Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr lip 17, 2019 1:08 am



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona
 Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu? 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz wrz 22, 2011 9:05 pm
Posty: 359
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Mam do was pytanie. Czy uważacie, że sport w jakiś sposób uczy dobrych wartości duchowych? Sam od dawna oglądam mecze piłki nożnej i skoki narciarskie. Zaczęła mnie zastanawiać jedna rzecz. Czy sport niesie za sobą jakieś dobro (nie chodzi mi o uprawianie, ale bardziej oglądanie, kibicowanie itp.)? Przecież to jest rywalizacja. Skoro kibicuję jednemu skoczkowi, to automatycznie chcę, żeby inny skoczek przegrał. Skoro kibicuję drużynie polski w piłce, to automatycznie chcę, żeby rywal przegrał. Cieszymy się, gdy wygramy, ale nie zwracamy uwagi na smutek tych, którzy odnieśli porażkę. Czy rywalizacja jest czymś co prowadzi do nieba? Nie sądzę. A może wręcz przeciwnie?
Inne pytanie. Kibicujemy polakom (dzisiaj w skokach), pragniemy dla nich najlepszych sukcesów. Ale co nam właściwie to daje? Co da nam to, że dzisiejsi skoczkowie zdobędą złoto? Dlaczego tak bardzo tego pragniemy? Żeby poczuć dumę? Żeby dobrze wypaść na tle innych państw, żeby one nam zazdrościły? Czy takie coś prowadzi do nieba? Przecież ani medalu, ani tej dumy nie zabierzemy ze sobą do nieba.
A więc, jakie korzyści duchowe płyną ze sportu?


Pn lut 19, 2018 2:45 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2993
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Słusznie masz wątpliwości moralne.
Rywalozacja to skok w nieznane. Sama rywalizacja podnosi poziom rywalizującego, lecz odwraca uwagę od potrzeby innych. Skupia na sobie, czyli wzmacnia egoizm.
Teraz może mieć pozytywne znaczenie po upadku, odbudowuje wiarę w siebie, tego potrzebuje każdy. Dla nas oglądanie rywalizacji zawodników uznanych za swego, ma taki sens że przyłamani życiem, pocieszamy się po zwycięstwie naszego sportowca. Łatwiej nam unieść trudy życia
To by były pozytywy.

Natomiast negatywem jest skupienie się tylko na samych wygranych. Szukanie w życiu samych wygranych, a to już bezwzględność, obca moralności Boga.
Czy jako zawodnicy, czy jako kibice, musimy hamować się przed byciem bezwzględnym, gdy interesujemy się sportem.

A tak jeszcze by dać podgląd realności, kierowania się sportem. To dużo więcej wnosi on strat, aniżeli zysków. Na różnych poziomach patrząc. Zaczynając od finansówn a na moralnych stratach kończąc. Dlatego że wkłady włożone na sport nie zwracają się na ogół. Nic tam nie urośnie, forsa to nie zboże. Wygrywają jednostki, a startują całe oddziały. To świadczy o skali niedoboru. W moralności co do pocieszeń to zgoda. Tylko gdy ktoś na to liczy, nie wyszło to jest niemal tragedia.
Wiem że narażę się tym którzy tym żyją. Ale no cóż, nie wszystko na tym świecie ma wymierny sens. Dla tych co widzą ten sens, to zaistnienie w gronie, pokazanie się że istnieją, ma jakąś nobilitującą wartość.
I to by było na tyle.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Ostatnio edytowano Pn lut 19, 2018 6:45 pm przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

scalono, parę ortów



Pn lut 19, 2018 3:42 pm
Zobacz profil WWW
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz wrz 22, 2011 9:05 pm
Posty: 359
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Gdy żyłem bardziej ziemskim życiem sport bardzo chętnie oglądałem, były emocje, była adrenalina, było dopingowanie naszym. Ale teraz gdy zbliżyłem się bardziej do Boga, zacząłem się zastanawiać jaki jest w tym wszystkim sens. I w sumie jedyną zaletę sportu jaką znalazłem to, to że łączy w jakimś tam niewielkim stopniu ludzi - szczególnie piłka nożna, gdy zbieramy się wszyscy na stadionie albo w jakiejś strefie kibica, czy nawet w rodzinnym gronie. Oczywiście jest też druga strona medalu. Taki doping wiąże się też ze wspólnym życzeniem komuś źle (drużynie przeciwnej).
Teraz gdy widzę w TV jakiś mecz czy skoki, to to mi się wydaje takie... puste. Ani tych zwycięstw (mówię o zwycięstwach odniesionych nie przez nas samych, ale przez osoby reprezentujące nasz kraj) nie zaniesiemy do nieba, ani osiąganie ich nie jest żadną formą modlitwy, ani nie wzmacnia to jakoś ducha. Zastanawiam się dlaczego ludziom tak bardzo zależy, żeby nasi rodacy odnieśli zwycięstwo w jakimś konkursie. Dlaczego tak kibicujemy, dlaczego chcemy widzieć ich (ICH! nie NAS) na podium? Co mi to da, że Polska odniesie mistrzostwo świata w piłce nożnej? Co mi to da, że Polska wygra mistrzostwa w jakiejś innej dyscyplinie? Co ja z tego mam?
Szczerze mówiąc trochę mi przykro, że nie dostrzegam w sporcie jakiegoś duchowego sensu. Wcześniej gdy się nad tym nie zastanawiałem i po prostu go oglądałem, cieszyłem się, rosła radość. Teraz, gdy zacząłem się zastanawiać u uświadamiać sobie jakie to jest puste, tej radości niestety już nie mam.


Pn lut 19, 2018 5:34 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2993
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Myślę że gra sportowa to zastępcza forma odniesienia sukcesu. Każdy potrzebuje sukcesu, czegoś co się nie rozsypie. Czyjaś wygrana w sporcie, to finał pewny sukcesu. Tu to trafianie w zapotrzebowanie się kłania. Jestem słaby sukcesu nie osiągnę, więc będę raczył się namiastką tego sukcesu. Nie ja ale ktoś kogo uznaję za mojego reprezentanta osiąga sukces. Jest to dla mnie pocieszeniem w swojej niemocy osiągania sukcesu.
W sumie to tego typu zspokojenia, bo są też i inne, nic więcej nie dające nasze zainteresowania. Mają sens i formę zastępywania ludziom ich nieudolności w jakiejś dziedzinie.

To są tylko i wyłącznie duchowe zaspokojenia, lecz zastępcze. Prawdziwym duchowym zaspokojeniem był by nasz dystans do spraw. Czyli byśmy umieli znosić nasze przegrane. W sporcie jako zastępczej formie takich zaspokojeń, też uczą się mimo wszystko ludzie przegrywać. I to generalnie, bo by jeden wygrał to wielu musi przegrać.
To w całym tym sportowym ambarasie, jakiś kolejny plusik. O ile zdaje to egzamin i ogólnie część ludzi nabiera dystansu do swych przegranych. Bywa różnie, jedni nabierają dystansu, innych to jeszcze bardziej dobija psychcznie, tracą jeszcze bardziej swą równowagę ducha.
Potem znów ją odzyskują i tak bez końca na chuśtawce ducha. Ci co w żaden sposób także sportowy nie znaleźli recepty na swe duchowe rozterki przegrywają. Kończy się to utratą zdrowian a nawet aktem rozpaczy zakończniem swego życia.
Może dlatego sport ma się dobrze, bo jednak mniej słabym ludziom pomaga tego ducha zrównoważyć. Słabi duchowo po prostu giną.

Sport jest alternatywą zrównoważeń duchowych, równoległą do naszej wiary w Boga.
Dlatego jak piszesz twa wiara sprawia, że nie szukasz zaspokojenia w wydarzeniach sportowych. Tych alternatyw jest mnóstwo, szeroko pojęta rozrywka, sztuka.
Tu nawet nasze wzajemne rozważania równoważą naszego ducha, bo znajdujemy pomiędzy sobą osoby, z dużym dystansem do swych nieszczęść. To łagodzi te nasze pułapki duchowych niemożności. Na zasadzie jak on dał radę, znaczy to że ja też mogę tę radę dać. To dodaje animuszu.
Takie są to sprawy około zaspokojeniowe, typu sport także.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lut 20, 2018 9:33 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn maja 25, 2009 4:55 pm
Posty: 13823
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Zgadzam się.


Przecież to tylko zabawa, a nie "sprawa narodowa", a wszyscy traktują sport jako coś niesłychanie ważnego. Nie ma sensu budować skoczni, które będą służyć tylko wyczynowcom, nasnieżanych tras wyścigowych czy sztucznych lodowisk z torem, żeby raz na 4 lata nasza ekipa mogła zdobyć jakiś-tam medal.
Nie lepiej postawić na obiekty, na których mogliby (przynajmniej także) uprawiać sport tzw. zwykli ludzie?


Czy naprawdę koszt dofinansowania setek czy tysięcy juniorów, budowania specjalnych wyczynowych obiektów, finansowania kadry (nie mówiąc już o działaczach i ich inperiach) warto ponosić dla czegoś tak w gruncie rzeczy zbędnego, jak świadomość, że akurat Polak jest w stanie najdalej skoczyć czy najszybciej pobiec?
I to przeważnie za cenę kalectwa tegoż Polaka po zakończeniu kariery (bo taki jest sport wyczynowy).
I co z tego? Jaki z tego pożytek?
Dlaczego robi się atmosferę, w której wszyscy znają nazwiska sportowców, zamiast ludzi naprawdę pożytecznych - uczonych, wynalazców itd?

Marzy mi się, by dzieci nie marzyły by "być jak Deyna" czy "jak Stoch" (skądinąd sympatyczny chłopak), ale by np. "być jak Religa". Albo "być jak Agnieszka Zalewska, Henryk Skażyński czy Wiesław Nowiński" (nie wiecie kto to? No właśnie!)

_________________
Obrazek
Więcej informacji tu http://www.analizy.biz/ksiazkiapologetyczne


Wt lut 20, 2018 10:16 am
Zobacz profil WWW
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4826
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Sport od strony widza to tak w zasadzie spektakl, film. Tu i tu obserwujemy popisy umiejętności sportowców w czasie imprez sportowych, lub umiejętności aktorów w sztuce teatralnej czy filmie. Każdy z tych popisów daje trochę inne, ale zbliżone emocje. W sztuce teatralnej i filmie jest jakaś fabuła, pokazany jakiś konflikt i emocje związane z zachowaniem się bohaterów - im lepsi aktorzy, tym bardziej się w to wciągamy. Często utożsamiamy się z bohaterami, życzymy im zwycięstwa, a nie cierpimy ich wrogów. W sporcie jest tak w zasadzie podobnie. Mamy swoich idoli i też się z nimi identyfikujemy, przejmujemy się tym jak im wyjdzie popis, życząc ich rywalom porażki.

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


Wt lut 20, 2018 11:32 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3065
Lokalizacja: EWOLUCJA jest OK.
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Masseur napisał(a):
Czy uważacie, że sport w jakiś sposób uczy dobrych wartości duchowych?


Oczywiście, że sport uczy. Np. wytrwałości, konsekwencji, poświęcienia, planowania itd. itp.

Cytuj:
Sam od dawna oglądam mecze piłki nożnej i skoki narciarskie. Zaczęła mnie zastanawiać jedna rzecz. Czy sport niesie za sobą jakieś dobro (nie chodzi mi o uprawianie, ale bardziej oglądanie, kibicowanie itp.)?


Oglądanie w TV praktycznie niczego nie uczy. Polecam samemu się zaangażować, to wtedy i perspetywa będzie mniej... pozioma (kanapa) a bardziej pionowa (aktywny sport...) i dzięki temu dostrzeże się dobro udziału w konkurencjach sportowych.

Jasne, jeśli w takiej konkurecji bierze udział członek Twojej rodziny, syn/córka albo mąż/żona itd. to wtedy jest ten cel w "byciu razem z nim".

Można to odnieść do zawodników na skali krajowej. Kibicowanie podnosi ich ducha.

Cytuj:
Przecież to jest rywalizacja.


I Bogu dzięki, że życie to rywalizacja. Ciągła rywalizacja. To jest zapisane w naszych genach.

Cytuj:
Skoro kibicuję jednemu skoczkowi, to automatycznie chcę, żeby inny skoczek przegrał. Skoro kibicuję drużynie polski w piłce, to automatycznie chcę, żeby rywal przegrał.


Nie, jak żona mi kibicuje podczas moich wyścigów rowerowych, biegach itp. itd. to uwierz mi ona nie myśli o nikim innych jak tylko o mnie :) i nie ma dla niej kompletnie znaczenia czy będę na pozycji 900 czy w pierwszej dziesiątce.

A to podam Ci coś do pomyślenia. Generalnie trenuje się BARDZO często RAZEM. Nie tylko ty, ale jest grupa ludzi która biega razem, trenują na rowerze itd. i po miesiącach treningu startują w tym samym wyścigu. Myślisz, ze nagle stają się wrogami i chcą porażki swojego... wroga? Nie, każdy daje co może na MAKSA. I to się liczyczy, właśnie to. Nie pokonanie "przeciwnika" a... samego SIEBIE. Ja jak trenuję to chcę pobić swoje własne czasy np. byłem na 12 pozycji podczas wyścigu rowerowego, teraz chcę być w pierwszej 10tce. Wiem, jaki czas powinienem mieć żeby tam być. I trenuję. Tak samo w życiu duchowym, uczy się człowiek większego poświęcenia dla INNYCH - a to kosztuje dużo wysiłku i pracy.

Cytuj:
Cieszymy się, gdy wygramy, ale nie zwracamy uwagi na smutek tych, którzy odnieśli porażkę. Czy rywalizacja jest czymś co prowadzi do nieba? Nie sądzę. A może wręcz przeciwnie?


Wiesz, jaka radocha jest z przejechania rowerem 60km i bycie na ostatniej pozycji? Niesamowita. Dlaczego? Bo rok temu ta sama osoba oglądała sport w TV a teraz ryszyła dupę z kszesła :lol:

Cytuj:
Inne pytanie. Kibicujemy polakom (dzisiaj w skokach), pragniemy dla nich najlepszych sukcesów. Ale co nam właściwie to daje? Co da nam to, że dzisiejsi skoczkowie zdobędą złoto? Dlaczego tak bardzo tego pragniemy? Żeby poczuć dumę? Żeby dobrze wypaść na tle innych państw, żeby one nam zazdrościły?


A to daję nam to że możemy się lepiej w grupie poczuć, to w jakiś tam sposób odzwierciedla poziom naszego kraju jeśli chodzi o wartości jakie podałem powyżej: wytrwałości, konsekwencji, poświęcienia, planowania itd.

Cytuj:
Czy takie coś prowadzi do nieba? Przecież ani medalu, ani tej dumy nie zabierzemy ze sobą do nieba.
A więc, jakie korzyści duchowe płyną ze sportu?


Św. Paweł nie przypadkiem nazwał życie chrześcijanina wyścigiem... który trzeba wygrać. I uwierz mi będą przegrani, cała masa przegranych... tych w piekle.

W jaki sposób sport poprawia mnie duchowo, np. żyje człowiek z planem. Wstajesz o 6 rano, 30 min ćwieczenia, prysznic (koniecznie zimny woda 8 stopni C), owsianka, itd. To wszystko przekłada się na życie rodzinne, pracę. To wstanie na 6:30 rano w czwartek żeby ze znajomymi przez godzinę podyskutować na temat czytań na Niedzielę. Trzeby tyłek z łóżka "wziąć" i pójść.

Tu nie chodzi o tych przegranych a o to czy TY ze sobą wygrasz.

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Pn lut 26, 2018 2:01 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3065
Lokalizacja: EWOLUCJA jest OK.
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Barney napisał(a):
Czy naprawdę koszt dofinansowania setek czy tysięcy juniorów, budowania specjalnych wyczynowych obiektów,


To jest dość interesujący problem, generalnie "państwo" powinno "finansować" jak najmniej. Przecież to i tak OBYWATELE za to płacą, tylko że jakis urzędas rozdziela. Jak OBYWATELE chcą mieć skocznie to niech mają, ale niech to będzie bardziej, jakby to powiedzieć PRYWATNE przedsięwzięcie. Ktoś skacze dobrze, to będzie miał sponsorów, bo ktoś tam będzie kupował ich napój owocowy albo parówki, bo się będą reklamować.

I jest git. Dofinansowanie? Może we wsi, niech będzie jakaś bramka, albo kosz to koszykówki. Nie wiem. Im mniej urzędasów tym lepiej. :evil:

Cytuj:
Marzy mi się, by dzieci nie marzyły by "być jak Deyna" czy "jak Stoch" (skądinąd sympatyczny chłopak), ale by np. "być jak Religa". Albo "być jak Agnieszka Zalewska, Henryk Skażyński czy Wiesław Nowiński" (nie wiecie kto to? No właśnie!)


W zdrowym ciele, zdrowy duch :).

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Pn lut 26, 2018 2:06 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2993
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Leszczu
Każdy pisze swoją wersję i dobrze.
Dobrze że widzisz pozytywy ze sportu, zwłaszcza ten wymiar wspierania się poprzez sport w rodzinie.
Piszesz że rywalizacja jest wpisana w nasze geny.
Możliwe że tak, lecz czy dla wszystkich?
Co jak rywalizacja nie jest wpisana w czyjeś geny?
To co giń boś słaby. Nie rywalizując wśród rywalizujących jesteś narażony na braki i to duże.
I to nie chodzi tu o sport, bo nie jest takiej osobie on konieczny.
Natomiast duch ruwalizacji chciał czy nie, udziela się potem w całym życiu.

Kościół uczy wyrównywania szans, właśnie powodowanych rywalizacją.
Jest to dla wielu sprawa przeżycia i jakości tego życia.
Tu masz rację wspominając o ograniczeniach w finansowaniu sportu. Aż do wymiaru prywatnego tej formy aktywności.
Tyle że finansowanie z reklam jest finansowaniem z kieszeni konsumenta.
Jeśli nie odnosi kożyści ten konsument z tego sportu, to to finansowanie jest zwykłym naciąganiem konsumenta.
Jakie to by miały być kożyści? Trudno tu pisać nie mając ich wyraźnych przejawów.
I tak jak ze wszystkim, bez zainteresowania danym wycinkiem możliwej aktywności, żadnej kożyści człowiek wprost nie ma.

Pożytek duchowy to motywacja do życia ( wymiar wieczny ), jest tym motywatorem.
No bo widzi człowiek takie nie kończące się życie. Trzeba więc zadbać już teraz o jakość tego życia. Inaczej nie ma mowy o wieczności.
Daruj - lecz konieczność aktywności sportowej jako poprawy kondycji zdrowotnej, to efekt zbyt statycznego życia. Efektu ubocznego naszej cywilizacji technicznej. Maszyny robią za nas nawet prymitywne zajęcia typu zmiatanie.

W takiej sytuacji dla ludzi pozostają statyczne zajęcia, z nie kończącym się przesiadywaniem przed ekranami różnych maszynek.
Samo nawet myślenie ludzkie, sprowadza się do odgadywania już istniejących możliwości. Mało jest już przestrzeni, gdzie inwencja ludzka pozwala się realizować.

Ja w tym widzę zagrożenie dla ludzi. Wyjaławianie z myślenia, wszystko podane na tacy. Nie ma nawet gdzie tej inwencji trenować. Bo konkurencja przeniosła się na poziom maszyn. Maszyny się nie męczą, są nie do pokonania, dla męczących się ludzi. Z wyjątkiem tylko nielicznych ludzi o dużej kondycji.

I teraz nie dostrzegać tego, to obudzenie się za puźno z ręką w nocniku.
I tak jak pisze w Biblii, że ci co byli pierwszymi, stają się ostatnimi i odwrotnie.
Idąc za tym łatwiejszym, ludzie zdawało by się inteligentni karleją. Zwłaszcza w swej mocnej stronie intelektu. Bo źle go użyli, widzę to w naszym świecie aż nad to wyraźnie. To że się tacy do tego nie przyznają, no bo przyznanie jest dla nich przegraniem. To jeszcze bardziej żenująca postawa. I szybka droga do bycia ostatnimi.

Tym się kończą wszelkie rywalizacje.Trudno więc widzieć w nich dobro w obecnym położeniu życia ludzi.
Było to niezbędne do przeżycia kiedyś, lecz z ukierunkowaniem na pozostałą część życia na ziemi. Zostało jednak użyte przeciwko innemu człowiekowi. Niezgodnie z przeznaczeniem.
Tak rywalizacja pomiędzy nami jest naszym błędem, gubiącym nas cały czas.

To jest jak zerwanie owocu zakazanego w raju.
Mamy umieć z sobą współpracować. A to zupełnie inna jakość naszych działań, aniżeli rywalizowanie.
Duch rywalizacji jest skrutem do osiągnięć, nad którym nie mamy kontroli.
A nad tym nad czym nie mamy kontroli, nie możemy mówić że jest to dobre dla nas.
Ono zadowala tylko na pewien czas. Wygrałem teraz muszę znów wygrać. Inaczej to przegrywam bo nie jestem zwycięzcą.
To nie jest dobre.
Możliwe że ktoś temu aż tak nie ulega. Lecz wiedząc o tym, że nad tym ludzie na ogół nie panują. Trudno nie mieć słusznych obaw o to że to zła droga.

Do wszystkiego trzeba mieć pokorę. A trudno ją mieć rywalizując. Kto startuje w zawodach by przegrać?
Ja znam tylko Jezusa który wiedział od począdku że przegra i wytrwał do końca, by to ukazać naszemu światu.
Czy są jacyś sportowcy, którzy od począdku wiedzą że przegrają? A startują by być tłem dla zwycięzców.
I co ważne startują tylko ze swego dorobku. Nie z finansowań, bo każde finansowanie czyni sport zawodem. A jakie to owoce typu wzrost ich dla dobra życia ludzi są ze sportu?
Wyklicza ich brak finansowanie właśnie tego kierunku. Bo każdy kto jest finansowany, będzie robił wszystko by tego nie stracić.
Co nie oznacza mądrych działań dla dobra tych co finansują.

Budujcie tyle domów by ich było nadmiar, bijcie w tym rekordy. Odajcie je tym którzy ich nie mają i to za darmo. Jeśli by mogli sami by sobie je kupili.
A taki rodzaj rywalizacji będzie owocny i użyteczny. Uzyskacie przy tym także to co teraz macie. Rywalizację, kondycję fizyczną, także pomysłowość, sławę i otrzymacie słuszną za to nagrodę. A owoce zadowolą zwłaszcza tych którym jest najgorzej.
Co nam po czyichś rekordach, jak inni cierpią bez nadziei na ulgę.
Żadne sportowe zwycięstwo nie jest wygranym, jeśli żyjemy i mamy świadomość że wygrywamy tylko by pokazać swą moc.
Moc się pokazuje wspieraniem słabych.

Inaczej żyjemy w dzikim świecie, gdzie by przeżyć skaczą sobie wzajemnie ludzie do gardeł.
Czy tego nie widać?

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Pn lut 26, 2018 10:24 am
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 12:47 pm
Posty: 6171
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Nie czytałam całego wątku, więc może już ktoś coś takiego napisał. Ludzie, mając czas wolny, często chcą go jakoś spędzić . Oglądanie sportu i kibicowanie komuś wpisuje się w szereg różnych rozrywek. Pewnie można byłoby takim rozrywkom nadać jakiś ranking pod kątem przyczyniania się do budowania lub rozkładu duchowego. Osobiście mam przekonanie, że oglądanie sportu jest o wiele lepsze niż np. oglądanie wielu filmów, czy słuchanie pewnego rodzaju muzyki, czy spotykanie się z pewnymi ludźmi, czy nawet roztrząsanie pewnych spraw politycznych. Dla przykładu mój mąż jest w o wiele w lepszym nastroju, gdy obejrzy sobie jakiś mecz koszykówki, niż jak wysłucha, co mają do powiedzenia pewni politycy. W pierwszej sytuacji jest pozytywnie nastawiony do świata i chętny do działania, w drugiej może bardzo negatywnie się naładować i potem przed długi czas roztrząsać różne ludzkie głupoty, na które i tak nie ma wpływu. Wszystko odbija się na rodzinie.

Nie mówię, że sport jest bardzo dobry, ale nie jest taki zły.


Pn lut 26, 2018 6:49 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3065
Lokalizacja: EWOLUCJA jest OK.
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
witoldm napisał(a):
Leszczu
Każdy pisze swoją wersję i dobrze.
Dobrze że widzisz pozytywy ze sportu, zwłaszcza ten wymiar wspierania się poprzez sport w rodzinie.
Piszesz że rywalizacja jest wpisana w nasze geny.
Możliwe że tak, lecz czy dla wszystkich?
Co jak rywalizacja nie jest wpisana w czyjeś geny?
To co giń boś słaby. Nie rywalizując wśród rywalizujących jesteś narażony na braki i to duże.
I to nie chodzi tu o sport, bo nie jest takiej osobie on konieczny.
Natomiast duch ruwalizacji chciał czy nie, udziela się potem w całym życiu.


Oczywiście, że rywalizacja jest wpisana w nasze geny. Miliony lat ewolucji. Wystarczy popatrzeć na zwierzęta. To jest dość naturalne.

Nie to że zaraz giń. Po porostu jak ktoś jest słabszym osobnikiem to będzie miał mniejsze szanse na reprodukcję. Kobiety nie lubią marnych facetów (tzw. ciapy) i wybierają takich partnerów którzy przyniosą mięso do domu (tzn. kasę) i zapewnią byt potomstwu (i jej). Kobieta patrzy i ocenia jednostki i porównuje. Wybiera najlepszy jakie może/ To porównanie jest na poziomie fizycznym i intelektualnym (duchowym). Więc nie to że zaraz ktoś kogoś zabije, zwyczajnie linia genów tego kogoś nie przetrwa.

Cytuj:
Kościół uczy wyrównywania szans, właśnie powodowanych rywalizacją.
Jest to dla wielu sprawa przeżycia i jakości tego życia.

Możesz coś więcej o tym "wyrównaniu" szans napisać w kontekście Kościoła. Nie bardzo wiem o co chodzi.

Cytuj:
Tu masz rację wspominając o ograniczeniach w finansowaniu sportu. Aż do wymiaru prywatnego tej formy aktywności.
Tyle że finansowanie z reklam jest finansowaniem z kieszeni konsumenta.
Jeśli nie odnosi kożyści ten konsument z tego sportu, to to finansowanie jest zwykłym naciąganiem konsumenta.
Jakie to by miały być kożyści? Trudno tu pisać nie mając ich wyraźnych przejawów.
I tak jak ze wszystkim, bez zainteresowania danym wycinkiem możliwej aktywności, żadnej kożyści człowiek wprost nie ma.


To jak chce wydawać pieniądze i na jakie produkty to już moja sprawa. W każdej "wiosce" powinno być boisko, ławki do kibicowania, sprzęt itd. Lokalne władze/ludzi powinni o to dbać. To akurat nie kosztuje milionów. Stadiony to inna sprawa...

Cytuj:
Pożytek duchowy to motywacja do życia ( wymiar wieczny ), jest tym motywatorem.
No bo widzi człowiek takie nie kończące się życie. Trzeba więc zadbać już teraz o jakość tego życia. Inaczej nie ma mowy o wieczności.
Daruj - lecz konieczność aktywności sportowej jako poprawy kondycji zdrowotnej, to efekt zbyt statycznego życia. Efektu ubocznego naszej cywilizacji technicznej. Maszyny robią za nas nawet prymitywne zajęcia typu zmiatanie.

W takiej sytuacji dla ludzi pozostają statyczne zajęcia, z nie kończącym się przesiadywaniem przed ekranami różnych maszynek.
Samo nawet myślenie ludzkie, sprowadza się do odgadywania już istniejących możliwości. Mało jest już przestrzeni, gdzie inwencja ludzka pozwala się realizować.


Statyczne życie? Tzn. to że siedzi ktoś przed TV i ogląda TV 4h/dziennie (statystycznie, tak to wygląda) to WINA cywilizacji technicznej? To go ta cywilizacja to kanapy przywiązała i do TV podłączyła na 4 GODZINNY dziennie? Mało przestrzeni gdzie się realizować można? ŻE CO? Tzn. to 4h/dzień przed TV to wynika z tego, że nie ma gdzie się realizować? Ja nie mam czasu, żeby na posty odpowiadać, albo pisać na katoliku a TV to raz na kilka dni oglądam a i dużo mojej pracy maszyny wykonują...

Cytuj:
Ja w tym widzę zagrożenie dla ludzi. Wyjaławianie z myślenia, wszystko podane na tacy. Nie ma nawet gdzie tej inwencji trenować. Bo konkurencja przeniosła się na poziom maszyn. Maszyny się nie męczą, są nie do pokonania, dla męczących się ludzi. Z wyjątkiem tylko nielicznych ludzi o dużej kondycji.


Po co coś TRENOWAĆ? Przecież Ty sam sobie zaprzeczasz tym poście. Z jednej strony stwierdzasz, ze konkurencja "zabija słabych" a z drugiej strony stwierdzasz, że brak konkurencji "wyjaławia intelektualnie".

Teraz może właśnie zobaczysz, że konkurencja (czy to fizyczna, duchowa, intelektualna) pozwala na rozbudzenie tego co w człowieku NAJLEPSZE, to co właśnie w tobie siedzi, tam głęboko. Dzięki konkurencji możesz stać się najlepszą wersją samego siebie. To jest właśnie CHRZEŚCIJAŃSTO.

Cytuj:
I teraz nie dostrzegać tego, to obudzenie się za puźno z ręką w nocniku.

To jest tylko możliwe w życiu nijakim, tzn. bez konkurencji.

Cytuj:
I tak jak pisze w Biblii, że ci co byli pierwszymi, stają się ostatnimi i odwrotnie.


A Jezus powiedział:
Cytuj:
Mt, 25, 14-30
Przypowieść o talentach
14 Podobnie też [jest] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. 15 Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz 16 ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. 17 Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. 18 Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. 19 Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. 20 Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: "Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem". 21 Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!" 22 Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: "Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem". 23 Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!" 24 Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: "Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. 25 Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!" 26 Odrzekł mu pan jego: "Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. 27 Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. 28 Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. 29 Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. 30 A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".



Cytuj:
Tak rywalizacja pomiędzy nami jest naszym błędem, gubiącym nas cały czas.

Rywalizacja wynosi na wyżyny samego siebie.

Cytuj:
To jest jak zerwanie owocu zakazanego w raju.
Mamy umieć z sobą współpracować. A to zupełnie inna jakość naszych działań, aniżeli rywalizowanie.
Duch rywalizacji jest skrutem do osiągnięć, nad którym nie mamy kontroli.
A nad tym nad czym nie mamy kontroli, nie możemy mówić że jest to dobre dla nas.
Ono zadowala tylko na pewien czas. Wygrałem teraz muszę znów wygrać. Inaczej to przegrywam bo nie jestem zwycięzcą.
To nie jest dobre.
Możliwe że ktoś temu aż tak nie ulega. Lecz wiedząc o tym, że nad tym ludzie na ogół nie panują. Trudno nie mieć słusznych obaw o to że to zła droga.


Rywalizacja jest WSPÓŁPRACĄ, odbywa się w grupie i dzięki temu, że pewne jednostki w grupie są "szybsze, bardziej pracowite itd." to inne jednostki podnoszą dupy z foteli, przestają odlądać 4h/dzień TV i robić coś pożytecznego dla siebie, rodziny i ludzi. Tak, nawiasem to o czym piszesz to czysty socjalizm :(. Ta rywalizacja, powoduje ze możemy dzisiaj POMAGAĆ innym, stają się samemu silniejszymi.

Przykład. Idę ulicą, babcia się przewróciła. Podchodzi "ciapa", i nie ma jak tej babci pomóc, bo mięśnie to mu tylko na powiekach zostały. Podchodzę JA. I babcię na rękach zaniosę tam gdzie trzeba (Ps. Kiedyś byłem ciapa, bo słuchałem takich jak ty). Taka prawda. Fizyczne ćwiczenia i duchowe to JEDNO.

Cytuj:
Do wszystkiego trzeba mieć pokorę. A trudno ją mieć rywalizując. Kto startuje w zawodach by przegrać?
Ja znam tylko Jezusa który wiedział od począdku że przegra i wytrwał do końca, by to ukazać naszemu światu.
Czy są jacyś sportowcy, którzy od począdku wiedzą że przegrają? A startują by być tłem dla zwycięzców.
I co ważne startują tylko ze swego dorobku. Nie z finansowań, bo każde finansowanie czyni sport zawodem. A jakie to owoce typu wzrost ich dla dobra życia ludzi są ze sportu?
Wyklicza ich brak finansowanie właśnie tego kierunku. Bo każdy kto jest finansowany, będzie robił wszystko by tego nie stracić.
Co nie oznacza mądrych działań dla dobra tych co finansują.


Rywalizacja NIC nie ma z pokorą. To o czym piszesz to FAŁSZYWA pokora. Bycie pewnych siebie i swoich możliwości NIE jest brakiem POKORY.

Cytuj:
Budujcie tyle domów by ich było nadmiar, bijcie w tym rekordy. Odajcie je tym którzy ich nie mają i to za darmo. Jeśli by mogli sami by sobie je kupili.
A taki rodzaj rywalizacji będzie owocny i użyteczny. Uzyskacie przy tym także to co teraz macie. Rywalizację, kondycję fizyczną, także pomysłowość, sławę i otrzymacie słuszną za to nagrodę. A owoce zadowolą zwłaszcza tych którym jest najgorzej.
Co nam po czyichś rekordach, jak inni cierpią bez nadziei na ulgę.
Żadne sportowe zwycięstwo nie jest wygranym, jeśli żyjemy i mamy świadomość że wygrywamy tylko by pokazać swą moc.
Moc się pokazuje wspieraniem słabych.


Już podałem przykłady. Przemyśl.

Cytuj:
Inaczej żyjemy w dzikim świecie, gdzie by przeżyć skaczą sobie wzajemnie ludzie do gardeł.
Czy tego nie widać?


A Ty proponujesz mi bycie... ciapą, bezmózgową, bez mieśniową ciapą, bycie nikim. Nie dziękuję. Tzn. Ty możesz być ciapą, będzie mi łatwiej. Ale z drugiej strony...wiesz, z ciapą nie ma konkurencji, nie ma motywacji, nie ma chęci bycia lepszym. Ty mi nie wyznaczysz standardów moralnych, tak jak zrobił to Jezus.

Bo to Jezus nauczył mnie oddania własnego życia Bogu a nie ciapa.

;)

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Wt lut 27, 2018 7:05 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3463
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Leszcz napisał(a):

Oczywiście, że rywalizacja jest wpisana w nasze geny. Miliony lat ewolucji. Wystarczy popatrzeć na zwierzęta. To jest dość naturalne.

Nie to że zaraz giń. Po porostu jak ktoś jest słabszym osobnikiem to będzie miał mniejsze szanse na reprodukcję. Kobiety nie lubią marnych facetów (tzw. ciapy) i wybierają takich partnerów którzy przyniosą mięso do domu (tzn. kasę) i zapewnią byt potomstwu (i jej). Kobieta patrzy i ocenia jednostki i porównuje. Wybiera najlepszy jakie może/ To porównanie jest na poziomie fizycznym i intelektualnym (duchowym). Więc nie to że zaraz ktoś kogoś zabije, zwyczajnie linia genów tego kogoś nie przetrwa.

Niby wyksztalcony czlowiek a wierzy i wyisuje takie bzdury (psychologie ewolucyjne).


Wt lut 27, 2018 9:13 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3463
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Leszcz napisał(a):
[
Rywalizacja jest WSPÓŁPRACĄ

Gdybym mial taka moc, ktorej nie mam, odebral bym ci wszystkie dyplomy.


Wt lut 27, 2018 9:18 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn mar 20, 2006 11:39 pm
Posty: 2993
Lokalizacja: Roztocze
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Zgoda leszczu.
Uzupełniłeś że nie należy być ciapą.
Ja wskazałem też złe nawyki płynące z rywalizacji, z podkreśleniem tego że jest finansowanie rywalizacji z kieszeni wszystkich. Jako nie najlepiej wydane pieniądze. Ze względu na to że są bardziej racjonalne sposoby wydawania pieniędzy. Zwyczajnie status życia ma być dla wszystkich podobny. Ja to widzę i jeszcze parę osób to widzi.
Dopiero po zaspokojeniu tych potrzeb, można brać pod uwagę takie rzeczy jak finansowanie sportu. Mówię o wyczynowym sporcie wymagającym wielkich nakładów.
Ganisz Socjalizm. A wtedy to jak komuś się gorzej działo, to nie było biurokratycznych oporów, by dać pomoc wprost bądź zezwolić na nią. Teraz moda na dogadzanie sobie, nie widać więc tych którym nie w głowie sport. By utrzymać się przy życiu, to dopiero jest sport. I nawet na leżenie przed tv ich nie stać, bo zwyczjnie nie mają na to środków.

Ale taka choroba 21 wieku jest, mie stać to innych też, a jak nie to są ciapa. Zwykła znieczulica i o czym tu gadać, tu nwet nazywanie to chorobą to obraza Boga.
Nie wszystko jest chorobą, zwłaszcza widzenie tylko swego nosa, oraz ocena innych na tej podstawie.
Jest to zwykłe asekuracyjne zżucanie z siebie, odpowiedzialności za pomoc innym.
Żeby jeszcze to prezentować wszem i wobec, trzeba mieć tupet.
Na takie rzeczy zwracam uwagę jako priorytet. Znam ludzi od ich dzieciństwa, dlatego że się urodzili w ubogiej rodzinie. Pokutują całe życie, mając źle. Ale dla ciebie to ciapy, mogły by się urodzić w bogatej rodzinie.

Nie piszę tu że robisz to świadomie, idziesz za złym przykładem.
Ja natomiast słyszę ludzi których znam. I oni to mówią to samo jak ty to robisz.
Lecz znając ich życie kradzierze, łapownictwo, obmowy, kpiny z tych co mają gorzej - to woła o pomstę do nieba.
To właśnie się wypełni jak wypełniło się z Sodomą i Gomorą.

Pismo nie jest do wyjaśnienia spraw istniejących gdzie indziej, tak jak by to mogło wyglądać z tego że jest cytowane tak czy inaczej. Lecz jest całe opisem z którego wynika przestroga.
A przestroga wymaga uwagi i działań, a nie jak to uczyniłeś przeciwstawiając rużne słowa z Pisma sobie nawzajem ( to o tych talentach wobec dbania o bliźniego, a jeszcze ad chop ocenianie ciapa ).
To anty ewangelia diabelska. Wyrywaj z tego, przestrzegam ciebie.
My tu staramy się o siebie nawzajem zadbać by każdy był dla innych bratem wspierającym, czynem gdy trzeba, a jak trzeba to i słowem jako dalsza kolejność.
Priorytety są w centrum nauk z wiary. Dalsze sprawy to nawet nie wymagają głoszenia. Bo komu dobrze, to sobie czas spędzi jak chce nawet leżąc przed tv.

No i zanim kogoś ocenisz, to spytaj go wprost, czemu czynisz tak bądź tak. Jeśli ma źle według ciebie, to idź do niego i naucz go jak ma mieć lepiej. Jak nie umie mieć lepiej, za niego wykonaj pierwszy i krotny krok jak jest potrzeba. Aż się do tego lepiej przyzwyczai i sam już będzie chciał i umiał mieć lepiej. Nikt sam z siebie nie jest ciapa, owszem może mieć trudno i być powolny. Lecz do takich osób trzeba mieć cierpliwość i odpowiedni system uczenia ich zastosować.
Inaczej to takie asekuranckie wymachwanie szabelką jest chaniebnym czynem, grzechem.

Żeby nie było że na ciebie napadam, to od razu piszę że neguję tylko sposób opisu jaki tu prezentujesz. Nie znam ciebie po prostu. Możesz tylko swym takim pisaniem prowokować głębsze dookreślenie problemu, który zaznaczyłem. Ja też kierując słowa do ciebie, pisałem o sprawie którą poruszyłeś. By nie kluczyć zwracałem się osobowo do ciebie i to wszystko.
Tylko to kierowało mną w tym wpisie.
To by było jasno i nie powstało łajno nieporozumień, które nie raz porużniło tu piszących.

_________________
prezydent Legionu Maryi p.Brzozówka


Wt lut 27, 2018 9:22 pm
Zobacz profil WWW
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lut 04, 2011 4:00 pm
Posty: 3065
Lokalizacja: EWOLUCJA jest OK.
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Jakie duchowe korzyści płyną ze sportu?
Wespecjan napisał(a):
Niby wyksztalcony czlowiek a wierzy i wyisuje takie bzdury (psychologie ewolucyjne).


Polecam poszukanie sobie na temat dobierania partnerów i w jaki sposób kobiety ocenia facetów, przyszłych zapylaczy :).


Cytuj:
Gdybym mial taka moc, ktorej nie mam, odebral bym ci wszystkie dyplomy.


Gdybyś...

Cytuj:
Ja wskazałem też złe nawyki płynące z rywalizacji, z podkreśleniem tego że jest finansowanie rywalizacji z kieszeni wszystkich.


Złym nawykiem to może być za długie siedzenie w kościele.

Cytuj:
Zwyczajnie status życia ma być dla wszystkich podobny.


Widać socjalizm masz dobrze zakorzeniony w swoim "racjonalnym umyśle". Problem w tym, że ta ideologia niestety nie pozwala Tobie patrzeć na życie FAKTYCZNIE RACJONALNIE. Tzn. wyznajesz tą ideologię i teraz usilnie starasz się znaleźć powody dla niej :(.

Cytuj:
Znam ludzi od ich dzieciństwa, dlatego że się urodzili w ubogiej rodzinie.


I wg. Ciebie każdy kto urodził się w "ubogiej rodzinie" to zaraz jest stracony. A co w Polsce nie ma szkół publicznych (za darmo). Wg. ubogi to znaczy głupi, taki nieudacznik życiowy? Od kiedy to pieniądze Tatusia coś w życiu gwarantują. Znowu mi Twoją ideologią powiewa, tak, tak socjalistyczną.

Ciapa to taki który zrzuca odpowiedzialność za swoja ciapowatość na cały świat a nie na siebie. To taki którem WSZYSTKO i WSZYSCY przeszkadzają w życiu a sam nie podejmie trudu zmiany... SIEBIE. To jest ciapa. Planety nie w tym układzie są, mój sąsiad ma ładniejszą żonę (i samochód), kolega ma lepszą pracę to i ma więcej. Mamusia mnie ścierką biła. Tatuś do kościoła nie chodził. To co JA mogę. Nic, będę do końca życia TV oglądał.

Cytuj:
To anty ewangelia diabelska. Wyrywaj z tego, przestrzegam ciebie. My tu staramy się o siebie nawzajem zadbać by każdy był dla innych bratem wspierającym, czynem gdy trzeba, a jak trzeba to i słowem jako dalsza kolejność.


Diabelski to komunizm (socjalizm) jest. To fakt. Twoje wypowiedzi aż są nim przesiąknięte.

Wsparcie to nie jest coś za darmo, wsparcie ciapy nie pozostawia ciapy ciapą a człowiekiem z podniesioną głową, wyprostowanym, dumnym i pełnym życia. Jezus tego uczy, gdy walczy z Szatanem na pustyni, gdy nie ulega, bo nie jest ciapą. Jezus walczy i uczy nas tej walki o dobro. To Jezus uczy, nieś swój krzyż (jaki by ten krzyż nie był).

Cytuj:
Bo komu dobrze, to sobie czas spędzi jak chce nawet leżąc przed tv.


Te 4 godzinny/dzień... średnio. Marnowanie życia.

Cytuj:
Żeby nie było że na ciebie napadam, to od razu piszę że neguję tylko sposób opisu jaki tu prezentujesz. Nie znam ciebie po prostu.


Widzę, że ze mną konkurujesz ideologicznie. Po co się spierasz ze mną, po co podejmujesz wyzwanie? Dlaczego starasz się coś udowodnić wykazać. Przecież to nie ma znaczenia (wg. Ciebie), kto ma racje... kto wygra dyskusję.

Cytuj:
To by było jasno i nie powstało łajno nieporozumień, które nie raz porużniło tu piszących.


To nawet są różnice pomiędzy piszącymi... HA, myślałem, że wszystko ma się zrównać.

NIe podałeś mi niczego na temat "wyrównywania" w chrześcijaństwie. Możesz to w jakiś sposób wykazać? To jest dość ważne. Na jakiej podstawie tak uważasz?

_________________
Dr mgr inż. Leszcz - to tak dla jasności.


Wt lut 27, 2018 11:35 pm
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 40 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL