Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki Teraz jest Śr paź 23, 2019 3:49 pm



Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 119 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
 Powołanie człowieka (wydzielony) 
Autor Wiadomość
Dyskutant
Dyskutant

Dołączył(a): Cz lis 16, 2017 9:39 pm
Posty: 296
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Ni: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
A mógłbyś napisać gdzie św. Paweł pisze że czasami człowiek powinien być sam? Jak się dowiedzieć czy np. ja powinienem byś samotny czy żonaty?

A skoro w niebie nikt się nie będzie żenił to jak to się ma do tego że "co złączone na ziemi będzie złączone w niebie"? Takie słowa słyszałem w kościele kiedyś.


Ostatnio edytowano So maja 12, 2018 10:03 am przez PeterW, łącznie edytowano 1 raz

Scalono 2 posty



Pt maja 11, 2018 8:53 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
f.kos napisał(a):
Czy Bóg mi wynagrodzi to że z powodu choroby nie będę miał żony?


Nerwica natręctw nie jest raczej zaburzeniem które nie pozwoliłoby się ożenić, tym bardziej gdy jest leczona. Czy leczysz się? Chodzisz regularnie do lekarza?

Może to nie choroba jest przyczyną tego stanu rzeczy iż nie masz żony.

Cytuj:
Czyli ja w niebie nie dostanę żony?


Nie, w Niebie nie dostaniemy żony / męża. W Niebie będziesz z żoną jeśli tutaj na tej ziemi się o takową żonę postarasz.

Cytuj:
Jak się dowiedzieć czy np. ja powinienem byś samotny czy żonaty?


Modlić się i prosić Boga o pomoc i prowadzenie w rozeznaniu swojego powołania. Bóg raczej nie powołuje do samotności, nie ma takiego rodzaju powołania.

Andy72 napisał(a):
f.kos - pomyśł, że gdybys teraz miał żonę i dzieci , byś był zdrowy, syty i nic Ci nie brakowało, miałbyś mniejsze szanse na Zbawienie, musaiłbyś się duzo bardziej postarać. Więc potem może być przeklinał swoje miłe życie.


Hm, ludzie mają miłe życie i przecież także mają swoją szansę na zbawienie, a trudne i niemiłe życie wcale nie jest otwartą bramą do Nieba jako gwarancja tego iż tam się ktoś dostanie, tym bardziej że w trudnościach można stracić wiarę i ufność Bogu...


So maja 12, 2018 3:38 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim

Dołączył(a): Cz cze 21, 2012 4:15 pm
Posty: 4986
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ni: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
f.kos napisał(a):
A mógłbyś napisać gdzie św. Paweł pisze że czasami człowiek powinien być sam? Jak się dowiedzieć czy np. ja powinienem byś samotny czy żonaty?


Paweł pisze, że najlepszym stanem jest stan bezżenny, że żenić się należy by "nie płonąć"

7 Pragnąłbym, aby wszyscy byli jak i ja1, lecz każdy otrzymuje własny dar1 od Boga: jeden taki, a drugi taki. 8 Tym zaś, którzy nie wstąpili w związki małżeńskie, oraz tym, którzy już owdowieli, mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja.

"Tak jak i ja" znaczy być w stanie bezżennym. Św. Paweł nigdy się nie ożenił

_________________
"Bo myśli moje nie są myślami waszymi, ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana." Iz 55


So maja 12, 2018 10:09 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 938
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
equuleuss napisał(a):
. Bóg raczej nie powołuje do samotności, nie ma takiego rodzaju powołania.

Dyskusyjne. Mozę to kwestia nazewnictwa (co rozumiesz przez samotność).
Nie jest prawdą, że wszyscy są powołani albo do małżeństwa, albo do konsekracji, kapłaństwa itp. (wiem, nie powiedziałaś tego wprost). Niemniej Kościele oczywiście jest miejsce dla osób nie w małżeństwie i nie w konsekracji itp. I nie jest to miejsce złe, niechciane przez Boga, wbrew Bogu itp.

http://mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_43.htm to tylko przykład refleksji na ten temat, jeden z wielu.


So maja 12, 2018 11:31 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Ni: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
PeterW napisał(a):
Paweł pisze, że najlepszym stanem jest stan bezżenny, że żenić się należy by "nie płonąć"


Jednak, Bóg tworzy pierwszych ludzi aby byli razem, Bóg tworzy człowieka jako małżonków. Adam i Ewa nie płonęli w Raju, ale zostali ustanowieni przez Boga jako małżeństwo już na początku ich stworzenia. Czyli małżeństwo to byłby stan naturalny dla człowieka. Tym samym potwierdza to iż nie istnienie powołanie do samotności samo w sobie. Bóg nie powołał człowieka do samotności, wręcz przeciwnie - nie jest dobrze by człowiek był sam.

Terremoto napisał(a):
Dyskusyjne. Mozę to kwestia nazewnictwa (co rozumiesz przez samotność).
Nie jest prawdą, że wszyscy są powołani albo do małżeństwa, albo do konsekracji, kapłaństwa itp.


Nie ma powołania do samotności. Samotność jest tylko konsekwencją tego iż ktoś nie znalazł / nie spotkał drugiej osoby aby połączyć się z nią węzłem małżeńskim na skutek różnych sytuacji życiowych.

Nie istnieje jednak powołanie do samotności, czyli powołanie do bycia singlem, jako powołanie samo w sobie takie jak powołanie do małżeństwa lub kapłaństwa.

Samotność jest konsekwencją tego iż ktoś nie znalazł swojej połówki na drodze życia, a nie mając powołania do życia zakonnego, trwa w stanie samotnym.

Czym innym jest samotność osoby która ma powołanie zakonne, ale na skutek choroby nie jest w stanie go wypełnić i podołać obowiązkom.


So maja 12, 2018 2:09 pm
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Wt lip 18, 2017 5:09 pm
Posty: 1480
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
Terremoto napisał(a):
Twoje zdanie - że ludzie żyją w pojedynke tylko dlatego, ze "ktoś nie znalazł / nie spotkał drugiej osoby aby połączyć się z nią węzłem małżeńskim na skutek różnych sytuacji życiowych" uważam za nieprzekonujące i nieuzasadnione.


Nie ma powołania do życia w samotności. Ktoś może wybrać taki stan, ale to będzie wyborem tej osoby. Natomiast drogi dla nas przeznaczone w formie powołania to małżeństwo i rezygnacja z małżeństwa na rzecz oddania się na specjalną służbę Bogu poprzez śluby, czyli życie duchowne.

Instytuty świeckie zazwyczaj nie wymagają życia w celibacie w formie ślubów, wymagają życia w czystości a to nie jest to samo. Bowiem celibat ślubuje się jako rezygnację z wejścia w małżeństwo na całe życie, natomiast życie w czystości jest unikaniem współżycia pozamałżeńskiego i trwaniem w czystości serca, myśli i duszy, jednak pozostawia wolną drogę do zawarcia związku małżeńskiego.

Bóg powiedział na początku, po tym jak stworzył człowieka - nie jest dobrze aby człowiek był sam. To pokazuje nam do czego Bóg powołuje ludzi, przede wszystkim do bycia we wspólnocie małżeńskiej. Rezygnacją z tego powołania jest bycie we wspólnocie zakonnej.

Cytuj:
Taki powód bywa, ale nie jest ani jedyny("tylko:), ani najważniejszy.


Rzadko kiedy samotność jest świadomym wyborem człowieka, nawet jeśli ktoś rezygnuje z małżeństwa bowiem czuje powołanie zakonne, udaje się wtedy do określonej wspólnoty zakonnej.

Żyjąc jako singiel człowiek nie ma możliwości takiej formacji duchowej jak w zgromadzeniu zakonnym. Są wspólnoty gdzie nie nosi się habitu, ale są to nadal wspólnoty zakonne gdzie sklada się śluby.

Człowiek nie będący w małżeństwie i nie będący we wspólnocie zakonnej pozostaje jako singiel, zazwyczaj istnieje konkretna przyczyna tego stanu rzeczy. Jeśli ktoś nie czuje powołania do życia w małżeństwie to czuje raczej powołanie do życia we wspólnocie zakonnej.

Jeśli nie jest w stanie wypełnić tego powołania ze względu na stan zdrowia czy inne przyczyny, wtedy może pozostać w świecie jako osoba samotna i żyć tak jak w zakonie. Ale raczej nie istnieje powołanie do bycia singlem, wybierając sobie życie w świecie bez zobowiązań takich ja małżeństwo czy życie zakonne, rzadko kiedy taka osoba będzie czuła że to jest to i że jest na swoim miejscu. Bo nawet jeśli rezygnuje z małżeństwa z powodu tego iż chce służyć tylko Bogu, to dojdzie do wniosku że najlepiej wypełni to w zgromadzeniu zakonnym, a jeśli nie jest w stanie tego zrobić, to zazwyczaj pojawia się tutaj jakieś - ale.


N maja 13, 2018 1:22 am
Zobacz profil
Gaduła
Gaduła

Dołączył(a): So wrz 17, 2016 2:23 pm
Posty: 938
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
Rozmowa staje się ciekawa, ale roi się od nieporozumień.
Może warto wyodrębnić samodzielny wątek? O instytutach?
equuleuss napisał(a):
Instytuty świeckie zazwyczaj nie wymagają życia w celibacie w formie ślubów, wymagają życia w czystości a to nie jest to samo. Bowiem celibat ślubuje się jako rezygnację z wejścia w małżeństwo na całe życie, natomiast życie w czystości jest unikaniem współżycia pozamałżeńskiego i trwaniem w czystości serca, myśli i duszy, jednak pozostawia wolną drogę do zawarcia związku małżeńskiego.


Polemizuję.
To nieporozumienie.
Proszę nie wprowadzać w błąd.
Proszę podać nazwy polskich (istniejących w Polsce) instytutów, w których nie ma ślubu czystości w sensie celibatu. Musiałoby być więcej niż połowa tych istniejących w Polsce, żeby moc napisać: zazwyczaj. Jestem przekonana, że to nieprawda. Ślubowanie trzech rad ewangelicznych, najpierw czasowe, a po odpowiedniej formacji wieczyste!, na zawsze, dozgonnie, jako istota konsekracji, obowiązuje w znakomitej większości instytutów świeckich w skali Polski i świata. Profesja rad ewangelicznych zakłada w znakomitej większości wypadków czystość, rozumianą w sposób oczywisty także jako celibat. Dozgonny. Nie jako unikanie współżycia przedmałżeńskiego. Proszę przejrzeć strony instytutów, pokorespondować. A choćby z Krajową Konferencja Instytutów Świeckich.
Być może są wyjątki. Ja ich nie znam, nie pamiętam. A poruszam się po temacie całkiem, całkiem.

Konsekracja w instytucie świeckim jest oczywistą przeszkodą do małżeństwa sakramentalnego.
Pozostawanie w małżeństwie jest przeszkodą do pełnej konsekracji w instytucie świeckim.
Uwaga, uwaga, pełna przynależność do instytutu świeckiego nie jest absolutnie pobożną formującą przechowalnią przed wejściem w małżeństwo! Osoba powołana do świeckiego życia konsekrowanego nie jest kandydatem czy kandydatką na męża czy żonę w przyszłości. Po prostu: nie jest powołana do małżeństwa.

Nie uda się znalezienie takiej liczby - ponad połowy w Polsce - dla Twojego "zazwyczaj"- ślub-czystosci-bez-celibatu.
Wiem to, widzisz, z pierwszej ręki. Z autopsji. Z doświadczenia. Z kontaktów osobistych.

equuleuss napisał(a):
"Bóg powiedział na początku, po tym jak stworzył człowieka - nie jest dobrze aby człowiek był sam. To pokazuje nam do czego Bóg powołuje ludzi, przede wszystkim do bycia we wspólnocie małżeńskiej. Rezygnacją z tego powołania jest bycie we wspólnocie zakonnej".

Zgoda na: "przede wszystkim" dla malżeństwa.
Nie, nie ma jednak czarno-białej zasady: albo małżeństwo, albo zakon. Nie ma: skoro rezygnujesz z małżeństwa, idź do zakonu. Kościół jest o wiele bogatszy. To bardzo szczęśliwe!

equuleuss napisał(a):
"Rzadko kiedy samotność jest świadomym wyborem człowieka, nawet jeśli ktoś rezygnuje z małżeństwa bowiem czuje powołanie zakonne, udaje się wtedy do określonej wspólnoty zakonnej. "

Rzadko? - może. To względne pojęcie.
Znowu pytanie; jak rozumiesz samotność, czy jako niewchodzenie w małżęństwo czy jako brak głębszych kontaktów społecznych.
Owszem, to oczywiste, są tacy, którzy rezygnują z małżeństwa i idą do zakonu. Ale to nie jest wszystko, co proponuje Kościół...

equuleuss napisał(a):
"Żyjąc jako singiel człowiek nie ma możliwości takiej formacji duchowej jak w zgromadzeniu zakonnym. Są wspólnoty gdzie nie nosi się habitu, ale są to nadal wspólnoty zakonne gdzie składa się śluby"

"Takiej" , takiej samej - nie. Inna - jak najbardziej możliwa. Współczesny Kościół ofiarowuje liczne możliwości formacji bardzo systematycznej, a nie we wspólnotach zakonnych. Tylko jako społeczeństwo niewiele o tym wiemy. Jest to inna formacja, zatem nie "taka jak", racja, ale wymagająca. Systematyczna. Planowa.

Nie każde składanie ślubów i nienoszenie habitu oznacza wspólnotę zakonną. Aczkolwiek tak, są rzecz jasna zakonne wspólnoty bezhabitowe.

equuleuss napisał(a):
"Jeśli ktoś nie czuje powołania do życia w małżeństwie to czuje raczej powołanie do życia we wspólnocie zakonnej."
Doceniam "raczej". Znak dystansu. Ale to jest jednak zdanie dążące do pewnego uogólnienia, o odstępstwach od którego mogą zaświadczyć liczne znane mi osoby.


Na deser coś z podstawowego dokumentu o instytutach świeckich. "Provida Mater Ecclesia".

"Osoby pragnące należeć do instytutu jako członkowie w ścisłym tego
słowa znaczeniu
, powinny poza praktykami pobożnymi i wyrzeczeniem,
które obowiązuje wszystkich wiernych dążących do doskonałości,
dążyć do niej skutecznie także za pomocą następujących środków
szczegółowych:
1. przez złożoną wobec Boga profesję celibatu i doskonałej
czystości, potwierdzoną, zgodnie z wymaganiami konstytucji, ślubem,
przysięgą lub poświęceniem obowiązującym w sumieniu;

2. przez ślub lub przyrzeczenie posłuszeństwa, mocą którego
poświęcają się na stałe i całkowicie Bogu oraz praktykowaniu miłości i
apostolstwa i we wszystkim stają się moralnie zależne od przełożonych,
zgodnie z przepisami konstytucji;
3. przez ślub lub przyrzeczenie ubóstwa, które nie pozwala
dobrowolnie rozporządzać dobrami doczesnymi, ale zobowiązuje do
stosowania się w tej dziedzinie do norm i wymagań konstytucji;
§ 3. W tym, co dotyczy przynależności członków w ścisłym tego
słowa znaczeniu do instytutu oraz wynikającej z tego więzi: Więź łącząca
instytut z jego rzeczywistymi członkami winna być: stała, zależnie od
konstytucji wieczysta lub czasowa, odnawiana po upływie określonego
czasu (kan. 488, I); wzajemna i pełna, tak, aby zgodnie z normami
konstytucji członkowie oddawali się całkowicie instytutowi, a instytut
troszczył się o członków i brał za nich odpowiedzialność." http://www.kkis.episkopat.pl/images/pdf ... _mater.pdf

Pozdrawiam!


N maja 13, 2018 3:05 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1627
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
Terremoto napisał(a):
Owszem, to oczywiste, są tacy, którzy rezygnują z małżeństwa i idą do zakonu. Ale to nie jest wszystko, co proponuje Kościół...

Kiedyś pewien spowiednik mi dośč dokładnie wyjaśnił problem powołań w Kościele. I wynikało że jedyne co proponuje Kościół tym co rezygnują z małżeństwa to służba innym i pełniejszej służbie innym rezygnacja z małżeństwa służy i ją uzasadnia. Oczywiście formy tej służby są różne. Dla mnie miało i ma to sens.
Jak teraz sobie przypominam to dokładnie, to on nie powiedział "służba innym" ale "ewangelizacja" .


N maja 13, 2018 9:25 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
bergamotka napisał(a):
Kiedyś pewien spowiednik mi dośč dokładnie wyjaśnił problem powołań w Kościele. I wynikało że jedyne co proponuje Kościół tym co rezygnują z małżeństwa to służba innym i pełniejszej służbie innym rezygnacja z małżeństwa służy i ją uzasadnia.(...) on nie powiedział "służba innym" ale "ewangelizacja" .

Kto nie nosi habitu albo sutanny a jest niezameżna/bezżenny jest traktowany jako ułomny i niewiarygodny w swojej "ewangelizacji". Kościół społecznie orbituje wokół rodziny i habitu, reszta to mierzwa do posługi i datków w cichości.


N maja 13, 2018 10:14 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12982
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
Siostra M. Chmielewska nie miala chyba takich obaw? Ludzie chcą widzieć Człowieka i jeśli będziesz głosił z siłą Ducha, przebijesz się. Ludzkie chcenia zakończą się szumem wokół siebie i brakiem efektów ewangelizacyjnych. Fundamentem skuteczności jest obecność/brak wspracia ze strony Ducha Świętego a nie ludzkie paplanie.
Głosząc swoją Ewangelię zawsze człowiek widzi siebie i jest wrażliwy na ludzkie oceny. Z boku też widać: człowieka usuniętwego w cień lub zasłaniającego sobą Boga.


N maja 13, 2018 10:20 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
f.kos napisał(a):
to dlaczego w piśmie świętym jest napisane np. "Błogosławieni ubodzy w duchu albowiem oni Boga oglądać bedą" czy jakoś tak?

Po śmierci.

merss napisał(a):
Fundamentem skuteczności jest obecność/brak wspracia ze strony Ducha Świętego a nie ludzkie paplanie.

Nawet ze wsparciem Ducha Św i prawdziwymi spostrzeżeniami np co do dzieci, wystarczy że cię zapytaja czy sam/a masz dzieci a jak odpowiedź będzie negatywna, to będzie Dziejowo Apostolskie: "posłuchamy cią innym razem"


N maja 13, 2018 10:22 am
Zobacz profil
Czuwa nad wszystkim
Czuwa nad wszystkim
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt maja 06, 2011 2:22 pm
Posty: 12982
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
Połuchamy cię inny razem podlega trochę innej interpretacji. Tworzysz swoją pod kątem małzeństwa? Kolejny prorok ze swoim kluczem interpretacyjnym?

Paweł był zadowolony ze swych efektów ewangleizacyjnych. Ujął to w terminologii zawodów sportowych. Był Bożym narzedziem i dużo uczynil będąc więzionym. Podobnie jak połów ryb poczyniony ze względu na Słowo a nie doświadczenie rybackie. Doświadczenie przyniosło im puste sieci.


N maja 13, 2018 10:33 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lis 16, 2013 8:53 pm
Posty: 1627
Płeć: kobieta
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
Wespecjan napisał(a):
Kto nie nosi habitu albo sutanny a jest niezameżna/bezżenny jest traktowany jako ułomny i niewiarygodny w swojej "ewangelizacji". Kościół społecznie orbituje wokół rodziny i habitu, reszta to mierzwa do posługi i datków w cichości.

To moja ocena subiektywna - mało jest takich sposobów ewangelizacji które wymagałyby co do zasady rezygnacji z małżeństwa. W mojej ocenie to jedynie bycie misjonarzem/misjonarką - choć współcześnie niektórzy próbują to łączyć, reszta mnie to watpliwe. Reszta to kwestia zaangażowania - jeśli jest ktoś jest zaangażowany tak że wykonywanie jego posługi byłoby z uszczerbkiem dla rodziny to sam się uwiarygadnia - res ipsa loquitur. W innych przypadkach - to raczej zrozumiałe - może nasuwać się pytanie ile w tej rezygnacji jest w rzeczywistego wyrzeczenia a ile wygody, albo czynienia z konieczności cnoty - brak okazji do zadzieżgnięcia małżeńskich więzów, albo niezdolności do małżeństwa.


N maja 13, 2018 10:37 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): So lip 14, 2012 8:57 pm
Posty: 5842
Płeć: mężczyzna
wyznanie: katolik w pełnej łączności z papieżem
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
Terremoto napisał(a):
Andy:
Nie, z Biblii wcale nie wynika, że Bóg nie znosi osób sytych w sensie np. bogatych itp. Nieprawda. Fałszywe uogólnienie.

Jest coś takiego:
Strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych.
Głodnych nasyca dobrami, a bogatych z niczym odprawia.

_________________
Śpieszmy się kochać ludzi


N maja 13, 2018 10:43 am
Zobacz profil
Niesamowity Gaduła
Niesamowity Gaduła

Dołączył(a): Pn sty 11, 2016 2:18 am
Posty: 3970
Płeć: mężczyzna
wyznanie: nie chcę podawać
Odpowiedz z cytatem
Post Re: Czy Bóg mi wynagrodzi moje cierpienie?
merss napisał(a):
Połuchamy cię inny razem podlega trochę innej interpretacji. Tworzysz swoją pod kątem małzeństwa? Kolejny prorok ze swoim kluczem interpretacyjnym?

Paweł był zadowolony ze swych efektów ewangleizacyjnych. Ujął to w terminologii zawodów sportowych. Był Bożym narzedziem i dużo uczynil będąc więzionym. Podobnie jak połów ryb poczyniony ze względu na Słowo a nie doświadczenie rybackie. Doświadczenie przyniosło im puste sieci.

Chciałem tylko zobrazować Dziejami Apostolskimi to, że czasem nawet Duch Św nie potrafi przebić się przez ludzkie stereotypy.

bergamotka napisał(a):
W innych przypadkach - to raczej zrozumiałe - może nasuwać się pytanie ile w tej rezygnacji jest w rzeczywistego wyrzeczenia a ile wygody, albo czynienia z konieczności cnoty - brak okazji do zadzieżgnięcia małżeńskich więzów, albo niezdolności do małżeństwa.

Myślę że dziś kto rezygnuje z rodziny dla służby Bożej - wchodzi w habit.
Nie ma 3 drogi a jak sie pojawia wtórnie, w wyniku splotu okoliczności, albo bez zamierzenia, to taki ktoś jest traktowany jako jednostka w jakiś sposób ułomna lub grzeszna.


N maja 13, 2018 10:44 am
Zobacz profil
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 119 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group.
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL