Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn paź 22, 2018 7:11 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona
 Samoobrona - kiedy można? 
Autor Wiadomość
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 629
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Nie, nie zawsze bronic się czynnie, bo to nie ma niekiedy żadnego sensu. Trzeba się nauczyć odróżniać, co jest ważne i o co nie warto kruszyć kopii.
Co Ci szkodzi, że ktoś wygaduje głupstwa o marce telefonu. To jest OBOK Ciebie. To Ciebie osobiście nie dotyczy. Serio - nie dotyczy. Twoja wartość nie zależy od marki telefonu. (Co więcej, bez telefonu komórkowego da się żyć, ale to off top). Bądź ponad. Facet Cię prowokuje i ma radochę, gdy się gotujesz. Ignoruj jego gadanie o telefonach. Ignoruj wytrwale, to w końcu albo się znudzi, albo będzie wściekły, że jego gadanina się odbija od Ciebie jak od ściany. od mocnej ściany. Od chłopaka, który wie, czego chce.

To jest jak z dzwonem i dzwonnikiem. jesteś jak dzwon. Kolega zaczepialski jak dzwonnik, szarpie słownie, bo chce usłyszeć wściekłe bicie dzwonu - Twoją reakcję. Ale Ty - dzwon - możesz mu nie dawać satysfakcji. Ignoruj go z jego gadką totalnie. Zawsze ignoruj te odzywki. Bądź ponad, bądź mocniejszy od niego. Bronienie się NIE musi polegać na sile fizycznej, może być oparte na sile moralnej. I akurat tu można spokojnie zlekceważyć gadanie kolegi. Nie masz gardzić kolegą, masz traktować jego pustą gadkę jak powietrze.
Jeśli tego nie zrobisz, on wygrywa, bo ma radochę.
Nie będzie miał radochy, gdy go zignorujesz, gdy nie dasz mu poczucia, że Tobą rządzi. Że ma wpływ na Twoje reakcje.
No wiec w takich akurat sytuacjach możesz się bronić, będąc ponad.


Pt sty 12, 2018 11:06 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 2308
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Krystian napisał(a):
Tak sobie to czytam i... ja na prawde, umiem sie bic ale tego nie robie. Co trudnego w odparciu ataku? Zlapie atakujacego za rece i wtedy mam duzy wybor co zrobic. Mam nogi do uzycia, mam rowniez glowe, moge przewrocic przeciwnika ...

Kolega obraza moja firme telefonu bo zostal w pewnym sesie tak nauczony, podjecie normalnego tematu konczy sie niepowodzeniem. A wiecie co najlepsze? On to robi bo wie ze mu nic nie zrobie. On robi to w tak denerwujacy sposob ze na prawde kiedys nie bede myslal co robie i... ehh niewazne.

Kolega mnie bije po glowie np. i sie smieje z tego bo wie ze nic mu nie zrobie. Mam taka chec podejsc do niego i mu cos zrobic ale czuje sie bezsliny. Przeciez juz po ataku.. ale pokazuje mu wlasnie tym ze moze robic ze mna co chce.

Kolezanki jak mnie bija po twarzy to zbytnio wyboru nie mam. Odepchne - to wroca itp.. a dziewczyny przeciez nie bede bil.

Co mam zrobic w tych przypadkach? ... Czuje sie bezsilny..

Krystian, nie trolluj :D


So sty 13, 2018 12:21 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt lut 28, 2017 10:52 pm
Posty: 800
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Upomnienie braterskie

15 Gdy brat twój zgrzeszy , idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. 16 Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa7. 17 Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! 18 Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie8.
19 Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. 20 Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».


Nie daj sobie w kaszę dmuchać, bo to potem może odbić się na całym Twoim życiu. Masz misję.

Zrób tak jak napisano w tym fragmencie i zapisz się na boks. Jak nie przestaną Cię prześladować to będziesz wiedział co robić.

Cytuj:
Kolezanki jak mnie bija po twarzy to zbytnio wyboru nie mam. Odepchne - to wroca itp.. a dziewczyny przeciez nie bede bil.

ja tam bym się nie czaił.

Poza tym w kontekście miłości do bliźniego moim zdaniem pozwalając się bić robisz mu krzywdę, bo uczy się, że to ok bić innych.


Ostatnio edytowano N sty 14, 2018 12:16 am przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

Scalono 2 posty



So sty 13, 2018 11:53 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz lis 16, 2017 10:46 am
Posty: 280
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Samoobrona - ciąg dalszy.
Kiedyś o tym pisałem ale teraz trochę się zmieniło i chciałbym dopytać się trochę o coś. Zacznijmy od tego że trenuje teraz ostro i jem dużo białka. Kupuje słodkie napoje bardzo rzadko a można powiedzieć, że w ogóle. Mój maks. to smakowa woda, napoje izotoniczne, cola gdy tylko idziemy na pizze, nad zalew. Widzę efekty: mięśnie brzucha widoczne bez napinania się, większa klatka piersiowa.. Chcę żeby koledzy mnie szanowali i choc - przyznam się - zdarza mi się śmiać z innych to nie są to najbliższi koledzy, a jak już to w zartach. Wkurza mnie to że gdy nie siedzę na komputerze już prawie miesiąc to koledzy (najbliżsi) śmieją się przy mnie ze dlatego bo nie mam w co grać, bo nic tam nie pójdzie i jeszcze drugi go popiera: też prawda.

Normalnie gdy ktoś mnie uderzył to się nie czailem. Oddawalem tak samo albo mocniej żeby pokazać że nie będę chłopcem do bicia, nie te czasy koledzy. Jednak teraz nie robię tego. Boję się że to jest złe. A jak ktoś mnie obraza słownie to np grozilem mu ale kończyło się tylko na słowach. A kolega się rozzuchwalal. Jak ktoś mnie przezywa to jestem szczególnie bezsilny. Mam naskarzyc? Błagam nie mam 6 lat. Już kiedyś to zrobiłem to inni się śmiali z tego.

Możecie mi powiedzieć co zrobić w takich sytuacjach, dać jakieś porady?

Nie chcę się nigdzie zapisywać. Umiem się bić,nie wykorzystuje tego póki co.


Cz sie 23, 2018 3:20 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3975
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - ciąg dalszy.
Krystian napisał(a):
Kiedyś o tym pisałem ale teraz trochę się zmieniło i chciałbym dopytać się trochę o coś. Zacznijmy od tego że trenuje teraz ostro i jem dużo białka. Kupuje słodkie napoje bardzo rzadko a można powiedzieć, że w ogóle. Mój maks. to smakowa woda, napoje izotoniczne, cola gdy tylko idziemy na pizze, nad zalew.

Brawo

Cytuj:
przyznam się - zdarza mi się śmiać z innych to nie są to najbliższi koledzy,

Acha.. I uważasz to za w porządku?

Cytuj:
A jak ktoś mnie obraza słownie to np grozilem mu ale kończyło się tylko na słowach. A kolega się rozzuchwalal. Jak ktoś mnie przezywa to jestem szczególnie bezsilny.


Nie gryzie Cię tu coś (ta wypowiedź i ta wyżej)?

Tobie wolno przezywać i śmiać się z kogoś, a jak Ciebie to dotyka to tragedia?
Proponuję Ci - jesteś taki osiłek, tak? Jak widzisz jakiegoś słabeusza, z którego byś się chciał śmiać, nie dość że daruj sobie wyśmiewanie, ale też i opieprz kolegę, który by to chciał robić. Pokaż KLASĘ. Jesteś silny i sprawny nie po to by sobie łacha drzeć ze słabszych, także i po to by tych słabszych bronić (słownie, własnym przykładem). Stać Cię na to, czy wymiększasz?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Cz sie 23, 2018 5:21 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5405
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Metoda I:
Oswajasz skunksa i chodzisz z nim na spacery jak z psem; nikt z Tobą wtedy nawet nie pogada, bo kto by zadzierał z właścicielem skunksa(?).
Metoda II:
Trenujesz, trenujesz, aż w końcu widzisz, że nikt z Tobą nie chce zadzierać.
Metoda III:
Dorastasz, zmieniasz środowisko, znajomych, zadajesz się z ludźmi Twojego pokroju, i stary problem sam znika. (!!!!)


Pt sie 24, 2018 2:31 am
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Pn kwi 24, 2017 8:21 am
Posty: 89
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - ciąg dalszy.
Krystian napisał(a):
Chcę żeby koledzy mnie szanowali i choc - przyznam się - zdarza mi się śmiać z innych to nie są to najbliższi koledzy, a jak już to w zartach.


Krystian, takie drobne żarty z siebie nawzajem to nie przestępstwo - uczą dystansu do własnej osoby, a w Twoim wieku, czyli w wieku dorastania, kiedy to świat zdaje się kręcić wokół tylko ja, to nawet potrzebne. Już to pryszcz jawi się jako Etna przyciągająca uwagę wszystkich :)
Czym innym naśmiewanie się, żeby sprawić przykrość, czym innym żartowanie z wad, z przesadnej troski o wygląd zewnętrzny etc. Trzeba to odróżniać. No przecież humor w Twojej sytuacji udręczenia skrupułami jest bardzo potrzebny..
Ale nie, zdarzyło Ci się ostatnio przebywać więcej z kolegami (i super , bycie W grupie nie obok niej - tego Ci właśnie potrzeba) i już radość prysła, bo podobno zaśmiałeś się z kolegi. Teraz tylko pozostaje podciągnąć owo zaśmianie się pod znęcanie się, oszczerstwo, zapytać na forum czy to jest grzech (tak, grzech) i opuścić grupę narażając się na coraz większe dokuczanie i pogrążanie się w skrupułach.
Krystian napisał(a):
Wkurza mnie to że gdy nie siedzę na komputerze już prawie miesiąc to koledzy (najbliżsi) śmieją się przy mnie ze dlatego bo nie mam w co grać, bo nic tam nie pójdzie i jeszcze drugi go popiera: też prawda.


Brawo! Cokolwiek by nie mówili to dzieje się dobra rzecz: masz szansę na wyjście z nałogu grania. Sport, to jest TO!

Krysia


Pt sie 24, 2018 8:16 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz lis 16, 2017 10:46 am
Posty: 280
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Znaczy nie chodzi o to że jak ktoś się że mnie śmieje to jest źle a jak ja z kogoś to jest dobrze.. Oczywiście obie sytuację są złe., ale wiadomo że człowiek jest grzeszny. W sumie to chyba też na żarty się śmieje z innych bardziej.. Inna sytuacja jest jak nie widzisz ze ktoś się z ciebie śmieje i nie jest to bliski znajomy a inna sytuacja jak jesteś sam na sam a w grupie nagle się z ciebie śmieja.. Kiedyś sam tak robiłem ale teraz widzę że to jest potworne... Mam chyba prawo do obrony przed agresorem, także tym który obraza mnie słowem, ignorowanie nie pomaga nawet chyba pogarsza sytuację.


Pt sie 24, 2018 12:43 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Podśmiewanie się z kogokolwiek nie jest fajne, zwłaszcza, gdy obaj wiecie, że masz przewagę fizyczną. Z ludźmi najlepiej jest rozmawiać tak samo, niezależnie od tego, czy są silniejsi od Ciebie, czy słabsi. Niezależnie, czy są Twoimi przełożonymi, czy podwładnymi w pracy. Czy mają broń, czy są bezbronni. Tym będziesz potwierdzał przed samym sobą to, że kochasz ludzi a nie, że jednymi pogardzasz a innych się boisz i ubierasz odpowiednią maskę do sytuacji. Nie ładne jest również podśmiewanie się z kogokolwiek "za plecami" tym dajesz brzydki przykład kolegom i nie dziw się, że czasem i Tobie się od nich oberwie. " Jaką miarą mierzycie, taką i wam odmierzą i jeszcze dołożą." Gdy koledzy podśmiewają się z kogoś, myśl sobie, ze ten ktoś, to Ty. Faktem jest, że jak nauczysz się dobrze bronić, to odechce ci się kogokolwiek atakować. Skuteczna obrona daje więcej satysfakcji, niż skuteczny atak a skupianie się na niej, uczy trzymać nerwy na wodzy i nie wyprowadza z równowagi w trudnych sytuacjach. Najwyższym stopniem wtajemniczenia jest nadstawiania drugiego policzka. Tu dystans do Twojego "ja" jest tak duży, że część Ciebie stoi po stronie oponenta. Dajesz mu fory, jakbyś walczył z małym dzieckiem i nie wyprowadza Cię z równowagi nawet w sytuacjach krytycznych.
Krystian napisał(a):
Mam chyba prawo do obrony przed agresorem, także tym który obraza mnie słowem, ignorowanie nie pomaga nawet chyba pogarsza sytuację.

A jak zachowywali się Twoi oponenci z którego się podśmiewałeś? Korzystali z prawa do obrony, jeśli tak, to jak się bronili?
Środki obrony powinny być adekwatne do środków ataku, więc nie bierz się za rękoczyny, gdy atakują Cię słownie. Nie wściekaj się też i nie rzucaj obelg. Gdy ktoś Ciebie obrazi, zachowuj się dyplomatycznie i poważnie. Powiedz:
-" Wiesz co, "stary"? Obraziłeś mnie dotkliwie a nie może tak być, by ktoś mniej ważny bezkarnie mnie obrażał. Pozwól mi się odegrać, by wyrównać rachunki."
Najprawdopodobniej mina mu zrzednie w takich okolicznościach, bo nie będzie wiedział, co masz zamiar zrobić a czas będzie działał na Twoją korzyść. Potem dodaj:
-"Wycofaj się z tego, co powiedziałeś, albo przygotuj się na srogą kontrę. Co wybierasz?".
Jeśli Cię przeprosi, powiedz:
- No, żeby mi to było ostatni raz.
Uśmiechnij się i uściśnij mu dłoń. Jeśli jednak da Ci do zrozumienia, że czeka na kontrę, zbliż się do niego, tak, by skoczyło mu tętno i najlepiej na ucho, powiedz:
-Nie, bo Ty.
Po czym szybko się odwróć i z wymuszonym śmiechem weź "nogi za pas". Oponent będzie zdezorientowany, jak i świadkowie zdarzenia, Twoi kumple. Bedzie ich ciekawić, co tamtemu powiedziałeś na ucho.
Może się zdarzyć, że oponent będzie na tyle przytomny, że powie Ci, że to Ty jesteś mniej ważny. Wówczas powiedz:
- Tak? To sorry, ale nie poznałem. Nie dość, że (tu powtórz epitet, którym Cię obraził), to jeszcze gapa.

Inny bardziej prosty przykład: Ktoś Ci ubliżył. Ty odpowiadasz:
- Nieprawda. Moja mama mówiła zupełnie co innego. A ja tylko jej wierzę.
Gdy zapytają, co mówiła mama? Odpowiedz:
- Wstydzę się powtórzyć.

Bądź elastyczny i nigdy się nie usztywniaj, niczym nie oburzaj a zachowasz pokój. Baw się słowami.
Jakbyś chciał potrenować konkretne obelgi, sytuacje, napisz na PW, by nie robić widowiska. Ty, oczywiście będziesz mnie wyzywał, ja będę się bronił. :)
Aby być dobry w "te klocki" musisz więcej kochać ludzi a mniej siebie.


Wt sie 28, 2018 5:41 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz lis 16, 2017 10:46 am
Posty: 280
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Kolega mnie dzisiaj uderzył kilka razy butelka w głowę, pusta no ale to jednak upokarzajace trochę a ja nic nie zrobiłem, jedynie to że rzuciłem mu kartkę na ziemię i trochę go zwyzywalem..


Wt wrz 04, 2018 2:24 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3975
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Oj dzieci, dzieci..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt wrz 04, 2018 2:57 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz lis 16, 2017 10:46 am
Posty: 280
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
A czy to fajnie jak ktoś robi z ciebie posmiewisko przed najbliższymi kolegami i dziewczynami? To wyglądało o wiele gorzej niż to opisuje


Wt wrz 04, 2018 3:10 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3975
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Krystian napisał(a):
A czy to fajnie jak ktoś robi z ciebie posmiewisko przed najbliższymi kolegami i dziewczynami? To wyglądało o wiele gorzej niż to opisuje

Szczerze? Przede wszystkim zwyzywanie go Cię ośmieszyło, jeśli już. Naucz się rozbrajania napastnika w sposób że tak powiem elegancki - bez nadmiaru siły, bez niepotrzebnego skakania, poszturchiwania i hałasu i bez wyrządzania krzywdy. Jak się tego nauczysz - a są takie techniki, to będziesz gość. Po odebraniu owej butelki (mam nadzieję że to taka plastikowa?) mógłbyś go bez jakiegoś wyżywania się, delikatnie pacnąć nią w głowę. Efekt murowany.
Tylko do tego trzeba nauczyć się techniki.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt wrz 04, 2018 4:33 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz lis 16, 2017 10:46 am
Posty: 280
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
PeterW napisał(a):
Krystian napisał(a):
A czy to fajnie jak ktoś robi z ciebie posmiewisko przed najbliższymi kolegami i dziewczynami? To wyglądało o wiele gorzej niż to opisuje

Szczerze? Przede wszystkim zwyzywanie go Cię ośmieszyło, jeśli już. Naucz się rozbrajania napastnika w sposób że tak powiem elegancki - bez nadmiaru siły, bez niepotrzebnego skakania, poszturchiwania i hałasu i bez wyrządzania krzywdy. Jak się tego nauczysz - a są takie techniki, to będziesz gość. Po odebraniu owej butelki (mam nadzieję że to taka plastikowa?) mógłbyś go bez jakiegoś wyżywania się, delikatnie pacnąć nią w głowę. Efekt murowany.
Tylko do tego trzeba nauczyć się techniki.



Tak, plastikowa. A po za tym, co miałem zrobic? Byłem zirytowany i choć wiem, że to żart to jednak to mnie nie smieszylo a osmieszylo więc zareagowałem wyzywajac go.. Nie chcę być dalej chłopcem do bicia,czy ja nie mogę czegoś więcej zrobić i pokazac że nie dam sobą pomiatac? Czy nie mogę na złośliwe zaczepki reagować stanowczo by otrzymać szacunek? Przeczytaj moje inne wpisy pod tym tematem gdzie opisałem więcej problemów


Wt wrz 04, 2018 4:47 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3975
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Samoobrona - kiedy można?
Krystian napisał(a):
PeterW napisał(a):
Krystian napisał(a):
A czy to fajnie jak ktoś robi z ciebie posmiewisko przed najbliższymi kolegami i dziewczynami? To wyglądało o wiele gorzej niż to opisuje

Szczerze? Przede wszystkim zwyzywanie go Cię ośmieszyło, jeśli już. Naucz się rozbrajania napastnika w sposób że tak powiem elegancki - bez nadmiaru siły, bez niepotrzebnego skakania, poszturchiwania i hałasu i bez wyrządzania krzywdy. Jak się tego nauczysz - a są takie techniki, to będziesz gość. Po odebraniu owej butelki (mam nadzieję że to taka plastikowa?) mógłbyś go bez jakiegoś wyżywania się, delikatnie pacnąć nią w głowę. Efekt murowany.
Tylko do tego trzeba nauczyć się techniki.



Tak, plastikowa. A po za tym, co miałem zrobic? Byłem zirytowany i choć wiem, że to żart to jednak to mnie nie smieszylo a osmieszylo więc zareagowałem wyzywajac go.. Nie chcę być dalej chłopcem do bicia,czy ja nie mogę czegoś więcej zrobić i pokazac że nie dam sobą pomiatac? Czy nie mogę na złośliwe zaczepki reagować stanowczo by otrzymać szacunek? Przeczytaj moje inne wpisy pod tym tematem gdzie opisałem więcej problemów


No ale już Ci podałem możliwe rozwiązanie, tylko trzeba się go nauczyć. Jest ono dosyć stanowcze. Naucz się bezinwazyjnego rozbrajania napastnika.
To wbrew pozorom może się też i kiedyś przydać, w bardziej poważnych okolicznościach. Zwyzywanie napastnika NIE JEST ANI STANOWCZE, ANI SKUTECZNE.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt wrz 04, 2018 4:52 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 36 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL