Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz mar 21, 2019 10:38 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11  Następna strona
 Kto wyzwolił kobietę? Rewizja. 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 207
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Zabrakło jeszcze:
- pragnę dziecka, będę je kochał, bo miłość to wspaniała sprawa, nawet jeśli mi się nie uda i np. moje własne dziecko mnie zabije, nie powiem, że nie warto było podejmować próby powołania na Ziemię istoty zdolnej do kochania, poświęcania się za innych i pomagania.
Rozumiem, że miłością chcesz się dzielić jedynie z dzieckiem i do tego z Twojej krwi, tak? Uważasz, że Twoja krew bardziej się nadaje do spłodzenia dziecka zdolnego do kochania, poświęcenia i pomagania?
Dlaczego tak to rozumiesz? Mój myślnik wpisuje się w Twoją konwencję, jednak jeśli chcesz szerszej odpowiedzi.
jotajota napisał(a):
Twój myślnik tylko pozornie wpisuje się w moją konwencję, bo jest myślnikiem no i z grubsza mówi na temat. Jednak ja usilnie starałem się dowieść, że motywem przewodnim jest egoizm. A Ty mi to chciałeś nieopatrznie(?) rozbić. :) Twój myślnik zakłada, że nie ma w tym żadnego egoizmu. A więc, że nie pragniesz swojej żony i spełnienia w niej. Że w ogóle ożeniłeś się z nią, bo strasznie nalegała a Tobie było wszystko jedno i że pragnąłeś tylko dzieci by im dawać siebie a nic dla siebie. Muszę przypomnieć, że mówiłem tam o motywach poczęcia i że wszystkie są egoistyczne, toteż Twój myślnik wziąłem pod lupę, by odkryć w nim motyw egoistyczny, którego Ty nie zaznaczyłeś. Dopiero wtedy, gdy dodałem co trzeba pasował do mojej konwencji, ale już nie brzmiał tak fajnie i czysto, jak Ty to przedstawiłeś.
Dopowiadasz sobie rzeczy których nie napisałem, doszukując się znaczeń, których tam nie ma, np. "Że w ogóle ożeniłeś się z nią, bo strasznie nalegała". Takie zabawy to zwykłe matactwo, tym samym zniechęcasz do ewentualnej dyskusji.

WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Osobiście jeszcze przed zawarciem związku małżeńskiego proponowałem partnerce adopcję. Mówiłem, że możemy mieć i "swoje" i zaadaptowane lub tylko zaadaptowane, próbowałem przekonywać. W rok po zawarciu związku pojawiła się ciąża, niestety żona poroniła, tak więc wciąż proponowałem adopcję. Jednak wciąż się staraliśmy i w niecały rok pojawiła się kolejna ciąża, urodziło się dziecko, za dwa lata następne, za kolejne dwa lata ponownie. Siłą rzeczy nie rozważaliśmy już adopcji.
Gdyby nie było w tym egoizmu, i miałbyś stosunek do żony, jaki przedstawiłem powyżej i do dzieci, jaki Ty przedstawiłeś, miałbyś być może już piątkę, albo szóstkę dzieci i siódme w drodze (strzelam, bo nie wiem ile lat jesteście po ślubie). Możliwe jednak, że to żona Cię hamuje a Tobie jest wszystko jedno. Jedyne, co mówisz o sobie, to tyle, że zależy Ci na dzieciach, by siebie im dawać. Mówiłeś, że przekonywałeś żonę, że proponowałeś... ...Takie rzeczy robimy, gdy nam na czymś zależy.
Jeśli byłoby to możliwe (zdrowie, itd.), moglibyśmy mieć już 11 dzieci. Niestety, aby zapewnić pewną homeostazę w rodzinie, w nas, itd., uznaliśmy, że trójka to max. Jeśli o ilość dzieci chodzi, trzeba rozróżnić egoizm od realnych warunków w których się żyje (wszystkich). O możliwościach, o których piszesz nie będę dyskutował (np. żona -hamulec), bowiem podałem wystarczającą ilość faktów na których można się skupić bez zbędnych projekcji i gdybania.

Piszesz o działaniach, które podejmujemy gdy nam na czymś zależy bez jakiejkolwiek oceny tej zależności. Gadanie dla gadania, mówienie, że trawa jest zielona. Podnieca Cię zbędne wydłużanie zawartości postów? Jeśli nie, bądź konkretny proszę.

Zależy nam, mnie i żonie oraz dzieciom aby rodzina była zdrowa, by wszyscy się rozwijali, kochali, pomagali również innym, postępowali etycznie itd. Na tym nam zależy, czyli egoizm jak cholera! :-D

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Co do ograniczania miłości tylko do dzieci. Niby dlaczego tak uważasz?
Ponieważ, jeśli kochasz żonę miłością ziemską, to jej pragniesz a to jest właśnie miłość skażona egoizmem. Jeśli ją kochasz miłością niebiańską, to choćbyś ją pragnął, nie zbliżyłbyś się do niej fizycznie z własnej woli, więc nie dasz jej tego odczuć, że ją pragniesz. To, oczywiście jest możliwe tu, na ziemi, ale kłoci się to z sensem ożenku. Założyłem więc, że pomimo, że kochasz żonę miłością niebiańską i nie chcesz się do niej zbliżać a mimo tego pragniesz dzieci, potraktowałeś ją jak narzędzie do spełnienia Twojego pragnienia. A skoro tak, to tu właśnie ujawnia się Twój egoizm, zaś miłość niebiańska została obnażona i przemianowana na podstęp. Jeśli nie pragnę kobiety, lub nie śmiem się do niej zbliżyć, to siłą rzeczy rezygnuję i z żony i z potomstwa, gdyż każde drzewo wydaje właściwy mu owoc.
:D Ale androny pleciesz. W hipotetycznej sytuacji niby dlaczego zakładasz jednostronnie? Jeśli żona również tego pragnie to Twój model wali się jak domek z kart i kończy słodkie pierdzenie :P

WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
A np. katolik może mieć taki oto powód:
- pragnę dziecka, bo to chwalebne, pożądane i dobre jest powołać do życia być może kolejnego świętego lub osobę gorliwie pełniącą rolę, którą mu Bóg na Ziemi oferuje. Będę je kochał i spróbuję nauczyć go kochać Boga poprzez innych ludzi i całe stworzenie.
Ja mówiłem o prawdziwych motywach a nie naiwnie wydumanych i kłamliwych.
Nie znaczy to jednak, że model, który podałem istnieje i jak piszesz niektórzy właśnie w taki naiwnie wydumany sposób do tego podchodzą.
jotajota napisał(a):
Zgoda. Taki model nie istnieje a motywowanie tego w taki sposób jest naiwnym kłamstwem, by zaznaczyć swoją "fajność". Nie mogłem więc go zakwalifikować do mojej konwencji i odrzuciłem.
Być może, jednak nie możesz mieć pewności co do czystości intencji kogoś, kto święcie wierzy w ów model, tak więc niekoniecznie musi to być naiwnym kłamstwem celem zaznaczenia swojej "fajności".

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Chwila, czyli chciałeś odpowiedzi jak być powinno, tak?
:)
Nie. Niczego takiego nie chciałem. Przedstawiłem swoje myślniki nie prosząc o ich mnożenie. To Ty je narzuciłeś i gdyby były prawdziwe, przyjąłbym je. Ale nie były.
"Myślniki", które dodałem są jak najbardziej możliwe i odrzuciłeś je, by stworzony przez Ciebie model pasował do ograniczonego poglądu na sprawę, który forsujesz :P

jotajota napisał(a):
W katolicyzmie dziecko ma być owocem miłości dwojga. Żona ma być dla mężczyzny pierwszą istotą po Bogu, jeśli zaś chodzi o obowiązki stanu, przed Bogiem. Podobnie mąż dla żony. Żona ma być Oblubienicą i nic z tego nie zatracić do końca życia. A Ty w katolickim małżeństwie chcesz widzieć świętoszka biorącego samicę, by urodziła mu dziecko. - To dowód, że i w katolicyzmie miłość ziemska, cielesna jest skażona egoizmem. Zaś Ty przedstawiłeś ją jakoby była nieskażona.
Bo nie musi być! Nigdzie nie wykazałeś, że być musi, powyżej to zaznaczyłem i wyjaśniłem na jakich zasadach może być nieskażona egoizmem.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
:o Napisałem jedynie o hipotetycznym kimś, nie prawidłowym modelu katolickich związków!
:) Jednak napisałeś to zbyt idealnie, by było prawdziwe i stąd moja wściekłość. ;)
Drażni Cię model bliski ideału? Jeśli jest możliwy, a wyżej wykazałem, że tak - skąd wściekłość? :?

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Uważasz, że idealna sytuacja ma miejsce wtedy, gdy pary mogą płodzić i rodzić dzieci tylko i wyłącznie wtedy, gdy na Świecie nie ma już dzieci do zaadoptowania?
Nie. Uważam, że na tym świecie nie ma idealnych sytuacji. To z natury tego świata jest niemożliwe. Jeśli pary się nie pragną, nie powinny się żenić i nie powinny mieć dzieci. Jeśli się pragną, niech płodzą swoje o ile to możliwe. Chodzi o to, by nie bać się mówić o swoim egoizmie, bo wypierając się go, kłamiemy. By zrobić coś wbrew sobie, trzeba się siebie zaprzeć. Jeśli jednak nic nie jest wbrew sobie, to jest wszystko jedno i byśmy byli, jak woda bezwolni, czy jak piasek. To nie jest możliwe nawet w Niebie, by tak się wyzbyć własnego "ja".
Uff wreszcie jakieś konkrety. Zgadzam się, że na tym Świecie nie ma idealnych sytuacji, choćby z tego powodu, że nikt nie określił jeszcze niepodważalnego, uniwersalnego i w pełni obiektywnego ideału w odniesieniu do wszystkiego.

Można przypuszczać, że nie ma czegoś takiego jak robienie czegokolwiek pozytywnego wbrew sobie dla innych nawet przy przekonaniu o bezinteresowności czynu. Można mówić, że jest tylko i wyłącznie egoizm, obojętne - świadomy, czy nie. Wszystko cokolwiek dobrego uczynimy dla innych, dla idei, Boga, itd., może w konsekwencji przynieść nam osobistą korzyść, przy założeniu, że sam czyn (np. poświęcenie życia), będzie wnosił cierpienie w trakcie jego podejmowania.

Jednak w tym wątku chodzi chyba nam o rozróżnienie świadomego egoizmu od wiary i przekonania w bezinteresowność działania mimo Twojego pragnienia wywołania wojny damsko męskiej :P

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Jeśli jeden z partnerów wyraża taki pogląd, a drugi przeciwnie, czy ten o "poglądzie adopcyjnym" ma szukać kolejnego partnera/partnerki mimo tego, że kocha właśnie tę/tego i vice versa?
Jeśli się tylko pragną, to strona bardziej wyrozumiała niech idzie na ustępstwo.
Miłują się, a pragnienie siebie w tym się zawiera. Wtedy "adopcyjny/adopcyjna" ma odejść mimo kochania partnera/partnerki?

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
-Zabić go we śnie,
-bądź podpłacić jakiegoś rzezimieszka, by zastraszył męża i aby "zbastował".
-Mogła też pójść do jakiegoś szlachetnego "supermena", "spidermana", "bathmana" i wypłakać się na złe traktowanie, by ten z poczucia misji przypomniał mężowi, skąd mu nogi wyrastają w nadziei, że mąż się złamie i odtąd będzie łagodny.
-Teraz może udać się do sądu, który bada sprawę dokładniej, niż w/w "instytucje" i co ma do zaoferowania.
Nie rozumiem dokładnie o czym piszesz używając czasu przeszłego "żona chciała, czy nie musiała być poddawana...", itd. Jakieś wcześniejsze założenia postawiłeś? Do jakiegoś szczególnego okresu historycznego się odnosisz, czy może jakiejś ideologii, religii?
Mamy to w naturze wpisane a okres historyczny jest przekrojem czasów od dawnych do dzisiejszych, jak w miarę rozwoju cywilizacji zmieniały się jedynie narzędzia "rozwiązywania" problemów
Konkrety proszę. Co mamy wpisane w naturze? Kto? Faceci? Mają wpisane w naturze podporządkowanie i całkowitą dominację swojej partnerki, z przemocą włącznie? Czy kobiety - poddańczą rolę i bezsilność w nakreślonych przez Ciebie zależnościach? Określ się wreszcie, podczas naszej wymiany zdań czasem mam wrażenie, że rozmawiam na w poły kobietą, na w poły facetem :?

jotajota napisał(a):
Gdzie należy się udać po pomoc, by zachować jedność i by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić?
WeźSieTato napisał(a):
Założę, że chodzi Ci o to:
jotajota napisał(a):
Żona, chciała, czy nie, musiała być poddana mężowi, bo gdyby nie, mąż używał przekonywującego argumentu, by jej o tym przypomnieć i utwierdzić. Co mogła zrobić kobieta, by wyzwolić się spod władzy takiego męża?
Cytuj:
Ok, ale trzeba dodać, że ma to zrobić tak, by trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić. A więc o to, by nie zniszczyć męża i zachować jedność związku. To poetyckie wyrażenie pochodzi z Biblii. Dokładnie z Księgi Izajasza 42

WeźSieTato napisał(a):
Np. - weź sprawy w swoje ręce :-D jak bohaterka filmu "Enough" grana przez Jennifer Lopez:
SPÓJRZ
https://www.filmweb.pl/Nigdy.Wiecej/pressbook
Kolejny "myślnik", którego nie dodałeś :?

Tato... ...No, ale Tato, noooo... ...WeśSieTato nie wygłupiaj. :)
Wystarczy ruszyć głową. Nie wygłupiam się, a to co zrobiła Jennifer Lopez trzeba nieco zmodyfikować by "trzciny nadłamanej nie złamać i knotka tlącego się nie ugasić". Jeśli knotek wciąż się pali - żona nie zabija męża, a gdy ten już dojdzie do siebie w szpitalu i oczęta swe otworzy - lubę swą obaczy, która naturalną zdolnością swą ów tlący knotek płomieniem żywym rozpali. :P


N wrz 02, 2018 3:59 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 29, 2009 7:35 pm
Posty: 829
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Och, ale się uśmiałam :))
jotajota napisał(a):
Pan Jezus i Jego uczniowie opuścili swoje domy, tułając się jak ci "żule", ale właśnie dlatego wykonali najistotniejszą robotę w dziejach świata. Pan Jezus nas zbawił a uczniowie zaświadczyli o Nim, gdyż znali Go z autopsji. Wygląda więc na to, że zbawienie, to męska rzecz. I o ile ma w tym udział kobieta, to ukryty.

Pan Jezus i Apostołowie nie stali na rynku w stanie wskazującym i nie marnowali czasu. Działali ! Właśnie robili Życie - w ich przypadku Życie przez dużą literę.
Sam przyznajesz, że wykonali : najistotniejszą robotę w dziejach świata. Pan Jezus nas zbawił a uczniowie zaświadczyli o Nim, gdyż znali Go z autopsji.. Oni, a właściwie On - Chrystus wykonał znakomitą robotę.
Jej zbawienne skutki odczuwamy do dziś. A wspomniane żule, ech nie chce takich porównań.

Zbawienie to ludzka rzecz. Pan Jezus dokonał Dzieła Zbawienia, a Jego Matka towarzyszyła Mu w Jego Drodze Życia.
Rola Matki w Dziele Odkupienia nie jest ukryta.


N wrz 02, 2018 4:13 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
equuleuss napisał(a):
Bo tak, po stronie facetów jestem z tożsamością i psyche, a nie wiadomo co zrobić z biologią która klasyfikuje w tej krytykowanej sferze. I chociaż wzrostu słusznego jestem bo około 180cm, to z siłą fizyczną i muskulaturą jest tak że nawet baba mnie pobije paczką chrupek.

Na nic mi się nie przydał Twój portret psychofizyczny. Nie olśniło mnie nagle, jak mogło się wydawać ale przy tej okazji dowiaduję się z trzech ust w tym temacie, że macie ze mną problem.
- "equuleuss" uważa(sz), że piszę jak baba
- "WeźSieTato " mówi: "Określ się wreszcie, podczas naszej wymiany zdań czasem mam wrażenie, że rozmawiam na w poły kobietą, na w poły facetem"
- "Andy72" Mówi: " equuleuss jest o wiele bardziej męski i dojrzały w stosunku do kobiet niż jotajota."
Tak sobie myślę, że niby dlaczego miałbym się w związku z tym określać? Wolność od przywiązania do płci, czy do czegokolwiek, daje mniej stronniczy ogląd sytuacji. Nie roszczę sobie żadnych praw do tego, że jestem mężczyzną, czy kobietą. I nie zbratam się ani z grupą mężczyzn, ani kobiet, bo jestem tym wszystkim a przez to nikim. A przez to nie mam względu na osobę. Wszystko, co sobą przedstawiacie, jest we mnie, więc nie mogę poniewierać żadnej ze stron ani żadnej faworyzować.
Gdy poznałaś cząstkę mojego poglądu na damsko męskie sprawy, czerwona lampka Ci się zapaliła i powiedziałaś:
"
Cytuj:
Znalazł się kozak co to maczugą by walił kobiety i za włosy ciągnął do jaskini aby przymusić do posłuszeństwa. Władza państwowa kobietom pomaga bo bez niej nie dałyby rady, no, no, aleś to wymyślił. Obrzydliwe jest kiedy facet popiera przemoc i chciałby jej używać. To czasem kryje się pod takimi tekstami.
I na końcu dodałaś przytomnie, że czasem się to kryje pod takimi tekstami, więc nie czułem się dotknięty. Faktem jednak jest, że człowiek sądzi na skróty, pod wpływem emocji i przez to daje fałszywy osąd. Teraz z kolei, piszę jak baba i ja się nie uchylam od tego "ciosu", bo to w tym szczególe jest prawdą. Nie jest to coś, co nie jest moje. Więc, gdy to zauważasz, cieszę się, że to widzisz. Ja się nie zastanawiam, czy dane moje postępowanie jest męskie, czy żeńskie. Nie rozdzielam w sobie tego i nie staram się ubierać maski, by być bardziej męski. Czasem wręcz przeciwnie, udaję dziewczynkę. :) Mam taką manierę w pracy, że na powitanie dygam jak mała, dobrze wychowana dziewczynka. W końcu pracuję z kobietami i traktują mnie jak kobietę, chyba, że chcą mnie wykorzystać. Zdarza się więc, że taki "dyg" wykonam przed mężczyzną. Raz jeden gość w towarzystwie innych panów na taki widok rzecze do mnie:

"A Ty co, pedał jesteś? Kłaniasz się jak baba i ręki nie podasz, jak facet?"
A ja mu na to:
"Ja pedał? Tylko dałem Ci poznać, że nie będziesz mnie mógł dotknąć a już jesteś nieszczęśliwy? Ja pedał?"
Trochę się zmieszał, więc wyjaśniłem na czym polega mój odchył. Więc i panowie zważają na mnie, widząc, że trafiam z zaskoczenia w miejsca, których się nie spodziewają. Stąd też podziw nade mną, że nikogo się nie boję. Nawet, gdyby chciał mnie bić z tego powodu, to zawsze znajdzie się argument: "Co, babę będziesz bił? Damski bokser?" Dodany do tego uśmiech, rozbraja.
Gdy byłem młodszy, byłem bardziej męski. Jako dziecko, miałem serce do walki, jak mawiał mój ojciec. Mając pięć, sześć lat, kładłem na ziemię nawet trzynastoletnich chłopców, jeśli nie byli zbyt wyrośnięci. Pewnie chciałabyś mieć takiego kompana. :) A może nie?
Trenowałem sztuki walki bez żadnego trenera, ale od bójek stroniłem. Nigdy nie uderzałem pierwszy a u szczytu "sławy", nigdy nie dałem się trafić. Miałem tak świetny refleks i przestrzenny zmysł, że potrafiłem zbić z toru serię ciosów skierowanych we mnie, lub też zablokować cios z "główki", gdzie trzeba zachować zimną krew, zważywszy, że dopuszcza się przeciwnika bardzo blisko twarzy, albo też cios kolanem w krocze. Ja wiem teraz, że to nie techniczne wyszkolenie było decydujące, a nastawienie serca, by nie krzywdzić i trzymać nerwy na wodzy. U szczytu "sławy", już nie biłem a jedynie obezwładniałem przeciwnika dźwignią na któryś ze stawów ręki. Raz, gość był tak zawzięty, że musiałem go upokorzyć, chwytając za żuchwę i potrząsając nią na boki, blokując przy tym wszystkie jego ciosy. Gdy opadał z sił i brał świeży oddech, ponownie chwytałem za żuchwę, by za chwilę przerwać, by zablokować serię ciosów. Niestety, to był mój ulubiony kolega z tamtego okresu, bardzo wesoły i bystry chłopak i miałem z nim ubaw po pachy. Posprzeczaliśmy się i on mnie zaatakował. Nie zrobiłem mu fizycznie żadnej krzywdy, ale jego Twarz przygasła po takim upokorzeniu. Żal mi go było, gdy go widziałem. Czasem rozmawiał ze mną, ale nie miał już tego błysku w oku. Nie miałem za co przepraszać i on zaczął bójkę i powinien dziękować, że do bójki nie dopuściłem. Ale, jak widać ból wewnętrzny potrafi zrobić większe spustoszenie w człowieku, niż zewnętrzny ból. Przykro patrzeć, jak człowiek wewnętrznie się łamie. mam nadzieję, że gdy się rozjechaliśmy w inne rejony Polski, to w innym towarzystwie odżył i naukę przyjął. Od tamtego czasu, już się nie biłem a zacząłem "babieć".
Raz w zagrożeniu dobrowolnie pozwoliłem "wrogowi" "pociągnąć z mi bani" w nos i poprawić prawym sierpowym na szczękę. Po czym nadstawiłem drugi policzek a "wróg" się wycofał.
Zrobiło mi się ciemno w oczach a ciosy brzmiały w mojej głowie, jak gromy, ale nawet się nie zachwiałem i nie czułem żadnego bólu a potem, przed lustrem, zobaczyłem, że nie mam żadnych obrażeń. Istotna tu się wydaje moja wewnętrzna walka przed zajściem, bo byłem o tym uprzedzony z Nieba. To było mistyczne przeżycie. Jest to chyba gdzieś w dziale świadectw, bo, o ile się nie mylę, kilka lat temu zamieściłem na tym forum dwa ciekawe mistyczne przeżycia. Miałem ich więcej, ale te były najbardziej spektakularne. Pojąłem wtedy, co znaczy słowo Jezusa, że póki nie nadejdzie nasza godzina, jeśli czuwamy przed Jego Obliczem, włos z głowy nam nie spadnie. Mogłem to pojąć już znacznie wcześniej, gdy walczyłem nie krzywdząc przeciwników, ale nie interesowałem się bożymi naukami.
Wiec jak zacząłem babieć zrobiła się ze mnie straaaszna gaduła i gdy się rozkręcę za pomocą słów łagodzę konflikty i za pomocą słów wywołuję je. Choć nikt nigdy wprost nie zareagował wrogo na moje zaczepki, bo mam wypracowany szeroki zakres uników a to dlatego, że nie usztywniam się w kontakcie z drugim człowiekiem i zawsze staram się pamiętać, że go kocham. A więc przyszedł czas, by wywołać wojnę damsko męską i nie udało mi się jej rozpocząć, boście zobaczyli we mnie babę. :) Nie pojadę też z Tobą na polowanie, bo Ty będziesz strzelać a mi każesz targać mięso. :)
Ożenić też się z Tobą nie chcę, bo gdybym Cię uderzył w złości, to mógłbym połamać a na co mi taka żona? Ponadto, znając już twój hardy charakter, bałbym się, że przy najbliższej okazji zabijesz mnie patelnią. :) Więc, gdyby mi nie daj Boże ręka poleciała, by zadać Ci ból, musiałbym Ciebie zabić, by chronić siebie. No, ale wtedy byłby to powód, by obudził się we mnie nie tylko mężczyzna, ale i potwór, którego i panie, i panowie nienawidziliby. Toteż wolę być babą.

"WeźSieTato" uspokój troszeczkę, bo jak sam zauważasz, coraz mniej się rozumiemy. Ja się upieram, że słusznie Ci wszystko wyjaśniłem a skoro mnie nie rozumiesz, to musi być tego powód w Tobie. Jeśli Cię denerwuje moja mowa i moje poczucie wyższości, które daję odczuć, to nie jest to dobry czas, byś czytał moje posty. Masz wtedy zasłonę na oczach duszy, która Cię oślepia. Jak mi to wybaczysz i uspokoisz się, zacznij czytać od pierwszego postu. Powiedz sobie w sercu, że mnie kochasz i że nie chcesz mnie krzywdzić a dać to, co najlepsze możesz dać. Jeśli poczujesz w sobie pokój, czytaj i odpowiadaj, jeśli potrzeba. Na razie zignoruję Twój ostatni wpis i nie odniosę się do niego.


Pn wrz 03, 2018 1:02 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Ożenić też się z Tobą nie chcę, bo gdybym Cię uderzył w złości, to mógłbym połamać a na co mi taka żona? Ponadto, znając już twój hardy charakter, bałbym się, że przy najbliższej okazji zabijesz mnie patelnią. :) Więc, gdyby mi nie daj Boże ręka poleciała, by zadać Ci ból, musiałbym Ciebie zabić, by chronić siebie. No, ale wtedy byłby to powód, by obudził się we mnie nie tylko mężczyzna, ale i potwór, którego i panie, i panowie nienawidziliby.


Małżeństwo w Twoim wyobrażeniu to jakieś bójki? To iż zakładasz że mógłbyś uderzyć kobietę w złości, a nawet zabić, niebezpiecznie ukazuje iż mógłbyś mieć skłonności do stosowania przemocy. Chyba że koloryzujesz, ale to jest nieco niesmaczne.

Osobiście nie toleruję takich wizji związku / małżeństwa. Dwoje ludzi nie jest ze sobą aby się bić.


Pn wrz 03, 2018 10:09 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
equuleuss napisał(a):
jotajota napisał(a):
Ożenić też się z Tobą nie chcę, bo gdybym Cię uderzył w złości, to mógłbym połamać a na co mi taka żona? Ponadto, znając już twój hardy charakter, bałbym się, że przy najbliższej okazji zabijesz mnie patelnią. :) Więc, gdyby mi nie daj Boże ręka poleciała, by zadać Ci ból, musiałbym Ciebie zabić, by chronić siebie. No, ale wtedy byłby to powód, by obudził się we mnie nie tylko mężczyzna, ale i potwór, którego i panie, i panowie nienawidziliby.


Małżeństwo w Twoim wyobrażeniu to jakieś bójki? To iż zakładasz że mógłbyś uderzyć kobietę w złości, a nawet zabić, niebezpiecznie ukazuje iż mógłbyś mieć skłonności do stosowania przemocy. Chyba że koloryzujesz, ale to jest nieco niesmaczne.

Osobiście nie toleruję takich wizji związku / małżeństwa. Dwoje ludzi nie jest ze sobą aby się bić.

Rzeczywiście, celem związku małżeńskiego nie jest wzajemna agresja a wzrastanie w miłości i podpieranie się w niej na drodze powołania nowego życia i pielęgnowaniu go. Paradoksalnie jest to wizja najwyższych lotów dla kogoś przywiązanego do swoich nawyków wyobrażeń i planów, a dowodem na to, że tak jest, jest wzdryganie się na samą myśl, że może się to stać. Gdy jesteśmy w tym samotni, wizja ta wydaje się nie do zniesienia, ale posługując się przykładem cywilizacji, gdzie nieuchronność kolizji jest tylko kwestią czasu, można to przełknąć.
Zobrazuję to takim przykładem: Jeśli jedziemy samochodem, samotnie, lub we dwoje ze świadomością, że za chwilę z dużą prędkością uderzymy w kamienny mur, instynktownie wciśniemy hamulec, chyba, że życie tak nam ciąży, że właśnie po to jedziemy, by zginąć.
Jeśli jednak jedziemy autokarem (cywilizacja) ze znajomymi i nieznajomymi, gdzie są ludzie świadomi i nie świadomi nadchodzącej kolizji, gdzie jedni się boją a inni się dobrze bawią ("jedli, pili, żenili się i za mąż wychodzili") i załatwiają bieżące potrzeby nie przenika nas nastrój grozy, która nadchodzi. Trudno jest powiedzieć kierowcy:" Zatrzymaj się, ja wysiadam.", zwłaszcza dlatego, że nie ma dokąd pójść. Autokar i jego zawartość jest wszystkim, co mamy. Możemy jedynie wewnątrz niego, przygotować się na najgorsze zawczasu i tak się ustawić, by zamortyzować uderzenie i mieć nadzieję, że pomimo, że wielu zginie, nam się uda przeżyć bez większego szwanku.
To równie czarna wizja jak ta, w wojującym małżeństwie a jeśli zadaniem męża/ żony jest ochronienie wyłącznie siebie, jest to skazane na porażkę, bo nie taki był jego cel główny. Ktokolwiek przykłada rękę do pługa a wstecz się ogląda, nie nadaje się do żeniaczki. :) A co, jeśli do takich wniosków dochodzi się po ślubie? Tylko Bóg i nikt inny może to umocnić i podtrzymać, zaś gwałtem i agresją małżonkowie nie sprawią, że drugiej stronie zacznie się chcieć. Wówczas choćby jedno z nich poszło na ustępstwa i skierowało się do Tego, który może i potrafi pomóc. Nie może prosić Boga, by sprawił, że druga strona się zmieni, by było "mi" lepiej w życiu. Ma prosić Boga, by zachować jedność i by trafić we dwoje do Nieba.
Są przecież takie małżeństwa, które są zgodne, bo zawarły pakt przeciw Bogu a soki życiowe czerpią z wyzysku i ucisku zaś ich jedność jest w rękach uciskanych i wyzyskiwanych, gdyż niedostatek nie wbija się klinem pomiędzy nich zaś dostatek a nawet luksus trzyma ich w jedności.

Zastanawialiście się, dlaczego Pan Jezus zalecał nam rozważanie Jego gorzkiej męki? Czy umiemy się postawić w Jego położenie i zachować wewnętrzny pokój? Wyobraź sobie, że stoisz biczowana, albo, że wbijają Ci gwoździe w nadgarstki i nie wijesz się jak piskorz za każdym ciosem i nie wrzeszczysz a przecież naturalnym odruchem jest, że chciałoby się powić i powrzeszczeć. :)
Albo, gdy widzimy, słyszymy o pobiciach, gwałtach i rabunkach krzywdach dokonanych na ludziach, to czy nie otwiera się Wam scyzoryk w kieszeni? Kierujecie swą uwagę na napastnika, zaś męka ofiary wzbudza taką odrazę, że nie chcemy na to patrzeć. Rozważcie mękę takiej ofiary i postawcie się się na jej miejscu. Czy zachowasz pokój? Jezus z Nieba może na to wszystko patrzeć.
A przecież, gdy jest mowa o aborcji, to pomimo sprzeciwu serca, jakoś łatwiej Wam to przełknąć i nie oburza tak. Jakoś nie chce się takiem matki wrzucać do lochu a nawet abortera, który jest katem. Ale wyobraźcie sobie, że to Wy jesteście rozrywani i nie możecie temu w żaden sposób przeciwdziałać. Możecie to spokojnie znosić? I na to Bóg spokojnie patrzy i nigdy nie traci pokoju. Zaś człowiek, który znieść tego nie może w krytycznej sytuacji zgotuje taki los drugim, by ratować siebie, czy poprawić swój ziemski status.
Zakładacie, że w małżeństwach wszystko ma być miłe i piękne a potem jest jak zwykle. By małżeństwa rzeczywiście zbliżały się do Boga, muszą być w nim choćby oznaki konfliktu. Gdy postawimy jedność ponad wszystko, będziemy musieli wyrzucić z niego Boga w innych aspektach życia a więc wykorzystywanie świata zewnętrznego jako dojnej krowy, by zabezpieczyć jedność.
Nie wiem, czy to pod wpływem wzburzenia, czy "dla jaj" sama przytoczyłaś przykład patelni jako broni a teraz wycofujesz się mówiąc, że nie tolerujesz takich wizji. Nikt nie chce cierpieć, ale niedobrze jest, gdy chcemy nasze cierpienia przerzucać na innych, zwłaszcza tych, którzy sami nie mogą na to patrzeć. Dlatego też mówi Pan, by wszystko oddawać Jemu.
Dobrze się domyślasz, że koloryzuję. W końcu nie Tylko z Tobą chciałem się ożenić i to w przypadku, gdy jestem już żonaty. Chociaż, nie mogę powiedzieć, że ufam sobie do tego stopnia, że jestem pewien, iż nie ma okoliczności w których straciłbym panowanie nad sobą. Wydaje się, że jeśli o tym mówię, to wygląda na to, że jestem przygotowany na taką okoliczność i zachowam rozwagę. No, ale jak to mówią: "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono." Toteż jesteśmy tu po to, by nas sprawdzono i to w ogniu. Na spokojnie, możemy sobie gdybać i zarzekać się :" Panie, życie swoje oddam za Ciebie. " Jednak już w ogniu mówi:" Nie znam tego człowieka."


Pn wrz 03, 2018 4:47 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
JolaSz napisał(a):
Och, ale się uśmiałam :))

Och, ja również uśmiałem się do łez, gdy to pisałem i teraz ponownie, gdy wróciłem, by kontynuować z Tobą rozmowę. :)
To nie jest tak, że ja mam w pamięci, jakieś przemyślenia, czy scenki. Gdy zaczynam mówić/ pisać, sam nie wiem o czym to będzie. Tak z tymi zabawnymi fantazjami, jak również z tematem, który otworzyłem. Nie miałem żadnego planu, jak to rozegrać i żadnych merytorycznych przekonań a jedynie pewne uczucia, instynkty wobec zachowanych w pamięci konkretnych obrazów. A więc trudno byłoby mi mówić o tym na jakimś wykładzie. To było pierwsze i nieprzemyślane podejście do tematu i od razu taki sukces. :)
W katolickim dziale w jednym z tematów niechcący otwarłem spór, który siłą rzeczy odbijał od tematu. Postanowiłem zamilknąć i założyć temat w związku z tym, by nie zaśmiecać innego personalnymi przepychankami, gdyż jakkolwiek nie byłoby to racje uzasadnione od tematu odbijały. W tym czasie zaświtała mi myśl, że temat może być zbyt ważny, by ograniczać go jedynie do katolików i otworzyłem go w dziale dostępnym dla wszystkich. Nie mając w sobie planu nie wiedziałem co dalej, więc liczyłem na to, że Wy ożywicie temat. Wasze tezy, pytania, czy wątpliwości miały inspirować mnie do wypełnienia tego tematu. Nie planowałem w nim teologicznych wywodów a jedynie Ducha Chrystusowego w odniesieniu do codzienności, więc łączący wszystkich chrześcijan. Wiedziałem, że zacząć muszę od początku a więc od podstawy życia ale nie wiedziałem np. że może być tyle powodów pragnienia potomstwa do czasu aż je opisałem. Możliwe, że to jeszcze nie wszystkie... I wiele innych rzeczy dowiedziałem się dopiero w trakcie pisania.
Dlaczego o tym wszystkim mówię? Bo właśnie zasiadając do rozmowy z Tobą, uświadomiłem sobie, że robię wszystko, co radził Jezus swoim uczniom: "Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was."
Te słowa już dawno utkwiły mi w sercu, więc w żadnych okolicznościach nie zastanawiałem się jak mam się usprawiedliwić, gdy coś przeskrobałem, czy spodziewałem się niesłusznych zarzutów. Zawsze chciałem być bezbronny na sąd. A potem zrozumiałem, że planując linie obrony zawczasu, zbytnio na niej polegamy. Więc, gdy ta podpora runie i zobaczymy się samotnymi i otoczonymi, załamiemy się, zamiast uciekać w góry. Należy łączyć ten obraz z oblężeniem Jerozolimy.
Teraz, po Waszych wpisach i uwagach, przekonuję się, że to ten, który który zadał pytanie w tytule tematu: "Kto wyzwolił kobietę?" Z pomocą innych userów odkrył, że właśnie on kobietę wyzwolił. Stąd mówią, że gadam, jak baba. :)

.. "Jolusz" Wyszło na jaw, że umiem się bić, więc Twoje szanse spadają w konfrontacji ze mną. Chyba, że bijesz się jeszcze lepiej ode mnie... Załóżmy, że jednak nie i ja będę rządził w domu.
Już widzę siebie oczami wyobraźni zasiadającego w miękkim, wygodnym fotelu ubranego w biały podkoszulek na ramiączkach z nogami w papciach na ławie, na którym stoi piwo, popielniczka i pilot TV. Jedna butelka piwa otwarta a druga zamknięta. Ja trzymam szklankę w lewej a papierosa w prawej ręce. W TV trwa mecz a w oddali słychać Twoje pojękiwanie z dziwnym metalicznym echem, do którego już zdążyłem przywyknąć.
W Pewnej chwili mówię:
-Kochanie, otwórz mi piwo, czy nie widzisz, że to mi się kończy?
Ty na to:
-Tak, Kochany. Rzuć tylko w moją stronę kluczyk od kajdanek, bym mogła odpiąć się od kaloryfera.
- Co? Rzuć kluczyk? Rzucić to ja mogę Tobie pęczek obelg wraz z kluczykiem! ...Ty... Taka i owaka ...Ty! Co ja z Tobą mam? Miałaś robić mi życie a ja co z tego mam? Choćbyś wyglądała jak człowiek a ...a... a ...a nie jak jakieś zombie.
Ty na to:
-Czy więc mogę zdjąć to wiadro z głowy, czy mam iść do fryzjera?
-Do jakiego fryzjera, Ty! Zdejmij to cholerne wiadro, Ty!...Ooo... O widzisz. Zaraz lepiej. Wiesz, jak się tak wyszykujesz, to jest jeszcze na czym oko zawiesić. Nie wychodź w takim stanie z domu, że by mnie Cię jakiś sąsiad nie poderwał. Włóż ten stary podarty beret i skocz po paczkę fajek i trzy piwa. Tylko nie gadaj z sąsiadami, ani w sklepie nie rozgaduj się. Mam zegarek. Nie oszukasz mnie.

To tak, dla przeciwwagi ułożyłem tę scenkę i cała jest nieprzyjemna dla mnie w odbiorze z jednym wyjątkiem, gdzie mówię:"Wiesz, jak się tak wyszykujesz, to jest jeszcze na czym oko zawiesić." Jest to trochę śmieszne a z drugiej strony miłe, że tak niewiele trzeba, byś mnie się podobała, no i to, że jestem zazdrosny. Wydaje się, że jest jakaś baza, by można budować.
Reszta jest nieprzyjemna nie tyle dlatego, że tak Ciebie traktuję, ale, że ja jestem nieszczęśliwy. Jest mi siebie bardziej żal, niż Ciebie. Ty jesteś pokorna, opanowana i nie złamana w tej scence i nie wiadomo, co Ty sobie tam w głowie myślisz. Czy się mnie boisz, czy żal Ci mnie, czy wreszcie udajesz grzeczną bo realizujesz jakiś plan, by się mnie pozbyć :)
Może jestem stronniczy, więc zapytam, jak Ty i inne panie odbierają. Kto po zewnętrznych objawach wydaje się Wam bardziej nieszczęśliwy?


Wt wrz 04, 2018 2:51 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Jotajota, pokazałeś swoją twórczość na forum swojej żonie? Bo takową masz, jak sam twierdzisz. I jak jej zdanie w temacie? Lata po te fajki dla Ciebie z wiadrem na głowie czy tam w berecie? I dlaczego zaczepiasz kobiety na forum proponując im żeniaczkę a będąc już zajętym?


Wt wrz 04, 2018 11:37 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 4833
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Na nic mi się nie przydał Twój portret psychofizyczny. Nie olśniło mnie nagle, jak mogło się wydawać ale przy tej okazji dowiaduję się z trzech ust w tym temacie, że macie ze mną problem.

To może powinieneś się zastanowić nad sobą. Powaga.

_________________
I Am Second - Jestem Drugi®


Wt wrz 04, 2018 12:29 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 207
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
"WeźSieTato" uspokój troszeczkę, bo jak sam zauważasz, coraz mniej się rozumiemy.
Prawidłowo mogę wnioskować tylko na podstawie danych zapisanych zgodnie z zasadami logiki bez niedomówień. Ty gmatwasz, a na domiar złego przeinaczasz lub celowo wnioskujesz z sufitu, by tę swoją wojenkę uskuteczniać :?
jotajota napisał(a):
Ja się upieram, że słusznie Ci wszystko wyjaśniłem a skoro mnie nie rozumiesz, to musi być tego powód w Tobie.
Aha. Czyli jeśli napiszę bi.kjsgdhff;uaygrf;iaukeuke i Ty tego nie zrozumiesz to powód jest w Tobie. Nie wyraziłem się jasno w swoich komentarzach? Czy nie postawiłem prostych pytań? Napisz, jeśli ich nie rozumiesz, spróbuję bardziej łopatologicznie lub wykaż, że są pozbawione logiki lub wskaż inne błędy w moim rozumowaniu.

jotajota napisał(a):
Jeśli Cię denerwuje moja mowa i moje poczucie wyższości, które daję odczuć, to nie jest to dobry czas, byś czytał moje posty. Masz wtedy zasłonę na oczach duszy, która Cię oślepia. Jak mi to wybaczysz i uspokoisz się, zacznij czytać od pierwszego postu. Powiedz sobie w sercu, że mnie kochasz i że nie chcesz mnie krzywdzić a dać to, co najlepsze możesz dać. Jeśli poczujesz w sobie pokój, czytaj i odpowiadaj, jeśli potrzeba.
Zostaw człowieku tę wysublimowaną, chałupniczą psychoterapię i dawaj konkrety. To nie jest czas na dokładnie do tej papki, która wypełza zewsząd ostatnio, bo już rzygam tęczą.
Obrazek

jotajota napisał(a):
Na razie zignoruję Twój ostatni wpis i nie odniosę się do niego.
Kolejka do kozetki! Nie pchać się!

Panie kolego, walisz Pan błąd logiczny za błędem. Wszystkie Twoje powyższe odniesienia się do moich wpisów stanowią całość która świadczy o popełnieniu przez Ciebie argumentum ad misericordiam.

Wolałbym abyś wskazał na moje ewentualne błędy w rozumowaniu lub napisał wprost, że nie chce Ci się ze mną gadać albo nie potrafisz znaleźć kontrargumentów ale proszę skończ to słodkie pierdzenie i staraj się błędów logicznych unikać.

jotajota napisał(a):
Różne są nasze motywy, dla których płodzimy potomstwo, ale wszystkie są z gruntu egoistyczne.
Zacząłeś dobrze i klapa, bo zamiast wyjaśnić na jakich zasadach wszystkie nasze motywy są egoistyczne, przeszedłeś do ograniczonej wyliczanki, które na siłę mają Twą tezę dowieść (błąd konfirmacji), a gdy wykazuję Ci owe ograniczenie, próbując wyprowadzić z błędu podając kolejne elementy - Ty z szczerością przedszkolaka mówisz, że chcę Ci zabawę popsuć:
jotajota napisał(a):
Jednak ja usilnie starałem się dowieść, że motywem przewodnim jest egoizm. A Ty mi to chciałeś nieopatrznie(?) rozbić. :)
Jak już wspomniałem popełniasz błąd konfirmacji, bo nie dowodzi się zasadności tezy usilnym preferowaniem elementów, które pod tezę pasują. Podobnie zignorowałeś i zaliczyłeś do "wygłupów" możliwość poradzenia sobie z przemocą męża. Wolę abyś lotną kontrargumentacją w pył rozbił moje przykłady, zamiast strojenia głupkowatych min tęskniącego za rozumem.


Wt wrz 04, 2018 3:28 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
equuleuss napisał(a):
Jotajota, pokazałeś swoją twórczość na forum swojej żonie? Bo takową masz, jak sam twierdzisz. I jak jej zdanie w temacie? Lata po te fajki dla Ciebie z wiadrem na głowie czy tam w berecie? I dlaczego zaczepiasz kobiety na forum proponując im żeniaczkę a będąc już zajętym?

A dlaczego mówisz, że jestem zajęty? A dlaczego mówisz, że proponuję żeniaczkę? Bo to powiedziałem? A może żona mi dyktuje? A może nie mam żony? :) A może tak naprawdę to z Tobą chcę się ożenić? Czy napisałem do Ciebie na PW w związku z tym? Albo napisałem na PW do "JoliSz", czy którejkolwiek z Was? Weryfikuj to, co da się zweryfikować i nie wgłębiaj się tam, gdzie robię sobie wygłupy. Albo wgłębiaj się tam, jeśli chcesz się pozadręczać. Co mam Ci powiedzieć jak się nazywam, gdzie mieszkam i czym się zajmuję?
Pewne rzeczy motam i gmatwam dla zabawy i plotę trzy po trzy, dla przeciwwagi, tego, co prawdziwego powiedziałem o sobie. By nawet, gdyby sąsiad z za ściany był userem tego forum, nie pokapował się, że "jotajota" to ja. Ja nie robię tu za show mana (choć może robię?), choć, być może, (nie przyznam się), udaję by mnie sąsiad nie zidentyfikował? Dlaczego te rzeczy przyciągają Twoją uwagę, a nie Chrystus? Przynajmniej nie dałaś mi tego poznać. Mówisz o sobie, jako "babochłopie", ale ja nie potrzebuję wiedzieć nic o Tobie ponad to, co jest konieczne byś mogła uczestniczyć w forum. Zakładam, że podobnie jak ja, każdy z Was może coś kręcić i nie pociągam Was za język w sprawach personalnych. Nie chcę, byście mnie szukali i identyfikowali z moim prawdziwym "ja".
A teraz, jeśli chcesz uczestniczyć w forum a właściwie w moim temacie, odpowiedz na postawione pytania albo zachęcaj mnie dalej do zabawy w kotka i myszkę. :P


Wt wrz 04, 2018 6:46 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Andy72 napisał(a):
jotajota napisał(a):
Na nic mi się nie przydał Twój portret psychofizyczny. Nie olśniło mnie nagle, jak mogło się wydawać ale przy tej okazji dowiaduję się z trzech ust w tym temacie, że macie ze mną problem.

To może powinieneś się zastanowić nad sobą. Powaga.

Dzięki za troskę, Panie doktorze, ale nie przywykłem do tego. :)
Wiesz, dlaczego najbrzydszy pies świata może być również najradośniejszym?
Bo on tego nie wie, że jest najbrzydszy. :) Nawet, gdy mu to powiesz, to on i tak będzie merdał ogonkiem, bo Cię nie rozumie. :P


Wt wrz 04, 2018 7:00 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Jak Ci się wydaje, "WeźSieTato" dlaczego tak się "odkryłem" w swej naiwności pogrubiając dodatkowo słowo "usilnie"? Nie sądziłem, że połkniesz przynętę, ale teraz wiem, że masz wzgląd na osobę i nie atakujesz argumentu, ale mnie. :P Jak w ten sposób chcesz ze mną gadać, to się wypchaj. Ale, gdy pokochasz mnie jak siebie samego, przyjdź i kontynuuj.


Wt wrz 04, 2018 7:09 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 207
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Jak Ci się wydaje, "WeźSieTato" dlaczego tak się "odkryłem" w swej naiwności pogrubiając dodatkowo słowo "usilnie"? Nie sądziłem, że połkniesz przynętę, ale teraz wiem, że masz wzgląd na osobę i nie atakujesz argumentu, ale mnie. :P Jak w ten sposób chcesz ze mną gadać, to się wypchaj. Ale, gdy pokochasz mnie jak siebie samego, przyjdź i kontynuuj.
Jeśli nie widzisz merytorycznych argumentów w moich komentarzach do Twoich wpisów, a jedynie ad personam, to nie znasz pojęcia "merytoryczny argument" lub brak Ci kontrargumentów. Ja ze swej strony przynęty nie zarzuciłem, jednak jak widzę Ty w swej interpretacji ją dostrzegłeś i schwytałeś jak tonący brzytwy (rzekome ad personam), by usprawiedliwić sobie pominięcie moich argumentów.


Wt wrz 04, 2018 7:38 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Wt gru 29, 2009 7:35 pm
Posty: 829
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
Och, ja również uśmiałem się do łez, gdy to pisałem i teraz ponownie ...

Ale masz gładkie pisanie, albo dużo czasu :)
Nie wiem, jak to ludzie robią, że mają dużo czasu.

Ale wracając do tematu, to właściwie jest błąd w temacie, czyli założeniu.
A mianowicie, nikt nigdy nie wyzwalał kobiety. Ona nigdy nie była niczyim więźniem, od zawsze jest istotą wolną.

Owszem, Bóg stworzył ją na zasadzie "Uczyńmy mu (Adamowi) pomoc" i tylko tyle. Ewa pojawiła się na świecie na zasadzie pomocy dla mężczyzny, z której to pomocy mężczyzna może skorzystać, lub nie.
Podobnie i kobieta może chcieć żyć z mężczyzną, lub nie.
Jeśli zechce z nim żyć, to na zasadzie - "pomoc dla mężczyzny". No i teraz największy problem - jakiej to pomocy chce mężczyzna, jaką to pomoc może udzielić kobieta. Czy ich wzajemne pragnienia są kompatybilne?

To chyba nie takie proste, by być jak klucz i zamek.
Te pary, które w swym życiu proszą o pomoc i wsparcie Boga, jakoś jeszcze dają radę. A inne?


Wt wrz 04, 2018 8:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1461
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Jak Ci się wydaje, "WeźSieTato" dlaczego tak się "odkryłem" w swej naiwności pogrubiając dodatkowo słowo "usilnie"? Nie sądziłem, że połkniesz przynętę, ale teraz wiem, że masz wzgląd na osobę i nie atakujesz argumentu, ale mnie. :P Jak w ten sposób chcesz ze mną gadać, to się wypchaj. Ale, gdy pokochasz mnie jak siebie samego, przyjdź i kontynuuj.
Jeśli nie widzisz merytorycznych argumentów w moich komentarzach do Twoich wpisów, a jedynie ad personam, to nie znasz pojęcia "merytoryczny argument" lub brak Ci kontrargumentów. Ja ze swej strony przynęty nie zarzuciłem, jednak jak widzę Ty w swej interpretacji ją dostrzegłeś i schwytałeś jak tonący brzytwy (rzekome ad personam), by usprawiedliwić sobie pominięcie moich argumentów.

No, niech Ci będzie. Ale to nie zmienia faktu, że już nie chcę z Tobą gadać. Wiesz, tak, bez usprawiedliwienia. Powiedz tylko ile i w jakiej walucie jestem Ci winien za ten brak usprawiedliwienia, że już nie chcę z Tobą gadać.


Wt wrz 04, 2018 8:12 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Adsense [Bot] i 14 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL