Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn sie 19, 2019 10:30 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Chrześcijańscy bogowie 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 434
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Chrześcijańscy bogowie
Czytam właśnie Katechizm Kościoła Katolickiego a tam w paragrafie 460 można przeczytać coś takiego.
"Istotnie Syn Boży stał się człowiekiem, abyśmy stali się bogami" św. Atanazy
I dalej:
"Jednorodzony Syn Boży, chcąc uczynić nas uczestnikami swego Bóstwa, przyjął naszą naturę, aby stawszy się człowiekiem uczynić ludzi bogami" św. Tomasz z Akwinu

I teraz moje pytanie. Jak już ludzie staną się bogami to dalej będą wierzyć w jednego Boga czy w siebie samych? Ktoś to w ogóle rozumie bo ja nic a nic.


Ostatnio edytowano Pn gru 10, 2018 12:12 pm przez merss, łącznie edytowano 1 raz

korekta KKK



Pn gru 10, 2018 12:56 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2691
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
przepraszam napisał(a):
I teraz moje pytanie. Jak już ludzie staną się bogami to dalej będą wierzyć w jednego Boga czy w siebie samych? Ktoś to w ogóle rozumie bo ja nic a nic.

Jedno drugiego nie wyklucza. W Jezusie Chrystusie Bóg i człowiek stają się jednym, dochodzi do przebóstwienia. Przebóstwiony człowiek, wierząc w siebie, wierzy w Boga.

_________________
Zwięzłość słowa rodzi szerokość myśli. Jean-Paul Sartre


Pn gru 10, 2018 1:19 am
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 434
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
Ale skoro bogów będzie tylu co ludzi, gdy wyrosną jak grzyby po deszczu, to gdzie tu jeszcze wiara w Trójcę. Monoteizm zmieni się wtedy w politeizm.


Pn gru 10, 2018 12:13 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2691
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
przepraszam napisał(a):
Ale skoro bogów będzie tylu co ludzi, gdy wyrosną jak grzyby po deszczu, to gdzie tu jeszcze wiara w Trójcę. Monoteizm zmieni się wtedy w politeizm.

Bóg będzie cały czas jeden i ten sam.

Np. 5000 przebóstwionych osób to cały czas 1 Bóg. Każda z tych osób jest tym samym Bogiem.

_________________
Zwięzłość słowa rodzi szerokość myśli. Jean-Paul Sartre


Pn gru 10, 2018 12:44 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 434
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
Chcesz powiedzieć, że 5000=1. Mnie się to matematycznie nie zgadza, chyba że założyć istnienie świadomości zbiorowej, coś na kształt mrówek w kopcu z królową matką.


Pn gru 10, 2018 1:02 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2691
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
Nie chodzi o świadomość zbiorową, tylko o to, że obiektywnie jest tylko Bóg. Ja to nazywam na własne potrzeby solipsyzmem teistycznym.

Wszelkie odrębne osobowości istnieją tylko w sposób subiektywny. Przebóstwiony człowiek przestaje istnieć jako osobowość w sposób subiektywny (odkrywa swoją prawdziwą, obiektywną naturę i iluzoryczność/względność swojej odrębnej osobowości), łączać się z osobowością obiektywną (Bogiem).

Ja w ten sposób w ogóle postrzegam grzech pierworodny, jako oddzielenie się od Boga (osobowości obiektywnej) i wyodrębnienie się jako osobowość subiektywna (ego). Przebóstwienie to powrót do Boga Ojca, zgładzanie grzechu pierworodnego, a co za tym idzie - zaprzestanie utożsamiania się z osobowością subiektywną/postrzegania siebie jako osobowość odrębną od Boga.

_________________
Zwięzłość słowa rodzi szerokość myśli. Jean-Paul Sartre


Pn gru 10, 2018 2:54 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 14, 2018 8:41 pm
Posty: 785
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
przepraszam napisał(a):
Chcesz powiedzieć, że 5000=1. Mnie się to matematycznie nie zgadza, chyba że założyć istnienie świadomości zbiorowej, coś na kształt mrówek w kopcu z królową matką.


Nie jestem matematykiem, ale być może to bardziej złożona sytuacja.

Zresztą, przede wszystkim zaczekałabym na odpowiedź kogoś dobrze ogarniającego sprawy biblistyczno - teologiczne.


Pn gru 10, 2018 6:41 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 349
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
towarzyski.pelikan napisał(a):
Nie chodzi o świadomość zbiorową, tylko o to, że obiektywnie jest tylko Bóg. Ja to nazywam na własne potrzeby solipsyzmem teistycznym.

Wszelkie odrębne osobowości istnieją tylko w sposób subiektywny. Przebóstwiony człowiek przestaje istnieć jako osobowość w sposób subiektywny (odkrywa swoją prawdziwą, obiektywną naturę i iluzoryczność/względność swojej odrębnej osobowości), łączać się z osobowością obiektywną (Bogiem).

To, co głosisz wyżej, to neoplatonizm i buddyzm. Oczywiście nauka chrześcijańska nie ma z tym nic wspólnego.

Chrześcijanie będą synami Bożymi w sensie, że otrzymają chwalebne ciało, jakie posiada Jezus, oraz nieśmiertelność. Będą tacy jak Chrystus. Lecz z zachowaniem hierarchii władzy. Trzeba wręcz powiedzieć, że kto nie uznaje nad sobą władzy Boga w tym świecie, to do Królestwa Bożego nie wejdzie i synem Bożym nie będzie. Tak więc synowie Boży to będą ci, którzy są na tyle wypróbowani, że można im dać nieśmiertelność właśnie dlatego, że nigdy za bogów się nie uznają, tzn. nie będą się zrównywać z Bogiem i pisać takich głupstw jak wyżej. Aby stać się synem Bożym, trzeba tego rodzaju bzdury porzucić. Być synem Bożym to znaczy być obrazem i podobieństwem Boga, a nie neoplatońską cząstką Boga. Adama stworzono nie po to, żeby był panteistycznym Bogiem, tylko żeby był obrazem i podobieństwem Boga osobowego: "Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas" (Rodzaju 1:26). Podobieństwem Boga osobowego jest osoba, czyli byt świadom swego istnienia i odrębności, wolny w myśleniu i decydowaniu. Tylko taki byt może odpowiadać miłością na miłość. A to właśnie miłość jest motorem i celem Bożego dzieła twórczego.


Wt gru 11, 2018 8:11 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2691
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
jotef napisał(a):
To, co głosisz wyżej, to neoplatonizm i buddyzm. Oczywiście nauka chrześcijańska nie ma z tym nic wspólnego.

Nie wiem, czy jesteś tego świadom, że chrześcijańska myśl czerpała z neoplatonizmu, a więc takie ostre przeciwstawianie sobie chrześcijaństwa z neoplatonizmem, a poniekąd też buddyzmem (neoplatonizm z kolei nawiązywał do myśli Wschodu) jest nieuprawnione.
Cytuj:
Być synem Bożym to znaczy być obrazem i podobieństwem Boga, a nie neoplatońską cząstką Boga.

Tylko, że jedno drugiemu nie przeczy, bo czemu niby cząstka Boga nie może być Jego obrazem i podobieństwem?
Cytuj:
Adama stworzono nie po to, żeby był panteistycznym Bogiem, tylko żeby był obrazem i podobieństwem Boga osobowego: "Potem rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas" (Rodzaju 1:26).

Panteistyczny Bóg to świat. Nikt nie twierdzi, że Bóg stworzył Adama po to, żeby ten był światem :roll: Natomiast każdy przy zdrowych zmysłach nie zaprzeczy, że Adam jest specyficzną (wyróżnioną przez Boga), ale częścią stworzonego przez Boga świata (a więc panteistycznego Boga).
Cytuj:
Podobieństwem Boga osobowego jest osoba, czyli byt świadom swego istnienia i odrębności, wolny w myśleniu i decydowaniu. Tylko taki byt może odpowiadać miłością na miłość. A to właśnie miłość jest motorem i celem Bożego dzieła twórczego.

Co nie znaczy, że świat jako taki nie jest obrazem Boga - dziełem osobowego Stwórcy. Bóg jest również immanentny światu, bo stwarzając ten świat nie korzystał z żadnych innych materiałów poza samym sobą. Wszystko co istnieje, jest z Boga.

_________________
Zwięzłość słowa rodzi szerokość myśli. Jean-Paul Sartre


Wt gru 11, 2018 10:50 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz kwi 08, 2010 2:54 pm
Posty: 10676
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
przepraszam napisał(a):
Czytam właśnie Katechizm Kościoła Katolickiego a tam w paragrafie 460 można przeczytać coś takiego.
"Istotnie Syn Boży stał się człowiekiem, abyśmy stali się bogami" św. Atanazy
I dalej:
"Jednorodzony Syn Boży, chcąc uczynić nas uczestnikami swego Bóstwa, przyjął naszą naturę, aby stawszy się człowiekiem uczynić ludzi bogami" św. Tomasz z Akwinu

I teraz moje pytanie. Jak już ludzie staną się bogami to dalej będą wierzyć w jednego Boga czy w siebie samych? Ktoś to w ogóle rozumie bo ja nic a nic.
Jak już zbawieni odziedziczą boską naturę(staną się jej uczestnikami), to nie będą wierzyć w Boga ale będą Boga widzieć(oglądać/doświadczać) takiego jaki jest naprawdę, a co za tym idzie, będą wiedzieć(doświadczać), że źródłem ich natury jest tylko i wyłącznie ich Stwórca(Bóg)...

_________________
Postaw, Panie, straż moim ustom
i wartę przy bramie warg moich!
Mojego serca nie skłaniaj do złego słowa...


Śr gru 12, 2018 3:44 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 349
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
towarzyski.pelikan napisał(a):
Nie wiem, czy jesteś tego świadom, że chrześcijańska myśl czerpała z neoplatonizmu, a więc takie ostre przeciwstawianie sobie chrześcijaństwa z neoplatonizmem, a poniekąd też buddyzmem (neoplatonizm z kolei nawiązywał do myśli Wschodu) jest nieuprawnione.

Chrześcijańska myśl walczyła z filozofią grecką, a nie z niej czerpała. Przykład. Oto fragment z Preskrypcji przeciw heretykom. Tertulian (II/III wiek) pisze o filozofii:

"Te właśnie nauki, to wymysły ludzi i demonów, obliczone na łechtanie uszów słuchaczy; to płody mądrości światowej, którą Pan głupstwem nazywa, a sam głupotę tego świata wybiera ku zawstydzeniu samej filozofii. Ona bowiem jest matką mądrości światowej, zuchwałą tłumaczką natury i planów Boskich. Filozofia bowiem jest źródłem wszystkich herezji (24). Z niej platonik Walentyn, wysnuł naukę o eonach – nie wiem tylko czy o niekończących się formach – i o trychotomii człowieka (25); z niej zwolennik stoicyzmu Marcjon zaczerpnął naukę o lepszym Bogu, bo pozostającym w wiecznym spokoju (26). Nie inaczej reszta heretyków: ci, którzy twierdzą, że dusza ludzka jest śmiertelna, powtarzają tylko naukę Epikura (27); ci, którzy zaprzeczają zmartwychwstania ciał, odtwarzają tylko pogląd wszystkich szkół filozoficznych (28); ci, którzy materię równają z Bogiem, naśladują tylko Zenona (29); ci wreszcie, którzy wyobrażają sobie Boga jako ogień, odtwarzają tylko pogląd Heraklita (30). Powtarza się więc u heretyków te same problemy, te same wywody co i u filozofów. Stąd również pytanie: skąd i dlaczego zło? Skąd i w jaki sposób powstał człowiek? Skąd Bóg? – pytanie, które ostatnio postawił Walentyn, by dać odpowiedź, że z wymysłu "Enthymesis" i "Ektroma" (31). Biedny Arystotelesie! Tyś to wymyślił dialektykę dla heretyków, tę mistrzynię zarówno w budowaniu jak i w burzeniu, giętką w zdaniach, zdolną wymusić każdy wniosek, stanowczą w dowodzeniu, niestrudzoną w kłótniach, uciążliwą nawet dla samej siebie, mówiącą o wszystkim w ten sposób, by nic nie powiedzieć. Ona jest źródłem wszystkich owych bajek i niekończących się łańcuchów genealogicznych, owych bezpłodnych wywodów i pustej gadaniny, rozszerzającej się jak rak, przed czym przestrzega nas Apostoł, kładąc szczególny nacisk na unikanie filozofii, pisząc wyraźnie w liście do Kolosan: "Uważajcie, by was kto nie oszukał przez filozofię i pustym gadaniem, opartym na ludzkiej tradycji" (32) a nie na natchnieniu Ducha Świętego. Przebywając przez pewien czas w Atenach i obcując z jej mieszkańcami, poznał on dobrze całą tę mądrość ludzką, naśladowczynię prawdy i zarazem jej fałszerkę, która sama rozpada się na szereg różnorodnych sekt, zwalczających się wzajemnie. Cóż jednak mają wspólnego Ateny z Jerozolimą? Kościół z Akademią? Heretycy z chrześcijanami? (33) Nasza nauka zrodziła się w portyku Salomona, który twierdził, że Boga należy szukać w prostocie serca. Niech o tym pamiętają ci, którzy głoszą jakieś stoickie, platońskie czy dialektyczne chrześcijaństwo."


Śr gru 12, 2018 5:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2691
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
To że Tertulian walczył z grecką filozofią nie świadczy o tym, że chrześcijaństwo z nią walczyło. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Szczególnie, że był wrogiem rozumu i mizantropem. Trochę kiepski materiał na autorytet.

Oto fakty:
Jest to niezaprzeczalny fakt, choć obecnie rzadko się go uznaje, że ogólny pogląd i główne doktryny neoplatoników okazały się niezwykle wpływowe w całej historii filozofii zachodniej. Za pośrednictwem Augustyna (354-430) na Zachodzie i IV-wiecznych Ojców Kapadockich (Bazyli, Grzegorz z Nyssy, Grzegorz z Nazjanzu) na Wschodzie, a także pseudoepigraficzne pisma Dionizego Areopagity (początek VI wieku), neoplatonizm miał przemożny wpływ na pojawienie się teologii chrześcijańskiej głównego i nie tak głównego nurtu (Jan Szkot Eriugena, Tomasz z Akwinu, Jan Duns Szkot, Mistrz Eckhart).
https://plato.stanford.edu/entries/neop ... #LatDevAnt

Wiedzę możesz uzupełnić też tutaj:
https://www.britannica.com/topic/Christ ... #ref301328
Apologeci chrześcijańscy z II wieku akceptowali światopogląd neoplatoński, a chrześcijaństwo przedstawiali jako jego realizację, raczej go korygując i uzupełniając niż zastępując. Filozofia dla Greków była w ich oczach tym czym Prawo dla Żydów - przygotowaniem do Ewangelii.

_________________
Zwięzłość słowa rodzi szerokość myśli. Jean-Paul Sartre


Śr gru 12, 2018 6:09 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pn sie 18, 2014 7:51 pm
Posty: 349
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
towarzyski.pelikan napisał(a):
To że Tertulian walczył z grecką filozofią nie świadczy o tym, że chrześcijaństwo z nią walczyło. Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Szczególnie, że był wrogiem rozumu i mizantropem. Trochę kiepski materiał na autorytet.

Oto fakty:
Jest to niezaprzeczalny fakt, choć obecnie rzadko się go uznaje, że ogólny pogląd i główne doktryny neoplatoników okazały się niezwykle wpływowe w całej historii filozofii zachodniej. Za pośrednictwem Augustyna (354-430) na Zachodzie i IV-wiecznych Ojców Kapadockich (Bazyli, Grzegorz z Nyssy, Grzegorz z Nazjanzu) na Wschodzie, a także pseudoepigraficzne pisma Dionizego Areopagity (początek VI wieku), neoplatonizm miał przemożny wpływ na pojawienie się teologii chrześcijańskiej głównego i nie tak głównego nurtu (Jan Szkot Eriugena, Tomasz z Akwinu, Jan Duns Szkot, Mistrz Eckhart).
https://plato.stanford.edu/entries/neop ... #LatDevAnt

Wiedzę możesz uzupełnić też tutaj:
https://www.britannica.com/topic/Christ ... #ref301328
Apologeci chrześcijańscy z II wieku akceptowali światopogląd neoplatoński, a chrześcijaństwo przedstawiali jako jego realizację, raczej go korygując i uzupełniając niż zastępując. Filozofia dla Greków była w ich oczach tym czym Prawo dla Żydów - przygotowaniem do Ewangelii.

Tłumaczę tu i w innych wątkach, że PRAWDZIWE chrześcijaństwo walczyło z filozofią grecką (tzn. z tymi jej treściami, które zaprzeczały nauce chrześcijańskiej). Natomiast do Kościoła wchodzili też ludzie, którzy nauki chrześcijańskiej nie przyjmowali, a tylko dopasowywali ją do swej wiary filozoficznej. I tacy (Eckhart, Eriugena) oczywiście z neoplatonizmem nie walczyli, tylko go krzewili. Ty powołujesz się na tych drugich, żeby zaprzeczyć, że ci pierwsi byli wolni od neoplatonizmu. Mnie zaś chodzi o wykazanie, że ci pierwsi bronili Kościoła przed filozofią grecką. Zacytowałem Tertuliana. Teraz przykład wcześniejszy.

Teofil z Antiochii, szósty po Piotrze biskup Antiochii (169 rok), napisał o filozofach greckich i ich naukach:

"4.1. Niektórzy ze stoików negują w ogóle istnienie nieśmiertelnego Boga, twierdząc, że nawet gdyby istniał, troszczyłby się tylko o samego siebie. Takie poglądy głosił szalony Epikur i Chryzyp38.
4.2. Inni twierdzą, że wszystko co istnieje, powstało samo z siebie, a wszechświat jest niestworzony i z natury odwieczny. Nawet więcej, twierdzą, że nie istnieje żadna boska Opatrzność, ale że Bogiem jest jedynie indywidualne sumienie każdego człowieka39.
4.3. Jeszcze inni z kolei uznają, że Bogiem jest duch wszystko przenikający.
4.4. Platon natomiast i jego zwolennicy uznają, że Bóg jest niestworzony, jest Ojcem i Stwórcą wszystkiego40. Dalej jednak twierdzą, iż tak jak Bóg jest niestworzony, podobnie i materia, uznają więc materię za współwieczną Bogu. 4.5. Lecz jeżeli przyjmiemy, że Bóg jest niezrodzony i materia jest również niezrodzona, to wtedy według platoników Bóg wcale nie byłby Stwórcą wszechświata ani Jego władza absolutna nie byłaby ukazana. 4.6. Dalej, jeśli Bóg jest niezrodzony, jest również niezmienny, czyli także materia, skoro jest niezrodzona, byłaby również niezmienna i równa Bogu. To bowiem co jest zrodzone, jest zmienne i wymienne, to zaś co jest niezrodzone, nie może podlegać zmianom lub wymianie.
4.7. Cóż więc wielkiego byłoby, gdyby Bóg stworzył wszechświat z istniejącej wcześniej materii? Podobnie przecież człowiek- rzemieślnik, gdy otrzyma od kogoś materiał, czyni z niego cokolwiek chce. Moc Boga natomiast w tym się objawia, że z niebytu (por. 2 Mach 7,28) czyni, co zechce, tak jak np. zdolność udzielenia życia41 albo wprawienia w ruch nie należy do nikogo innego, jak tylko do Boga. 4.8. Człowiek bowiem tworzy obraz, lecz swemu dziełu nie może dać rozumu, oddechu ani zmysłów. Bóg natomiast posiada moc wyższą od człowieka, dlatego swoje stworzenie wyposaża w rozum, zdolność oddychania i odczuwania.
4.9. W tym więc wszystkim Bóg potężniejszy jest od człowieka dlatego, że posiada moc stwarzania z nicości i rzeczywiście stworzył to, co istnieje, jak chciał i w sposób, w jaki chciał.
(...)

6.1. W jakimś sensie przyjmuje on [filozof Hezjod] bowiem stworzenie materii świata, gdy mówi: „Najpierw zaistniał Chaos, potem zaś Gaja (Ziemia) o szerokiej piersi, podstawa zawsze najbezpieczniejsza wszystkich nieśmiertelnych, którzy dzierżą przełęcze śnieżnego Olimpu. Tartar natomiast na krańcach bardzo obszernej ziemi. I Eros, który jest najpiękniejszy pośród nieśmiertelnych bogów, kojący troski zarówno u wszystkich bogów, jak też wszystkich ludzi, utwierdzający tak trzeźwy umysł, jak i dobrą wolę. (...) Twierdząc te rzeczy, wcale jednak nie wyjaśnia, kto je powołał do istnienia. Jeśli bowiem najpierw był Chaos, a jednocześnie istniała jakaś materią niestworzona, kto więc ją rozdzielił, uformował i ukształtował? Czyż materia mogła sama z siebie rozdzielić się i uporządkować (gdyż Zeus narodził się dużo później nie tylko od materii, ale również od świata i wielu ludzi, podobnie zresztą jak jego ojciec Kronos), czy też istniała jakaś nadrzędna zasada, która stworzyła materię, tzn. Bóg, który ją uformował?
6.4. Co więcej, widzimy, że Hezjod głosi rzeczy bezsensowne i zaprzecza sam sobie. Opisuje bowiem ziemię, niebo i morze oraz stara się udowodnić, że z nich narodzili się bogowie, z bogów zaś jacyś straszni ludzie, ich potomkowie, rasa Tytanów, Cyklopów i wielu Gigantów, nie wspominając już bogów egipskich (lub raczej szalonych ludzi), o których wspomina Apollonides z przydomkiem Horapios w swojej księdze pt. Semenouthi48 i w innych swoich historiach o religii Egipcjan lub ich władcach.
(...)

8.1. ... Błądzą bowiem w każdym aspekcie wszyscy owi dziejopisarze, poeci czy tzw. filozofowie, jak również ci, którzy ich słuchają. Choć napisali przeróżne mity i głupstwa o swoich bogach, to nie wykazali jednak, że są oni bogami, ale tylko ludźmi, jedni pijakami, inni zaś cudzołożnikami i zabójcami.
8.2. Dalej, również na temat pochodzenia wszechświata wygłaszali poglądy błędne lub sprzeczne. Po pierwsze więc, niektórzy z nich twierdzili, że świat jest niestworzony, jak to o tym już wcześniej wspomnieliśmy (zob. 11,4). Ci natomiast, którzy utrzymują, że świat jest niestworzony i odwieczny nie zgadzają się z tymi, którzy głoszą jego stworzenie. Obwieszczali jednak swoje opinie na podstawie domysłów lub tylko ludzkiego rozumowania, a nie zgodnie z prawdą.
(...)

8.6. W każdym razie wprowadzili całe mnóstwo bogów albo wyznawali jednowładztwo Boga, lecz sprzeciwiali się tym, którzy uznawali istnienie Opatrzności. Dlatego właśnie Eurypides wyznaje, mówiąc: „Ożywieni nadzieją pragniemy wielu rzeczy, na próżno trudzimy się, nie poznając nic stałego”65.
8.7. Niechcący wyznają więc, że nie znają prawdy. Zainspirowani zaś przez demony i nadęci, wyrazili swoje opinie właśnie pod ich wpływem. Tacy bowiem poeci jak Homer czy Hezjod (jak wyznają) natchnieni przez Muzy na podstawie wyobraźni i błędu mówili nie z czystego ducha, lecz pod wpływem złego. 8.8. Wynika to jasno z faktu, że aż do naszych czasów ci, którzy zostali opanowani przez demony i są egzorcyzmowani w imię prawdziwego Boga, przyznają, iż są rzeczywiście fałszywymi duchami. One to właśnie działały niegdyś w owych poetach, z wyjątkiem może tych spośród nich, których dusza doznała przebudzenia i powiedzieli nauki zgodne z prorockimi [tzn. proroków ST] na świadectwo samym sobie i wszystkim ludziom o panowaniu jedynego Boga, o sądzie i innych rzeczach, o których się wypowiadali.
(...)

2.4. Jaki pożytek przyniosły (...) Pitagorasowi sanktuaria lub kolumny Heraklesa, Diogenesowi filozofia cyniczna, dogmatyczna negacja opatrzności Epikurowi, negacja Boga Empedoklesowi albo przysięgi Sokratesa składane na psy, gęsi, jawor rażonego piorunem Eskulapa lub wzywane przez niego demony? 2.5. Dlaczego Sokrates chciał umrzeć i jaką nagrodę miał nadzieję otrzymać po śmierci? 2.6. Jaki pożytek przyniosła Platonowi jego paideia albo innym filozofom ich nauki (których nie będę tutaj wymieniał, gdyż są zbyt liczne)? Mówimy to, by wykazać ich bezużyteczne i bezbożne myśli.
3.1. Ci bowiem wszyscy miłośnicy pustej i próżnej chwały sami nie poznali prawdy ani też innych do niej nie doprowadzili. Rzeczy, o których się wypowiadali, świadczą o tym, że głosili sprzeczne sądy, a wielu z nich zaprzeczało swoim własnym poglądom. Niektórzy nie tylko bowiem negowali opinie innych, ale nawet swoje własne poglądy podważali, tak że ich sława skończyła się w hańbie i głupocie. Zostali bowiem potępieni przez osoby myślące. 3.2. Najpierw mówili o bogach, potem zaś sami nauczali ateizmu; mówili o stworzeniu świata, by w końcu stwierdzić, że wszystko powstało samorzutnie samo z siebie czy wreszcie zastanawiając się nad Opatrznością, doszli do wniosku, że światem nie kieruje żadna Opatrzność (por. 11,4,8).
(...)

6.1. W przypadku bezprawnych czynów prawie wszyscy filozofowie głoszący błędne poglądy są zgodni. 6.2. Pierwszy Platon, który wydawał się najlepiej filozofować, w pierwszej księdze Republiki stwierdza jako prawodawca, że żony wszystkich powinny być wspólne165. Jako wzór bierze syna Zeusa i prawodawcę Kreteńczyków, by przekonać, że w takiej sytuacji rodziłoby się więcej dzieci z tych kobiet, a ci, którzy wiele wycierpieli poprzez takie relacje, mogliby doznać pocieszenia.
6.3. Epikur166 zaś wraz ze swoim propagowaniem ateizmu poleca współżyć wręcz z matkami i siostrami, chociaż prawo tego zakazywało. 6.4. Już bowiem Solon167 daje wyraźne wskazówki w tej materii, by dzieci rodziły się z prawego małżeństwa (nie zaś z cudzołóstwa), aby nikt nie czcił jako ojca kogoś, kto nie jest jego prawdziwym ojcem, albo też pogardzał ojcem, nie wiedząc, że to jest jego ojciec. 6.5. Takie rzeczy są zakazane również przez inne prawa zarówno Greków, jak i Rzymian.
6.6. Dlaczego więc Epikur i stoicy zalecają stosunki seksualne z siostrami i czyny homoseksualne, a naukami swoimi zapełnili biblioteki, tak że o bezprawnych stosunkach można się dowiedzieć już od dzieciństwa? 6.7. Po co więc zajmować się nimi nadal, skoro podobne rzeczy pisali na temat tych tzw. bogów?
(...)

7.7. A czyż Platon, który głosił tak wiele rzeczy o jednowładztwie Boga i duszy ludzkiej, twierdząc również, że dusza jest nieśmiertelna, później nie zaprzeczał sam sobie, utrzymując, iż dusze przechodzą w innych ludzi, a niektóre nawet w nierozumne zwierzęta? 7.8. Jak to jest możliwe, że takie poglądy nie wydadzą się komuś rozsądnemu głupie i bezbożne, skoro twierdzi się, iż kto wcześniej był człowiekiem, potem staje się wilkiem, psem, osłem albo jeszcze innym zwierzęciem nierozumnym? 7.9. Podobnie do tego bredził również Pitagoras, który ponadto wykluczył istnienie Opatrzności170.
7.10. Komu więc mamy wierzyć? Komikowi Filemonowi, który utrzymywał, że: „Ci, którzy czczą bóstwo, mają dużą nadzieję na ocalenie”171, czy też wymienionym już wcześniej Euhemerowi, Epikurowi, Pitagorasowi i innym, którzy negowali konieczność czczenia bogów i istnienie Opatrzności?
(...)

Nie upłynęło bowiem, jak twierdził Platon, 200 milionów lat od stworzenia świata aż do jego czasu, ani 153 375 lat, jak twierdził Apoloniusz Egipski. 26.4. Świat nie jest odwieczny ani nie powstał przypadkowo, jak błędnie głosił Pitagoras i inni, lecz został stworzony i jest rządzony opatrznościowo przez Boga, który wszystko stworzył." (Teofil z Antiochii, Do Autolika)


So gru 15, 2018 1:26 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 2691
Płeć: kobieta
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
jotef napisał(a):
Tłumaczę tu i w innych wątkach, że PRAWDZIWE chrześcijaństwo walczyło z filozofią grecką (tzn. z tymi jej treściami, które zaprzeczały nauce chrześcijańskiej). Natomiast do Kościoła wchodzili też ludzie, którzy nauki chrześcijańskiej nie przyjmowali, a tylko dopasowywali ją do swej wiary filozoficznej. I tacy (Eckhart, Eriugena) oczywiście z neoplatonizmem nie walczyli, tylko go krzewili. Ty powołujesz się na tych drugich, żeby zaprzeczyć, że ci pierwsi byli wolni od neoplatonizmu. Mnie zaś chodzi o wykazanie, że ci pierwsi bronili Kościoła przed filozofią grecką. Zacytowałem Tertuliana. Teraz przykład wcześniejszy.

Przecież ta dyskusja jest bez sensu. Jak mamy niby rozstrzygnąć, które chrześcijaństwo jest PRAWDZIWE? Każdy, kto się mieni chrześcijaninem, będzie uważał, że jest nim naprawdę, ponieważ inaczej je rozumie.

Krótko się odnosząc do wstawionego przez Ciebie tekstu, to przedstawia on perspektywę osoby uprzedzonej, o wąskich horyzontach myślowych, która raczej nie jest skora do kwestionowania zastanych i własnych poglądów. Dlatego tak nienawidzi filozofów.

Filozofia nie jest w stanie zastąpić religii, ale nie dlatego, że "błądzi", "przeczy sama sobie", tylko dlatego, że sama filozofia jeśli nie jest ufundowana w doświadczeniu religijnym, będzie czystą spekulacją. Według mnie filozofia powinna stanowić próbę ujęcia doświadczenia wymykającego się rozumowi w języku przyswajalnym przez rozum. Ponieważ rozum ma swoje ograniczenia (choćby logika), to żaden system filozoficzny czy koncepcja nigdy nie będą odzwierciedlać rzeczywistości, która jest podstawą stworzenia danego systemu.

Jeżeli dany myśliciel, mistyk, filozof sobie sam przeczy to nie dlatego, że jest szalony, tylko dlatego, że do prawdy człowiek dochodzi małymi kroczkami. Prawda jest jedna, ale nie da się jej ująć w akcie jednorazowego poznania. Nie tylko na gruncie filozoficznym i religijnym ta prawda ma zastosowanie, również w codziennym życiu. Najpierw człowiek wierzy w to, czego nauczyli go rodzice i uznaje to za prawdę. Później neguję tę prawdę, pojawia się pewna próżnia, w którą wchodzi nowa prawda, która wcale nie stanowi prostej wymiany jednej prawdy na inną, tylko uzupełnienie starej prawdy nową. Człowiek, jeśli się prawidłowo rozwija, wielokrotnie w swoim życiu doświadczy takich zmian. Zaprzeczanie samemu sobie jest całkiem normalne i chrześcijańskie:
23 7 Potem mówił do wszystkich: «Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! 24 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.
Ta koncepcja poświecenia, ofiary Chrystusa ma zastosowanie również do poglądów. Prawdziwy chrześcijanin nie trzyma się kurczowo swoich obecnych poglądów, tylko jest gotów je porzucić, żeby zdobyć coś cenniejszego, wzbogacić się o nową perspektywę, zobaczyć prawdę pod innym kątem. Na tym polega nabywanie mądrości i dlatego filozofia to umiłowanie mądrości. Prawdziwy filozof nigdy nie przestaje kwestionować, pytać, wątpić, myśleć.

_________________
Zwięzłość słowa rodzi szerokość myśli. Jean-Paul Sartre


So gru 15, 2018 2:37 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): So wrz 08, 2007 4:38 pm
Posty: 434
Płeć: kobieta
wyznanie: bezwyznaniowiec
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Chrześcijańscy bogowie
Można to wszystko podsumować krótko. W chrześcijaństwie byli i są 'ludzie rozumu - ludzie Aten' tyle tylko, że usiłują bronić sprawy przegranej. Jerozolima nie daje się obronić rozumem. I w tym zgadzam się z Lwem Szestowem.


Cz sty 03, 2019 7:30 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 16 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: sam2 i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL