Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest N sty 20, 2019 5:58 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4
 Wolność człowieka, a ludzkie prawo 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 5704
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Stary Kiemlicz napisał(a):
mareta napisał(a):
I Maciek; tak, czekam na zielone światło, bo tak mówią przepisy,a w każdej chwili może się pojawić się szybko jadący samochód. O przechodzeniu na drugą stronę, gdy nie ma pasów, także przepisy co nieco mówią. :-D
Gdzieś czytałem, że czekanie na zielone światło na pustej ulicy, zwłaszcza w nocy, jest szczególnie podejrzane dla policji. W ich ocenie, jeśli dana osoba jest tak skrupulatnie przepisowa, to po prostu musi mieć coś na sumieniu ;)


Może i jest podejrzane, ale chyba za to nie dają mandatu, a jak przejedziesz na czerwonym o oni czekają na Ciebie w ukryciu "za krzakiem", to Ci na pewno mandat dadzą, prawda? Chyba, że coś innego jest na sumieniu i oni to odkryją, no ale to już inna historia.

Jak ktoś pasów nie zapnie i spowoduje wypadek, to jak jest z egzekucją ubezpieczenia i potem z ich stawkami dla innych kierowców - mogą zmienić się dla wszystkich, czy nie?


Wt lis 06, 2018 10:18 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Wt wrz 25, 2018 9:59 am
Posty: 266
Lokalizacja: podlaskie
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Przechodzenie przez jezdnię po holendersku i niemiecku:
http://zm.org.pl/?a=nl_raffi_przejscia


Wt lis 06, 2018 11:51 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 379
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Maciek napisał(a):
(tylko czy nie jest to ślepe posłuszeństwo?)

Ślepe posłuszeństwo jest wtedy, gdy nie zastanawiamy się nad tym, co nam mówią inni ludzie i nie zastanawiamy się nad sensem tego, co nam nakazano.
Maciek napisał(a):
albo w miejscach gdzie brak pasów (nie powodując zaburzenia ruchu)?

Przepisy drogowe dopuszczają przejście w miejscu, gdzie nie ma pasów, o ile od najbliższego przejścia dzieli cię co najmniej 100 metrów albo jesteś na skrzyżowaniu w wielkim skrócie, jeśli dobrze kojarzę.


Śr lis 07, 2018 5:58 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn maja 08, 2017 10:59 am
Posty: 163
Lokalizacja: Warszawa/Kraków
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Viridiana napisał(a):
Indywidualnością nie jest ten, kto na kozaka przekracza prawo i w ten sposób się wyróżnia, indywidualność dotyczy pewnej sfery siły woli, charakteru, intelektu etc.


Przymusowe zapinanie pasów jest pozbawianiem wolnego człowieka intelektu i wyrabianiem nawyku ślepego posłuszeństwa względem zniewalającego prawa, po prostu tresura. I w takich warunkach niezapinanie pasów urasta do aktu heroicznego, normalnie :lol: .


Viridiana napisał(a):
No ale mimo wszystko powinniśmy robić jak najwięcej, aby się do jakiegoś ideału zbliżyć i wtedy może coś rzeczywiście się zmieni.


Co tu więcej, zgadzam się Viridiana. Dobrze mieć ideał ku któremu dążyć. Nie można narzekać na brak Świętych. (Św. Mamas- patron unikających płacenia podatów :lol: ).


Viridiana napisał(a):
Moje pytanie głównie miało zwrócić uwagę na inną rzecz: mówiłeś o tym, że na samochód trzeba mieć prawo jazdy, a na rower tymczasem nie trzeba mieć żadnego dokumentu (co chyba nie jest do końca prawdą, bo aby pełnoprawnie poruszać się po jezdni rowerem, powinieneś mieć kartę rowerową albo zrobione prawo jazdy na samochód, ale nie jestem pewna, no i też nie jest to aż tak chyba egzekwowane) i wobec tego chciałam zwrócić uwagę na to, że skala szkód, jaką możesz wyrządzić, jest trochę inna. A co do stania na czerwonym świetle przy pustej ulicy: ja tam nie wiem, chociaż co prawda teoretycznie nic nie grozi, to pewnie i tak z racji chęci posiadania pewności bezpieczeństwa (jak ktoś wyjedzie zza rogu, to w niego nie walnę) będę pewnie stać. Cierpliwy człowiek jestem, poczekam. Ale i tak na razie nie mam prawa jazdy. :wink:


Nie mam karty rowerowej i nie mam prawa do jazdy samochodem, a jeżdżę po ulicy rowerem( oczywiście staram się nie zaburzać ruchu). No to wykrakałem :wink: pewnie gdy więcej rowerów pojawi się na ulicach to i na rower wprowadzą obowiązkowe ubezpieczenie i prawo jazdy :/)
Nie jestem za bezmyślnym ryzykowaniem, albo bezmyślnym przekraczaniem przepisów. Ale gdy pusto, a jest czerwień to już bez przesady, podporządkowanie się takiemu czemuś tylko z racji tego że jest czerwone jest zdegradowaniem się w człowieku i przyzwoleniem na tresurę człowieka.
Cierpliwość to bardzo dobra cecha, warto pielęgnować. :wink:


Viridiana napisał(a):
Jeśli są jakieś przeszkody w normalnym nauczaniu no to i tak nie ma wyjścia innego niż nauczanie indywidualne, natomiast uważam, że generalnie szkoła jest nie tylko od uczenia matematyki i polskiego, ale też życia.


Co do życia, to niestety źle szkołę wspominam, długo odchorowywałem( nie żebym był przeciw szkole). Lubisz szkołę? Używa się jeszcze tradycyjnych tablic, czy już tablety? ;)


Viridiana napisał(a):
Staram się wierzyć w człowieka, natomiast za Chiny Ludowe nie uwierzę, że człowiek pijany, choćby nie wiadomo jak rozsądny na trzeźwo, nie stanowił żadnego zagrożenia na drodze.

Żadnego to bez przesady Viridianka ;) Ale to że ma zaburzone postrzeganie nie znaczy że stanowi większe zagrożenie. No tak. Tak jak napisałem już. Jako trzeźwy może jechać sto na godzinę i przez to ma mniej czasu na reakcję, a jadąc pijany postanawia jechać wolniej, np. czterdzieści na godzinę, co prawda czasu na reakcję więcej, ale że zaburzone zmysły postrzegania, więc w sumie to się może równać. Ale i tak na korzyść tego gdy po pijaku, bo gdyby potrącił to mniejsze uszkodzenie spowoduje z prędkością 40 na godzinę niż gdyby trzeźwy puknął ze 100 na godzinę... Nie no, oczywiście nie zachęcam do picia i prowadzenia, a jedynie staram się wykazać, że pijany kierowca świadomy swojego stanu, będzie wyjątkowo dążył do ostrożności (bardziej niż trzeźwy). Oczywiście rozsądny i świadomy swojego stanu pijany kierowca raczej zrezygnuje z kierowania.

Może teraz zamiast o wolności od ucisku, to o wolności do dobra? Czy człowiek nie ma przede wszystkim tego prawa?


Pn lis 12, 2018 12:59 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 379
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Maciek napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Indywidualnością nie jest ten, kto na kozaka przekracza prawo i w ten sposób się wyróżnia, indywidualność dotyczy pewnej sfery siły woli, charakteru, intelektu etc.


Przymusowe zapinanie pasów jest pozbawianiem wolnego człowieka intelektu i wyrabianiem nawyku ślepego posłuszeństwa względem zniewalającego prawa, po prostu tresura. I w takich warunkach niezapinanie pasów urasta do aktu heroicznego, normalnie :lol: .

Nie jest pozbawianiem intelektu, jeżeli będziemy tłumaczyć, dlaczego dobrze zapinać pasy. Ślepe posłuszeństwo jest wtedy, gdy wiesz, że masz się z czymś zgadzać mimo, że nie wiesz, dlaczego się z tym zgadzasz.
Maciek napisał(a):
Nie mam karty rowerowej i nie mam prawa do jazdy samochodem, a jeżdżę po ulicy rowerem( oczywiście staram się nie zaburzać ruchu). No to wykrakałem :wink: pewnie gdy więcej rowerów pojawi się na ulicach to i na rower wprowadzą obowiązkowe ubezpieczenie i prawo jazdy :/)

Wątpię, żeby mieli wprowadzać kolejne prawo jazdy na rower, skoro już określono takie dokumenty.
Maciek napisał(a):
Nie jestem za bezmyślnym ryzykowaniem, albo bezmyślnym przekraczaniem przepisów. Ale gdy pusto, a jest czerwień to już bez przesady, podporządkowanie się takiemu czemuś tylko z racji tego że jest czerwone jest zdegradowaniem się w człowieku i przyzwoleniem na tresurę człowieka.

Może ujmijmy to tak: generalnie jak pojedziesz na czerwonym przy pustej jezdni, to zakładając, że nikt nie wyjedzie zza rogu co jest mało prawdopodobne, nie robisz czegoś specjalnie złego, natomiast jeżeli ktoś ma dostawać ataków paniki na myśl o potencjalnym braku bezpieczeństwa ze strony nieoczekiwanego auta zza rogu i woli czuć się bezpiecznie i chwilę poczekać, to niech czeka, jego strata lub zysk. :)
Maciek napisał(a):
Cierpliwość to bardzo dobra cecha, warto pielęgnować. :wink:

Biorąc pod uwagę, że mam np. młodszą siostrę, mam warunki do rozwijania cierpliwości. :)
Maciek napisał(a):
Co do życia, to niestety źle szkołę wspominam, długo odchorowywałem( nie żebym był przeciw szkole). Lubisz szkołę? Używa się jeszcze tradycyjnych tablic, czy już tablety? ;)

Z racji tego, że mam chłonny umysł i parcie na wiedzę, nawet lubię szkołę. Szczególnie, że w tym roku zaczęłam naukę w Liceum Plastycznym i jest fajnie i ciekawie. :)
A co do techniki w szkołach, to zależy od szkoły. W podstawówce nie miałam za bardzo techniki pomijając tablicę interaktywną w sali od zajęć komputerowych + komputery, w gimnazjum tablica interaktywna i komputer (a pracowni komputerowej jeszcze więcej komputerów :)) były w każdej sali, teraz w liceum komputer jest w prawie każdej sali (+sala komputerowa), w niektórych jest rzutnik, tablic interaktywnych nie mamy w ogóle. Ale piszemy w zeszytach, choć czasami nauczyciele chcą, żebyśmy coś z internetu na telefonach załatwili.
Maciek napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Staram się wierzyć w człowieka, natomiast za Chiny Ludowe nie uwierzę, że człowiek pijany, choćby nie wiadomo jak rozsądny na trzeźwo, nie stanowił żadnego zagrożenia na drodze.

Żadnego to bez przesady Viridianka ;) Ale to że ma zaburzone postrzeganie nie znaczy że stanowi większe zagrożenie. No tak. Tak jak napisałem już. Jako trzeźwy może jechać sto na godzinę i przez to ma mniej czasu na reakcję, a jadąc pijany postanawia jechać wolniej, np. czterdzieści na godzinę, co prawda czasu na reakcję więcej, ale że zaburzone zmysły postrzegania, więc w sumie to się może równać. Ale i tak na korzyść tego gdy po pijaku, bo gdyby potrącił to mniejsze uszkodzenie spowoduje z prędkością 40 na godzinę niż gdyby trzeźwy puknął ze 100 na godzinę... Nie no, oczywiście nie zachęcam do picia i prowadzenia, a jedynie staram się wykazać, że pijany kierowca świadomy swojego stanu, będzie wyjątkowo dążył do ostrożności (bardziej niż trzeźwy). Oczywiście rozsądny i świadomy swojego stanu pijany kierowca raczej zrezygnuje z kierowania.

Ale ile pijanych jest świadomych swego stanu i ile w razie takiej świadomości podejmuje środki ostrożności?
Maciek napisał(a):
Może teraz zamiast o wolności od ucisku, to o wolności do dobra? Czy człowiek nie ma przede wszystkim tego prawa?

Każdy ma prawo do dobra i dlatego powinniśmy wychodzić naprzeciw innym ludziom, aby ułatwiać sobie nawzajem życie. :)


Pn lis 12, 2018 5:44 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn maja 08, 2017 10:59 am
Posty: 163
Lokalizacja: Warszawa/Kraków
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Cześć
Cytuj:
Nie jest pozbawianiem intelektu, jeżeli będziemy tłumaczyć, dlaczego dobrze zapinać pasy. Ślepe posłuszeństwo jest wtedy, gdy wiesz, że masz się z czymś zgadzać mimo, że nie wiesz, dlaczego się z tym zgadzasz.

Kto to ma tłumaczyć Viridiana? Dlaczego w liczbie mnogiej?
Zgadzasz się na przymus zapinania pasów. Tłumaczysz ten przymus że ogólnie dobrze jest zapinać pasy. I według Ciebie jeżeli dobrze jest zapinać pasy, to i przymus w sumie też dobry. Jesteś ślepa na to że masz uszczknięty kawałek wolności i człowiek zostaje redukowany do istoty bez świadomości. Także Viridianka może zacznij korzystać z gałek ocznych co? Tym bardziej że zajmujesz się sztukami plastycznymi ( ja też :-) )
To że coś dobre, to nie znaczy że dobry będzie prawny przymus tego dobrego. I tak samo, to że coś złe, to nie znaczy że w każdym przypadku dobrym będzie prawny zakaz tego złego.
Dalej uważasz za dobro, że jest prawny nakaz zapinania pasów?
Cytuj:
Może ujmijmy to tak: generalnie jak pojedziesz na czerwonym przy pustej jezdni, to zakładając, że nikt nie wyjedzie zza rogu co jest mało prawdopodobne, nie robisz czegoś specjalnie złego, natomiast jeżeli ktoś ma dostawać ataków paniki na myśl o potencjalnym braku bezpieczeństwa ze strony nieoczekiwanego auta zza rogu i woli czuć się bezpiecznie i chwilę poczekać, to niech czeka, jego strata lub zysk. :)

Zgadzam się z Tobą.

Cytuj:
Biorąc pod uwagę, że mam np. młodszą siostrę, mam warunki do rozwijania cierpliwości. :)

O! I do Miłości i Przyjaźni i wielu innych Wartości :-)

Cytuj:
Ale ile pijanych jest świadomych swego stanu i ile w razie takiej świadomości podejmuje środki ostrożności?

Oczywiście nie wiem, bo i skąd. Myślę że każdy pijany zdaje sobie sprawę że jest pijany. I jeszcze raz, jeżeli taki pijany przejechał od punktu A do punktu B to jaki problem? Jeżeli w kogoś wjechał i był pod wpływem substancji odurzającej to oczywiście dopiero kara. Chcę żyć wśród ludzi wolnych, a nie zaszczutych, a nie o mentalności niewolników (i proszę nie myl tego z posłuszeństwem).
Cytuj:
Każdy ma prawo do dobra i dlatego powinniśmy wychodzić naprzeciw innym ludziom, aby ułatwiać sobie nawzajem życie. :)

Właśnie, każdy ma prawo do dobra. Tylko czy dobro może zaistnieć, gdy jest kosztem innych? Bo teraz w takim systemie żyjemy, że jedni są kosztem na rzecz drugich( socjalizm).
A ułatwiać, czyli rozumiem miłować się (ale oczywiście przede wszystkim miłować naszego Przyjaciela, ale i Pana- Boga. :-) A żeby jak najlepiej to miłowanie nam wychodziło to dobrze by była wolność. A żeby trwała wolność to Odpowiedzialność dobrze by była...A żeby Odpowiedzialność była to Wiara i Nadzieja klawo by było by kwitły... :D Czyż nie? :-|

Viridiana czy człowiek z dyplomem wykształcenia artystycznego, albo uznanego przez znawców za artystę, albo który bywa artystą, ma prawo (w wolności) wziąć i zrobić co zechce i przypisać to działaniu artystycznemu?
Jaką najbardziej lubisz sztukę?


Pn lis 26, 2018 6:58 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 379
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Maciek napisał(a):
Kto to ma tłumaczyć Viridiana? Dlaczego w liczbie mnogiej?

Można włączyć to w podstawę programową, na przykład. A liczba mnoga dlatego, że... Nie wiem. Tak mi się napisało. Może próbowałam się utożsamić ze społeczeństwem (być może nie najlepszy odruch).
Maciek napisał(a):
Zgadzasz się na przymus zapinania pasów. Tłumaczysz ten przymus że ogólnie dobrze jest zapinać pasy. I według Ciebie jeżeli dobrze jest zapinać pasy, to i przymus w sumie też dobry.

Przymus jest generalnie dobry. Pewnie są jakieś nieliczne przypadki, że nie do końca. Ale mówię o sytuacjach ogólnych, a ogólnie lepiej jest mieć zapięte pasy. Przymus jest dobry, gdy jest ustalony w słusznej sprawie.
Maciek napisał(a):
Jesteś ślepa na to że masz uszczknięty kawałek wolności i człowiek zostaje redukowany do istoty bez świadomości.

To, że mam może w 0,01% zabrany kawałek wolności, to widzę. Ale pasy na co dzień nie uwierają mnie, nie wyrządzają mi szkód, uważam je za z reguły sensowne zabezpieczenie i gdyby teraz zlikwidowano przymus, i tak bym je zapinała w pełni swej wolności. Więc niewiele mi to zmienia.
Czy prawo redukuje człowieka do istoty bez świadomości? Nie wiem. Redukuje wtedy, gdy nie mam pojęcia, dlaczego je wypełniam. Czyli po prostu trzeba się zastanawiać nad tym, dlaczego jakieś prawo może być słuszne. I tyle.
Maciek napisał(a):
To że coś dobre, to nie znaczy że dobry będzie prawny przymus tego dobrego. I tak samo, to że coś złe, to nie znaczy że w każdym przypadku dobrym będzie prawny zakaz tego złego.

Że nie w każdym przypadku będzie dobry, to się zgadzam. Ale mówię o ogółach, a jednak wydaje mi się, że częstsze są wypadki, gdzie pasy się przydają, niż gdy przeszkadzają. Co do tych wyjątkowych sytuacji, dobrze by było, żeby po prostu istniał ewentualny przepis zwalniający w konkretnych przypadkach z przymusu. I tyle.
Maciek napisał(a):
Dalej uważasz za dobro, że jest prawny nakaz zapinania pasów?

Rozczaruję cię: mimo wszystko tak. :)
Maciek napisał(a):
Cytuj:
Ale ile pijanych jest świadomych swego stanu i ile w razie takiej świadomości podejmuje środki ostrożności?

Oczywiście nie wiem, bo i skąd. Myślę że każdy pijany zdaje sobie sprawę że jest pijany.

Ja natomiast w to wątpię. A nawet jeśli, człowiek pijany ma pewnie na tyle zaciemniony umysł, że choćby może i nawet chciał nad sobą panować, to i tak nie ma pełnej świadomości, aby to było skuteczne. Oczywiście ja też nie wiem tego z doświadczenia, tylko hipotetyzuję.
Maciek napisał(a):
I jeszcze raz, jeżeli taki pijany przejechał od punktu A do punktu B to jaki problem?

No niby nic, natomiast to absolutnie nie zmienia faktu tego, że nie powinien był tego robić.
Maciek napisał(a):
Chcę żyć wśród ludzi wolnych, a nie zaszczutych, a nie o mentalności niewolników (i proszę nie myl tego z posłuszeństwem).

Ależ nie mylę i nawet w pewnej części popieram. W pewnej, bo czasami może lepiej, gdy ktoś jest ślepo posłuszny, niż gdy zuchwale zagraża innym (nie mówię teraz konkretnie może o zapinaniu pasów, tylko o poważniejszych kwestiach).
Maciek napisał(a):
Cytuj:
Każdy ma prawo do dobra i dlatego powinniśmy wychodzić naprzeciw innym ludziom, aby ułatwiać sobie nawzajem życie. :)

Właśnie, każdy ma prawo do dobra. Tylko czy dobro może zaistnieć, gdy jest kosztem innych? Bo teraz w takim systemie żyjemy, że jedni są kosztem na rzecz drugich( socjalizm).

Może ustalmy, czym tak właściwie jest dobro?
Maciek napisał(a):
A ułatwiać, czyli rozumiem miłować się (ale oczywiście przede wszystkim miłować naszego Przyjaciela, ale i Pana- Boga. :-) A żeby jak najlepiej to miłowanie nam wychodziło to dobrze by była wolność. A żeby trwała wolność to Odpowiedzialność dobrze by była...A żeby Odpowiedzialność była to Wiara i Nadzieja klawo by było by kwitły... :D Czyż nie? :-|

Miłować można i zapinając pasy. ;)
Maciek napisał(a):
Viridiana czy człowiek z dyplomem wykształcenia artystycznego, albo uznanego przez znawców za artystę, albo który bywa artystą, ma prawo (w wolności) wziąć i zrobić co zechce i przypisać to działaniu artystycznemu?

Mówimy tu o dziełach typu "Czarny kwadrat na białym tle" Malewicza? :)
Maciek napisał(a):
Jaką najbardziej lubisz sztukę?

Hmm. Takie najbardziej fascynujące dla mnie prądy to symbolizm, ekspresjonizm, impresjonizm, surrealizm. A dla ciebie?
Ogółem w dziale chyba "Społeczeństwo i historia" mamy temat o sztuce, możesz zajrzeć. ;)


Cz lis 29, 2018 5:57 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn maja 08, 2017 10:59 am
Posty: 163
Lokalizacja: Warszawa/Kraków
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Cześć

Viridiana napisał(a):
Można włączyć to w podstawę programową, na przykład. A liczba mnoga dlatego, że... Nie wiem. Tak mi się napisało. Może próbowałam się utożsamić ze społeczeństwem (być może nie najlepszy odruch).


Przyznam że nie za bardzo rozumiem co to ta postawa programowa.

Może chodziło Ci o to z tą liczbą mnogą, że dzięki (dobrym) obyczajom, tradycji, niepisanym zasadom itp. oddziałujemy na siebie (i to jest dobre).


Viridiana napisał(a):
Przymus jest generalnie dobry. Pewnie są jakieś nieliczne przypadki, że nie do końca. Ale mówię o sytuacjach ogólnych, a ogólnie lepiej jest mieć zapięte pasy. Przymus jest dobry, gdy jest ustalony w słusznej sprawie.


Ok, ale rozbiega się o to czy dobrym przymusem jest zabieranie wolności wyboru w sferze prywatnej na rzecz bezpieczeństwa też w sferze prywatnej. Bo zapięcie pasów (albo niezapięcie) to jest decyzja mająca wpływ na sferę prywatną. Błędnie jest to przypisywane do sfery społecznej (ogólnej). Chodzi o to, że nie ma to znacznego wpływu na innych kierowców, pieszych, gdy ktoś zapnie albo nie zapnie...
Oczywiście prawo prywatne musi być spójne z ogólnym.

Viridiana napisał(a):
To, że mam może w 0,01% zabrany kawałek wolności, to widzę. Ale pasy na co dzień nie uwierają mnie, nie wyrządzają mi szkód, uważam je za z reguły sensowne zabezpieczenie i gdyby teraz zlikwidowano przymus, i tak bym je zapinała w pełni swej wolności. Więc niewiele mi to zmienia.
Czy prawo redukuje człowieka do istoty bez świadomości? Nie wiem. Redukuje wtedy, gdy nie mam pojęcia, dlaczego je wypełniam. Czyli po prostu trzeba się zastanawiać nad tym, dlaczego jakieś prawo może być słuszne. I tyle.


I oczywiście może być tak, że dla Ciebie nie ma to znaczenia czy wisi nad Tobą nakaz zapinania pasów, bo gdyby ten nakaz nie wisiał nad Tobą to i tak byś zapinała. Wisi Ci to. Ale mimo wszystko ten nakaz ma wpływ na rzeczywistość. O to chodzi że negatywny ma wpływ (mimo że ktoś tam sobie założył że to będzie dobre, taki nakaz...). Jest to nakaz niegodny dorosłego człowieka.

Znaczna część zapina pasy tylko i wyłącznie ze strachu przed mandatem.


Viridiana napisał(a):
Rozczaruję cię: mimo wszystko tak. :)

"Chcącemu nie dzieje się krzywda" "Volenti non fit iniuria" co często p. Janusz Korwin-Mikke przypomina (i chwała Mu między innymi za to).
Viridiana, tylko że naturalnym stanem dla dorosłego człowieka w kraju w którym człowiek liczy się jako rozumna, z wolną wolą i pamięcią jednostka stworzona przez Pana Boga jest brak tego nakazu. Ten nakaz jest poniżeniem dla dorosłego człowieka( co nie znaczy że zapięcie pasów jest niegodne dorosłego człowieka).


Viridiana napisał(a):
Ależ nie mylę i nawet w pewnej części popieram. W pewnej, bo czasami może lepiej, gdy ktoś jest ślepo posłuszny, niż gdy zuchwale zagraża innym (nie mówię teraz konkretnie może o zapinaniu pasów, tylko o poważniejszych kwestiach). "

Jeżeli chodzi Ci o np. coś takiego: nie rozumiejąc dogmatu, albo rozumiejąc dogmat sprzecznie z tym co Kościół katolicki (jedyny prawdziwy) głosi przyjmuję ślepo to co Kościół a nie to co ja, to masz rację.
Viridiana napisał(a):
Może ustalmy, czym tak właściwie jest dobro?"

Dobro (absolutne) to też jest oczywiście Pan Bóg
Dobro to oczywista też i to co Pan Bóg powiedział( że jest dobre). Wszystko to co Bóg wypowiedział jest dobre.
Czyli dobro to też jest Kościół Katolicki.
Dobrem też jest to, że mogę decydować o sobie i ponosić konsekwencje, i rezultat decyzji.
Dobro jest nieskończone w swej istocie.
Dobro nie potrzebuje w najmniejszym stopniu zła by być dobrem (zło żeruje na dobru).
Dobro jest jedną z doskonałości.
I tak można by wymieniać...
Teraz Twoja kolej Viridiana.


Viridiana napisał(a):
Miłować można i zapinając pasy. ;)

No można, bo miłość jest nieskończona. Tylko że takie miłowanie nadużywa tolerancję, w związku z tym i cierpliwość w stosunku do ustalających prawo :/
I jeszcze gdy tłumaczone, że dla mojego dobra ten nakaz, to jest to podwójne nadużycie.

Viridiana napisał(a):
Mówimy tu o dziełach typu "Czarny kwadrat na białym tle" Malewicza? :)

Bardziej chodziło mi o to, że prawnie jest, dla ustalenia uwagi: zakaz narkotyków, ale człowiek z dyplomem Akademii Sztuk Pięknych chce zaprezentować ćpanie i tak dzień w dzień chce pokazywać ćpanie :/. Och, kwintesencję ćpania chce ukazać, chce ćpienie w ćpaniu uświadomić...:/

Viridiana napisał(a):
Hmm. Takie najbardziej fascynujące dla mnie prądy to symbolizm, ekspresjonizm, impresjonizm, surrealizm. A dla ciebie?
Ogółem w dziale chyba "Społeczeństwo i historia" mamy temat o sztuce, możesz zajrzeć. ;)

Cenię gdy w dziele jest i symbol i ekspresja i impresja (ale i wieczność) i gdy podkreślana jest Prawda i gdy styl dzieła jest ku Pięknu (w związku z tym i harmonii). Np. William Adolphe Bouguereau
I dziękuję za zaproszenie Viridiana, na pewno zajrzę jeżeli będę w formie.

*Wszystkiego Dobrego*


Cz gru 27, 2018 11:19 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 379
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
Maciek napisał(a):
Cześć

Witaj :)
Maciek napisał(a):
Przyznam że nie za bardzo rozumiem co to ta postawa programowa.

Podstawa programowa oznacza zakres materiału, który powinien być realizowany w każdej szkole.
Maciek napisał(a):
Może chodziło Ci o to z tą liczbą mnogą, że dzięki (dobrym) obyczajom, tradycji, niepisanym zasadom itp. oddziałujemy na siebie (i to jest dobre).

Możliwe. Jest to dobre, o ile założymy, że z kolei zły wpływ jest wtedy, gdy nie mamy obyczajów, tradycji ani zasad. W sumie brzmi sensownie.
Maciek napisał(a):
Ok, ale rozbiega się o to czy dobrym przymusem jest zabieranie wolności wyboru w sferze prywatnej na rzecz bezpieczeństwa też w sferze prywatnej. Bo zapięcie pasów (albo niezapięcie) to jest decyzja mająca wpływ na sferę prywatną. Błędnie jest to przypisywane do sfery społecznej (ogólnej). Chodzi o to, że nie ma to znacznego wpływu na innych kierowców, pieszych, gdy ktoś zapnie albo nie zapnie...
Oczywiście prawo prywatne musi być spójne z ogólnym.

No niby racja. To, czy zapniesz czy nie nie wpływa na innych uczestników ruchu drogowego. Natomiast możesz wpływać w ten sposób na ludzi, którzy chcą z ciebie brać przykład albo na bliskich, którzy w razie wypadku, w którym niezapięcie pasów doprowadziłoby do tego, że coś by ci się stało, martwiliby się o ciebie. Poza tym, czyż nie każde życie ludzkie jest cenne? ;) W sensie jak dla mnie prowadzi to do takich wniosków: tak po ludzku to twoja sprawa. Natomiast pozwalanie komuś, aby być może zrobił sobie krzywdę, bo tak chce... No nie wiem, czuję w tym jakiś zgrzyt. Nie umiem być na tyle obojętna.
Maciek napisał(a):
I oczywiście może być tak, że dla Ciebie nie ma to znaczenia czy wisi nad Tobą nakaz zapinania pasów, bo gdyby ten nakaz nie wisiał nad Tobą to i tak byś zapinała. Wisi Ci to. Ale mimo wszystko ten nakaz ma wpływ na rzeczywistość. O to chodzi że negatywny ma wpływ (mimo że ktoś tam sobie założył że to będzie dobre, taki nakaz...). Jest to nakaz niegodny dorosłego człowieka.

Czy ja wiem, czy niegodny? W sensie, może zajmijmy się tą kwestią od innej strony, niezależnie od przepisów: jak bardzo sensowne jest zapinanie pasów? Dlaczego warto/ nie warto?
Maciek napisał(a):
Znaczna część zapina pasy tylko i wyłącznie ze strachu przed mandatem.

To już wina tego, że nie tłumaczy się tego, czemu to służy. Trochę to jest powiązane z tym:
Maciek napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Ależ nie mylę i nawet w pewnej części popieram. W pewnej, bo czasami może lepiej, gdy ktoś jest ślepo posłuszny, niż gdy zuchwale zagraża innym (nie mówię teraz konkretnie może o zapinaniu pasów, tylko o poważniejszych kwestiach). "

Jeżeli chodzi Ci o np. coś takiego: nie rozumiejąc dogmatu, albo rozumiejąc dogmat sprzecznie z tym co Kościół katolicki (jedyny prawdziwy) głosi przyjmuję ślepo to co Kościół a nie to co ja, to masz rację.

Co prawda zapinanie pasów jest kwestią mimo wszystko osobistą, jak już do tego doszliśmy, natomiast... Mimo wszystko, chociaż ci ludzie mogą nie rozumieć, dlaczego to jest, to jednak to ich chroni.
Maciek napisał(a):
Viridiana, tylko że naturalnym stanem dla dorosłego człowieka w kraju w którym człowiek liczy się jako rozumna, z wolną wolą i pamięcią jednostka stworzona przez Pana Boga jest brak tego nakazu. Ten nakaz jest poniżeniem dla dorosłego człowieka( co nie znaczy że zapięcie pasów jest niegodne dorosłego człowieka).

Ale też naturalnym stanem jest to, żebyśmy o siebie nawzajem dbali. A ten przepis w pewien sposób jest tego wyrazem.
Maciek napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Może ustalmy, czym tak właściwie jest dobro?"

Dobro (absolutne) to też jest oczywiście Pan Bóg
Dobro to oczywista też i to co Pan Bóg powiedział( że jest dobre). Wszystko to co Bóg wypowiedział jest dobre.
Czyli dobro to też jest Kościół Katolicki.
Dobrem też jest to, że mogę decydować o sobie i ponosić konsekwencje, i rezultat decyzji.
Dobro jest nieskończone w swej istocie.
Dobro nie potrzebuje w najmniejszym stopniu zła by być dobrem (zło żeruje na dobru).
Dobro jest jedną z doskonałości.
I tak można by wymieniać...
Teraz Twoja kolej Viridiana.

Moim zdaniem dobro to jest wyzbycie się wszelkiego egoizmu. Co oczywiście oznacza, że Bóg jest dobrem.
Maciek napisał(a):
I jeszcze gdy tłumaczone, że dla mojego dobra ten nakaz, to jest to podwójne nadużycie.

Rozwiń trochę swoją myśl.
Maciek napisał(a):
Viridiana napisał(a):
Mówimy tu o dziełach typu "Czarny kwadrat na białym tle" Malewicza? :)

Bardziej chodziło mi o to, że prawnie jest, dla ustalenia uwagi: zakaz narkotyków, ale człowiek z dyplomem Akademii Sztuk Pięknych chce zaprezentować ćpanie i tak dzień w dzień chce pokazywać ćpanie :/. Och, kwintesencję ćpania chce ukazać, chce ćpienie w ćpaniu uświadomić...:/

Powiem tak: zdaję sobie sprawę, że dusz artystycznych nieraz się nie rozumie. Natomiast, czy to nie jest dlatego, że artysta jest właśnie wrażliwy, refleksyjny? Ćpanie trochę zaprzecza refleksyjności i wrażliwości. Coś w ten deseń. Nie wiem, czy wiesz, co mam na myśli.
Maciek napisał(a):
*Wszystkiego Dobrego*

Nawzajem :)


Pt gru 28, 2018 12:23 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn maja 08, 2017 10:59 am
Posty: 163
Lokalizacja: Warszawa/Kraków
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wolność człowieka, a ludzkie prawo
hej

Viridiana napisał(a):
No niby racja. To, czy zapniesz czy nie nie wpływa na innych uczestników ruchu drogowego. Natomiast możesz wpływać w ten sposób na ludzi, którzy chcą z ciebie brać przykład albo na bliskich, którzy w razie wypadku, w którym niezapięcie pasów doprowadziłoby do tego, że coś by ci się stało, martwiliby się o ciebie. Poza tym, czyż nie każde życie ludzkie jest cenne? ;) W sensie jak dla mnie prowadzi to do takich wniosków: tak po ludzku to twoja sprawa. Natomiast pozwalanie komuś, aby być może zrobił sobie krzywdę, bo tak chce... No nie wiem, czuję w tym jakiś zgrzyt. Nie umiem być na tyle obojętna.

To jeżeli nie wpływa, to koniec dyskusji. Nic do tego urzędnikowi czy innemu kierowcy, że chcę jeździć bez pasów (i oczywiście dzieci też bez pasów, fotelików, kasków, zbroi, pancerzy, murów, bastionów).
Tak, życie jest cenne, ale i wolność też jest cenna. To są dwie wartości, które się uzupełniają.
Viridiana, możesz co najwyżej dorosłemu człowiekowi powiedzieć, żeby zapiął pasy bo coś tam, ale nakazać dla jego dobra nie masz prawa( chyba że w swoim aucie). Obecnie urzędnik nadużywa że może to robić.
Viridiana napisał(a):
Czy ja wiem, czy niegodny? W sensie, może zajmijmy się tą kwestią od innej strony, niezależnie od przepisów: jak bardzo sensowne jest zapinanie pasów? Dlaczego warto/ nie warto?


Czyli rozpatrujemy trzy warianty:
słuszność zapinania
słuszność niezapinania
i sam nakaz zapinania (słuszność/niesłuszność tego nakazu)

Korzyści z jazdy w pasach:
W niektórych wypadkach ratują przed większym uszczerbkiem na ciele.
U niektórych wyzwalają komfort psychiczny( jeżeli ktoś naoglądał się filmików jak to pasy ratują życie, to później w głowie ma to złudzenie) jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa podczas jazdy.
Przy dużej prędkości i ostrych zakrętach pasy pomagają utrzymać człowieka w pozycji siedzącej (przez co wiadomo, nie traci się panowania nad kierownicą).

Korzyści z jazdy bez pasów:
taki pas gniecie ubranie, wkurzające jest to krępowanie ruchów, to uciskanie utrudnia koncentrację. Jazda w pasach powoduje lęk, że jak gwałtownie uderzę w coś to skręcę kark, wzmaga lęk przed utonięciem ( wpadasz do wody i nie jesteś w stanie odpiąć pasów i toniesz wraz z autem :/, lęk przed zgnieceniem, uduszeniem :/ (spada coś na dach i przez to, że zapięte pasy to nie można się wydostać -dusisz się- umierasz). Lęk przed spaleniem (wypadek, samochód zaczyna się palić, zapięte pasy- nie możesz wypełznąć i spalasz się żywcem:/).
Jeżeli cienki kierowca to przez to, że ma zapięte pasy zwiększa mu się pewność siebie(nieuzasadniona) i zaczyna mniej bezpiecznie jechać, bo ma poczucie że pasy go uchronią, czyli ogólnie powoduje większe zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i całego ruchu. W niektórych wypadkach korzystne jest wypadnięcie przez szybę, bo spowoduje to mniejszy uszczerbek na ciele (zapięte pasy likwidują możliwość wypadnięcia przez szybę :/).
Utrudnienie okazywania czułości podczas jazdy( np. żona nie może się przytulić do męża tylko siedzi jak uwiązana, albo mąż, albo oboje. I dzieci też. ).
Gdy coś wypadnie z dłoni w trakcie jazdy, to pasy utrudniają podniesienie i zwiększa się ryzyko wypadku. I śmierci.

I najważniejsze, słuszność/ niesłuszność samego nakazu zapinania pasów (bez korzyści albo niekorzyści z samej czynności):

Nakaz zapinania pasów łamie dobrą zasadę: "Chcącemu nie dzieje się krzywda." (Ta zasad sprzyja człowiekowi w człowieku :wink: ) Po prostu jest to zasada wolnego człowieka (niewolnictwo dawno zostało zniesione).

Nadużywanie władzy przez urzędnika (tutaj w sferze prywatnej do której ma ograniczony dostęp taki urzędnik), co wyzwala pogardę do urzędnika ( co ogólnie nie jest dobre dla wszystkich i powoduje napięcia między sługami(urzędnikami) a suwerenami ( w demokracji nazywa się obywatelami) ).

Viridiana napisał(a):
Moim zdaniem dobro to jest wyzbycie się wszelkiego egoizmu. Co oczywiście oznacza, że Bóg jest dobrem.

Zgadzam się, tylko się upewnię. Z tym egoizmem to nie chodzi o wyzbycie się siebie?
Cytuj:
I jeszcze gdy tłumaczone, że dla mojego dobra ten nakaz, to jest to podwójne nadużycie.

Viridiana napisał(a):
Rozwiń trochę swoją myśl.

Po prostu jak może urzędnik dorosłemu człowiekowi nakazać coś dla jego dobra? Wiem co jest dla mnie dobre, a jak nie wiem, to popełnię błąd i albo wyciągnę wnioski z błędu( i wtedy zdobyłem mądrość i widzę więcej), albo nie (i na przykład umrę).
Urzędnik, który mówi mi co jest dla mojego dobra( to miło z jego strony że mi to mówi), ale gdy każe ( i karze) mi to robić prosi się od dastanie w pysk( po prostu za dużo sobie pozwala wykorzystując status społeczny).

Viridiana napisał(a):
Powiem tak: zdaję sobie sprawę, że dusz artystycznych nieraz się nie rozumie. Natomiast, czy to nie jest dlatego, że artysta jest właśnie wrażliwy, refleksyjny? Ćpanie trochę zaprzecza refleksyjności i wrażliwości. Coś w ten deseń. Nie wiem, czy wiesz, co mam na myśli.

Viridiana, rozumiem co masz na myśli, ale kogo w ogóle określa się artystą?
Czy człowieka z racji właśnie wrażliwości na piękno, zamiłowania przede wszystkim do piękna i tworzenia ku pięknu nie określa się artystą? I to raczej dzieło świadczy o artyście i artyzmie? Czy w momencie tworzenia i po dziele nie powinno stwierdzać się, że ktoś artystą? Dalej można oczywiście określać poziom artystyczny. Ale gdy przestaje tworzyć, albo gdy przestaje mieć na względzie piękno, to czy dalej jest artystą? Czy nie staje się byłym artystą, albo czy nie zaczyna "filozofować" wykorzystując np. plastykę jako środek wyrazu? Czy w związku z tym, człowiek po uczelni artystycznej, czego by nie stworzył, to jest to artystyczne dzieło?
Czy ten sam przedmiot stworzony przez człowieka z wykształceniem artystycznym ukazany w przestrzeni galerii i gdy w dziele nie widać piękna zyskuje status dzieła artystycznego i do tego jeszcze gdy wcześniej ten sam przedmiot został stworzony przez człowieka bez wykształcenia artystycznego i w setkach egzemplarzy?
Viridiana napisał(a):
Nawzajem :)

Dziękuję : )


Pn gru 31, 2018 6:06 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL