Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N lis 19, 2017 12:26 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 
 Świadectwo mojej drogi do Boga 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Wt kwi 26, 2016 1:22 am
Posty: 10
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Świadectwo mojej drogi do Boga
Świadectwo mojej drogi do Boga Tarnowskie Góry 2.02.2016 r.
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Chciałem powiedzieć o mojej drodze do Chrystusa. [ Mam obecnie 73 lata ]
Wychowany byłem przez matkę w wierze katolickiej, Będąc dorosły stałem się "niedzielnym" katolikiem, choć to za wiele powiedziane bo i w niedziele opuszczałem mszę św. Zauważyłem, że gdy nie poszedłem w niedzielę do kościoła, cały tydzień był dla mnie "ciężki". Zaakceptowałem powiedzenie Napoleona Bonaparte: "człowiekiem kieruje strach i osobisty interes". O Bogu przypominałem sobie, gdy czegoś od Niego potrzebowałem.
Wstąpiłem do PZPR ze względów koniunkturalnych, żeby się lepiej "ustawić" ale nie byłem typem działacza, mówiłem to co myślałem i nie potrafiłem "wypłynąć" w hierarchii partyjnej ani zawodowej.
Po ukończeniu studiów wyższych niezadowolony z pracy postanowiłem pracować w Milicji w SB. Nigdy nie zapomnę wizyty w Komendzie Wojewódzkiej M.O. [1976r.] Kiedy wypełnioną ankietę personalną z wpisanymi danymi wierzący, niepraktykujący [były kiedyś takie ankiety] oddałem oficerowi SB, ten zwrócił mi ją ze słowami: "muszę napisać niewierzący" i dodał: "wprawdzie konstytucja nie zabrania wierzyć w Boga ale nie wszyscy musza pracować w Milicji".
To była próba mojej wiary, której nie sprostałem, myśląc sobie "przecież i tak jak będę chciał to pójdę do Kościoła". Kiedy już miałem zmienić ankietę i wyrzec się wiary, Bóg zadziałał przez oficerów SB, którzy widząc mój stan, byłem zdenerwowany, spocony, blady poradzili mi, żeby się jeszcze zastanowił, naradził z rodziną. Nigdy więcej tam nie poszedłem.
Mój stosunek do Boga pozostawał bez zmiany.
W kilka lat później po otrzymaniu stopnia oficerskiego [rezerwy] wysłano mnie na kurs Oficerów Politycznych Wojska Polskiego. I tam również moja postawa [ i nie tylko moja ] gdy na wykładach obrażano Pana Boga była obojętna. Coraz bardziej się od Boga oddalałem upatrując cel życia w zaspokajaniu spraw doczesnych.
Bóg nie przestał mnie kochać. Cały czas czuwał nade mną.
Dopuścił chorobę, operacje, żeby zawrócić mnie z tej szerokiej drogi wiodącej do zatracenia. W gruzach legły moje plany życiowe i zawodowe. Narodziłem się na nowo ale nie od razu.
Zafascynowała mnie radiestezja [różdżkarstwo], Wstąpiłem do Stowarzyszenia Różdżkarzy, płaciłem składki, kupowałem literaturę i przyrządy. Wszyscy, których pytałem uspokajali mnie, że to co robię jest zgodne z wiarą w Boga. Było to wierutne kłamstwo. Teraz wiem, że radiestezja należy do sekt terapeutycznych. Kiedy uznali mnie "za swego" zacząłem dostawać "literaturę" o treści obrażającej Pana Boga.
Wypisałem się ze stowarzyszenia i wrzuciłem literaturę i oprzyrządowanie do pieca i tej samej nocy przeżyłem koszmar kuszenia, żeby do tego wrócić. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem zrywając z radiestezją.
Ważnym etapem na drodze powrotu do Boga były pierwsze w moim życiu rekolekcje w Kokoszycach [XII/80], prowadzący je ks. Nocoń powiedział "twardo", żeby pójść za Chrystusem trzeba wystąpić z PZPR, która programowo neguje istnienie Boga i z Nim walczy. Wystąpiłem z partii i dopiero wtedy moja droga do Boga nabrała tempa.
Przełomowy stał się dla mnie rok 1981, kiedy wstąpiłem do Odnowy w Duchu Św. [Gostyń WLK III/81] i przyjąłem Pana Jezusa jako Pana i Zbawiciela i Maryję jako swoja Matkę. Bóg obdarzył mnie łaska codziennej Eucharystii. Pojawił się głód poznania Boga (ukończyłem Instytut Wyższej Kultury Religijnej filia KULu ) i głód wspólnoty, W Onowie w Duchu Świętym byłem 23 lata.
Obecnie od 10 lat należę do Wspólnoty Świeckiego Karmelu przy Kościele p.w. św. Anny w Bytomiu, 25.05.2013r. złożyłem śluby wieczyste jako Tadeusz od św. Teresy
od Dzieciątka Jezus.
Moje życie nabrało dla mnie sensu. dalej walczę ze swoimi słabościami, chorobą i często upadam ale nie jestem sam, Bóg jest moim Przyjacielem, kocha mnie takim jakim jestem choć nie akceptuje zła [ grzechów] jakie czynię. I zawsze mogę na Niego liczyć. Wyzwolił moją żonę Irenę [20lat palenia] i mnie 10lat palenia] z nałogu palenia i pomaga nam nieść codziennie nasze krzyże. Od ponad 15 lat świadczę o Bożej Miłości w internecie [SKYPE -Tadzik0; GG -1044274; Katolickim Czacie - Tadzik] Moim zawołaniem jest: "BÓG CIEBIE KOCHA"
Za wszystko co Bóg uczynił w moim życiu i co jeszcze uczyni Chwała Panu !
Tadeusz May

Reg. III/1 <n>


Wt paź 11, 2016 8:41 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 1 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL