Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt maja 26, 2020 5:26 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 161 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona
 Im trudniej, tym lepiej 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3330
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Barney napisał(a):
Aby móc się zaadaptować do każdych warunków trzeba mieć dwie rzeczy: pewną wiedzę podstawową i umiejętność zdobywania wiedzy aktualnie potrzebnej.


Zgadzam się. Jednocześnie jestem zdania, że przeciętny absolwent polskiej szkoły ani nie ma wystarczającej wiedzy podstawowej, ani nie potrafi zdobywać wiedzy aktualnie potrzebnej. Z prostej przyczyny - szkoła tego nie uczy.

Zdecydowanie łatwiej jest utrwalić w pamięci mniej informacji podawanych w przystępny sposób (bazując na analogiach, obrazach, doświadczeniach) niż wiele informacji podawanych w mało przystępny sposób (a więc tradycyjnie ucząc się na pamięć rozdziału podręcznika). W konsekwencji uczeń, któremu przekazano umiejętnie mniejszy zasób wiedzy będzie posiadał większą wiedzę niż uczeń zalany informacjami. Pierwszy będzie miał jakieś ogólne pojęcie, które w razie potrzeby potem sobie zgłębi, a drugi nic nie będzie pamiętał poza jakimiś hasłami, wyrwanymi z kontekstu.

Barney napisał(a):
Pójscie w kierunku "po co się uczyć o Traktacie Wersalskim" powoduje powstawanie legionów ludzi o wąskich horyzontach, którzy wiedzą jedynie jak zrobić coś na swoim stanowisku pracy.


Miałbyś rację, gdyby przeciętny absolwent szkoły pamiętał postanowienia traktatu wersalskiego i wiedza ta miałaby jakiekolwiek zastosowanie w jego życiu codziennym. Obawiam się, że ani jedno, ani drugie nie jest prawdą.
Dla mnie takie pojmowanie "szerokich horyzontów' jest promowaniem sztuki dla sztuki. Nawet zakładając, ze ktoś pamięta te wszystkie fakty, to może co najwyżej zabrylować w teleturnieju "1 z 10", a nie zmienia to faktu, że nadal będzie ignorantem, któremu brak podstaw wiedzy o świecie, w którym żyje i który nie potrafi odróżnić faktów od opinii, co czyni go łatwym łupem wszelkiej maści manipulantów.

Niestety, nasze zasoby czasowe są ograniczone. Nie da się jednocześnie wkuwać z zapałem encyklopedyczną wiedzę i uczyć się tego, jak mądrze żyć.

Barney napisał(a):
Bo to nie jest tak, że młodzi ludzie uwolnieni od nauki rozwiązywania równań prostokątnych rzucą się poszerzać swoją wiedzę ogólną (a choćby i fachową). Po prostu przestają pracować. Nie oceniani, nie uczą się osiągać celów - i tego, że cele osiąga się wysiłkiem.
I nierzadko im to zostaje.


Będą chcieli ją poszerzać, jeżeli ich się do tego zachęci. Póki co jedyną motywacją ucznia do zakuwania są ambicje rodziców, sprawdziany, egzaminy i lęk przed bezrobociem. A przecież nauka jest fascynująca, pod warunkiem, że ma sens. Dzieci przecież z natury są ciekawe, zadają mnóstwo pytań, a dziwnym trafem po przestąpieniu progu szkoły tę ciekawość świata tracą.

Ocena ucznia powinna być opisowa. Nauczyciel powinien do każdego ucznia podchodzić indywidualnie, wskazując mu obszary, które wymagają pracy i te, z którymi radzi sobie świetnie. Pomóc uczniowi odkryć swoje predyspozycje. Oceny w formie stopni nie dość, że nie dają uczniowi konstruktywnego feedbacku, to jeszcze sprzyjają powstaniu niezdrowej rywalizacji między uczniami. Uczy się dzieci zdobywania celów wynikowych (piątka, świadectwo z paskiem, wyróżnienie), a nie osiągania niematerialnych wartości jak wiedza, prawda, satysfakcja ze stawania się lepszym, bardziej świadomym człowiekiem.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pn cze 25, 2018 1:44 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13707
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Preferuje przyklady. Dwaj uzdolnieni matematycznie i nie tylko matematyvznie bracia. Jeden z nich bardzo łatwy do wychowywania, spolegliwy. Uczył się bezproblemowo i ten naturalny wdzięk oraz uzdolnienia matematyczne otwierały mu droge do dobrych ocen; kończąc liceum miał trzy indeksy w kieszeni (fizyka, chemia). Bez trudu dostal się na medycynę i o maly włos z niej zaraz nie wylecial, bo nigdy nie musial niczego zakuwać. Nauczył się jako olimpijczyk rozumienia. Wystarczyło pobieżne zapamiętywanie i opinia olimpijczyka zamykala oczy nauczycielom przedmiotów pamięciowych. Anatomia była dla niego prawdziwym wyzwaniem nie tylko intelektualnym, ale potrzebowal też wsparcia od najbliższych, że da radę i ma jeszcze raz podchodzić do kolokwium. Dopiero na pierwszym rolu studiów opanował techniki uczenia się pamięciowego. Dziś jest świetnym chirurgiem, bo rodzice podsuwali mu tez zabawki rozwijające umiejętności manualne, bo rysowanie go nie interesowało. Tu wychowywanie bylo jakby wspierające, tyle wystarczyło Szkoła przymylala oczy, by mógł skupic się na olimpiadach.
Jego młodszy brat to było dopiero wyzwanie dla rodziców. Tu było wszystko na NIE. Szkoła to stek bzdur, nauka bezwartościowa, zadania źle skonstruowane, nauczyciele to zgraja nieuków. Każda szkoła tak samo głupia. Kiedy jednak chciał wybrać słabe liceum, rodzice zmusili do pójścia do renomowanego. Tam mógl być w ogonie klasy. Zmusili do wybrania rozszerzonej matury, by mógł się dostać na studia w renomowanej uczelni i dającym przyszłość kierunku studiów. Dzięki zdolnościom i korepetycjom opanowal to jakoś, maturę zdał na najwyższej punktacji i ukończył te studia zawodząc o tym, że traci czas na studiowanie.

Druga sytuacja. Dwoje bezstresowo wychowywanych dzieci, równie zdolnych, w domu podporzadkowanym realizacji ich pragnień. Szkoły zmieniali, studiów nie ukończyli. Kuzyni owych braci.

Myślałam, że z krzeła spadnę, gdy usłyszałam tego przymuszanego do nauki zawodowego zawodziciela. Po tych wymuszonych studiach znalazł ciekawą i dobrze płatną pracę. Zaczyna mówić o formach dokształcania. Wreszcie dojrzał. Wypowiadał się o przyczynach niepowodzeń swych kuzynów. No tak - ja skończylem dobre liceum i renomowany kierunek studiów. Ich rodzice rozpuścili, więc nic z nich już nie będzie.

Jeśli się komuś uda, widzi sens i w nauce geografii, bo dzięki niej mógł ćwiczyć pamięć. Na kujońskich studiach jak znalazł. Widzi sens w skończonej szkole muzycznej, bo dzięki temu opanował umiejętności radzenia sobie ze stresem i publicznego występowania.

Edit

Mój kolega, który ujezdzą konie mawia, że konia można ułożyć tylko, gdy jego wiek na to pozwala. Będzie wierzgał, ale pozwoli się ujeździć. Potem można go dalej trenować, gdy odczyta się że ma biologiczne predyspozycje. To samo dotyczy człowieka. Ma talenty? Wydobycie ich wymaga wysiłku, czasem to orka na ugorze ciężkiej, ale plastycznej gleby. Nalezy chwytać chwile, bo ze skamieliną nic uczynić sie na da.


Pn cze 25, 2018 2:38 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3330
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
merss napisał(a):
Po tych wymuszonych studiach znalazł ciekawą i dobrze płatną pracę. Zaczyna mówić o formach dokształcania. Wreszcie dojrzał. Wypowiadał się o przyczynach niepowodzeń swych kuzynów. No tak - ja skończylem dobre liceum i renomowany kierunek studiów. Ich rodzice rozpuścili, więc nic z nich już nie będzie.


Oczywiście, że masz w pewnym sensie rację, twierdząc, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Sama jestem przykładem osoby, która skończyła najlepsze kujońskie liceum w mieście, wyśmienicie zdała maturę i dostała się na prestiżowy kierunek studiów, który ukończyła z 5 na dyplomie. W następstwie czego znalazła dobrze płatną i ciekawą pracę.

Ale jest jedno ale. Tylko dlatego taka droga się kończy sukcesem, bo w tym systemie, żeby się wybić, musisz się do niego dostosować.
Gdyby nie te naciski na wyniki, to można by było zdobyć fajną, ciekawą, dobrze płatną pracę w inny sposób, realizując po prostu swoją pasję. A myślę, że tyle można znaleźć w życiu form treningu różnych cech, że ta szkoła życia będąca efektem ubocznym kulawego systemu edukacji może zostać zrealizowana mimo jego naprawienia.

merss napisał(a):

Jeśli się komuś uda, widzi sens i w nauce geografii, bo dzięki niej mógł ćwiczyć pamięć. Na kujońskich studiach jak znalazł. Widzi sens w skończonej szkole muzycznej, bo dzięki temu opanował umiejętności radzenia sobie ze stresem i publicznego występowania.


Fajnie. Czy byłoby jeszcze fajniej, gdyby te cechy ćwiczyć w sposób świadomy, robią zajęcia z pamięci i radzenia sobie ze stresem, a nie tylko przy okazji i to w nieproporcjonalnie dobranej skali? Polska szkoła to w 90% trening pamięci. W takiej skali taki trening może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Bo uczy nawyku zakuwania bez pomyślunku.

merss napisał(a):
To samo dotyczy człowieka. Ma talenty? Wydobycie ich wymaga wysiłku, czasem to orka na ugorze ciężkiej, ale plastycznej gleby. Nalezy chwytać chwile, bo ze skamieliną nic uczynić sie na da.


Szlifowanie talentu może wymagać wysiłku, ale samo odkrycie predyspozycji, talentów odbywa się lekko. Dziecko chwyta często za pędzel, namiętnie czyta książki, opowiada zmyślone historie. Później w szkole jedne przedmioty lubi bardziej lub mniej. Przemęczone randomową zakuwaniną, bez żadnego konkretnego kierunku rozwojowego zapomina o swoim talencie albo go bagatelizuje, bo przecież świadectwo z paskiem jest ważniejsze niż obrazek z krową, bo przecież nie dostanie się na ASP, jak nie przyłoży się do sprawdzianu z logarytmów. Aż boje się pomyśleć, ile talentów zamordowała polska szkoła.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pn cze 25, 2018 3:53 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13707
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Uczenie zakuwania bez pomyślunku ma sens, bo pozwala szybciej przygotować ucznów do egzaminów, szkoła wyżej uplasuje sie w rankingu wyników. Skojarzone z etyką, która uczy zasad postępowania zamiast ich rozumienia współgra. Uczenie na obrazach zamiast na czytaniu rozwijającym wyobraźnię i myślenie nadal wpisuje sie w ten ogólny obraz czyniąc go spójnym. Dołożymy do tego humanizację zwierząt i traktowanie człowieka jako produktu i mamy kolejny puzzel. Dodajmy do tego roszczeniową postawę zamiast powinności i wymyka się nam chrześcijaństwo. Wszystko się poodwracało. Mamy więc myślące elity i syte masy realizujące się w zaspokajaniu pragnień natury. Czegoś brakuje?
Zawsze będą szkoły, które wymagają oraz te, ktorych zadaniem jest markowanie uczenia i przetrzymywanie młodych ludzi w murach szkolnych, by nie rozbijały wystaw sklepów. Prognozy długoterminowe wskazuja na to, że niewiele ludzi będzie potrzebnych jako czynnych zawodowo. 20%? Resztę trzeba nakarmić i czymś zająć.

Pytanie podstawowe brzmi: kto jest pierwotny - społeczeństwo, czy człowiek? W etyce chrześcijańskiej człowiek istnieje per se, jest bytem autonomicznym, Natomiast naród nie istnieje per se, istnieje per acidens, na podłożu człowieka. Rzeczywistością narodu są inni ludzie. Z innymi jesteśmy dla innych.
Jesli to obywatel jest wlasnością państwa, ono decyduje jaki ma być ten człowiek - dobro wspólne. Po co ma myśleć? Od tego sa elity i szkolnictwo oraz wychowanie przeznaczone na ich kształtowanie. To samo mamy w chrześcijaństwie - to chrześcijanin ma tworzyć etity. W życiu chrześcijańskim to co teologiczne nie może być oddzielone od tego co etyczne. To antropologiczny charakter chrześcijaństwa, jest ono ukierunkowane na człowieka, jego zainteresowanie wszystkim co ludzkie i szlachetne w zachowaniach ludzkich. To wymaga wysiłku, poniewaz wiąże się z sięganiem po coraz trudniejsze wartości.

Mieszasz wszystko a tu się nie da. Im mniej człowiek myśli, tym mniej z nim kłopotu. Należy mu jedynie wmówić, że papka medialno edukacyjna, którą łyka jak młody bociek żaby to jest to co sam wymyślił, by móc realizować swe pragnienia. Jakie? Te najsilniej dobijające się do głosu. Pożądliwość. viewtopic.php?p=1072256#p1072256] Cheścijaństwo pozwala na budowanie dojrzalego człowieka. To wymaga postawy rozumnej, inaczej pozostanie jedynie religijnym. To bardzo nieprzyjazny człowiek w spoleczeństwie, gdzie liczy sie nicnierobienie i nazywanie tego wolnością. Woloność 'od' - nie wymaga od człowieka, chrześcjańska wolność 'do' - nakłada obowiązki.

Postulujesz reformę szkolnictwa. U podstaw stoi zawsze pożądany model człowieka. Nie do pogodzenia jest życie bezstresowe i sięganie po coraz wyższe wartości oraz realizację siebie: prywatnie i zawodowo. A radzenia sobie ze stresem jak dotąd nikomu nie udało się systemowo rozwiązać. Statystyki zachorowań na choroby psychiczne w krajach wysoko rozwiniętych są tu wiarygodnym miernikiem.


Pn cze 25, 2018 8:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3330
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
merss napisał(a):
Postulujesz reformę szkolnictwa. U podstaw stoi zawsze pożądany model człowieka. Nie do pogodzenia jest życie bezstresowe i sięganie po coraz wyższe wartości oraz realizację siebie: prywatnie i zawodowo. A radzenia sobie ze stresem jak dotąd nikomu nie udało się systemowo rozwiązać. Statystyki zachorowań na choroby psychiczne w krajach wysoko rozwiniętych są tu wiarygodnym miernikiem.


Nie wiem, co masz na myśli poprzez wychowanie bezstresowe. Jeżeli bezgraniczne rozpieszczanie dziecka, przyzwalanie na wszystko i ogólnie „róbta co chceta”, to ja zdecydowanie jestem przeciwna bezstresowemu wychowaniu. I rozumienie w ten sposób mojej utopii jest nadużyciem.

Jeśli jednak poprzez bezstresowe wychowanie rozumieć wychowanie, które nie opiera się na budowaniu autorytetu na strachu i bezgranicznym posłuszeństwie, to tak – jestem zwolenniczką bezstresowego wychowania. Wychowywać bez stresu oznacza wychowywać z miłością. Dać dziecku przestrzeń na odkrywanie samego siebie.

Nie wierzę, że spolegliwy uczniak, któremu rodzice i szkoła odebrali zdolność samodzielnego myślenia, otrze się chociażby o wyższe wartości, jeżeli w porę się nie obudzi. Takiego człowieka można systemowo zmusić do przestrzegania wyższych wartości (jak i do każdych innych), jednak wartości te nigdy nie wyrosną z jego wnętrza. Bo tam w środku jest zbyt ciasno na autorefleksję.

Nie znam szkoły, która by uczyła dzieci podstaw psychologii. Czemu się zresztą nie dziwię, przecież to by było równoznaczne z kręceniem na samą siebie bicza. Szkole zależy na zestresowanych niewolnikach. Systemowi zależy na słabych, podatnych na manipulację obywatelach.

Gdybym była u władzy, system edukacji wywróciłabym do góry nogami. Ale nie mam parcia na szkło i Babilon podpalam oddolnie, jednocześnie wyczekując, aż wśród polityków świecznika pojawi się jakiś wielki reformator :)

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Pn cze 25, 2018 9:52 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13707
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Nie ma życia bezstresowego. Kazde NIE wywoluje agresje, więc jest stresorem. Czterolatek wykrzyczy swojej mamie, że go nie urodzila i nie jest jego mamą. Zna kaliber tego powiedzenia. To rodzina, w której panuje miłość i szacunek. Wobec dzieci nie stosuje się przymusu, ale wyznacza się granice. Operując skrótowcami pisalam wcześniej o zmuszaniu syna przez rodziców. To były jednak rozmowy, bez bazowania na lęku. Nie ma lepszej nauki radzenia sobie ze stresem niż pozwalanie dziecku na wyraźenie dezaprobaty. To droga naturalna, bo tak radzą sobie zwierzeta. Wytrzepują po ustapieniu zagrożenia z siebie emocje, dosłownie. Prawdą jest, że ludzie nakładają na dziecko szereg zakazów, które sprzyjają gromadzeniu sie negatywnych emocji. To wypada a to nie...Tu jednak potrzeba mądrej rodziny a nie reformy szkolnictwa.
Radzenie sobie ze stresorami jest też sprawa indywidualną, często intuicyjną. O te naturalne sposoby pytają nawet swych pacjentów psychiatrzy. Pisałam o grze na instrumencie, bo ja sobie zawsze tak radzilam a mama czytala mój nastrój po stopniu ekspresji. To była naturalna droga wyrzucenia go na zewnątrz. Popisy i egazminy związane z nauką w szkole muzycznej pozwalały na obcowanie ze stresorami i uczyły pewności siebie. To buduje pewną siebie i silną osobowość. Udzial w olimpiadach i wysoka pozycja dziecka w szkole uczy tez zaufania w swe możliwościi. Ten chłopak był pewien, że dostanie się na medycynę, bo nie ma chyba stu zdających geniuszów a nie wszyscy wejdą tylnymi drzwiami. Miał czwartą lokatę w punktacji. Chodziłł pięć lat do liceum, bo budowano sobie poprzez egzaminy rok wcześniej najlepszy możliwy skład młodziezy. Warunkiem przystąpienia do egzaminu w klasie siódmej było świadectwo z paskiem. Klasę ósma podstawowki łączyli z zerówka w liceum (weekendy). Potrzeba reformy szkolnictwa, czy tylko pomyślunku? Po co im psychologia w szkole? Jaką szkołę psychologii? Psychologia biologiczna bazuje na zupełnie innym modelu człowieka niz personalistyczna. Psycholodzy sami czasem wymagają pomocy, bo wybieraja ten kierunek osoby potrzebujące wsparcia psychologicznego. Ślepy kulawemu nie pomoże wiedzą fachową. Dlaczego psycholodzy nie potrafią wybrać wlaściwej osoby na całe życie?
Wprowadzilabym jedynie naukę komunikacji i to w ramach religii czy etyki. Do tego jednak musisz zmienić system kształcenia nauczycieli.


Pn cze 25, 2018 11:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3330
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
merss napisał(a):
Tu jednak potrzeba mądrej rodziny a nie reformy szkolnictwa.


Potrzeba jednego i drugiego. Dziecko spędza w szkole mnóstwo czasu, a nauczyciel, żeby nauczył czegokolwiek dziecko, musi być dla niego autorytetem. Tak jak rodzic powinien pozwolić dziecku na NIE, tak samo powinien postępować nauczyciel. Dzisiejsza szkoła nie składa się z mądrych nauczycieli. Albo inaczej: wielu z nich na pewno jest mądrymi ludźmi, ale wleźli w system, który jest głupi. Żeby w nim funkcjonować, muszą zachowywać się głupio.

merss napisał(a):
Popisy i egazminy związane z nauką w szkole muzycznej pozwalały na obcowanie ze stresorami i uczyły pewności siebie. To buduje pewną siebie i silną osobowość. Udzial w olimpiadach i wysoka pozycja dziecka w szkole uczy tez zaufania w swe możliwościi.


Tak jak pisałaś - jest to kwestia indywidualna. Jeden więcej zyska, jak się go rzuci na głęboką wodę, a drugi będzie potrzebował bardziej subtelnych metod. Indywidualne podejście do ucznia (w szkole równolegle do nauczycieli powinni pracować psychologowie) pozwalałoby na idealne dobranie metody do jednostki.

Ja też uczęszczałam do szkoły muzycznej i to doświadczenie było dla mnie traumą. Ktoś mi wmówił, że mam słuch muzyczny, więc parę ładnych lat chodziłam tam, czując się jak śmieć. Podczas gdy inne dzieci z łatwością opanowywały poszczególne umiejętności, ja po 4 latach szkoły muzycznej nie umiałam napisać bezbłędnie ani jednego dyktanda muzycznego. Szkoła muzyczna odebrała mi pewność siebie na długie lata, poharatała mi psychikę. Ale oczywiście nie ma tego złego, m.in. cierpienie związane z uczęszczaniem do szkoły muzycznej kształtowało moją wrażliwość filozoficzną.

merss napisał(a):
Ten chłopak był pewien, że dostanie się na medycynę, bo nie ma chyba stu zdających geniuszów a nie wszyscy wejdą tylnymi drzwiami. Miał czwartą lokatę w punktacji. Chodziłł pięć lat do liceum, bo budowano sobie poprzez egzaminy rok wcześniej najlepszy możliwy skład młodziezy. Warunkiem przystąpienia do egzaminu w klasie siódmej było świadectwo z paskiem. Klasę ósma podstawowki łączyli z zerówka w liceum (weekendy). Potrzeba reformy szkolnictwa, czy tylko pomyślunku?


Potrzeby reformy szkolnictwa, bo Ty podajesz jakiś przykład jednostkowy. Jestem pewna, że niejeden geniusz wybrnie z edukacyjnego reżimu cało i zdrowo, ale pod warunkiem, że ma szczęście. Czy utalentowany Józio z polskiej wsi, gdzie z kasą słabo i rąk do pracy na gospodarstwie potrzeba, będzie miał takie same szanse na wygranie z systemem? Nie będzie miał czasu ani siły na zakuwanie, tylko po to, żeby osiągnąć absurdalny pułap, po dokonaniu czego wreszcie będzie mógł się zająć tym, do czego ma wrodzone predyspozycje. Ten system podcina skrzydła.

Przede wszystkim - ekonomia skali. Tylko dogłębna reforma systemu edukacji może uczynić proces kształcenia efektywnym i wydajnym na globalną skalę.

merss napisał(a):
Po co im psychologia w szkole? Jaką szkołę psychologii? Psychologia biologiczna bazuje na zupełnie innym modelu człowieka niz personalistyczna.


Przede wszystkim - skuteczna. Celem takich zajęć byłoby dać dzieciom narzędzia do radzenia sobie ze swoim światem psychicznym, zrozumienia tego, co się tam dzieje. Nie chodzi o wkuwanie terminologii, zapoznawanie się z teoriami, tylko zupełnie dyletancka podróż w głąb siebie.

merss napisał(a):
Psycholodzy sami czasem wymagają pomocy, bo wybieraja ten kierunek osoby potrzebujące wsparcia psychologicznego. Ślepy kulawemu nie pomoże wiedzą fachową.


Widzisz, to jest kolejny argument za wprowadzeniem psychologii do szkół. Kiedy dziecko/nastolatek otrzyma podstawową pomoc psychologiczną w szkole, nie będzie musiało w przyszłości szukać pomocy na sali wykładowej.

merss napisał(a):
Do tego jednak musisz zmienić system kształcenia nauczycieli.


Oczywiście, że reforma systemu edukacji, żeby być skuteczną, musi sięgnąć korzeni. Ja bym obowiązkowo wprowadziła zajęcia z filozofii (w ramach filozofii albo odrębnie zajęcia z etyki) i religię zamieniła na religioznawstwo.

Już pomijając nawet fakt, jak wiele niematerialnego dobra moja reforma by wniosła do świata, to stworzyłaby ponadto wiele miejsc pracy. Wreszcie nauczyciele, psychologowie, filozofowie, religioznawcy opuściliby szeregi bezrobotnych. Ci ludzie są potrzebni społeczeństwu jak mało kto.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Wt cze 26, 2018 8:53 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3395
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Tu ważna jest też rola motywatora do aktywności, zwłaszcza w przyswajaniu sobie treści które w przyszłym czasie są niezbędne. A jesteśmy ich teraz po prostu nieświadomi. Wiadomo przyszły czas dla nas to całe życie, nie tylko okres edukacji. Tu ważną rolę odgrywa półśrodek wciągający, po nitce do kłębka. Czyli najpierw niewinne kłamstwo, by nie stwarzało zagrożeń. Potem ten co bywa odporny na słowo, chwyta to kłamstwo. No bo go łatwo rozszyfrowuje, ale wtedy to baśka już u niego pracuje na obrotach. Taki to skrutowy opis tego jak wciąga się opornych na przyjmowanie wiedzy. Jeśli to nas nie dotyczy, bo budujemy na prawdzie i na teraz. To możemy to odebrać jako stratę czasu. Wtedy to można mieć zastrzeżenia do edukacji, że źle oceniła konkretną osobę.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt cze 26, 2018 9:02 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13707
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Życzę udanego reformowania, szczerze. Jestem pragmatyczką, nie idealistką, więc zawsze stawiam na zdolności adaptacyjne i wybór z tego co mam niż niszczenie tego, co scementowane wielowarstwowo. Zmieniając nalezy wiedzieć co chcę osiągnąć. Nie wiesz tego. Nie masz też narzędzi, by reformować. Awatar to za malo.
Podałam przyklad z psychologią. Dla ciebie to słowo wytrych otwierający każdego człowieka, nic bardziej błędnego. Psycholog powinien prezentować ten sam system wartości co proszący o pomoc (nie mylić z podrzucanym mu dzieckiem). W szkole to utopia. Dzieci pochodzą z rodzin o rożnych systemach etycznych. Utopią jest też to, że psycholog dostosuje się do podopiecznego. Na to nie pozwala mowa i zachowania niewerbalne.
Na forum możesz sobie pomarudzić. W szkołach funkcjonuja psycholodzy. Rodzice nie wiedzą, że to czasem nauczyciel, któremu brakuje godzin do pełnego etatu. Ma do dyspozycji fiszki afirmacyjne. Psycholog bez iskry bożej i kwalifikacji terapeutycznych nie pomoże w trudniejszych sytuacjach. Zmieniać bowiem nalezy rodzinę, bo to w niej powstały zaburzenia. Psychologom brakuje podstawowej wiedzy neurobiologicznej, więc i dzialania są powierzchowne. To z praktyki. Psycholodzy, którzy są naprawde dobrzy nie podejmą pracy w szkole. Szybko zostaną terapeutami. Poza tym nikomu nie pomożesz, jeśli on nie chce się zmienić. Tu powinna być praca nad całą rodziną.

Kiedyś o tym pisalam. Nie lubiłam szkoły muzycznej, więc się nie uczyłam, prawie nie ćwiczylam. W szóstej klasie mama dostała telefon, że jestem jedyną, która nie zna utworów a egazaminy zbliżają się wielkimi krokami. Inne dzieci doskonalą interpretacją znając je na pamięć. Zasugerowala, by mnie zabrać ze szkoły zanim mnie wyrzucą. Wysłuchałam mamy (ona mi powtarzała, że muzyka jest dla mnie a nie po to, bym zostala pianistką) i się mocno wkurzyłam. Jak można mnie tak potraktować! Od piątku do piniedziałku nauczyłam się nie tylko grać, ale znalam je na pamięć. Pewnie wiesz, że etiudy i sonatiny sa wielostronicowe. Był też jakiś Bach i coś jeszcze, jakiś dowolny utwór. To co jedno dziecko dobije, inne mobilizuje do walki. Ono będzie mogło kiedyś pracować w warunkach stresu. To powinno się obserwować u dzieci. To co jednych motywuje do dzialań, innych pogrąży i przeżywać będą traumę.
Zatrudnić armię psychologów do nicnierobienia i markowania pomocy, której udzielić się nie da? Rodzice powinni cię zabrać ze szkoly muzycznej. Zawiodła ludzka przyzwoitość a nie system. W moim przypadku szkoła stanęła na wysokości zadania i zaproponowano zabranie dziecka. To dziecko pokrzyżowało im plany wywołując szok. Nie rozpoznano, że mam świetną pamięć muzyczną a stres działa na mnie moblizująco.

I zawsze bedą między nami rozmowy o szklance zapełnionej do połowy wodą: jedna będzie widziała pustą a druga pelną. Ja jestem zwolennikiem rozpoznawania talentów u dziecka i stworzenie mu warunków do ich realizacji motywując jednocześnie do wysiłku. Ty chcesz dostosowania systemu do słabszych i pogrążonych w traumie. Ogień i woda.
Pamiętasz jak cię powitalam na forum? Zapytałam o test na depresję. To odczytalam bezblędnie; żal i pesymizm.
Dla mnie świat jest jaki jest. Innego nie znam. Muszę się w tym odnaleźć. Jak mam dość, chwilę odpocząć i wyrównać oddech. To biologia, której nie przeskoczysz. Jedni ludzie rodzą się z wyższą aktywnością lewej strony kory przedczołowej i są życiowymi optymistami. Największe traumy nie wprowadzą ich w depresję. U innych akywna jest bardziej prawa strona i mogą cierpieć na nawracające zaburzenia ze strony ukladu nerwowego. Chcesz to zmienic dostosowaniem systemu szkolnictwa do tych co im loteria genetyczna podrzuciła inaczej?


Wt cze 26, 2018 9:49 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3330
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
merss napisał(a):
Życzę udanego reformowania, szczerze. Jestem pragmatyczką, nie idealistką, więc zawsze stawiam na zdolności adaptacyjne i wybór z tego co mam niż niszczenie tego, co scementowane wielowarstwowo.


“A map of the world that does not include Utopia is not worth even glancing at, for it leaves out the one country at which Humanity is always landing. And when Humanity lands there, it looks out, and, seeing a better country, sets sail. Progress is the realisation of Utopias.”
― Oscar Wilde

Pragmatyzm wolny od równoważącego go idealizmu prowadzi do konserwatywnej stagnacji.

Cytuj:
Zmieniając nalezy wiedzieć co chcę osiągnąć. Nie wiesz tego.


Wiem. Chcę osiągnąć mądre społeczeństwo składające się z mądrych ludzi. Nie mogę zreformować społeczeństwa, nie reformując jednostki. Nie mogę zreformować jednostki, nie reformując społeczeństwa. To jest moja utopia.

Cytuj:
Nie masz też narzędzi, by reformować. Awatar to za malo.


Ależ mam. Mam język w buzi. To wystarczy, żeby reformować oddolnie. Nigdy nie miałam predyspozycji do zajmowania pozycji lidera, jestem inspiratorem. A bez takich lokalnych reformatorów ci globalni nie mieliby żadnych szans.

Cytuj:
Podałam przyklad z psychologią. Dla ciebie to słowo wytrych otwierający każdego człowieka, nic bardziej błędnego. Psycholog powinien prezentować ten sam system wartości co proszący o pomoc (nie mylić z podrzucanym mu dzieckiem). W szkole to utopia. Dzieci pochodzą z rodzin o rożnych systemach etycznych. Utopią jest też to, że psycholog dostosuje się do podopiecznego. Na to nie pozwala mowa i zachowania niewerbalne.


Dobry psycholog znajdzie metodę dojścia do każdego dziecka. Ale nie będę zdziwiona, jeżeli dobrych psychologów jest mało. To jest tylko efekt beznadziejnego systemu edukacji

Cytuj:
Psycholog bez iskry bożej i kwalifikacji terapeutycznych nie pomoże w trudniejszych sytuacjach. Zmieniać bowiem nalezy rodzinę, bo to w niej powstały zaburzenia. Psychologom brakuje podstawowej wiedzy neurobiologicznej, więc i dzialania są powierzchowne. To z praktyki. Psycholodzy, którzy są naprawde dobrzy nie podejmą pracy w szkole. Szybko zostaną terapeutami. Poza tym nikomu nie pomożesz, jeśli on nie chce się zmienić. Tu powinna być praca nad całą rodziną.


No widzisz, Ty zauważasz, że jest problem z kompetencjami psychologów, ale zamiast postulować zmiany, które by tych psychologów „naprawiły”, proponujesz ten brak wypełnić edukowaniem rodziny, co jest o tyle absurdalne, że:
1) psycholog ma być specjalistą od spraw psychiki (poświęca temu lata nauki i praktyki), a rodzic niekoniecznie ma predyspozycje lub czas i siłę, żeby taką wiedzę zdobywał, jako że na co dzień para się czymś zupełnie innym, więc wsparcie rodzica niemal zawsze będzie dyletanckie
2) rodziny nie da się systemowo zmienić, chyba że masz jakiś dobry pomysł?

Dobrzy psycholodzy nie podejmą się pracy w szkole, bo zarobki personelu szkolnego jak i prestiż związany z wykonywaniem takiej pracy są godne pożałowania.

Cytuj:
Rodzice powinni cię zabrać ze szkoly muzycznej. Zawiodła ludzka przyzwoitość a nie system.


Rodzice nie wiedzieli, jaką traumą była dla mnie szkoła muzyczna, ponieważ nigdy tego nie zdradzałam. Nie chciałam sprawić im zawodu. To system zawiódł, bo już na wstępie było wiadomo, że skrzypaczki ze mnie nie będzie, a żaden z nauczycieli nie zasugerował rodzicom wypisania dziecka ze szkoły muzycznej. Dopiero po 4 roku jeden się na to odważył. Gdyby nie to, pewnie bym męczyła się kolejne 2 lata, dzierżąc dumnie w dłoni urodzone w nieludzkim bólu świadectwo ukończenia szkoły muzycznej I stopnia.

Cytuj:
I zawsze bedą między nami rozmowy o szklance zapełnionej do połowy wodą: jedna będzie widziała pustą a druga pelną. Ja jestem zwolennikiem rozpoznawania talentów u dziecka i stworzenie mu warunków do ich realizacji motywując jednocześnie do wysiłku. Ty chcesz dostosowania systemu do słabszych i pogrążonych w traumie. Ogień i woda.


To chyba nie zrozumiałaś mojej wizji. Bo ja mam dokładnie ten sam cel co Ty, tylko uważam, że ten cel łatwiej (a czasami tylko) można osiągnąć innymi metodami. Obecny system produkuje ludzi słabych i pogrążonych w traumie. Ja chcę takiej zmiany, której owocem będą ludzie szczęśliwi, odważni, pełni optymizmu.

Cytuj:
Pamiętasz jak cię powitalam na forum? Zapytałam o test na depresję. To odczytalam bezblędnie; żal i pesymizm
.

No właśnie, że błędnie odczytałaś, tak jak błędnie interpretujesz moją wizję. Jestem osobą silną i pełną optymizmu. Pragnienie zmieniania świata na lepsze nie wynika z żalu i pesymizmu, tylko co najwyżej niezadowolenia stanem zastanym i optymistycznej wiary w przyszłość. Co nie znaczy, ze zawsze taka byłam, jestem łabędziem, którego społeczeństwo przez długie lata próbowało sprowadzić do brzydkiego kaczątka. Ty uważasz, że podatność na zaburzenia psychiczne to jakieś biologiczne fatum i co za tym idzie system dostosowany tylko do „gruboskórnych ekstrawertyków” jest ok i wcale nie produkuje zaburzeń psychicznych. Ja jestem innego zdania, bo mimo mojej dużej wrażliwości wyrosłam na osobę silną i niezależną, która w głowie ma lepiej poukładane niż większość ludzi tych ponoć „bardziej przystosowanych”, ale żeby to osiągnąć musiałam wiele wycierpieć. System edukacji (szerzej: system społeczny) musi stworzyć optymalne warunki do rozwoju dla każdego człowieka, tylko wówczas będzie mógł wykrzesać z tych ludzi całe bogactwo talentów.

Cytuj:
Dla mnie świat jest jaki jest. Innego nie znam. Muszę się w tym odnaleźć. Jak mam dość, chwilę odpocząć i wyrównać oddech. To biologia, której nie przeskoczysz. Jedni ludzie rodzą się z wyższą aktywnością lewej strony kory przedczołowej i są życiowymi optymistami. Największe traumy nie wprowadzą ich w depresję. U innych akywna jest bardziej prawa strona i mogą cierpieć na nawracające zaburzenia ze strony ukladu nerwowego. Chcesz to zmienic dostosowaniem systemu szkolnictwa do tych co im loteria genetyczna podrzuciła inaczej?


Ja nie wierzę w biologiczne fatum. Od lat sama wpływam aktywnie na sposób, w jaki działa mój umysł. Odkryłam w sobie optymistkę poprzez działalność twórczą. I żaden wykształciuch mi nie wmówi, że pesymizm jest na całe życie.

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Wt cze 26, 2018 11:25 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3395
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Pelikan
Cieszę się że drążysz temat. Lecz utopie raczej pozostawiamy tym, komu one nie są utopią. My możemy tyle ile możemy i to wszystko. Wiem że systemowość ma rozwiązać to, co pojedynczy nie może rozwiązać. Tyle że systemy nigdy nie są do końca gotowe. Trzeba ich dopracowywać, przez postulowanie zmian. Jeśli jest szansa na zmiany, one nastąpią. Lecz nie muszą, bo np. są jakieś przeszkody. A zmiany systemowe wnoszą duże konsekwencje z racji ich wprowadzeń. Nie od razu one się ujawniają. To nie tak że postulat ciach i jest zmiana. Bo tak to by wszystko było ciągle zmieniane na nowo od począdku i żadnej finalnej choć trochę poprawy.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt cze 26, 2018 2:15 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3330
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Lekko i inteligentnie o absurdach systemu edukacji:

Ogólnie:
https://www.youtube.com/watch?v=fzUNzWN_VO8

O przedmiotach szkolnych:
https://www.youtube.com/watch?v=aq8zDYEqoRk

Kto nie współodczuwa z autorem, ręka w górę :twisted:

_________________
"W miarę możliwości przyczyniać się do wzrostu ogólnego zaniepokojenia" E. Cioran


Wt cze 26, 2018 9:14 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13707
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Współodczuwanie to bazowanie na neuronach lustrzanych. Wygląda tylko jak myślenie rozumowe, ale nawet przy nim nie leży. Tak naprawdę to fabryczne wyposażenie niektórych zwierzat i człowieka, by umieć przyjąć perspektywę drugiego czlowieka. Vloger proponuje budowanie grupy wsparcia, czyli uważa, że jak zbierze wystarczającą liczbe głosow, ogłosi to jako prawdę i obiektywne spoglądanie na zagadnienie programów szkolnych. Klikanie mu pomoze zarobic kilka groszy.
Narzedzie poznanie prawdy: liczenie głosów poparcia. I znów ktoś myśli, że rozumowo myśli, tymczasem buduje sobie stadko poparcia.

Napisalam ci w jakim celu funkcjonują szkoły dla funkcjonalnych analfabetów. Tych też policzono i ujęto w ramy procentowe. Może taniej będzie zająć ich przed komputerami i lekcje będą w domach. Potem się policzy samotników i utworzymy też ministerstwo do spraw socjalizacji społeczeństwa. Szkoła pełni taką rolę i pozwala na rozwijanie inteligencji emocjonalnej. To ona decyduje o powodzeniu życiowym. Nie ta, która bada IQ, ale właśnie emocjonalna. Szkoła rozwija jedną i drugą. A szkoła to przede wszystkim ludzie tworzacy jej społeczność. Znasz mechanizmy zatrudniania nauczycieli, by móc reformować system szkolny? Nie sądzę, bo o tym nie znajdziesz na YT.


Wt cze 26, 2018 11:33 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz kwi 30, 2015 5:59 pm
Posty: 272
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
merss napisał(a):
Współodczuwanie to bazowanie na neuronach lustrzanych.

Chyba, że akurat nie bardzo kupujesz teorię o złożonych funkcjach neuronów lustrzanych. Jest już sporo badań, które mocno limitują tłumaczenie wszystkiego ich działaniem.

A w samym temacie - cóż, nie sądzę by była taka zależność - im trudniej, tym lepiej. Można się trudzić nad tym, czego się nie chce. Nawet, jeśli się uda, to nie widzę, jak ktoś ma się cieszyć, gdy osiąga to, czego nie chce, choćby to było trudne w zdobyciu.
Lub innymi słowy - wystarczy kochać to, co się robi, jak to się ładnie mówi - mieć zamiłowanie. Natomiast ludzie najczęściej traktują instrumentalnie, to co robią - jako środek do innych celów. I np. dążą do dobrze płatnej pracy, której w najlepszym razie nie lubią, bo chcą mieć wyższy komfort życia, jeździć po świecie itd. Jeśli przez całe dnie, tygodnie, miesiące robią coś trudnego po to, by potem z tego mieć chwilę przyjemności, to najczęściej tej przyjemności wcale nie osiągają; nie da się ot tak momentalnie odwrócić całej biochemii organizmu nastawionego na walkę.


Śr cze 27, 2018 9:56 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13707
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Im trudniej, tym lepiej
Tischner podaje ciekawą triadę układającą się wg stopnia trudności: litość (biologia), współczucie (biologia) i miłosierdzie. Znając definicje tych terminów przyporządkowuje się dopiero miłosierdzie rozumowi. Budowanie grup poparcia bez głębokiej i wieloaspektowej znajomości tematu, głównie w celu krytyki, bez umiejętności widzenia całokształtu spraw to działanie myślenia ewolucyjnego. Zwierzęta też budują sojusze i prowadzą bogate życie społeczne. Rozum jest angażowany w działania konstruktywne. Rozwiązuje problemy widząc konsekwencje, spogląda wieloaspektowo i odlegle.
Niedawno reformowano szkolnictwo wprowadzając gimnazja. Opór środowiska nauczycielskiego, zwlaszcza ze strony szkół średnich i wyższych uczelni był bardzo silny. Zignorowano te głosy. Politycznie zniszczono kształcenie zawodowe, bo było znacznie droższe niż licealne (to pozostawało poza wiedzą społeczeństwa). Odbudowanie tego jest dziś niezwykle trudne. Przygladałam się jak umiejętnie oszukiwano społeczeństwo wmawiając rodzicom, że mają uzdolnione dzieci i poradzą sobie w liceach. Powstawały one jak grzyby po deszczu, śmiercią naturalną umierały zawodówki. Owoce tego kształcenia są gorzkie. Już w czasach komunizmu dostosowywano ofertę edukacyjną do celów państwa, znano też rozkład uzdolnień w społeczeństwie.
Osoby wypowiadające się w wątku znają zasady kształcenia zawodowego, by móc się wypowiadać na te tematy? Mają pomysł na siatki godzin?
Pomarudzić sobie mogą, nikomu krzywda się nie stanie za posiadanie takiego a nie innego widzenia tych spraw; może być/nie musi jednak komentarz, że to jedynie opisywanie swoich doświadczeń. Nie przydała się komuś historia i geografią? Po co zabawy ze zlewkami na chemii? Po co doświadczenia na fizyce? A analiza tegp co poeta miał na myśli? Wyrzucić z programu lub połączyć ze sobą ze trzy przedmioty i wprowadzić w wolne godziny psychologię. Nie będziemy przecież przedłużać tygodniowego wymiaru godzin, nieprawdaż? Im mniej człowiek zna podstaw teorii dotyczących różnych szkół psychologii, tym będzie zdrowszy. Rodzi to bowiem postawy roszczeniowe, gdy przybliżymy mu psychologię biologiczną, opartą o realizację pragnień. Nie wiedziałem, ze moje wycofanie się i kompleksy to wina rodziców i nauczycieli. Teraz wiem! Co to zmieni, skoro na winnych świat się mu zatrzyma? A szkoła ma być świecka zagrzmią głosy, więc i psychologia powinna być spójna z wizja człowieka biologicznego a nie jakaś personalistyczna widzaca w człowieku pierwiastek transcendentny..

Szkolnictwo jest pernamentnie reformowane, jak służba zdrowia; tyle, że to finansowe worki bez dna. Do tego zmiana czynnika ludzkiego, który tu jest niezykle istotny nie jest wcale taka prosta. Jeśli mamy słabego i dobrego nauczyciela, ten słaby mniej zaszkodzi w klasach młodszych. Tak sobie czasem radzą dyrektorzy dbający o poziom. Lepszy nauczyciel, za te same pieniądze, naprawia błędy swego niedouczonego kolegi. Jaka to stymulacja do dobrej pracy poza osobistą satysfakcją dobrze wykopananej roboty? Łatwiej jest w szkołach prywatnych, które wypracowały sobie renomę i mają sponsorów. Można wówczas zatrudnić i dobrego filozofa do nauczania etyki. Są możliwości ograniczenia lekcji religii, by dzieliła ją z etyką. Można zmieniać bez urawniłowki? Mogą być różne typy szkół: państwowe, społeczne, prywatne i tam będa zróżnicowane oferty edukacyjne?

I co? mamy większy stopień trudności jak rozpatywac zaczynami głębiej?


Śr cze 27, 2018 10:53 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 161 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL