Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn wrz 28, 2020 11:12 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 637 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 43  Następna strona
 Za kółkiem <wątek zbiorczy> 

Czy wyprzedzasz na trzeciego?
Nigdy 73%  73%  [ 40 ]
Sporadycznie 24%  24%  [ 13 ]
Często 0%  0%  [ 0 ]
Zawsze 4%  4%  [ 2 ]
Liczba głosów : 55

 Za kółkiem <wątek zbiorczy> 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr wrz 01, 2010 10:22 pm
Posty: 2268
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Yarpen Zirgin napisał(a):
Tomasz24 napisał(a):
Yarpen Zirgin napisał(a):
No nie wiem. To, że Ty przestałeś stosować się do przepisów nie oznacza, że ja też tak zrobię...

A kto powiedział, że przestałem? Zbyt pochopna ocena.

Skoro "gwarantujesz", że ostatni raz pojadę zgodnie z przepisami na egzaminie, to najwyraźniej z własnego doświadczenia. Bo niby na jakiej innej podstawie miałbyś oceniać moje przyszłe postępowanie?

Oczywiście - tam, gdzie trzeba się trzymać przepisów ze względu na bezpieczeństwo, się trzymam. Natomiast drogowym ortodoksem nie jestem. Wpuszczam ludzi tam, gdzie wiem, że będą musieli czekać bardzo długo nim ruch się "uspokoi" (w przyszłości liczę na to samo ze strony innych kierowców). Nie zwracam uwagi na podwójną (bądź pojedynczą) ciągłą, gdy skręcam. W sensie: Nie przejmuje się, czy podczas skręcania najadę na nią tyłem samochodu, czy nie. Zgodnie z przepisami powinienem zacząć skręcanie dopiero, gdy znajdę się na "swoim" pasie, aby "nie zahaczyć". Ale po co mam to robić? Bardziej niebezpieczne jest w tym wypadku postępowanie zgodnie z przepisem. Na ulicy trzeba myśleć o tym co się dzieje, a nie zawsze o kodeksie.

_________________
"Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia" Flp (4,13)
„A kimże ja bym bez Boga była?” - Sonia do Raskolnikowa


N lip 08, 2012 3:30 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 28, 2010 1:41 pm
Posty: 1286
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Yarpen Zirgin napisał(a):
Tak więc nikt mnie nie przekona do tego, że człowieka z zawałem należy wieźć samodzielnie do szpitala.


Pod warunkiem, że karetka przyjedzie w rozsądnym czasie. Z miejscowej prasy wiem, że zdarzają się przypadki kiedy ludzie muszą czekać na nią ok. 30-40 minut. Dzięki Bogu mieliście sporo szczęścia. :)

Dużo zależy też od tego jak daleko masz do szpitala.

_________________
"Każde słowo Boga w ogniu wypróbowane, tarczą jest dla tych, co Doń się uciekają." [Księga Przysłów 30,5]


N lip 08, 2012 3:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 18670
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Johann napisał(a):
Yarpen Zirgin napisał(a):
Tak więc nikt mnie nie przekona do tego, że człowieka z zawałem należy wieźć samodzielnie do szpitala.


Pod warunkiem, że karetka przyjedzie w rozsądnym czasie. Z miejscowej prasy wiem, że zdarzają się przypadki kiedy ludzie muszą czekać na nią ok. 30-40 minut. Dzięki Bogu mieliście sporo szczęścia. :)

Dużo zależy też od tego jak daleko masz do szpitala.

W domu rodzinnym, gdzie miało to miejsce, jest 20 minut samochodem. Mniej więcej tyle czekaliśmy też na karetkę.

Natomiast jeżeli chodzi o zawał, to jednak lepiej zostać w domu i czekać na karetkę, bo na podłodze w razie czego jesteś w stanie zrobić masaż serca i sztuczne oddychanie, a w samochodzie to Ci się nigdy nie uda.

I jeszcze jedna kwestia, która przemawia za tym, aby nie wieźć do szpitala takiej osoby własnych samochodem: Stres kierowcy, któremu nerwy na pewno nie pomogą w dobrej jeździe i łatwiej może popełnić jakiś błąd, który skończy się wypadkiem.


N lip 08, 2012 3:38 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 28, 2010 1:41 pm
Posty: 1286
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Yarpen Zirgin napisał(a):
I jeszcze jedna kwestia, która przemawia za tym, aby nie wieźć do szpitala takiej osoby własnych samochodem: Stres kierowcy, któremu nerwy na pewno nie pomogą w dobrej jeździe i łatwiej może popełnić jakiś błąd, który skończy się wypadkiem.


Raz w życiu mi się zdarzyło. Koleżance spadło małe dziecko ze schodów, a że mieszkamy po sąsiedzku to jej siostra zadzwoniła do mnie z prośbą o pomoc. Ona siedziała z tyłu z dzieckiem i się nim zajmowała, a ja prowadziłem. Na szczęście po kilku minutach dziecko zaczęło wydawać znaki życia więc stres był dużo mniejszy. Okazało się, że było to zwykłe wstrząśnienie mózgu.

W sumie niewiele pamiętam z tej jazdy... W każdym razie ani przez chwilę się nie zawahałem. Dziewczyny miały ogromne szczęście, bo w tamtym czasie piwko w lodówce się już chłodziło, a w chwili gdy dostałem telefon to już się do niego zbliżałem... :)

No i do szpitala nie miałem daleko - ok. 10 min drogi.

Cytuj:
Natomiast jeżeli chodzi o zawał, to jednak lepiej zostać w domu i czekać na karetkę, bo na podłodze w razie czego jesteś w stanie zrobić masaż serca i sztuczne oddychanie, a w samochodzie to Ci się nigdy nie uda.


Masz rację. Zawał to bardzo poważna sprawa. Z drugiej strony żaden facet nie lubi być bezczynny w obliczu jakiś tragedii.

Wezmę sobie jednak do serca Twoje słowa :)

_________________
"Każde słowo Boga w ogniu wypróbowane, tarczą jest dla tych, co Doń się uciekają." [Księga Przysłów 30,5]


N lip 08, 2012 3:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 18670
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Johann napisał(a):
Yarpen Zirgin napisał(a):
I jeszcze jedna kwestia, która przemawia za tym, aby nie wieźć do szpitala takiej osoby własnych samochodem: Stres kierowcy, któremu nerwy na pewno nie pomogą w dobrej jeździe i łatwiej może popełnić jakiś błąd, który skończy się wypadkiem.


Raz w życiu mi się zdarzyło. Koleżance spadło małe dziecko ze schodów, a że mieszkamy po sąsiedzku to jej siostra zadzwoniła do mnie z prośbą o pomoc. Ona siedziała z tyłu z dzieckiem i się nim zajmowała, a ja prowadziłem. Na szczęście po kilku minutach dziecko zaczęło wydawać znaki życia więc stres był dużo mniejszy. Okazało się, że było to zwykłe wstrząśnienie mózgu.

W sumie niewiele pamiętam z tej jazdy... W każdym razie ani przez chwilę się nie zawahałem. Dziewczyny miały ogromne szczęście, bo w tamtym czasie piwko w lodówce się już chłodziło, a w chwili gdy dostałem telefon to już się do niego zbliżałem... :)

To, że niewiele pamiętasz, to jednak świadczy o stresie. A ryzyko, które podjęliście, było jednak ogromne: Dziecko po upadku ze schodów mogło mieć uszkodzony kręgosłup, a ponieważ było nieprzytomne, to nic o tym nie wiedzieliście.

Cytuj:
No i do szpitala nie miałem daleko - ok. 10 min drogi.

Do nieodwracalnego uszkodzenia mózgu na skutek zatrzymania krążenia lub oddechu dochodzi po 4-5 minutach. Spore ryzyko.

Cytuj:
Cytuj:
Natomiast jeżeli chodzi o zawał, to jednak lepiej zostać w domu i czekać na karetkę, bo na podłodze w razie czego jesteś w stanie zrobić masaż serca i sztuczne oddychanie, a w samochodzie to Ci się nigdy nie uda.


Masz rację. Zawał to bardzo poważna sprawa. Z drugiej strony żaden facet nie lubi być bezczynny w obliczu jakiś tragedii.

To normalne, ale trzeba też wykazać się zdrowym rozsądkiem i znać granice własnych możliwości.


N lip 08, 2012 3:54 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 04, 2004 1:42 am
Posty: 535
Lokalizacja: Kran
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
YZ
Ja wiem jak to wygląda, bo codziennie prowadzę samochód. Ty natomiast, jak sam przyznałeś, o prowadzeniu samochodu wiesz na razie tylce co przeczytałeś w podręczniku i zobaczyłeś z siedzenia pasażera. Rozumiem, że jak na każdego neofitę (w tym przypadku motoryzacyjnego) przystało, pragniesz gorąco i szczerze wypełniać przykazania nowej wiary, bezkompromisowo respektując nakazy świętej księgi (czyt. Kodeksu Ruchu Drogowego). Przyjmij jednak do wiadomości , że twoje spostrzeżenia mają z rzeczywistością tyle wspólnego, co uwagi na temat rodzicielstwa i wychowania czynione przez osoby, które dziecko widziały w telewizji, albo u znajomych. Priorytetem każdego kierowcy nie jest bynajmniej ślepe i absolutne posłuszeństwo przepisom ruchu drogowego, a troska o bezpieczeństwo własne i innych uczestników ruchu drogowego, a w drugiej kolejności – o płynność ruchu. Przepisy w znakomitej większości przypadków w tym pomagają i wtedy należy ich przestrzegać, jednak w niektórych przypadkach w tym przeszkadzają i wtedy należy je ignorować - np. „mrugając” długimi (tak, wiem co to są światła drogowe) w terenie zbudowanym kierowcy, który najwyraźniej zapomniał włączyć świateł (tak, wiem co to są światła mijania), albo mimo posiadanego pierwszeństwa przejazdu wpuszczając przed siebie kogoś, kto ze względu na duży ruch może mieć problem z opuszczeniem drogi podporządkowanej. Zrozumiesz to jak zaczniesz jeździć regularnie i zrobisz choć kilka tysięcy kilometrów.

_________________
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.


N lip 08, 2012 5:10 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 18670
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Dwa Litry Wody napisał(a):
YZ
Ja wiem jak to wygląda, bo codziennie prowadzę samochód.

Proste pytanie:
Czy tak trudno jest odjąć trochę gazu, aby zmieścić się w prędkości, którą wyznacza odpowiedni znak?

Cytuj:
Ty natomiast, jak sam przyznałeś, o prowadzeniu samochodu wiesz na razie tylce co przeczytałeś w podręczniku i zobaczyłeś z siedzenia pasażera.

Według Ciebie oglądanie z siedzenia pasażera coś zmienia w kwestii tego, czy kierowca ma obowiązek stosować się do przepisów?


Cytuj:
Przyjmij jednak do wiadomości , że twoje spostrzeżenia mają z rzeczywistością tyle wspólnego, co uwagi na temat rodzicielstwa i wychowania czynione przez osoby, które dziecko widziały w telewizji, albo u znajomych.

A ty przyjmij do wiadomości, że nie trzeba czegoś doświadczyć na własnej skórze, aby móc przekazać wiedzę na temat tego czegoś. :)

[Światła]
"Mrugnięcie" światłami to tylko ratowanie przed mandatem osoby, która zapomniała włączyć swoje światła. Nie ma tutaj tego, co określa sięw kodeksie wykroczeń "większym dobrem", które usprawiedliwia naruszenie przepisów.

Cytuj:
albo mimo posiadanego pierwszeństwa przejazdu wpuszczając przed siebie kogoś, kto ze względu na duży ruch może mieć problem z opuszczeniem drogi podporządkowanej.

Ciekawe, czy dalej będziesz tak wpuszczał, jak któregoś dnia ktoś cię rąbnie w tył samochodu...

Pomijam już fakt, że takie "wpuszczanie" powoduje efekt korkowania ulicy właśnie na skutek zakłócenia płynności poruszania się kolumny samochodów.


N lip 08, 2012 5:20 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N lip 04, 2004 1:42 am
Posty: 535
Lokalizacja: Kran
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
YZ
Cytuj:
Proste pytanie:
Czy tak trudno jest odjąć trochę gazu, aby zmieścić się w prędkości, którą wyznacza odpowiedni znak?

Owszem trudno. Zdjęcie nogi z gazu, np. tak by uzyskać równe 50 km/h wiąże się nie tylko ze spadkiem prędkości, ale również ze spadkiem obrotów silnika do poziomu, przy którym samochód na zwiększenie/zmniejszenie nacisku na pedał gazu reagował będzie ze znacznym opóźnieniem – trudniej nagle przyspieszyć i hamować silnikiem. Oczywiście zawsze mogę zredukować bieg, ale wtedy dla odmiany zbyt wysokie będą obroty (a co za tym idzie spalanie), a wyrównanie ich do optymalnego poziomu wiązałoby się koniecznością z dalszego ograniczenia prędkości. Mówiąc krótko, by poruszać się bezpiecznie (samochód natychmiast reaguje na to co robię) i ekonomicznie (niskie spalanie) mogę jechać albo 40 km/h na dwójce, albo +/-60 na trójce. W większości przypadków wybieram 60 na trójce.
Cytuj:
Według Ciebie oglądanie z siedzenia pasażera coś zmienia w kwestii tego, czy kierowca ma obowiązek stosować się do przepisów?

Siądziesz za kierownicą i przejeździsz parę tysięcy kilometrów, to rozstrzygniesz tę kwestię sam.
Cytuj:
A ty przyjmij do wiadomości, że nie trzeba czegoś doświadczyć na własnej skórze, aby móc przekazać wiedzę na temat tego czegoś.

To prawda – tyle, że taka wiedza jest zwykle całkowicie bezużyteczna, zaś taki „nauczyciel” zamiast uczyć śmieszy, albo irytuje.
Cytuj:
"Mrugnięcie" światłami to tylko ratowanie przed mandatem osoby, która zapomniała włączyć swoje światła. Nie ma tutaj tego, co określa się w kodeksie wykroczeń "większym dobrem", które usprawiedliwia naruszenie przepisów.

W takim przypadku światłami mruga się nie tylko po to by komuś zaoszczędzić mandatu (którego pewnie i tak mu nikt nie wlepi – patroli drogówki nie ma aż tak znowu dużo), ale po to by włączył swoje i stał się przez to lepiej widoczny na drodze, a co za tym idzie jechał bezpieczniej dla siebie i innych. Pojeździsz, to się dowiesz, zwłaszcza jak to właśnie tobie ktoś życzliwy mrugnie. Chociaż nie, przecież ciebie ten problem nie dotyczy – skoro już teraz nigdy nie zapominasz o włączeniu świateł, to w przyszłości pewnie też ci się to nigdy nie zdarzy.
Cytuj:
Ciekawe, czy dalej będziesz tak wpuszczał, jak któregoś dnia ktoś cię rąbnie w tył samochodu...

Pewnie, że będę.
Cytuj:
Pomijam już fakt, że takie "wpuszczanie" powoduje efekt korkowania ulicy właśnie na skutek zakłócenia płynności poruszania się kolumny samochodów.

Zapisz sobie koniecznie to zdanie, opraw w ramki i jak już zaczniesz samodzielnie jeździć to naklej je sobie na kierownicę, tak, żebyś zawsze mógł je przeczytać, zwłaszcza wtedy gdy w godzinach szczytu będziesz próbował w jechać na drogę z pierwszeństwem. Zresztą, już dziś możesz jako pasażer raczyć tą złotą myślą każdego kierowcę, który coraz bardziej zniecierpliwiony czeka na dogodną okazję by z podporządkowanej skręcić w lewo. Nie zdziw się tylko jak z pasażera zostaniesz nagle pieszym. :D

_________________
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.


N lip 08, 2012 7:27 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr wrz 01, 2010 10:22 pm
Posty: 2268
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Dwa Litry Wody napisał(a):
Zapisz sobie koniecznie to zdanie, opraw w ramki i jak już zaczniesz samodzielnie jeździć to naklej je sobie na kierownicę, tak, żebyś zawsze mógł je przeczytać, zwłaszcza wtedy gdy w godzinach szczytu będziesz próbował w jechać na drogę z pierwszeństwem. Zresztą, już dziś możesz jako pasażer raczyć tą złotą myślą każdego kierowcę, który coraz bardziej zniecierpliwiony czeka na dogodną okazję by z podporządkowanej skręcić w lewo. Nie zdziw się tylko jak z pasażera zostaniesz nagle pieszym. :D

Bardzo dobra propozycja. :)
Jak Cię nikt nie wpuści, to będziesz czekał baaaaardzo, baaaaardzo długo. Jak będziesz czekał baaaaardzo, baaaaardzo długo, to kierowcy za Tobą będą się baaaaardzo, baaaaardzo denerwowali. Jak kierowcy za Tobą będą się baaaaardzo, baaaaardzo denerwowali, to w końcu spróbujesz się wepchnąć. Wtedy jakiś kierowca ortodoks doda gazu (ma pierwszeństwo), stuknie Ci w bok, a potem jeszcze zapłacisz za wyklepanie jego samochodziku.

_________________
"Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia" Flp (4,13)
„A kimże ja bym bez Boga była?” - Sonia do Raskolnikowa


N lip 08, 2012 7:35 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14121
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Yarpen Zirgin napisał(a):
I jeszcze jedna kwestia, która przemawia za tym, aby nie wieźć do szpitala takiej osoby własnych samochodem: Stres kierowcy, któremu nerwy na pewno nie pomogą w dobrej jeździe i łatwiej może popełnić jakiś błąd, który skończy się wypadkiem.

Ja widzę inny powód. Jeśli zawieziesz chorą osobę sam do szpitala to możesz czekać na pomoc do św Nigdy. Należy wezwać pogotowie- ich zmartwieniem jest też to jaki szpital wybiorą-sprawdzą ostry dyżur specjalistyczny.
BTW-to prywatna rada


N lip 08, 2012 7:37 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 3:20 am
Posty: 2982
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Yarpen Zirgin napisał(a):
Proste pytanie:
Czy tak trudno jest odjąć trochę gazu, aby zmieścić się w prędkości, którą wyznacza odpowiedni znak?

Trzeba oddać trochę sprawiedliwości i przyznać, że czasem naprawdę trudno się dziwić przekraczaniu niektórych przepisów (podkreślam czasami i niektórych) przez polskich kierowców. Bo są po prostu... głupie. W szczególności chodzi mi właśnie o ograniczenie prędkości. Czasami doprawdy trudno się połapać czemu w takim miejscu akurat takie ograniczenie.

Dla porównania, od kilku już lat prowadzę poza granicą PL i podstawowa różnica jaką widzę jest taka, że gdy spróbujesz przekroczyć prędkość dozwoloną tam gdzie jest jej ograniczenie, to od razu sam czujesz, że staje się to niebezpieczne. Za to w wielu miejscach w obrębie miasta mogę sobie, jak najbardziej w majestacie prawa, pozwolić na jazdę blisko 100km/h.

Kiedyś dawno temu oglądałam jakiś program w tv i ktoś tam się wypowiadał, że ma wrażenie, że w PL gdy na przykład na jakiejś drodze poza miastem zdarzy się wypadek bo coś tam na przykład z nawierzchnią było nie halo, to zamiast to "coś tam" naprawić, od razu stawia się znak ograniczający prędkość. Bo łatwiej. I taniej.
Ja, szczerze mówiąc, mam podobne wrażenie. Albo gdy wypadek bo po prostu jakiś kierowca imbecyl, też znak... tak na wszelki wypadek tym razem. Żeby nie było, że jeśli by kolejny wypadek, to z winy wójta czy kogoś tam...
No i potem mamy takie bez sensu znaki wszędzie.
A to skutkuje większą liczbą kierowców nieprzestrzegających przepisów. Nawet i w miejscach gdzie znaki są z sensem bo przywykli, że w wielu miejscach są bez sensu...

Cytuj:
Cytuj:
albo mimo posiadanego pierwszeństwa przejazdu wpuszczając przed siebie kogoś, kto ze względu na duży ruch może mieć problem z opuszczeniem drogi podporządkowanej.

Ciekawe, czy dalej będziesz tak wpuszczał, jak któregoś dnia ktoś cię rąbnie w tył samochodu...

Hm... to już powiedziałabym należy bardziej do tematu "kultura jazdy" i bardziej zgadzam się z YZ. Powiem tyle, że po drodze do pracy mam parę takich miejsc, że po prostu trzeba się nawzajem przepuścić w najbardziej nawet wzmożonym ruchu bo po prostu dwa na raz samochody po dwóch przeciwnych stronach drogi się nie zmieszczą. Taka wiocha dechami zabita... I każdy to robi. Trzeba się uzbroić w cierpliwość. I tyle. Inaczej nie dałoby się nigdzie dojechać.

Cytuj:
Pomijam już fakt, że takie "wpuszczanie" powoduje efekt korkowania ulicy właśnie na skutek zakłócenia płynności poruszania się kolumny samochodów.

Eeee tam, wymówka...

_________________
Omnis sapientia a Deo venit


Pn lip 09, 2012 2:43 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 04, 2009 3:20 am
Posty: 2982
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Inczuczuna napisał(a):
Tomasz24 napisał(a):
Ja nawet nie wjeżdżam na drugi pas (wiem, cham ze mnie), jadę całe rondo zewnętrznym dookoła. Nie będę się potem męczył ze zjechaniem z wewnętrznego. Niektórzy nawet zatrzymują cały ruch, aby się dobić.
Cham to mało powiedziane. Niestety takich jak ty jest sporo i powodują oni koszmarne korki. Dzięki takim geniuszom często widzę taki oto widok: rondo z trzema pasami, całkowicie zakorkowane razem z wszystkimi dochodzącymi do niego ulicami, ale ciekawostka pas wewnętrzny pusty, na środkowym kilka samochodów, a zewnętrzny pełny - no bo przecież nie będą męczyć się ze zjechaniem na zewnętrzny. A że sami blokują dziesiątki innych mają to gdzieś.


A to mnie po prostu załamało. To Tomasza oczywiście. Nie wiem co powiedzieć, a to się rzadko zdarza joanniee. Nic tylko się podpisać pod komentarzem wodza... I Ty śmiesz udowadniać, że kobiety są gorszymi kierowcami... :no:

Dodam może tyle, że akurat się składa, że mieszkam w takim miejscu, gdzie ronda są podstawową ruchu. Dobrze, że tu mało takich Tomaszów...


Yarpen Zirgin napisał(a):
Tak? Sprawdzimy. Wskaż prawidłową odpowiedź lub odpowiedzi:

Jak ja zdawałam egzamin, też już parę ładnych latek temu, to chyba nikt z kierowców z rodziny nie rozwiązał poprawnie na tyle żeby zdać. Teraz pewnie sama bym nie rozwiązała... ;-)

_________________
Omnis sapientia a Deo venit


Pn lip 09, 2012 3:01 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 18670
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
joannaa napisał(a):
Yarpen Zirgin napisał(a):
Tak? Sprawdzimy. Wskaż prawidłową odpowiedź lub odpowiedzi:

Jak ja zdawałam egzamin, też już parę ładnych latek temu, to chyba nikt z kierowców z rodziny nie rozwiązał poprawnie na tyle żeby zdać. Teraz pewnie sama bym nie rozwiązała... ;-)

Możesz spróbować: Testy na prawo jazdy.


Pn lip 09, 2012 10:30 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 18670
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
joannaa napisał(a):
Yarpen Zirgin napisał(a):
Proste pytanie:
Czy tak trudno jest odjąć trochę gazu, aby zmieścić się w prędkości, którą wyznacza odpowiedni znak?

Trzeba oddać trochę sprawiedliwości i przyznać, że czasem naprawdę trudno się dziwić przekraczaniu niektórych przepisów (podkreślam czasami i niektórych) przez polskich kierowców. Bo są po prostu... głupie. W szczególności chodzi mi właśnie o ograniczenie prędkości. Czasami doprawdy trudno się połapać czemu w takim miejscu akurat takie ograniczenie.

Wiem o tym, ale... prawo jest prawem.

Cytuj:
Powiem tyle, że po drodze do pracy mam parę takich miejsc, że po prostu trzeba się nawzajem przepuścić w najbardziej nawet wzmożonym ruchu bo po prostu dwa na raz samochody po dwóch przeciwnych stronach drogi się nie zmieszczą. Taka wiocha dechami zabita... I każdy to robi. Trzeba się uzbroić w cierpliwość. I tyle. Inaczej nie dałoby się nigdzie dojechać.

Jak droga jest za wąska, aby dwa samochody jadąc z naprzeciwka bezpiecznie się minęły, to zatrzymanie się nie wynika już nawet z kultury jazdy, ale również z przepisów.

Cytuj:
Cytuj:
Pomijam już fakt, że takie "wpuszczanie" powoduje efekt korkowania ulicy właśnie na skutek zakłócenia płynności poruszania się kolumny samochodów.

Eeee tam, wymówka...

Mowa o zatrzymaniu się na drodze z pierwszeństwem, aby wpuścić kogoś z podporządkowanej.


Pn lip 09, 2012 10:38 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sty 14, 2010 12:50 pm
Posty: 18670
Lokalizacja: Rzeczpostpolita Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Wyprzedzanie na trzeciego...
Wyprzedzanie - ciekawe co powiecie o takim wyprzedzaniu...


Pn lip 09, 2012 4:41 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 637 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 43  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL