Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn lis 30, 2020 3:48 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona
 Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów 
Autor Wiadomość
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3354
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
Od pewnego czasu próbuję rozkminić, dlaczego osoby zarabiające dobrze czy nawet bardzo dobrze jak na polskie warunki niecierpliwie wypatrują wypłaty na koncie. Moja pierwsza myśl była taka, że na pewno chodzi o spłatę kredytu na mieszkanie. Jeśli ktoś parę tysiaków musi wybulić na ratę kredytu, a w międzyczasie łoży na wykończeniówkę, to dość zrozumiałe, że może być biedny jak mysz kościelna.

Ale okazuje się, że większość tych osób, o których myślę, wcale nie ma żadnych kredytów, żadnych domów nie stawia, mieszkania nie remontuje, dzieci również nie mają i mieszkają razem z partnerami, co sprawia, że choćby koszty utrzymania mieszkania są znacznie mniejsze, część z tych osób ma już własne mieszkania zakupione przez rodziców albo za gotówkę, czyli w zasadzie do zapłaty zostaje tylko czynsz plus ew. garaż.

Długo mi to nie dawało spokoju, żeby dojść do tego, na co ci ludzie wydają pieniądze, że im ledwo starcza od pierwszego do pierwszego, a głupio mi było tak wprost zapytać, no bo wiadomo, że dżentelmeni i dżentelwomenki o pieniądzach nie dyskutują. Pieniądze rzecz intymna. Przy okazji innej rozmowy na pewnym forum przeczytałam u jednego z forumowiczów, że przyczyną tego zjawiska jest zwyczajnie szerokie życie, imprezki, luksusowe wycieczki, jadanie w knajpach, siłownia, ciuchy, kosmetyki, usługi typu fryzjer, kosmetyczka itp. No ale jakoś ciężko mi było sobie wyobrazić, żeby na te wszystkie rzeczy wydawać aż taką forsę, mówimy o kilku tysiącach złotych miesięcznie.

Dzisiaj jednak udało mi się wreszcie uzyskać wyjaśnienie u źródła. Osoby, o których mowa, same się wygadały przy okazji rozmowy na inny temat i okazuje się, że ten forumowicz miał rację. Ludzie naprawdę potrafią wydawać kwoty idące w tysiące na jadanie co weekend w „fancy restaurants”, obrzydliwie drogie diety pudełkowe, ekskluzywne ciuchy, najnowocześniejszy sprzęt elektroniczny, abonament na strony typu Netflix, HBO, kino, koncerty, wycieczki, domówki, regularne wizyty u dietetyka i suplementy diety itp.

Jesteśmy świadkami kształtowania się społeczeństwa, które z zasady nie oszczędza, nie odkłada sobie tych „nadmiarowych” tysięcy na czarną godzinę, nie inwestuje, nie czuje potrzeby, żeby gromadzić pieniądze, a wręcz przeciwnie, ma nieodpartą potrzebę, żeby wydawać wszystko na bieżąco i nie na przedmioty, które będą posiadać, tylko na doświadczenia, przeżycia, usługi, szeroko pojęte korzystanie z życia.

Element prestiżu pozostaje. Tak jak niegdyś człowiek chciał mieć np. drogi samochód albo wypasiony dom, żeby sąsiad zieleniał z zazdrości, tak teraz chce jadać w drogich restauracjach albo jeździć na drogie wycieczki, żeby podnieść swój społeczny status. Miarą bogactwa już nie jest wielkość majątku, tylko lekkość wydawania pieniędzy. Człowiek, który jest sknerowaty, prowadzi oszczędny tryb życia, stara się nie szastać pieniędzmi na lewo i prawo, uchodzi za biedaka. Jest biedny, bo co z tego, że ma hajsy, skoro nie ma życia? Pieniądze same w sobie nie mają żadnej wartości, nabierają je w chwili konsumpcji. Kto nie konsumuje, ten de facto nie dysponuje pieniądzem, tylko jego symbolem.

Co myślicie o tym fenomenie? Czy też go zauważacie? I jak go oceniacie: pozytywnie czy negatywnie? Czy można powiedzieć, że konsumenci żyją, są bardziej, skoro przedkładają „być” nad „mieć”? A może to rozrzutne życie wcale nie jest żadnym „być” tylko „być posiadanym”, a właśnie oszczędne życie jest prawdziwym „być”, ponieważ człowiek, który nie ma przymusu konsumowania, jest człowiekiem wolnym?

_________________
He lives in you
He lives in me
He watches over
Everything we see


Pt gru 06, 2019 8:17 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 7398
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
Przy takim stylu życia, lepiej przygotować tyłek do bicia.


Pt gru 06, 2019 8:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3620
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
Trafnie to oceniasz. Sprawa natomiast jest prosta. Kreowane jest społeczeństwo konsumpcji, bo staje się ono ślepe. To po to tak nachalnie rozwijane są kredyty, promocje, by wciągnąć. A ślepym łatwo władać i nie widzi on, że nic władca jemu nie daje. A jeszcze okrada go z jego pracy. Tak powstają władze nic nie robienia, za to wygodne to funkcje że chej. Życie w całkowitym zabezpieczeniu, czy się stoi czy się leży, luksus mi się należy. Bo system sam zapewnio wszystko do końca, życie w niebie że umierać się nie chce. A nadzieję też mają, że duża kasa i system zrobią swoje, dadzą długie czy nawet wieczne życie. Istni wybrańcy losu. W takim kierunku to zmierza i na pewno nie chodzi tu o to, by wszystkim tak to zapewnić. Ten mechanizm jest znany od wieków, cały czas ten sam. Formy jego stosowania są tylko bardziej ukryte. Kiedyś było wiadome kto kogo okrada, teraz nie takie to proste, by to wiedzieć. Same dobre anioły nas otaczają, a jakie wdzięki posiadają. Aż szkoda to psuć i domagać się sprawiedliwości dla siebie. Im to jeszcze bardziej w to gra. Kiedyś to się musi skończyć. Bóg jest cierpliwy, za to ludzie nie. I wyproszą Boga by położył temu kres. Bóg słucha i pomaga pokrzywdzonym, więc jest pewne że położy temu kres. Wystarczy tylko być sobą i nie udawać, że tak nam dobrze w tym świecie władcy czynią. Na tym to polega że jawnie pokazują skromność. A tworząc front konsumpcji, (przecież to pierwsza linia frontu ). Szturm marketowych półek. Sami w nim się skrywają. W ciżbie nie widać pojedynczych osób. Ot cały prymitywnie prosty mechanizm, możliwy do realizacji tylko w chaosie bezmyślnych osób. Nienawidzą oni Kościoła, bo uczy myślenia, uczy skromności, czyli tylko tego co niezbędne. Uczy dróg kłamstw, by nie dać się zwieźć gładkim słowem, czy wdziękiem osobistym. Bo tego lichwiarstwa można się nauczyć, wszystkiego można się nauczyć i uczą tego uczelnie. A nie jest to wynikiem uczciwej troski o innych jak o siebie. Kościół od samego począdku swego istnienia o tym przypomina. Dlatego go tak atakują. Bo zagraża to ich bożkowi, pieniądza dla siebie. Proste jak drut.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pt gru 06, 2019 11:22 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 15, 2009 1:40 am
Posty: 1707
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
Może to jest jak najbardziej zdrowe podejście. Wiele osób przejechało się na oszczędzaniu. Mam przypomnieć książeczki mieszkaniowe PKO z czasów PRL? Kiedy "upadła komuna" (ciągle się trzyma, ale przyjęło się mówić że upadła), galopująca inflacja spowodowała że ludzie którzy oszczędzali na mieszkanie, finalnie nie mieli nawet na waciki. Z nowszych czasów jako formę oszczędzania polecano fundusze inwestycyjne, ale nastąpił taki moment że poleciały na łeb na szyję, a w telewizorze raptem pewne reklamy ze znanym aktorem zmieniły o 180 stopni kurs. No i jeszcze jeden powód: przecież nie zabierzemy swoich oszczędności i innych dóbr do grobu. Można oczywiście myśleć o zostawieniu czegoś dzieciom, ale dzieci prawdopodobnie szybko je przepuszczą a przedmioty potraktują jak śmieci.


So gru 07, 2019 4:10 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 14365
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
V. Frankl w swej ksiąće W poszukiwaniu sensu przywołuje badania psychologiczne dotyczące tej kwestii (dziś to pewniej drastyczniej się prezentuje). Sygnalizuję więc, że problem znamy od lat. Badania te wykazują, że 25% spośród europejskich studentów objętych badaniem wykazywało odczucie pustki egzystencjalnej. Wśród amerykańskich studentów ten odsetek wynosił 60%. Przejawem tej pustki jest stan ciągłego znudzenia. Chwilowo jest on pośrednio kompensowany najbardziej prymitywną formą 'sensu życia' jakim jest wola pieniądza czy wola przyjemności(głównie seksualnej). Szybko przybierają one postać 'błędnego koła' - nasilają i wzmacjniają pustkę egzystencjalną.

Sam Frankl twierdzi, że powołaniem człowieka jest skoncentrowanie swego życia wokół poziomu duchowego. Duchowość przejawia się przede wszystkim w wolności jednotki. Na poziomie naturalnym oznacza ona uwolnienie od przymusu popędów (jako kategoria wolności 'od'). W pełnym znaczeniu wolność oznacza wolność do odpowiedzialności (wolność 'do'), która jest odpowiedzialnością za odnalezienie sensu i realizacji wartości we własnej egzystencji. Nie można jej weryfikować empirycznie. Jest to także odpowiedzialność za przeżywanie własnego życia, która przynosi możliwość powiedzenia życiu 'tak' lub 'nie'. Każdy z ludzi jest odpowiedzialny za stan, w jakim znajduje się jego duch, niezależnie od zewnętrznych uwarunkowań.

Wstępnik opisuje redukcjonistyczne podejście do rozumienia człowieka. To sprowadzenie człowieka do kategorii fizjologicznych, biologicznych czy psychololgicznych. Bez kategorii duchowej pozostaje niezrozumiały dla siebie samego i wikła się w owe błędne koło namiastek sensu.
Dla zilustrowania -życie z sensem Szlachta pracuje!


So gru 07, 2019 8:07 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3354
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
Inczuczuna napisał(a):
Może to jest jak najbardziej zdrowe podejście. Wiele osób przejechało się na oszczędzaniu. Mam przypomnieć książeczki mieszkaniowe PKO z czasów PRL? Kiedy "upadła komuna" (ciągle się trzyma, ale przyjęło się mówić że upadła), galopująca inflacja spowodowała że ludzie którzy oszczędzali na mieszkanie, finalnie nie mieli nawet na waciki.

To by nawet miało sens, ale ludzie, o których piszę, nie kupują jakichś trwałych dóbr za te pieniądze, które wkrótce mogą stracić wartość, tylko je wydają je głównie na rozrywkę, odpoczynek, luksus. Tym bardziej, że teraz już się nie produkuje przedmiotów trwałych, które mają służyć latami, wszystko jest tymczasowe. Ludzie potrafią wyrzucać dobre meble, ubrania, przedmioty, tylko dlatego, że im się znudziły.
Cytuj:
No i jeszcze jeden powód: przecież nie zabierzemy swoich oszczędności i innych dóbr do grobu. Można oczywiście myśleć o zostawieniu czegoś dzieciom, ale dzieci prawdopodobnie szybko je przepuszczą a przedmioty potraktują jak śmieci

No tak, ale mnie w tym temacie też chodzi o przymus wydawania pieniędzy. Czy jeśli masz milion na koncie, to teraz powinieneś czuć się zobowiązany ten milion wydać, bo jak wydasz 200 tysięcy, to odczujesz to jako stratę? I dlatego zaczniesz nosić ubrania za kilka tysięcy złotych, jadać steki za 500 zł, żeby milion się nie zmarnował, mimo że stek za 50 zł smakuje tak samo jak ten za 500 zł? Czy w ten sposób człowiek nie staje się niewolnikiem pieniądza?

_________________
He lives in you
He lives in me
He watches over
Everything we see


So gru 07, 2019 8:15 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 15, 2009 1:40 am
Posty: 1707
Płeć: mężczyzna
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
towarzyski.pelikan napisał(a):
To by nawet miało sens, ale ludzie, o których piszę, nie kupują jakichś trwałych dóbr za te pieniądze, które wkrótce mogą stracić wartość, tylko je wydają je głównie na rozrywkę, odpoczynek, luksus. Tym bardziej, że teraz już się nie produkuje przedmiotów trwałych, które mają służyć latami, wszystko jest tymczasowe. Ludzie potrafią wyrzucać dobre meble, ubrania, przedmioty, tylko dlatego, że im się znudziły.
Ponieważ w przyrodzie jest równowaga, są też ludzie którzy nie wyrzucają nawet złych, zepsutych lub zniszczonych rzeczy, tylko zbierają "przydasie" (od słów "przyda się jeszcze").
Cytuj:
No tak, ale mnie w tym temacie też chodzi o przymus wydawania pieniędzy. Czy jeśli masz milion na koncie, to teraz powinieneś czuć się zobowiązany ten milion wydać, bo jak wydasz 200 tysięcy, to odczujesz to jako stratę? I dlatego zaczniesz nosić ubrania za kilka tysięcy złotych, jadać steki za 500 zł, żeby milion się nie zmarnował, mimo że stek za 50 zł smakuje tak samo jak ten za 500 zł? Czy w ten sposób człowiek nie staje się niewolnikiem pieniądza?
Nie ma przymusu, tak przynajmniej mówi do swoich pacjentów pewien znajomy lekarz: "pan/pani nic nie musi" :-D Jest chęć wydawania pieniędzy na drogie rzeczy. Być może ta chęć bierze się stąd że stosunkowo nie dawno, patrząc z dłuższej perspektywy czasowej, jeśli coś było drogie oznaczało że jest wysokiej jakości. Czasem dalej tak jest że markowe oznacza dobre, dłużej zdatne do użycia, rzadziej psujące się.


So gru 07, 2019 8:59 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3354
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
Inczuczuna napisał(a):
Nie ma przymusu, tak przynajmniej mówi do swoich pacjentów pewien znajomy lekarz: "pan/pani nic nie musi" :-D Jest chęć wydawania pieniędzy na drogie rzeczy. Być może ta chęć bierze się stąd że stosunkowo nie dawno, patrząc z dłuższej perspektywy czasowej, jeśli coś było drogie oznaczało że jest wysokiej jakości. Czasem dalej tak jest że markowe oznacza dobre, dłużej zdatne do użycia, rzadziej psujące się.

Właśnie się dowiedziałam, że istnieje coś takiego jak Prawo Parkinsona.
1. Prawo Parkinsona mówi, że im więcej czasu mamy na wykonanie jakiegoś zadania, tym później je wykonamy.
2. Prawo Parkinsona mówi, że im więcej zarabiamy pieniędzy, tym więcej wydajemy.

Oba prawa wyjaśniają zachowania racjonalne, ale do pewnego pułapu. Jeśli dane zadanie mogę wykonać w 5 minut, ale z wywieszonym ozorem, w stresie albo w 15 minut na spokojnie, z kawusią, to zachowaniem racjonalnym jest poświęcić zadaniu 15 minut. W ten sposób zaspokajam potrzebę komfortu psychicznego. Tak samo jest z forsą. Jeśli do tej pory zarabiałam podle, musząc sobie odmawiać, kupować tanie żarcie z konserwantami, to racjonalnym z mojej strony będzie zwiększyć wydatki, które pokryją moje potrzeby.

Jednak to prawo mówi, że ten mechanizm nie ma końca. A to nie jest możliwe, że na wykonanie zadania, które fizycznie da się wykonać w 5 minut, ktoś realnie potrzebuje 2 godzin. W tym momencie już nie realna potrzeba dyktuje ilość czasu potrzebnego na wykonanie zadania, tylko to ilość możliwego czasu (deadline) dyktuje tempo pracy. Tak samo jest z pieniędzmi. W pewnym momencie zaczynasz być niewolnikiem pieniądza, który stwarza coraz to nowe potrzeby.

_________________
He lives in you
He lives in me
He watches over
Everything we see


So gru 07, 2019 10:08 pm
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 14, 2013 8:21 pm
Posty: 594
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
Ciekawy temat, ale myślę, że został bardzo spłycony. Poprzestałaś, Towarzyski Pelikanie, na pierwszym, najbardziej nasuwającym się skojarzeniu, nie wnikając przy tym w niuanse. W ogóle trochę mam wrażenie (możliwe, że już o tym pisałam), że "konsumpcjonizm" stał się takim słowem- wytrychem, często nie niosącym za sobą żadnej głębszej refleksji, ale mającym sygnalizować potrzebę głębi. Co z drugiej strony oczywiście nie znaczy, że problem nie istnieje, tylko warto spojrzeć głębiej, by zrozumieć jego przyczyny. Sama miałka krytyka konsumpcjonizmu może dać efekt odwrotny od zamierzonego.

1)Badania pokazują, że młodzi ludzie, w przeciwieństwie do ich rodziców, znacznie chętniej wydają pieniądze na przeżycia niż na dobra materialne. Konsumpcjonizm był wcześniej i jest teraz, zmieniły się jednak potrzeby, priorytety i możliwości: http://www.businessinsider.com/money-ad ... 019-3?IR=T
O ile, dla pokolenia naszych rodziców wartością był zakup domu czy samochodu, to młodsi bardziej cenią na przykład podróże czy udział w koncercie ulubionego zespołu. Osobiście nie widzę nic złego w tym, że ktoś jeździ po całym świecie, bierze udział w koncertach, jakie lubi czy inwestuje np. w sprzęt do wspinaczki górskiej, jednocześnie mieszkając w wynajętych mieszaniach i korzystając z komunikacji publicznej. Jednak sęk w tym, by był to świadomy wybór, a nie działanie na zasadzie: nie starcza mi pieniędzy, nie jestem w stanie na nic odłożyć, bo nie mogę się oprzeć mniej lub bardziej przypadkowym wydatkom.

2)Zdecydowanie brakuje edukacji ekonomicznej: ludzie nie mają żadnej wiedzy, nawet podstawowej, o tym, jak planować swoje wydatki. Polacy bywają mistrzami w gotowaniu tanich obiadów z niczego lub wynajdywaniu serków o 15 groszy tańszych, jednak nie potrafią zaplanować w sposób całościowy swojego budżetu. Rzadkością jest u nas to, co uważam, że powinno być podstawą, czyli posiadanie pewnej "poduszki finansowej" - http://jakoszczedzacpieniadze.pl/podusz ... inwestowac - oszczędności na nagłe wydatki czy sytuację taką jak utrata pracy. Nie mając żadnych oszczędności bardzo łatwo popaść w długi, gdy tylko pojawi się jakiś większy wydatek. Tylko pewnego wysiłku wymaga zmiana myślenia, tak by nie wydawać pieniędzy do końca, lecz każdego miesiąca coś odkładać. Ale to tylko przykład, oferowane współcześnie produkty ekonomiczne są coraz bardziej skomplikowane i poza "rozsądkiem" potrzebna jest konkretna, merytoryczna wiedza.

3)Bardzo często kupowanie niezbyt potrzebnych, drogich rzeczy wynika z braku zaspokojenia pewnych potrzeb emocjonalnych. Odczuwam nudę, przygnębienie - kupuję sobie fajną sukienkę, kosmetyk - na chwilę (krótką) poprawia mi to humor; nie mam dobrych relacji ze znajomymi - staram się im zaimponować "prestiżowym" stylem życia. I masz rację krytykując takie podejście, tylko że moim zdaniem, to nie rozwiązuje problemu, wręcz przeciwnie, dana osoba może się poczuć jeszcze gorzej, że zabiera jej się nawet te "namiastki" szczęścia, które ma. Zamiast tego warto pokazywać alternatywy: na przykład zachęcać do rozwijania pasji, które dają również szansę do zaprzyjaźnienia się z osobami nadającymi na tych samych falach, budowania relacji (może być np. sztuka, aktywność fizyczna) czy różnych form zaangażowania społecznego (np. wolontariat).

_________________
http://vanillivi-de-az.livejournal.com/


Wt gru 31, 2019 3:40 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3354
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
MayKasahara napisał(a):
Ciekawy temat, ale myślę, że został bardzo spłycony. Poprzestałaś, Towarzyski Pelikanie, na pierwszym, najbardziej nasuwającym się skojarzeniu, nie wnikając przy tym w niuanse. W ogóle trochę mam wrażenie (możliwe, że już o tym pisałam), że "konsumpcjonizm" stał się takim słowem- wytrychem, często nie niosącym za sobą żadnej głębszej refleksji, ale mającym sygnalizować potrzebę głębi. Co z drugiej strony oczywiście nie znaczy, że problem nie istnieje, tylko warto spojrzeć głębiej, by zrozumieć jego przyczyny. Sama miałka krytyka konsumpcjonizmu może dać efekt odwrotny od zamierzonego.

Ciekawe co piszesz, bo ten temat wcale nie jest krytyczny, tzn. nie ukrywam swojego dystansu do omawianego zjawiska, ale przecież na samym końcu stawiam pytanie, czy może taka konsumpcyjna postawa jest słuszna. Serio się nad tym zastanawiam. I ciekawy jest ten artykuł, który przytoczyłaś:
Cytuj:
1)Badania pokazują, że młodzi ludzie, w przeciwieństwie do ich rodziców, znacznie chętniej wydają pieniądze na przeżycia niż na dobra materialne. Konsumpcjonizm był wcześniej i jest teraz, zmieniły się jednak potrzeby, priorytety i możliwości: http://www.businessinsider.com/money-ad ... 019-3?IR=T

Właśnie nad tym się zastanawiałam, czy takie życie tu i teraz, zbieranie wrażeń, gromadzenie doświadczeń, nie jest aby korzystne dla rozwoju duchowego. Trochę się to wpisuje w Ewangeliczne ubóstwo. Zamiast się nadmiernie zabezpieczać, troszczyć o przyszłość czy przywierać do przeszłości, może lepiej zachować tę lekkość "konsumenta", który żyje chwilą.

W tym artykule jest np. mowa o wspomnieniach, że kto doświadcza, inwestuje we wspomnienia. Zastanawiam się, czy takie przebodźcowanie rzeczywiście służy budowaniu wspomnień. Cicho zakłada się, że żeby gromadzić te doświadczenia, to koniecznie trzeba tak dynamicznie żyć - podróżować, chodzić na imprezy, koncerty, być wszędzie, bo przecież człowiek, który żyje skromnie, jego życie kręci się wokół pracy, rodziny i garstki lokalnych znajomych też siłą rzeczy doświadcza i przy tym ma więcej czasu na to, żeby z tej mniejszej liczby doświadczeń więcej wyciągnąć, bardziej je zgłębić, a jak raz na ruski rok gdzieś wyskoczy, zrobi coś szalonego, niespodziewanego, to wtedy będzie to w jego pamięci utrwalone bardziej niż gdyby to robił co chwilę.

Tutaj dotykam kolejnego problemu - z nadwyżką doświadczeń jest jak z nadwyżką pieniędzy, na początku jak się człowiek bogaci, każdy dodatkowy banknot go cieszy, przymnaża szczęścia, ale w pewnym momencie osiąga pułap, za którym już dodatkowe pieniądze przestają robić wrażenie. Człowiek łatwo się przyzwyczaja do wysokiej stopy życia. Czy nie tak samo jest z doświadczeniami - im częściej chodzimy do restauracji, wyjeżdżamy na wycieczki, odwiedzamy SPA etc., tym mniejsze one robią na nas wrażenie, w związku z czym chcemy wciąż więcej i więcej, a nic nam nie daje trwałej satysfakcji.
Cytuj:
Jednak sęk w tym, by był to świadomy wybór, a nie działanie na zasadzie: nie starcza mi pieniędzy, nie jestem w stanie na nic odłożyć, bo nie mogę się oprzeć mniej lub bardziej przypadkowym wydatkom.

Zwykle to jest kierowanie sie modą, trendem. Wszyscy tak szeroko żyją, to ja nie będę gorsza. Szczególnie dotyczy to kobiet.O świadomym wyborze mówimy wtedy, kiedy ktoś ma porównanie, doświadczył życia oszczędnego i takiego rozrzutnego, poznał różnicę i może wybrać to, co jemu służy.
Cytuj:
2)Zdecydowanie brakuje edukacji ekonomicznej: ludzie nie mają żadnej wiedzy, nawet podstawowej, o tym, jak planować swoje wydatki. Polacy bywają mistrzami w gotowaniu tanich obiadów z niczego lub wynajdywaniu serków o 15 groszy tańszych, jednak nie potrafią zaplanować w sposób całościowy swojego budżetu. Rzadkością jest u nas to, co uważam, że powinno być podstawą, czyli posiadanie pewnej "poduszki finansowej" - http://jakoszczedzacpieniadze.pl/podusz ... inwestowac - oszczędności na nagłe wydatki czy sytuację taką jak utrata pracy. Nie mając żadnych oszczędności bardzo łatwo popaść w długi, gdy tylko pojawi się jakiś większy wydatek. Tylko pewnego wysiłku wymaga zmiana myślenia, tak by nie wydawać pieniędzy do końca, lecz każdego miesiąca coś odkładać. Ale to tylko przykład, oferowane współcześnie produkty ekonomiczne są coraz bardziej skomplikowane i poza "rozsądkiem" potrzebna jest konkretna, merytoryczna wiedza.

No właśnie, słuszna uwaga z tą poduszką, dla mnie to zawsze była oczywistość, mimo że nikt mnie z tego nie edukował. Obawiam się, że przedsiębiorczość trzeba wynieść przede wszystkim z domu. Za moich czasów rodzice dawali dzieciom kieszonkowe, teraz - jak wskazują np. badania pokolenia iGen - kieszonkowe wyszło z mody. Jak dziecko czegoś potrzebuje, rodzice sypią kasą, co uczy dziecko, że pieniądze "rosną na drzewie".
Cytuj:
Zamiast tego warto pokazywać alternatywy: na przykład zachęcać do rozwijania pasji, które dają również szansę do zaprzyjaźnienia się z osobami nadającymi na tych samych falach, budowania relacji (może być np. sztuka, aktywność fizyczna) czy różnych form zaangażowania społecznego (np. wolontariat).

Osoby, o których pisałam we wstępniaku jak najbardziej rozwijają pasje i budują relacje, ale pasje i relacje budują w ramach tego konsumpcyjnego stylu życia. Np. modne jest teraz chodzenie regularnie na siłownie albo jadanie w knajpach. Moda, rynek dyktują im pasje.

_________________
He lives in you
He lives in me
He watches over
Everything we see


Wt gru 31, 2019 1:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 1441
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Od pewnego czasu próbuję rozkminić, dlaczego osoby zarabiające dobrze czy nawet bardzo dobrze jak na polskie warunki niecierpliwie wypatrują wypłaty na koncie.

Dopamina. Nasz układ nerwowy jest tak skonstruowany, że cieszy się jedynie z zysku a smuci ze straty. Status quo niewiele go interesuje. Porównywanie to w zasadzie jedyne co potrafi.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Długo mi to nie dawało spokoju, żeby dojść do tego, na co ci ludzie wydają pieniądze, że im ledwo starcza od pierwszego do pierwszego

Pozwalają sobie na komfort braku liczenia pieniędzy i oszczędzania, a to potrafi kosztować dowolne pieniądze. Kiedy zarabiasz 2000 zł to żyjesz w pewnej dyscyplinie. Nieświadomie jesteś w stałym delikatnym napięciu, które kontroluje wydawane przez ciebie pieniądze. Kiedy zaczynasz zarabiać 20 tys., to możesz uwolnić się od tego napięcia i kupujesz torebkę taką jaka Ci się podoba i tam, gdzie akurat wejdziesz, a nie szukasz przez tydzień w internecie. Porównałbym to do spacerowania po stromym górskim szlaku albo po szerokiej łące. W obu przypadkach poruszasz się z podobną prędkością, ale tylko w pierwszym twoje mięśnie są napięte i gotowe do reakcji a umysł czujny.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Właśnie nad tym się zastanawiałam, czy takie życie tu i teraz, zbieranie wrażeń, gromadzenie doświadczeń, nie jest aby korzystne dla rozwoju duchowego. Trochę się to wpisuje w Ewangeliczne ubóstwo. Zamiast się nadmiernie zabezpieczać, troszczyć o przyszłość czy przywierać do przeszłości, może lepiej zachować tę lekkość "konsumenta", który żyje chwilą.

Twoją motywacją do doświadczania jest radość, natomiast do gromadzenia jest nią strach. Wniosek nasuwa się sam.
Cytuj:
Tutaj dotykam kolejnego problemu - z nadwyżką doświadczeń jest jak z nadwyżką pieniędzy, na początku jak się człowiek bogaci, każdy dodatkowy banknot go cieszy, przymnaża szczęścia, ale w pewnym momencie osiąga pułap, za którym już dodatkowe pieniądze przestają robić wrażenie. Człowiek łatwo się przyzwyczaja do wysokiej stopy życia. Czy nie tak samo jest z doświadczeniami - im częściej chodzimy do restauracji, wyjeżdżamy na wycieczki, odwiedzamy SPA etc., tym mniejsze one robią na nas wrażenie, w związku z czym chcemy wciąż więcej i więcej, a nic nam nie daje trwałej satysfakcji.

Doświadczenie zdobywamy robiąc coś po raz pierwszy. Później już tylko powielamy czynności i powoli umieramy wewnętrznie. Śmiercią jest stan w którym praktycznie żadna czynność ani nawet żadna myśl nie może się odbyć inaczej niż po dobrze wytartym torze.

Wracając do wydawania pieniędzy na bieżąco, to dobrym przykładem są tutaj Szwajcarzy. Oni zazwyczaj nie wynieśli z domu strachu przed brakiem środków do życia, jak to miało miejsce w przypadku wielu Polaków, w tym mnie, więc nie czują specjalnej potrzeby gromadzenia. Nie za bardzo maja też na co oszczędzać, bo kupno mieszkania w większym mieście jest zdecydowanie poza zasięgiem osoby przed 35. rokiem życia i bez bogatych rodziców, a po utracie pracy dostaje się wysoki zasiłek. Ponieważ zarabia się tu dużo, wydaje się również dużo. Dla pracownika korporacji codzienny obiad za 30 - 50 franków to często standard. Do tego kawa ze starbucksa za dychę, fryzjer za stówę, weekend na nartach, markowe ciuchy oraz gadżety i koszmarnie drogi czynsz. Nie jest trudno wydać kilka, a nawet kilkanaście tysięcy chf, niewiele przy tym oszczędzając i wcale nie żyjąc w jakichś specjalnych luksusach. Dla Szwajcarów pensja to po prostu kasa, która jest do wydania w danym miesiącu :wink:

_________________
Self care is also not arguing with people who are committed to misunderstanding you.


Cz sty 02, 2020 3:36 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3354
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
ŚmiałyHarpunnik napisał(a):
Pozwalają sobie na komfort braku liczenia pieniędzy i oszczędzania, a to potrafi kosztować dowolne pieniądze. Kiedy zarabiasz 2000 zł to żyjesz w pewnej dyscyplinie. Nieświadomie jesteś w stałym delikatnym napięciu, które kontroluje wydawane przez ciebie pieniądze. Kiedy zaczynasz zarabiać 20 tys., to możesz uwolnić się od tego napięcia i kupujesz torebkę taką jaka Ci się podoba i tam, gdzie akurat wejdziesz, a nie szukasz przez tydzień w internecie. Porównałbym to do spacerowania po stromym górskim szlaku albo po szerokiej łące. W obu przypadkach poruszasz się z podobną prędkością, ale tylko w pierwszym twoje mięśnie są napięte i gotowe do reakcji a umysł czujny. :

Gdyby to było tak proste jak piszesz, wszystkie osoby zarabiające na tym samym poziomie tak by się zachowywały, a tak nie jest. Np. ja zarabiam nie mniej od tych osób, które wydają wszystko na bieżąco, a mam spore oszczędności. Od jakiegoś czasu robię rejestr wydatków w excelu, chciałam sprawdzić, ile wydaje miesięcznie, na co i ile mi zostaje. Okazało się, że bez świadomego kontrolowania wydatków, praktycznie co miesiąc wydaje tyle samo pieniędzy i co za tym idzie - tyle samo oszczędzam. Oszczędności same mi się robią. Wystarczy, ze nie wydaję pieniędzy w sposób bezmyślny - "a bo mi się spodobała bluzka na wystawię, więc postanowiłam ją mieć". Naprawdę musiałabym się postarać, żeby wydać wszystkie pieniądze zarobione w miesiącu. Musiałabym stworzyć sobie … nowe potrzeby.
Cytuj:
Twoją motywacją do doświadczania jest radość, natomiast do gromadzenia jest nią strach. Wniosek nasuwa się sam.

Też się nie do końca zgadzam. Np. mnie sprawia radość, że mam pieniądze na koncie. Kupowanie fajnych rzeczy oraz doświadczeń też mi sprawia radość, ale pod warunkiem, że czuję, że to ja chcę doświadczyć czegoś oferowanego przez danego usługodawcę, a nie że np. daje sobie wmówić, że jednym sposobem na osiągniecie prawdziwego relaxu jest weekend w SPA. Większość moich potrzeb jestem w stanie zaspokoić za darmo albo bardzo niskim kosztem. Mam wrażenie, że wiele osób ulega złudzeniu, że doświadczenia trzeba kupować i im więcej się zapłaci, tym lepsze doświadczenie...

Kolejna rzecz to sama idea gromadzenia: kto tu tak naprawdę gromadzi - ten, który oszczędza, nawet jeśli nie jest typem skąpca, który ciągle sobie czegoś odmawia, tylko po prostu nie wydaje ponad potrzeby, czy raczej ten, który kompulsywnie gromadzi doświadczenia? Czy to strach, niepokój skłania wielu ludzi do kompulsywnego wydawania pieniędzy na doświadczenia? Boją się, że im życie przecieknie przez palce, jeśli nie będą szybko, intensywnie żyć? A miarą intensywności życia jest cena nabywanych doświadczeń?
Cytuj:
Doświadczenie zdobywamy robiąc coś po raz pierwszy. Później już tylko powielamy czynności i powoli umieramy wewnętrznie. Śmiercią jest stan w którym praktycznie żadna czynność ani nawet żadna myśl nie może się odbyć inaczej niż po dobrze wytartym torze.

Podobno nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, tzn. tak naprawdę nigdy nie robimy czegoś po raz drugi dokładnie tak samo. Np. dobrym przykładem są książki czy filmy.

Mamy Mietka, który obejrzał przez całe życie 100 tys. filmów (po jednym razie na każdy film) i Józka, który obejrzał 10 tys filmów, ale po 10 razy każdy w kilku(nasto)letnich odstępach czasu. Czy Mietek zdobył większe filmowe doświadczenie od Józka? Moim zdaniem niekoniecznie. To, który z nich ma bardziej bogate (urozmaicone) doświadczenie zależy od tego jak działają ich umysły, ile są w stanie wyciągnąć z tych filmów. Np. może być tak, ze Mietek obejrzał każdy z tych filmów po łebkach, poznał je powierzchownie, a Józek obejrzał mniej filmów, ale każdy z nich porządnie zgłębił.

Ostatnio odnoszę wrażenie, ze za tym dynamicznym życiem (zachłannością doświadczania ciągle nowych rzeczy) idzie straszna płycizna. Taki umysł karmi się głównie sensualnymi wrażeniami, emocjami, ale żadna głębsza refleksja za tym nie idzie...
Cytuj:
Wracając do wydawania pieniędzy na bieżąco, to dobrym przykładem są tutaj Szwajcarzy. Oni zazwyczaj nie wynieśli z domu strachu przed brakiem środków do życia, jak to miało miejsce w przypadku wielu Polaków, w tym mnie, więc nie czują specjalnej potrzeby gromadzenia. Nie za bardzo maja też na co oszczędzać, bo kupno mieszkania w większym mieście jest zdecydowanie poza zasięgiem osoby przed 35. rokiem życia i bez bogatych rodziców, a po utracie pracy dostaje się wysoki zasiłek. Ponieważ zarabia się tu dużo, wydaje się również dużo. Dla pracownika korporacji codzienny obiad za 30 - 50 franków to często standard. Do tego kawa ze starbucksa za dychę, fryzjer za stówę, weekend na nartach, markowe ciuchy oraz gadżety i koszmarnie drogi czynsz. Nie jest trudno wydać kilka, a nawet kilkanaście tysięcy chf, niewiele przy tym oszczędzając i wcale nie żyjąc w jakichś specjalnych luksusach. Dla Szwajcarów pensja to po prostu kasa, która jest do wydania w danym miesiącu :wink:

Czyli ta moda na życie od pierwszego do pierwszego idzie do nas z zachodu. W Polsce jest to o tyle kuriozalne, że obok takich osób, co kilka tysi miesięcznie wydają na przyjemnostki, żyją ludzie, którym nie starcza na podstawowe potrzeby.

_________________
He lives in you
He lives in me
He watches over
Everything we see


Pt sty 03, 2020 12:08 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): N sty 20, 2019 1:59 pm
Posty: 1441
Płeć: mężczyzna
wyznanie: chrześcijanin, inne (trynitarny i biblijny)
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
towarzyski.pelikan napisał(a):
Gdyby to było tak proste jak piszesz, wszystkie osoby zarabiające na tym samym poziomie tak by się zachowywały, a tak nie jest. Np. ja zarabiam nie mniej od tych osób, które wydają wszystko na bieżąco, a mam spore oszczędności. Od jakiegoś czasu robię rejestr wydatków w excelu, chciałam sprawdzić, ile wydaje miesięcznie, na co i ile mi zostaje. Okazało się, że bez świadomego kontrolowania wydatków, praktycznie co miesiąc wydaje tyle samo pieniędzy i co za tym idzie - tyle samo oszczędzam. Oszczędności same mi się robią. Wystarczy, ze nie wydaję pieniędzy w sposób bezmyślny - "a bo mi się spodobała bluzka na wystawię, więc postanowiłam ją mieć". Naprawdę musiałabym się postarać, żeby wydać wszystkie pieniądze zarobione w miesiącu. Musiałabym stworzyć sobie … nowe potrzeby.

Ludzie są oczywiście różni i różnie uwarunkowani. Ja też żyję dosyć oszczędnie, ale jak już napisałem, wyniosłem z domu pewien strach przed brakiem pieniędzy. Obecnie jest on irracjonalny, ale wciąż sprawia, że czuje potrzebę np. kupna własnego mieszkania. Zauważyłem, że osoby wychowane w poczuciu bezpieczeństwa zazwyczaj czegoś takiego nie mają.
Mam też pewne wyrzuty sumienia wydając większą sumę na coś, czego nie potrzebuję, ale to chyba kwestia wprawy.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Też się nie do końca zgadzam. Np. mnie sprawia radość, że mam pieniądze na koncie.

W jaki sposób sprawia Ci radość coś z czego nie korzystasz? Czy gdybyś miała pewność, że nie dożyjesz jutra, to również by Cię one cieszyły? Jeśli nie, to sama widzisz, że one nie dodają niczego do chwili obecnej. Dają jedynie pewne poczucie bezpieczeństwa i chwilowo zmniejszają strach przed przyszłością.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Naprawdę musiałabym się postarać, żeby wydać wszystkie pieniądze zarobione w miesiącu. Musiałabym stworzyć sobie … nowe potrzeby.

Widocznie jesteś świadoma tego co naprawdę daje Ci spokój i radość. Większość osób nie jest, więc szuka tego przy pomocy pieniędzy.
towarzyski.pelikan napisał(a):
Kolejna rzecz to sama idea gromadzenia: kto tu tak naprawdę gromadzi - ten, który oszczędza, nawet jeśli nie jest typem skąpca, który ciągle sobie czegoś odmawia, tylko po prostu nie wydaje ponad potrzeby, czy raczej ten, który kompulsywnie gromadzi doświadczenia? Czy to strach, niepokój skłania wielu ludzi do kompulsywnego wydawania pieniędzy na doświadczenia? Boją się, że im życie przecieknie przez palce, jeśli nie będą szybko, intensywnie żyć? A miarą intensywności życia jest cena nabywanych doświadczeń?

Doświadczenia również można zdobywać kompulsywnie i nieumiejętnie, ale one zawsze są jakąś wartością. Uważam świadomość za jedna z największych wartości, a ona kształtuje się poprzez doświadczanie. To tak jakby krytykować czytanie książek podając za przykład romansidła dodawane gratis do gazet. Ok, to nie to samo co literatura piękna albo nauka, ale ogólnie czytanie książek rozwija a oglądanie telewizji nie. Podobnie jest z doświadczaniem oraz gromadzeniem. Jakość doświadczenia może być różna, ale moim zdaniem każde rozwija.

_________________
Self care is also not arguing with people who are committed to misunderstanding you.


Pt sty 03, 2020 11:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pn maja 14, 2018 8:54 pm
Posty: 3354
Płeć: kobieta
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
ŚmiałyHarpunnik napisał(a):
Zauważyłem, że osoby wychowane w poczuciu bezpieczeństwa zazwyczaj czegoś takiego nie mają.

Skąd to poczucie bezpieczeństwa wynika? Może stad, ze "mam dzianych rodziców, którzy w razie czego mnie wspomogą"? Jeśli ktoś nie ma żadnego zabezpieczenia, ani własnej gotówki, ani jakichś nieruchomości, ani nie ma na kogo liczyć w rodzinie czy wśród przyjaciół, powinien po prostu żyć chwilą, licząc na to, że jakoś to będzie?
Myślę, że dużą rolę tutaj odgrywa chęć bycia niezależnym. Ja np. w razie co mam na kogo liczyć, nie zostanę na lodzie, ale nie chciałabym nigdy się znaleźć w sytuacji, kiedy będę u kogoś na utrzymaniu albo będę zmuszona po prostu żebrać, a przecież nie mam żadnej gwarancji, że za chwilę będę potrzebować większej kwoty.
Cytuj:
W jaki sposób sprawia Ci radość coś z czego nie korzystasz? Czy gdybyś miała pewność, że nie dożyjesz jutra, to również by Cię one cieszyły? Jeśli nie, to sama widzisz, że one nie dodają niczego do chwili obecnej. Dają jedynie pewne poczucie bezpieczeństwa i chwilowo zmniejszają strach przed przyszłością.

Piszesz, że dają - jedynie poczucie bezpieczeństwa, dla mnie to poczucie bezpieczeństwa to szalenie ważna rzecz. Nawet gdybym się dowiedziała, ze jutro umrę, nie pożałowałabym tych oszczędności. Po prostu bym je zostawiła bliskim albo oddała na jakiś cel charytatywny. I jeszcze tuż przed śmiercią miałabym satysfakcję, że mogę komuś pomóc. A gdybym je wydała na bzdury, których nie potrzebuję, a dodatkowo, które zanieczyszczają środowisko, nikt by nic na tym nie zyskał.
Cytuj:
Doświadczenia również można zdobywać kompulsywnie i nieumiejętnie, ale one zawsze są jakąś wartością. Uważam świadomość za jedna z największych wartości, a ona kształtuje się poprzez doświadczanie. To tak jakby krytykować czytanie książek podając za przykład romansidła dodawane gratis do gazet. Ok, to nie to samo co literatura piękna albo nauka, ale ogólnie czytanie książek rozwija a oglądanie telewizji nie. Podobnie jest z doświadczaniem oraz gromadzeniem. Jakość doświadczenia może być różna, ale moim zdaniem każde rozwija.

Masz rację, tylko że moim zdaniem - nie da się nie doświadczać. Zawsze doświadczamy, nawet Mirek, który siedzi w kiciu, odcięty od rozrywek, doświadcza. Ba, takie doświadczenie może być bardziej ubogacające niż wypad do egzotycznego kraju. Wszystko zależy od człowieka.

_________________
He lives in you
He lives in me
He watches over
Everything we see


N sty 05, 2020 9:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 2545
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Nareszcie wypłata! – społeczeństwo konsumentów
W rodzinie, wśród znajomych różnie to bywa. Przyznam szczerze, że ja kompletnie nie rozumiem tego całego "społeczeństwa konsumentów". Być może wynika to z tego, że żyjąc i pracując w zakonie - poza trzema posiłkami i łóżkiem do spania "nic nie miałem" :wink: Pamiętam, że jak opowiadałem o życiu zakonnym znajomym czy koledze z pracy, to od razu pytali: "Ale płacili ci coś za to?"... :cfaniak:

Wtedy trzeba tłumaczyć i zaczynać od ślubu ubóstwa, a w moim przypadku od przygotowania do niego. Nowicjat to szczególny okres. Nie masz komórki, neta, zero swoich pieniędzy, jak chcesz buty, to prosisz przełożonego, jak ci na obiad kaszanka nie smakuje, to na kebaba nie "polecisz", bo nie masz za co, i nie masz czasu : ) Kompletnie inna rzeczywistość od świeckiego życia - gdzie niemal każdy ma kartę do bankomatu lub "płaci telefonem" w Żabce ;d

Mieszkam i żyję w tzw. "Polsce B" - nie wiem jak zarabiają ludzie w innych częściach Polski, ale w Lublinie tak jakoś różowo to nie jest. Mam ponad 2000zł. na rękę - dla jednych to śmiech na sali, dla innych być może sporo (ale raczej tych po prostu ubogich). I co ja mam robić z tymi pieniędzmi, które zarobię? Prowadzę bardzo "monotonny" styl i tryb życia. Nie dla mnie jakieś drogie restauracje, siłownie, fitnesy, baseny (choć myślę teraz o tym). Ostatnio byłem ze znajomym i jego żoną na Psach III Pasikowskiego w kinie ; taka rozrywka.

Brak żony, dzieci, alimentów, komornika, kredytów i pożyczek, więc po prostu mi wystarcza. Mógłbym dorabiać i nawet się sporo poświęcać - pracując wtedy po 10-11 godzin dziennie, a czasem i soboty, ale po co? Żeby brać te ponad 3000zł czy nawet i prawie 4000zł? Tylko nie odczuwam tego, nie chcę - jestem po zabiegu, operacjach, szpitalach - Bogu dziękuję za to co mam, przede wszystkim za zdrowie. Może i jestem "wygodny", bo mieszkam w rodzinnym domu, ale po co mam się wyprowadzać? W imię czego? Mam swój pokój, robię zakupy, dokładam się do rachunków i opłat, poza tym mam chorego od 16 lat na cukrzycę ojca, dla którego nawet zmycie naczyć czy wyniesienie śmieci jest problemem (neuropatia, amputacja palca u prawej nogi), ciągłe spadki cukru, mama po złmaniu nogi, emerytowana nauczycielka - czasem nawet iść po zakupy to już jest "coś". Może jakąś kawalerkę z czasem wynajmę, i "stanę się samodzielny" zostawiając tym samym starszych i chorych rodziców samych sobie ;d

Nie wiem na co miałbym wydawać., bo alkoholu nie piję, na dyskoteki nie chodzę, do nocnych klubów Go-GO też nie :wink: Kino, kebab, jakaś wycieczka,?... ludzie sobie sami narzucają jakieś głupie "zasady", którym potem nie są w stanie sprostać - przyjmują pewien styl życia, bo "to modne", zajadają się sushi, albo im te pudełka dostarczają, wykupują karnety na siłownię,kosmetyki, SPA, najdroższe rowery - (kult ciała się kłania) - i potem mogą wyczekiwać na wypłatę jak spragniony wody na pustyni... sami tak chcą - więc niech nie narzekają.

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


N sty 26, 2020 8:07 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 18 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL