Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lis 13, 2018 8:52 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 
 Byłem ateistą 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr lip 26, 2017 9:05 pm
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Byłem ateistą
Cześć wszystkim!

Postanowiłem się podzielić czymś co wydaje mi się dosyć niezwykłe. Mam 24 lata i przez ostatnie 6 lat byłem skrajnym ateistą który na każdym kroku krytykował kościół i to jak idiotycznym pomysłem jest wiara w Boga. Historia jest bardzo długa, jeśli jednak ktoś przeczuwa że może mieć problemy podobne do moich to zachęcam do lektury (ostatnie zdanie napisane po zakończeniu, nie sądziłem że aż tyle napiszę, nie planowałem tak długiego tekstu)

Wiarę w Boga porzuciłem na koniec szkoły średniej. Nie pamiętam dokładnego powodu, ale wydaje mi się że zaczęło się od śmierci mojego stałego spowiednika. Ksiądz ten był osobą którą bardzo szanowałem ze względu na to kim był i co robił. Po jego odejściu bałem się spowiadać u innego księdza, nie wiem czemu, ale tak po prostu było. Mijały miesiące i w sumie "nic złego się nie działo". Po pewnym czasie zacząłem kwestionować nauki kościoła. Jest wiele rzeczy z którymi nadal się nie zgadzam, ale nie jest to tematem tego wpisu. Po pewnym czasie zacząłem kwestionować istnienie samego Boga.

Od dziecka byłem mocno zorientowany w kierunku nauki, kosmosu i jego tajemnic, fizyki. Z wiedzą jaką posiadałem, uważałem że potrafię wytłumaczyć wszystko. Wszechświat powstał w wielkim wybuchu, gwiazdy uformowały się z materii która wtedy powstała, kiedy wykorzystały wodór zaczęły syntezować coraz cięższe pierwiastki, w końcu eksplodowały i dały początek mgławicom które uformowały kolejne generacje gwiazd i planet - w tym Ziemię.

Życie na Ziemi też wydawało mi się oczywiste. Powstało, proces ewolucji zrobił swoje i mamy człowieka. Wszystko jest przecież takie proste. Nauka daje mi odpowiedź na wszystko, nie potrzeba w tym wszystkim Boga.

Żyłem tak przez te 6 lat i przyznam wam że doszedłem... donikąd. Ciężko znaleźć sens w robieniu czegokolwiek jeśli wiesz że jesteś tylko materią a wszechświat za 100 bilionów lat umrze cieplnie bo entropia musi wzrastać. No wiecie, z takiego punktu widzenia absolutnie nic nie ma sensu więc po co przejmować się czymkolwiek?

Wydaje mi się że większość tzw. ateistów to po prostu ludzie którym nie podoba się to co mówi religia i najzwyczajniej w świecie żyją jak by Boga nie było. Nie ma naukowych dowodów na jego istnienie. Tylko pewnie niewielu ateistów dochodzi w tym tak głęboko jak ja. Do depresji tak ciemnej że nikomu jej nie życzę. Życie ze świadomością że powstałeś przez przypadek i po śmierci przestaniesz istnieć więc to co robisz nie ma sensu jest dosyć ciężkie. Naprawdę w takim stanie samo istnienie mnie bolało, a strach przed śmiercią i nieistnieniem był paraliżujący. Wielu ateistów powie "nieistnienie nie boli", ale świadomość tego że przestanie się istnieć już tak.

Przełom nastąpił kiedy przeniosłem takie myślenie na świat poza mną. Na najbliższe mi osoby. Kiedy uświadomiłem sobie że one umrą i nic co robią nie ma sensu. Na moich rodziców którzy przecież tak bardzo mnie kochają, na moją mamę która była ze mną przez cały czas mojej depresji i nigdy nie straciła wiary w swojego syna. Świadomość tego że oni umrą, że to wszystko nie ma sensu wywołała we mnie tak ogromy ból że nie potrafię o nim myśleć.

Z jakiegoś powodu zacząłem wtedy myśleć "wolał bym nie wiedzieć", zacząłem myśleć że czas kiedy wierzyłem w Boga i Jezusa był dużo lepszy, że nawet jeśli to fikcja to bardzo przyjemna. Wiedziałem też że nie potrafię uwierzyć w coś co w tamtym momencie wydawało mi się kłamstwem dla naiwnych.

Pewnego dnia kiedy siedziałem sam w pracy, kiedy nie byłem w stanie pracować z powodu bólu psychicznego, z powodu depresji i kryzysu egzystencjalnego, z jakiegoś powodu siedząc sam ze sobą odmówiłem modlitwę "ojcze nasz". Ludzie, to co się stało to był jakiś przełom w moim życiu. Nie potrafię sobie wytłumaczyć czemu to się stało, ale w tym właśnie momencie poczułem ogromne ciepło w sobie i myśl "nie bój się". To było uczucie jak wtedy kiedy za dziecka zgubiło się w sklepie i mama chwyciła nas za rękę. Ulga, ciepło i spokój. Jeśli Bóg do nas przemawia, to jestem przekonany że w taki właśnie sposób, język jest prostym narzędziem człowieka, myśl i emocja to o wiele doskonalsza metoda na komunikację.

Tego dnia skończył się koszmar w jakim tkwiłem przez ostatnie 6 lat. Jeśli chodzi o moją opinię na ten temat, to wydaje mi się że strach przed śmiercią nie był dobrym powodem dla Boga aby mi pomóc. Szczera miłość do ludzi i żal że oni przestaną istnieć najwyraźniej tak.

Chyba musiałem zostać ateistą, aby zacząć doceniać dar życia, dar ludzi jakich spotkałem na swojej drodze.

Jest też pewna "fizyczna" zmiana, której jednak nie jestem pewien. Z jakiegoś powodu od tego momentu mogę znowu biegać. Miałem zniszczone ścięgno Achillesa w lewej nodze. 30 minut biegu owocowało stanem zapalnym i niemożliwością biegania. Nie mogłem biegać od 6 lat, od kiedy miałem kontuzję. Teraz biegam codziennie i za cholerę nie mogę doprowadzić do nadwyrężenia czegoś co ograniczało mnie przez lata. Osobiście nie wierzę w cuda tego typu, ale muszę o tym napisać ponieważ nie wiem, może ktoś chce mi dać pstryczek w nos i pokazać że jednak się mylę.

Wracając do tematu, po tych wydarzeniach zacząłem aktywnie zapoznawać się z tym co tak na prawdę oznacza że "wierzę". Natknąłem się na artykuł o Św. Teresie która również otarła się o ateizm. Przeczytałem ten artykuł który wiele mi wyjaśnił:

https://www.deon.pl/215/art,153,sw-tere ... iacej.html

Wiele też myślałem na temat ludzkiej natury. Zaakceptowałem coś co wielu ludzi odrzuca - jestem z natury złym człowiekiem. Sam to odrzucałem, ale takie są fakty. Możecie uznać że przesadzam, ale taka jest prawda. Robiłem rzeczy które są złe i czerpałem z tego przyjemność. Istnieje jednak też moja dobra strona, która objawia się miłością do innych ludzi. Moją wolną wolą jest jednak wybór. Człowiek wygrywa kiedy uświadomi sobie że jest jaki jest ale mimo to staje do walki. Przed tymi doświadczeniami myślałem że jestem katolikiem więc należę do tych "dobrych", że świat dzieli się na dobrych i złych ludzi. Teraz uważam że świat jest pełen ludzi, po prostu ludzi. Wszyscy mają ludzką naturę która składa się z dobra i zła. Naszym wyborem jest to którą drogą podążymy. Wybierając dobro trzeba jednak pamiętać że zło wciąż istnieje, jest częścią nas. Ja to zaakceptowałem.

Sporo też myślałem nad kwestią Jezusa. Kim on był. Doszedłem do pewnego wniosku, który jest zgodny z prawdą historyczną:

1. Żył ktoś taki jak Jezus
2. Nie wiemy czy wszystko opisane w ewangelii jest historyczną prawdą. Osobiście uważam że jest to prawdopodobne, ponieważ ewangelia pokazuje człowieka wbrew pozorom słabego. Jezus nie jest bohaterem za którym bym poszedł gdybym go znał. Nie był wodzem jak Mahomet, nie zdobywał narodów i nie miał armii. Jezus nie był herosem, mimo to ludzie za nim poszli, coś musiało w tym być.
3. Jezus zginął na krzyżu. To opisuje również źródło pozaewangeliczne. Nie wiem czemu Bóg wybrał ten sposób, ale tak było.
4. Czy Jezus zmartwychwstał? Uważam że tak. Nie mogę podać 100% historycznego dowodu, ale w Jezusie i opowieści o nim jest coś co nie działa jeśli on nie zmartwychwstał. Czemu jego uczniowie mieli by sobie wymyślić zmartwychwstanie? czemu zdecydowali by się zginąć za kłamstwo które wymyślili? Jak grupa nie ukrywając "pastuchów" zdołała by ukraść ciało, które było pilnowane przez rzymskich legionistów? Jeśli nie ukradli ciała, żydzi i rzymianie mogli by skończyć z chrześcijanami od razu, pokazując ciało Jezusa. Apostołowie myśleli że Jezus ma przywrócić królestwo Izraela, nie myśleli że on ma umrzeć i zmartwychwstać.

Nie sądzę aby ludzie którzy znali Jezusa ginęli za kłamstwo które sami wymyślili. Dlatego uważam że Jezus zmartwychwstał.

Jeśli o naukę chodzi, doszedłem do wniosku że nic nie przeczy istnieniu Boga. Nauka nie zajmuje się przyczynami, ona opisuje rzeczywistość. Wiemy że wszechświat ma nieco ponad 14 miliardów lat i powstał w tzw. wielkim wybuchu. Kościół katolicki sam przyczynił się do stworzenia i potwierdzenia tej teorii. Papież Franciszek powiedział że wielki wybuch i ewolucja to prawda.

Co więc nauka pomija? Niczego nie pomija, jednak nie ateiści nie uwzględniają pewnych faktów i pytań stawianych przez naukę. Czemu istnieje coś zamiast niczego? Jeśli nie było przyczyny, czemu w ogóle doszło do wielkiego wybuchu? Istnienie wszechświata nie ma logicznego wytłumaczenia.

Czemu prawa fizyki są takie jakie są? Wszechświat teoretycznie mógł powstać na nieskończoność różnych sposobów. Z jakiegoś powodu jednak wartości fizyczne mają takie a nie inne parametry. Minimalna zmiana któregokolwiek powoduje że galaktyki, gwiazdy, planety, życie... to wszystko nie miało by prawa powstać. Czemu jakaś stała fizyczna przyjmuje akurat taką a nie inną wartość? nie wiadomo, jednak gdyby była inaczej nic by nie powstało.

Ktoś może powiedzieć że wtedy nie było by obserwatora, jednak statystycznie szanse na to że wszystko z nicości pozwoli na takie rzeczy są raczej niemożliwe. Tu nawet nie ma mowy o losowym powstaniu życia, chodzi o coś większego. Życie to atomy w jakiejś tam konfiguracji. Tu mówimy o nieskończonym zbiorze dowolnych praw fizyki nawet takich o których nawet nie śnimy, który wypluwa idealną konfigurację.

Na koniec dodam że nie warto bać się pytań. Jeśli masz pytanie, nie ukrywaj tego. Dąż do odpowiedzi, ponieważ najgorsza prawda jest lepsza niż najlepsze kłamstwo. Nawet jeśli gdzieś pośrodku utkniesz w otchłani, to prędzej czy później dotrzesz do światła.

Do moich wniosków doszedłem nie dlatego że chciałem potwierdzić sobie istnienie Boga. Wierzę w niego, ponieważ próbowałem obalić jego istnienie i mi się nie udało. Nie rozumiem wielu rzeczy, ale chyba nie muszę.

Chciałbym również polecić wykłady Jordana Petersona, który naprawdę otworzył mi oczy na pewne kwestie. Nie mówi ściśle o religii, jednak wiele jego wystąpień zahacza o tą tematykę. Jak go znalazłem? przeglądając różne wystąpienia Dawskinsa. Osobiście uważam że jak znajdujesz coś czego nie szukałeś i przekształca to twój światopogląd, to jest w tym coś więcej niż przypadek.

Jeśli tu dotarłeś to gratuluję i pozdrawiam :)


Śr lip 26, 2017 10:16 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1165
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Byłem ateistą
Witaj didyoumissme. :)
Bardzo interesujące świadectwo. Ja także pasjonuję się fizyką kwantową, astrofizyką, astronautyką, kosmologią, astronomią i ogólnie wszystkim w tym temacie.

I widzę Boga w nauce, w wielkich naukowych teoriach, szczególnie WW. Jeśli Bóg jest Stwórcą wszechrzeczy, to przecież nauka nie jest niczym innym jak poznawaniem i odkrywaniem tego co stworzył i odkrywaniem zależności i praw istniejących we wszechświecie, praw ustanowionych przez Boga. A może Bóg stworzył Multiverse, nie tylko nasz wszechświat w którym żyjemy, może stwarza wciąż, zawsze, jest przecież Bogiem Żywym, działającym. Dlaczego nie, to może być możliwe, Bóg jest Stwórcą, Aboslutem, Nieskończonym.

Trudno jest wierzyć. To dla szaleńców. :) Ale to chyba najpiękniejszy rodzaj szaleństwa, chociaż wcale nie taki prosty. Faktem jest że badając stworzenie całego wszechświata w naukowy sposób, zawsze dochodzi się do pewnego punktu zero, gdzie stajemy jakby przed tajemnicą. Co było przed.

Kiedyś na jednej z grup pasjonatów astrofizyki, międzynarodowej grupie, ktoś zadał ciekawe pytanie, brałam też udział w tej dyskusji, a pytanie brzmiało tak - w czym rozszerza się wszechświat.

W sensie, WW, zobrazujmy to jako Bang i wszechświat zaczyna swoją szaleńczą jazdę z zawrotną prędkością, ale aby to się stało musiała istnieć jakaś przestrzeń w której nastąpiło rozszerzanie się wszechświata. Nie mogłoby to nastąpić w nicości, bowiem nicość oznacza dosłowne nic.

A kto lub co dało impuls dla WW? I jak sam zauważyłeś wszechświat jest niesamowicie wręcz zaplanowany. My ludzie jesteśmy tylko odkrywcami, możemy więcej z postępującą technologią.

Lęk przed śmiercią jest także udziałem wierzących. Boimy się nieznanego, boimy się cierpienia które kojarzy nam się ze śmiercią, cierpienia agonii, ale mamy nadzieję i wiarę i ufność ze wtedy zaczynie się prawdziwe życie, już bez końca. Chociaż wątpliwości są chlebem powszednim także osoby wierzącej, wszak wiara polega na wierze i ufności że to w co wierzę jest prawdą, jeśli zyskalibyśmy zupełne przekonanie, to wtedy wiara przestałaby być wiarą a stałaby się wiedzą.

Egzorcysta Glas twierdzi że on już posiadł ten poziom, ma przekonanie że Bóg istnienie po tym na co się naprzatrzył i czego doświadczył.

Być może twoje problemy fizyczne są takim dotknięciem przez Boga, aby tak jakby pokazać Ci że on istnieje, jeśli ta poprawa stanu zdrowia będzie trwała to znaczy że jest to realne. Ale wiara nie opiera się na cudach, nie tylko.

Co do Jezusa, nie znam większego Bohatera niż On. Nikt nie zrobiłby tego co On. Nikt nie podjąłby się aby przyjąć na siebie coś takiego jak Jego męka. I to za kogo? Za nas ludzi, za niewdzięczników, morderców, katów, cudzołożników, kłamców, zdrajców, etc.

A co do infantylnego obrazu Jezusa, otóż, nie, Jezus to prawdziwy mężczyzna. Nie boi się rzucić ostre słowa w twarz faryzeuszom i uczonym w piśmie, Jego słowa są rzeczowe, męskie, a co więcej, potrafi ''przywalić'' w słusznym uniesieniu. Mam na myśli scenę gdzie Jezus ukręcił sobie bicz i nie szczędził razów, powywracał stoły, okazał święty gniew przeganiając kupców. Musiał być wtedy wspaniały, a nawet przerażający, budzący postrach.

Jezus nie musiał mieć wojowników na ziemi, armii złożonej ze śmietelnych ludzi których można zabić mieczem, gdyby chciał broniłaby go potężna armia aniołów, a ogólnie jest przecież Bogiem, mógłby wysłać nas w niebyt poprzez tylko jedną Jego myśl, poprzez jeden akt Jego woli cały wszechświat mógłby zniknąć w jednym ułamku sekundy, gdyby Bóg tak chciał.

Czy jest ktoś większy? Nie, Jezus jest Królem Królów.

To prawda że nasza wiara byłaby na nic gdyby Jezus nie zmartwychwstał. I co więcej, wierzymy że i my zmartwychwstaniemy, mamy taką obietnicę daną przez Boga.

Nie wszystko obejmujemy rozumem w wierze. Chrześcijaństwo nie jest nawet religią, ale to jest związek z Bogiem, żywa relacja z Bogiem i Eucharystia, gdzie ta relacja staje się namacalna.


Cz lip 27, 2017 6:15 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr lip 26, 2017 9:05 pm
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Byłem ateistą
Dzięki za odpowiedź :) fajnie jest wiedzieć że nie jestem jedynym świrem który interesuje się nauką w takim wydaniu.

Co do mojej nogi, bo to serio nie daje mi spokoju to nie zmienia ona mojego podejścia do cudów przynajmniej jeszcze nie. Mógłbym napisać że wierzę w takie rzeczy, ale głęboko w sobie wiedział bym że to nie jest prawdą, przynajmniej dla mnie a bycie w prawdzie z samym sobą jest dla mnie ważne. Mam przez to spory problem osobowości i co chwilę chwytam się za miejsce w którym normalnie wyczuwał bym ból aby sprawdzić czy go tam nie ma.

W ogóle to są jakieś przypadki kiedy Bóg komuś pomógł bez wyraźnej prośby o pomoc? Nigdy nie modliłem się o pomoc zdrowotną, a już na pewno nie w tej sprawie. Próbowałem na różny sposób rozwiązać ten problem, ale się nie dało. To jest cholernie dziwne kiedy pewnego dnia budzisz się i problem znika. Towarzyszył mi tak długo że jego brak jest dla mnie nienaturalny. Nie sądziłem że brak dyskomfortu może sprawiać dyskomfort.


Pt lip 28, 2017 12:26 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1144
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Byłem ateistą
Dzięki za świadectwo. :-)
Chciałbym napisać coś więcej, ale cóż tu można dodać? Wszystko stało się tak jak powinno. Zobaczyłeś, że jesteś dla Pana Boga diamentem. Myślę, że teraz Bóg będzie ten diament stopniowo szlifował, byleś Mu na to pozwolił.

Nogą się nie przejmuj. Ciesz się z każdego dnia zdrowia, a gdy Bóg będzie chciał Cię znowu doświadczyć, to przyjmuj to z pokorą. ;-)

Cieszę się z twojego nawrócenia i życzę ci Wszystkiego Najlepszego! Szczęść Boże!


Pt lip 28, 2017 7:37 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt wrz 22, 2017 12:16 am
Posty: 2
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Byłem ateistą
Szanowny Panie, piekne swiadectwo. To co mnie zdziwilo troche, to to, ze przelom jesli tak mozna go nazwac nastapil po zmòwieniu Ojcze nasz.Prosze mnie zle nie zrozumiec, jest to przepiekna, powszechna modlitwa, ale ja czytam duzo swiadectw o nawròceniach publikowanych np w e-gazecie poswieconej Matce Bozej z Pompejòw i modlitwy trwaja dlugo w intencji nawròcenia jak np. 54 dni nowenna pompejanska i codziennie odmawia sie 3 lub 4 ròzance. Ja tez wiele lat temu przeszlam przez droge niepewnosci, ale nie przez ateizm, a wròcilam na lono kosciola po przeczytaniu biografi Chrystusa zatytuowanej Jezus z Nazaretu. Nie wie Pan dlaczego Chrystus zmarl na krzyzu? Poniewaz nie byl obywatelem rzymskim. Ma Pan racje nie byl super bohaterem i mozna by nawet powiedziec slabym i przegral. Ale to, ze byl i Bogiem i czlowiekiem spowodowalo, ze wygral. Inni swiecy i tylko ludzie ktòrym przyswiecal szatan czego dokonali? Zniszczen, morderstw, a z Niego szydzili..Kosciòl jednak trwa, a ich idee zmiecione przez wiatr od czasu do czasu odkurzy jakis watpiacy lub ateista. Dzieki Bogu Pana juz nie ma wsròd nich, zycze wszystkiego dobrego dr B. G

Szanowny Panie jeszcze dodam wiadomosc co do cudòw. Wlasnie umiescilam swiadectwo na temat mego uzdrowienia w rubryce swiadectwa tytul "Uzdrowienie z choroby lokci i rak", prosze przeczytac, pozdrawiam Bogumila


Ostatnio edytowano Pt wrz 22, 2017 12:38 pm przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

scalono 2 posty



Pt wrz 22, 2017 1:08 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 5 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL