Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt cze 22, 2018 2:42 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
 Nawrócenie z letniego katolicyzmu 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): N lut 19, 2017 10:18 pm
Posty: 3
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Nawrócenie z letniego katolicyzmu
Moje świadectwo nawrócenia być może nie będzie tak spektakularne jak niektóre z opisywanych na tym forum, ale było tak niesamowitym wydarzeniem, że pragnę się nim podzielić :)
Przez całe swoje życie byłam letnią katoliczką - raczej wiarę praktykującą ze względu na wychowanie, tradycję czy po prostu przyzwyczajenie. Owszem były momenty w moim życiu, gdy wiarę odczuwałam "bardziej" - w czasie gdy przygotowywałam się do bierzmowania polubiłam chodzić na msze, a podczas samego bierzmowania odczuwałam duże wzruszenie - ale były to uczucia raczej powierzchowne, z prawdziwą wiarą nie mające nic wspólnego. Prawdziwe problemy zaczęły się tuż przed studiami, niestety dopadł mnie wtedy grzech nieczystości, z którym miałam problem przez okres około sześciu lat. Początkowo nie zdawałam sobie sprawy, że to grzech, a później, gdy już miałam tą świadomość, byłam zbyt zawstydzona, żeby wyznać to w konfesjonale. Swoją drogą moja spowiedź również przez całe moje życie pozostawiała wiele do życzenia. Jestem osobą nieśmiałą, nie lubię się otwierać przed ludźmi, uzewnętrzniać się zwłaszcza, gdy opowiadać muszę o swoich błędach - jak każdy pewnie. Spowiedź zawsze była dla mnie problemem - przez długi czas było to po prostu wyznawanie wciąż tych samych grzechów, czasami nawet bez rachunku sumienia, o innych warunkach dobrej spowiedzi nie wspomnę. W przypadku nieczystości, sama myśl, że mam się do niej przyznać księdzu była dla mnie nie do przyjęcia. Zaczęłam poszukiwać na różnych forach "wymówek" i usprawiedliwień, dlaczego nie muszę wyznawać tego grzechu przy spowiedzi, trafiałam oczywiście na fora niekatolickie, gdzie naczytałam się, że spowiedź sama w sobie jest zła, że nikt normalny tego nie robi itd. Raz, gdy mimo tych "oczyszczających" moje sumienie wpisów postanowiłam wyspowiadać się jednak z tego grzechu - miałam pecha - trafiłam chyba na nieodpowiedniego księdza. Wydawał się być oburzony moim grzechem (który sam w sobie jest oczywiście oburzający i obrzydliwy), jakby nie do pomyślenia dla niego było że ktoś może tak grzeszyć (a może sama pod wpływem stresu i zawstydzenia wyolbrzymiłam jego reakcję - nie wiem). Efekt był taki, że wróciwszy do domu płakałam długi czas, i to nie z powodu skruchy i żalu nad swoim grzechem - ale z powodu upokorzenia i braku zrozumienia ze strony księdza. Tak to wtedy odebrałam. Postanowiłam już nigdy nie spowiadać się z nieczystości, i tak tkwiłam w tym postanowieniu przez długi czas, odhaczając kolejne spowiedzi i przyjmując świętokradzkie Komunie. Przez pewien czas chciałam nawet opuścić Kościół i związać się z Zielonoświątkowcami lub jakimś innym ruchem nie praktykującym spowiedzi. W końcu nieważne spowiedzi zaczęły uwierać moje sumienie, a i nieczystość stawała się coraz bardziej uciążliwa - źle się czułam psychicznie, depresyjnie, byłam nieszczęśliwa, zagubiona, nie widziałam sensu życia. W tym czasie nie byłam u spowiedzi przez rok i po raz pierwszy też nie przystąpiłam do Komunii w Boże Narodzenie. Ten moment był dla mnie jakby otrzeźwieniem - zaczęłam się zastanawiać co ja robię, co mi odbija. Nawet jako ta letnia katoliczka sprzed bierzmowania niewyobrażalne było dla mnie nie przystąpić do Komunii i spowiedzi w Wielkanoc i Boże Narodzenie, a tu totalnie się stoczyłam. I wtedy zaczęło się coś niesamowitego, wtedy Bóg mnie zaczął powoli wołać, żebym go znów odnalazła. Na początku zaczęło się niewinnie - od filmików na you tube. Trafiłam przypadkiem na konferencje na kanale Ruchu Czystych Serc, kazania księdza Glasa czy Pawlukiewicza. Odsłuchałam kilka wykładów egzorcystów - przestraszyłam się, że skończę w piekle. Bałam się modlić, a raczej odklepywać "paciorek", przy zgaszonym świetle, czułam, że coś jest nie tak. Bałam się, że będę opętana, że jestem niewyobrażalną grzesznicą i nie ma dla mnie ratunku. Odnalazłam gdzieś informacje o nowennie pompejańskiej - zaczęłam się nią modlić o nawrócenie dla mnie. Wytrzymałam 3 czy 4 dni, ale tylko tyle wystarczyło Maryi :) Zebrałam się w sobie i poszłam do spowiedzi - wyspowiadałam się z nieczystości, świętokradzkich Komunii. Chyba tylko dzięki różańcowi i koronce, które odmawiałam kilak razy dziennie szukając w nich wsparcia, dałam rade wyznać wszystko. Poczułam ulgę psychiczną, że już mam to za sobą. Ale Pan szykował dla mnie jeszcze coś wspanialszego. Pochłaniałam kolejne filmiki na yt, już teraz z większym spokojem ducha, aż trafiłam na film o powstaniu świata. Był to film przedstawiający teorię kreacjonistyczną - odczytywanie Biblii dosłownie. Wiedziałam, że nauka Kościoła nie ma z tym nic wspólnego, ale wydawało mi się to interesujące. I wtedy STAŁO SIĘ. To spłynęło na mnie jakoś z góry, przez głowę, aż do serca. Po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że Bóg jest Osobą, że On istnieje, tak jak ja czy każdy człowiek, czy każde stworzenie - tzn. że nie jest tam jakąś tradycją, czymś odległym, że On mnie stworzył,stworzył to co mnie otacza. Ja NAPRAWDĘ UWIERZYŁAM. Czułam to w sercu, w głowie, w całej duszy. Może to brzmi pompatycznie, ale to uczucie doprowadziło mnie wtedy do łez, zaczęłam dziękować Bogu że jest, że mi pozwolił uwierzyć w Siebie, a jednocześnie mój umysł nie mógł tego do końca przyswoić, było to dla niego taka rewolucja :) Przez kilka dni czułam w sercu takie jakby światło, ciepłą kulę, nie wiem jak to nazwać, ale uczucie było niesamowite. Miałam ochotę biegać do ludzi i opowiadać im o Bogu. Zapragnęłam Go bardziej poznać, po raz pierwszy w życiu przeczytałam Nowy Testament (nad Starym jeszcze pracuję), odmawiałam różaniec, zaczęłam chodzić w tygodniu na msze i adoracje, miałam etap zakochania w Nim, chęci pójścia do klasztory, w końcu etap, który nastąpił dość niedawno - czyli uświadomienia sobie, że On jest obecny tak naprawdę w Eucharystii (co dotąd raczej odczuwałam umysłem, a nie sercem). I pewnie tych etapów będzie jeszcze dużo, bo wciąż odkrywam coś nowego. Problem z nieczystością zniknął od chwili tego Bożego Narodzenia bez Komunii i trwa to już ponad rok. Mam oczywiście jeszcze trudności ze spowiedzią czy z innymi rzeczami, ale mam nadzieję, że już nie zejdę z drogi, którą prowadzi mnie Jezus. Moje świadectwo jest dość długie i może mało ciekawe, ale szczęście z poznania i pokochania Pana ogromne i życzę tego każdemu! Chwała Panu!


Pn lut 20, 2017 12:52 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1090
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nawrócenie z letniego katolicyzmu
Bogu niech będą dzięki! :-) Cieszę się z Tobą. :-)


Pn lut 20, 2017 10:28 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt mar 04, 2008 1:11 am
Posty: 1747
Lokalizacja: Warszawa, Przyjaciele Oblubieńca
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nawrócenie z letniego katolicyzmu
zanim się weźmiesz za Stary Testament to Nowy przeczytaj (czy raczej przemedytuj) parę razy. Możesz sobie przeplatać psalmami :)

Stary Testament jest trudny do czytania :)

_________________
Nie sprzedawaj duszy diabłu, Bóg da Ci za nią więcej!


Wt lut 21, 2017 3:06 am
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL