Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pt lip 10, 2020 11:58 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 11  Następna strona
 Kto wyzwolił kobietę? Rewizja. 
Autor Wiadomość
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3472
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
witoldm napisał(a):
Koneczny
To że coś powstało z czegoś, nie decyduje o podleganiu. Tak powstanie kobiety z mężczyzny, nie sprawia że jest ona podległa mężczyźnie. Oczywiście może być podległa jeśli chce, sprwia to wolna wola, którą każdy bez wyjątków posiada.
I tak było u Adama i Ewy. Ewa tylko chciała to jabłko, myśląc wprost. Teraz też współczesne Ewy chcą, to normalne chcieć. Lecz do Adama należało wiedzieć czy należy spełnić akurat to chcenie. Teraz jest tak samo. A że Adam zadowolony z Ewy, zapomniał o swym obowiązku kierpwamia się rozumem, to wprost prawdziw

Korekta
Adam zadowolony z Ewy zapomniał o kierowaniu się rozumem, mówimy stracił głowę. Teraz jest podobnie, mężczyźni tracą głowę, na widok kobiet. To różnie jest wykorzystywane przez konkretne osoby. Znając ten rodzaj oddziaływania, powinno być to nie możliwe. A jednak dalej mężczyźni tracą głowę w podobnych okolicznościach jak biblijny Adam. Część znając ten opis, z pewnością unika takich niechcianych wydarzeń. Nie tracą tak wiele jak to się stało u Adama. No ale jednak, dalej do takich fatalnych wydarzeń dochodzi. To wskazuje na prawdziwość opisów z Biblii. Tu w tym nie może być wątpliwości. To do tych którzy je jeszcze mają.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N wrz 09, 2018 12:04 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 02, 2011 11:09 pm
Posty: 2331
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Czyzbys mial jakies problemy Witoldm.... ze masz takie sredniowieczne poglady... proponuje nie jedz jablka od Ewy :lol:


N wrz 09, 2018 1:39 pm
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3472
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Już - Lidka na twe ostrzeżenia za późo jabłko zostało zjedzone. Mogę tylko z kolei przestrzec innych. Co do średniowiecza, to masz marne dane. Ja mam dane, że od 2tyś. lat już istnieje taka przestroga. Choć pewno o tym wiedziano dużo wcześniej, ale spisano je dopiero wtedy i spopularyzowano do obecnej postaci. Jak widzisz mam jeszcze starsze poglądy w tej kwestii. Co nie przszkadza mi w innych poglądach mieć współczesne spojrzenie. Jak ja lubię uogólnienia i wyciąganie z nich opinii o kimś. No ale niby każdy ma prawo do błędów.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


N wrz 09, 2018 4:09 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 02, 2011 11:09 pm
Posty: 2331
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Mam dziwne przeczucie ze spotkalam Troglodyta o pseudonimie witoldm - :lol:


Pn wrz 10, 2018 11:32 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 15227
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
koneczny napisał(a):
Jeśli więc w kościele mówi się, o stworzeniu kobiety z żebra mężczyzny (a to jest powszechny przekaz), to w tym samym kościele naucza się o podległości kobiety mężczyźnie.
Bo to nie jest sprzeczność. Kobieta jest równa i podległa mężczyźnie.

Oczywiście, trzeba tę podległosc rozumieć po chrzescijańsku - i wówczas "wyzwolenie" nie jest wcale dla kobiety czymś pozytywnym.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Pn wrz 10, 2018 1:45 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1532
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
lidka napisał(a):
Mam dziwne przeczucie ze spotkalam Troglodyta o pseudonimie witoldm - :lol:

A ja nie. :) Ja mam przeczucie, że "witoldm" najfajniejszym userem tego forum z tych, którzy dali mi się poznać, bo on jedyny otwarcie pochwalił mnie za solidne potraktowanie tematu. :) A więc, jakby nie było, wygląda, że jestem stronniczy. Nazwijmy więc to, by nie brzmiało zbyt ładnie, "samczą solidarnością". :)

Temat jest z założenia religijny, bo odnosi się do biblijnych zapisów mądrości bożej, jej pouczeń i wyroków, które jak wierzymy, mają nam otworzyć drogę do szczęścia doczesnego i wiecznego. I co ciekawe, ma to się odnosić i do kobiet, i do mężczyzn. :) Mówię to, by zaznaczyć, że nawet niektóre panie, które deklarują swoją wiarę w Trójjedynego Boga, na taki pogląd, decydowanie reagują hasłem:"Ani kroku w tył!". Gdyby były wolne, nie czułyby zagrożenia, prawda? Chcą więcej wolności, lecz idą nie w tym kierunku co trzeba, by ją uzyskać.

W rozmowie z Tobą, nie mogę posłużyć się argumentem biblijnym, bo deklarujesz bezwyznaniowość. Mogę jednak odnieść się do tego, co już sama wyznałaś a więc masz wyrobione poglądy. Dobra wiadomość: jest jakaś baza do dyskusji. :)

Trudno mi się merytorycznie odnieść do Twojego argumentu, że "witoldm", to "Troglodyta", bo nie rozumiem tego słowa. A nawet, gdybym rozumiał, to nie wiem, co Ty przez to rozumiesz.
Musiałem zerknąć do Wikipedii, by pojąć, co to wyrażenie znaczy. I wiesz co? Zastanawia mnie, kim jest człowiek, który porusza się pośród innych ludzi, trąca ich i szturcha szukając zaczepki. Jakie Ty masz na to określenie? Może będzie warto rozwinąć ten wątek.

W innym miejscu, zauważyłaś, że w krajach Zachodu, kobieta wyzwoliła się sama. Czy zdążyłaś już zauważyć jakie okoliczności temu wyzwoleniu sprzyjały? Czy to Zachód ma takie właściwości, że kobiety wyzwalają się same, a może kobiety Zachodu są z natury fizycznie silniejsze od mężczyzn?
Czekam na Twój pogląd w tej sprawie o ile będzie Ci się chciało, oczywiście. W końcu jesteś wolna i jak zechcesz kontynuować zaczepki porzucając merytoryczne argumenty, to ja jako mężczyzna będę zmuszony przełykać Twoje szturchnięcia i zaczepki i uznać, że kobieta w krajach Zachodu wyzwoliła się kosztem mężczyzn.
Może się okazać, że wolność kobiet i mężczyzn nie jest kompatybilna z natury, więc sama natura płciowości jest agresywna. W takim wypadku, byłbym głęboko rozczarowany swoją wiarą w biblijne przekazy. Pomożesz?


Pn wrz 10, 2018 1:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 02, 2011 11:09 pm
Posty: 2331
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Troglodyta znaczy jaskiniowiec - to byl zart... Jesli chodzi o kobiete i mezczyzne - czyli homo sapiens w dwoch ujeciach - osobiscie uwazam ze nie powinno byc takiego podzialu jak zrobilo to chrzescijanstwo - czy inne religie.. Owszem kobieta i mezczyzna rozne maja zadania wyznaczone przez matke nature do spelnienia na tej planecie ziemia... ale to nie oznacza ze kobieta nie ma takich samych praw jak mezczyzna... jak rowniez nie oznacza ze kobieta ma byc calkowicie ulegla i podlegla mezczyznie... Zarowno wsrod kobiet jak wsrod mezczyzn sa wspaniali ludzie godni podziwu - jak i tacy z ktorymi lepiej nie miec do czynienia bez wzgledu na plec, wyznanie, etnicznosc itd.


Wt wrz 11, 2018 12:20 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1532
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
lidka napisał(a):
Troglodyta znaczy jaskiniowiec - to byl zart...
No, jak wspomniałem, zajrzałem do Wikipedii. Jednak, czy myślisz, że w miarę rozwoju cywilizacji nasza natura zmienia się, czy pozostaje taka sama na poziomie jaskiniowca? Rozumiesz, umiemy się zachować w różnych miejscach, lubimy sztukę, ładne przedmioty i wnętrza, ale czy podstawa naszego człowieczeństwa się zmienia w związku z tym?

lidka napisał(a):
Jesli chodzi o kobiete i mezczyzne - czyli homo sapiens w dwoch ujeciach - osobiscie uwazam ze nie powinno byc takiego podzialu jak zrobilo to chrzescijanstwo
Nie wydaje mi się, by chrześcijaństwo zalecało znęcanie się, czy to fizyczne, czy psychiczne na kimkolwiek.
Czy więc w związku z tym mogą być powody do nadinterpretacji?

lidka napisał(a):
- czy inne religie.. Owszem kobieta i mezczyzna rozne maja zadania wyznaczone przez matke nature do spelnienia na tej planecie ziemia... ale to nie oznacza ze kobieta nie ma takich samych praw jak mezczyzna... jak rowniez nie oznacza ze kobieta ma byc calkowicie ulegla i podlegla mezczyznie...
Nie całkowicie, ale częściowo, już tak, prawda? A dlaczego? Czy nie dlatego, że mężczyźni na to nie zasługują? Brak zaufania? A gdyby tak wrócić do jaskiń, szałasów, po trzeciej wojnie światowej, to czy łatwiej było wówczas kobiecie, polegać na mężczyźnie? Co sprawia, że kobieta mniej ufa mężowi w miarę postępu cywilizacji?

lidka napisał(a):
Zarowno wsrod kobiet jak wsrod mezczyzn sa wspaniali ludzie godni podziwu - jak i tacy z ktorymi lepiej nie miec do czynienia bez wzgledu na plec, wyznanie, etnicznosc itd.
Czy to również nie kwestia okoliczności? Czy po trzeciej wojnie światowej w erze jaskiń i szałasów, tak samo wartościowałabyś tych ludzi?


Wt wrz 11, 2018 12:55 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 02, 2011 11:09 pm
Posty: 2331
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Co ty powiesz to przed nami 3 wojna swiatowa - i wracamy do jaskin - no to wreszcie cos nowego :D Pierwsza wojna - pal ją sześć, to już tyle lat
Druga wojna - jeszcze dziś, winnych szuka świat
A tej trzeciej co che przerwać nasze dni winny będziesz ty,winna będziesz ty." - Okudzawa - no i tak sie swiat kreci...


Wt wrz 11, 2018 1:04 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N lis 27, 2011 9:19 pm
Posty: 1532
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
lidka napisał(a):
Co ty powiesz to przed nami 3 wojna swiatowa - i wracamy do jaskin - no to wreszcie cos nowego :D Pierwsza wojna - pal ją sześć, to już tyle lat
Druga wojna - jeszcze dziś, winnych szuka świat
A tej trzeciej co che przerwać nasze dni winny będziesz ty,winna będziesz ty." - Okudzawa - no i tak sie swiat kreci...

Chcesz dociągnąć do konkluzji, czy mam to odebrać za koniec dyskusji?


Wt wrz 11, 2018 1:07 am
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3472
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Normalnym jest że do lepszego bytowania, każdy z nas bez względu na płeć. Chce mieć koło siebie partnera, partnerkę o łagodnym usposobieniu. Lepiej więc te nasze podziały obowiązków, oraz jak i kiedy się wzajemnie słuchać. By były określone przez jakiś rodzaj przewodnika, by nie było sporów. Takim przewodnikiem jest u nas nasza religia. Wystarczy tylko kierować się jej ustaleniami. Inaczej to powstają sprawy sporne. A to ogranicza owe lepsze wzajemne bytowanie. Można i bez norm, tylko wtedy pojawiają się niechciane sprzeczności. I wtedy rużnie to bywa jak ich zbyt dużo się nazbiera, w sensie puszczania ich mimo uszu, nic z tym nie robiąc. Tak powstają wzajemne antagonizmy. Które z czasem stają się zaczynem podziałów. Oczywiście młody człowiek, nie dopuszcza ich do głosu, myśląc słusznie póki co. Że daje radę i nic z tym się dalej nie zmieni. Otóż jest inaczej. Człowiek jest mniej lub bardziej, słabo znoszącym przeciwności. Więc podziały to tylko kwestia czasu. Tu więc istotne jest by w tym temacie podejmować formację. By nabyć odruchów tolerowania przeciwności. A to tylko dlatego że gdy się coś pomiędzy osobami popsuje, to jest już za puźno na nauki i zmiany. Ten element bezwarunkowo nakazuje formację w kierunku wzajemnej tolerancji. Bo inna opcja to jak się coś popsuło pomiędzy, to ucieczka do innej osoby i tak bez końca. Tylko wtedy to, nie będzie tego lepszego bytowania. Będzie skakanie z kwiatka ma kwiatek, na koniec samotność. Bo starsze osoby już nie chcą brać sobie na głowę związków. A jeśli to takie, gdzie druga osoba zapewnia tej stabilizację życiową. Żadko wtedy wymiennie sobie, obie osoby się uzupełniają. Tak to wygląda z tymi poddaniami siebie drugim osobom. Bez ustąpienia drugiej osobie chociaż jednostronnego, nie ma zgody. Bez zgody nie ma lepszego bytu. A resztę to każdy sobie dośpiewa.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt wrz 11, 2018 7:59 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr lis 02, 2011 11:09 pm
Posty: 2331
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Nie zupelnie sie zgadzam z Toba - roznie to bywalo w chrzescijanstwie - nie zawsze wspaniale tak jak probujesz to przekazac... jak to bywa z tym homo sapiens lubi sie tluc za swoje racje i prawdy.... takze jak znasz historie to zdajesz sobie sprawe ile zlego ludzie zrobili w imie swojej religii czy to chrzescijanstwo czy inne religie. Swiat zachodni sie zmienil - chrzescijanstwo (kosciol katolicki) musialo sie bardziej dostostosowac do tych zmian -


Wt wrz 11, 2018 8:28 am
Zobacz profil
Online
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3472
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Ja też to wiem, że różnie bywało w Chrześcijaństwie. Tylko że z mojego wpisu coś wynika. A wynika myśl przewodnia. Że są słabości które czy chcemy czy nie, biorą nad nami górę. A wtedy to należy o nich pomyśleć przed ich wystąpieniem. Czyli robić coś wbrew sobie. Bo jeszcze jest wtedy z nami całkiem dobrze. Dlatego wbrew sobie.
Tu wtedy na nic się zdaje rozpamiętywanie, że coś mi kiedyś nie wyszło. Trzeba pomimo to, próbować ponowniwnie zmienić coś w sobie. Samo to się nie stanie. A więc niczego nie poprawimy ze swych wad, a one uwierają.
To jest to o czym pisałem, powód do zatargów pomiędzy osobami. Tu twoje rozpamiętywanie że Chrześcijaństwo wniosło coś złego w historii świata. To nic innego, jak chowanie zadry, więc kierunek do zatargów. Dodam że co by nie powiedzieć o Chrześcijaństwie. To nawet dostrzeżone zło od Chrześcijan, nie było zasadą religji Chrześcijańskiej. A co najwyżej wypaczeniem, nadużyciem, czy tylko spychologią informacyjną, by wskazać winnego na zasadzie przypisania, on jest od Chrześcijan. Nie jest to więc nawet argument przeciw Chrześcijaństwu. W takiej formacji, gdy chcemy uczyć się przebaczania i ustępowania w sprawach do konfliktów wiodących. Nie można zastosować bezwzględnego rygoru wykonawczego zasad zachowań. Bo to było by nie Chrześcijaństwo, a był by dyktat terroru. A taki wymóg by ograniczył to o czym - Lidka piszesz. Tak że no nie da się uzyskać całościowego efektu, nie szkodzenia poprzez zapobieganie konfliktom, poprzez rygor. Rygor i posłuszeństwo to dwie przeciwstawne sprzeczności. Więc albo rygor i niemal pełne owoce, a nawet pełne kosztem ludzi. Bo nie dadzą rady i albo będą konfliktowi, albo będą słabi i nawet popełnią samobujstwo. No a część da radę, tylko jaki na nich to wywrze wpływ, obojętność? Nie są to czynniki wartościowsze od tego że wszyscy będą posłuszni i nikt się nie wychyli. Chrześcijaństwo bazuje na czymś przeciwnym. Na świadomej uległości w razie groźby konfliktu. Że pojedyncze przypadki świadczą że dochodzi jednak do przemocy. To nie są one zasadą Chrześcijan. A tylko wpadkami ich członków. Tak to wygląda.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt wrz 11, 2018 9:05 am
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 302
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Czego mogłem się spodziewać po kimś, kto nie potrafi przyjąć, że już w otwierającym temat poście poczynił poważy błąd konfirmacji, następnie argumentum ad misericordiam i ślepy na to odsyła mnie do początku
Czego mogłeś się spodziewać? No, czego? Piszesz jednak dalej, jakbyś się czegoś innego spodziewał. No, opowiedz o swoim zawodzie. Interesujące, choć nie na temat, ale skoro ja go założyłem, to moje poletko i mam nadzieję, że moderatorzy uznają go jako wystarczająco poważny, by w tej rubryce pozostał.
Co Ty bredzisz człowieku? Zawód? Niby czego mogłem się jeszcze spodziewać, co takiego jeszcze wynika z tego co napisałem? Poletko :D Temat jest jak najbardziej poważny, co nie zmienia faktu, że zacząłeś błędnie. Gdzie niby napisałem cokolwiek co wskazywałoby na optowanie za zamknięciem tematu?

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Popraw błędy to będzie o czym rozmawiać,
To zdanie brzmi, jakbyś mnie zachęcał do poprawy błędów to łaskawie ze mną pogadasz. Mnie się zdawało, że to mi się nie che z Tobą gadać. Poza tym, nie wskazałeś mi żadnych błędów.
Łaskawie? Znowu coś sobie uroiłeś, w dodatku bawisz się w kłamczuszka, bo błędy wskazałem. Twoja hipoteza zawiera błąd konfirmacji i naprawdę muszę tłumaczyć co to? Zapoznaj się, a potem przeczytaj co napisałeś w poście otwarcia. Jeśli tego nie pojmujesz lub ignorujesz to nie ma o czym z Tobą rozmawiać w związku z nadrzędną tezą, którą tam postawiłeś. Pogadać możemy na każdy temat, a w związku z Twoją hipotezą - tak jak już wspominałem, zrezygnuj z tendencji preferowania informacji, które potwierdzają Twoje oczekiwania i można dyskutować dalej.

jotajota napisał(a):
Mówiłem, że wyszedłem jako król z dwudziestotysięczną armią a wszystkim wypadł z ręki miecz. Nawet Tobie.
Niby w którym momencie wypadł mi miecz z ręki?

jotajota napisał(a):
Ty do mojej armii chciałeś wcielić dwa zastępy inwalidów a ja na to się nie zgodziłem. Potem trzeci ze scenką z filmu. Ale ten zawierał się w moim "zabić go we śnie".
Mylisz się. Rozbudowałem Twoje przykłady o dwa kolejne celem wyrugowania błędu konfirmacji, który popełniłeś, a Ty wciąż chciałeś dowodzić swojej tezy będąc głuchym na fakty na zasadzie - "moja teza jest słuszna i nie muszę niczego dowodzić, a że mogą pojawić się fakty, które przeczą moim oczekiwaniom, cóż - tym gorzej dla faktów".

Co do filmiku również się mylisz. Żona staje przed tyranem z otwartą przyłbicą, bierze sprawy w swoje ręce i podejmuje wyzwanie, a Ty stawiasz tu znak równości z "zabiciem go we śnie". Następnie zmodyfikowałem ten element podając inne hipotetyczne zakończenie z happy endem, a Ty dalej upierałeś się przy konfirmacji.

jotajota napisał(a):
Zwracałem uwagę, byś wrócił do początku, ale Ty podenerwowany moim drażniącym Cię moim protekcjonalnym tonem, albo nie chciałeś tam zajrzeć, albo zaglądałeś i nie znalazłeś, bo Ci ambicja zaślepiła wzrok(?). No, może byłeś baaardzo zmęczony, rozproszony i nie chciało Ci się.
Widzę, że lubisz tworzyć sobie a muzom. Zamiast bajdurzyć o swoich pragnieniach i moim rzekomym stanie psychofizycznym spróbuj odnieść się tylko i wyłącznie merytorycznie. Ilekroć nie czytałbym otwierający temat post - niestety nie da się nie widzieć błędu konfirmacji, dlatego podałem ci pomocną dłoń, a Ty ślepy na błąd uznałeś, że chcę zburzyć Twoją homeostazę, mieszając w Twojej hipotezie. Wtedy jeszcze niczego o Twoim błędzie nie pisałem, bo wiem jak niektórzy ludzie reagują, gdy zwróci im się uwagę, no ale Twoja ślepota i kolejny błąd (argumentum ad misericordiam) zirytowały mnie nieco.

jotajota napisał(a):
W każdym razie mój protekcjonalny ton drażni Cię. Ty pewnie się nie przyznasz i powiesz, że Ci to nie przeszkadza że to taka dobra rada, bo z tym tonem wyglądam żałośnie, prawda? I ludzie będą się ze mnie śmiać, prawda? Ty wiesz, jak ja jestem wrażliwy na opinię ludzi i tak z troski o mnie dobrze mi radzisz, prawda?
Dlaczego protekcjonalny ton miałby mnie nie irytować? Nie jestem botem. Dodatkowo irytuje mnie fakt, że tak inteligentny człowiek potrafi być żałosny, przynajmniej w moich oczach, bo jak już Ci napisałem wielu osobom przypadnie do gustu rodzaj narracji, który zastosowałeś. Niczego Ci nie radzę w związku z jakimś tam odbiorem kogokolwiek tego co tutaj tworzysz. Nie jestem wyrocznią i nie bierz moich słów tak bardzo do siebie (jeśli rzeczywiście bierzesz), mogę się mylić w swoich ocenach i nie być odpowiednio obiektywny, głównie pisałem o swoich odczuciach względem niektórych fragmentów Twojej twórczości. Nie znam poziomu Twojej wrażliwości i nie obchodzi mnie to.

jotajota napisał(a):
A potem mieszasz mnie z błotem na oczach ludzi i to i to wcale nie było argumentum ad personam, prawda? :)
Znowu zabawa w kłamczuszka. Argumentum ad personam - oczywiście ale wcześniej tylko i wyłącznie skupiłem się na Twojej tezie ale jak już wyżej wspomniałem irytacja pchnęła mnie do napisania o tym jak odbieram Ciebie w niektórych fragmentach. Ale mieszanie z błotem? W którym miejscu?

jotajota napisał(a):
No, czyżby znów argumentum ad misericordiam? Cóż za przypadek. To już czwarty. Moje dwa i Twoje dwa. Gdyż w tych Twoich inwalidach, był zawarty emocjonalny szantaż. Widzisz to?
Emocjonalny szantaż :D Czyli przedstawienie komuś zarysu prawidłowo skonstruowanej tezy jest emocjonalnym szantażem! Super :-D

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
w przeciwnym razie zostaje tylko alogiczna teza, przesłodzona papka frazesów i protekcjonalny ton.
Proszę wskazać papkę frazesów,(...)Proszę tu, poniżej zacytować papkę frazesów, którą zamieściłem na początku naszej rozmowy, bo później po Twoich wstawkach, rzeczywiście to tak wygląda.
Nie mówiłem o początku naszej rozmowy, miałem na myśli cały wątek. Nigdy nie jestem wybiórczy i próbuję zapoznawać się z całością. Proszę bardzo:
jotajota napisał(a):
Cytuj:
Pan Bóg stworzył nas mężczyzną i niewiastą i w tej różnorodności mamy zdolność rozmnażania.
Cytuj:
Tak, jak pszczółka niechcący nie zapyli kwiatka, jeśli nie znajdzie tam smacznego pyłku, tak i my płodzimy potomstwo, gdy pragniemy rozładować napięcie.
Cytuj:
młodzi nie chcą brać ślubów a żyją jak zwierzęta?
Cytuj:
dlatego ma rację bytu instytucja sądu, gdzie jedne zwierzęta sądzą drugie wyznaczając pokutę
Cytuj:
Wstydzą się tego, bo widzą inne panie szczęśliwe i uśmiechnięte, gdyby jednak zajrzały im w serca, zwymiotowałyby, bo to aktorki i celebrytki, co to się obnoszą ze swoim sukcesem życiowym, sądzące o sobie, że wszystko to się im słusznie należy przywdziewające pozy, jakie to one są dobre i życzliwe, jakie luzackie i szałowe. -Obleśne.Chcecie iść do Nieba na całą wieczność, drogie panie? Ale jak tam wejdziecie, jeśli zobaczycie, że Wasz zły mąż jest tam przed Wami?
Cytuj:
W ogóle, pytajcie się Pana Jezusa, jak Was widzi? No, chyba, że boicie się prawdy o sobie. Wtedy śpijcie dalej.
Cytuj:
Zastanawiałem się wtedy, co myśli o nich Jezus, kiedy ze mną się liczą a Jego mają "gdzieś". Właściwie,to teraz już wiem, co On myśli. Smuci się, że jest ignorowany w jej sercu, ale nie gardzi tym, że ona ma respekt do Niego przeze mnie.
Cytuj:
(...)nie zmienię i żony. Ona ma swoją drogę, którą zna jedynie Bóg i niech Pan nad nią czuwa.
Cytuj:
Najistotniejsze jest jednak to, co dzieje się w Waszych sercach w związku z tym i ja tego nie wiem. Ale Pan Bóg wie i Wy wiecie, że On wie. I o to chodzi.
Cytuj:
Gdyby nie było w tym egoizmu, i miałbyś stosunek do żony, jaki przedstawiłem powyżej i do dzieci, jaki Ty przedstawiłeś, miałbyś być może już piątkę, albo szóstkę dzieci i siódme w drodze (strzelam, bo nie wiem ile lat jesteście po ślubie).
Cytuj:
Jeśli ją kochasz miłością niebiańską, to choćbyś ją pragnął, nie zbliżyłbyś się do niej fizycznie z własnej woli, więc nie dasz jej tego odczuć, że ją pragniesz.
Cytuj:
To nie jest możliwe nawet w Niebie, by tak się wyzbyć własnego "ja".
Cytuj:
nie próbę dyskredytowania Was, drogie Panie. Nie mówię "drogie Panie", jakobym miał wiele dać, by Was mieć, ale dlatego, że znoszenie Was wiele mnie kosztuje. Uuups, zagalopowałem się? Znów, zaznaczam, że bawię się słowami. Zauważcie, że nickiem "WeźSieTato", również się bawię, więc nie jest to "złośliwość" skierowana wyłącznie w kierunku kobiet. Tak, więc moje Panie... Nie... ... przepraszam... ...nie jesteście moje. Już chciałem sobie Was przywłaszczyć nie chcąc za Was dać złamanego grosza. Widzicie jaki chciwy z natury?
Cytuj:
Wygląda więc na to, że zbawienie, to męska rzecz. I o ile ma w tym udział kobieta, to ukryty.
Cytuj:
Gdy Pan Bóg stworzył Adama, Ewa już była w środku. Więc od zawsze i na zawsze razem. I żyli dłuuugo i szczęśliwie. :)
Cytuj:
Jak to Pan Jezus zaznaczył, że nie wszyscy pojmują sprawę ożenku a jeno ci, którym jest to dane.
Cytuj:
Wszystko, co sobą przedstawiacie, jest we mnie, więc nie mogę poniewierać żadnej ze stron ani żadnej faworyzować.
Cytuj:
Jeśli Cię denerwuje moja mowa i moje poczucie wyższości, które daję odczuć, to nie jest to dobry czas, byś czytał moje posty. Masz wtedy zasłonę na oczach duszy, która Cię oślepia. Jak mi to wybaczysz i uspokoisz się, zacznij czytać od pierwszego postu. Powiedz sobie w sercu, że mnie kochasz i że nie chcesz mnie krzywdzić a dać to, co najlepsze możesz dać. Jeśli poczujesz w sobie pokój, czytaj i odpowiadaj, jeśli potrzeba.
Cytuj:
A przecież, gdy jest mowa o aborcji, to pomimo sprzeciwu serca, jakoś łatwiej Wam to przełknąć i nie oburza tak. Jakoś nie chce się takiem matki wrzucać do lochu a nawet abortera, który jest katem. Ale wyobraźcie sobie, że to Wy jesteście rozrywani i nie możecie temu w żaden sposób przeciwdziałać. Możecie to spokojnie znosić?
Wystarczy? Nie chcę tracić czasu na zacytowanie wszystkiego.

jotajota napisał(a):
bo o protekcjonalnym tonie już sobie pomówiliśmy i dalej utrzymuję, że nie chcę z niego rezygnować. No WeźSieTato, daj mi się trochę powyżywać na Tobie.
Hulaj dusza, obnażaj się dalej.

jotajota napisał(a):
A skoro o tym mówimy, to proszę tu zacytować wszystkie argumenty ad personam. Twoje i moje. Zobaczymy ile ich jest. :)
Zwariowałeś? Po co Ci to?

jotajota napisał(a):
Co mi zrobisz, jak się nie dostosuję? Nie będziesz chciał ze mną gadać, czy będziesz jęczał, że stosuję protekcjonalny ton? Wiem, może to nie ładnie podstawiać nogę rywalowi, ale też nie zmienia się zasad w trakcie meczu, prawda? Nie ustalaliśmy zasad dyskusji na początku, prawda?
Mawashi geri na twarz :-D Stwierdzenie faktu nie jest jęczeniem, jak również nie jest nim przedstawienie co nie jest mile widziane w odniesieniu do konkretnego odbiorcy i nie tylko, bo chodzi o wszystkich. Być może nie lubisz jak ktoś narusza Twoje status quo ale nie zamierzam nikogo głaskać po główce. Można na początku stosować różne łagodniejsze zabiegi naprowadzenia adwersarza na właściwe tory, jednak gdy to nie skutkuje i ten prezentuje beton - młot do rąk i miażdżyć. Jeśli być może zmięknie i wykolejony wagonik na torach stanie - można kontynuować dyskusję.

jotajota napisał(a):
A co, jeśli bawi mnie Twoja wrażliwość na protekcjonalny ton? Dlaczego mi zabraniasz tego, co lubię? Może chcę zobaczyć kim jesteś, skoro reagujesz na takie prowokacje? :)
Pisałem - hulaj dusza, wiesz dobrze, że nie jestem w stanie Ci niczego zabronić, mogę jedynie napisać co akurat mnie irytuje. Ogólnie nie lubię nadmiernego rozwlekania kwestii, kocham konkrety. Po cholerę Ci tanie prowokacje? Chcesz w ten sposób kogoś poznać? Zobaczyć kim jest? Daremne żale, próżny trud. Po kilku tekstach nie jesteś w stanie określić z kim masz do czynienia, możesz jedynie coś tam przypuszczać przy założeniu oczywiście, że ktoś nie wdziewa maski pisząc cokolwiek.

jotajota napisał(a):
Mówisz o sobie wiele i nie wiem, co to ma do rzeczy z tematem. Mówisz, że jesteś fajny i żona o tym wie i dokładasz do tego coraz to więcej, jakby to miały być argumenty obalające moje założenia? Nie podważyłeś ani jednego mojego założenia a potem mówisz, że ja serwuję jakąś papkę.
Mówię o sobie? W którym miejscu? Założyłeś pewnie, że relacjonuje rzeczywistość swojego życia? :lol: Może tak, może nie :clever: Niby dlaczego traktujesz te opisy jakoby ten ktoś miałby być "fajny"? Te opisy jak najbardziej przystają do możliwych, jeśli uważasz, że jest inaczej spróbuj tego dowieść. Nie muszę obalać Twoich założeń, sam je obaliłeś, bo są niekompletne (błąd ekwiwokacji). Próbowałem Ci pomóc abyś dołożył brakujące elementy, a czy są słuszne miało wyjść w trakcie dyskusji po rozważeniu i przeanalizowaniu argumentów.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato nie wygłupiaj. Miałem nadzieję, że się cofniesz i dostrzeżesz i dałem się za to zabić. No, ale taka jest mądrość boża, że dla tego, który zabija, zmartwychwstaje się. :) No, co? Takiej zniewagi nie daruje się, prawda?
O czym Ty znowu bełkoczesz? :wink: To właśnie ja miałem nadzieję, a Ty wciąż jesteś ślepy.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Dlatego nie dziwi mnie Twoje błędne wnioskowanie, że niby wojaczkę wolę. Założyłeś temat to miej odwagę mężnie bronić swej tezy dowodząc jej zasadności, mała poprawka i nie wszystko stracone. Ktoś wytyka Ci rzeczywiste błędy w argumentacji, a Ty puszysz piórka i uciekasz od tematu woląc rozsmarowywać tę lukrowaną papę.
Lukrowana papkę? To coś, w tym stylu:
Cytuj:
- pragnę dziecka, będę je kochał, bo miłość to wspaniała sprawa, nawet jeśli mi się nie uda i np. moje własne dziecko mnie zabije, nie powiem, że nie warto było podejmować próby powołania na Ziemię istoty zdolnej do kochania, poświęcania się za innych i pomagania.

A np. katolik może mieć taki oto powód:
- pragnę dziecka, bo to chwalebne, pożądane i dobre jest powołać do życia być może kolejnego świętego lub osobę gorliwie pełniącą rolę, którą mu Bóg na Ziemi oferuje. Będę je kochał i spróbuję nauczyć go kochać Boga poprzez innych ludzi i całe stworzenie.
?Teraz Ty zacytuj moją lukrowaną papkę, ok?
Nie zrozumiałeś. Nie pisałem o Twoich założeniach, że to lukrowana papa. Przykłady masz wyżej, poprosiłeś - masz. A jeśli chodzi o te dwa elementy które zacytowałeś - są to możliwe intencje niektórych ludzi. Jest wielu, którzy w to wierzą i rzeczywiście tak postępują i ta lukrowana papa funkcjonuje wśród nas. Ty z kolei rozsmarowałeś ją w swoich postach (przykłady wyżej).

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nie folguj sobie, jeśli o mnie chodzi niczego ani pozwalać ani nakazywać mi nie możesz.
?Ale Ty możesz nakazywać mi, bym sobie nie folgował. Wiesz co? Posłucham tej rady. :)
Przecież wiesz dobrze, że chodzi o spełnianie takich słownych pouczeń, czy rad. Ani Ty, czy ja, czy ktokolwiek tutaj nie jest zobowiązany do wypełniania rozkazów kogokolwiek. Pisać to sobie możemy, rób to, rób tamto, nie pisz tak, czy siak.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Mylisz się ponownie, ponieważ poniosłem dotkliwą porażkę, zaufałem bowiem w Twoją chęć i męstwo,
Czy ja coś mówiłem o moim męstwie?
Przeciwnie - mówiłeś jak baba, a ja wciąż wierzyłem, że na tyle masz w sobie męstwa, że zweryfikujesz tezę.

jotajota napisał(a):
O chęciach, to chyba dałem Ci znać, że mi się nie chce z Tobą gadać. A Ty to opacznie zrozumiałeś i zaufałeś, myśląc, że mi się chce. Jak mi przykro. Ale sam jesteś sobie winien, bo jesteś, albo gapa, albo mnie masz za gapę. ... A przy okazji... Czy to nie jest przypadkiem argumentum ad misericordiam?
Opacznie zrozumiałem? Chłopie - gadać to sobie możesz co chcesz i jeśli zakładasz, że ktoś jak piesek na łapkach będzie stawał, by Cię zadowolić - mylisz się. Tutaj pokazałeś kolejny przykład swojego infantylizmu i płonnych deklaracji. Niby nie chcesz gadać, a wciąż to robisz. Całkowicie błędnie wywnioskowałeś albo celowo na swój własny użytek mataczysz. Pisałem o wierze w Twoje męstwo, w kontekście ewentualnie podjętej próbie dyskusji na argumenty z Twojej strony i tu poniosłem porażkę. Moja nadzieja okazała się płonna, choć wreszcie jakieś próby właśnie tym postem podjąłeś na tym polu, więc być może wyczerpiemy temat. Argumentum ad misericordiam to Ty pierwszy zastosowałeś tym postem we fragmencie, który do mnie odniosłeś:
viewtopic.php?p=1112738#p1112738
I to był właśnie ten czas, w którym należało sięgnąć po młot :clever:

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
podjęcie próby weryfikacji postawionej tezy, a otrzymałem lukier, puszenie piórek i niechęć do rzeczowej dyskusji na argumenty.
Widzisz? Zaufałeś w chęć do dyskusji a otrzymałeś niechęć.
Znowu mowa trawa. Tak, wiem - trawa jest zielona, no i?

jotajota napisał(a):
Chęć do dyskusji mam, ale nikt nie podważył moich założeń, więc nie ma o czym gadać.
ObrazekCzłowieku! W trakcie konstruowania tezy nie podaje się jedynie tych elementów informacyjnych (w tym wypadku to Twoje myślniki), które potwierdzają założenia lub spełniają Twoje oczekiwania - bo jest to błąd konfirmacji:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_potwierdzenia
Prócz takich elementów należy dodać jeszcze i te, które stoją w opozycji do Twoich założeń. Gdy to zrobiłem zacząłeś stroszyć piórka. Nigdzie jak dotąd nie obaliłeś moich inwalidów! Podsumowując:

Istnieją osoby, które postępują w swoim przekonaniu zupełnie nieegoistycznie w opisanej przez Ciebie sytuacji (związek, płodzenie/rodzenie dzieci). Podejmując decyzje, o których pisałem ("myślniki inwalidzi"), nie czynią tego z intencjonalnym nastawieniem na uzyskanie jakichkolwiek korzyści, bo czynią to z czystej miłości. Dobrym tego przykładem mogą być ateiści, którzy nie wierzą w życie pozagrobowe, więc nie ma mowy o jakichkolwiek nadziejach otrzymania nagrody po śmierci.

I jak? Inwalidzi pokonali Twoją armię. Szach mat. :-D

jotajota napisał(a):
Nie lubisz puszenia piórek? Ty sobie pozwoliłeś na to mówiąc:
WeźSieTato napisał(a):
Ja jestem takim mężem i nie trzeba mnie temperować!
Czy to było na temat? Nie robiłem Ci wyrzutów z tego powodu, dlaczego Ty mi robisz? A, zacytuj moje puszenie piórek.
Może jestem sadystą? :cfaniak: Naprawdę uważam, że masz duże poczucie humoru i niektóre fragmenty Twoich wpisów czytało się z prawdziwą przyjemnością. Uśmiałem się. Ale jak ja wrzucam jakiś element humorystyczny, nagle Ty odbierasz to jako coś całkowicie poważnego i nawet gif "dumnego kota" nic nie zmienił w Twojej interpretacji. :( Co do tego wtrętu pół żartem, pół serio - niby dlaczego nie był na temat? Przypomnę, że tym króciutkim wpisem odnosiłem się do:
"(...)mąż stał się dobrym, współczującym, pogodnym i pomocnym mężem? A może szczęście małżeńskie, to ułuda?"
Otóż istnieją tacy mężowie - dobrzy, współczujący, pogodni i pomocni, jak również żony - żyją więc w małżeńskim szczęściu. Dlatego nadmieniłem, że ten mąż jest właśnie taki i nie trzeba go temperować. Dlaczego nie trzeba? Bo jest dobry, współczujący, pogodny i pomocny. Podmiot domyślny. Ech :?

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
A jeśli chodzi o "Twoją prawdę", to jak na razie wciąż jest trzecia prawda Tischnera, więc posprzątaj i będzie można dyskutować.
Teraz nie wiem, czy Tobie będzie się chciało gadać.
No to już wiesz.

WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Ale Ty teraz pochylasz się nade mną, zbolałym porażką i proponujesz mi pokój na Twoich warunkach w imię ochrony środowiska.
WeźSieTato napisał(a):
Pokój? Chyba zwariowałeś. Kolejny błędny wniosek. Popraw błędy - wtedy ponownie pojawi się możliwość merytorycznej dyskusji.
Nie wskazałeś mi żadnych błędów i nie sądzę, że jest jeszcze o czym dyskutować
Powyżej, uważam - wszystko wyjaśniłem, jeśli się nie zgadzasz - obal co napisałem.

WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Dla Ciebie wskazanie na błąd jest tożsame z wywołaniem wojny?
:) Coś mnie jednak rozsierdziło. :) Nie wskazałeś mi błędów. Jak myślisz, dlaczego odebrałem to jako wojnę? I dalej odbieram?
Bo jesteś drażliwy jak dziewczynka? :P Z mojej strony nie jest to wojna, dlaczego Ty to tak odebrałeś? Nie wiem, jeśli będziesz chciał to mi powiesz. Może otrzymałeś to co chciałeś, zgodnie z:
jotajota napisał(a):
Nie ukrywam, że tematem tym, chcę wywołać wojnę damsko męską.
Zdarza Ci się udawać dziewczynkę, więc wszytsko się zgadza :P

Ile razy kłamliwie jeszcze powtórzysz, że nie wykazałem Ci błędów? Przecież zrobiłem to dawno, tutaj:
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
Różne są nasze motywy, dla których płodzimy potomstwo, ale wszystkie są z gruntu egoistyczne.
Zacząłeś dobrze i klapa, bo zamiast wyjaśnić na jakich zasadach wszystkie nasze motywy są egoistyczne, przeszedłeś do ograniczonej wyliczanki, które na siłę mają Twą tezę dowieść (błąd konfirmacji), a gdy wykazuję Ci owe ograniczenie, próbując wyprowadzić z błędu podając kolejne elementy - Ty z szczerością przedszkolaka mówisz, że chcę Ci zabawę popsuć:
jotajota napisał(a):
Jednak ja usilnie starałem się dowieść, że motywem przewodnim jest egoizm. A Ty mi to chciałeś nieopatrznie(?) rozbić. :)
Jak już wspomniałem popełniasz błąd konfirmacji, bo nie dowodzi się zasadności tezy usilnym preferowaniem elementów, które pod tezę pasują.

viewtopic.php?p=1113009#p1113009
Kolejny błąd, który Ci wskazałem to argumentum ad misericordiam, również w tym poście, na który skierowuje podany wyżej odnośnik.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Stwierdzanie faktów również?
Nie podałes żadnych faktów oprócz tego że jesteś fajny i Twoja żona o tym wie i że się śmiała i głaskała Cię , gdy to pisałeś. :) Tych faktów nie śmiałem podważyć. :)
Infantylna erystyka. Spróbuj wykazać, że gdziekolwiek w swoich wpisach rozmijam się z faktami. Porywasz się z motyką na słońce. Twierdzisz, że nie podałem żadnych faktów, ale aby takie twierdzenie można uznać za prawdziwe należy je poprzeć argumentami, zaprzeczać to przedszkolaki potrafią. Tak więc Panie "jotajota", proszę wykazać, że nie przedstawiłem w swoich wpisach w tym wątku ani jednego faktu, w przeciwnym razie zostaniesz Pan infantylnym kłamczuszkiem.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nie ma żadnej wojny, to i pokój jest niepotrzebny, a jak szukasz partnera do miziania się, pomyliłeś adres, dyskusja polega na czym innym.
Czy ja Cię zachęcałem do dyskusji ze mną, czy zniechęcałem? Zapomniałem już. ;)
Siebie zniechęciłeś deklarując to dobitnie. W pewnym momencie również czułem się zniechęcony, czemu dałem wyraz tutaj:
viewtopic.php?p=1112669#p1112669
To była jednak chwila, która nastąpiła w momencie gdy dane mi było zaznajomić się z Twoją próbą matactwa. Zapomniałeś też, że nie masz mocy aby do czegokolwiek mnie zniechęcić, czy zachęcić. Możesz pisać cokolwiek, a ode mnie zależy, czy to na mnie zadziała, czy nie.

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
I tak! Próbuję chronić środowisko, bo nie jestem politycznie poprawnym debilem tolerującym wszystko jak leci. Im wyższy poziom w czymkolwiek i obojętnie kogo, tym wszystkim lepiej. Wciąż jest szansa jednak wiara w Ciebie powoli topnieje.
Czy to jest jakiś argument, czy jakaś papka? Bo nie rozróżniam. ;) Zaś wiara we mnie, czy to nie kłamstwo?
Jeśli nie rozróżniasz to prezentujesz poziom dziecka. Nie dostrzegasz, że im więcej wiedzy - tym wszystkim lepiej? Każdy konta z drugim człowiekiem może nas czegoś pozytywnego nauczyć, zwiększyć empatię, zasięgnąć jakiejś wiedzy użytkowej, itd. Dlaczego wiara w Ciebie odnośnie konkretnych sfer o których pisałem miała by być kłamstwem?

jotajota napisał(a):
jotajota napisał(a):
To ja Ci powiem tyle. Dobij i zakop, by nie śmierdziało. Masz odwagę?
WeźSieTato napisał(a):
:D O! Potrafisz nawet być zabawny również w żenujący sposób. Nie bełkocz człowieku, bo na forum dyskusyjnym jesteś i nagle zdziwiony, że można w takich miejscach spotkać ludzi, którzy chcą merytorycznej dyskusji?
Zacytuj wszystkie swoje merytoryczne argumenty w dyskusji, zgodne z tematem dyskusji. Innych nie cytuj, bo tam jest wiele niekonsekwencji i kilka ich wskazałem.
Chyba na głowę upadłeś. Odnosiłem się do Twoich argumentów odnośnie egoizmu i krótko odnośnie problemu dominacji męża, jeśli uważasz, że moje argumenty są niemerytoryczne - wykaż to.

jotajota napisał(a):
Dałeś już popis mieszania z błotem.
WeźSieTato napisał(a):
:o Widzę, że nawet kłamać potrafisz, to podaj proszę choć jeden przykład rzekomego mieszania z błotem. Wojownik jotajota powoli się odpala :mrgreen:
Proszę. Teraz widzę, że Twoja chęć rozmowy jest podtrzymywana, pomimo, że wystawiłeś mi taką laurkę. Jakbyś sam swoją diagnozę przekreślił. Podpuszczałeś mnie? A ja tak płakałem. :) - Tu dowód na to, że umiem kłamać. No, jakoś zmuszałem się do płaczu, ale się nie udało. :) Nie. Tu też kłamałem. Nie zmuszałem się do płaczu. Ale masz potwierdzenie, że kłamstwo, to dla mnie pestka, albo bułka z masłem. :)
Przecież to Ty zadeklarowałeś niechęć do kontynuowania rozmowy, więc dlaczego się dziwisz, że to ja ją kontynuuję? Jakakolwiek laurka, którą mogę wystawić ma być tożsame z porzuceniem chęci podtrzymywania rozmowy? Niby dlaczego?

Poniżej cytat przytoczony przez wg Ciebie, który to niby jest dowodem na to, że zmieszałem Cię z błotem :D
WeźSieTato napisał(a):
Nie lubisz konstruktywnej dyskusji na argumenty(...)
Infantylnie zasłaniasz się niechęcią, w rzeczywistości zaś rezygnujesz z dyskusji merytorycznej. Lubisz aby Cię głaskano, a zaczynałeś tak dobrze (naturalna dla faceta chęć sprawdzenia się w walce), by po czasie poddać się zniewieściałemu paradygmatowi czasów współczesnych. Dałeś sobie wyrwać zęby i zostało miałkie, mętne bajdurzenie. W pewnych środowiskach znajdziesz poklask z takim maślanym smarowaniem, które uskuteczniasz, u większości kobiet również.
Tak więc po kolei:
1. "Nie lubisz konstruktywnej dyskusji na argumenty":
Zdradziłeś awersję do kontynuowania konstruktywnej dyskusji, ponieważ zamiast się odnieść do moich argumentów popełniasz argumentum ad misericordiam:
viewtopic.php?p=1112738#p1112738
To jest fakt, a niby ja nie podałem jakichkolwiek faktów wg Ciebie. A teraz najważniejsze - odkąd to stwierdzenie powyższego faktu może być utożsamiane z "mieszaniem z błotem"? :o

2. :Infantylnie zasłaniasz się niechęcią, w rzeczywistości zaś rezygnujesz z dyskusji merytorycznej.":
Twój powód rezygnacji z podjęcia się formy dyskusji o jakie wyżej: frazesy i nieuzasadnione protekcjonalizmy:
- "uspokój się",
- "jeśli mnie nie rozumiesz to powód jest w Tobie",
- "jeśli moje wywyższanie się Cię denerwuje to nie jest czas abyś czytał moje posty" - a najlepsze jest jak sobie tłumaczysz to swoje mylne założenie - "Masz wtedy zasłonę na oczach duszy, która Cię oślepia" Buahahaha :D I drugi tego typu kwiatek: "Powiedz sobie w sercu, że mnie kochasz i że nie chcesz mnie krzywdzić a dać to, co najlepsze możesz dać." :D Mdli potężnie :| A gdy odnoszę się do tych bzdur, wtedy podajesz infantylny powód: nie chce mi się :?
Tak więc - niby w jaki sposób stwierdzenie faktu Twojego infantylnego wycofania się z dyskusji może być równoznaczne z mieszaniem z błotem? :o

3. "Lubisz aby Cię głaskano, a zaczynałeś tak dobrze (naturalna dla faceta chęć sprawdzenia się w walce), by po czasie poddać się zniewieściałemu paradygmatowi czasów współczesnych. Dałeś sobie wyrwać zęby i zostało miałkie, mętne bajdurzenie."
Pisałeś o weryfikacji swoich umiejętności w fizycznej walce, jak dla mnie to dobra cecha. Obecnie prezentujesz stan, jakoby Cię podmienili. Gdzie się podział ten facet trenujący sztuki walki i ruszający żuchwą przeciwnika? :) Jakieś zabawy w udawanie dziewczynki? Dyganie przed facetem? Obecnie obraz jest taki. Zapodajesz hipotezę, następuję cios, a Ty się wycofujesz, poddajesz, rezygnujesz z walki :( Następnie wstawiasz jakieś mętne i miałkie wpisy w rozmowach z innymi użytkownikami. Jeśli teraz ktoś taką postawę porównuje do zniewieściałego paradygmatu czasów współczesnych - udający dziewczynkę facet mówi, że jest to mieszanie z błotem :o

4. "W pewnych środowiskach znajdziesz poklask z takim maślanym smarowaniem, które uskuteczniasz, u większości kobiet również."
To jest podsumowanie Twojej postawy o której wyżej. Jak najbardziej taka zniewieściała postawa znajdzie uznanie np. w środowiskach, które za wszelką cenę gloryfikują wszelkie odmiany bezpieczeństwa i politycznej poprawności, z środowiskami LGBT włącznie, a z racji że kobiety w większości zajmują się osobami słabszymi, dziećmi, skrzywdzonymi, itd., dodatkowo lubią gości, którzy dużo mówią - postawa którą prezentujesz spotka się z poklaskiem u większości kobiet. Widzę takie związki - kobieta bardziej męska od "faceta". Niezaradność życiowa, słabość, zamiast męska postawa - wycofanie z głową w dół. I ponownie - fakty te mają być tożsame z mieszaniem z błotem? :o

Reasumując - sam fakt, że słowa, które zacytowałeś postrzegasz jako mieszanie z błotem potwierdza tezę o dopasowaniu się do zniewieściałego paradygmatu czasów współczesnych.

jotajota napisał(a):
Czy zauważyłeś, że nie tolerowałem inwalidów w mojej armii? Daj mi pochwałę, pleaseeee!
:no: Nie tolerowałeś, bo podświadomie czułeś, że pokonają Twoją armię, co powyżej wykazałem. :wink:

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Nigdy nie wygłaszam mów pożegnalnych, kolejny przykład błędnego wnioskowania.
Teraz już wiem. Bo widać, że własne słowa miewasz za nic.
Które słowa? Proszę o cytat, bo nie wiadomo do czego się odnieść.

jotajota napisał(a):
jotajota napisał(a):
Wystartowałeś z wyższego, doskonalszego poziomu, "dowodząc" że bez żadnego egoizmu można powoływać do życia dzieci (...)
WeźSieTato napisał(a):
Zrozum, że nie wystarczy zaprzeczyć aby nagle, w cudowny sposób Twój sprzeciw wskazywał, że ktoś czegoś nie dowiódł. Dyskusja dopiero się zaczynała, a Ty już próbowałeś ukręcić jej łeb woląc rozsmarowywać papkę, a gdy ktoś Ci błędy wytyka to już najlepiej dyskusję uśmiercić, no bo jak ktoś śmie?
Dyskusja schodziła raczej na rozmydlanie tematu, bo Ty przekonywałeś mnie, bym do mojej armii wziął dwa zastępy inwalidów od Ciebie. Nie stanąłeś do walki, ale chciałeś się do mnie przyłączyć z inwalidami. A ja ich nie chcę w mojej armii. Chcę silnych żołnierzy. Skoro to mija armia, to chyba mogę sam ją sobie dobrać, jeśli jestem jej królem, prawda? A Ty chcesz mi uchodzić za sojusznika dodając swoich inwalidów i starasz się mnie przekonać, abym się zgodził. Ja się nie zgadzam na inwalidów w mojej armii, bo mogą strzelać do naszych. :)
No i zastrzelili wszystkich :-D Wszystko jest wyżej :)

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
Gdybyś chciał ze zrozumieniem odczytać przekaz lub bez ignorowania treści, nie wygadywałbyś teraz bzdur, że postawiłem tezę i możliwości powoływania dzieci do życia bez żadnego egoizmu. Bo niby jak można w taki sposób zinterpretować takie oto moje słowa:
Cytuj:
Można przypuszczać, że nie ma czegoś takiego jak robienie czegokolwiek pozytywnego wbrew sobie dla innych nawet przy przekonaniu o bezinteresowności czynu. Można mówić, że jest tylko i wyłącznie egoizm, obojętne - świadomy, czy nie. Wszystko cokolwiek dobrego uczynimy dla innych, dla idei, Boga, itd., może w konsekwencji przynieść nam osobistą korzyść"Źródło
I dlatego nie chcę w mojej armii żołnierzy, którzy narażą na szwank moje zwycięstwo. Chyba pojąłeś sprawę? A może nie? Przyznajesz, że wszystko jest egoistyczne? Nieegoistyczne mogą być jedynie cuda.
Trzeba było ich przyjąć, a potem postawić pod sąd i zdegradować, wywalić z armii, a nie uciekać, bo dopadli Was w lesie i wyrżnęli. :lol:
Co do odpowiedzi na Twoje pytanie: tak i nie :wink: Wszystko zależy od tego jaka jest prawda ostateczna. Jaka jest? Nie wiemy. Pozostają nam założenia w obliczu przypuszczeń i wiary.

Jednak najważniejsze w rozważaniach na temat egoizmu jest uświadomienie sobie faktu czynienia dobra bez intencji i ukierunkowania na uzyskanie jakichkolwiek korzyści. Pisałem wyżej o ateistach.

Wiadomo, że podczas życia mamy do czynienia z efektami naszych działań - cieszymy się z sukcesów, z uśmiechu dziecka, uratowania komuś życia, itd. Takie zdarzenia mogą oczywiście popychać i motywować do kontynuowania tych działań z powodów uzyskiwania kolejnych lub tych samych korzyści, a więc - egoizm, jednak niekoniecznie.

Nie można stwierdzić, iż z całą pewnością nie mogą istnieć osoby, które czynią dobro dla czynienia dobra, nawet gdy sami z tego nie korzystają, przeciwnie - czasem wiąże się to z cierpieniem. Można powiedzieć, że przecież sama świadomość, że przyczyniło się do jakichś pozytywnych efektów w życiu innych ludzi wiąże się z satysfakcją. Czujemy się dobrze z tym, że komuś pomogliśmy, a więc egoizm. Czy zawsze? Jeśli ktoś podejmuje jakieś działanie bez świadomości, że dzięki temu poczuje się usatysfakcjonowany - czyż to nie będzie czysta bezinteresowna miłość? Przykładem może być młody ateista, który poświęca własne życie, by uratować staruszkę. Wierzy, że śmierć to koniec. Jego czyn będzie podyktowany egoizmem? Oto kolejny "inwalida", który z lotu ptaka zrzuca bomby na Twą armię :wink:

Teraz założenia początkowe. Z punktu widzenia osoby wierzącej zakładamy, że hipotetyczny poświęcający się ateista dostaje się do Nieba, tak więc uzyskał korzyść.

Reasumując: samo uzyskiwanie korzyści nie musi być równoznaczne z tym, że nasze działanie, które w efekcie daje nam jakąś wartość jest równoznaczne z egoizmem.
Cytuj:
Nieegoistyczne mogą być jedynie cuda.
Bóg nie czuje się dobrze widząc jak np. po odzyskaniu zdrowia i uniknięciu śmierci w wyniku cudu wszyscy świadkowie i sam uzdrowiony dziękują mu, wychwalają i czynią swoje życie bliższe drodze, którą ludziom wskazuje? Chyba się cieszy prawda? Egoista! :P

jotajota napisał(a):
WeźSieTato napisał(a):
jotajota napisał(a):
(...) a teraz dowiodłeś, jakie Ty masz o miłości pojęcie. "WeźSieTato" zastanów. Nie martw się jednak zbytnio. To nie jest najgorsze pojęcie o miłości.
Wykazałem powyżej, że moje rozumienie miłości jest być może wyższe od Twojej, przynajmniej to wynika z naszych deklaracji w tym temacie. Jeśli uważasz, że jednym z aspektów miłości jest tolerancja wszystkiego to jesteś w poważnym błędzie.
No, Twoich inwalidów nie mogłem "stolerować" w mojej armii. :)Tolerowałem na początku, Twoje starania, bym przyjął Twoich inwalidów.
O inwalidach wyżej.

jotajota napisał(a):
Potem tolerowałem Twoje ataki w moją osobę, posłużyłem się nawet "argumentum ad misericordiam" i odpór musiałem "stolerować". Tolerowałem Twoje puste gadanie, które sobie przeczy i być może jeszcze coś, co uszło mojej uwadze.
Proszę o przykłady mojego rzekomego "pustego gadania, które sobie przeczy".

jotajota napisał(a):
Ale nie chciałem tolerować dyskusji nie na temat a Ty mi się narzucałeś a potem narzucałeś taki ton rozmowy, że jak będę grzeczny, to będziesz jeszcze ze mną rozmawiał. :) To również "stolerowałem", bo odpisuję do Ciebie. Powiedz więc, czego oprócz inwalidów w mojej armii nie powinienem tolerować w naszej interakcji. Bo tak naprawdę, dyskusji tu wiele nie było.
Właśnie byłeś za grzeczny, a potem zanieczyściłeś zbroję i uciekłeś. Prawidłowe skonstruowanie tezy to oznaka rzetelności. To tak jakbyś poprawił napierśnik, by lepiej chronił, a potem schwycił miecz i do boju. Nie, wolałeś wycofać się raczkiem. przestań o tej tolerancji bo znowu mi się tęczą odbija.

Reasumując - możemy oczywiście jeszcze wyjaśniać sobie różne fragmenty o których wyżej, jednak kwintesencją jest pogląd na temat egoizmu, moim zdaniem. Można też skupić się na kobiecie ala Jennifer Lopez ;)


Wt wrz 11, 2018 7:18 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So lis 10, 2012 6:48 pm
Posty: 302
Płeć: mężczyzna
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Kto wyzwolił kobietę? Rewizja.
Errata:
napisałem:
Cytuj:
Nie muszę obalać Twoich założeń, sam je obaliłeś, bo są niekompletne (błąd ekwiwokacji).

Ma być błąd konfirmacji


Wt wrz 11, 2018 7:25 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 162 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8 ... 11  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL