Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt mar 31, 2020 4:37 pm



Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7
 Wartość życia doczesnego 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 31, 2014 8:34 pm
Posty: 1671
Płeć: mężczyzna
Post Re: Wartość życia doczesnego
RadekK napisał(a):
Tu masz rację. Opętania są realne i nie wiem jak można by im zaprzeczyć, zwłaszcza że są one opisywane już w Biblii, zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie.


Tak samo realna jest Arka Noego. Skoro ta mogła się okazać wymysłem i już nie-tak-historycznym wydarzeniem to czemu opętania nie miałyby być kolejne?

Skoro KK mógł się wycofać z traktowania arki "na poważnie" to czemu nie ma się wycofać za jakiś czas z traktowania tak opętań?

Serio -- co takiego by się stało gdyby KK uznał opętania przez demony za taki sam mit jak Arkę Noego, czy chrześcijańskich królów jako "pomazańców boskich"? Czym by się to różniło?

Dla Ciebie byłoby to dziwaczne -- jak KK może zrezygnować z fragmentu swojej tradycji? Ano może. Robił to już wielokrotnie.

RadekK napisał(a):
* to, że ktoś pomylił się w jednej sprawie nie oznacza, że myli się również w innych. Gdyby tak było to nikt z nas nie powinien w ogóle otwierać ust.

* Kościół od początku swojej historii był świadom tego, że należą do niego grzeszni i omylni ludzi i od samego początku przywiązywał bardzo dużą wagę do tego, żeby wyraźnie oddzielić to co uważa się za doktrynę (czyli twierdzenia z którymi nie wolno dyskutować) oraz inne rzeczy. Czyli zawsze przywiązywał wagę do tej pieczątki, o której wspominałeś.


Najpierw co do drugiego -- tak, masz rację, że KK bardzo łatwo tłumaczy się z błędów popełnionych w przeszłości. Bośmy wszyscy grzeszni i ułomni.

Ale to go nie powstrzymuje aby z pełnią swojego autorytetu za chwilę wystawiać nowe tezy jako "no tym razem to już na pewno mamy rację".

Problem Kościoła nie jest w tym, że sie mylił w przeszłości, a się do tego nie przyznaje. Problem polega na tym, że KK cały czas używa z grubsza tej samej metody do formułowania swoich tez -- metody która wielokrotnie okazywała się ułomna i prowadziła nas na manowce.

Tak więc przechodząc do pierwszego z Twoich punktów -- mój argument brzmi "katolicka metoda dochodzenia do prawdy okazała się wielokrotnie błędna". Dalsze jej trzymanie się jest też błędem -- nawet jeśli dowiedzie się czegoś tą metodą to i tak nie jest to wiarygodne.

Bo dowiedziono tak już mnóstwo rzeczy które nie były prawdziwe.

RadekK napisał(a):
Nikogo nie knebluję ani dla zabawy ani z innych powodów. I Kościół też nie.


Echm... Indeks Ksiąg Zakazanych nie był kneblem?

_________________
"To forum dla myślących, nie niepełnosprawnych umysłowo." - [Z myśli chrześcijańskich moderatorki merss]


Śr kwi 29, 2015 10:52 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13470
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
Strasznie trudno odnaleźć cel życia i doszukać się wartości w życiowym nastawieniu na negacje. To naprawdę męczy, tym bardziej, że owoców tej wspólnoty w negacji nie widać. Owoc powinien mieć smak i zachęcać do zjedzenia. Nie zachęcamy do zjedzenia czekoladki porównując ją z dziegciem.
A miało być o tym jaką wartość ma życie. Po co żyjesz @pies? By innym udowodnić, że śnią? Tak ogromnym smutkiem jaki bije od Ciebie- nie przekonasz nikogo myślącego. Negacją nie da się żyć pełną piersią.
Człowiek chce radości...
Gdzie jej upatruje osoba niewierząca, gdzie jest to jej dziewiczy teren niedostępny wierzącemu?

Wyzwolony niewierzący myśli...
To była długa droga refleksji nad otaczającą mnie rzeczywistością, odrzucenia gotowych schematów myślenia, w które wyposaża nas społeczeństw w procesie wychowania. Oczywiście człowiek nigdy nie jest wstanie całkiem pozbyć się wszystkich schematów, które zbudowało w nim społeczeństwo. Mi udało się zrozumieć i przebudować te związane z religijnością.

Jakbym czytała koncert banałów...co odkrył? Jeśli zareaguję wpadnie w gniew i zacznie się mścić co kończy myślenie (przerabiałam na innych sprawdzając typ reagowania), zostanie więc ze swoimi schematami, które nazywa oryginalnością.


Śr kwi 29, 2015 11:27 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 31, 2014 8:34 pm
Posty: 1671
Płeć: mężczyzna
Post Re: Wartość życia doczesnego
Neguję to co widzę jako kłamstwo. Od kiedy negowanie kłamstwa to negacja wszystkiego? Ja neguję tylko Twoją religię merss. Ale poza nią jest jeszcze wielki wspaniały świat. Taki prawidziwy.

_________________
"To forum dla myślących, nie niepełnosprawnych umysłowo." - [Z myśli chrześcijańskich moderatorki merss]


Śr kwi 29, 2015 1:15 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2516
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
merss napisał(a):
...
Ha ha. Najlepszą obroną jest atak. Bardzo przedmiotowo się traktujecie. Jednak lepiej - jeżeli już - robić to otwarcie niż pod płaszczykiem "dyskusji". Ale ja bym nie pisał o własnej frustracji, że ktoś stawia mnie pod ścianą, bałbym się, że zacznę tak reagować :)


Śr kwi 29, 2015 1:18 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13470
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
pies napisał(a):
Ja neguję tylko Twoją religię merss. Ale poza nią jest jeszcze wielki wspaniały świat. Taki prawidziwy.

Pic na wodę fotomontaż. To reakcje na poziomie szczęścia widzianego przez dżdżownicę. U człowieka ten poziom reakcji też istnieje, nakłada się nam jednak wiele innych informacji pochodzacych ze słownych i obrazowych przedstawień.
Planujesz odejście z forum, więc sobie pozwalam na codę. Walczyleś jak lew a tak naprawdę poruszałeś się na poziomie oksytocyny/wazopresyny. To ona pozwala zakochać się w idolu/kimś mówiacym miłe słowa (też gnam takie widzenie spraw) i czcić dowolnego boga (odrzucenie jest kosztowne i często kończy się obsesyjną walką z wiatrakami).
Ponad poziomem dżdżownicy mamy też człowieka i reakcje bardziej skomplikowane niz odpowiedź na bodźce świata zewnętrznego wewnętrzną wrażliwością neurohormonalną. Szukać jednak trzeba interdyscyplinarnie.
Mamy różne uwarunkowania na samym poziomie biologii, na poziomie przewagi prawej czy lewej półkuli. Lewa półkula daje trzeźwość i małą emocjonalność, prawa powoduje, że jesteśmy skłonni do wzruszeń, a nawet depresji. Odmienne postrzeganie świata.
Na poziomie biologii ludzie zachowują skrajną wrażliwość na innych (doświadczenia na makakach) i odchodzą od wiary z powodów, które dla innych są całkowicie neutralne/śmieszne.

Misjonarzowanie ma swe źrodło w biologii...filozof powie, poznaj cel, poznasz człowieka.

Ja tam żałuję, że odchodzisz. Całe piękno grupy polega na bioróżnorodności, tak biologicznie to ujmując. Biologia przywiązania podpowiada mi, że to norma. :)

domgo napisał(a):
bałbym się, że zacznę tak reagować :)

..zareagowaleś. Sprawdzałam sobie kilka razy, czy to mineło. Nie minęło.
Atak może być tylko zabawą lub mieć charakter neutralny. Tyle, że czasem jedna ze stron tego nie ma możliwości dostrzec. Inna wrażliwość.

Niewiele osób (na trzech forach, gdzie poznałam społeczność) odpowiada zabawą na zabawę, włączają od razu lęk. Ci, którzy nie potrafią się bawić, nie żyją, wegetują (wiem, że to uogólnienie).


Śr kwi 29, 2015 1:52 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2516
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
Cytuj:
..zareagowaleś. Sprawdzałam sobie kilka razy, czy to mineło. Nie minęło.
Atak może być tylko zabawą lub mieć charakter neutralny. Tyle, że jedna ze stron tego nie ma możliwości dostrzec. Inna wrażliwość.

Niwiele osób (na trzech forach, gdzie poznałam społeczność) odpowiada zabawą na zabawę, włączają od razu lęk. Ci, którzy nie potrafią się bawić, nie żyją, wegetują (wiem, że to uogólnienie).
Nie wiesz :D


Śr kwi 29, 2015 2:19 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pt kwi 10, 2015 8:43 am
Posty: 166
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
pies napisał(a):
Serio -- co takiego by się stało gdyby KK uznał opętania przez demony za taki sam mit jak Arkę Noego, czy chrześcijańskich królów jako "pomazańców boskich"? Czym by się to różniło?


Nie wiem. To jest czysta spekulacja, która niewiele wnosi do tematu.


pies napisał(a):
Problem polega na tym, że KK cały czas używa z grubsza tej samej metody do formułowania swoich tez -- metody która wielokrotnie okazywała się ułomna i prowadziła nas na manowce.

(...)

Tak więc przechodząc do pierwszego z Twoich punktów -- mój argument brzmi "katolicka metoda dochodzenia do prawdy okazała się wielokrotnie błędna". Dalsze jej trzymanie się jest też błędem -- nawet jeśli dowiedzie się czegoś tą metodą to i tak nie jest to wiarygodne.



Pies, uparcie mieszasz dwie rzeczy: uzgodniliśmy już, że jeśli ktoś używa religijnych argumentów do odpowiadania na kwestie naukowe, używa błędnego narzędzia i nic dziwnego, że dochodzi do błędnych wniosków.

Kościół nie zajmuje się w swoim nauczaniu kwestiami naukowymi, tylko duchowymi i moralnymi. I do tego ma kwalifikacje.



asertywny napisał(a):
Echm... Indeks Ksiąg Zakazanych nie był kneblem?


To taki sam knebel jak Dziesięć Przykazań.


Śr kwi 29, 2015 7:15 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 31, 2014 8:34 pm
Posty: 1671
Płeć: mężczyzna
Post Re: Wartość życia doczesnego
Kościół ma kwalifikacje do gadania o duchach, metafizyce, rzeczach niematerialnych i innych które nie istnieją.

Moralność dotyczy świata realnego, więc jest poza kompetencjami tej instytucji.

A co do X Przykazań to jak najbardziej jest to knebel. Pamiętaj, że jest tam zakaz posiadania innych bogów, więc jest to knebel dla wszelkich innowierców.

_________________
"To forum dla myślących, nie niepełnosprawnych umysłowo." - [Z myśli chrześcijańskich moderatorki merss]


Cz kwi 30, 2015 12:13 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn kwi 07, 2003 6:53 pm
Posty: 2637
Lokalizacja: USA
Post Re: Wartość życia doczesnego
pies napisał(a):
Życie które się już skończyło nie jest życiem. Życie które trwa jest wszystkim.

RadekK napisał(a):
Wydaje mi się, że jeśli życie doczesne jest jedynym jakie mamy to jego wartość jest nadzwyczaj znikoma.


Czyli dla Ciebie coś co jest kruche i co można stracić jest z marszu bezwartościowe?



Bezwartosciowe jest nie to co "mozna stracic", ale to co sie na pewno straci.

Nie "mozliwosc utraty" czyni rzecz bezwartosciowa, ale pewnosc utraty (tej rzeczy).

Koniec jest bowiem najwazniejszy.
Koniec wienczy dzielo.

Elementarz rozumu.
(Ktorego Ci brak)

Cytuj:
Poza tym -- jeśli wyobraźni Ci nie starcza -- zaufaj na słowo tym którzy wiedzą o ostateczności śmierci i mówią Ci że dla nich życie ma ogromną wartość


Wszyscy oni zgnija, a ciala ich zjedza robaki.
Coz wiec za wartosc ma ich zycie ?

?!

Miejze Ty rozum!

Jezeli "istnienie czlowieka konczy sie w chwili smierci", a cialo zjadaja robaki, to jego istnienie tutaj na tej ziemi nie ma zadnego sensu.
Lecz jest raczej jakas kpina i szyderstwem.
(Ale kogo? "Losu"? A coz to jest "los"?)

Oczywistosc dla majacych rozum.


Cz kwi 30, 2015 12:56 pm
Zobacz profil
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Pt kwi 10, 2015 8:43 am
Posty: 166
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
pies napisał(a):
Kościół ma kwalifikacje do gadania o duchach, metafizyce, rzeczach niematerialnych i innych które nie istnieją. (...)


Pies, drogi przyjacielu,

piszesz z wielkim przejęciem i nie wątpię, że szczerze. Jednak odnoszę wrażenie, że Twoje zdanie podyktowane jest bardziej emocjami niż głębokimi przemyśleniami.

Piszesz najwyraźniej z niechęcią o "duchach, metafizyce, rzeczach niematerialnych i innych które nie istnieją". A przecież jeśli tylko chwilę się zastanowisz to dojdziesz do wniosku, że jest całe mnóstwo rzeczy niematerialnych, co do których istnienia nie masz żadnych wątpliwości.

Wszystkie pojęcia abstrakcyjne, takie jak liczby, zdania logiczne, twierdzenia matematyczne, czy nawet prawa fizyki albo reguły gry w szachy są niematerialne. Ale chyba nie kwestionujesz ich istnienia? Na przykład logiki, której cały czas używamy w naszej rozmowie. Trudno używać czegoś co nie istnieje, prawda?

Nie wiem jakie jest źródło Twojej niechęci do Boga i Kościoła Katolickiego. Może jest to wynik osobistego złego doświadczenia, może jakiejś krzywdy. A może tylko wpływ tego, że być antykościelnym i antyreligijnym jest teraz modne. Nie wiem. Jeśli kiedykolwiek spotkało Cię coś złego ze strony jakiegoś chrześcijanina albo katolika to jest mi z tego powodu bardzo, bardzo przykro i przepraszam Cię za to bardzo naprawdę serdecznie.

Wydaje mi się, że poddałeś się wpływowi poglądów, które traktują religię Chrześcijańska a zwłascza Katolicką jako wymysł ludzki i fantazję i przedstawiają ją w taki sposób. Ale złośliwość i niechęć nie zastępują rzeczowych argumentów. Niektórzy ukuli na to podejście nazwę McAteizm.

Jeśli rzeczywiście planujesz opuszczenie tego forum to trudno. Ale życzę Ci gorąco abyś znalazł wolną chwilę i spróbował spokojnie i bez emocji rozważyć poważne argumenty za istnieniem Boga. Najlepiej zacząć oczywiście od Tomasza z Akwinu. Ale nie z grup dyskusyjnych gdzie emocje latają na wszystkie strony, tylko z jakiegoś poważnego źródła. Mam nadzieję, że nawet jeśli Cię one nie przekonają to ich jakość i głębokość przemyśleń pozwolą Ci wyrobić sobie szacunek dla tych, którzy wierzą.

Pozdrawiam Cię serdecznie.


Cz kwi 30, 2015 4:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2516
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
merss napisał(a):
..zareagowaleś. Sprawdzałam sobie kilka razy, czy to mineło. Nie minęło
To Twój problem. Nie mój. Że ciągle widzisz to samo. Jestem gotów to przeanalizować. Jednak musiałby wiedzieć co nie minęło. Na razie widzę, że merss nie minęło.

Cytuj:
Atak może być tylko zabawą lub mieć charakter neutralny. Tyle, że czasem jedna ze stron tego nie ma możliwości dostrzec. Inna wrażliwość
Świetny przykład wyjaśnienia samemu sobie każdej myśli i każdego zachowania tak aby pasowały do "widzi mi się". Używający tej reguły będzie zawsze miał rację... tyle, że nie koniecznie ta racja będzie w korelacji z rzeczywistością

Cytuj:
Niewiele osób (na trzech forach, gdzie poznałam społeczność) odpowiada zabawą na zabawę, włączają od razu lęk.
Znowu to samo. Może trochę aspiracji, otwartości na świat, wrażliwości, zaciekawienia. To Twój problem, że wszędzie widzisz to samo i w szarych barwach. Ja bym wyrzucił okulary ze szkłami w jakimkolwiek kolorze. Brak lęku to głupota. W sensie rezygnacji z używania własnej inteligencji. To zgoda na wyłączenie możliwości mózgu, zgoda na jego wypranie. Przyjęcie jednego sposobu, jednej perspektywy ujmowania życia w całej jego różnorodności i tajemnicy. Czyli głupota, brak rozsądku, brak kontaktu z rzeczywistością. Lęk stwarza możliwość pełniejszej percepcji rzeczywistości i moźliwość użycia umysłu aby się lękiem nie kierować. Można się świetnie bawić, można być szczęśliwym pomimo lęku. To jest kontakt z rzeczywistościa. To tylko kwestia postawy i zrozumienia. Dążenie do nie odczuwania lęku wpisuje się w setki pożądań aby coś mieć albo czegoś unikać i w ten sposób osiągnąć szczęście. Paranoja ;)

Cytuj:
Ci, którzy nie potrafią się bawić, nie żyją, wegetują (wiem, że to uogólnienie).
Znowu to samo. Jedens sposób prowadzący do pożądania, przywiązania do setek ideii.


Pt maja 01, 2015 12:54 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt paź 08, 2013 11:30 pm
Posty: 1877
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
Domgo bardzo ciekawie to opisales rozlozyles paranoje na czynniki pierwsze, czasami osoba ktora nie jest w temacie potrafi cos wiecej i trafniej powiedziec niz niejeden psycholog.Interesuje mnie tylko powod unikania lęku , czy ktos z was moze wie jaki moze byc?.Kiedy ktos nie odczuwa leku jest najprawopodobniej psychopata wlasnie oni odczuwaja deficyt leku.Z tego, ze osoby chore wiem, ze tylko neurotycy proboja wyeliminowac z swojego zycia lęk. Co do wartosci w zyciu doczesnym mysle, ze bardzo wazna jest uczciwosc.

_________________
Zabiegaj o sprawiedliwość, wiarę, miłość, pokój - wraz z tymi, którzy wzywają Pana czystym sercem..."


So maja 02, 2015 2:28 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz maja 02, 2013 9:57 pm
Posty: 2516
Lokalizacja: jestem z lasu
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Post Re: Wartość życia doczesnego
mindmonkey napisał(a):
Interesuje mnie tylko powod unikania lęku , czy ktos z was moze wie jaki moze byc?
Ja nie wiem. Ale jako domorosły filozof - tj. osobnik posiadający anomalię polegającą na czerpaniu swoistej przyjemności z rożnego rodzaju spekulacji myślowych - mogę to rozważyć. Lęk to jedna z emocji. Nieprzyjemnych emocji. To w zasadzie wystarczy do jej unikania. Przy czym lęk związany jest z przetrwaniem. Być może to emocja najbardziej wpływająca na trwanie. Przynajmniej historycznie, ewolucyjnie rzecz ujmując.


Za odczuwanie lęku i innych emocji, w tym nieprzyjemnych, odpowiadają najstarsze, najbliższe pnia mózgu struktury mózgu (ciało migdałowate, "kora stara")


To dosyć istotne uwarunkowanie, nie do usunięcia w przenośnie i w dosłownym sensie. Ponadto lęk czy inne nieprzyjemne, "negatywne" emocje takie jak, niepokój, złość, wściekłość, frustracja, itp. służą odczuwającemu informacją i motywują / lub sterują do działania / działaniem. Stąd znaczenie dla przetrwania gatunków. Niejako zastępują myślenie. Stąd ich ewentualna upierdliwość dla współczesnego człowieka. Ewentualna ponieważ tylko mogą zastępować myślenie, lecz nie muszą.


Najciekawsze chyba odkrycie dokonane podczas badania mózgów osób znajdujących się w stresie, dotyczy mózgu emocjonalnego (kory ewolucyjnie starej) działającego w sposób, który upośledza pracę ośrodka decyzyjnego, znajdującego się w przednich częściach płatów czołowych (kory ewolucyjnie nowej). Ów przedni obszar kory mózgowej jest ośrodkiem „pamięci operacyjnej”, zdolności zauważania i przechowywania wszelkich istotnych w danym momencie informacji. Pamięć operacyjna pełni w życiu umysłowym funkcję przede wszystkim wykonawczą, umożliwiając pojmowanie i rozumienie, planowanie i podejmowanie decyzji, rozumowanie i uczenie się. Kiedy umysł jest spokojny, pamięć operacyjna działa sprawnie i bez zakłóceń. Gdy pojawia się zagrożenie mózg przechodzi na tryb pracy, którego celem jest samoobrona, kradnie zasoby pamięci operacyjnej i przekazuje je do innych ośrodków, aby utrzymywały zmysły w stanie wzmożonej czujności. Ten stan umysłowy ma nam umożliwić przetrwanie. Podczas sytuacji krytycznej mózg wraca do prostych, dobrze sobie znanych czynności i reakcji, odkładając na bok wszelkie złożone myśli, pomysły twórcze i długookresowe planowanie. Koncentruje się na pilnych sprawach bieżących, czyli na różnego rodzaju pojawiających się nagle kryzysach.


Ten tryb awaryjny jeżeli włącza się zbyt często lub z jakiegoś powodu (pod wpływem uwarunkowań) staje się trybem domyślnym zapewnia nam funkcjonowanie poniżej możliwości w rożnych strefach, np. intelektualnej, osobistej w tym odczuwanego komfortu życia, społecznej. Jednak z drugiej strony ciało migdałowate nie jest jednokierunkowo połączone z korą nową. Inaczej mówiąc złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma. Czyli mózg emocjonalny może przejąć kontrolę nad mózgiem racjonalnym lub mózg racjonalny może tłumic impulsy płynące z mózgu emocjonalnego. No niech się jakoś dogadają. Nie! raczej niech się zamienią rolami jak na człowieka cywilizowanego przystało :D i współpracują lecz na nowych aczkolwiek dalej niedemokratycznych zasadach.


Zalecenie Sokratesa poznaj siebie podobno odnosi się do rozpoznania własnych uczuć w chwili kiedy nas ogarniają. Pewien człowiek wątpiący często przeżywał wahania, od lęku do nadziei, aż kiedyś w kościele pełen smutku upadł przed ołtarzem na kolana i powtarzał w głębi duszy: O, gdybym wiedział, że wytrwam! Wtem usłyszał w sercu Bożą odpowiedź: Gdybyś wiedział, cóż byś uczynił? Czyń to, co chciałbyś wówczas czynić, i bądź spokojny. Nie wiem czyja to myśl, ale ja przytaczam bo mnie się podoba. Uważam, że pokazuje we właściwym świetle emocje i wskazuje na właściwą postawę względem nich.


Psychologowie używają na określenie uświadamiania sobie własnych procesów myślowych dość niezgrabnego terminu metapoznanie (metacognition), natomiast uświadamianie sobie własnych uczuć określają mianem metanastroju (metamood). Ja wolę termin samoświadomość, który oznacza zwracanie uwagi na emocje. 1 W tym stanie autorefleksyjnej świadomości umysł obserwuje i bada samo doświadczenie, włącznie z emocjami. 2 Owa cecha świadomości bliska jest opisanej przez Freuda „równomiernie rozłożonej uwadze”, którą zalecał on osobom chcącym uprawiać psychoanalizę. Uwaga ta skupia się bezstronnie na wszystkim, co przenika naszą świadomość, odgrywając rolę zainteresowanego tym, co się dzieje, ale nie reagującego świadka. Niektórzy psychoanalitycy nazywają to „obserwującym ego”, czyli zdolnością świadomości umożliwiającą psychoanalitykowi śledzenie swoich własnych reakcji na to, co mówi pacjent i co podtrzymuje proces swobodnych skojarzeń zachodzących w jego umyśle. 3 Taka samoświadomość zdaje się wymagać pobudzenia kory mózgowej, szczególnie jej obszarów językowych, które nastawiają się na odkrywanie i nazywanie wzbudzonych w nas emocji. Samoświadomość nie jest uwagą, nad którą zyskują kontrolę emocje, zmuszając ją do wyolbrzymiania tego, co postrzegamy i przesadnego reagowania na owe spostrzeżenia. Jest ona raczej stanem neutralnym dającym możliwość autorefleksji w chwilach, kiedy targają nami silne emocje.


Upss... To ciekawy wątek samoobserwacja w psychoanalizie! Kto by się spodziewał! Jednak my nie zatrzymujemy się na psychoanalizie ponieważ spoglądamy na człowieka z zewnątrz, filozoficznie, bez przywiązania do pojedynczej perspektywy, niejako inter dyscyplinarnie ;) W swej najdoskonalszej postaci samoobserwacja jest właśnie taką spokojną świadomością naszych namiętnych czy wzburzonych uczuć. W najmniej wyrazistej formie przejawia się po prostu jako pozostawanie nieco na uboczu tego, co przeżywamy, jako równoległy strumień świadomości, który przepływa jakby ponad tym, czego doświadczamy (a więc jest „meta” świadomością), ogarniając to, co się dzieje, a nie dając się owładnąć wydarzeniom.


Ujmując to w kategoriach neuronowej mechaniki świadomości, uznać trzeba, że owa subtelna zmiana w aktywności umysłowej sygnalizuje prawdopodobnie, iż obwody kory mózgowej śledzą odczuwaną w danym momencie emocję, co jest pierwszym krokiem ku uzyskaniu nad nią kontroli. Świadomość emocji, które odczuwamy, jest podstawową zdolnością emocjonalną, na której nadbudowują się inne, takie jak samokontrola emocjonalna. Krótko mówiąc, samoświadomość oznacza - „uświadamianie sobie zarówno swego nastroju, jak i myśli o tym nastroju.”


Hmm... Było o lęku w ujęciu domorosło-filozoficznym, neurologicznym, psychoanalitycznym :o, ogólno-filozoficznym, czas na .... skorzystanie z pięknej pogody... wobec tego ujęcia stricte filozoficzne muszą ustąpić, ewentualnie poczekać ;)


N maja 03, 2015 3:30 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 103 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 3, 4, 5, 6, 7


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL