Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest So sie 24, 2019 11:35 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 243 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17  Następna strona
 Trudne fragmenty Pisma Świętego 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 16722
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Jak Pismo zaprzecza temu, co głosi protestant, to każda metoda na ominięcie tego problemu jest dobra. Włącznie z zaprzeczeniem. :D

_________________
"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki."


Pt lip 26, 2019 11:48 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 07, 2008 12:57 am
Posty: 1552
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, protestantyzm
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Yarpen Zirgin napisał(a):
Jak Pismo zaprzecza temu, co głosi protestant, to każda metoda na ominięcie tego problemu jest dobra. Włącznie z zaprzeczeniem. :D

Dla Ciebie czy Barneya "Pismo" zajmuje się zaprzeczaniem poglądom "protestantów", dla mnie - służy do czego innego, o tym pisałem. Ok, to już wyjaśniliśmy, i w tym się zgadzamy. O coś jeszcze chodzi?

_________________
www.reformowani.pl


Pt lip 26, 2019 12:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 16722
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
O, a powyżej mamy metodę na atak personalny połączony z odwracaniem kota ogonem do dołu. :D

_________________
"W Tobie Panie zaufałem, nie zawstydzę się na wieki."


Pt lip 26, 2019 12:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 07, 2008 12:57 am
Posty: 1552
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, protestantyzm
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Jaki atak? Pisałem o użytku z Pisma, o miejscu Pisma w życiu Kościoła, z perspektywy tradycji kontynuowanej przez protestancką reformację. Forum służy wymianie poglądów pomiędzy chrześcijanami o różnej przynależności kościelnej, więc piszę jak jest u nas.
Ty i Barney w odpowiedzi piszecie, że dla Was Pismo czy wręcz "tekst Pisma" zajmuje się zaprzeczaniem poglądów protestantów, czy wręcz moich (NB. najpóźniejsze teksty Pisma to co najmniej połowa II w., a kontrowersje rzymsko-protestanckie to co najmniej wiek XVI, jak więc może jakikolwiek "tekst" Pisma się do nich odnosić?, ale ok.). Czy nie tak? No chyba, że sami siebie atakujecie?

_________________
www.reformowani.pl


Pt lip 26, 2019 12:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 07, 2008 12:57 am
Posty: 1552
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, protestantyzm
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Wespecjan napisał(a):
Znane są dosyć dobrze dosadne słowa Chrystua Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.

Mój dylemat z nimi jest taki: tak wysoki standard zachowań moralnych mógł być jedynie ustanowiony dlatego, że to "pożądliwe spojrzenie" ma w sobie element sprawczy (tzn myśl może przejść w decyzję a decyzja w czyn). Jeśli to prawda, że myśl, chcenie, ma taką moc tzn równa się czynom, to czemu tego nie widać w innych sprawach, np wielu ludzi chce być bogatymi, ale od tego chcenia nic się nie dzieje. Jeśli pożądliwie patrzę na samochód sąsiada, to nie znaczy, że ten samochód stanie się mój.
Więc rzeczywistość pokazuje, że niezwykle trudo jest przejść od prostego chcenia do ziszczenia się tego pragnienia, więc co tak naprawdę chciał przekazać Chrystus tą wysoką poprzeczką moralną?


Wespecjanie, dla mnie przede wszystkim nie wydaje się najwłaściwsze sprowadzanie tekstu Kazania na Górze (czy jakiegokolwiek innego) do wykładu etyki czy kwestii "stawiania standardów moralnych". Dla mnie - ale to moja opinia - to jednak spłycenie Ewangelii i znaczenia poselstwa o Chrystusie. Jeżeli w lekturze Pisma posługujemy się rozróżnieniem na Prawo i Ewangelię, jako dwiema postaciami Słowa w Piśmie, czy to we wzajemnym związku czy napięciu, to Ewangelii nie powinno się sprowadzać do jedynie nowego Prawa.

_________________
www.reformowani.pl


Pt lip 26, 2019 12:45 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 226
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
P524 napisał(a):

Wespecjanie, dla mnie przede wszystkim nie wydaje się najwłaściwsze sprowadzanie tekstu Kazania na Górze (czy jakiegokolwiek innego) do wykładu etyki czy kwestii "stawiania standardów moralnych". Dla mnie - ale to moja opinia - to jednak spłycenie Ewangelii i znaczenia poselstwa o Chrystusie. Jeżeli w lekturze Pisma posługujemy się rozróżnieniem na Prawo i Ewangelię, jako dwiema postaciami Słowa w Piśmie, czy to we wzajemnym związku czy napięciu, to Ewangelii nie powinno się sprowadzać do jedynie nowego Prawa.


Grzech jest wtedy, gdy się podejmuje decyzję. Na to wg mnie wskazują słowa Jezusa. Nie chodzi o zewnętrzne, fizyczne wykonanie czegoś, co jest zakazane przez prawo, ale o to, co się dokonuje w sercu.
Tutaj wielu ma problem, bo rozumie to dosłownie i myśli, że kiedy spojrzy na kobietę i jej pożąda (w znaczeniu pragnie), to grzeszy, co jest oczywistym absurdem. Pragnienie seksualne jest naturalne. Grzechem jest niegodziwa realizacja tego pragnienia, ale nie tylko zewnętrzna, ale już decyzja podjęta w sercu.

I jeszcze dodatkowy kij w mrowisko dotyczący lęku przed pojawiającymi się przy okazji wyobrażeniami i fantazjami. Bo czy fantazja jest już chceniem?
Czy jak fantazjuję o wejściu na Mount Everest, to znaczy, że chcę tam wejść? No nie bardzo, bo biorąc pod uwagę okoliczności absolutnie nie chcę tego zrobić (nie jestem wystarczająco przygotowany do tego, nie chcę wydać tyle pieniędzy itd.), choć samo wyobrażenie o zdobyciu szczytu może być czymś pociągającym, upragnionym. W sferze seksualnej może to działać podobnie - jestem szczęśliwym mężem, więc absolutnie nie chcę przygodnego seksu, choć naturalnym jest pragnienie, które oczywiście nic "nie wie" o tych okolicznościach i działa "na ślepo".


Pt lip 26, 2019 2:38 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 377
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Anawim napisał(a):
Bo czy fantazja jest już chceniem?

Wszystko co czynimy, podlega naszemu sumieniu, czyli osądowi rozumu. Jeśli jesteśmy chrześcijanami, nasz rozum jest uzbrojony w poprawną wiedzę, co jest dobre, a co złe. Gdy więc pojawia się fantazja, to mamy za zadanie ocenić, czy jest to dobre, czy złe. Jeśli fantazja dotyczy włażenia na wielką górę, to nic w tym złego, folgujemy sobie i bawimy się swą fantazją ("Bo fantazja jest od tego, żeby bawić się na całego"). Lecz jeśli rzecz dotyczy włażenia nie na wielką górę, tylko na cudzą babę, to osąd rozumu chrześcijańskiego musi nam dać sygnał, że to zła opcja. Wtedy można przeprogramować fantazję na babę własną. Tu wielu katolików może się oburzyć. Jeśli więc dla niektórych taka fantazja jest niemożliwa, to i tak należy wszelkimi sposobami przerwać fantazję o cudzej babie i myśleć o czymś innym, moralnie bezpiecznym. Służy do tego modlitwa, choć nie tylko, ale od niej trzeba zacząć. Od nas zależy, ku czemu kierujemy myśli.

Anawim napisał(a):
Czy jak fantazjuję o wejściu na Mount Everest, to znaczy, że chcę tam wejść? No nie bardzo, bo biorąc pod uwagę okoliczności absolutnie nie chcę tego zrobić (nie jestem wystarczająco przygotowany do tego, nie chcę wydać tyle pieniędzy itd.), choć samo wyobrażenie o zdobyciu szczytu może być czymś pociągającym, upragnionym. W sferze seksualnej może to działać podobnie - jestem szczęśliwym mężem, więc absolutnie nie chcę przygodnego seksu, choć naturalnym jest pragnienie, które oczywiście nic "nie wie" o tych okolicznościach i działa "na ślepo".

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem. Wykonując ruchy frykcyjne w wyobraźni, absolutnie nie chcesz w wyobraźni dojść do szczytu. A zatem w kluczowym momencie przerywasz stosunek i wychodzi na to, że mamy tu do czynienia ze stosunkiem przerywanym w wyobraźni. Nie przypuszczałem, że takie rzeczy istnieją. Zaiste, wielkie są możliwości wyobraźni ludzkiej.

Chociaż prawdą jest, że Bóg wpuszcza ludzi na drogę zbawienia bez względu na ich wcześniejsze uczynki, to jednak warunkiem trwania na tej drodze jest posłuszeństwo. Dar Ducha Świętego umacnia i uzdalnia wierzącego do posłuszeństwa. Nie ma chrześcijan bezbłędnych. Jest jednak różnica między takim wierzącym, który np. poddaje się marzeniom o cudzołóstwie, a takim, który takich marzeń do siebie nie dopuszcza, bo każdą brudną myśl natychmiast przerywa modlitwą i myśleniem o rzeczach dobrych. Ten pierwszy ma grzech, ten drugi nie. Ten pierwszy nie stara się walczyć z grzechem, ten drugi stara się i wygrywa, choć zdarzają mu się sporadyczne porażki – coraz rzadsze. I jest różnica między takim wierzącym, który natychmiast zdejmuje spojrzenie z kobiety, gdy tylko pojawi się u niego niewłaściwa myśl czy impuls – a takim, który syci się widokiem pięknej kobiety, czując, że go to podnieca - bo nie chce sobie tej przyjemności odmówić. Ten pierwszy wierzący zmierza do nieśmiertelności. Ten drugi poddaje się grzechowi, czego następstwem musi być dalsza degradacja. Kolejną fazą będzie słabość wobec pornografii, a następnie rozpusta w pełnym znaczeniu tego słowa. Ten pierwszy wierzący robi postępy w nowym życiu i duchowym wzroście. Wzmacnia się w łasce. Ten drugi łaskę zamienia w rozpustę. Czy Bóg ocenia ich jednakowo? Czy obu wpuści na wieki do Nowego Jeruzalem? Nauka o tym, że nieśmiertelność dana będzie wierzącym przez samą wiarę, tzn. niezależnie od ich uczynków, fałszywie zrównuje tych dwóch ludzi, a przede wszystkim jest niebiblijna. Wobec ludzi ochrzczonych, odrodzonych Bóg stawia warunki, bez których proces zbawienia nie dokona się. Mimo że się rozpoczął, to nie dokona się. Zbawienie jest WARUNKOWE (w sensie dokończenia procesu zbawienia).


Pt lip 26, 2019 3:18 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 226
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Pewnie dość złożona sprawa.
Ja nie przepadam za narracją lękową o seksualności. W zdrowym małżeństwie o takich sprawach się normalnie rozmawia; wiadomo, że z czasem atrakcyjność może spadać; że mogą nas pociągać ludzie dookoła. Nadmierna próba opanowania naturalnych popędów również na poziomie uczuć czy myśli raczej zwiększa niepotrzebnie zafiksowanie na seksualności (przynajmniej ja miałem takie doświadczenie).
W narracji lękowej znamienne jest postrzeganie takich uczuć czy wyobrażeń jako niepotrzebnego podejmowania ryzyka, że oto nagle ni stąd ni zowąd zacznie się zdradzać. Wg mnie to raczej działa w drugą stronę. Świadomość własnych pragnień, normalne ich traktowanie i dalej - umiejętność ich komunikowania własnej żonie/mężowi daje szanse na rozwój relacji i zmniejsza ryzyko problemów.


Pt lip 26, 2019 7:26 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 377
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Dopóki nie ma sprzeczności z nauką Kościoła, pisz co chcesz. Będziemy rozważać. Ale nie dziw się, gdy spotykasz opór.


Pt lip 26, 2019 7:46 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 377
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Anawim napisał(a):
W narracji lękowej znamienne jest postrzeganie takich uczuć czy wyobrażeń jako niepotrzebnego podejmowania ryzyka, że oto nagle ni stąd ni zowąd zacznie się zdradzać. Wg mnie to raczej działa w drugą stronę. Świadomość własnych pragnień, normalne ich traktowanie i dalej - umiejętność ich komunikowania własnej żonie/mężowi daje szanse na rozwój relacji i zmniejsza ryzyko problemów.

Wynaturzenie polega na tym, a chodzi o wynaturzenie myślenia, że ty piszesz, a ja muszę dokonywać cudów intelektualnych, żeby cię zrozumieć. To jest od niedawna. Odkąd szkoła stała się przymusowa i wykształcenie zaczęło umożliwiać pracę, odtąd ja pism ludzkich zrozumieć do końca nie mogę. Natomiast gdy czytam pisma Ojców Kościoła, wiem, co chcą mi powiedzieć. Może spróbujmy poprzez pytania kontrolne: kto zdradza, żona czy ty? Od jak dawna? Dlaczego zdradza? Kto akceptuje zdradę, żona czy ty? Czy jesteście w stanie współżyć bez zdrady? Odpowiedzi proszę o przekazanie spowiednikowi, broń Boże psychologowi. Gdyby spowiednik skierował do psychologa, zmienić spowiednika. Forum służy pomaganiu ludziom biednym, nie leczeniu swoich problemów. Owszem, można pomóc, ale nie na forum, bo inni na forum zakażają się pesymizmem i problemami. Forum to miejsce pomocy, ale ludziom całkowicie upadłym, a nie ludziom, co nie wiedzą, co z sakramentami robić, bo mają za dużo łask.


Pt lip 26, 2019 7:57 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 226
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
:|
Twoje insynuacje są uwłaczające, eot.


Pt lip 26, 2019 8:02 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 377
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Anawim napisał(a):
Twoje insynuacje są uwłaczające, eot.

To jest forum katolicke. Rozważ, co napisałeś wyżej i jak to mogło zostać zrozumiane. Jeżeli chcesz być bardzo nowoczesny, idź na forum protestantów. oni zrozumieją wszystko, tylko nie rozumną naukę Koscioła.


Pt lip 26, 2019 8:12 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N gru 07, 2008 12:57 am
Posty: 1552
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, protestantyzm
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Anawim napisał(a):
P524 napisał(a):

Wespecjanie, dla mnie przede wszystkim nie wydaje się najwłaściwsze sprowadzanie tekstu Kazania na Górze (czy jakiegokolwiek innego) do wykładu etyki czy kwestii "stawiania standardów moralnych". Dla mnie - ale to moja opinia - to jednak spłycenie Ewangelii i znaczenia poselstwa o Chrystusie. Jeżeli w lekturze Pisma posługujemy się rozróżnieniem na Prawo i Ewangelię, jako dwiema postaciami Słowa w Piśmie, czy to we wzajemnym związku czy napięciu, to Ewangelii nie powinno się sprowadzać do jedynie nowego Prawa.


Grzech jest wtedy, gdy się podejmuje decyzję. Na to wg mnie wskazują słowa Jezusa. Nie chodzi o zewnętrzne, fizyczne wykonanie czegoś, co jest zakazane przez prawo, ale o to, co się dokonuje w sercu.
Tutaj wielu ma problem, bo rozumie to dosłownie i myśli, że kiedy spojrzy na kobietę i jej pożąda (w znaczeniu pragnie), to grzeszy, co jest oczywistym absurdem. Pragnienie seksualne jest naturalne. Grzechem jest niegodziwa realizacja tego pragnienia, ale nie tylko zewnętrzna, ale już decyzja podjęta w sercu.


Owszem, są tradycje teologiczne ujmujące Prawo w relacji do grzechu. Tak czytamy przykładowo w luterańskich księgach wyznaniowych, stąd Ewangelia i Zakon, jako dwie postacie Słowa, są ukazywane w immanentnym napięciu. Trzeba przy tym tradycje kontynuowane przez Kościoły protestanckiej reformacji ujmują grzech szerzej niż tradycyjne teologie potrydenckie. W luterańskich księgach wyznaniowych sama pożądliwość (concupiscentia), poprzez którą człowiek staje się samolubny, w świetle duchowo rozumianego Prawa uchodzi za grzech. Bóg przez Słowo i sakrament przebacza człowiekowi grzechy oraz przyznaje sprawiedliwość Chrystusa, która we wierze staje się całkowicie jego własnością i czyni go prawdziwie w Chrystusie sprawiedliwym przed Bogiem. Natomiast dzięki Prawu poznaje, że nadal pozostaje grzesznikiem i że grzech jeszcze w nim mieszka; nieustannie darzy zaufaniem fałszywych bogów i nie miłuje Boga tą niepodzielną miłością, jakiej domaga się On od niego jako jego Stwórca. Takie sprzeciwianie się Bogu jest w swej istocie grzechem. Tradycje teologiczne potrydenckich społeczności wężej stosują pojęcie grzechu, concupiscentia wywodzi się z grzechu i ku niemu zmierza, a więc skłonności przeciwstawiania się Bogu określa grzechem we właściwym sensie skłonności.

Jednak obok odniesienia Prawa do grzechu, istnieje tradycja, chętnie podejmowana w reformowanym nurcie protestantyzmu, która akcentuje odniesienie Prawa do zbawczej woli Boga. Prawo, przekonując o grzeszności, wskazuje na Chrystusa jako Zbawiciela. W tradycji teologicznej podejmowanej przez reformowanych Prawo i Ewangelia są w ten sposób ukazywane bardziej we wzajemnym związku niż walce.

_________________
www.reformowani.pl


Pn sie 05, 2019 11:42 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 226
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
P524 napisał(a):
Owszem, są tradycje teologiczne ujmujące Prawo w relacji do grzechu. Tak czytamy przykładowo w luterańskich księgach wyznaniowych, stąd Ewangelia i Zakon, jako dwie postacie Słowa, są ukazywane w immanentnym napięciu. Trzeba przy tym tradycje kontynuowane przez Kościoły protestanckiej reformacji ujmują grzech szerzej niż tradycyjne teologie potrydenckie. W luterańskich księgach wyznaniowych sama pożądliwość (concupiscentia), poprzez którą człowiek staje się samolubny, w świetle duchowo rozumianego Prawa uchodzi za grzech. Bóg przez Słowo i sakrament przebacza człowiekowi grzechy oraz przyznaje sprawiedliwość Chrystusa, która we wierze staje się całkowicie jego własnością i czyni go prawdziwie w Chrystusie sprawiedliwym przed Bogiem. Natomiast dzięki Prawu poznaje, że nadal pozostaje grzesznikiem i że grzech jeszcze w nim mieszka; nieustannie darzy zaufaniem fałszywych bogów i nie miłuje Boga tą niepodzielną miłością, jakiej domaga się On od niego jako jego Stwórca. Takie sprzeciwianie się Bogu jest w swej istocie grzechem. Tradycje teologiczne potrydenckich społeczności wężej stosują pojęcie grzechu, concupiscentia wywodzi się z grzechu i ku niemu zmierza, a więc skłonności przeciwstawiania się Bogu określa grzechem we właściwym sensie skłonności.

Nie mam zbyt dużo wiedzy o nurtach teologii protestanckiej, stąd mogę się mylić. Ale wydaje mi się, że podstawowe różnice co do głównych nurtów protestanckich i teologii potrydenckiej są takie:
1. Concupiscentia w katolicyzmie jest rozumiana jako zarzewie grzechu, a nie grzech. Natura ludzka jest upadła, ale nie całkowicie, tj. człowiek po grzechu Adama nawet bez łaski jest zdolny do zrobienia czegoś dobrego lub uniknięcia czegoś złego, ale zbawienie przekracza możliwości natury (również nieupadłej).
2. Łaska dokonuje faktycznej zmiany w człowieku, tj. doskonali naturę. Nie usuwa zarzewia grzechu, ale wlewa cnoty, które czynią człowieka wierzącym, kochającym, sprawiedliwym etc. , po prostu uświęconym i bez grzechu. Jeśli dobrze rozumiem nurty protestanckie, to tam łaskę się postrzega jako działanie tylko po stronie Boga, tj. czlowiek pozostaje grzesznikiem, natomiast Bóg uważa go w Jezusie za sprawiedliwego, a człowiek co najwyżej przez wiarę może sobie to uświadomić (choć równocześnie postrzega siebie jako pełnego grzechu, a nie tylko do grzechu skłonnego).
3. Przekłada się to co powyżej na rozumienie miłości. W tradycji katolickiej miłość własna (samolubstwo w takim trochę technicznym znaczeniu, a nie potocznym) jest naturalną podstawą działania cnoty miłości. Jak pisał św. Tomasz: "Zarówno anioł, jak człowiek z natury dążą do własnego dobra i własnej doskonałości, a to oznacza miłość samego siebie". Zatem nie jest to to grzech, ani też concupiscentia, której trzeba się wyzbyć.
W nurtach protestanckich spotkałem się z rozumieniem miłości własnej jako właśnie ośrodka grzechu, którego trzeba się wyzbyć. Nie można chcieć swojego dobra, bo to jest egoizm, samolubstwo; miarą doskonałości jest całkowita bezinteresowność rozumiana jako robienie wszystkiego nie ze względu na siebie, ale na Boga. Oczywiście w sosie powyższych rozważań o stosunku natura-łaska, czyli de facto jest to rozumiane, jako działanie Boże, a nie ludzkie, bo upadła natura (której łaska nie przemienia) nie dozwala na takie działanie.
Co do pkt. 3 to on też mocno przeniknął do nurtów katolickich, a przynajmniej pojawia się w duszpasterstwie. Np. jako gloryfikowanie miłości agape i przeciwstawienie tejże miłości własnej.


Pt sie 09, 2019 8:01 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr sie 01, 2018 12:38 pm
Posty: 1734
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Trudne fragmenty Pisma Świętego
Chcialbym zapytac o Ewangelie Jana, dlaczego nie napisal w niej fragmentu o pracownikach w winnicy ktorzy dostali po denarze.
Moze nawet niektorzy nie zauwazyli ze tego fragmentu nie ma w Ewangelii Jana.

_________________
someone1@opoczta.pl


Pt sie 09, 2019 3:49 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 243 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 12, 13, 14, 15, 16, 17  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Barney i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL