Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt paź 23, 2018 3:52 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 188 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13  Następna strona
 Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie. 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Może i masz rację Metanoja. Może chciałabym zbyt wiele i może dla tego, że wszędzie widzę możliwość pomocy. Ale masz rację, że chyba jestem sama i jako jednostka nie dam rady - pozostaje mi "tylko i aż" modlitwa............. Chociaż jest jeszcze pisanie. Słowo pisane też ma swój wpływ. Muszę jeszcze pomyśleć i może nie odpuszczę?
Póki co, proponuję nowy temat: Karłowatość duchowa.

Pozdrawiam. Zosia


N mar 23, 2014 9:17 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Moje kolejne doświadczenie, które trwa już ponad rok dotyka sfery "mamony". W wyniku nieporozumienia, błędu ludzkiego, zbieżności imion i nazwisk, mój mąż doszedł do wniosku, że za jego plecami wynoszę pieniądze z domu..... Ot, zwykłe nieporozumienie, które spowodowało rozdzielenie pieniędzy "bez rozdzielania" - jak to możliwe? Ano możliwe. Otóż płacąc rachunki, robiąc zakupy i to tak samo jak wcześniej (tu nic się nie zmieniło) trzeba wszysko dzielić na pół..... i rozliczyć z wypłaty... Z początku był to dla mnie wielki, przykry cios. Później była to klucha nie do przełknięcia. Nie znałam życia razem a jednocześnie w rozdziale - jedno przeczy drugiemu, nie tędy droga. Do dzisiaj mnie to boli. Ale wiecie co, gdy minął okrągły rok, dotarło do mnie, że tym sposobem Bóg chce mnie nauczyć tego, ze jeżeli chcę dzielić się sobą z innymi to muszę to robić swoim kosztem i nie wymagać ofiary od innych nawet od własnego męża. Mąż, rodzina, każdy człowiek ma wolną wolę i nie musi podzielać mojego poglądu i nie musi dzielić się z innymi tym czym ja chcę się dzielić. Nikt nie ma obowiązku składania żadnej (choćby najmniejszej) ofiary tylko dla tego, ze ja tego chcę. Zrozumiałam, że moja droga ma być moim kosztem a nie kosztem rodziny. Ma to być cena, którą ja będę płacić a nie rodzina. Rodzina może cenę płacić tylko wtedy, jeżeli też będzie tego chciała z własnej woli.
Kilka dni temu, po kolejnym drobnym ciosie, chyba znalazłam roziwązanie - być ponad pieniadze, być ponad dzielenie. Zaufać Bogu. Zrobić wszystko co jest moim obowiązkiem - opłaty, zakupy i nie dzielić niczego na pół, przedstawić całość i o nic się nie upominać. Zaufać Bogu, że dał mężowi rozum i być ponad wszelkie podziały. Wszystko co będzie dobrze ułożone w myślach i sercu, będzie także dobrze ułożone w zwykłym życiu. Nie potrafię żyć razem i jednocześnie dzielić na moje i twoje - to bzdura i fałsz. Na to Bóg stworzył mężczyznę i kobietę aby byli jedno a nie dwoje.

Zosia


Cz kwi 03, 2014 10:46 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Zosiu, pozwól, jeśli Cię dobrze zrozumiałam w tym poście. Nie chcę Cię buntować, ale jestem zaskoczona Twoim ustępstwem i podejściem oraz Twoim sposobem myślenia, które moim zdaniem do niczego dobrego nie doprowadzi. Tzn. czy Ty uważasz, że tylko Ty masz obowiązek łożenia na potrzeby rodziny, a od męża nie możesz wymagać, jeśli nie będzie chciał z własnej woli i że jeszcze uważasz, że Bóg chce Cię nauczyć wymagać tylko od siebie, a nie od własnego męża? Po pierwsze jak sama piszesz nie czujesz się z tym dobrze, po drugie widzę, że nie ustaliliście tego razem, najpierw zaczęliście wydawać wszystko na pół skrupulatnie z jego inicjatywy wyłącznie na podstawie oskarżeń bezpodstawnych, a potem sytuacja po roku doszła do tego, że już zdecydowałaś, że nie przyjmiesz „ofiary” męża (czyli nie będziesz się prosić o jego udział) i poniesiesz koszty sama (tłumacząc że nie masz prawa wymagać o męża takiej ofiary). Zastanów się, czy to jest dobre myślenie? Zamierzasz za wszystko sama płacić i jeszcze się z tego co wydałaś tłumaczyć przed mężem, który nie będzie partycypował w kosztach? To nie chodzi o proszenie męża o łożenie na potrzeby rodziny (wiem, że macie dziecko!, więc nie chodzi jedynie o Ciebie), chodzi o to, że mąż powinien łożyć, a Ty go sama zwalniasz. Tak się tworzą sorry, ale patologie. A chodzi o budowanie prawidłowych relacji.
Powiem Ci tak, nie licz wyłącznie na Boga, że On da mężowi rozum. Ty również masz rozum i to Bóg Ci Go dał, może Cię rozliczyć z Jego używania. Odpowiadasz za swoje ruchy i decyzje, które wpływają na twoje relacje i małżeństwo i rodzinę. I gdy Ty swoimi ruchami przyzwalasz na to, żeby mąż nie partycypował w kosztach (uniesiona duma, chora ambicja, a wcale nie żadna pokora), robisz sobie i Bogu krecią robotę. I w dodatku przebija w Twojej wypowiedzi to, że coraz gorzej się z tym czujesz.
Ja to odbieram tak, że jest ci z tym źle, pretensje rosną w Tobie, nie potraficie się porozumieć, więc wybrałaś opcję że poddajesz się, unosisz się honorem. Nie ma moim zdaniem w tym nic z pokory niestety. Ty to odbierasz jako drogę ku pokorze, ale tak nie jest. Wręcz przeciwnie. To droga to robienia z siebie ofiary, odebrania sobie prawa do szczęścia na własne życzenie, droga wycofywania się, braku konfrontacji z mężem i prosta droga do traktowania Cię przez męża jako popychadło. Sama wprowadzasz niejako zasadę – ja mam obowiązki, a on ma prawa! Za chwilę dojdzie brak szacunku. Jako matka masz też moralny obowiązek dbać o relacje z mężem, a także o to, by dziecko miało zabezpieczone potrzeby zarówno ze strony ojca jak i Ciebie. A ty usprawiedliwiasz męża. Przemyśl to dobrze. Ja bym tak nie postępowała, ale to ja. Wiesz co, ja się za dużo napatrzyłam i wiem, że źle myślisz, nawet mogę przypuścić w dalekich planach, że to poprowadzi do większego zła (bo w tej chwili to akceptujesz zło, degradujesz się przy tym do roli nie żony, ale robola, którego mąż będzie wykorzystywał z Twoim błogosławieństwem i będzie się w duchu z Ciebie śmiał). Rozumu go tym nie nauczysz. Zachowujesz się jak ofiara, która się wycofuje, unosi chorą ambicją i jeszcze w to miesza Boga, na którego zwalasz robotę, za którą sama jesteś odpowiedzialna. Boga to owszem, powinnaś możesz poprosić o współpracę. Dałaś się oskarżyć przez męża bezpodstawnie i pozwoliłaś narzucić konsekwencje z którymi nie czujesz się dobrze. Zosiu moje intuicja mówi mi, że w życiu wszystko ma znaczenie i na wszystko trzeba zwracać uwagę. Trzeba mieć oczy dookoła głowy na co dzień i być uważnym obserwatorem i wyciągać wnioski i odnosić je do swoich bliźnich, również w tym walczyć o swoje dobro i swoich bliźnich, zwłaszcza dziecka. Zauważ, że Pan Jezus też taki był. Niczego nie przeoczył. Nie no masakra. Weź się zastanów. Rozwaliłaś mnie kompletnie.
Zastanów się też, co znaczy pragnienie Boga, by wszyscy byli jedno w małżeństwie i czy dążysz faktycznie swoim osobistym postępowaniem do jedności zgodnie z planem Boga.
Bardzo cię przepraszam, że tak ostro, po prostu nie jestem dyplomatką i wolę powiedzieć szczerze co myślę. Wiele takich ustępstw spotykam wśród ludzi, gdzie jest na poważnie przemoc w domu, a zaczyna się od drobnych kroków.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pt kwi 04, 2014 8:57 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Zosiu, mam trochę wyrzuty sumienia, że do Ciebie zbyt ostro napisałam z rana. Nie chcę Ci zrobić przykrości, bo pewnie nawet walczyłaś, a teraz postanowiłaś odpuścić i jest Ci i tak ciężko i trudno. Ale powiem Ci, że pewnych rzeczy nie powinno się w rodzinie zbyt łatwo odpuszczać, bo to rokuje, że im dalej, tym gorzej. Należy wyciągać wnioski i to właściwe.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pt kwi 04, 2014 7:22 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Metanoja, ja się nie gniewam i cieszę sie, że napisałaś nawet jeżeli uważasz, że zbyt ostro. Nie jest zbyt ostro, dziękuję, a nie odpisywałam natychmiast, bo nie miałam czasu żeby w ogóle uruchomić komputer.
Nie było moim celem robienie z siebie ofiary ale skoro tak napisałaś, to widocznie tak wyszło. Zawsze ocena kogoś z boku jest istotna.
Moje nowe postanowienie dopiero zaczęłam, więc nie mogę powiedzieć, że czuję sie z tym źle. Czułam się bardzo źle w momencie, gdy musiałam zrobić zakupy, podzielić ten wydatek na pół i jeszcze upomnieć się o zwrot połowy - to jest śmieszne i tragiczne, to jest poniżające. Druga strona w małżeństwie powinna sama dokładać się na życie a nie czekać aż się upomnę. Moją stronę przedstawiłam mężowi i nie jest tak, że nie rozmawiamy - my rozmawiamy. Mąż wie, że łożenie na rodzinę jest także i jego obowiązkiem i jak do tej pory przez 13 lat małżeństwa nigdy nie uchylał się od tego. A te rozliczanie się jest dopiero od ponad roku. Kwestia jest taka, że na mój kark zostały złożone absolutnie wszystkie rozliczenia a przecież w małżeństwie jest nas dwoje. Zwyczajnie zaczęło mnie brzydzić upominanie się o coś, co powinno być zrobione bez żadnej łaski. Zmiana zasady rozliczń ma polegać na tym, że mąż sam zainteresować się wydatkami i ma mi dokładać. Niby mała różnica, ale dla mnie i mojego poczucia życia razem jest to ogrom. Codziennym zyciem rodzinnym powinny interesować się obie strony a nie jedna.


N kwi 06, 2014 11:44 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Przypuszczam, że wiele osób brzydzi się takim wyciąganiem spraw rodzinnych na wierzch i po części ma rację. Jednak to właśnie takie codzienne życie rodzinne albo nas przybliża do Boga albo nas oddala od Boga. Jakby wyglądało przyjęcie Komunii poprzedzone niedomówieniami, sprzeczkami, pretensjami?
Nie wiem, czy za jakiś czas mojego postanowienia nie będę żałować - mam nadzieję, że nie.


N kwi 06, 2014 11:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Zosiu :) ,
wiem, że musi Ci być ciężko.
U mnie były mechanizmy i problem podobny (przemoc ekonomiczna także).
Bądź więc czujna, bo to moim skromnym zdaniem sygnał alarmowy dla Ciebie. Poczytaj sobie też o przemocy w rodzinie ten artykuł:
http://www.niebieskalinia.pl/edukacja/podstawowe-informacje-o-przemocy/wybrane-informacje-i-artykuly/4045-formy-przemocy
Jedną z form przemocy jest również niezaspokajanie podstawowych, materialnych potrzeb rodziny, uchylanie się od tego.
Jeśli mąż od tego się uchyla, to jest to ważny sygnał dla ciebie. Mnie niepokoi to, jak Ty do tego podchodzisz. Może poradź się jeszcze kogoś.
Rozumiem, że jesteś w stanie samodzielnie zabezpieczyć potrzeby rodziny, ale może przecież być różnie.
Dla mnie nie ma zgody i akceptacji przemocy. Ja na nią nie przyzwalam i tyle, bo przyzwolenie niesie dalsze konsekwencje. I tu pytanie, czy się swojej decyzji nie będzie żałować. I co chcesz osiągnąć swoim krokiem. Sama musisz rozeznać. Przemoc ucina się w zarodku.
Z drugiej strony rozumiem Twoje myślenie.
Przytulam.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pn kwi 07, 2014 3:31 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Mąż nie uchyla się od utrzymywania rodziny. Ja bym to raczej nazwała pewnym rodzajem fobii na punkcie gromadzenia pieniędzy, tzn. chciałby zarządzać poprzez gromadzenie ale jednocześnie nie ma pojęcia o comiesięcznych wydatkach. Nie uznaje wspierania innych, chyba ze będą to stare ciuchy. Ten rok rozliczeń chyba dał mu trochę do myślenia, bo przedtem wogóle nie miał pojęcia o wielkości opłat i cenach.
Pisząc wcześniej o ofiarowaniu czegoś od siebie miałam na myśli takie zwykłe ofiary jak na tacę czy na Mszę, wsparcie zakupami jakąś np fundację, ofiarę modlitwy czy wsparcia duchowego - takich rzeczy nie mogę oczekiwać od męża i na to i podobne sprawy muszę liczyć tylko na siebie.


Pn kwi 07, 2014 10:02 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Dzisiaj oglądałam kilka programów W. Cejrowskiego o Drodze Krzyżowej w Jerozolimie - nagrałam je, bo wcześniej nie miałam czasu ich oglądać. Poza Drogą Krzyżową poruszył on temat rozłamu w Kościele nawiazując do faktu, że samo Wzgórze Światynne jest podzielone po kawałeczku: ten kawałek należy do tego kościoła, tan drugi należy do drugiego kościoła a tamten to już nie miał miejsca i tylko "dokleił się" ze swoim małym ołtarzykiem do tamtej ściany.... Jest to obraz podzielonego kościoła taki sam jak obraz pozielonej rodziny. Wszyscy bez względu na wyznanie stanowimy rodzinę - Dzieci Boże w jednym Bogu ale dzielimy tego Boga na takiego i takiego i może jeszcze inaczej rozumianego. Od tej kolumny do tej jest nasze a od tej ściany do tej jest wasze, bo wy rozumiecie inaczej niż my. Identycznie jest w zwykłej, przeciętnej rodzinie, gdzie rodzina jest jednością ale jednocześnie może być podzielona. Mama, tata, dzieci będą zamieszkiwać jeden dom a jednocześnie będą rozliczać te same wydatki w różny sposób, bo każde będzie uważało, że wie najlepiej. To wszystko ma przyczynę w braku porozumienia, w braku ustalenia wspólnych zasad, w pysze, w braku zrozumienia dla drugiego człowieka.
To o co chciałabym apelować do każdego człowieka to jedność budowana na zrozumieniu, rozmowie, otwarciu, widzeniu drugiego człowieka a nie tylko swojego ja. To czym chciałabym dzielić się z innymi lidźmi, to wnioski wyciągnięte na podstawie własnych doświadczeń. Wszystkie doświadczenia, jakie przeżywam w skali rodziny mają absolutne odniesienie do każdej skali: osiedla, miasta, państwa, całego Kościoła i wszystkich ludzi. Jeśli nie nauczymy się jedności na najnizszym poziomie, to nigdy nie damy rady stworzyć jedności na większą skalę. To jest to co zapoczątkował Jan Paweł II - rozpoczął rozmowy o jedności chrześcijan wszystkich wyznań. Najmniejsze problemy w skali poszczególnej rodziny uzbierane przez wszystkie rodziny będą problemami w skali świata. Jeżeli każda rodzina wrzuci do worka tylko jeden najmniejszy problem, to tego worka nikt nie podniesie. Od drobiazgów zaczynają sie największe rozłamy.

Zosia


Pn kwi 07, 2014 10:29 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Witam ponownie.
Niedawno znalazłam wśród własnego portfela niewielką kwotę na comiesięczne stałe wspieranie pewnej fundacji. Muszę przyznać, że odczuwam to jako swój obowiązek, czego wcześniej nie odczuwałam. Nie jest to wielka kwota - każdego miesiąca na słodycze wydaję więcej.
Przyszła mi na myśl scena z Ewangelii o "wdowim groszu" - wdowa ta wrzuciła wszystko co miała, zaś inni wrzucali tylko to z czego im zbywało. Chwalebne jest ofiarowanie jak najwięcej, ale gdyby każdy z ludzi wrzuciłby tylko tyle ile mu zbywa z przeznaczeniem na prawdziwą pomoc, to nie byłoby nędzy na świecie.
Zbliżam się do wieku średniego a wciąż sie uczę.

Zosia


Cz maja 29, 2014 9:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Zosiu,

polecam gorąco rekolekcje bpa Rysia: Bogaci Jego ubóstwem.
http://biskup-rys.pl/index.php/nagrania ... o-ubostwem

Biskup Ryś mówi tak również o jałmużnie i powołuje się na słowa Papieża Franciszka, który twierdzi, że jest sceptyczny wobec jałmużny, która nic nie kosztuje.

Wg mnie rzeczywiście tak jest, że jałmużna musi kosztować. Nie jest jałmużną ofiara z tego, co nam właściwie zbywa. O tym samym mówił Pan Jezus (wdowi grosz).

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pt maja 30, 2014 10:04 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
To, jeżeli ludzi nie stać na jałmużnę, która sporo kosztuje, to lepiej nic nie dawać? Myślisz, że to dobre rozwiązanie? A każda parafia to z czego się utrzymuje, jak nie z tego co ludziom zbywa? A jeżeli w sklepach stoją wolontariusze i zbierają choćby drobne produkty, to co to jest jak nie jałmużna z tego co ludziom zbywa?
Na prawdziwą jałmużnę ze wszystkiego stać pojedyńcze osoby z całego świata. A gdyby cały świat ofiarował tylko to co mu zbywa, to ile by się uzbierało?
A jak Jurek Owsiak zbiera podczas WOŚP, to ile przeciętni ludzie wrzucają? - tysiące złotych czy pojedyńcze złotówki? - jaka z tego wyszła kwota na szczytne cele?
Są ludzie, którzy wspieraja ogromnymi kwotami. Zaś większość ludzi nie ofiaruje nikomu nic, bo właśnie uważa, że tak mała ofiara nie jest dobrą. Wolą nic nie dać, czy to dobrze?
Czy Bóg wymaga od człowieka wielkich i kosztownych ofiar? Czy może raczej wymaga tyle na ile człowieka stać?

Tak zgadzam się z Tobą, prawdziwa ofiara musi kosztować. Ale czy to jest powód, żeby drobnych ofiar nie dawać nikomu? A jak prosi osoba przed kościołem o jałmużnę, to czy dasz jej choćby 2 zł (ona za to kupi chleb i nie będzie chodzić głodna)? A może lepiej nie dać tych drobnych, bo nie jest to prawdziwa ofiara? - i niech chodzi głodna?

Zosia


Pn cze 02, 2014 5:38 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Zosiu, przecież ja nie robię wyrzutów, tylko dzielę się spostrzeżeniami odnośnie jałmużny całkiem słusznymi. Wiadomo, że drobne datki też mają wartość i sens. Sama równiez najczęściej takie daję.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Pn cze 02, 2014 6:49 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So cze 18, 2011 9:31 pm
Posty: 340
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Może za ostro napisałam, jeśli Cię uraziłam to przepraszam. Dosyć często jestem bezpośrednia.
Myślę jednak, że każda ofiara nawet najdrobniejsza ma swój cel po obu stronach. Korzysta osoba dostająca dar, bo czasami dzięki temu może przetrwać. Korzysta także osoba, która ten dar ofiarowuje, bo uczy się dzielenia, zauważa drugiego człowieka i jego potrzeby i powoli drobnymi kroczkami staje się zdolna do coraz większych ofiar.
Chciałabym także podzielić się tym, że nie wszystkim potrafię i chcę pomóc. Są osoby, którym choćby nie wiadomo ile dawać to i tak zawsze będzie mało i to nie dla tego, że jest to np wielodzietna rodzina ale dla tego, że w swojej nędzy mają pieniądze na alkohol i papierosy. To jest przykre, bo tacy ludzie też potrzebują żyć a ich dzieci nie są niczemu winne a jednocześnie nie potrafią i nie chcą pokonać swych uzależnień. Tylko uważają, że im się należy pomoc finansowa. Czy takim ludziom w świetle Miłości Bożej należy pomagać mimo wszystko? Takim ludziom potrzebna jest pomoc terapeutyczna, ale chyba w większości tego nie rozumieją.

Zosia

Zosia


Pn cze 02, 2014 8:16 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 18, 2012 3:33 pm
Posty: 1682
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chcę zaświadczyć o Miłości Bożej i mojej głupocie.
Zosiu, to znowu Ci polecę te powyższe rekolekcje. Biskup Ryś mówi, że takim ludziom też trzeba dać chleb (żeby nie pili na czczo alkoholu :wink: ), czyli pomagać nie tylko w sensie terapeutycznym. Wiadomo, że pomoc takim osobom budzi niechęć, ale mimo wszystko nie należy pozostawiać ich głodnymi.

_________________
Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.


Wt cze 03, 2014 7:53 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 188 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 9, 10, 11, 12, 13  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL