Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn lut 19, 2018 3:56 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
 Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym Bóg ? 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 1050
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
PeterW napisał(a):
Ale ten co dostał najmniej to i tak dostał furę kasy! To jakby przekładając na obecne finanse, ten co dostał najmniej, dostał parę milionów dolarów..
On nie dostał jakiegoś mizernego miedziaka, z którym rzeczywiście nie wiadomo co zrobić - czy wydać na ostatni kawałek chleba, czy od razu sobie strzelić w łeb.
I to co ważne - on założył tak od razu, bezpodstawnie, że jego pan, w domyśle Bóg, jest okrutny i niesprawiedliwy..


Zgoda, dostał bardzo dużo, więc pociągnijmy to w tym kierunku. Ten człowiek najwyraźniej przestraszył się tych wielkich pieniędzy, bo obawiał się, że jak je straci (nietrafionym sposobem pomnożenia tego wkładu od pana), to pan go ukaże. Gdyby to były jakieś mniejsze pieniądze (w jego mniemaniu), to pewnie by się tak nie bał je stracić w trakcie inwestycji (bo mógłby je np kiedyś odrobić i oddać panu). Ale że były ogromne, to wystraszył się co będzie jak przepadną, więc je schował. Najwyraźniej nie wierzył w to, że może trafnie wykorzystać i pomnożyć taką sumę, zapewne dlatego, że nie uważał się za takowego, który to potrafi.

Czemu pan dał takie pieniądze zalęknionemu człowiekowi, który nie wierzy w siebie? Czy rzeczywiście ten człowiek był niezaradny czy tylko miał zaniżone poczucie własnej wartości? Jakby nie było, czy sprawiedliwe jest karać tak okrutnie człowieka niezaradnego, który nawet nie stracił tych pieniędzy? Jakie więc przesłanie niesie ta przypowieść?

W sumie nie wiemy czy pan ukarałby tego sługę za to, że w trakcie inwestowania talentu stracił by go cześciowo lub w całości, co wiemy, to to, że ukarał go za nierobienie nic.

Dziwna ta przypowieść.


So wrz 16, 2017 11:25 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 1050
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Natalia22 napisał(a):
Sorry ze to powiem ale jeśli nie jeździsz na wózku inwalidzkim i Twoje problemy z chodzeniem nie umożliwiają Ci normalnej pracy tylko masz chore ściąga które będziesz operował w szpitalu to faktycznie masz problem ale to nie jest jakiś wielki dramat życiowy żebyś z tego faktu zaczął umoralniać innych . Twoje problemy z zarobkami dla pracowników własną pracą czy ukradziony rower to już naprawdę pierdoły nie godne roztrząsania . Na mnie to wrażenia żadnego nie robi.

Z łaski swojej nie oceniaj według swojego widzimisię czyiś cierpień bo nie masz do tego żadnego prawa, nie jesteśmy równie silni ,wytrzymali czy samowystarczalni .I jeszcze wmawiasz equuleuss że ma nie narzekać chociaż wszyscy wiemy o jej chorobie. Jak na katolika który powinien szczerzyc miłość i pomagać bliźnim raczej Ci bardzo daleko.

Co wam da licytowanie się kto ma gorzej?


So wrz 16, 2017 11:32 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 23, 2015 12:14 am
Posty: 2429
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
widzisz, odwrocilas kota ogonem, bo to co napisalem to nie bylo usprawiedliwienie, tylko wskazanie ze equuleuss wstawia swoje zalozenia do innych osob, by to co pisza nie rozwialo jej zaslony dymnej.
To samo zrobilas ty.
Staram sie equuleuss wytlumaczyc ze to z czym mamy problem jest zwykle naszym blednym spojzeniem na rzeczywistosc i blednym mysleniem.
Taki blad jak przez lata bedzie utrwalany, a pozniej potegowany poklepywaniem po plecach to wtedy nie da sie tego rozwiazac.
To tak jak z tarzanem, nie rozumial ze jest czlowiekiem, bo nnie mial kto mu tego powiedziec, wiec uwazal ze jest malpa.


So wrz 16, 2017 11:33 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 648
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
sapper napisał(a):
bo to co napisalem to nie bylo usprawiedliwienie, tylko wskazanie ze equuleuss wstawia swoje zalozenia do innych osob, by to co pisza nie rozwialo jej zaslony dymnej.


Sapper, nie wstawiam żadnych moich założeń na inne osoby, piszę o sobie i o tym co osobiście odczuwam.

Cytuj:
Staram sie equuleuss wytlumaczyc ze to z czym mamy problem jest zwykle naszym blednym spojzeniem na rzeczywistosc i blednym mysleniem.


Naprawdę? Mam podobne doświadczenia jak Natalia, trudne i traumatyczne sytuacje z dzieciństwa, to także jakoś pozostaje i ma swoje znaczenie w życiu kiedy doświadczasz przemocy, cierpienia, żyjąc w strachu.

Mam talenty, różne talenty, w tym talent artystyczny co miało być moją jedyną życiową drogą. Ale także mam zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną w tym współistniejące borderline i CHAD1. Już jedna taka rzecz może zrujnować życie. A moje życie leży w gruzach i nie już nadziei na to że cokolwiek z tego zbuduję, w perspektywie mam życie na ulicy.

Mogłabym malować jak Sętowski, być także muzykiem, pisać poezje i książki, nawet psychoerapeuta mi to proponował. Ale mam także coś z czym muszę walczyć, każdego dnia i w każdej chwili, chociaż nie mam już sił ani nawet motywacji. Moją jedyną siłą jest Jezus. Nie mam przyjaciół w realu. Od wielu lat żyję w samotności. Autyzm schizofreniczny zamknął mnie w innych światach i skutecznie wycofał z życia na wiele lat. Schizofrenia sprawiła że ważyłam mniej niż 30 kilo przy wzroście 177cm. I w takim stanie pozostawałam przez lata. W psychiatryku odratowali mnie jakoś bo stan był krytyczny.

Każdego dnia staram się mówić z głębi serca do Boga - bądz wola Twoja, nie moja. I wszystko mu oddaję jako swoistą ofiarę. Ale wszystko wewnątrz czasem płacze i wyje, serce krwawi. Straciłam nawet miłość mojego życia. Żyłam tylko dla niej. Nie przylepię sobie sztucznego uśmiechu na twarz rodem z Hollywood. Potrzebuję szczerości moich uczuć także przed sobą i przed Bogiem.

Widziałeś ostatnie video z Sinead o'Connor? Poruszające. Ona ma CHAD1 czyli bipolar. Poza tym, w moim przypadku istnieje także transseksualizm i homoseksualizm. Chociaż te transseksualne odczucia osłabły i akceptuję już siebie jako kobietę, jednak pewna bariera pozostaje. Jeśli myślisz że to takie proste to gratuluję.

Nie wystarczy powiedzieć sobie - hakuna matata. To nie działa. Naprawdę, mogę powiedzieć że nie masz pojęcia co czuje osoba transseksualna i jakie to sprawia cierpienie. Bóg pomógł usunąć dysforię płciową, czyli to uczucie kompletnego odrzucenia siebie w danej płci które sprawia najgorszy ból i cierpienie. A możesz wierzyć że ból psychiki i duszy jest niesamowity. Dysforia płciowa może sprawić że człowiek nie jest zdolny do normalnego funkcjonowania a nawet grozić samobójstwem. I nie jest to jakiś kaprys, ale coś co jest niezależne od woli.

I nie, nie wyglądam jak postać dark fantasy, potrafię uśmiechać się do innych z życzliwością, nie odstraszam ludzi ponurym wyglądem, mam szalone poczucie humoru i staram się nie rzucać ciężarów na barki innych osób, nie narzekam dniem i nocą, dziękuję Bogu za wszystko, nawet za te doświadczenia i trudności, chociaż postawa narzekania jest jedym z symptomów tych poważnych zaburzeń psychicznych.

Cytuj:
Taki blad jak przez lata bedzie utrwalany, a pozniej potegowany poklepywaniem po plecach to wtedy nie da sie tego rozwiazac.


Psychoterapeuta powiedział, a raczej powiedziała bowiem to była kobieta, że mam zbyt surową postawę wobec siebie i muszę sobie bardziej współczuć. Także nikt mnie po plecach nie poklepuje a najmniej ja sama. Takie zasłanianie sobie oczu na rzeczywistość i unikanie trudnych pytań i tematów jest sztuczne. Trzeba nie bać się mówić o tym że cierpimy, że istnieje niesprawiedliwość, nie bać się zadawać trudne pytania, trzeba Bogu mówić o wszystkim co czujemy w głębi serca, wszak on wszystko wie i tak.


N wrz 17, 2017 1:42 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 1050
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
equuleuss napisał(a):
Mam talenty, różne talenty, w tym talent artystyczny co miało być moją jedyną życiową drogą. Ale także mam zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną w tym współistniejące borderline i CHAD1. Już jedna taka rzecz może zrujnować życie. A moje życie leży w gruzach i nie już nadziei na to że cokolwiek z tego zbuduję, w perspektywie mam życie na ulicy.

Te choroby ujawniły się po tym jak zorientowałś się w swoich talentach czy przed?
Pytam, bo znam osobiscie jednego człowieka, który też ma swoje talenta, może nie tak wszechstronne jak ty, ale które to ogólnie można sprowadzić do ciekawości świata i jego poznawania, a choroby wyszły po tym jak przestał mieć możliwość robić to do czego jego charakter naturalnie się skłania.

Tak jakby jego mózg pozbawiony odpowiednich bodźców i możliwości ich przetwarzania - zajął się samym sobą. Podobnie jak w wypadku niektórych chorób autoimmunologicznych, gdzie dynamiczny układ odpornościowy pozbawiony pracy z tym do czego został ukształtowany - atakuje swój własny organizm. Zaznaczam, że nie jestem lekarzem, ale tak mi się wydaje, że w przypadku tego mężczyzny którego znam, jego choroba CHAD i te epizody schizofrenii są wbudowane w naturę jego mózgu, który to z jednej strony jest zdolny do ekspresji różnych talentów - i wtedy jest zdrowy, ale z drugiej do choroby gdy zostaje pozbawiony możliwości odbierania, przetwarzania i wydawania takich bodźców, do których jest ukształtowany.

equuleuss napisał(a):
I nie, nie wyglądam jak postać dark fantasy, potrafię uśmiechać się do innych z życzliwością, nie odstraszam ludzi ponurym wyglądem, mam szalone poczucie humoru i staram się nie rzucać ciężarów na barki innych osób, nie narzekam dniem i nocą, dziękuję Bogu za wszystko, nawet za te doświadczenia i trudności, chociaż postawa narzekania jest jedym z symptomów tych poważnych zaburzeń psychicznych.


Tak, jesteś bardzo podobna do tego mojego kolegi, bo on stwierdził, że tacy jak on "potrafią się świetnie maskować na zewnątrz".


Ostatnio edytowano Śr wrz 20, 2017 7:25 am przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

scalono 2 posty



N wrz 17, 2017 3:14 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn lis 23, 2015 12:14 am
Posty: 2429
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Masz racje Wespecjan, kazde zatrzymanie sie i ogladanie na innych powoduje ze wrazliwosc i postrzeganie otoczenia ktore bardzo rozni sie od idealu kierowane jest na osobe, a wtedy wszelkie nawet drobne wady nabieraja upiornych rozmiarow, bo kazdy jest inny, a kiedy uzna sie innych za niemozliwa do zmiany prawidlowos-normalnosc , wtedy zaczyna sie wyolbrzymianie wlasnych drobnych wad.
Otoczenia nie zmienimy, bo musieli bysmy zmusic kazdego do zmiany i wtedy staramy sie zmieniac siebie, by sie dopasoowac. Jest to chyba najbardziej bledne myslenie i dlatego wiekszosc ludzi szuka akceptoowanych przez wiekszosc idoli i do nich sie stara upodobnic.
To upodabnianie sie do idoli to nic innego jak srodek zastepczy w tym blednym mysleniu, ktoremu ulega wiekszosc mlodych ludzi.
Jest to jedynie tlamszeniem samego siebie, swojej osobowosci, co skrzetnie wykozystywane jest w reklamach i manipulowaniu ludzmi przez wladze i media. Od mlodego wieku nigdy nie zwracalem uwagi np. na wykonawcow jakichs swietnych utworow muzycznych tylko na sama muzyke. Nigdy zaden publiczny idol, czy to aktor, czy piosenkarz, nie byl dla mnie kims wiecej niz zwyczajna inna osoba.
Artysci maja czula wrazliwosc i najbardziej temu ulegaja zamiast robic to co umieja i maja do tego talent.
Kiedys dawno temu bylem narazony na to samo, ale nie poddawalem sie temu i poszedlem okrezna droga, robiac to co moglem, w danej sytuacji i srodowisku i co bylo choc w niewielkim stopniu powiazane ze sztuka.
Traktowalem to jak nauke technik artystycznych i dzis wiem ze dobrze zrobilem, bo bylem soba, w pewnym stopniu udajac ze jestem taki jak inni, a dzieki temu robilem i robie to co lubie i tak jak chcialem. Co nie oznacza ze nie robilem bledow i bylo latwo.chocby finansowo, bo jak pisalem czasem bywalo kilka lat bez wystarczajacych zarobkow, a pozniej euforia i kasa ktorej nigdy bym sie nie spodziewal. Raz na wozie raz pod wozem.
Takie jest zycie. Cialo predzej czy pozniej, jakiekolwiek by nie bylo to sie "zuzyje" i stracimy szanse spelnienia sie w tym co umiemy robic. Zmarnujemy talenty.

Cialo to tylko pojazd ktory jest obslugiwany przez dusze, by mogla sie poruszac i robic co chce i powinna. To polaczeni miedzy swiatem duchowym a materialnym, by dusza mogla dokonywac materialnych zmian w ziemskiej rzeczywistosci. Jak ramiona robota obslugiwanego przez czlowieka.


Ostatnio edytowano Śr wrz 20, 2017 7:23 am przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

scalono 2 posty



N wrz 17, 2017 12:10 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 387
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
equuleuss napisał(a):
sapper napisał(a):
bo to co napisalem to nie bylo usprawiedliwienie, tylko wskazanie ze equuleuss wstawia swoje zalozenia do innych osob, by to co pisza nie rozwialo jej zaslony dymnej.


Sapper, nie wstawiam żadnych moich założeń na inne osoby, piszę o sobie i o tym co osobiście odczuwam.

Cytuj:
Staram sie equuleuss wytlumaczyc ze to z czym mamy problem jest zwykle naszym blednym spojzeniem na rzeczywistosc i blednym mysleniem.


Naprawdę? Mam podobne doświadczenia jak Natalia, trudne i traumatyczne sytuacje z dzieciństwa, to także jakoś pozostaje i ma swoje znaczenie w życiu kiedy doświadczasz przemocy, cierpienia, żyjąc w strachu.

Mam talenty, różne talenty, w tym talent artystyczny co miało być moją jedyną życiową drogą. Ale także mam zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną w tym współistniejące borderline i CHAD1. Już jedna taka rzecz może zrujnować życie. A moje życie leży w gruzach i nie już nadziei na to że cokolwiek z tego zbuduję, w perspektywie mam życie na ulicy.

Mogłabym malować jak Sętowski, być także muzykiem, pisać poezje i książki, nawet psychoerapeuta mi to proponował. Ale mam także coś z czym muszę walczyć, każdego dnia i w każdej chwili, chociaż nie mam już sił ani nawet motywacji. Moją jedyną siłą jest Jezus. Nie mam przyjaciół w realu. Od wielu lat żyję w samotności. Autyzm schizofreniczny zamknął mnie w innych światach i skutecznie wycofał z życia na wiele lat. Schizofrenia sprawiła że ważyłam mniej niż 30 kilo przy wzroście 177cm. I w takim stanie pozostawałam przez lata. W psychiatryku odratowali mnie jakoś bo stan był krytyczny.

Każdego dnia staram się mówić z głębi serca do Boga - bądz wola Twoja, nie moja. I wszystko mu oddaję jako swoistą ofiarę. Ale wszystko wewnątrz czasem płacze i wyje, serce krwawi. Straciłam nawet miłość mojego życia. Żyłam tylko dla niej. Nie przylepię sobie sztucznego uśmiechu na twarz rodem z Hollywood. Potrzebuję szczerości moich uczuć także przed sobą i przed Bogiem.

Widziałeś ostatnie video z Sinead o'Connor? Poruszające. Ona ma CHAD1 czyli bipolar. Poza tym, w moim przypadku istnieje także transseksualizm i homoseksualizm. Chociaż te transseksualne odczucia osłabły i akceptuję już siebie jako kobietę, jednak pewna bariera pozostaje. Jeśli myślisz że to takie proste to gratuluję.

Nie wystarczy powiedzieć sobie - hakuna matata. To nie działa. Naprawdę, mogę powiedzieć że nie masz pojęcia co czuje osoba transseksualna i jakie to sprawia cierpienie. Bóg pomógł usunąć dysforię płciową, czyli to uczucie kompletnego odrzucenia siebie w danej płci które sprawia najgorszy ból i cierpienie. A możesz wierzyć że ból psychiki i duszy jest niesamowity. Dysforia płciowa może sprawić że człowiek nie jest zdolny do normalnego funkcjonowania a nawet grozić samobójstwem. I nie jest to jakiś kaprys, ale coś co jest niezależne od woli.

I nie, nie wyglądam jak postać dark fantasy, potrafię uśmiechać się do innych z życzliwością, nie odstraszam ludzi ponurym wyglądem, mam szalone poczucie humoru i staram się nie rzucać ciężarów na barki innych osób, nie narzekam dniem i nocą, dziękuję Bogu za wszystko, nawet za te doświadczenia i trudności, chociaż postawa narzekania jest jedym z symptomów tych poważnych zaburzeń psychicznych.

Cytuj:
Taki blad jak przez lata bedzie utrwalany, a pozniej potegowany poklepywaniem po plecach to wtedy nie da sie tego rozwiazac.


Psychoterapeuta powiedział, a raczej powiedziała bowiem to była kobieta, że mam zbyt surową postawę wobec siebie i muszę sobie bardziej współczuć. Także nikt mnie po plecach nie poklepuje a najmniej ja sama. Takie zasłanianie sobie oczu na rzeczywistość i unikanie trudnych pytań i tematów jest sztuczne. Trzeba nie bać się mówić o tym że cierpimy, że istnieje niesprawiedliwość, nie bać się zadawać trudne pytania, trzeba Bogu mówić o wszystkim co czujemy w głębi serca, wszak on wszystko wie i tak.



Bardzo Ci współczuje equuleuss i nawet nie wiesz jak utożsamiam się z Twoją wypowiedzią .Ja od kilku lat przewlekle leczę się na depresje dystymiczną ,mam stwierdzoną nerwicę zresztą bordeline też nie jest mi obce . W trakcie ostrej fazy choroby miałam próbę samobójczą i częste ataki autoagresji zaliczyłam wtedy pobyt na oddziale psychiatrycznym gdzie były podobne osoby z takimi problemami jak ja . Tam też pierwszy raz zwróciłam się w kierunku Pana Boga gdyż też tam poznałam przekochanego człowieka -księdza który wiele ze mną rozmawiał i pierwszy raz od wielu lat wyspowiadał mnie , przychodził często do pacjentów wesprzeć ich duchowo ,zważywszy na fakt iż panowało wtedy jeszcze przekonanie że samobójcy są skazani na wieczne potępianie ze strony Ojca ze względu na swoje czyny . Ciężki okres a samo miejsce dość przerażające. ..


N wrz 17, 2017 2:43 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 819
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
equuleuss napisał(a):
robaczek2 napisał(a):
equuleuss napisał(a):
Nawet to że rodzimy się w danej płci nie jest sprawiedliwe tak do końca, bowiem dzieje się to poza naszym wyborem.

?


Kobiety mają gorzej niż mężczyzni, więcej cierpią na tym świecie. Gdybym miała wybór nigdy nie wybrałabym dla siebie bycia kobietą i życia jako kobieta.

To bardzo subiektywna opinia i mocno ogolna. Bo czy lepiej być bogata kobieta z dobrego domu czy chlopakiem urodzanym w slumsach i biedzie?
Nie ma lepszej ani gorszej płci, kazda ma inna role do spelnienia.
Dla wielu tez niezrozumiale jest dlaczego doskonały Bóg, zdecydował sie Stać sie czlowiekiem i ponieśc niewyobrazalna meke krzyzowa dla kogos tak niedoskonalego i marnego jak czlowiek.
Bog pokazal na krzyzu sens cierpienia i to ze jest ono zbawcze.


Wt wrz 19, 2017 11:51 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 648
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Wespecjan napisał(a):
Te choroby ujawniły się po tym jak zorientowałś się w swoich talentach czy przed?


Można powiedzieć że byłam zawsze zorientowana w moich talentach, od dziecka niemalże. I to miała być moja życiowa droga, ale choroba pojawiła się na tej drodze, pozbawiając mnie możliwości realizacji siebie.

Cytuj:
Pytam, bo znam osobiscie jednego człowieka, który też ma swoje talenta, może nie tak wszechstronne jak ty, ale które to ogólnie można sprowadzić do ciekawości świata i jego poznawania, a choroby wyszły po tym jak przestał mieć możliwość robić to do czego jego charakter naturalnie się skłania.


Jakiś czas pracowałam w biurze korporacji, krotko przed epizodem choroby, juz wtedy byłam chora, to były początki, w sumie to była praca tylko dla uzyskania środków finansowych, ale nie znosiłam tej pracy, nie byłam w stanie żyć i pracować w taki sposób. Moja osobowość i umysł jest ekscentryczny, inny, a ja to czuję. Nie mam predyspozycji do pracy w ramach określonych godzin i codziennego powtarzania tych samych lub podobnych czynności. To powoduje głęboki stan depresji.

Potrzebuję możliwości pracy kreatywnej, w/g moich wizji, pracy bez ograniczania czasowego, w sumie najlepiej tworzę w nocy, kocham noc i mogę godzinami przedsiadywać nad projektami wlaśnie w tej nocnej atmosferze.

Cytuj:
Zaznaczam, że nie jestem lekarzem, ale tak mi się wydaje, że w przypadku tego mężczyzny którego znam, jego choroba CHAD i te epizody schizofrenii są wbudowane w naturę jego mózgu, który to z jednej strony jest zdolny do ekspresji różnych talentów - i wtedy jest zdrowy, ale z drugiej do choroby gdy zostaje pozbawiony możliwości odbierania, przetwarzania i wydawania takich bodźców, do których jest ukształtowany.


Trudno powiedzieć jak to jest w moim przypadku, może to szaleństwo jest pewną częścią natury, niektórzy wielcy artyści byli schizofrenikami. Być może to jakiś rodzaj ekspresji mózgu. Ale niewątpliwie jest to choroba psychiczna, poważna.

Cytuj:
Tak, jesteś bardzo podobna do tego mojego kolegi, bo on stwierdził, że tacy jak on "potrafią się świetnie maskować na zewnątrz".


To znaczy staram się o życzliwość dla innych i to wypływa z postawy wiary, a także z tej postawy wypływa świadomość aby nie rzucać ciężarów na barki innych ludzi, aby nie pokazywać im swojego cierpienia i żalu, aby isc za tym przykazaniem miłości które pozostawił nam Jezus. Inni także mają swoje zmartwienia i krzyże. Aby nie kierować się miłością własną która chciałaby całemu światu opowiadać o swoich żalach i cierpieniu, ale starać się jednak o zachowanie tej zasady wejścia w buty innej osoby. Może nie zawsze to się udaje.

sapper napisał(a):
Takie jest zycie. Cialo predzej czy pozniej, jakiekolwiek by nie bylo to sie "zuzyje" i stracimy szanse spelnienia sie w tym co umiemy robic. Zmarnujemy talenty.


I to jest mój głęboki żal - zmarnowanie talentów które są darem Boga i miały być moją życiową drogą, ale nie dlatego że zmarnowałam życie przez jakieś niewłaściwe tylko wybory, ale z powodu sytuacji niezależnych ode mnie, od mojej woli.

Natalia22 napisał(a):
Ciężki okres a samo miejsce dość przerażające. ..


Pobyt w szpitalu psychiatrycznym to bardzo trudne doświadczenie. Tak, to przygnębiające miejsce... prawie stamtąd uciekłam.

Ale także tam doświadczyłam pewnej łaski, komunia postawiła mnie na nogi. Ale jeszcze wiele wtedy było przede mną, lata zmagania się z chorobą.

sachol napisał(a):
To bardzo subiektywna opinia i mocno ogolna. Bo czy lepiej być bogata kobieta z dobrego domu czy chlopakiem urodzanym w slumsach i biedzie?


Nie każda kobieta to Paris Hilton... W moim przypadku to dziala na innje zasadzie. Nie mogłam zaakceptować tej płci ponieważ nie czułam tego, nie czułam że jestem kobietą. Mam naprawdę inne usposobienie, inny rodzaj osobwości, inny rodzaj umysłu. Także trudno się poczuć kobieco i trudno się poczuć kobieta w takiej sytuacji. Nie pasuję do kobiecych stereotypów.

A ten bunt nie wynika z tego że buntuję się bo coś mi się tam nie podoba a chciałabym inaczej dla jakiegoś kaprysu, ale to wynika bardziej z tego co czuję, a nie czuję tego co powinnam czuć jako kobieta, czuję jak mężczyzna, dlatego takie a nie inne refleksje.

I można by powiedzieć że w moim przypadku lepiej byłoby być tym chłopakiem ze slumsów niż bogata kobietą, bowiem jako chłopak ta cała osobowość i tożsamość bardziej by pasowała do płci.

Bo na cóż nawet ta kobiecość jak nie może być wykorzystana zgodnie z przeznaczeniem. Nie czuję potrzeby takiego związku z mężczyzną jak małżeństwo i nie czuję w ogóle potrzeby posiadania dziecka jako kobieta. Mogłabym mieć dziecko ale z kobietą jako mężczyzna. Tak czuję.

Cytuj:
Nie ma lepszej ani gorszej płci, kazda ma inna role do spelnienia.


I ja nie potrafię spełnić tej roli wynikającej z biologicznej płci. Bowiem psychicznie, ten umysł i ta osobowość we mnie jest facetem.


Śr wrz 20, 2017 6:49 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 819
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Miłości bez krzyża nie znajdziecie, a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie- Jan Paweł II


Pn wrz 25, 2017 2:08 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): So gru 16, 2017 8:50 pm
Posty: 146
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Natalia22 napisał(a):
Zastanawiałam się dzisiaj nad tym dlaczego na tym świecie jest tak wiele ludzkiego cierpienia? I dlaczego Pan Bóg go dopuszcza w naszym życiu ? ...


Ja uważam że trzeba się zastanowić na tym że: Kiedy Bóg przybrał cielesną postać, nie odrzucił od siebie tego, co niesie ze sobą fizyczność. Znosił ból i cierpienie, więc musi mieć to jakieś znaczenie w planie Boga. Jezus powiedział, że Jego królestwo nie jest z tego świata. Bóg ukochał świat, posyłając na ziemię swoje Słowo (Jezusa), lecz nie podoba mu się to, co się na tym świecie dzieje i to, jak on funkcjonuje (egoizm, grzech, krzywda, którą ludzie wyrządzają sami sobie i bliźnim). Bóg kocha świat, który nadchodzi - ten, w którym nie będzie więcej żałoby, płaczu, bólu i śmierci. To jest Jego królestwo.

Jezus powiedział, że w tym świecie będziemy doświadczali trudności. Powiedział to ludziom, którzy mieli być nienawidzeni ze względu na Jego imię (nienawidzeni za to, że w Niego wierzyli). Lecz Jezus dodał jeszcze: „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat.” (J 16, 33).


N gru 31, 2017 1:41 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lip 01, 2017 8:51 pm
Posty: 60
Lokalizacja: Zbiersk
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Mt 12, 49-50:
I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. 50 Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką»

Natalio, Jezus chce, żeby wypełniać wolę Jego Ojca. Jeżeli wolą Boga jest to, że matka traci swoje dzieci, czy inne cierpienia, które nas spotykają, to musimy postarać się je przyjmować, zaufać Bogu bezgranicznie. Mają one, jak mówi św. Faustyna moc, z której Bóg korzysta dla umacniania innych dusz.

Jeżeli w cierpieniu nie załamujesz się, wręcz przeciwnie, przyjmujesz je, zgadzasz się na nie, ufasz, że Bóg dopuszcza je na Ciebie (a dopuszcza tyle ile możemy znieść) w jakimś dobrym celu, to zobacz, że w oczach Boga stajesz się jeszcze bardziej mu miłą duszą. Widzi On, że nie boisz się dla Niego cierpieć. Jeżeli na ziemi jesteśmy doświadczani, to w Niebie będziemy wynagradzani.

Łk 9, 23-24
Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! 24 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.

Mt 5, 4:
Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.


Pn sty 01, 2018 5:58 pm
Zobacz profil
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pt lip 07, 2017 5:09 pm
Posty: 2
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Tematyka cierpienia niestety jest mi dobrze znana. Osoba cierpiąca na depresje często doświadcza bólu psychicznego, który jak wiadomo jest trudny do zniesienia. Skąd owe cierpienie może pochodzić i jak sobie z nim radzić w ciężkich sytuacjach? Dostrzeżenie w tym wszystkim jakiegoś sensu nie jest prostym zadaniem, ale poznanie pewnych opinii i postaw jakie powinniśmy zająć w stosunku do cierpienia, pozwoli nam lepiej przygotować się na gorsze dni. Zaglądając do literatury, w książce Tomasza a Kempis - O Naśladowaniu Chrystusa temat cierpienia poruszany był wielokrotnie, autor jasno udzielił odpowiedzi na postawione pytanie w temacie.

Cytuj:
Gdy odchodzi jedna pokusa lub utrapienie, inna na to miejsce przychodzi. I zawsze coś do cierpienia mieć będziemy, bowiem utraciliśmy dobro naszej szczęśliwości.


Z tego zdania można wyciągnąć prosty wniosek, mówiący o tym, że cierpienie jest czymś nieuniknionym. Niezależnie od siły działania, cierpienie zawsze będzie mniej lub bardziej obecne w naszym życiu. Warto zwrócić uwagę na to, że cierpienie ma nie tylko charakter fizyczny, ale oddziałuję na psychikę człowieka jawiąc się w różnych udrękach, nerwicach, uzależnieniach itp. Według autora człowiek zawsze będzie musiał cierpieć przez to, że żyje w odosobnieniu od Boga. Żyjąc razem z Bogiem nie odczuwalibyśmy cierpienia.

Cytuj:
Gdyby wszyscy byli doskonali, co byśmy mieli wówczas do wycierpienia dla Boga?


Najwidoczniej jest się dla kogo trudzić. Być może Bóg chcę zweryfikować naszą wierność przez cierpienie, tak jak doświadczył Hioba.
Co do doskonalenia się. Gdybym nie był zazdrosny, to nie cierpiałbym z powodu mojego niedostatku, gdybym nie był uzależniony to nie ucierpiało by na tym moje wewnętrzne dobro i ciało. Jasno widać, że cierpienie może być również konsekwencją grzechu.

Cytuj:
Ale teraz Bóg tak zrządził, że mamy uczyć się jeden drugiego brzemiona nosić (Gal 6,2). Żaden człowiek nie jest bez braku. Każdy jest czymś obciążony. Nikt nie jest samowystarczalny, ani nikt dostatecznie mądry, by sobie we wszystkim poradzić. Wypada więc, abyśmy się wzajemnie pocieszali, wspierali, pouczali, napominali. Przy okazji wystąpienia przeciwności lepiej widać, jak wielką ktoś posiada cnotę. Okazje bowiem nie czynią człowieka kruchym, lecz ukazują, jakim jest.


Należy pamiętać o tym, że ludzka natura jest tak skonstruowana, że człowieka ciężko jest na długo czymś zaspokoić. Z ekonomii wiadomo, że człowiek ma nie ograniczone potrzeby. Dlatego zawsze znajdzie sobie jakiś powód do cierpienia, ponieważ nikt z ludzi nie ma i nie może posiadać wszystkiego. Człowiek może ulepszać swoje braki i wady. To właśnie przeciwności pokazują nam prawdę o samym sobie. Dzięki tym okazjom widać czy potrafimy się zmienić i jak znosimy przeciwności.


Cytuj:
Przyszedłeś służyć, a nie królować. Wiedz, że zostałeś powołany do cierpienia i pracy, a nie do bezczynności i gadaniny.


Dzięki cierpieniu nabieramy pokory i jesteśmy mniej skłonni do wywyższania się przed ludźmi i Bogiem. Powołanie do cierpienia być może wzięło się z konsekwencji grzechu pierworodnego. Przynajmniej ja tak to rozumiem.


O cierpieniu dużo pisał też V. Frankl w książce pt. "W poszukiwaniu sensu życia". Przedstawiał on tam myśl o tym, że nawet samo godne znoszenie cierpienia może być wystarczającym powodem dla którego warto żyć. Nie będę streszczał całej książki, ani podawał wszystkich cytatów o cierpieniu. Zachęcam tylko sięgnąć samemu i wyciągnąć z niej coś wartościowego dla siebie.

Cytuj:
Spośród tysięcy więźniów tylko nielicznym udało się zachować swoją wewnętrzną wolność i traktować cierpienie jako okazję do duchowego rozwoju, lecz nawet pojedynczy przykład stanowi wystarczający dowód na to, że dzięki wewnętrznej sile można wznieść się ponad wszystko, co
każdego dnia na całym świecie ludzie muszą stawiać czoła przeznaczeniu; mają wówczas szansę, aby poprzez swoje cierpienie osiągnąć coś dobrego.


Cytuj:
Gdy człowiek odkrywa, że jego przeznaczeniem jest cierpieć, musi potraktować to cierpienie jako zadanie do wypełnienia - jedyne i wyjątkowe zarazem.


Na koniec muszę jeszcze dodać jeden, bardzo ważny cytat

Cytuj:
Pragnę jednak wyraźnie zaznaczyć, że cierpienie w żaden sposób nie jest konieczne, aby móc odnaleźć sens i że możliwe jest doświadczanie sensu życia pomimo cierpienia - oczywiście pod warunkiem że jest ono nieuniknione. Gdyby zaś można było go uniknąć, sensownym działaniem byłoby usunąć jego przyczynę, bez względu na to, czy miałaby ona charakter psychologiczny, biologiczny czy polityczny. Przyjmowanie cierpienia, które nie jest konieczne, to masochizm, a nie heroizm.


N sty 07, 2018 10:06 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn lut 02, 2015 7:51 pm
Posty: 387
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Dla mnie wielką niesprawiedliwością jest fakt że jedni ludzie przechodzą przez życie z niewielkimi zadrapaniami a inni robią to na klęczkach . Jeżeli jesteśmy skazani na doświadczanie cierpienia to każdy powinien przez nie przejść i to w równym stopniu . Żeby nikt nie czuł się gorszy ,mniej potrzebny czy pokrzywdzony albo nie kochany przez Boga ...


Pn sty 08, 2018 12:26 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4154
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sens ludkiego cierpienia w naszym życiu -co mówi o tym B
Bóg wie, komu jakie życie dać.

_________________
Dobro zwycięży


Pn sty 08, 2018 12:35 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 64 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Majestic-12 [Bot] i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL