Dyskusje na 'Katoliku'
https://www.dyskusje.katolik.pl/

Moralna odpowiedzialność
https://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?f=17&t=30531
Strona 1 z 1

Autor:  sachol [ Wt kwi 28, 2020 11:27 am ]
Tytuł:  Moralna odpowiedzialność

Czy jeśli jakiś chłopak/dziewczyna zostaje np zdradzony przez drugą połowę i skutkuje to tym że ta osoba się np zamyka z sobie, obwiniając wszystkie kobiety i mężczyzn za całe zło. To czy wiekszą winę morlaną ponosi ta osoba ktora zdradziła i doprowadziła do takiego stanu drugą osobę, czy też winę ponosi ta osoba skrzywdzona bo nie umiała przyjąć tej krzywdy po chrześcijańsku?

Autor:  sahcim [ Wt kwi 28, 2020 1:18 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

sachol napisał(a):
Czy jeśli jakiś chłopak/dziewczyna zostaje np zdradzony przez drugą połowę i skutkuje to tym że ta osoba się np zamyka z sobie, obwiniając wszystkie kobiety i mężczyzn za całe zło. To czy wiekszą winę morlaną ponosi ta osoba ktora zdradziła i doprowadziła do takiego stanu drugą osobę, czy też winę ponosi ta osoba skrzywdzona bo nie umiała przyjąć tej krzywdy po chrześcijańsku?
To zależy na czym polega ową zdrada...

Autor:  sachol [ Wt kwi 28, 2020 1:40 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

sahcim napisał(a):
sachol napisał(a):
Czy jeśli jakiś chłopak/dziewczyna zostaje np zdradzony przez drugą połowę i skutkuje to tym że ta osoba się np zamyka z sobie, obwiniając wszystkie kobiety i mężczyzn za całe zło. To czy wiekszą winę morlaną ponosi ta osoba ktora zdradziła i doprowadziła do takiego stanu drugą osobę, czy też winę ponosi ta osoba skrzywdzona bo nie umiała przyjąć tej krzywdy po chrześcijańsku?
To zależy na czym polega ową zdrada...

A co to ma do rzeczy? Jeśli skutek jest skutkiem

Autor:  sahcim [ Wt kwi 28, 2020 1:47 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

sachol napisał(a):
sahcim napisał(a):
sachol napisał(a):
Czy jeśli jakiś chłopak/dziewczyna zostaje np zdradzony przez drugą połowę i skutkuje to tym że ta osoba się np zamyka z sobie, obwiniając wszystkie kobiety i mężczyzn za całe zło. To czy wiekszą winę morlaną ponosi ta osoba ktora zdradziła i doprowadziła do takiego stanu drugą osobę, czy też winę ponosi ta osoba skrzywdzona bo nie umiała przyjąć tej krzywdy po chrześcijańsku?
To zależy na czym polega ową zdrada...

A co to ma do rzeczy? Jeśli skutek jest skutkiem
Skutek w oczach "zdradzonej" osoby nie jest wykładnikiem czy ów czyn był zdradą czegoś czy nie...

Autor:  sachol [ Wt kwi 28, 2020 2:11 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

sahcim napisał(a):
sachol napisał(a):
[quote

sachol napisał(a):
Czy jeśli jakiś chłopak/dziewczyna zostaje np zdradzony przez drugą połowę i skutkuje to tym że ta osoba się np zamyka z sobie, obwiniając wszystkie kobiety i mężczyzn za całe zło. To czy wiekszą winę morlaną ponosi ta osoba ktora zdradziła i doprowadziła do takiego stanu drugą osobę, czy też winę ponosi ta osoba skrzywdzona bo nie umiała przyjąć tej krzywdy po chrześcijańsku?
To zależy na czym polega ową zdrada...

A co to ma do rzeczy? Jeśli skutek jest skutkiem
Skutek w oczach "zdradzonej" osoby nie jest wykładnikiem czy ów czyn był zdradą czegoś czy nie...[/quote]
Czy wielkość zła nie jest mierzona jego skutkiem?
Jesli z pozoru np niewinne kłamstewko doprowadzi do czyjegoś samobójstwa to wina moralna nie jest wieksza?

Autor:  sahcim [ Wt kwi 28, 2020 2:20 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

sachol napisał(a):
sahcim napisał(a):
sachol napisał(a):
A co to ma do rzeczy? Jeśli skutek jest skutkiem
Skutek w oczach "zdradzonej" osoby nie jest wykładnikiem czy ów czyn był zdradą czegoś czy nie...

Czy wielkość zła nie jest mierzona jego skutkiem?
Jesli z pozoru np niewinne kłamstewko doprowadzi do czyjegoś samobójstwa to wina moralna nie jest wieksza?
Żeby "osądzić" wielkość zła jakiegoś czynu, to najpierw trzeba poznać ów czyn zatem pytanie na czy polega owa zdrada nie jest bezzasadne (ma do rzeczy wiele)...

Autor:  Wespecjan [ Wt kwi 28, 2020 2:26 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

Coś w tym temacie:
Na blogu demaskującym grupę Pawła Chojeckego zwaną "Kościołem Nowego Przymierza" z Lublina, w artykule "Autorytety protestanckiej żydo-sekty psychopaty Chojeckiego" omawiany jest między innymi zachwalany przez Chojeckiego model idealnej żony w rodzinie 'biblijnego chrześcijanina" pióra niejakiej Debie Pearl.

Czytamy tam takie coś: "Książkę Debi Pearl pt. "Stworzona by być jego pomocniczką” opisuje jako “podręcznik do rozwijania zespołu maltretowanej żony". Zwraca uwagę na niskich lotów egzegezę biblijną (coś co na codzień obserwujmy w, niskich lotów, interpretacjach Biblii w wykonaniu “pastora” Chojeckiego, podlanego dodatkowo rynsztokowym językiem). Powołując się na fragmenty Nowego Testamentu, które nakazują żonom podporządkowanie się swoim mężom, Pearl opowiada się za systemem, w którym pobożne żony żyją jako kompletne podwładne ich mężów, bez “równych praw”. Podobne “nauczania” stosuje Chojecki. Wedle wizji protestanckich sekt kobieta, żona nie ma być przyjaciółką i towarzyszką, której szczęście jest równie ważne i istotne dla szczęścia całej rodziny jak zadowolenie męża, ale posłuszną służącą, która znosić ma niedole w imię zaspokojenia potrzeb męża. W książce tej Debi Pearl radzi młodej matce, regularnie bitej przez męża, który także groził jej zasztyletowaniem, aby “przestała grzebać w jego grzechach i odzyskała go poprzez okazanie mu większego szacunku”.

https://wolna-polska.pl/wiadomosci/auto ... go-2018-06

Nagłe agresywne wybuchy są częścią tego, co znaczy być mężczyzną, pisze Debi Pearl. “Najmądrzejszym sposobem radzenia sobie z agresywnym mężem jest brak osobistej urazy” – radzi. “Unikaj prowokowania go.”

Swoje spostrzeżenia dodaje także Michael Pearl pisząc:

“Czy twój mąż cię złorzeczył i groził ci? Jesteś napominana, aby odpowiedzieć tak, jak Jezus. Kiedy został zniesławiony i zagrożony, cierpiał, oddając się wyższemu sędziemu, który jest sprawiedliwy. Musisz się zobowiązać do tego, który postawił cię pod dowództwem męża. Twój mąż odpowie Bogu, a ty musisz odpowiedzieć Bogu za to, jak reagujesz na swojego męża, nawet kiedy sprawia ci cierpienie. Tak jak mamy być posłuszni rządowi w każdym ordynacie, a służący mają być posłuszni swoim panom, nawet ci, którzy są nadużywający i gburowaty, podobnie, wy żony, bądźcie podporządkowane swoim własnym mężom … Możecie swobodnie nazywać swojego męża „panem”, gdy wiesz, że zwracasz się do tego, który postawił go pod opiekę i poprosił cię o cierpienie w rękach twojego męża, tak jak nasz Pan cierpiał z rąk niesprawiedliwych władz … Kiedy znosisz zło, nie zwracając go, otrzymujesz błogosławieństwo, nie tylko jako męczennika, ale jako czciciela Boga. “"

Autor:  sachol [ Wt kwi 28, 2020 3:53 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

Wespecjan napisał(a):
Coś w tym temacie:
Na blogu demaskującym grupę Pawła Chojeckego zwaną "Kościołem Nowego Przymierza" z Lublina, w artykule "Autorytety protestanckiej żydo-sekty psychopaty Chojeckiego" omawiany jest między innymi zachwalany przez Chojeckiego model idealnej żony w rodzinie 'biblijnego chrześcijanina" pióra niejakiej Debie Pearl.

Czytamy tam takie coś: "Książkę Debi Pearl pt. "Stworzona by być jego pomocniczką” opisuje jako “podręcznik do rozwijania zespołu maltretowanej żony". Zwraca uwagę na niskich lotów egzegezę biblijną (coś co na codzień obserwujmy w, niskich lotów, interpretacjach Biblii w wykonaniu “pastora” Chojeckiego, podlanego dodatkowo rynsztokowym językiem). Powołując się na fragmenty Nowego Testamentu, które nakazują żonom podporządkowanie się swoim mężom, Pearl opowiada się za systemem, w którym pobożne żony żyją jako kompletne podwładne ich mężów, bez “równych praw”. Podobne “nauczania” stosuje Chojecki. Wedle wizji protestanckich sekt kobieta, żona nie ma być przyjaciółką i towarzyszką, której szczęście jest równie ważne i istotne dla szczęścia całej rodziny jak zadowolenie męża, ale posłuszną służącą, która znosić ma niedole w imię zaspokojenia potrzeb męża. W książce tej Debi Pearl radzi młodej matce, regularnie bitej przez męża, który także groził jej zasztyletowaniem, aby “przestała grzebać w jego grzechach i odzyskała go poprzez okazanie mu większego szacunku”.

https://wolna-polska.pl/wiadomosci/auto ... go-2018-06

Nagłe agresywne wybuchy są częścią tego, co znaczy być mężczyzną, pisze Debi Pearl. “Najmądrzejszym sposobem radzenia sobie z agresywnym mężem jest brak osobistej urazy” – radzi. “Unikaj prowokowania go.”

Swoje spostrzeżenia dodaje także Michael Pearl pisząc:

“Czy twój mąż cię złorzeczył i groził ci? Jesteś napominana, aby odpowiedzieć tak, jak Jezus. Kiedy został zniesławiony i zagrożony, cierpiał, oddając się wyższemu sędziemu, który jest sprawiedliwy. Musisz się zobowiązać do tego, który postawił cię pod dowództwem męża. Twój mąż odpowie Bogu, a ty musisz odpowiedzieć Bogu za to, jak reagujesz na swojego męża, nawet kiedy sprawia ci cierpienie. Tak jak mamy być posłuszni rządowi w każdym ordynacie, a służący mają być posłuszni swoim panom, nawet ci, którzy są nadużywający i gburowaty, podobnie, wy żony, bądźcie podporządkowane swoim własnym mężom … Możecie swobodnie nazywać swojego męża „panem”, gdy wiesz, że zwracasz się do tego, który postawił go pod opiekę i poprosił cię o cierpienie w rękach twojego męża, tak jak nasz Pan cierpiał z rąk niesprawiedliwych władz … Kiedy znosisz zło, nie zwracając go, otrzymujesz błogosławieństwo, nie tylko jako męczennika, ale jako czciciela Boga. “"

Prztkład dlaczego solenie scriptury jest złe i działa na zgubę człowieka

Autor:  Brandeisbluesky [ Wt kwi 28, 2020 7:40 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

sachol napisał(a):
Czy jeśli jakiś chłopak/dziewczyna zostaje np zdradzony przez drugą połowę i skutkuje to tym że ta osoba się np zamyka z sobie, obwiniając wszystkie kobiety i mężczyzn za całe zło. To czy wiekszą winę morlaną ponosi ta osoba ktora zdradziła i doprowadziła do takiego stanu drugą osobę, czy też winę ponosi ta osoba skrzywdzona bo nie umiała przyjąć tej krzywdy po chrześcijańsku?


Jakie sankcje grożą osobie, której wykaże się większą winę?

Autor:  Terremoto [ Wt kwi 28, 2020 10:59 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

Moim zdaniem większą winę ponosi zdradzający (albo mordujący, albo molestujący), bo krzywdzi. Krzywdzi w sposób, z którym ktoś sobie nie radzi. Przerzucanie winy na skrzywdzonego, który sobie nie radzi, bo coś go miażdży, przerasta, w moim odczuciu jest niemoralne.
Skrzydzonego trzeba może leczyć, wyprowadzać z traumy, uporządkować emocjonalnie, a nie obwiniać, że się załamuje, bo nie jest herosem.

Autor:  Renata ewangelikalna [ Cz sie 06, 2020 12:29 am ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

Witajcie,
powracając do głównego pytania, zastanawiam się, czy w ogóle jest sensowne w taki przypadku ustalać większą winę. Jeśli już koncentrować się na winie, to raczej nasuwa się tu, że osoba zdradzająca zawiniła wobec osoby zdradzonej, a ta z kolei wobec osób, które na podstawie swoich (trudnych) doświadczeń niesłusznie, z uprzedzeniem osądza, w myśl zasady wszystkie są takie/ wszyscy są tacy.

Forumowicze z pewnością wiedzą, że Jezus ucząc nas modlić się polecił wybaczać (Łk 11,1-4; Mt 18,21-22).

Jednak pod względem psychologicznym jest to bardzo trudne, zwłaszcza w przypadku zdrady. Dla mnie na przykład ciekawa była kiedyś uwaga, że przebaczenie niekoniecznie oznacza powrót do relacji sprzed krzywdy. Zwłaszcza, gdy chodzi o przemoc lub tp. - przebaczenie nie oznacza, że mamy ponownie narazić się na agresję czy upokorzenie. Myślę, że chodzi o to, by nie życzyć źle osobie, która nas skrzywdziła, nie rozpamiętywać sytuacji, pomóc jej, jeśli uznamy, że potrzebuje konkretnie naszej pomocy, ale - zachowując ostrożność w relacjach. Poza tym sądzę, że nawet gdy komuś szczerze przebaczymy potrzebujemy jeszcze trochę czasu, by dojść do ładu z własnymi negatywnymi uczuciami.

W ogóle jest to temat rzeka. Mam nadzieję, że autor wątku nie obrazi się, ale trochę mnie zdziwiła koncepcja takiego, że to tak potocznie określę arbitralnego "zważenia" czy też "zmierzenia" tej winy i podzielenia na "mniejszą" i "większą".

Autor:  sachol [ Pt sie 07, 2020 10:39 am ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

Renata ewangelikalna napisał(a):
Witajcie,
powracając do głównego pytania, zastanawiam się, czy w ogóle jest sensowne w taki przypadku ustalać większą winę. Jeśli już koncentrować się na winie, to raczej nasuwa się tu, że osoba zdradzająca zawiniła wobec osoby zdradzonej, a ta z kolei wobec osób, które na podstawie swoich (trudnych) doświadczeń niesłusznie, z uprzedzeniem osądza, w myśl zasady wszystkie są takie/ wszyscy są tacy.

Forumowicze z pewnością wiedzą, że Jezus ucząc nas modlić się polecił wybaczać (Łk 11,1-4; Mt 18,21-22).

Jednak pod względem psychologicznym jest to bardzo trudne, zwłaszcza w przypadku zdrady. Dla mnie na przykład ciekawa była kiedyś uwaga, że przebaczenie niekoniecznie oznacza powrót do relacji sprzed krzywdy. Zwłaszcza, gdy chodzi o przemoc lub tp. - przebaczenie nie oznacza, że mamy ponownie narazić się na agresję czy upokorzenie. Myślę, że chodzi o to, by nie życzyć źle osobie, która nas skrzywdziła, nie rozpamiętywać sytuacji, pomóc jej, jeśli uznamy, że potrzebuje konkretnie naszej pomocy, ale - zachowując ostrożność w relacjach. Poza tym sądzę, że nawet gdy komuś szczerze przebaczymy potrzebujemy jeszcze trochę czasu, by dojść do ładu z własnymi negatywnymi uczuciami.

W ogóle jest to tem.

Dla katolika separacja i oddzielenie od małżonka może być jedynie czasowe do czasu poprawy. Dlatego zawsze nalezy wybaczac ale to kompletnie nie rowna się naiwnosci czy zezwoleniu na zlo, poprawa musi być szczera i trwala. Ale jak ktoś nie umie wynaczać niech się lepiej nie żeni. Małżenstwo nie jest obowiazkiem.

Autor:  mniszek_pospolity [ So sie 08, 2020 4:32 pm ]
Tytuł:  Re: Moralna odpowiedzialność

Cytuj:
Małżenstwo nie jest obowiazkiem.


I to zdanie jest najpiękniejsze, najbardziej pozytywne i mądre ;)

Odnośnie pytania, to dla mnie bardziej winna jest osoba, która zdradziła - dała powód, to jej zdrada była przyczyną takiej zaistniałej sytuacji. Osoba zdradzona czuje ból, brak zaufania, zawiodła się na kimś kogo kochała, darzyła zaufaniem, szacunkiem, była lojalna. A tu wielkie rozczarowanie i ogromna krzywda. Aż czasem trudno się dziwić, że tak zdradzone osoby tracą zaufanie i zamykają się na innych., nowe związki czy nawet znajomości - powód jest prosty i trochę banalny - nie chcą po raz drugi się zawieść, znowu cierpieć, kolejny raz przechodzić tego samego...

Strona 1 z 1 Strefa czasowa: UTC + 2
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
http://www.phpbb.com/