojego małżeńskiego obowiązku się wywiązali, to hipokryzją byłoby udawać, że ich związek jest otwarty na życie. W ich małżeńskie pożycie wkradłby się strach, nie o ciąże, ale o to "jak my damy radę?". A zachowanie wstrzemięźliwości, kiedy ukochana osoba znajduje się tuż obok to już skazywanie się na cierpienie, nie takie które uszlachetnia, ale bezsensowne i niezasłużone. Ciekawa jestem, jak sobie z tym radzą prawdziwi katolicy.

Ty chyba nie bierzesz pod uwagę takiej rzeczy zwanej biologią jak i "prozy życia". Wśród mężczyn (bynajmniej nie tylko katolików!) krąży taki żart:
"Co ma wspólnego kawaler z żonatym mężczyną? Obaj myślą, że ten drugi więcej rucha".
p.s. katolicyzm jest jedną z najtrudniejszych religii, nie ma co do tego wątpliwości, ale jak to mówił Zbawiciel dla ludzi to niemożliwe ale dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych


Pn sty 21, 2019 10:36 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2081
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Wespecjan napisał(a):
Ty chyba nie bierzesz pod uwagę takiej rzeczy zwanej biologią jak i "prozy życia". Wśród mężczyn (bynajmniej nie tylko katolików!) krąży taki żart:
"Co ma wspólnego kawaler z żonatym mężczyną? Obaj myślą, że ten drugi więcej rucha".

W sumie może coś w tym być. Takie dojrzałe w miarę małżeństwa, często już nawet po 1 dziecku, wydają się takie aseksualne. Mówię o moich znajomych i rodzinie, jak tak obserwuję. Nie zaglądam im do sypialni, ale nie widzę między nimi chemii, oczy się nie iskrzą.
Związek małżeński aseksualizuje pary. Raz, że druga osoba musi się "przejeść", kiedy się z nią obcuje na co dzień, często w mało eleganckich sytuacjach. To jest powód choćby tego, że między członkami rodziny zwykle nie dochodzi do zakochań. Brat/siostra/matka/ojciec to podmioty aseksualne. A ponadto dzieci w związku domagają się zmiany zachowań. Rodzic musi zachowywać się poważnie, musi się pilnować, zachować dyskrecję. Pamiętać, że przede wszystkim jest rodzicem. Kto wie, czy rozerotyzowany rodzic nie wtłoczyłby dziecku jakiegoś zboczenia? Nie naruszył tej czystej relacji pomiędzy członkami rodziny?

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


Pn sty 21, 2019 10:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Wespecjan napisał(a):
Ty chyba nie bierzesz pod uwagę takiej rzeczy zwanej biologią jak i "prozy życia". Wśród mężczyn (bynajmniej nie tylko katolików!) krąży taki żart:
"Co ma wspólnego kawaler z żonatym mężczyną? Obaj myślą, że ten drugi więcej rucha".

W sumie może coś w tym być. Takie dojrzałe w miarę małżeństwa, często już nawet po 1 dziecku, wydają się takie aseksualne. Mówię o moich znajomych i rodzinie, jak tak obserwuję. Nie zaglądam im do sypialni, ale nie widzę między nimi chemii, oczy się nie iskrzą.
Związek małżeński aseksualizuje pary. Raz, że druga osoba musi się "przejeść", kiedy się z nią obcuje na co dzień, często w mało eleganckich sytuacjach. To jest powód choćby tego, że między członkami rodziny zwykle nie dochodzi do zakochań. Brat/siostra/matka/ojciec to podmioty aseksualne. A ponadto dzieci w związku domagają się zmiany zachowań. Rodzic musi zachowywać się poważnie, musi się pilnować, zachować dyskrecję. Pamiętać, że przede wszystkim jest rodzicem. Kto wie, czy rozerotyzowany rodzic nie wtłoczyłby dziecku jakiegoś zboczenia? Nie naruszył tej czystej relacji pomiędzy członkami rodziny?

Dodaj też to że sporo ludzi...hmm...wyprzytykuje się już ze swojej seksualności przed ślubem, więc wchodza w związek małżeński co by nie powiedzieć bez tej pary i energii, którą daje pożądanie i nowość seksualnego partnera.
A i ludzi popełniają błędy np kłócą się czy omawiają problemy leżąc w łózku, a w tym miejscu nie powinni, bo takie łóżko powinno się kojarzyć wyłącznie z czymś przyjemnym. A przecież człowiek to też zwierzę, które też reaguje na zasadzie współkojarzeń. Mężczyźni oglądają przed porno i chcą wypróbować tą całą fikcję na raz, wypalając własne pomysły, które powinny pojawiaś się naturanie i powoli dostosowane do osoby. Dużo tego, ale tak jak powiedział ten ksiądz na poczatku, w katolicyźmie to Bóg ma pomóc w małżeństwie od tego jest sakrament.


Pn sty 21, 2019 11:06 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So wrz 10, 2016 1:20 pm
Posty: 34
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Oczywiście, że nie chodzi o arbitralne uznawanie tego, co jest dobre a co złe. Ale jakoś "dziwnie" się składa, że kodeks moralny większości "ateistów" nie odbiega w dużym stopniu od kodeksu moralnego osób wierzących. Są pewne wartości, które nie wzbudzają większych kontrowersji.


Czemu to jest dziwne? Przecież bądź co bądź jesteśmy tym samym gatunkiem homo sapiens...
towarzyski.pelikan napisał(a):
I kiedy zapytać ateistę, dlaczego on właściwe uważa, że należy być uczciwym człowiekiem, nie kraść, nie zabijać etc, to będzie próbował dość pokracznie wyjaśniać to jakimś porządkiem społecznym i umową "żyj i daj żyć innym", ale przecież to nie jest wcale oczywiste, ze akurat takie a nie inne zasady znalazły swoje odzwierciedlenie w samym systemie prawnym i że w ogóle powstało coś takiego jak społeczeństwo i prawo. To wcale nie jest oczywiste, że należy być dobrym człowiekiem. Moralność człowieka jest zakorzeniona głęboko w jego naturze. Człowiek ma niejako zaprogramowane dążenie do dobra. Błąd ateistów polega na tym, że oni nie chą tego przyznać, tylko cały czas się odwołują do arbitralnej "umowy społecznej".

Właściwie to niespecjalnie zgadzam się z tym "zapraogramowaniem na dobro" ale nawet jeśli istotnie tak jest, to przecież nijak nie oznacza, że należy zostać chrześcijaninem.


Pn sty 21, 2019 11:56 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 15, 2009 1:40 am
Posty: 912
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
towarzyski.pelikan napisał(a):
Oczywiście, że nie chodzi o arbitralne uznawanie tego, co jest dobre a co złe. Ale jakoś "dziwnie" się składa, że kodeks moralny większości "ateistów" nie odbiega w dużym stopniu od kodeksu moralnego osób wierzących. Są pewne wartości, które nie wzbudzają większych kontrowersji.
Myślę że ten pan prześmiewczo ale dość celnie oddaje stanowisko części ateistów.
George Carlin


Wt sty 22, 2019 12:18 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 3147
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Preteksty do utraty religijności?
Adam M. napisał(a):
Moja prawie 100 letnia tesciowa odeszla od Kosciola obserwujac zachowanie jego przedstawicieli w czasie okupacji i po jej zakonczeniu.
.

W czasie okupacji zginął w Oświęcimiu św Maksymilian, zakonnik, który jak zapewne wiesz,oddał życie za współwięźnia.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Wt sty 22, 2019 12:22 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 113 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
cron
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL