Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt paź 19, 2018 3:10 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 
 Rola człowieka w planie Bożym. 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So gru 30, 2017 2:25 am
Posty: 2
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Rola człowieka w planie Bożym.
Cześć, jestem tutaj nowy, pozwólcie, że zacznę z grubej rury.
Jak wszyscy dobrze wiecie, lub też nie wiecie, Bóg nas nie potrzebuje, jesteśmy mu zbyteczni, ale dzięki swojej niewyobrażalnej miłości troszczy się o nas i nas "chce". Ale zastanawia mnie to, bo Bóg wszystko Ci narzuca, ale zaraz powiecie "jest wolna wola". Otóż polemizowałbym z tym, co z tego, że masz wolną wolę, skoro w rozrachunku piekło vs niebo wybierzesz to drugie o ile jesteś zdrowy psychicznie i odczuwasz strach jak normalny człowiek. Wielu ludzi chce żyć po swojemu, ale nie może bo to nie podoba się Stwórcy, Bo on chce żeby człowiek mu służył, ale skoro człowiek nie chce to po co Go tworzył?

Wszyscy urodziliśmy się, bo chcieli tego inni, lub też nie chcieli tzw. wpadka.
A mimo to, każdy przez Boga był planowany i kochany... Nawet dzieci księży które nie urodziłyby się nigdy gdyby nie grzech, potworny grzech... I taka refleksja, gdyby nie grzech pierworodny a później grzech np. kapłana tych ludzi nie byłoby... Plan Boski jest jak dla mnie dziwny, stworzył istoty rozumne, które obdarzył ograniczonymi możliwościami w celu pokazania swojej chwały, ale po co Ktoś kto ma wszystko. Musi komuś coś udowadniać?

Nikt nigdy nie pytał się, czy chcę być człowiekiem, tak wiem nikt z nas nie miał wyboru. Ale to smutne, wiedzieć, że tam jest Ktoś kto jest od ciebie nieskończenie lepszy, silniejszy i zaplanował twoje życie za ciebie... Jedni mają lepiej drudzy gorzej, a nikt nie wynagrodzi Ci twoich krzywd, bo przecież niebo jest takie same dla każdego. Nie chcę być jak inni, nie chcę być zwykłym szarakiem w tzw. niebie, chcę czegoś więcej, dążyć do doskonałości, ulepszać się. Bóg każe sobie służyć, rozkazuje, a w zamian oferuje pobyt w innym wymiarze, gdzie pośród milionów tobie podobnych będziesz mu słyżyć X lat. Nie chcę być niczyim sługą, nie pisałem się na takie coś, chcę być naprawdę wolny, bez konsekwencji, nie chcę wierzyć w Boga tylko dlatego, ze boję się kary... Jego miłość wydaje mi się abstrakcyjna i absurdalna. jak mam wierzyć, że Ktoś kocha mnie bardziej niż rodzona matka mimo iż nigdy Go nie widziałem, nie słyszałem i jest jedną wielką zagadką. Drażnią mnie hasła typu "Nasz Pan Jezus Chrystus" On nie jest moim Panem, nie chcę mieć Pana, Pana mają niewolnicy, którymi my niestety jesteśmy... Nie chcę nic wybierać, boję się życia... Boję się śmierci i swojej kary.


So gru 30, 2017 2:36 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr lip 26, 2017 9:05 pm
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
W pierwszej kolejności nie nazwał bym piekła karą. To raczej wybór. Z tego co wiem kościół nikogo nie potępia.

Druga sprawa to to że Bóg wcale nie chce i nie wymaga tego abyś mu służył. Z tego co wiem spore grono ludzi nie wierzy w Boga, ci ludzie mają się świetnie. Z tego co wiem nigdzie nie jest powiedziane że ci ludzie definitywnie zostaną potępieni. Powiedział bym raczej że relacja z Bogiem jest pomocą i drogowskazem. Wiara jest z tego co wiem łaską a nie nakazem.

Całą sytuację ujął bym tak. Wyobraź sobie że masz pieska. Trzymasz go w domu, piesek ma jedzenie, wodę, ładny ogródek, ma domowników z którymi może się bawić. Jest mu dobrze. Ale pewnego dnia piesek mimo wszystko ucieka. Nic nadzwyczajnego. Po kilku dniach jest głodny, może potrącił go samochód, może coś sobie zrobił... czy ktoś chciał go ukarać? nie. Takie jest życie. Podejrzewam że tak samo piekło nie jest karą, tylko konsekwencją tego że na tyle odwróciliśmy się od Boga, że już nawet nie mówię "nie wierzę" tylko "nienawidzę, nie chcę mu służyć".

Inna sprawa, co rozumiesz poprzez "wiarę w Boga"? Jeśli uważasz że cały koncept jest sprzeczny sam w sobie, a założenia głupie to raczej nie przekonasz sam siebie intelektualnie że on istnieje.

Dam Ci radę, postaraj się żyć dobrze przez rok i zobacz co się stanie. Żyj tak aby to co robisz, było dobre dla Ciebie, Twoich najbliższych, oraz jeśli to możliwe jak najliczniejszego grona ludzi dookoła Ciebie. Rób to co napisałeś, rozwijaj się, postaraj się zerwać z nałogami jeśli jakieś masz, uśmiechaj się więcej i po prostu bądź dobrym człowiekiem. Jeśli nie wierzysz, trudno. Ale ostrzegam że jeśli będziesz żył "dobrze", to zobaczysz tyle zmian w otoczeniu że pewnie zaczniesz.

Wydaje mi się że jesteśmy jak Tomasz, potrzebujemy dowodów. Niektórych rzeczy nie da się zrozumieć bez doświadczenia ich. Zrób eksperyment, żyj zgodnie z naukami Jezusa i zobacz co się stanie, niczym nie ryzykujesz.

A jeśli chodzi o "Pana" Jezusa, to myślę że z tego co jest napisane w Ewangelii łatwo wywnioskować że wolał by abyś o nim myślał jak o przyjacielu oraz kimś od kogo można się sporo nauczyć.


Pt sty 05, 2018 4:47 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3962
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
Wpuściłem ten post z pewnym zastrzeżeniem. Nie wiem skąd cudzysłów w tytule Pan przy imieniu Jezus. Ten tytuł nie ma charakteru grzecznościowego typu "Pan Kowalski" - to tytuł określający (jeden z wielu) wysoką godność, władcę (od Kyrie), lub wręcz zamiennik imienia JHWH - Adonai. Wszak Jezus to jedna z trzech Osób Boskich (JHWH)

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


So sty 06, 2018 12:07 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Śr lip 26, 2017 9:05 pm
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
Chodziło mi o to że słowo Pan, nie oznacza tego co autor miał na myśli. Odniosłem wrażenie że autor traktował "Pan" tak jak niewolnicy mówili że mają "Pana".

W takim znaczeniu nie ma "Pana" Jezusa, ponieważ nie jesteśmy jego niewolnikami co sugerował autor. Pan oznacza tu to co napisałeś. Mogłem wyrazić się jaśniej, fakt.


So sty 06, 2018 10:50 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Cz mar 20, 2014 3:52 am
Posty: 19
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
Przyjacielu jak gdybym słyszał swój własny głos i swoje własne myśli. Też się z tym zmagałem i nadal zmagam, ale zrobiłem już troszkę kroczków do przodu. Chciałbym powiedzieć Ci bardzo wiele rzeczy aż nie wiem od czego zacząć.
Posłuchaj ja byłem osobą bardzo samotną, zaleknioną, smutną miałem jakieś wyobrażenie o sobie które nie miało nic wspólnego z rzeczywstością, stawiałem sobie wymagania i oczekiwania których nie byłem w stanie w żaden sposób wypełnić, nie potrafiłem stanąć w prawdzie o sobie samym. Żyłem w jakieś wynmaginowanej rzeczywistości. Tak naprawdę czułem do samego siebie wstręt do innych ludzi i do Boga, nie cierpiałem swojego życia, chociaż byłem zdorwy młody silny i w sumie nic mi po ludzku mi nie brakowało. Mówiąc jeszcze inaczej chciałem być doskonały i denerwowało mnie to że wgl mam uczucia, one były dla mnie tak męczące, chciałem być doskonały a także być w pewien sposób jak Bóg chociaż wtedy tak o tym nie myślałem a więc Bóg: nie popełnia błedów, każdy mały błąd był dla mnie wielką porażką, kiedy ktoś mi nie odzwajemnił uśmiechu albo źle na mnie spojrzał to byłem załamany, no bo jak "boga" można nie wielbić itd itp dla kogoś to może być śmieszne mi to sprawiało wielkie cierpienie, ja po prostu nie wiedziałem kim jestem. Byłem jak dziecko we mgle zamknięty poraniony, wystraszony, odtrącony, niechciany, potrzebujący kontaktu, najkrócej mówiąc żyłem w wielkiej ciemności. Mógłbym jeszcze wiele o tym pisać mówiąc krótko miałem zakłamany obraz samego siebie ludzi i Boga chociaż od 3 lat chodziłem gorliwie na wspólnotę itp. itd. Oczywiście nie chciałem korzystać z żadnych psychologów no bo jak katolik i do psychologa przecież Bóg wszystko zrobi.
No dobrze w końcu dotarło do mnie że muszę coś zmienić poszedłem na terapię DDA która była skierowana przedewszytskim na Pana Boga, czyli terapia psychologiczno-duchowa. I powolutko małymi kroczkami wszytko zaczęło się zmieniać. Prawdopodobnie także miałeś niezbyt ciekawe relacje rodzinne jak ja a w Twoim domu brakowało miłości. Przez to masz zakłamany obraz Boga, ludzi i siebie samego.
I teraz powiem Ci co było kluczem, w mojej przemianie, a)wyprowadzka od rodziców,b) terapia oczywiście też pomagała, ale przedewszytkim jedna fudnamentalna rzecz która do tej pory mi umykała mi w chrześcijańtwie a której dowiedziałem się na terapi otóż wymagali od nas codziennej modlitwy minimum 15 min oczywiście ja niby się wcześnie jakoś modliłem ale nie przykładałem do tego specjalnie wagi.
No i powoli uczyłem się kim jest Bóg i kim jestem ja sam bo jak się dowiedziałem miałem tak bardzo zafałszowany swój obraz że wszytskie moje dotychczasowe działania decyzję opierałem na jakimś wyobrażeniu o sobie, a nigdy nie spotkałem samego siebie prawdziwego mnie, takiego jak widzi mnie Ojciec w Niebie.
A więc czego się nauczyłem czego mnie nauczył Bóg na modlitwie i co oczywiście pokrywało się z terpią, wszytsko co mówię pokrywa się też z nauką kościoła.
Przede wszytkim "Dziecko jestem Twoim Ojcem możesz naprawdę nazywać mnie Tatą , możesz przyjśc do mnie ze wszytskim oddawaj mi wszytsko, wszytskie emocje uczucia problemy ja będę działał" Nie wiem czy wiesz ale 90% obrazu Boga jaki masz w głowie jest na podstawie twojego ziemskiego ojca, Bóg taki nie jest, Bóg jest prawdziwym Tatą czyli czułym, troskliwym, wrażliwym, zawsze czekającym na Ciebie, na początku było to dla mnie trochę dziwne i nie do uwierzenia, ale On naprawdę na modlitwie tak do mnie wewnętrznie przemawiał. I pytałem się Go no ale jak Tatą przecież Ty jesteś Bogiem Wielkim Silnym Poważnym. "No i co ? Ale ja chcę być Tatą twoim takim zwyczjnym, zwykłym, nie rób poważnej miny rozmawiaj ze mną gdyż mi na Tobie zależy," Czy nie mówi tego św w liście do Rzymian żeby oddawać wszytsko Bogu gdyż jemu na nas naprawdę zależy? Ale to jeszcze nic, jednego dnia rozmawiałem z Nim i odczułem węwnętrzenie że On Bóg Tata cieszy się że ja taki nikt, przęciętny nieboraczek z Nim rozmaiwam co więcej On się mną zachwyca,(wtedy beczełem jak małe dziecko) to był dla mnie szok jak się ktoś mną może zachwycać, tak nie mogłem w to uwierzyć że pytałem kierownika duchowego czy Bóg może się mną zachwycać czy to jest normalne ? Usłyszałem - A czy Ojciec nie może zachwycać się własnym dzieckiem ? Rozumiesz masz Godność Dziecka Bożego przyjacielu to nie są żarty, masz Boży Obraz w sobie, Bóg chcę zamieszkać w Tobie w Twoim ciele. Bóg chcę wchodzić z Tobą w namiętną relację miłośći rozumiesz ? On chcę tylko dwać a Ty masz tylko przyjmować On zniszczył się dla Ciebie całkowicie na Krzyżu, musisz nauczyć się być kochanym :) i obdarowaywanym :) Jesteś zbawiony z łaski nie uczynków aby nikt się nie chlubił. Bo wydaję mi sie ze Ty masz problem z PRAWEM MOJŻESZOWYM mój drogi, bo Ty chesz wypełniać prawo Ty chcesz zasłużyć na miłośc Boga. A tu jest wszytsko na odwrót prawo stało się za przeproszeniem GÓWNEM !!! I to słowa św. Pwła nie moje :) Do czego zmierzam BÓG CHCĘ MIEĆ Z TOBĄ RELACJĘ !!!!!!!!!! Jeżeli przejdziesz ze stanu prawa do relacji - do prawa ducha to nie będziesz miał takich pytań jak grzech pierworodny, to że nie masz wolnośći itd itp bo w relacji nie ma takich problemów jest rozmowa. To jest DOBRA NOWINA Jezus swoją śmiercią przedewszytskim otworzył nam niebo i możemy rozmawiać z BOGIEM, więc schowaj dziwne pobożności do szuflady i spotkaj BOGA ŻYWEGO. Pozwól się kochać, On wie że jesteś tylko człowikiem zna Twoje problemy i myślisz że tylko patrzy na Ciebie ? Myślisz że On się nie smuci i nie cierpi kiedy Ty cierpisz ? On nie chcę Twoich ofiar On chcę żebyś zrozumiał raz na zawsze JA CIEBIE KOCHAM i nie musisz się zmieniać !!!!!! Świętość to właśnie zdolność przyjmowania od Boga Jego Miłości nie ma tu zasługiwania i to dla wielu ludzi jest problem.
Co do wolności to Bóg wręcz nakazuje Ci wolnośc mówił o tym JAN PAWEŁ II.
A wiesz co mówi św JAN w miłości nie ma lęku a Ty mówisz że się lękasz, Bóg nie chcę niewonika Bóg chcę mieć przyjaciela. Wiesz co oznacza dążenie do doskonałości właśnie doskonalnie się w MIŁOSĆI a nie jakieś chorę perfekcyjnę zapędy. On chcę żebyś się w nim zakochał i służył mu z miłośći, żebyś się spalił dla Niego ale z miłości. Bo choćbyś oddał swoje ciało na spalenie a miłości byś nie miał byłbyś nikim.
Ty mówisz że nie chcesz być niewolnikiem a Jezus był niewolnikiem.
5 To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. 6 On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, 7 lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi.

Dosłowane tłumczanie to niewolnik nie sługa i to taki niewonik który nie ma nic do powiedzenia wręcz przedmiot. Jak poznasz Miłośc Boga to sam będziesz chciał być Jego niewolnikiem z wolnej woli :) Polecam też relację z Maryją to jest bomba :)
Mówisz że Bóg Ciebie nie potrzebuję to chyba taki Bóg filozofów jakiś Arystotelesowski. Bo Jezus dał się zmiarzdżyć, zniszcyć, opluć, obnażyć, tak że nie był podobny do człowieka, potraktowali go jak zwierze, i Ty piszesz no tak ale On nas nie potrzebuje. To po co to zrobił mi powiedz ?
Powiesz mi to zbyt pięknę żeby było prawdziwe :) Cholera tak jest ON taki jest :) Dlatego tak trduno to przyjąc bo to jest zbyt dobre i proste. To jest radość i wesele. On nie chcę Twojego cierpienia. Wiesz co znaczy zaprzeć się samego siebie ? Przestać wyobrażać sobie kim się jest lub nie jest i spytać się Boga jak On Ciebie widzi i jakie jest Twoje powołanie. Ty mówisz że nie chcesz być szaraczkiem to są moje własne słowa, strach przed przeciętnością to jest zaburzony obraz siebie. Bóg zna Ciebie i w nim nie jesteś jak miliardy innych jesteś wyjątkowy jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny tylko musisz siebie poznać, ludzie chodzą adorować najświętszy sakrament, ale nie wiedzą jak sami są wielkim skarbem, wszysyc jesteśmy chodzącymi tabernakulum i to nie moje słowa, tylko Gajdów ! Więc zacznij podziwać dzieło Boga czyli siebie samego i podziękuj za siebie że tak wpaniale zostałeś stworzony.

Więc na koniec takie ludzkie rady, jak jesteś podobny do mnie to i tak ich nie przyjmiesz, bo zawsze wiesz lepiej :) Co jest z Tobą nie tak :)
1.Musisz przebywać wśród ludzi i tworzyć relację bo jestem pewien że jesteś dosyć samotny, nawet jeżeli wydaję Ci się że masz relację to są sztuczne.
2. Zaufaj komuś daj się poprowadzić, jest naprawdę wielu dobrych ludzi którzy przechodzili przez to samo co Ty i wiedzą jak sobie radzić.
3. Polecam "Gajdów Współpraca z Łaską" to tacy psycholodzy ich książka ma imprimatur i jest też audiobook słuchałem Go setki razy musisz też tego posłuchać.
4. Powinnieneś iść na terapię jakąs albo do psychologa.
5. Najważniejsze zacznij się modlić i nie zwracaj uwagi na uczucia oddawaj Bogu, na początku będzie bardzo trudno ale nie zniechecaj się Bóg będzie Ci błogosławił, tylko bądź wierny w tej modlitwie bez względu na to co czujesz po prostu wytrwaj.


So sty 06, 2018 11:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4798
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
SaintGospel napisał(a):
Ale to smutne, wiedzieć, że tam jest Ktoś kto jest od ciebie nieskończenie lepszy, silniejszy i zaplanował twoje życie za ciebie...

To nie jest smutne, to jest fantastyczne.

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


N sty 07, 2018 12:04 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz wrz 22, 2011 9:05 pm
Posty: 335
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
Andy72 napisał(a):
SaintGospel napisał(a):
Ale to smutne, wiedzieć, że tam jest Ktoś kto jest od ciebie nieskończenie lepszy, silniejszy i zaplanował twoje życie za ciebie...

To nie jest smutne, to jest fantastyczne.

Dokładnie. Poza tym SainGospel wiedz, że Bóg jest nie tylko naszym Panem, ale przede wszystkim przyjacielem. To nie jest Pan, który wydaje Ci rozkazy i wynagradza lub karze w zależności czy dobrze się spisałeś, czy też nie. To jest Pan, który przede wszystkim chce mieć z nami relację. Wyobraź sobie króla. Wyobraź sobie, że mimo, iż cały naród należy do niego, to on niczego nie pragnie tak bardzo jak relacji z Tobą. Teraz pomnóż to przez nieskończoność i wyjdzie Ci obraz Pana Jezusa.
Kiedyś zobaczysz jakie to piękne, że nie jesteśmy pępkami tego świata.

Poza tym...
Cytuj:
Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie! A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze. Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie. [Łk 12,32-48]


Pn sty 08, 2018 6:24 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So gru 30, 2017 2:25 am
Posty: 2
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
Dziękuje za wypowiedzi, ja po prostu mam dosyć, od 8 lat tkwię w pornografii, która jest już u mnie codziennością. Zresztą jak w dzisiejszym świecie się od niej odciąć? Nie da się. Zrozumcie ja potrafiłem codziennie odmawiać różańce, błagałem, płakałem, odmawiałem sobie, nic nie pomogło. Grzech wraca, nie będę ciągle opowiadać o tym panu w czarnej sukni w kościele... Bo mnie to wykańcza, mnie wykańcza wiara, bo ciągle się boję, boję się że Bóg mnie ukaże, że wyśle do piekła i tam spłonę. Wiele razy mówiłem Mu, że Go nienawidzę, że jest Nikim, że mam Go dosyć i chcę umrzeć. To było coś w rodzaju emocjonalnego amoku. Ale zrozumcie, moja rodzina to fikcja, alkohol, papierosy, kłótnie ba awantury okraszone biciem i wyzwiskami na dźwięk których anioły wymiotują rozpaczą. To trwa całe moje życie, za kilka tygodni będę pełnoletni, nie mówię, że mam się najgorzej na świecie uczę się, jestem najlepszy w klasie, a dzięki komu? Dzięki temu, że mam motywację, której nie da mi Bóg... Tylko wizja pieniędzy, kobiet i luksusowych samochód mnie tu trzyma... Po co żyć dla Boga? Jedno potknięcie, jeden grzech ciężki + plus rozpędzony samochód równa się piekło, tak naucza nasz Kościół. Ja po prostu chciałbym checkpoint, miejsce w którym mogę sobie odpuścić, takie zabezpieczenie, ze nie pójdę do piekła, bo to jest jak mania...

Jestem człowiekiem o wielu kompleksach, prawie codziennie miewam stany lękowe, depresyjne i myśli samobójcze, za bardzo boli. Nie rozumiem dlaczego boli, a przez swoje życie (nie modlę się, nie chodze już też do kościoła bo miałem dosyć, nie mogłem tam wytrzymać i słuchać tego), trafię do kaźni Lucyfera...

Nie chcę klękać przed Bogiem, nie chcę czuć się gorszy i ciągle żałować i Go przepraszać, za co ja mam ku*** przepraszać całe życie? Za to, że nigdy nie chciałem tak żyć, za to, że Bóg bez pytania ciągle chrzani mi w życiu... Pomocy.


Cz sty 11, 2018 1:11 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 3962
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
Znowu się zaczyna.. :roll:
Tylko nie wiem, po co ta zabawa z kasowaniem starego nicka by się pojawić na nowym..

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Cz sty 11, 2018 8:43 am
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Wt mar 06, 2018 2:36 pm
Posty: 8
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Po co Bóg obdarzył nas wolną wolą ?
Witam

a) Pan Bóg wiedział, że wolna wolna w rękach niedoskonałych stworzeń - najpierw aniołów, potem ludzi - stwarza ryzyko popełniania grzechu. Dlaczego więc, wiedząc o takim ryzyku, dał aniołom wolną wolę, dlaczego dał ludziom wolną wolę?
b) Jeżeli w niebie ludzie mają wolną wolę i mimo to nie grzeszą, czy nie lepiej byłoby dla nas (ludzi), żeby od razu być w niebie. Jeżeli tak, to czemu pan Bóg stworzył 'niedoskonałą grzeszną ziemską wolną wolę', zamiast 'doskonałej bezgrzesznej niebiańskiej wolnej woli'?

pozdrawiam


Wt mar 06, 2018 2:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2655
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Rola człowieka w planie Bożym.
Wolna wola by nie być zniewolony. Zniewolony jest jak maszyna, działa według swej konstrukcji. Maszyny nie mają życia. Takiego jakie ono jest, co do jego charakteru. Bóg dzieli się życiem z tymi których tworzy. Bo sam ma życie, trudno by nie dzielił się życiem z tymi których stwarza.
Zawsze twórca zawiera siebie w swych dziełach, inaczej się nie da. Tak więc to jest klucz do rozumienia tego, co jest konsekwencją tego że ktoś ma rodowód w Bogu.

Natomiast nie pojmujesz tego co to znaczy wiedza. Wiedza nie oznacza przewidywania.
Łączysz wiedzę z przewidywaniem i zadajesz pytanie z tym związane. Wychodzi tobie coś dziwnego, dlatego tak zapytałeś.
Rozdziel wiedzę z przewidywaniem, a zobaczysz że nie da się wtedy postawić takiego pytania.
Pozdrawiam!

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt mar 06, 2018 8:41 pm
Zobacz profil WWW
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 11 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL