Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt paź 23, 2018 3:51 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 
 powrót do domu 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr sty 31, 2018 3:12 pm
Posty: 16
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post powrót do domu
Najtrudniej jest zacząć, ale chyba najlepiej od początku.
Do 14/15 roku życia byłem normalnym nastolatkiem , jakoś sobie tam radziłem, narkotyków unikałem ,zresztą to były czasy alkoholu, chodziłem do Kościoła może nie za często ale się modliłem i uważałem wiarę jako coś bardzo potrzebnego , nawet głęboko się zastanawiałem nad kapłaństwem.Lata 80 rock , walka z komunizmem itp.
Mój kuzyn i przyjaciel dwa lata starszy popełnia samobójstwo. Totalny szok, dziwna sprawa to była ...
Jego koleżanki proponują mi wywołanie duchów, zgodziłem się chyba bardziej dlatego że chciałem zaistnieć w kręgu starszych od siebie. Co tam się zdarzył nie pamiętam , chyba talerzyk się poruszył ,bardzo szybko o tym zapomniałem a drogi tych którzy brali w tym udział się rozeszły ,dziwne ,nie pamiętam kto tam był.
Po tym zdarzeniu nastąpił zwrot w moim życiu. Teraz wiem że po tym , wtedy nie łączyłem tego . W przeciągu kilku lat zapomniałem o wierze i w sumie o Kościele chociaż nie do końca , po prostu traktowałem Kościół jako tradycje nie wiem dokładnie aż w końcu zapomniałem o nim.
Wszystko co stawało mi na drodze w przedziwny sposób zostawało usuwane. Z biegiem czasu zaczęło się to odbijać na mojej psychice, doprowadzałem się najpierw do stanu głębokiej depresji , prawie samobójstwa i wtedy dopiero dostawałem to co chciałem . Gdzieś po drodze dowiedziałem się że moja babcia była wiedźma wioskową i to przechodzi w drugim pokoleniu a więc na mnie. Byłem przeświadczony o tym że w każdym człowieku jest cząstka Boga , a więc ja ją miałem i myślę że czułem się większy od szatana i Boga a więc nie paktowałem z nimi.
Chciałbym zaznaczyć że zawsze przeszkadzało mi krytykowanie Kościoła i wiary , na to reagowałem nerwowo. Czasami jak z jakieś okazji musiałem iść do Kościoła to robiłem to bez żadnych oporów i najwyżej śmiałem się że w końcu jak wejdę to jakiś piorun mnie trzaśnie. Uważałem że człowiek potrzebuje wiary i nie wolno nikogo za to krytykować.
Moje stany depresyjne się pogarszały , przebywanie w moim otoczeni przygnębiało ludzi, wiersze które zawsze pisałem stały się tak dołujące że zarzucono mi że młodzież nie powinna ich czytać. Wysłany do lekarza leczyłem się na depresję tz. brałem tabletki może z dwa tygodnie. Dlaczego tak krótko ? Ponieważ uznałem że one pozbawiają mnie kontroli nad własnym umysłem . To jednak starczyło żeby wszystko w moim życiu runęło , to że zdołałem uratować rodzinę to cud.
Nikt mi nie podał ręki oprócz pewnego tajnego bractwa. należałem do nich trzy lata ale jakoś nie nadawaliśmy na jednych falach ja już odczuwałem tylko pustkę i żal i gniew i bezsilność.
Byłem u wróżki trochę przypadkiem. Nie chciała za bardzo ze mną rozmawiać , zapamiętałem tylko że mi powiedziała że jestem strasznie silny i nawet siekierą mnie nie zabiją.
Wyjechałem z rodziną.
Wszystko jakoś się toczyło. Tylko że wracała mi wiara w moją wielkość i wszystko wracało ale pomoc jaką teraz otrzymywałem mnie nie satysfakcjonowała , czułem wzrastającą moc we mnie. Nigdy nie mówiłem żadnych zaklęć i nie odprawiałem żadnych rytuałów uważałem że jestem ponad tym. Teraz zdarzyło mi się nawet świeczki zapalić i wypowiedzieć słowa w których ofiarowałem swoje życie za zdrowie i dobrobyt mojej rodziny. Nigdy nie czułem obecności nikogo w sobie ani obok ale teraz wyczuwałem i mój pies tak samo że coś krąży wokół domu gdzieś nie daleko. To było zagrożenie dla mojej kontroli nad sobą a więc mnie bardzo niepokoiło.
Urodziła mi się wnuczka. Jeszcze przed porodem miałem dziwne przeświadczenie że muszę ją chronić, bardzo silne.
Pewnego dnia nie wiem jak to się stało że usłyszałem nawrócenie wiedźmy Patrycji. Ciekawe tam zwróciłem uwagę na to co ona mówi o pamięci to pasowało do mnie. następna myśl moja wnuczka to drugie pokolenie po mnie. Kto mi każe ją chronić , może szatan. Kiedy chciałem napisać do księdza nie mogłem się zdecydować siedziałem przy stole chyba z pół godziny i się zastanawiałem , przede mną było lustro , w pewnej chwili spojrzałem i ujrzałem moje odbicie tylko oczy były jakieś inne. Wtedy nie napisałem byłem daleko od domu mój powrót samochodem to już temat chyba na horror. Miałem przeświadczenie że ktoś mnie chce zabić ale nie będę tego teraz opisywał.
Wiedziałem muszę iść do Kościoła. Przełamałem się i napisałem do księdza ale tylko z pytaniem kiedy jest otwarty Kościół po za mszą.
Poszedłem oczywiście sprawdzić czy nie jestem opętany. Przy wejściu wodę święconą to prawie się polałem i nic , pomodliłem się może z 10 minut.
napisałem do księdza i umówiłem się na spotkanie. Znalazłem modlitwę o uwolnienie i sam codziennie odmawiałem ponieważ uznałem że jak mnie opętał to na pewno ktoś wielki kto nie boi się wody święconej. Porozmawiałem z księdzem miałem się przygotować do spowiedzi z całego życia. Dał mi różaniec. Modlitwa różańcowa zawsze kojarzyła mi się z takimi starszymi osobami klepiącymi coś w kościele.
Cały czas go teraz odmawiam, codziennie.
Ksiądz powtórzył mi że praktycznie nie jest możliwe żeby zło nie bało się wody święconej ,nie do końca wierzyłem.
Spowiedź. Trochę stresu , nic się nie stało. Ksiądz nałożył ręce.
Pokuta. Ewangelia Sw. Łukasza.
Powrót do domu. Zacząłem odmawiać różaniec ale coś mi mówiło , przerwij masz pokutę, czytaj Ewangelie , nie chciałem przerywać ale to były tak natarczywe myśli że przerwałem.
Ewangelia .
Po paru minutach czytania , poczułem że łzy mi napływają do oczu. Płakałem chyba z pół godziny nie mogłem przerwać. Wszystko do mnie dotarło normalnie wszystko stało się jasne. To jak by na mnie spłynęło. Ja nie byłem opętany. Ja zostawiłem Dom, On był cały czas przy mnie i czekał a jak byłem na krawędzi to wyciągał rękę...to było jak witaj w Domu. Bałem się tego że przypomnę sobie jakieś straszne rzeczy które zrobiłem. Bóg mi powiedział nie ty już wszystko pamiętasz co było ważne . Wróciłem do Domu. Wiem o tym i już nie odejdę .Nigdy.
Jeszcze jedno. Często przychodziła mi ta siekiera od wróżki do głowy. Czytając Ewangelię zobaczyłem ten fragment:
Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone

Jak to czytałem zrozumiałem i poczułem ciepło.


Śr sty 31, 2018 5:14 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): N sty 28, 2018 9:24 pm
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: powrót do domu
Chwała Panu! Jak rozumiem to wrociles do Boga, do modlitwy, do Kościoła.


Cz lut 01, 2018 9:33 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr sty 31, 2018 3:12 pm
Posty: 16
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: powrót do domu
Tak , wróciłem po latach tułaczki:)


Cz lut 01, 2018 8:36 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 3 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL