Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt lis 13, 2018 7:34 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
 Moje świadectwo 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn sie 08, 2016 1:21 am
Posty: 1
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Moje świadectwo
Czytam właśnie tekst, który jest świadectwem wiary pewnej osoby. Jego tytuł to "Dlaczego wierzę?". Jest w nim mowa o tym, że Bóg objawia się człowiekowi i powierza mu zadania. Jest również napisane, że możemy podzielić się z Bogiem naszymi problemami i co najważniejsze - otrzymać odpowiedź na nasze prośby.

A więc jednak, nie wymyśliłem sobie tego wszystkiego. To prawda, inni też tak czują! Co najważniejsze, nikt mnie do tego nie zmusił, nikt mi tego nie kazał, nikt mi tego nie opowiedział. Pamiętam tylko strzępki informacji z czasów lekcji religii w szkole. To wszystko narodziło się we mnie, w głębi mojego serca, a ja nie cofnąłem się przed tym i pozwoliłem by mnie to ogarnęło.

Duży wpływ na moją przemianę miało pogorszenie się stanu mojego zdrowia - w niegroźnym zakresie, ale moja ogromna wrażliwość i emocjonalność wyolbrzymiła to do rangi śmiercionośnej choroby. Druga sprawa to śmierć młodego chłopaka - wolontariusza ŚDM - Macieja Cieśli. Dowiedziałem się że umarł na raka i zbiegło się to w czasie z momentem, gdy moje obawy były najsilniejsze, obawiałem się że sam podzielę jego los.

Ostateczny moment przemiany nastąpił drugiego sierpnia 2016, kiedy postanowiłem w końcu obejrzeć Mszę kończącą ŚDM w Krakowie. W czasie ŚDM nie oglądałem wiele z uroczystości, byłem do tego negatywnie nastawiony. Wszystko dlatego, że kiedyś wmówiłem sobie że nie lubię bawić się z innymi ludźmi. Zrobiłem tak dlatego, że w istocie bardzo chciałem, ale nie potrafiłem. Nie mogłem, byłem sam, nie potrafiłem złapać kontaktu z drugiem człowiekiem, bałem się, uciekałem od ludzi. Musiałem jakoś przetrwać ten czas, dlatego schowałem swoje prawdziwe pragnienia głęboko wgłąb siebie i zabarykadowałem je tam na lata.

Pod koniec Mszy w Brzegach, gdy papież Franciszek ogłosił gospodarza ŚDM 2019, zaśpiewano pieśni na zakończenie ŚDM a młodzi ludzie stojący na ołtarzu zaczęli tańczyć. To mnie urzekło, w tym momencie nastąpił moment kulminacyjny. Było w tym tyle radości i szczęścia, że nie potrafiłem dłużej być na to obojętnym. Z uczuciem ogromnego żaru usiadłem na łóżku i zapytałem samego siebie: Dlaczego? Dlaczego nie mogę po prostu spokojnie obejrzeć tej uroczystości? Co się ze mną dzieje?

Gdy znalazłem odpowiedź nastąpiła eksplozja. Puściły wszystkie mechanizmy obronne, bariery legły w gruzach, wszystkie moje prawdziwe potrzeby i pragnienia uwolniły się z mojego wnętrza i popłynęły niczym wielki kolorowy wodospad. Znów poczułem emocje, których nie czułem od tak dawna, które były wyparte. Było w tym wiele smutku, bo zauważyłem że ja też chciałbym tam być, bawić się z nimi, śpiewać i tańczyć. Bo taki właśnie jestem i zawsze taki byłem, mimo że starałem się nie dostrzegać tej części mojego ja.

Targnęły mną emocje, zacząłem płakać - tak jak mam w zwyczaju, po cichu, siedząc samemu w pokoju. Bo prawie 25-letniemu koniowi nie wypada płakać, ale delikatny, kruchy i niecodziennie wrażliwy chłopiec, którym tak naprawdę jestem, bardzo tego potrzebuje. Płacząc potrafię uporządkować i oswoić się nawet z najbardziej dzikimi i palącymi emocjami. W pewnym starym filmie padła kwestia, którą zapamiętałem: "Jeśli jeszcze człowiek potrafi płakać, to wszystko można zacząć". I zacząłem. Zacząłem swoją przemianę. Zacząłem się modlić i wierzyć. Poczułem jakby Bóg klepnął mnie w ramię i powiedział "już czas, byś się obudził".

Wydarzenia które opisuję miały miejsce drugiego sierpnia 2016. Przez ten czas przeszedłem tak wielką przemianę, że nigdy bym sobie nie wyobrażał, że coś takiego jest w ogóle możliwe. Czekam niecierpliwie aż przyjdzie czas by położyć się do łóżka. Wtedy jest dla mnie czas na modlitwę, ale modlę się również za dnia. Staram się to robić gdy nikt nie widzi, bo często podczas modlitwy przeżywam ogromne emocje i nierzadko płaczę.

Co najważniejsze, wreszcie to poczułem. Poczułem że Bóg mnie kocha, że nawet gdy zostanę kompletnie sam, on ciągle będzie moim przyjacielem. To jest tak piękne, że nawet teraz pisząc to mam łzy w oczach. To co dzieje się we mnie od kilku dni przeszło moje najszczersze oczekiwania. Ostatnio zdarzyło mi się nawet uronić łzę gdy po prostu jechałem autobusem przez miasto, bo widzę teraz jak piękny jest świat i naprawdę to czuję.

Wiem że jeszcze daleka droga przede mną. Nie tylko daleka, ale także kręta i wyboista. Ale teraz chcę, by Bóg wziął mnie za rękę i poprowadził tą drogą do celu. Małymi kroczkami, dzień po dniu. Gdy będzie przy mnie niczego się nie zlęknę, nic nie będzie w stanie zrobić mi krzywdy. Naprawdę to czuję! Chcę iść tą drogą, z pełną świadomością i przekonaniem. Co najpiękniejsze, nie potrzebuje się do niczego zmuszać, to wszystko płynie wprost z głębi mnie.

Na początku pisałem o tym, że Bóg powierza człowiekowi zadania. Mi powierzył ich bardzo wiele przez ostatnie dni, ale jedno z nich jest szczególne i najważniejsze. Żeby to w pełni zrozumieć musielibyście poznać historię moją i ludzi podobnych do mnie, ale to zostawię na inny raz. Niemniej gdy wyjawię wam cel, być może sami wiele o mnie zrozumiecie:

Moje zadanie to założyć kiedyś jakąś grupę wsparcia, dom pomocy czy stowarzyszenie dla osób cierpiących na pewne zaburzenie psychiczne. Nazywa się ono fobią społeczną, lub nerwicą społeczną. Objawy są podobne do nieśmiałości, ale to coś gorszego i człowiek nie potrafi się tak po prostu przełamać, poradzić sobie z tym. Często tacy ludzie są zupełnie sami, a ich życie to wegetacja. Ich największym pragnieniem jest to, żeby po prostu byli normalni. Więcej informacji na ten temat z pewnością pozyskacie z Internetu. Przykro mi o tym mówić, ale to też opis mojego życia. Dlatego chciałbym po wyzdrowieniu zrobić coś dobrego dla takich ludzi jak ja. Chciałbym żeby mogli przychodzić, spotykać się i rozmawiać ze mną i ze sobą nawzajem, żeby nie byli sami i smutni. Czuję, że Bóg powierzył mi do wykonania jeden z uczynków miłosierdzia: Smutnych i strapionych pocieszać. Że te 25 lat wegetacji było po to, żeby mnie przygotować, a teraz będę mógł wyzdrowieć, żebym mógł wykonać swoje zdanie. Ten pomysł zrodził się we mnie w czasie modlitwy.


Pn sie 08, 2016 2:24 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4798
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
x.y.z. napisał(a):
Chciałbym żeby mogli przychodzić, spotykać się i rozmawiać ze mną i ze sobą nawzajem, żeby nie byli sami i smutni. Czuję, że Bóg powierzył mi do wykonania jeden z uczynków miłosierdzia: Smutnych i strapionych pocieszać. Że te 25 lat wegetacji było po to, żeby mnie przygotować, a teraz będę mógł wyzdrowieć, żebym mógł wykonać swoje zdanie. Ten pomysł zrodził się we mnie w czasie modlitwy.

Piękne świadectwo.

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


Pn sie 08, 2016 9:03 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1144
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
Dziękuję za świadectwo. Chwała Bogu!
Cieszę się razem z Tobą. ;-)


Pn sie 08, 2016 7:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt lip 26, 2013 4:24 pm
Posty: 4214
Lokalizacja: Szwecja
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
x.y.z. znakomicie że Bóg chce Ci pomóc, On zawsze chce nam pomagac, ale ja to sobie tak wyobrażam, na podstawie mojego życia takze, że my musimy dac cos od siebie, zacząć jakąs zmianę.

Płacz to nie żaden wstyd, powodem do niepokoju jest raczej to gdy ktos płakać w ogóle 'nie umie', to znaczy że jest zablokowany.
Wiem że jest moda na rżnięcie twardziela, która w dodatku dotknęła i kobiety, ale nie tędy droga.

Bądź sobą.

Ja też byłem patologicznie niesmiały, i nadal, mimo żem koń dwa razy starszy od Ciebie, mam problemy w kontaktach z ludźmi, dzis nieco inne.

Nie martw się. Dobrze być wrażliwym. I Bóg zawsze jest przy Tobie, do Niego się zwracaj.
Ludzie, cóż, często zawodzą.

_________________
'Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać
Ale miłość moja nigdy nie odstąpi od Ciebie
Mówi Pan'


Wt sie 09, 2016 7:40 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn cze 13, 2011 6:22 pm
Posty: 3117
Lokalizacja: podkarpackie
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
x.y.z. napisał(a):
Moje zadanie to założyć kiedyś jakąś grupę wsparcia, dom pomocy czy stowarzyszenie dla osób cierpiących na pewne zaburzenie psychiczne. Nazywa się ono fobią społeczną, lub nerwicą społeczną. Objawy są podobne do nieśmiałości, ale to coś gorszego i człowiek nie potrafi się tak po prostu przełamać, poradzić sobie z tym. Często tacy ludzie są zupełnie sami, a ich życie to wegetacja. Ich największym pragnieniem jest to, żeby po prostu byli normalni. Więcej informacji na ten temat z pewnością pozyskacie z Internetu. Przykro mi o tym mówić, ale to też opis mojego życia. Dlatego chciałbym po wyzdrowieniu zrobić coś dobrego dla takich ludzi jak ja. Chciałbym żeby mogli przychodzić, spotykać się i rozmawiać ze mną i ze sobą nawzajem, żeby nie byli sami i smutni. Czuję, że Bóg powierzył mi do wykonania jeden z uczynków miłosierdzia: Smutnych i strapionych pocieszać. Że te 25 lat wegetacji było po to, żeby mnie przygotować, a teraz będę mógł wyzdrowieć, żebym mógł wykonać swoje zdanie. Ten pomysł zrodził się we mnie w czasie modlitwy.


Pięknie. Myślę,że nie będzie to łatwe. Ale dasz radę, jeżeli tak Pan Bóg chce. Pisz co dalej u Ciebie.

_________________
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą


Śr sie 10, 2016 1:42 pm
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
Dzięki za Twoje świadectwo.Wiele sytuacji, czy raczej emocji, które opisałeś nie są obce i innym.
x.y.z. napisał(a):
Wiem że jeszcze daleka droga przede mną. Nie tylko daleka, ale także kręta i wyboista. Ale teraz chcę, by Bóg wziął mnie za rękę i poprowadził tą drogą do celu. Małymi kroczkami, dzień po dniu. Gdy będzie przy mnie niczego się nie zlęknę, nic nie będzie w stanie zrobić mi krzywdy.

Nic dodać, nic ująć. Amen. :-)


Śr sie 10, 2016 9:59 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2710
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
Chciałbym polecić ten opis doświadczeń związanych z doświadczaniem obecności Boga w życiu człowieka.
Tym co oczekują w kolejce na takie dotknięcie, oraz tym co główkują co to ma być, jak to będzie, czy to możliwe?

Każdy kto to przeżył w życiu podobnie to doświadczył.
Żadne opisy tego nawet do końca nie określą, takie to niezwykłe przeżycie.

Tak Bóg tylko - a zarazem aż - dotyka nas swoją dłonią, to wystarcza.
To nie jakieś spektakularne przemyślne działanie, jakby się nie doświadczonym przez Boga wydawać mogło.
Ale za to jak wielkie zmiany w doświadczanym człowieku powoduje.

Za to Go kochamy - inaczej nie umiemy.

Druga część opisu tego świadectwa traktuje niewidoczny, nie brany pod uwagę przez wielu problem.
No bo bez Boga wszystko człowieka przerasta, z kolei z Bogiem- cóż może być niemożliwe?
Taki jest kierunek typu Bóg, w odpowiedzi na ludzką słabość, potrzebę otwarcia się na siebie ze swymi możliwościami.

Bo nie ma problemu jak człowiek jest otwarty, wszystko staje się przed nim możliwe.
Wtedy taki człowiek wymaga bardziej powstrzymania, by nie szkodził innym swą siłą, aniżeli dotknięcia pomocnej dłoni Boga.

------------------------------------------------------------------
Dla dociekliwych (po co Bogu potrzebny jest szatan na ziemi)?
Podam odpowiedź- potrzebny by powstrzymywać tych ludzi w działaniu którzy by mogli zaszkodzić słabszym od siebie.
Tego Bóg nie czyni osobiście(choć taka jest konieczność) by wesprzeć słabych.
Bóg tylko daje i wspiera.
Ale już szatan powstrzymuje (bo to jego ulubione zajęcie, by nie stali się ludzie lepsi od niego, jest zazdrosny więc ochoczo to czyni), to jego zadanie akceptowane przez Boga, by ratować słabych ludzi przed tymi którzy posiadają moc.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N wrz 04, 2016 10:01 am
Zobacz profil WWW
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Pt sie 26, 2016 10:45 am
Posty: 577
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
Chciałabym również podzielić się swoją radością o szczególnym zdarzeniu w moim życiu.
Było to ok. niecały rok temu. Miałam napisać na komputerze bardzo ważne dla mnie pismo urzędowe w mojej sprawie. Trzymałam dokumenty w ręku i szłam do drugiego pokoju by zrobić ich ksero. Byłam bardzo zmartwiona i gdy szłam z tymi dokumentami, to na środku pokoju usłyszałam taki mocny wewnętrzny głos " nie bój się, jestem z tobą, twoja wiara cię obroni"
To był tak silny wewnętrzny głos, niesłyszalny uszami, ale był tak mocny, że słysząc go zostałam sparaliżowana na środku pokoju i nie byłam wstanie zrobić ani jednego kroku na przód.
Ten głos był wewnątrz mnie, w mojej głowie, ale jego moc była tak duża i wymowna. Problem urzędowy którym byłam zmartwiona, nie był już więcej dla mnie żadnym problemem.
Ale nie ten problem miał dla mnie znaczenie, tylko to, że dostałam pocieszenie, tak wymowne, tak odczuwalne, tak niewyobrażalne. Przez dwa dni po tym zdarzeniu można powiedzieć, że non stop płakałam. Były to łzy wielkiego szczęścia i radości. Słowa: Jestem przy tobie, twoja wiara cię obroni, były tak pięknymi słowami. Dały i dają mi wielką nadzieję, że dla Boga jestem wartościową osobą, że z moją wiarą nie jest tak źle. Często zadaję sobie pytanie: czym sobie na to zasłużyłam i dlaczego mnie spotkało tyle łask. O uzdrowieniu moim pisałam w swoim świadectwie. Zrozumiałam, że Bóg jest z nami, że nas widzi, że nas słyszy,m że zna nasze problemy, że nas wspomaga, że nas pociesza.
Wiem, że niewielu mi w to co napisałam uwierzy, ale ja to doświadczyłam. Otrzymałam tą łaskę. Jest ona niewyobrażalną dla mnie radością. Teraz wiem, że nie ma takiego problemu, takiego zmartwienia, którym mam się trwożyć. Cóż są warte nasze ziemskie, ludzkie problemy ?
Naszym pragnieniem ma być miłość i opieka Boża i to jest nasze największe bogactwo.
Życie przeminie a wieczność zostanie.

_________________
Miłość Jezusa-moim zbawieniem.
Trwanie w Jezusie-Boga uwielbieniem.


So wrz 10, 2016 2:38 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lut 11, 2017 1:51 pm
Posty: 3
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
Jeżeli borykacie się z jakimikolwiek problemami, czymś co Was krępuje, nie pozwala zasnąć normalnie w nocy, coś, co powoduje Wasz lęk, gdy się budzicie i zajmuje Wasze myśli przez cały dzień, nie czekajcie ani chwili- zawierzcie to Maryi w nowennie do Batki Boskiej rozwiązującej węzły. Ona Was nie zostawi, zapewniam Was! Sama tego doświadczyłam. Walczyłam z problemem w pracy, który wydawał się nie do przeskoczenia. Już w trakcie odmawiania nowenny zauważyłam delikatne zmiany, a już tydzień po jej zakończeniu nastąpił przełom - coś na co tak bardzo czekałam! Nie jest jeszcze idealnie, ale i tak wiem, że zostałam wysłuchana. Ja... zwykła, grzeszna dziewczyna i to mi Matka naszego Pana przyszła mi z pomocą! Poza tym, w trudnych sytuacjach zawsze odmawiam następującą modlitwę do Pana Jezusa "Jezu Ufam Tobie, Ty się tym zajmij". To niezwykle silna modlitwa, gdy szczerze zawierzycie swój problem Panu Jezusowi. On jest i słyszy nasze wołanie, pozwólcie Mu wejść do waszego życia i działać w nim.

CHWAŁA PANU I MATCE BOŻEJ!!!!!!!!!!!!


Wt mar 07, 2017 4:52 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So lut 11, 2017 1:51 pm
Posty: 3
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Moje świadectwo
Moi Drodzy,

chcę podzielić się jeszcze jedną historią i za razem ogromną łaską w moim życiu za przyczyną Matki Bożej i Jej Syna Jezusa Chrystusa. Niedawno okazało się, że jestem w ciąży. Była to oczywiście radość, ale i niepokój, bo byłam zatrudniona jedynie na umowę zastępstwo, przy której nie przysługuje żaden urlop macierzyński, nie było szans na przedłużenie jej do dnia porodu, i która miała zakończyć się w 3 miesiącu mojej ciąży. Oznaczałoby to, że bardzo szybko zostałabym bez pracy. Prosiłam Matkę Bożą w nowennie, aby i ten węzeł rozwiązała. Działy się rzeczy niesamowite! W przeciągu tygodnia udało mi się znaleźć nową i to bardzo spokojną pracę - idealną dla kobiety w ciąży. Wiadomo, jak wygląda dzisiejszy rynek pracy. Z doświadczenia wiem, że nie raz trzeba było porozsyłać kilka CV i czekać tygodniami na odpowiedź. A tutaj wystarczyło jedno! Jestem niezmiernie szczęśliwa. Obiecałam Matce Bożej na zakończenie nowenny, że podzielę się informacją o tym, co mnie spotkało, dlatego dziś opisuję to wszystko dla Was. Matka Boża i Jezus Chrystus nie raz mi pomogli, chociaż tak naprawdę nie rozumiałam, dlaczego mnie wysłuchali: zwykłej dziewczyny, czasami leniwej, bywa, że zapominającej o modlitwie lub modlącej się "na szybko". Zwykły człowiek najprawdopodobniej pojąć tego nie zdoła. Oddałam już Im w opiekę to dziecko, które jest we mnie. Niech Oni się nim opiekują, a nic złego się nie stanie. Matko Boża, Panie Jezu UFAM WAM!


Wt maja 30, 2017 9:26 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL