Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Cz paź 17, 2019 8:30 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 
 Olbrzymi emocjonalny ból 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): Pn sie 12, 2019 4:42 pm
Posty: 1
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Olbrzymi emocjonalny ból
Witajcie. Nie wiem, od czego zacząć, bo mój problem jest bardzo poważny. Na tyle poważny, że uniemożliwił mi praktycznie uczestniczenie w życiu społecznym. Poprzez wycofanie się z życia społecznego, uniknęłam, a raczej przesunęłam pewne etapy życia, które i tak mnie nie ominą.
W swoim 27 letnim życiu przepracowałam może 2 dni.
Bardzo dużo by mówić, dlaczego.
Oczywiście ja przyczyny znam, ale one są ZBYT TRUDNE do zrozumienia dla mojego otoczenia.
Kilkakrotnie podejmowałam studia, ale nigdy ze swojej motywacji.
Dlaczego ciągle z nich rezygnowałam?
Bardzo źle się na nich czułam, oczywiście nie na wszystkich, zależy jaki to był kierunek i jacy ludzie się na nim znajdowali.
Najkrócej na studiach byłam może 2 tygodnie, po czym z nich rezygnowałam, a najdłużej udało mi się "utrzymać" 1,5 roku.
Te również "rzuciłam".
Powodów mojej rezygnacji jest mnóstwo, są bardzo złożone, tak samo jak złożona jest moja sytuacja życiowa.
Nie mam niestety w nikim wsparcia INTELEKTUALNEGO, nikt nie potrafi m podpowiedzieć, co mam zrobić ze sobą.
Oczywiście, każdy kto mnie zna i interesuje się moją osobą, jedyne co, to obgaduje mnie i ocenia, przyklejając łatkę "leniwej" i takiej, której nie chce się pracować, woli żerować na kimś.
Rzeczywiście, przez 27 lat, ciągle jestem na utrzymaniu kogoś.
Najpierw na utrzymaniu dziadków i mamy, potem mamy i ojczyma, a teraz męża.
Co robią rodzice męża? Oczywiście obgadują mnie, bo w dzisiejszych czasach kobieta, która nie pracuje zawodowo i jest na utrzymaniu swojego męża, to jakiś ewenement.
Z tego, co wynika z mojej wiedzy, mogę mieć depresję, ale te objawy są na tyle słabe, że nikt ich nie zauważy. Są zbyt słabe, by postawić diagnozę, być może depresja ta ma łagodny przebieg i jest epizodyczna - tzn. nastroje mam zmienne w ciągu miesiąca, zazwyczaj nastrój mój jest drażliwy tzn. wytykam mężowi wszystkie jego złe zachowania, jestem bardzo krytyczna co do ludzi, a w takiej obiegowej opinii PODEJRZEWAM (to są tylko moje podejrzenia) ludzie odbierają mnie jako osobę pretensjonalną, wszczynającą kłótnie, marudną, pesymistyczną i narzekającą.
Z tego też powodu NIKT w najbliższej rodzinie nie chce ze mną zbyt długo rozmawiać.
Własna matka unika długich rozmów ze mną, bo zazwyczaj wyglądają one tak, że opowiadam jej, co czuję, a te odczucia są bardzo negatywne. Więc ona po prostu się rozłącza, albo szuka wykrętów, by zakończyć rozmowę ze mną.
Mój mąż, stosuje wobec mnie przemoc.
Zdaję sobie sprawę, że ta przemoc, jak twierdzi to on, jest spowodowana moimi PRETENSJAMI (tak nazywa wszystkie uwagi, które mam do niego), ale nie usprawiedliwia to jego zachowania.
Doszło do tego, że jestem zastraszona jego wybuchami gniewu, bardzo łatwo o kłótnię między nami, bo wystarczy, że odezwę się, powiem coś, co NIE JEST POZYTYWNE, co jest krytyką jego osoby ("zawsze znajdziesz coś, co robię źle, choćbym 1000 rzeczy zrobił dobrze"), on natychmiast wybucha i krzyczy na cały dom, nie zważając na to, kto w nim jest.
Krzyczy bardzo głośno, ośmieszając mnie w ten sposób, czuję poniżenie, ponieważ mieszkamy w domu jego rodziców.
Cały dom te krzyki słyszy, on krzyczy na mnie przy swoim koledze, rodzicach, bracie, czy nawet panu robotniku. Nie zważa kompletnie na innych ludzi i na to, że mnie tym zawstydza, wpędza w zakłopotanie. Czuję się w jego domu poniżona, a czasem tak zaszczuta, że wstydzę się PO TYCH SŁOWACH, JAKIE KRZYCZY, wyjść z mieszkania i spotkać jego rodziców. Jestem po prostu w tym domu ośmieszona. Bo on krzyczy na "swoim terenie". Ma rodziców, którzy go popierają i uważają za poszkodowanego w relacji ze mną. Natomiast w nim nie widzą żadnych wad, uważają, że jego zachowania są winą "mojego prowokowania go".
Chcę powiedzieć tylko, że ten jego krzyk nie jest zawsze spowodowany moją "prowokacją" poprzez pretensje z mojej strony.
On krzyczy na mnie z różnych powodów, także dlatego, gdy nie ma do mnie cierpliwości, bo coś robię za długo np. długo ubieram naszą córeczkę, która średnio mnie słucha. Czasem ubierałam ją 1,5 h, zanim udało mi się wyjść z domu i to doprowadzało go do szału. Bo ona nie dawała mi się ubrać.
Jest dosyć upartą dziewczynką, wyczuła mnie, to, że jestem zbyt łagodna i nie daję sobie z nią czasem rady.
Ona jak na swój wiek jest bardzo bystra i po prostu próbuje rządzić, np. poprzez niesłuchanie moich poleceń.

Ja mam serdecznie dość tych krzyków na mnie, w obecności innych osób w domu (nawet gdy jego rodzice mają gościa), nie powstrzymuje go ten fakt, by wykrzykiwać na cały dom różne rzeczy (rzecz jasna na moją niekorzyść, a jego korzyść).
Nie wspomnę o tym, że potrafi iść do mieszkania rodziców i skarżyć na mnie, wiedząc, że ja jestem na górze i cierpię, gdy mam tego świadomość.
Jakbyście się czuli, gdy Wasz mąż/żona w tym samym budynku siedzieli u swoich rodziców i Was obgadywali, skarżyli się na Was.
Tym bardziej, że on przedstawia to tak, że ja jestem bardzo zła, a on wspaniały, zyskując tym aprobatę rodziców.

Rodzice są obecnie z niego zadowoleni, bo zarabia bardzo dobrze (więc przynosi im dumę), utrzymuje siebie, mnie i dziecko, do tego pomaga mi w domu (czasem zrobi obiad dla nas, robi mi często kawę, czym oczywiście musiał się pochwalić ;) czasem pojedzie na zakupy, zajmie się z 3-4 h na tydzień dzieckiem, od czasu do czasu wyniesie śmieci, czasem posprząta kuchnię po zrobionym posiłku). Ja uważam akurat te wymienione obowiązki za coś zupełnie normalnego, że zarówno mąż, jak i żona dbają o dom wspólnie.
To było źródłem naszych 2,5 rocznych awantur, jak te obowiązki wyglądać mają.
Wg tego, czego nauczył się w domu, jeżeli mąż utrzymuje rodzinę, żona ma robić wszystko inne, a ja mam trochę inną wizję tego podziału.
Jego praca jest intelektualna, ma możliwość pracy zdalnej, więc pracuje głównie w domu, pracuje LEŻĄC NA BRZUCHU, z powodu dolegliwości bólowych pleców, może zrobić sobie przerwę w każdej chwili, gdy ma taką możliwość, więc nie uważam, by jego charakter pracy był szczególnie trudny. Większość ludzi marzy o tak dogodnych warunkach.

Nie potrafię jednak z nim komunikować, nie potrafię najprostszych rzeczy ustalić, bo on żyje jakby osobno. Tzn. zupełnie sam podejmuje decyzje, informuje mnie dopiero po fakcie i to na szarym końcu, nie ustala ze mną żadnych planów.
Boję się zresztą z nim rozmawiać, bo większość naszych rozmów kończy sę tak, że on się obraża, odchodzi, ucieka ode mnie, zostawia mnie gdzie, wychodzi i nie mówi dokąd, po prostu znika.
Pewnego razu zniknął, odjeżdżając w krótkich spodenkach na początku listopada (!) nie informując całej rodziny, dokąd jedzie. Było to po dużej kłótni ze mną, gdy uderzył mnie pięściami kilkukrotnie w uda, miałam je całe posiniaczone. Podejrzewam, że wystraszony własną reakcją, uciekł, by nie ponosić konsekwencji.

Mąż od kilku tygodni mówi, że chce się rozwieść, zresztą ja też uważam, że to najlepsze wyjście, biorąc pod uwagę to, że nasza córeczka (2 letnia) uczestniczy w tych krzykach, płacze (gdy tata chce uderzyć mamę), albo gdy rozbija przedmioty (porozbijał nam na ścianie różne naczynia, albo butelki, robiąc dziury w ścianach, albo oblewając je). NIKT MI NIE POWIE, ŻE TO JEST NORMALNA REAKCJA.
To nie jest tak, że ja cały miesiąc wyzywam go niecenzuralnymi słowami.
W większości przypadków są to reakcje na "moje pretensje", których on już ma dość.
Ze względu na moją sytuację zawodową, którą opisałam powyżej, nie jestem w stanie się sama wyprowadzić, nigdy nie pracowałam, nie mam swoich pieniędzy, a moja mama za mało zarabia, by mi pomóc w kupnie mieszkania, poza tym nie ma żadnych oszczędności (nigdy nie była oszczędną osobą, ani myślącą o zabezpieczeniu finansowym).

Co mam robić w takiej sytuacji?
Jeżeli chodzi o wsparcie emocjonalne, nie mam od kogo go "żądać", choć bardzo o nim marzę. To najważniejsze dla mnie, a zarazem najbardziej m tego brakuje. Nikt w domu nigdy nie skupiał się na tym, co ja czuję, nikt się na tym nie zastanawiał. Uważam, że wszystkie moje problemy biorą się z zaniedbań emocjonalnych, jakie poczynili moi opiekunowie.
Moja mama jest egocentryczką, skupia się więc przede wszystkim na swoich "krzywdach" i mówi mi, że "jej problemów też nikt nie rozwiązuje, masz 27 lat, więc rozwiązuj je sama".
Zresztą, muszę nadmienić jedną ważną rzecz: mama stosowała przemoc wobec mnie, głównie była to przemoc fizyczna, przemoc słowna również, ale najbardziej bolesne były dla mnie UNIEWAŻNIANIE MOICH EMOCJI, LEKCEWAŻENIE ICH, zbyt mało rozmów ze mną i skupienia na moim wnętrzu, a nie jedynie obowiązku pojawienia się na szkolnych zebraniach).


N sie 25, 2019 7:08 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 14454
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Olbrzymi emocjonalny ból
Będę stanowczy, ale po to, żeby coś do Ciebie trafiło - a nie po to, by Ci dolożyć. Spróbuj dopuścić do siebie wiadomość, że jesteś odpowiedzialna za swoją sytuację, ze nie jest tak, ze winni są wyłącznie wszyscy inni. Piszę na podstawie Twojej wypowiedzi, tego co sama napisałaś - osobiście Cię nie znam, więc nie mogę mieć do Ciebie jakiegoś osobistego stosunku (negatywnego czy pozytywnego).

  • Moze jeżeli wszyscy (prócz Ciebie) widzą problem w Tobie, to może on naprawdę jest... w Tobie? (zresztą wynika to z Twojego postu, choć jesteś w nim chyba mało obiektywna).
    .
  • Żalisz się, ze nikt w domu nie skupia się na tym co czujesz - wygląda mi na to, że Ty się skupiasz wyłącznie na tym. Czy pomyslałaś jak sie czuje człowiek, który pracuje na Ciebie i dom, a jest nieustannie zasypywany pretensjami?
    .
  • Cytuj:
    Jego praca jest intelektualna, ma możliwość pracy zdalnej, więc pracuje głównie w domu, pracuje LEŻĄC NA BRZUCHU, z powodu dolegliwości bólowych pleców, może zrobić sobie przerwę w każdej chwili, gdy ma taką możliwość, więc nie uważam, by jego charakter pracy był szczególnie trudny.
    Sorry, ale to zdanie mnie zmroziło. Facet zasuwa, mimo dolegliwości, Ty z tego żyjesz i śmiesz pisać takie rzeczy?
    .
  • Jesli idzie o jego krzyki, to myślę, ze jest przez Ciebie doprowadzony do skrajnego stanu nerwowego. I, prawdę mówiąc, nie dziwię się mu. Niesamowite, że jeszcze jakoś to wytrzymuje. Może dlatego, że jak już nie może, to po prostu wychodzi (co masz mu za złe).
    .
  • Mimo powyższego, nic nie usprawiedliwia przemocy fizycznej - nawet gdy człowiek jest w tak skrajnej sytuacji, w jakiej najwyraźniej jest Twój mąż.
    .
  • Myślę, że Twój problem znakomicie ujawnia następujący fragment Twojej wypowiedzi:
    Cytuj:
    Uważam, że wszystkie moje problemy biorą się z zaniedbań emocjonalnych, jakie poczynili moi opiekunowie.
    Wybacz, ale w wieku 27 lat zasłaniać się (mniemanymi) zaniedbaniami w dzieciństwie, to już trochę za późno.
    Wygląda na to, że po prostu nie przyjmujesz odpowiedzialności za swoje życie, za swoje kontakty z innymi, za swoje zachowanie (które jesteś skłonna łatwo usprawiedliwiać różnymi czynnikami, byle tylko nie swoją postawą).
    Kiedy Twoja mama mówi:
    Cytuj:
    "jej problemów też nikt nie rozwiązuje, masz 27 lat, więc rozwiązuj je sama"
    ma 100% racji

    Nie obarczaj Mamy (jak rozumiem, już starszej) tym, co nalezy do Ciebie.
    A już w żadnym wypadku nie żądaj od Niej pieniędzy - zwłaszcza że (przypuśćmy) że kupisz lub wynajmniej mieszkanie - i co? Za co zapłacisz czynsz, opłaty, za co zamierzasz jeść i się ubierać?

===============================
Przyjmuję za dobrą monetę, że pytasz, co zrobić. Postaram CI sie poradzić - problem jest w tym, czy zechcesz (proszę, przynajmniej raz porzuć retorykę że "nie jesteś w stanie" albo "nie potrafisz". Wystarczy chcieć).

  1. przede wszystkim przestań myśleć o sobie, a inni powoli zaczną myśleć o Tobie. W sytuacji w której myślisz tylko o sobie, zaś o innych tylko w kategoriach pretensji (czego nie zrobili, co - Twoim zdaniem - powinni zrobić dla Ciebie, czym się w Tobie zainteresować itd, jakie mają - w Twoim przekonaniu - winy wobec Ciebie) nikt nie będzie chciał słuchać tych wynurzeń i zajmowac się Twoim stanem i "Twoimi uczuciami".
    .
  2. Po drugie, koniecznie zasięgnij fachowej pomocy (być może to powinien być punkt pierwszy). Nie jestem specjalistą, ale to wygląda na przewlekłą depresję. To poważna sprawa i należy po prostu iść do psychologa (a może i psychiatry). Nie żyjemy w XVIII wieku; pójście do fachowca to żaden wstyd, przeciwnie - świadectwo odpowiedzialności.
    .
  3. Po trzecie, zacznij od nowa z mężem. Siądź w spokojnej chwili, weź kartkę i napisz na niej, za co jesteś wdzięczna swojemu mężowi. Tylko dla siebie - znajdź takie 4 rzeczy.
    A potem napisz do niego miłosny list. Napisz, jak bardzo chciałabyś wrócić do czasów, kiedy byliście zakochani. Nie żal się w tym liście, nie opowiadaj o tym, jak bardzo jesteś niewysłuchana itd- pisz, że chcesz zacząć od nowa. Chciej tego naprawdę.

    Tu małe wyjasnienie; zwykle w takich sytuacjach radzę napisanie o swoich uczuciach - ale zdaje sie, że masz skłonność nadmiernego o nich opowiadania wszystkim naokoło (czego chyba wszyscy mają dość).
  4. Zastanów się, jak możesz uszczęśliwić innych - poczynając od najbliższych (tj. od męża). NIE zastanawiając się nad "swoimi emocjami" i tego jak z tym Ci będzie. Zapewniam Cię, że wcześniej czy później "świat" Ci się odwdzięczy.
    .
  5. Weź odpowiedzialność za swoje życie
    Nie zwalaj ani na innych, ani na to że nie jesteś czegoś rzekomo w stanie zrobić, ani na "zaniedbania opiekunów". To Twoje życie, i Ty go kształtujesz. Nigdy nie jest na to za późno.

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


N sie 25, 2019 10:44 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 1011
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Olbrzymi emocjonalny ból
niezapominajka321 napisał(a):
Wg tego, czego nauczył się w domu, jeżeli mąż utrzymuje rodzinę, żona ma robić wszystko inne, a ja mam trochę inną wizję tego podziału.
Jego praca jest intelektualna, ma możliwość pracy zdalnej, więc pracuje głównie w domu, pracuje LEŻĄC NA BRZUCHU, z powodu dolegliwości bólowych pleców, może zrobić sobie przerwę w każdej chwili, gdy ma taką możliwość, więc nie uważam, by jego charakter pracy był szczególnie trudny. Większość ludzi marzy o tak dogodnych warunkach.

Ten fragment mnie totalnie rozbroił. Skoro Twój mąż pracuje intelektualnie zdalnie i dobrze przy tym zarabia, to najprawdopodobniej skończył dobre studia na których pilnie się uczył, a następnie ciężko pracował aby zdobyć pewną pozycję. To musi być dla niego niesłychanie frustrujące, kiedy podczas jego ciężkiej pracy, bezrobotna i niewykształcona żona ma do niego pretensję, że nie robi sobie przerw na obowiązki domowe.
Granica absurdu została właśnie przekroczona.


N sie 25, 2019 11:11 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 1769
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Olbrzymi emocjonalny ból
Idzcie na terapie małzeńska. A jesli on nie bedzie chcial to.idz sama i oznajmij mu ze to pi to aby siebie zmienic i uratowac swoje małzenstwi. W słowniku katolika nie istnienieje slowo rozwod. Mozna jedynie na jakis czas zastosować separacje gdy to konieczne


Pn sie 26, 2019 8:24 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 1769
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Olbrzymi emocjonalny ból
ŚmiałyHarpunnik napisał(a):
niezapominajka321 napisał(a):
Wg tego, czego nauczył się w domu, jeżeli mąż utrzymuje rodzinę, żona ma robić wszystko inne, a ja mam trochę inną wizję tego podziału.
Jego praca jest intelektualna, ma możliwość pracy zdalnej, więc pracuje głównie w domu, pracuje LEŻĄC NA BRZUCHU, z powodu dolegliwości bólowych pleców, może zrobić sobie przerwę w każdej chwili, gdy ma taką możliwość, więc nie uważam, by jego charakter pracy był szczególnie trudny. Większość ludzi marzy o tak dogodnych warunkach.

Ten fragment mnie totalnie rozbroił. Skoro Twój mąż pracuje intelektualnie zdalnie i dobrze przy tym zarabia, to najprawdopodobniej skończył dobre studia na których pilnie się uczył, a następnie ciężko pracował aby zdobyć pewną pozycję. To musi być dla niego niesłychanie frustrujące, kiedy podczas jego ciężkiej pracy, bezrobotna i niewykształcona żona ma do niego pretensję, że nie robi sobie przerw na obowiązki domowe.
Granica absurdu została właśnie przekroczona.

Popieram. Gdybyscie oboje pracowali to podział obowiazków bylby uzasadniony. Obecenie ty raczej powinnaś te obowiazki domowe spelniac jesli nie pracujesz. Zwlaszcza ze napisalas ze maz jednak pomaga
Cytuj:
Rodzice są obecnie z niego zadowoleni, bo zarabia bardzo dobrze (więc przynosi im dumę), utrzymuje siebie, mnie i dziecko, do tego pomaga mi w domu (czasem zrobi obiad dla nas, robi mi często kawę, czym oczywiście musiał się pochwalić ;) czasem pojedzie na zakupy, zajmie się z 3-4 h na tydzień dzieckiem, od czasu do czasu wyniesie śmieci, czasem posprząta kuchnię po zrobionym posiłku). Ja uważam akurat te wymienione obowiązki za coś zupełnie normalnego, że zarówno mąż, jak i żona dbają o dom wspólnie


Pn sie 26, 2019 8:47 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): Śr kwi 18, 2012 12:28 pm
Posty: 673
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Olbrzymi emocjonalny ból
niezapominajka321 napisał(a):
.

Co mam robić w takiej sytuacji?
Jeżeli chodzi o wsparcie emocjonalne, nie mam od kogo go "żądać", choć bardzo o nim marzę. To najważniejsze dla mnie, a zarazem najbardziej m tego brakuje. Nikt w domu nigdy nie skupiał się na tym, co ja czuję, nikt się na tym nie zastanawiał. Uważam, że wszystkie moje problemy biorą się z zaniedbań emocjonalnych, jakie poczynili moi opiekunowie.


Co masz zrobić?
1. Udać się do lekarza pierwszego kontaktu i poprosić o skierowanie na psychoterapię z powodu złego stanu emocjonalnego i trudności w życiu rodzinnym. Więcej mu nie musisz opowiadać, skierowanie Ci się należy tak samo jak skierowanie do okulisty jeśli masz problemy ze wzrokiem. Na psychoterapię w ramach NFZ skierowanie jest niezbędne.
2. Znaleźć w okolicy poradnie , w których jest psychoterapia, zadzwonić i się umówić. Są to z zasady Poradnie Zdrowia Psychicznego.
Wariant dla bogatszych - bez skierowania możesz skorzystać z psychoterapii płatnej, jest to wydatek średni ok. 600 pln/mies.
3. W wyznaczonym terminie udać się do psychoterapeuty i skorzystać z fachowej pomocy.

Jak piszesz potrzebujesz wsparcia emocjonalnego, a w rodzinie oraz wśród znajomych go nie znajdujesz - tak bywa. W tej sytuacji warto poszukać osoby, która zawodowo a umiejętnie takiego wsparcia udziela.
Możliwe, że przyczyną Twojego obecnego stanu jest to, o czym piszesz czyli zaniedbania emocjonalne w rodzinie pochodzenia. Logiczne jest, że jeśli takie zaniedbania miały miejsce w Twoim dzieciństwie teraz, gdy jesteś dorosła, nic się nie zmieniło w tej sprawie. Pozostaje Ci szukać nie tam, gdzie wsparcia i zrozumienia nie znajdujesz ale tam, gdzie je z całą pewnością otrzymasz. Takim miejscem nie jest żadne forum internetowe, tu otrzymasz co najwyżej lepsze albo gorsze oceny swojej osoby i swojej sytuacji oraz zestawy "dobrych rad".


Pn sie 26, 2019 11:23 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 6 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: ANDPOL i 13 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL