Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr mar 20, 2019 12:06 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona
 Kto wyzwolił kobietę? Rewizja. 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3060
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Jak na wstępie zaznaczyłem, że chcę wywołać wojnę damsko męską.

Tak ale w jakim celu, wojna informacyjna czy energetyczna to tylko metoda.
Kobiety jak i homoseksualiści w Kościele nie lubią otwartych konfliktów.


So wrz 01, 2018 3:44 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Wespecjan napisał(a):
jotajota napisał(a):
Jak na wstępie zaznaczyłem, że chcę wywołać wojnę damsko męską.

Tak ale w jakim celu, wojna informacyjna czy energetyczna to tylko metoda.
Kobiety jak i homoseksualiści w Kościele nie lubią otwartych konfliktów.

:) Zmuszasz mnie do zakończenia tematu a tak bardzo chciałem, by się rozwinął. ;)
Jak już powiedziałem wcześniej, by podjąć wyzwanie, trzeba zrewidować armię. Jeśli kto z tego powodu zajrzał w swoje serce i odniósł się w miłości do poruszonych zagadnień, wypadnie mu miecz z ręki.
Nie spodziewałem się, że tak łatwo dojdziemy do porozumienia, lub, że będę ignorowany. Toteż rzuciłem wyzwanie. Teraz może to wyglądać na prowokację, by podbić atrakcyjność tematu. I klapa. :) Najistotniejsze jest jednak to, co dzieje się w Waszych sercach w związku z tym i ja tego nie wiem. Ale Pan Bóg wie i Wy wiecie, że On wie. I o to chodzi.
Pan Jezus powiedział:" Gdybym nie mówił do nich, nie mieliby grzechu. Teraz, skoro im powiedziałem, nie mają usprawiedliwienia dla swego grzechu. " Więc, albo zmienią optykę i nawrócą się, albo zatwardzą swe serca i świadomie pogrążą się w grzechu.


So wrz 01, 2018 4:02 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 207
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Nie ukrywam, że tematem tym, chcę wywołać wojnę
Ciach!! Do kosza! :mrgreen:
jotajota napisał(a):
(...)płodzimy potomstwo, gdy pragniemy rozładować napięcie. Nazywamy to poczęciem nieplanowanym, wpadką a nawet gwałtem.
:o Za każdym razem gdy chcemy rozładować napięcie płodzimy potomstwo? :wink:
Czy, gdyby za każdym razem przy rozładowaniu napięcia dochodziło do zapłodnienia, można by mówić o poczęciu nieplanowanym, wpadce?
Ok, czyli skupiasz się jedynie na tzw. wpadkach powyżej. We frazie "płodzimy potomstwo, gdy pragniemy rozładować napięcie", moim zdaniem niefortunnie użyłeś takiej słownej konstrukcji ale zakładam, że opacznie zrozumiałem kontekst więc idźmy dalej.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Zabrakło jeszcze:
- pragnę dziecka, będę je kochał, bo miłość to wspaniała sprawa, nawet jeśli mi się nie uda i np. moje własne dziecko mnie zabije, nie powiem, że nie warto było podejmować próby powołania na Ziemię istoty zdolnej do kochania, poświęcania się za innych i pomagania.
Rozumiem, że miłością chcesz się dzielić jedynie z dzieckiem i do tego z Twojej krwi, tak? Uważasz, że Twoja krew bardziej się nadaje do spłodzenia dziecka zdolnego do kochania, poświęcenia i pomagania?
Dlaczego tak to rozumiesz? Mój myślnik wpisuje się w Twoją konwencję, jednak jeśli chcesz szerszej odpowiedzi. Osobiście jeszcze przed zawarciem związku małżeńskiego proponowałem partnerce adopcję. Mówiłem, że możemy mieć i "swoje" i zaadaptowane lub tylko zaadaptowane, próbowałem przekonywać. W rok po zawarciu związku pojawiła się ciąża, niestety żona poroniła, tak więc wciąż proponowałem adopcję. Jednak wciąż się staraliśmy i w niecały rok pojawiła się kolejna ciąża, urodziło się dziecko, za dwa lata następne, za kolejne dwa lata ponownie. Siłą rzeczy nie rozważaliśmy już adopcji.

Co do ograniczania miłości tylko do dzieci. Niby dlaczego tak uważasz? Miłość dzielimy wspólnie. Jest nas pięcioro i się kochamy, a jak już wspomniałem wyżej dopisałem dwie kolejne możliwe i ograniczone zmienne do Twoich punktów, bo ich brakowało.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
A np. katolik może mieć taki oto powód:
- pragnę dziecka, bo to chwalebne, pożądane i dobre jest powołać do życia być może kolejnego świętego lub osobę gorliwie pełniącą rolę, którą mu Bóg na Ziemi oferuje. Będę je kochał i spróbuję nauczyć go kochać Boga poprzez innych ludzi i całe stworzenie.
Ja mówiłem o prawdziwych motywach a nie naiwnie wydumanych i kłamliwych.
Nie znaczy to jednak, że model, który podałem istnieje i jak piszesz niektórzy właśnie w taki naiwnie wydumany sposób do tego podchodzą. Chwila, czyli chciałeś odpowiedzi jak być powinno, tak? Na to pytanie sam sobie odpowiadasz tutaj:

jotajota napisał(a):
W katolicyzmie dziecko ma być owocem miłości dwojga. Żona ma być dla mężczyzny pierwszą istotą po Bogu, jeśli zaś chodzi o obowiązki stanu, przed Bogiem. Podobnie mąż dla żony. Żona ma być Oblubienicą i nic z tego nie zatracić do końca życia. A Ty w katolickim małżeństwie chcesz widzieć świętoszka biorącego samicę, by urodziła mu dziecko.
:o Napisałem jedynie o hipotetycznym kimś, nie prawidłowym modelu katolickich związków!

jotajota napisał(a):
Jeśli naprawdę chodzi o dziecko, i naprawdę czysto kocha się żonę, to po co brać żonę? W czystej miłości dziecko się adoptuje, by wyrwać je z niedoli ale tu chodzi o to, By dać Bogu dziecko z "mojej" krwi. No i żeby mieć okazję rozładowywać napięcie. WeźSieTato nie wygłupiaj. :)
Jak dla mnie jakiekolwiek prawne, czy kościelne akty zawierania małżeństw mogą nie istnieć, wiem co czuję do partnerki, ona jest jednak katoliczką więc szanuję jej podejście. Uważasz, że idealna sytuacja ma miejsce wtedy, gdy pary mogą płodzić i rodzić dzieci tylko i wyłącznie wtedy, gdy na Świecie nie ma już dzieci do zaadoptowania? Jeśli jeden z partnerów wyraża taki pogląd, a drugi przeciwnie, czy ten o "poglądzie adopcyjnym" ma szukać kolejnego partnera/partnerki mimo tego, że kocha właśnie tę/tego i vice versa?

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
-Zabić go we śnie,
-bądź podpłacić jakiegoś rzezimieszka, by zastraszył męża i aby "zbastował".
-Mogła też pójść do jakiegoś szlachetnego "supermena", "spidermana", "bathmana" i wypłakać się na złe traktowanie, by ten z poczucia misji przypomniał mężowi, skąd mu nogi wyrastają w nadziei, że mąż się złamie i odtąd będzie łagodny.
-Teraz może udać się do sądu, który bada sprawę dokładniej, niż w/w "instytucje" i co ma do zaoferowania.
Piszesz o Islamie?

Czy w islamie taki mechanizm zadziałałby? Czy żony mogą pozywać swych mężów?
Do sądu asasynów - tak :-D Nie rozumiem dokładnie o czym piszesz używając czasu przeszłego "żona chciała, czy nie musiała być poddawana...", itd. Jakieś wcześniejsze założenia postawiłeś? Do jakiegoś szczególnego okresu historycznego się odnosisz, czy może jakiejś ideologii, religii?

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Czy znacie jakiekolwiek przykłady, by tak temperowany mąż stał się dobrym, współczującym, pogodnym i pomocnym mężem? A może szczęście małżeńskie, to ułuda?
Ja jestem takim mężem i nie trzeba mnie temperować!
A więc nie podlegasz weryfikacji w tym zagadnieniu. Ale dobrze, że o tym mówisz, byśmy się dowiedzieli, jaki jesteś fajny.
Daj to do przeczytania swojej żonie, aby i ona się dowiedziała. :)
Ależ ona wie o tym! Wie nawet bez czytania! Głaskała mnie gdy to pisałem i śmiała się wraz ze mną :wink:
jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Gdzie należy się udać po pomoc, by zachować jedność i by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić?
Poważnie nie wiesz?
"WeźSieTato" nie wygłupiaj. Nie pytam o radę a chcę wywołać wojnę damsko męską. :) Ty odpowiedz, jeśli wiesz.
Nakreśl bardziej szczegółowo, mniej poetycko. Osadź w konkretnym okresie (np. czasy współczesne). Dopowiedz o jakie konkretne problemy chodzi. Założę, że chodzi Ci o to:

Cytuj:
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
Np. - weź sprawy w swoje ręce :-D jak bohaterka filmu "Enough" grana przez Jennifer Lopez:
SPÓJRZ
https://www.filmweb.pl/Nigdy.Wiecej/pressbook

Kolejny "myślnik", którego nie dodałeś :?


So wrz 01, 2018 6:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr mar 02, 2016 5:53 pm
Posty: 1589
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
W jakis sposob watek pelikana o "kobiecie, murzynie swiata" i ten powyzszy sie mocno uzupelniaja :).


So wrz 01, 2018 8:05 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 05, 2002 9:54 pm
Posty: 8293
Lokalizacja: Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Temat pelikana został zamknięty po popisach pelikana.

_________________
"Przestraszony liberał jest krwiożerczym zwierzęciem." Nicolas Gomez Davila


So wrz 01, 2018 8:20 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
WeźSieTato napisał(a):
Ok, czyli skupiasz się jedynie na tzw. wpadkach powyżej. We frazie "płodzimy potomstwo, gdy pragniemy rozładować napięcie", moim zdaniem niefortunnie użyłeś takiej słownej konstrukcji ale zakładam, że opacznie zrozumiałem kontekst więc idźmy dalej.
Przyrównałem ten akt do pszczłółki zbierającej pyłek z kwiatu przypadkowo zapylając. Toteż darowałem sobie ścisłe wyrażenie we wskazanym przez Ciebie zdaniu. Prawdą jest, że samo pragnienie rozładowania napięcia jest aktem niedokonanym i nie może prowadzić do poczęcia.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Zabrakło jeszcze:
- pragnę dziecka, będę je kochał, bo miłość to wspaniała sprawa, nawet jeśli mi się nie uda i np. moje własne dziecko mnie zabije, nie powiem, że nie warto było podejmować próby powołania na Ziemię istoty zdolnej do kochania, poświęcania się za innych i pomagania.
Rozumiem, że miłością chcesz się dzielić jedynie z dzieckiem i do tego z Twojej krwi, tak? Uważasz, że Twoja krew bardziej się nadaje do spłodzenia dziecka zdolnego do kochania, poświęcenia i pomagania?


WeźSieTato napisał(a):
Dlaczego tak to rozumiesz? Mój myślnik wpisuje się w Twoją konwencję, jednak jeśli chcesz szerszej odpowiedzi.

Twój myślnik tylko pozornie wpisuje się w moją konwencję, bo jest myślnikiem no i z grubsza mówi na temat. Jednak ja usilnie starałem się dowieść, że motywem przewodnim jest egoizm. A Ty mi to chciałeś nieopatrznie(?) rozbić. :) Twój myślnik zakłada, że nie ma w tym żadnego egoizmu. A więc, że nie pragniesz swojej żony i spełnienia w niej. Że w ogóle ożeniłeś się z nią, bo strasznie nalegała a Tobie było wszystko jedno i że pragnąłeś tylko dzieci by im dawać siebie a nic dla siebie. Muszę przypomnieć, że mówiłem tam o motywach poczęcia i że wszystkie są egoistyczne, toteż Twój myślnik wziąłem pod lupę, by odkryć w nim motyw egoistyczny, którego Ty nie zaznaczyłeś. Dopiero wtedy, gdy dodałem co trzeba pasował do mojej konwencji, ale już nie brzmiał tak fajnie i czysto, jak Ty to przedstawiłeś.

WeźSieTato napisał(a):
Osobiście jeszcze przed zawarciem związku małżeńskiego proponowałem partnerce adopcję. Mówiłem, że możemy mieć i "swoje" i zaadaptowane lub tylko zaadaptowane, próbowałem przekonywać. W rok po zawarciu związku pojawiła się ciąża, niestety żona poroniła, tak więc wciąż proponowałem adopcję. Jednak wciąż się staraliśmy i w niecały rok pojawiła się kolejna ciąża, urodziło się dziecko, za dwa lata następne, za kolejne dwa lata ponownie. Siłą rzeczy nie rozważaliśmy już adopcji.


Gdyby nie było w tym egoizmu, i miałbyś stosunek do żony, jaki przedstawiłem powyżej i do dzieci, jaki Ty przedstawiłeś, miałbyś być może już piątkę, albo szóstkę dzieci i siódme w drodze (strzelam, bo nie wiem ile lat jesteście po ślubie). Możliwe jednak, że to żona Cię hamuje a Tobie jest wszystko jedno. Jedyne, co mówisz o sobie, to tyle, że zależy Ci na dzieciach, by siebie im dawać. Mówiłeś, że przekonywałeś żonę, że proponowałeś... ...Takie rzeczy robimy, gdy nam na czymś zależy.

WeźSieTato napisał(a):
Co do ograniczania miłości tylko do dzieci. Niby dlaczego tak uważasz?
Ponieważ, jeśli kochasz żonę miłością ziemską, to jej pragniesz a to jest właśnie miłość skażona egoizmem. Jeśli ją kochasz miłością niebiańską, to choćbyś ją pragnął, nie zbliżyłbyś się do niej fizycznie z własnej woli, więc nie dasz jej tego odczuć, że ją pragniesz. To, oczywiście jest możliwe tu, na ziemi, ale kłoci się to z sensem ożenku. Założyłem więc, że pomimo, że kochasz żonę miłością niebiańską i nie chcesz się do niej zbliżać a mimo tego pragniesz dzieci, potraktowałeś ją jak narzędzie do spełnienia Twojego pragnienia. A skoro tak, to tu właśnie ujawnia się Twój egoizm, zaś miłość niebiańska została obnażona i przemianowana na podstęp. Jeśli nie pragnę kobiety, lub nie śmiem się do niej zbliżyć, to siłą rzeczy rezygnuję i z żony i z potomstwa, gdyż każde drzewo wydaje właściwy mu owoc.
Chcę tu zaznaczyć, byś nie brał tego do siebie a jedynie do hipotetycznych sytuacji, które przedstawiłeś w swoich myślnikach, jeśli nie mówią o Tobie.



jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
A np. katolik może mieć taki oto powód:
- pragnę dziecka, bo to chwalebne, pożądane i dobre jest powołać do życia być może kolejnego świętego lub osobę gorliwie pełniącą rolę, którą mu Bóg na Ziemi oferuje. Będę je kochał i spróbuję nauczyć go kochać Boga poprzez innych ludzi i całe stworzenie.
Ja mówiłem o prawdziwych motywach a nie naiwnie wydumanych i kłamliwych.
Nie znaczy to jednak, że model, który podałem istnieje i jak piszesz niektórzy właśnie w taki naiwnie wydumany sposób do tego podchodzą. [/quote] Zgoda. Taki model nie istnieje a motywowanie tego w taki sposób jest naiwnym kłamstwem, by zaznaczyć swoją "fajność". Nie mogłem więc go zakwalifikować do mojej konwencji i odrzuciłem.

WeźSieTato napisał(a):
Chwila, czyli chciałeś odpowiedzi jak być powinno, tak?

:) Nie. Niczego takiego nie chciałem. Przedstawiłem swoje myślniki nie prosząc o ich mnożenie. To Ty je narzuciłeś i gdyby były prawdziwe, przyjąłbym je. Ale nie były. To, co powiedziałem poniżej:
jotajota napisał(a):
W katolicyzmie dziecko ma być owocem miłości dwojga. Żona ma być dla mężczyzny pierwszą istotą po Bogu, jeśli zaś chodzi o obowiązki stanu, przed Bogiem. Podobnie mąż dla żony. Żona ma być Oblubienicą i nic z tego nie zatracić do końca życia. A Ty w katolickim małżeństwie chcesz widzieć świętoszka biorącego samicę, by urodziła mu dziecko.
- To dowód, że i katolicyzmie miłość ziemska, cielesna jest skażona egoizmem. Zaś Ty przedstawiłeś ją jakoby była nieskażona.
WeźSieTato napisał(a):
:o Napisałem jedynie o hipotetycznym kimś, nie prawidłowym modelu katolickich związków!
:) Jednak napisałeś to zbyt idealnie, by było prawdziwe i stąd moja wściekłość. ;)

WeźSieTato napisał(a):
Uważasz, że idealna sytuacja ma miejsce wtedy, gdy pary mogą płodzić i rodzić dzieci tylko i wyłącznie wtedy, gdy na Świecie nie ma już dzieci do zaadoptowania?
Nie. Uważam, że na tym świecie nie ma idealnych sytuacji. To z natury tego świata jest niemożliwe. Jeśli pary się nie pragną, nie powinny się żenić i nie powinny mieć dzieci. Jeśli się pragną, niech płodzą swoje o ile to możliwe. Chodzi o to, by nie bać się mówić o swoim egoizmie, bo wypierając się go, kłamiemy. By zrobić coś wbrew sobie, trzeba się siebie zaprzeć. Jeśli jednak nic nie jest wbrew sobie, to jest wszystko jedno i byśmy byli, jak woda bezwolni, czy jak piasek. To nie jest możliwe nawet w Niebie, by tak się wyzbyć własnego "ja".

WeźSieTato napisał(a):
Jeśli jeden z partnerów wyraża taki pogląd, a drugi przeciwnie, czy ten o "poglądzie adopcyjnym" ma szukać kolejnego partnera/partnerki mimo tego, że kocha właśnie tę/tego i vice versa?
Jeśli się tylko pragną, to strona bardziej wyrozumiała niech idzie na ustępstwo.

WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
-Zabić go we śnie,
-bądź podpłacić jakiegoś rzezimieszka, by zastraszył męża i aby "zbastował".
-Mogła też pójść do jakiegoś szlachetnego "supermena", "spidermana", "bathmana" i wypłakać się na złe traktowanie, by ten z poczucia misji przypomniał mężowi, skąd mu nogi wyrastają w nadziei, że mąż się złamie i odtąd będzie łagodny.
-Teraz może udać się do sądu, który bada sprawę dokładniej, niż w/w "instytucje" i co ma do zaoferowania.
Nie rozumiem dokładnie o czym piszesz używając czasu przeszłego "żona chciała, czy nie musiała być poddawana...", itd. Jakieś wcześniejsze założenia postawiłeś? Do jakiegoś szczególnego okresu historycznego się odnosisz, czy może jakiejś ideologii, religii?
Mamy to w naturze wpisane a okres historyczny jest przekrojem czasów od dawnych do dzisiejszych, jak w miarę rozwoju cywilizacji zmieniały się jedynie narzędzia "rozwiązywania" problemów.


jotajota napisał(a):
Gdzie należy się udać po pomoc, by zachować jedność i by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić?
WeźSieTato napisał(a):
Założę, że chodzi Ci o to:


jotajota napisał(a):
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
Cytuj:
Ok, ale trzeba dodać, że ma to zrobić tak, by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić. A więc o to, by nie zniszczyć męża i zachować jedność związku. To poetyckie wyrażenie pochodzi z Biblii. Dokładnie z Księgi Izajasza 42

WeźSieTato napisał(a):
Np. - weź sprawy w swoje ręce :-D jak bohaterka filmu "Enough" grana przez Jennifer Lopez:
SPÓJRZ
https://www.filmweb.pl/Nigdy.Wiecej/pressbook

Kolejny "myślnik", którego nie dodałeś :?

Tato... ...No, ale Tato, noooo... ...WeśSieTato nie wygłupiaj. :)


N wrz 02, 2018 5:26 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
WeźSieTato napisał(a):
Jockey napisał(a):
Temat pelikana został zamknięty po popisach pelikana.
Ale, czy nie brakuje nieco konsekwencji? Mógłbyś choć w uzasadnieniu zamknięcia zganić również postawę Wespecjana, który "dobrze" się wpisał w narzuconą pelikanową narrację, a tak? Są tylko ogólniki, a pelikanowi "dostało się" personalnie.
Nie znam sprawy, ale po tytule "kobieta, murzyn świata" spodziewam się, że musiało stać się zadość jej racji w temacie. :) A właściwie, to jakim prawem kobieta bierze sobie męski nick, czy przyrównuje się do murzyna, rodzaju męskiego? No, WeźSieTato, zastanów... :)
Czy zasłużyłem tym wpisem na drugą krzynkę u Ciebie? No, WeźSieTato, zdecyduj. :)

Waham się, czy wysłać ten post, bo obawiam się, że nie wywołam wojny damsko męskiej rzeczowym argumentem, ale głupawym naigrywaniem się z pań i takiej wojny bym nie chciał, chyba, że panie również potraktują to jak zabawę. Mam tu na celu wyłącznie zabawę słowami, nie próbę dyskredytowania Was, drogie Panie. Nie mówię "drogie Panie", jakobym miał wiele dać, by Was mieć, ale dlatego, że znoszenie Was wiele mnie kosztuje. Uuups, zagalopowałem się? Znów, zaznaczam, że bawię się słowami. Zauważcie, że nickiem "WeźSieTato", również się bawię, więc nie jest to "złośliwość" skierowana wyłącznie w kierunku kobiet. Tak, więc moje Panie... Nie... ... przepraszam... ...nie jesteście moje. Już chciałem sobie Was przywłaszczyć nie chcąc za Was dać złamanego grosza. Widzicie jaki chciwy z natury?
Tak więc, cudze Panie, bez Was ani rusz. Nie byłoby nas, dumnych samców, gdyby nasi przodkowie, dumni samce, nie posiedli Was. Ja, to mógłbym się nawet z każdą z Was się ożenić. Nawet po kolei, ale to by oznaczało, że z każdą z Was musiałbym się rozwieść a to nie byłoby po bożemu a i Wy tylko przez krótki czas mogłybyście ze mną być nieszczęśliwe. Więc daruję Wam. Niech chociaż jedna będzie ze mną nieszczęśliwa, ale dokładnie a nie po łebkach. :)
Ale Ty, "towarzyski.pelikanie". Robisz mi zarzut, że pogardliwie wyrażam się o kobietach. Czy masz na myśli to:" "babów" mogę mieć na pęczki" ?
Ja czasem mówię moim koleżankom w pracy, że kobietę mam tylko jedną a one to są "baby". One mówią, że:"Baby to są w nosie." A ja na to, że nie dalekie to jest od prawdy. Uwierają i chce się ich jak najszybciej pozbyć. I one się nie obrażają a co najwyżej nazwą mnie "dziad". I to też jest słuszne, bo każda z nich o ile jest mężatką, ma swojego mężczyznę. I ja tez się nie obrażam. Właściwie, to one zaczęły, bo lubią mi mówić:" Zrób coś z tym. W końcu jesteś chłop." A ja na to:"Ale zarabiam, jak baba. Jeśli nie ma różnicy
w wynagrodzeniu, to dlaczego robicie różnice płci?
Czyżby chłop, rzeczywiście był więcej wart, niż baba w tej pracy? Wstawcie się za mną u szefa, bym dostał więcej, niż Wy a wtedy zrozumiem, że powinienem więcej z siebie dać. Wy same chcecie abym był babą między Wami, ale ja muszę być chłopem dla swojej żony. Jak nie dostanę podwyżki przez Was to i dla żony będę baba." No i nick mam rodzaju żeńskiego, więc i ja jestem baba, "towarzyski.pelikanie" a Ty jesteś chłop, bo masz nick rodzaju męskiego i do tego jesteś murzynem. :) Czy etykieta:"chłop" obraża Cię, czy może dodaje godności? Albo, czy godzisz się, że murzyn, to gorszy/lepszy sort człowieka?


N wrz 02, 2018 7:56 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr cze 05, 2002 9:54 pm
Posty: 8293
Lokalizacja: Polska
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
offtop przeniesiony na ring

_________________
"Przestraszony liberał jest krwiożerczym zwierzęciem." Nicolas Gomez Davila


N wrz 02, 2018 12:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2230
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
No i nick mam rodzaju żeńskiego, więc i ja jestem baba, "towarzyski.pelikanie" a Ty jesteś chłop, bo masz nick rodzaju męskiego i do tego jesteś murzynem. :) Czy etykieta:"chłop" obraża Cię, czy może dodaje godności? Albo, czy godzisz się, że murzyn, to gorszy/lepszy sort człowieka?


Moją odpowiedź wyrzucono. Najwyraźniej nie jest tak merytoryczna jak Twoja. I to jest najlepszy dowód na to, że jestem murzynem. Żebyś nie przegapił:
http://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopi ... 0#p1112610

EOT
EDIT ten post jest niezgodny z regulaminem. Zabrania się wstawiania po raz kolejny usuniętych postów. A twój post był offtopem i został przeniesiony do odpowiedniego działu gdzie możesz go kontynuować. Za ten post możesz dostać ostrzeżenie co skutkowałoby banem na miesiąc. Przyjmijmy ze ostatni raz będzie tylkoupomnienie bez kary regulaminowej. Następny wyskok skończy się ostrzeżeniem z zamiana na bana miesięcznego. - J

_________________
Aby dowiedzieć się kto naprawdę Tobą rządzi, sprawdź po prostu, kogo nie wolno Ci krytykować Voltaire


N wrz 02, 2018 12:34 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 29, 2009 7:35 pm
Posty: 829
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Wespecjan napisał(a):
Św Tomasz z Akwinu kiedyś powiedział, że ludzie maja naturalną potrzebę obcowania z pięknem i jeśli nie obcują z takim na wyższym poziomie to schodza na niższy poziom. Np mężczyźni do piekna kobiecego ciała, a wtedy łatwo porywa ich prąd żądz i wpadają w niewolę seksualnych namiętnosci.

A więc mamy jeden ze skutków interakcji damsko męskich, niekoniecznie piękny. :( Jako dowód biblijny, niech to będzie przykładem, dlaczego mężczyzna pragnie żony. Bez ogródek i wprost: «Ponieważ czas już upłynął, daj mi córkę twą za żonę, abym się z nią połączył» Dobrze, by teraz wypowiedziała się kobieta, czego poszukuje w mężczyźnie, tak dla równowagi. :)
Jak na razie 1:0 dla Apostołów mówiących:«Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić» :)

Czy warto się żenić ?
Oczywiście, że warto. Dla osób świeckich to jedyna "dobra" droga życia.
Dla mężczyzny też. A może głównie dobra dla mężczyzny.

Poza różnymi zajęciami w życiu (kariera, biznesy, przygody), najważniejszym jest zrobienie sobie "życia". O tym nikt nie pamięta, żeby w pośpiechu, pasjach, fascynacjach nie zapominać o "życiu".

Pewnie nie wyrażam się jasno, ale może jednak wiecie rozmówcy w tym wątku, co chcę powiedzieć.
Jak patrzę czasem na stojących na rynku mężczyzn, zwanych często żulami, to sobie myślę, "och biedaki, nikt wam życia nie zrobił"

I co najgorsze, to ta właśnie marna i słaba kobieta, ma zrobić mężczyźnie życie, dom, właściwie to wszystko. Mężczyzna bez kobiety nie istnieje.

Można się teraz zapytać, co taki mężczyzna ma kobiecie do zaoferowania w zamian ?


N wrz 02, 2018 1:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Te panie, które mnie atakowały w innym temacie, nie byłyby w stanie rozmawiać o tym twarzą w twarz


Możemy pogadać twarzą w twarz. Jak mnie ujrzysz to powiesz - proszę pana.

jotajota napisał(a):
Ja, to mógłbym się nawet z każdą z Was się ożenić.


Wylądasz jak Angelina Jolie? To można by wziąć ewentualnie pod uwagę, ale Twój tok rozumowania nie bardzo.

A ogólnie to o co Ci chodzi w tym temacie? Bo mało konkretny jesteś i piszesz jak ta baba. Kobieta może i słabsza od faceta fizycznie, ale ktoś wymyślił patelnię. Odsyłam do animowanej wersji bajki Roszpunka czy coś tam w tym rodzaju.


N wrz 02, 2018 2:20 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
JolaSz napisał(a):
jotajota napisał(a):
Wespecjan napisał(a):
Św Tomasz z Akwinu kiedyś powiedział, że ludzie maja naturalną potrzebę obcowania z pięknem i jeśli nie obcują z takim na wyższym poziomie to schodza na niższy poziom. Np mężczyźni do piekna kobiecego ciała, a wtedy łatwo porywa ich prąd żądz i wpadają w niewolę seksualnych namiętnosci.

A więc mamy jeden ze skutków interakcji damsko męskich, niekoniecznie piękny. :( Jako dowód biblijny, niech to będzie przykładem, dlaczego mężczyzna pragnie żony. Bez ogródek i wprost: «Ponieważ czas już upłynął, daj mi córkę twą za żonę, abym się z nią połączył» Dobrze, by teraz wypowiedziała się kobieta, czego poszukuje w mężczyźnie, tak dla równowagi. :)
Jak na razie 1:0 dla Apostołów mówiących:«Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić» :)

Czy warto się żenić ?
Oczywiście, że warto. Dla osób świeckich to jedyna "dobra" droga życia.
Dla mężczyzny też. A może głównie dobra dla mężczyzny.

Poza różnymi zajęciami w życiu (kariera, biznesy, przygody), najważniejszym jest zrobienie sobie "życia". O tym nikt nie pamięta, żeby w pośpiechu, pasjach, fascynacjach nie zapominać o "życiu".

Pewnie nie wyrażam się jasno, ale może jednak wiecie rozmówcy w tym wątku, co chcę powiedzieć.
Jak patrzę czasem na stojących na rynku mężczyzn, zwanych często żulami, to sobie myślę, "och biedaki, nikt wam życia nie zrobił"

I co najgorsze, to ta właśnie marna i słaba kobieta, ma zrobić mężczyźnie życie, dom, właściwie to wszystko.

Można się teraz zapytać, co taki mężczyzna ma kobiecie do zaoferowania w zamian ?

Świetne, "JoluSz". Z Tobą, to chyba najchętniej bym się ożenił. :) Tyle, że i ja nie mam Tobie nic do zaoferowania w zamian. :) Życie z Tobą, to chyba byłby sam miód, bo skoro nic nie otrzymujesz a dalej twierdzisz, że warto wychodzić za mąż, to sama rozumiesz... Ja w związku z tym, utrzymuję, że warto się żenić. :) Och, jakie to życie pełne jest niespodzianek.
Jest to zachęta dla mnie, by się z Tobą ożenić, bo dostaję, co możliwe od Ciebie, nie dając od siebie nic i nawet nie musiałbym Ciebie bić, byś robiła, co każę...
... Ale zaraz... ...Ale, może Ty jesteś ode mnie silniejsza i to Ty byś mnie biła, tak bez upodobania? Bo wiesz... Jakbyś robiła to z upodobaniem, to miałbyś z tego związku coś dla siebie. Więc, kto wie, może, jakbym dostał w skórę raz w tygodniu, to i to byłoby do przełknięcia w zamian za "zrobione życie"?
Wydaje się, że mógłbym przyjąć takie warunki, gdybyś mnie nie biła do nieprzytomności. Obawiam się tego, że mógłbym wybudzać się ze śpiączki raz w tygodniu, tylko po to, by dostać w skórę i znów zapaść na tydzień w nirwanę zapomnienia. ... No i nie łamała moich kości, bym mógł chociaż uciekać w czasie, gdy bić będziesz. Obiecuję, że przyjmę wszystkie przeznaczone mi razy, ale nie wszystkie na raz. Niech się trochę rozciągną w czasie, abym mógł chociaż zdążyć pomyśleć pomiędzy ciosami: "Uff... jaka ulga." :)
Kobiety z jakichś powodów lubią mieć psa, kota w domu więc dlaczego nie może to być mąż, który jest tyleż samo pożyteczny co one?
...No, nie pierze skarpetek, więc to na minus, ale kupi proszek do prania. To na plus. Więc zero, jak na razie. Przyniesie "parę groszy", więc to na plus. Ale dlaczego tak mało? Więc to na minus. Znów zero.
Zatem warto mieć męża w domu, bo... jakoś tak... nie zawadza. :) Ponadto nie zostawia tyle sierści na tapicerkach i podłodze, co pies i kot. Więc wyraźny plus dla męża.
Ale zobacz... Nieopatrznie zmieniam zdanie. Z człowieka, który wydawał się nieprzejednany w kwestii ożenku, gotów jestem na ustępstwa. I dlatego twierdzisz, że warto wyjść za mąż, nieprawdaż?
Pan Jezus i Jego uczniowie opuścili swoje domy, tułając się jak ci "żule", ale właśnie dlatego wykonali najistotniejszą robotę w dziejach świata. Pan Jezus nas zbawił a uczniowie zaświadczyli o Nim, gdyż znali Go z autopsji. Wygląda więc na to, że zbawienie, to męska rzecz. I o ile ma w tym udział kobieta, to ukryty.
JolaSz napisał(a):
Mężczyzna bez kobiety nie istnieje.
To prawda. Gdy Pan Bóg stworzył Adama, Ewa już była w środku. Więc od zawsze i na zawsze razem.
I żyli dłuuugo i szczęśliwie. :)


N wrz 02, 2018 3:08 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
equuleuss napisał(a):
jotajota napisał(a):
Te panie, które mnie atakowały w innym temacie, nie byłyby w stanie rozmawiać o tym twarzą w twarz


Możemy pogadać twarzą w twarz. Jak mnie ujrzysz to powiesz - proszę pana.
Ale to nie tak, jak Pan myśli, proszę Pana. Ja... ja... ja miałem na myśli, że nie możliwym byłoby rozmawiać z paniami twarzą w twarz tak dogłębnie, jak to przedstawiłem na piśmie. A i tak, jak widzę, mało konkretnie. To... to... już mnie dyskwalifikuje w dalszej dyskusji. Więc proszę się nie gniewać...

jotajota napisał(a):
Ja, to mógłbym się nawet z każdą z Was się ożenić.


equuleuss napisał(a):
Wylądasz jak Angelina Jolie? To można by wziąć ewentualnie pod uwagę, ale Twój tok rozumowania nie bardzo.
Nie, nie, nie.... ja się wycofuję z tego co powiedziałem. To pomyłka. Ja myślałem, że Pan, to pani i dlatego wziąłem Pana za panią i gotów byłbym się ożenić. Więc podtrzymuję, że mógłbym się ożenić ze wszystkimi paniami, tylko nie z Panem. No i o ile Pan nie zarezerwował sobie tych pań, oczywiście, bo jeśli Pan sobie je zarezerwował, to i z tego gotów jestem się wycofać. Więc jak?

equuleuss napisał(a):
A ogólnie to o co Ci chodzi w tym temacie? Bo mało konkretny jesteś i piszesz jak ta baba. Kobieta może i słabsza od faceta fizycznie, ale ktoś wymyślił patelnię. Odsyłam do animowanej wersji bajki Roszpunka czy coś tam w tym rodzaju.
Jak to Pan Jezus zaznaczył, że nie wszyscy pojmują sprawę ożenku a jeno ci, którym jest to dane. Więc ja, mało konkretny człowiek wyłożyłem temat, jak tylko potrafiłem. No nawet nie wiem, czy konkretnie jest Pan mężczyzną, czy kobietą. Jeśli Pan mi konkretnie wyjaśni swój status płciowy, to może otworzą mi się oczy i zacznę mówić konkretnie?


N wrz 02, 2018 3:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
No nawet nie wiem, czy konkretnie jest Pan mężczyzną, czy kobietą. Jeśli Pan mi konkretnie wyjaśni swój status płciowy, to może otworzą mi się oczy i zacznę mówić konkretnie?


No, Panie, mój status płciowy to jak mechanika kwantowa, pojąć trudno. Mój kariotyp przebadany nie jest, ale biologicznie ponoć kobieta, to być może XX, chociaż ja mam wrażenie że gdzieś tam się to jedno z ramion X ułamało i tak nieco ułamane jest w formie naruszonego nieco XY...

Z wyglądu i twarzy jak facet, ''cycka'' nie ma, cechy psychiczne męskie. Tym samym jak Waść tak piszesz o kobietach to ja nie wiem jak mam się odnieść, bowiem moja tożsamość po męskiej mocy leży, a biologia próbuje powiedzieć żem kobieta, ale nie czuję. Tym samym takie jak Waść tematy produkujesz działają rzeczywiście jak powiewający sztandar do boju w moim przypadku.

Bo tak, po stronie facetów jestem z tożsamością i psyche, a nie wiadomo co zrobić z biologią która klasyfikuje w tej krytykowanej sferze. I chociaż wzrostu słusznego jestem bo około 180cm, to z siłą fizyczną i muskulaturą jest tak że nawet baba mnie pobije paczką chrupek.


N wrz 02, 2018 3:47 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4833
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
equuleuss napisał(a):
No, Panie, mój status płciowy to jak mechanika kwantowa, pojąć trudno. Mój kariotyp przebadany nie jest, ale biologicznie ponoć kobieta, to być może XX,


Nie wiem jak kariotyp ale equuleuss jest o wiele bardziej męski i dojrzały w stosunku do kobiet niż jotajota.

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


N wrz 02, 2018 3:50 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5 ... 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 10 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL