Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Wt cze 02, 2020 9:15 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 374 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 21, 22, 23, 24, 25
 Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu 
Autor Wiadomość
Milczek
Milczek

Dołączył(a): N lip 10, 2016 6:26 pm
Posty: 22
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post jak rozumiec sny i czy ogólnie im wierzyć ?
witam
Dzisiejszej nocy miałem sen w którym rozmawiałem z Panem Jezusem.Pan mówił że jest zadanie które nie zostało wykonane,oczywiście zgłosiłem się do jego wypełnienia i wówczas poczułem we śnie jak wstępuje we mnie Duch Święty i unoszę się ku niebu i potem z powrotem opadam na ziemię.Potem ujrzałem mape całej polski i praktyczne cała ona była za kropkowana w mniejsze i większe kropki.Potem gdy przymierzałem się do wykonywania tejże pracy dowiedziałem się że ma ona związek z Arką Przymierza i że mam ją odnaleźć.Niewiem co mam o tym wszystkim myśleć ,pierwszy raz mam tego typu sen.Pozdrawiam


Pn wrz 12, 2016 8:50 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3411
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
antek1988
Witaj.
Do tego.
Cytuj:
Otóż po przeczytaniu biblii mam takie pytanie.Napisane jest bowiem "nie sądźcie abyście nie byli sądzeni " a co za tym idzie ja grzesznik nie powinienem wytykać grzechów i innych złych

Upominać grzesznika jest dla każdego z nas obowiązkiem, jeśli mamy w sobie miłość i wierzymy w Boga.
Tu nie ma znaczenia nasza grzeszność jeśli widzimy u kogoś błąd, którego on sam nie jest świadomy.
Ważne by to upomnienie było po bratersku, oraz nie było projekcją własnych grzechów na innych.
Ma to być zgodne z prawdą, musimy mieć tej prawdy pełną świadomość.

Własna grzeszność w niektórych przypadkach pomaga w rozeznaniu co jest grzechem, w innych je utrudnia.
Trzeba wtedy być bardziej rozważnym.

Upominanie grzesznika nie jest sądem nad nim, więc nie sadzimy innych upominając ich.
A od sądu nie należy uciekać, bo jesteśmy wtedy bliżej prawdy.
Po prostu wszystko działa na zasadzie wzajemności.

Jeśli sądzimy kogoś to nas sędziów ktoś wzajemnie osadza, za nasz sąd.
Że dobrze bądź źle osądziliśmy.
Ma takie samo prawo nas osadzić jak my osadzając jego.

Tak samo z upomnieniami, my upominając, możemy się spodziewać że nas wzajemnie ktoś w czymś upomni.

Co do snu.
Rzeczywiście niesamowita treść się w nim zawiera.
Przesłanie w nim zawarte jest oczywiste.
Tylko czy tak ma być?

O tym decydujące będą dalsze wydarzenia.
Jeśli sen jest wskazówką od Boga dla ciebie, to będzie ciąg dalszy.
Nie koniecznie w snach, lecz i na jawie.
Lepiej by sprawy były na jawie dalej po śnie, układane w zrozumiały dla ciebie ciąg.

Bóg jeśli posługuje się nami w czymś, to nas cały czas prowadzi za rękę.
To On wie czego od nas chce, nie jesteśmy zmuszeni się czegokolwiek domyślać.
Moglibyśmy źle się domyślić.
Jeśli to nie próba twej wiary, to będziesz wiedział dalej co ma być.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn wrz 12, 2016 10:00 am
Zobacz profil WWW
Milczek
Milczek

Dołączył(a): So paź 01, 2016 9:02 am
Posty: 1
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Śmierć, po śmierci - proszę o pomoc w interpretacji.
Witam :)
To mój pierwszy post na forum, mam jednak pytanie, które nurtuje mnie od ponad 5 lat, nie miałam z kim na ten temat podyskutować, wspólnie zinterpretować.
Pytanie niby dosyć przyziemne, ale czuję, że potrzebuję tego do kolejnej cegiełki "pogodzenia się" z tym.

Jak Waszym zdaniem ludzie wyglądają po śmierci? Tak samo jak w momencie odejścia czy przybierają inną, doskonalszą postać?

Lepiej będzie jeśli mniej więcej nakreślę sytuację.

5 lat temu w lipcu urodziłam swoją córeczkę za wcześnie, po 5 dniach od porodu dowiedzieliśmy się, że konieczna jest resekcja żołądka, po 6 dniach była operacja. Po 8 dniach dowiedzieliśmy się od lekarza, że nasza córeczka umiera. Tej nocy przyśniła mi się dziewczynka, prześliczna, ale wyglądała na o wiele starszą, uśmiechnięta powiedziała do mnie "nie płacz", sen krótki, ale mam wrażenie, że trwał całą noc. Rano dostaliśmy telefon ze szpitala, że nasza córeczka zmarła.

Dodam, że mojej młodszej siostrze przyśniła się ta sama dziewczynka, która do tego w jej śnie bawiła się z dwójką dzieci, dziewczynka była karykaturalnie większa od tych dzieci (obecnie mamy dwóch synów, urodzili się po naszej córce).

I teraz mije pytanie: co to za dziewczynka mi się przyśniła? Czy możliwe, żeby była to moja odchodząca córka? Nie była to przecież jej postać, która była z nami na ziemi. Tej dziewczynki ze snu też nigdy nie poznałam, nie przyśniła mi się nigdy wcześniej ani nigdy później.

Proszę o pomoc w interpretacji, od 5 lat to pytanie pozostało bez cienia odpowiedzi, a strasznie mnie to męczy.


So paź 01, 2016 9:40 am
Zobacz profil
Odpowiedz z cytatem
Post Re: jak rozumiec sny i czy ogólnie im wierzyć ?
antek1988 napisał(a):
witam
Dzisiejszej nocy miałem sen w którym rozmawiałem z Panem Jezusem.Pan mówił że jest zadanie które nie zostało wykonane,oczywiście zgłosiłem się do jego wypełnienia i wówczas poczułem we śnie jak wstępuje we mnie Duch Święty i unoszę się ku niebu i potem z powrotem opadam na ziemię.Potem ujrzałem mape całej polski i praktyczne cała ona była za kropkowana w mniejsze i większe kropki.Potem gdy przymierzałem się do wykonywania tejże pracy dowiedziałem się że ma ona związek z Arką Przymierza i że mam ją odnaleźć.Niewiem co mam o tym wszystkim myśleć ,pierwszy raz mam tego typu sen.Pozdrawiam


Arki przymierza nie musisz szukac, ona jest w kazdym kosciele.

Chyba raczej chodzilo o przyjecie Przymierza, a kropki na mapie to koscioly.
W kazdym z nich mozesz to zrobic-odnalesc Arke Przymierza.


So paź 01, 2016 1:12 pm
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 3411
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
paulaa92
Witam.
Według Biblii Chrystus po zmartwychwstaniu był przemieniony, tak że Apostołowie mieli problemy by uznać go za tego kogo stracili.

U ciebie jest podobnie.
Tak - twa córka ukazała tobie swe przemienione oblicze.
Po to byś nie była zrozpaczona, a wielbiła Boga że tak jej uczynił.
Po tym co piszesz to wydoroślała tak krótko można to nazwać.
To wzmacnia przekaz i jest prawdą.

Znam wrażenie jakie powodują takie sny.
Jesteś szczęściarą.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


So paź 01, 2016 1:57 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6914
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
Jakiś czas temu pisałam o snach http://www.dyskusje.katolik.pl/viewtopic.php?p=943638#p943638

W wątku snów, których pewnie nie zapomnę, opiszę krótko, co się wydarzyło w ciągu kilkunastu ostatnich dni. Dwa tygodnie temu, chyba z piątku na sobotę przyśnił mi się bardzo charakterystycznie wyglądający mężczyzna. Jedna cecha wyglądu była taka, że w normalnych okolicznościach jej się nie obserwuje. Byłam nią zbulwersowana i dlatego sen zapamiętałam. W sobotę, gdy wracaliśmy z rodzinnego spaceru, zauważyliśmy, że na naszą ulicę przyjechało parę samochodów policyjnych i karetka pogotowia. Od gromadzących się ludzi, dowiedzieliśmy się, że do sąsiadów ktoś próbował włamać się od strony ogrodu, ale najprawdopodobniej jest to osoba w stresie i nie stanowi zagrożenia. Wkrótce faktycznie przyprowadzono do karetki mężczyznę, który wykrzykiwał coś do ludzi (widać było, że jego stan psychiczny i emocjonalny jest naruszony). To, co od razu zauważyłam u niego to to że wyglądał jak osoba z mojego snu. Myślę sobie, że to pewnie przypadek, że wygląda na to, że sen tak jakby „się sprawdził”. Nie widzę w tym żadnej nauki, więc nie będę sobie tym głowy zawracać. No, ale to nie koniec. Parę dni po tym wydarzeniu córka budzi się z płaczem i jęczy, że miała sen, iż wszystkie domy na naszej ulicy spłonęły. Mówię jej, że przecież nic się nie pali, nich się nie przejmuje, bo raczej nic takiego się nie wydarzy, ale sprawa utknęła mi w pamięci. W końcu wczoraj wybrałam się na zakupy. Gdy wyjeżdżałam, zauważyłam tylko, że sąsiad z żoną też odjechali spod swojego domu. Po powrocie ze sklepu słyszę, jakieś cichutkie pip, pip, pip (...) i od razu pomyślałam, że pewnie moje dzieciaki trenują na instrumentach muzycznych, albo ktoś coś remontuje w domu i stąd te dźwięki. Zaglądam do domu, ale tam cisza. Normalnie, gdyby nie sen córki o pożarze na naszej ulicy (i wcześniejszy sen, który jakby się sprawdził), sprawę bym zignorowała. Jednak tym razem wyszłam przed dom i się przeszłam po ulicy. Stwierdziłam, że cichutkie dźwięki dochodzą od naszych bezpośrednich sąsiadów, których na pewno nie ma w domu. Mógł to być jakiś alarm, ale pewności nie miałam. Na szczęście sąsiad zostawił nam numer telefonu do siebie, więc oczywiście zadzwoniłam do niego sprzed jego domu. W telefonie od razu rozpoznał alarm, że pochodzi z jego domu. Zorientował się, że żona przed wyjazdem odgrzewała małą ilość zupy i po prostu o niej zapomnieli, a przypalony garnek musiał włączyć alarm przeciwpożarowy. Sąsiad był już ze 30 minut jazdy od domu, ale Bogu dzięki, że ostatnio założył w drzwiach zamek elektroniczny, więc mogłam go otworzyć, gdy podał mi hasło przez telefon. W domu było pełno dymu, który wydostawał się z nieszczęsnego garnka na zupę. Ognia nie widziałam. Zareagowałam automatycznie. Wbiegłam do kuchni, wyłączyłam kuchenkę, otworzyłam okna, i drzwi. Ich pies był oszołomiony i nawet nie szczekał. Potem pozostaliśmy przed zadymionym domem aż do czasu, gdy sąsiad wrócił. Chociaż do tego czasu dym w dużej mierze zdołał wyjść z domu, to jednak smród przypalenizny nadał był intensywny i nieprzyjemny. I w końcu przyszedł czas na wysnucie nauki z wydarzenia, a jest chyba ona taka: niezależnie od tego, czy sny się mogą sprawdzać, czy nie, przepisy przeciwpożarowe należy traktować z największą powagą i nigdy ich nie ignorować. Opuszczając dom, koniecznie trzeba sprawdzić, czy nie zostawało się czegoś włączonego, co może spowodować pożar. Waży się nie tylko nasza przyszłość, ale i ludzi, którzy blisko nas mieszkają (i innych pewnie też).

W tych wszystkich ostatnich zajściach związanych ze snami widzę palec Boży, który sprawił, że nie zignorowałam cichutkiego dźwięku, którego w innych okolicznościach pewnie bym nie zarejestrowała. Teraz jest czas na refleksję, czy powinnam była wchodzić do domu z dymem, czy raczej dzwonić po straż pożarną. Teraz wydaje się, że decyzja w tych określonych warunkach była słuszna, jednak nie jestem do końca przekonana. Teraz skończyło się na śmierdzących ubraniach, ale nie musiało tak przecież być. (To już drugi raz, gdy bezpośrednio uratowałam sąsiadów od ognia. Wcześniej moja była sąsiadka spowodowała pożar w kuchence mikrofalowej). Z drugiej strony, tyle razy słyszy się o tym, że ktoś zapomniał wyłączyć kuchenkę, czy piekarnik, i nie zawsze ludzie dzwonią po straż pożarną. (???)


N lip 30, 2017 3:03 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Śr lis 18, 2015 10:14 pm
Posty: 1269
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
Dzisiaj mi się śniła muszla klozetowa pełna fusów po kawie. Sikałem do niej, a gdy spuściłem wodę okazało się, że na dole było przylepione 150 zł. Wyciągnąłem je, ale ponieważ banknoty były mokre, trochę się rozdarły. Na dodatek, ktoś się pojawił i chciał mi je zabrać. Jednak pomięte kawałki banknotów ścisnąłem w ręce i nie oddałem. ;-)


Pn lip 31, 2017 9:36 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6914
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
Fuj! To coś tak jakby sen o tym, że "Pecunia non olet", albo o słabej przepustowości sedesu.


Wt sie 01, 2017 9:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 24, 2011 6:48 pm
Posty: 5335
Płeć: kobieta
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
Jakiś czas temu miałam sen pełen dramatu i rozpaczy. Często go sobie przypominam. Był pełen smutku, strachu i niepewności. Opiszę jak potrafię najlepiej.
"Jestem w rozpaczy. On zabrał moje dziecko. Mojego małego synka. Ludzie mi pomagają, szukają, ale nie potrafią znaleźć... Mój synek jest taki mały, ma ponad trzy latka... Znam cię! Byliśmy kiedyś razem! Oddaj mi moje dziecko, błagam! Czy ja go kiedyś zobaczę? Nie rób mu krzywdy." Idę łąką. Za mną zielenieją się zarośla. nie widzę ich , ale wiem, że tam są. Wysokie krzaki, młode lub niskie drzewa. Przede mną wysokie badyle suchej zeszłorocznej trawy. Są wyższe ode mnie. Patrzę na zachód słońca. Idę w jego stronę. Chyba tak jak ty. "Kiedy oddasz mi dziecko? Czy będzie jeszcze żyło? Jak długo mam czekać? Tydzień? Dwa? Czuję, że już nigdy go nie zobaczę. Boję się, że będzie leżało w tych wysokich trawach. Rozpacz, niepewność i obawa. Czuję, że go już nie zobaczę."
Wkrótce minie dwa tygodnie, jak mi się przyśnił ten dziwny sen. Dodam, że nie mam małych dzieci. Chciałam go tylko wyrzucić z siebie, bo mi nie daje spokoju.
Bye.


Cz maja 07, 2020 11:26 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1940
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
Mi z kolei śniło się, że jestem ministrantem - tylko w takim obecnym wieku, służę przy ołtarzu, czytam, i nawet dużo ludzi było w kościele, ale już nie było obecnego proboszcza, tylko taki starszy kapłan (który już nie żyje). I strasznie się w tym śnie denerwowałem... nie wiem nawet czym xD No i zakrystia i plebania i mężczyźni, którzy byli ministrantami już 15 - 20 lat temu... może jakieś wspomnienie ;d On się powtarza co jakiś tam czas...

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


Pt maja 08, 2020 9:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1853
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
Dziwne by było gdybym tego snu nie pamiętała mim o upływu czasu, bo przyśnił mi się dzisiaj w nocy. Miał różne wątki w tym "forumowy". I jeśli mu wierzyć to Admin jest najstarszym człowiekiem w Warszawie. Tak, tak...


N maja 10, 2020 10:01 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 5449
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
mniszek_pospolity napisał(a):
Mi z kolei śniło się, że jestem ministrantem - tylko w takim obecnym wieku, służę przy ołtarzu, czytam, i nawet dużo ludzi było w kościele, ale już nie było obecnego proboszcza, tylko taki starszy kapłan (który już nie żyje). I strasznie się w tym śnie denerwowałem... nie wiem nawet czym xD No i zakrystia i plebania i mężczyźni, którzy byli ministrantami już 15 - 20 lat temu... może jakieś wspomnienie ;d On się powtarza co jakiś tam czas...


Jeśli Ci się powtarza, to może tęsknota za starymi czasami? A może pomysły, by się włączyć w Służbę Ołtarza - jako lektor, a może nadzwyczajny szafarz, albo pan od koszyka? Nie myślałeś o tym?

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


N maja 10, 2020 10:24 pm
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 13739
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
Też podobnie czytałam. Sny to czyszczenie ukladu nerwowego, na poziomie psychologicznym. Coś organizm próbuje rozwiązać, czegoś nie przepracował, by móc odłożyć w pamięć długotrwałą. Czasem sny można tłumaczyć, czyli widzieć więcej jak znamy dobrze daną osobę, bo sny to mowa naszego układu nerwowego, pojawiają się jednak archaizmy i dziwaczne historie. Nastrój trzeba też obserwować.


N maja 10, 2020 10:40 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): So mar 30, 2019 12:55 pm
Posty: 1940
Lokalizacja: Lublin
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Sny z życia, które pamiętamy mimo upływu czasu
Cytuj:
Jeśli Ci się powtarza, to może tęsknota za starymi czasami? A może pomysły, by się włączyć w Służbę Ołtarza - jako lektor, a może nadzwyczajny szafarz, albo pan od koszyka? Nie myślałeś o tym?


O wszystkim po trochu myślałem ;) A czasem nawet do powrotu do nieco radykalniejszej formy życia w Kościele... Tylko "za młodu" nasłuchałem się, że "sen-mara, Bóg-wiara" i nie należy interpretować snów. Oczywiście, to może być tęsknota. O byciu szafarzem nadzwyczajnym też (choć w sumie u nas w niewielkiej parafii jest ich ośmiu bodajże, więc gdzie tam jeszcze i ja xD). A Służba Ołtarza, owszem. U nas mało ministrantów, kryzys jaki. Wspomnieć choćby fakt, że na sumie wikary sam czytania czyta... /: Tylko u nas to zawsze domena młodych była - do 18 roku życia i koniec ministrantury, bycia lektorem. Wiem, że w innych parafiach jest inaczej - służą często panowie 50+.

Przyznam nieśmiało, że gdzieś tam po cichu miałem nadzieję, że ostatnio jak ksiądz "upychał" panów blisko ołtarza i wręczał komże (żeby się limit zgadzał), to i mnie weźmie, ale jednak nie. Może następnym razem. Poza tym między mną a księżmi jest chyba jakiś dystans - spory (ale to dotyczy wielu parafian). Tylko, że tu już nie ten temat zbytnio ;d

_________________
"Cierpliwość jest codzienną formą miłości." - Benedykt XVI


N maja 10, 2020 10:41 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 374 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 21, 22, 23, 24, 25


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL