Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Pn maja 25, 2020 4:18 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 
 Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego? 
Autor Wiadomość
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz wrz 12, 2019 2:47 pm
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
Witam serdecznie wszystkich,co sądzicie na temat powołania zakonnego/kapłańskiego w wieku 24-25 lat kiedy już człowiek rozpoczął życie i prace w świecie? Najczęściej gdy się czyta różne świadectwa to ludzie którzy zdecydowali się na wstąpienie do zakonu czy seminarium myśleli o tym od wczesnej młodości lub raczej na końcu szkoły średniej przystępując do matury wiedzieli co robić...owszem powołania późniejsze są ale rzadko.Tymczasem co do mnie,od około 2 lat jestem po nawróceniu z ciężkich grzechów,postawiłem na Pana Boga,częste udziały we mszach św,staranie o pracę nad sobą i lektura Słowa Bożego...Lecz dalej nie wiem jaka jest Wola Boża szczegółowa dla mnie tzn jaki stan? Raz myśli o rodzinie i małżeństwie a potem o zakonie/kapłaństwie? I na czym polega problem otóż analizując swoją sytuację powołanie do małżeństwa odpada gdyż nie jestem do tego prawdopodobnie zdolny i wtedy pojawia sie myśl o życiu zakonnym a przecież niezdolność do małżeństwa nie suponuje predyspozycji do podjęcia życia konsekrowanego...i wpadam w pewne błędne koło..Nie mam pojęcia co Bóg ode mnie żąda.Jak rozpoznać wole Bożą? A może to moje błędne wyobrażenie że Bóg każdemu daje skomplikowaną misje/dzieło do wykonania? Jak się nie minąć z Wolą Bożą ale tez nie poddać sie zludzeniom?


So lut 29, 2020 5:19 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1079
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
artur96 napisał(a):
Witam serdecznie wszystkich,co sądzicie na temat powołania zakonnego/kapłańskiego w wieku 24-25 lat kiedy już człowiek rozpoczął życie i prace w świecie? Najczęściej gdy się czyta różne świadectwa to ludzie którzy zdecydowali się na wstąpienie do zakonu czy seminarium myśleli o tym od wczesnej młodości lub raczej na końcu szkoły średniej przystępując do matury wiedzieli co robić...owszem powołania późniejsze są ale rzadko.

To już dawno nieaktualne. Niewystarczająco wiele musiałeś przeczytać współczesnych tekstów, no i niewystarczająco się rozglądałeś po seminariach czy nowicjatach. Od lat rośnie średnia wieku. Ludzie zgłaszają się coraz później, dobrze po studiach (albo w takim wieku), np. po 28 albo i po 35 roku życia. Niedawno rozmawiałam z diakonem, który powiedział, że na jego roku tylko 1/4 zgłosila się po liceum, inni po studiach (zaraz albo po paru latach od ich zakonczenia). To jest ogólny trend i w seminariach diecezjalnych, i w zakonach (zresztą także w żeńskich wspólnotach).

artur96 napisał(a):
otóż analizując swoją sytuację powołanie do małżeństwa odpada gdyż nie jestem do tego prawdopodobnie zdolny

Dlaczego tak sądzisz?


artur96 napisał(a):
Nie mam pojęcia co Bóg ode mnie żąda.

Bog nie żąda. Bóg proponuje.

artur96 napisał(a):
Jak rozpoznać wole Bożą?

I to jest zasadnicze pytanie.
1. Modlitwa
2. Poznawanie siebie.
3. Stały spowiednik i kierownik duchowy (z którym spokojnie pogadasz, to szansa obiektywizacji )
4. Kontakt ze gromadzeniem albo z seminarium. Możliwość przyjazdu, przyjrzenia się, pogadania. Poznawanie specyfiki. Udział w rekolekcjach dla zainteresowanych powołaniem (nie są żadnym obowiazaniem dla uczestników). Czesto w zgromadzeniach jest przygotowana osoba do kontaktu z rozeznającymi.
5. Dobra lektura. Większa orientacja.

Ja wrzuciłam to, ale co kto lubi: https://deon.pl/wyszukiwarka?q=rozezna% ... %C5%82anie

https://pl.aleteia.org/2018/08/01/moze- ... znajacych/

http://mateusz.pl/pow/020509.htm

https://kosciol.wiara.pl/doc/6071450.Ja ... -powolanie

https://kapszlak.kapucyni.pl/tresci-nas ... -powolanie

http://seminarium-krakow.pl/category/ak ... powolanie/

http://spm.salezjanie.pl/2011/11/jak-ro ... lania-4-p/


So lut 29, 2020 5:43 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz wrz 12, 2019 2:47 pm
Posty: 140
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
Dzięki za przesłanie linków.Co do Twojej odpowiedzi dlaczego nie nadaje się do małżeństwa to brak umiejętności nawiązywania kontaktów z kobietami,brak dziewczyny na poważnie w wieku 20 kilku lat,pewna niezaradnosc w tej sferze oraz wyjście z nałogu pornografii i masturbacji i profilaktyka z tym związana aby nie szukać okazji do grzechów gdyż boje się ze diabeł mnie skusi do seksu przed małżeńskiego gdybym dziewczynę miał gdyż wrócą "demony przeszłości"(ewangeliczne uciecie sobie ręki tłumaczę jako życie w całkowitej czystości a rozmowy z kobietami tylko na stopie koleżeńskiej bez filtrów i uwodzenia)...myśli o zakonie czy kapłaństwie wiążą sie z ozywieniem wiary w ostatnich latach,pociąg do tego co duchowe,nie pociąga mnie światowy blihtr oraz duch materializmu tzn.taki dziś lansowany w mediach oraz bilbordach nie odrzucam materii czy ciała....raz przyjdzie taki dzień że se myślę o życiu konsekrowanym a w inne dni takich dylematów w ogóle nie posiadam a w jeszcze inne dni o chrześcijańskiej rodzinie,żonie i przekazywaniu wartości.Widać więc że sporo tu rozbieżności bo raz w lewo raz w prawo jak się to mówi więc któryś z "głosów" jest urojeniem a któryś powołaniem...


So lut 29, 2020 7:33 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1079
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
Samemu jest niewątpliwie trudniej, dlatego sugerowałam poszukanie stałego spowiednika i // lub kierownika duchowego.
Mógłbys z nim powoli i na raty, za to głebiej przegadać np. wszystkie tematy, ktore poruszyłeś w Twojej odpowiedzi. Oczywiscie taki człowiek nie podejmuje za Ciebie decyzji, ale np. stawia odpowiednie pytania, pokazuje możliwości albo niekonsekwencje, podpowiada kierunki rozważań, co pomaga się odnaleźć.


So lut 29, 2020 8:03 pm
Zobacz profil
Zagadywacz
Zagadywacz

Dołączył(a): Cz maja 23, 2019 4:55 pm
Posty: 136
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
To prawda też to zauważyłam, że większość świadectw jest takich, że siostry wstąpiły do zakonu po maturze. Ale to było kiedyś. Czasy się zmieniły i teraz średnia wieku wstąpienia do zakonu wzrosła i dużo osób wstępuje już po studiach i po jakieś pracy. Ty jesteś w idealnym wieku na rozeznawanie powołania, powiedziałabym. Na pewno nie jesteś za stary, są osoby nawet koło 40, które rozeznają ale to już trochę późno. Przypomnij sobie jakim byłeś człowiekiem te kila lat temu, zaraz po maturze. Czy nadałbyś się wtedy do zakonu? Czy byłeś wtedy tak odpowiedzialny i samodzielny itp?
Od kogoś się dowiedziałam, że powołanie rozeznaje się długo. Teraz sądzę, że to dlatego, że my mamy dużo różnych pomysłów na siebie i wydaje nam się, że one są od Boga, że to to co chcemy robić całe życie a potem na się zmienia. To trzeba dobrze przemyśleć i trwać przez w tym przez jakiś czas - tak myślę. Dobrze byś miał kierownika duchowego bo on by spojrzał na Ciebie z dystansu ale to też nie ma co prosić pierwszego lepszego kapłana, żeby Cię nie wywiódł na manowce. Wielu doktorów Kościoła i teologów pisało o kierownictwie duchowym - poczytaj sobie jakie cechy powinien mieć.
Ale pamiętaj, że ostateczna decyzja należy do Ciebie nie do kierownika duchowego. Jeśli go nie znajdziesz to też nie koniec świata, możesz jechać na rekolekcje do zakonu i tak rozeznawać.
Jeśli będziesz na poważnie myśleć o życiu zakonnym jedź do zakonu. Porozmawiasz z przełożonym i on powinien rozeznać czy masz powołanie czy nie. Czasem też jest tak, że kogoś nie przyjmą do jakiegoś zgromadzenia bo Bóg chce by ta osoba była w innym.
Ale to musisz rozważyć, przemyśleć, zastanowić się czy chcesz poświęcić Bogu życie w zakonie czy może jest to jakaś forma ucieczki przed małżeństwem, pracą, obowiązkami bo jeśli to drugie to nie ma powołania.
Bywa też tak, że komuś się wydaje, że ma powołanie a Bóg chce po prostu by ta osoba się zbliżyła do Niego, by być może zaangażowała się w jakąś wspólnotę ale nie powołuje jej do zakonu.
Wydaje mi się, że pewnie będziesz czuł w sercu jaka jest Twoja droga, co Cię najbardziej pociąga. Ale to trochę potrwa. Pewnie dopiero za kilka lat będziesz wiedział jakie jest Twoje powołanie.
Rozeznawanie powołania jest trudne. Powinieneś teraz pogłębiać swoją relacje z Bogiem bo bez tego nie rozeznasz. Musisz się też modlić o rozeznanie. Pewnie szatan też będzie się starał dorzucić swoje trzy grosze byś nie wybrał tego co Bóg od Ciebie chce. Dlatego trzeba być czujnym.
Jeśli chodzi o kapłaństwo diecezjalne nic ci nie napiszę bo się na tym nie znam.


Pn mar 02, 2020 6:55 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1269
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
Jeśli jesteś gotowy na wyrzeczenie i pokutę, to wstępuj. Jeśli wyobrażasz sobie, że w zakonie będziesz szczęśliwy, to zapomnij. Zakon to krzyż, walka i męczeństwo - o ile traktujesz się poważnie i o ile poważnie potraktuje cię szatan. Bo na większość ludzi, szatan patrzy z politowaniem i pluje na nich z pogardą jak na śmieci.

Owszem możesz tam iść i w miarę wygodnie się ustawić, ale tylko wtedy gdy będziesz umiał zagłuszyć swoją uczciwość.

Musisz sobie wyobrazić całe swoje życie w zakonie aż do śmierci i że to będzie ciągła walka z pokusami i samotnością, że gdy będzie ci się wydawać, że nigdy nie zdradzisz Jezusa, zaprzesz się go raz za razem. Musisz sobie wyobrazić całkowity brak zrozumienia, zaszczytów, przyjemności. Jesteś gotów nieść krzyż?

Jeśli nie, z pokorą przyjmij swoją słabość, bądź po prostu dobrym człowiekiem, żyj, czuwaj i czekaj. Ale na razie, skoro się miotasz, musisz czekać na spokój. Nie podejmuj wiążących decyzji trwając w zamęcie serca.


Pt mar 06, 2020 2:23 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3389
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
Z powołaniami zakonnymi bywa i tak. Że podejmuje osoba taki kierunek swego życia. Bo nie umie sprostać, zaakceptować tego, czego doznaje na tym świecie. Zwłaszcza nie umie pogodzić się z tym, jak się zachowują inni ludzie. Czy z kolei czuje osoba lęk przed inną płcią. Może pociągać go inna płeć, lecz na przeszkodzie staje coś większego, czyli lęk. Poddanie się rygorem klasztornym, jest to antidotum na tego typu dylematy. A przynaniej pozwala na bycie bliżej wzorca zachowań. Czytaj pozwala na uniknięcie niechcianych zachowań, pogrążających życie danej osoby. Są to bardzo intymne elementy powodu tych powołań, o które nikt nie pyta. Lecz często to one są powodem nawet wtórnym, choć kto wie, wstępywania do zakonów. Tu jednak należy zparafrazować, że tylko Bóg zna dobrze, powody pójścia osoby do zakonu. Więc nie usłyszysz w tym temacie wszystkiego, zwłaszcza tego najbardziej osobistego danej osoby. To co tu czytasz, to aż nadto powinno tobie dać do zrozumienia, czym się masz kierować w tego typu wyborze. Liczy się tu cała prawda o tobie, choćby była niechcianą przez Ciebie.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


So mar 07, 2020 10:35 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 1079
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
lekarstwo napisał(a):
Jeśli wyobrażasz sobie, że w zakonie będziesz szczęśliwy, to zapomnij.

No cóz, zależy, co rozumiesz przez szczęście. Akurat znam (całkiem dobrze) kilka uczciwych, wiernych osob konsekrowanych. Są szczęśliwe. Co nie znaczy, że ich życie jest łatwe czy słodkie, czy bez krzyża (jak zresztą i bywa poza zakonem). Mają długi staż w powołaniu, więc nie jest to naiwna młodzież.


So mar 07, 2020 3:16 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1825
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
Jak to się stało, że nie ma tu mojego posta? Osoby bądź co bądź, która zasmakowała życia zakonnego z wszystkimi jego urokami, ale i cierniami. (choć niezbyt długo) :wink: A teraz już całkiem poważnie.

Cytuj:
Witam serdecznie wszystkich,co sądzicie na temat powołania zakonnego/kapłańskiego w wieku 24-25 lat kiedy już człowiek rozpoczął życie i prace w świecie? Najczęściej gdy się czyta różne świadectwa to ludzie którzy zdecydowali się na wstąpienie do zakonu czy seminarium myśleli o tym od wczesnej młodości lub raczej na końcu szkoły średniej przystępując do matury wiedzieli co robić...owszem powołania późniejsze są ale rzadko


"Najczęściej"? Chyba niewiele świadectw czytałeś... :wink: Dziś nie żadne "rzadko" są powołania 25-30-35+ - tak jest zarówno w seminariach diecezjalnych jak i domach formacyjnych poszczególnych zakonów czy zgromadzeń zakonnych. Osobiście poznałem kilkunastu zakonników (w kilku wspólnotach), którzy wstępowali w wieku 30+ ("rekordzista" z Litwy miał 52 lata). Nie brakowało wśród nich takich, którzy wcześniej byli w innych zakonach czy seminariach duchownych. Nie ma reguły. Dawno temu przeor kamedułów w Bieniszewie napisał do mnie (jako zafascynowanego wówczas życiem pustelniczym nastolatka), że dobrym wiekiem o myśleniu o życiu kamedulskim jest wiek 25-35 lat lub przynajmniej kilka lat pracy zawodowej. Zakony monastyczne są też specyficzne - na życie benedyktyńskie, mnisze mało kto decyduje się w wieku 19-20 lat. Teraz też rzadziej przyjmuje się "zaraz po maturze". Nic na to nie poradzimy, ale czasy nam się pozmieniały, a co za tym idzie również dojrzałość ludzka, chrześcijańska...

Trzeba też znać (poznać na ile się da) zakon, do którego chce się wstąpić - bo charyzmaty są różne ; w jednych są górne granice wieku (zasadniczo 35 lat-40), bo mało kto po 40 roku życia będzie w stanie sprostać wymaganiom w zakonie "czynnym", misyjnym, apostolskim - długa formacja, dużo nauki, itd., a do tego trzeba być "trochę młodszym", żeby zaczynać formację od podstaw.

Każde powołanie trzeba rozeznawać na modlitwie, w ciszy swego serca. Ogromną pomocą może być tutaj osobista adoracja Najświętszego Sakramentu. Pytać nieustannie Boga i... po prostu nawiązać kontakt z seminarium, zakonem. Przyda się także stały spowiednik oraz kierownik duchowy. Jak masz wątpliwości, "czujesz", że to głos samego Pana Jezusa wzywa na tę "przygodę życia" pełną wyrzeczeń, poświęceń, ale i piękna oraz dobra, to dzwoń, pisz e-maile, pojedź na dni skupienia, rekolekcje itd. Bez tego ani rusz. Najlepiej rozeznaje się będąc już "na miejscu". Zobaczysz sam, przekonasz się czy to życie dla Ciebie, czy może jednak Bóg pragnie czego innego. Pożyjesz kilka dni rytmem modlitwy, ciszy, skupienia, pracy i będziesz już miał jakiś "obraz" życia w klasztorze, ale niepełny. Będzie to tzw. zaczątek poznania. Potem dalej będą "schody". Bo trzeba wyzbyć się złudzenia, że życie w klasztorze jest piękne, proste i przyjemne. Modlimy się, śpiewamy, uczymy, jemy posiłki i kochamy Boga i bliźniego całym sercem a wszystkie grzechy i słabości nikną. Nic bardziej mylnego.

Cytuj:
Jeśli jesteś gotowy na wyrzeczenie i pokutę, to wstępuj. Jeśli wyobrażasz sobie, że w zakonie będziesz szczęśliwy, to zapomnij. Zakon to krzyż, walka i męczeństwo - o ile traktujesz się poważnie i o ile poważnie potraktuje cię szatan. Bo na większość ludzi, szatan patrzy z politowaniem i pluje na nich z pogardą jak na śmieci.

Owszem możesz tam iść i w miarę wygodnie się ustawić, ale tylko wtedy gdy będziesz umiał zagłuszyć swoją uczciwość.



To stanowczo za mało... "Jeśli jesteś gotowy na wyrzeczenie i pokutę, to wstępuj..." Brzmi trochę jak idealizowanie jakiegoś cierpiętnictwa. Pójście do zakonu dla samego jakiegoś niezdrowego umartwiania niezgodnego z duchem Ewangelii nie ma z pięknem powołania zakonnego absolutnie nic wspólnego. W zakonie żyje się inaczej - ale to nie jest żaden masochizm. Mamy wolną wolę, podejmujemy świadome wybory. Pójście pana Michała Wołodyjowskiego do kamedułów po stracie ukochanej to fikcja literacka. Gdyby w podaniu o przyjęcie napisać coś w stylu: "Pragnę cierpieć jak Chrystus, umartwiać się nieustannie, pokutować, pościć o chlebie i wodzie" itd., to odesłano by takiego kandydata z przysłowiowym kwitkiem.

Ludzie w zakonach są "szczęślwii" - jeżeli są "na swoim miejscu", dobrze odczytali głos Boży, to są nie tylko szczęśliwi, ale przepełnieni radością. Wewnętrzna radość często nie ma nic wspólnego z zewnętrznym jej ukazywaniem, np. częsty śmiech, uśmiechy itd. "Ponurak" może być w zakonie radosny - często idzie to jednak w parze, w klasztorze nie sposób udawać 24h/dobę... Ludziom smutnym, niezadowolonym, takim którzy się męczą i zmuszają na siłę do życia we wspólnocie po prostu mówi się dziękuję, to nie Twoja droga.


Cytuj:
Z powołaniami zakonnymi bywa i tak. Że podejmuje osoba taki kierunek swego życia. Bo nie umie sprostać, zaakceptować tego, czego doznaje na tym świecie. Zwłaszcza nie umie pogodzić się z tym, jak się zachowują inni ludzie. Czy z kolei czuje osoba lęk przed inną płcią. Może pociągać go inna płeć, lecz na przeszkodzie staje coś większego, czyli lęk. Poddanie się rygorem klasztornym, jest to antidotum na tego typu dylematy.


Dawniej żartowało się w ten sposób: "dobrze, że przyszedłeś do zakonu, bo jaka baba by z tobą wytrzymała..." Dziś mówi się stanowczo i otwarcie: Jeżeli nie byłbyś w stanie być dobrym mężem/ojcem, to i do zakonu się zwyczajnie nie nadajesz. Rygory klasztorne nie są żadnym antidotum, jak ktoś wciąż udaje, to w końcu pójdzie, nie wytrzyma presji, stresu, napięcia (też seksualnego), nerwów...

Strach, lęk przed kobietą, rodziną to po prostu jakieś schorzenie, jakaś emocjonalna wada, przeszkoda i nikt przy zdrwoych zmysłach nie "ucieknie do zakonu przed jakimś brakiem akceptacji" - wypali się już na starcie, a w formacji początkowej - przełożeni, formatorzy, ojcowie duchowni to od razu zauważą, testy psychologiczne potwierdzą i trzeba się będzie pakować.

W wielu osobach wciąż pokutuje takie błędne myślenie: o, nie chciała go Agnieszka, to uciekł do seminarium, zakonu. Nie radził sobie z dziewczynami, to jest w klasztorze. Przepraszam, ale to są bzdury - często wyssane z palca. Jak ktoś poznał rzeczywistość zakonną ten doskonale wie, że klasztor to nie teatr - tu się nic na dłuższą metę nie ukryje, nie można grać i udawać kogoś kim się nie jest, to wyjdzie natychmiast. Wszystkie problemy, rozterki - to normalne, ale brak powołania od początku da o sobie znać - kryzys jeden, drugi, piąty i dziesiąty i pod czujnym okiem formatorów kandydat sam odejdzie, albo wprost mu powiedzą: pakuj się kolego, bo do klasztoru się nie nadajesz...

I trzeba też mieć na uwadze, że temu właśnie służy formacja początkowa - idziesz, rozeznajesz, próbujesz, miesiąc, dwa, a nawet rok i podejmujesz decyzję. Do ślubów wieczystych musi minąć od momentu wstąpienia 5,6-7 a niekiedy i więcej lat. Każdy kandydat jest oceniany indywidualnie. To nie jest tak, że hop do nowicjatu i dalej już "leci". Nie. To jest okres próbny - Ty się przyglądasz, i Tobie się przyglądają - sprawdzacie się nawzajem pod czujnym okiem Miłosiernego Chrystusa. Jeżeli Ty chcesz, Zakon, Kościół też nie widzi przeciwwskazań, to można składać pierwsze śluby i dalej się formować (seminarium, juniorat).

Na początek jednak trzeba po prostu samemu ryuszyć - nawiązać kontakt, podzielić się swoimi wątpliwościami. Samemu się rozeznaje i do nas należy ostateczna decyzja czy chcemy wstąpić (i czy zostaniemy przez władze zakonne przyjęci), ale nie należy iść samemu, często po omacku - pytać, pisać, po to właśnie są referenci powołań, magistrowie postulatu, mistrzowie nowicjatu, rektorzy klerykatu - na pewno nie zaszkodzą. Pokażą i wspólnie będziecie się zastanawiać. Pojedziesz raz, drugi na jakieś rekolekcje, poznasz ojców, braci, kleryków, porozmawiasz, popytasz "jak to jest?" i ocenisz. W pojedynkę można sobie marzyć o cudownym zakonnym życiu oderwanym od realiów i rzeczywistości, i potem będzie wielki...zawód. "To nie tak miało być, wyglądać".

Odwagi! Towarzyszę modlitwą i pozdrawiam :)

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


N mar 08, 2020 11:35 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Cz wrz 20, 2012 11:53 am
Posty: 2659
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Powołanie/złudzenie czy jeszcze coś innego?
artur96 napisał(a):
Dzięki za przesłanie linków.Co do Twojej odpowiedzi dlaczego nie nadaje się do małżeństwa to brak umiejętności nawiązywania kontaktów z kobietami,brak dziewczyny na poważnie w wieku 20 kilku lat,pewna niezaradnosc w tej sferze oraz wyjście z nałogu pornografii i masturbacji i profilaktyka z tym związana aby nie szukać okazji do grzechów gdyż boje się ze diabeł mnie skusi do seksu przed małżeńskiego gdybym dziewczynę miał gdyż wrócą "demony przeszłości"(ewangeliczne uciecie sobie ręki tłumaczę jako życie w całkowitej czystości a rozmowy z kobietami tylko na stopie koleżeńskiej bez filtrów .

Pójście do seminarium z powodu niesmiałości i lęków przed pokusami jest raczej srednim pomysłem przed samym sobą nie uciekniesz..
Polecam świadectwo kapłana..
https://youtu.be/wKGAhk0cVao


Pn mar 16, 2020 10:28 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 10 ] 


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL